Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show
Sun, Jul 14, 2024

Wielka Brytania

Wielka Brytania

All Stories

Czy post-Brexitowa rzeczywistość to koniec politycznej reprezentacji obywateli UE w Wielkiej Brytanii?

Polska migracja do Wielkiej Brytanii ma długą historię. Każdy z nas ma pewnie świadomość, że Polacy są w dalszym ciągu największą grupą etniczną na wyspach. W Wielkiej Brytanii mieszka obecnie około 800 000 Polaków. Aczkolwiek wielu z nas, z powodu niepewności związanej z Brexitem i pandemii zdrowia, wyjechało.

Wiele krajów, wiedząc, że Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej, podpisały dwustronne umowy z rządem w Londynie. W maju 2020 roku także Polska i Wielka Brytania podpisały umowę bilateralną. Ten krok, w kontekście społeczno – politycznym, był i jest znaczący z wielu powodów:

- Obywatele polscy w Wielkiej Brytanii i obywatele brytyjscy w Polsce będą mogli głosować i kandydować w wyborach do rad lokalnych i okręgowych.

- Umowa ta pomoże nam w dalszym kształtowaniu przyszłości samorządów lokalnych w obu krajach.

- Ta umowa pozwala nam również, co najważniejsze, być nadal częścią procesu demokratycznego w Wielkiej Brytanii.

Oprócz Polski również Hiszpania, Portugalia i Luksemburg zawarły porozumienie z rządem brytyjskim. Jest to niezwykle ważny krok, który zapewnia, że "podróż obywatelska" obywateli Unii Europejskiej może być na wyspach kontynuowana i dalej rozwijana. Porozumienie to obejmuje jednak tylko wybory w 2021 roku i dlatego bardzo ważne jest wywieranie nacisku na oba rządy, aby zabezpieczyły nasze prawa do głosowania i kandydowania w przyszłości.

No właśnie, zastanawiam sie ilu z naszych rodaków mieszkających na wyspach wie, że obecnie w Wielkiej Brytanii jest tylko 12 polskich radnych? Moim zdaniem, mimo że obecny Parlament nigdy nie był bardziej kulturowo i etnicznie zróżnicowany, brak reprezentacji politycznej jest nadal bardzo widoczny.

Wydaje mi się, że braki w kontekście zaangażowania obywatelskiego wielu społeczności europejskich (i nie tylko) w Wielkiej Brytanii są nadal olbrzymie. Wielu mieszkańców Polski nie korzysta ze swojego prawa do głosowania i często jesteśmy "demokratycznie nieaktywni". W zeszłym roku wspólnie z moją koleżanką z Watford, polska radną, Agnieszką Dychtoń, spotkaliśmy sie z polskim ambasadorem w Wielkiej Brytanii, aby porozmawiać o projekcie, który mógłby pomóc w rozwiązaniu kwestii zaangażowania społeczno – politycznego polskich obywateli na wyspach. Według mnie rzeczą kluczową jest próba odbudowania naszego "obywatelskiego zaufania", zachęcenia innych do przyjęcia aktywnej roli w kształtowaniu polityki na szczeblu lokalnym i krajowym. Musimy kontynuować współpracę z innymi instytucjami, aby pogłębić dialog pomiędzy różnymi organizacjami publicznymi a naszymi obywatelami. Po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest to jeszcze ważniejsze. Wiele osób nie jest świadomych, że nadal mogą być częścią procesu politycznego. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w dalszym ciągu, mimo Brexitu, może głosować w wyborach do rad gmin czy miast w nadchodzących wyborach samorządowych.

Jednym z kluczowych wniosków, jakie wyciągnęłam w ciągu ostatniego roku, jest potrzeba "edukacji politycznej". W czasie lockdownu wielokrotnie proszono mnie o udział w różnych webinariach. Mimo że tęsknię za “społeczną interakcją” i powrotem do normalności, mam świadomość, że wiele z tych inspirujących spotkań nie doszłoby do skutku gdyby nie gdyby nie tak dobry dostęp do technologii internetowej.

Jako członek zarządu New Europeans, brałem ostatnio udział w wydarzeniu o nazwie “Tuesday Conversations”. Rozmawialiśmy o rzeczach trywialnych, jak również tematach, które dotknęły każdego z nas; pandemii, jej skutkach na nasze życie i Europie, jej obecnych i przyszłych wyzwaniach.

W zeszłym roku zostałam zaproszony do wzięcia udziału w webinarze zorganizowanym przez the3million, organizację wspierającą obywateli Unii Europejskiej w Wielkiej Brytanii. Nazywało się ono: "Where are the EU residents' voices in politics? Wolontariat, kampania na konkretny temat, który jest bliski naszemu sercu, napisanie listu do gazety, lokalnego radnego, posła, zorganizowanie wycieczki do Parlamentu lub wzięcie udziału w wydarzeniu "Tydzień Parlamentu" – jest tak wiele sposobów “to make a difference”. Czułem ogromną satysfakcję mogąc zaoferować swoje zdobyte doświadczenie. Czułem ogromną radość widząc, że młodzi ludzie są chętni do społecznego działania i zdeterminowani, by stać się częścią procesu politycznego. Ten "aktywizm społeczny" był odczuwalny nawet na Zoomi-e!

Mój wniosek? Polityka w ogromnym stopniu wpływa na nasze życie. Następne wybory lokalne, po pandemii, są tuż za rogiem (czwartek, 6 maja). Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc sobie i innym zrozumieć znaczenie procesu demokratycznego i jego realnego wpływu na nasze życie. Wierzę, że naszą rolą jest również budowanie domu "dialogu politycznego", domu, który zachęca do dyskusji politycznych, ale jest również miejscem, gdzie każda opinia, nawet jeśli inna od naszej, ma znaczenie i jest akceptowana. Naszą rolą jest budowanie polityki jako narzędzia pozytywnej zmiany społecznej. Jest to przesłanie, które będę starał się przekazać moim kolegom Europejczykom, ponieważ w całej tej debacie, nasze głosy muszą być nadal słyszalne.

Czy post-Brexitowa rzeczywistość to koniec politycznej reprezentacji obywateli UE w Wielkiej Brytanii?

Polska Sobotnia Szkoła w Welwyn Garden City i zdalne nauczanie – czy to w ogóle możliwe?

Powiedzmy sobie szczerze; każdy z rodziców doświadczył, prawdopodobnie, więcej upadków niż wzlotów, jeśli chodzi o internetowe nauczanie w czasie pandemii. No, chyba że ktoś z nas jest superrodzicem!

Przeszkód i trudności jest całe mnóstwo. Coraz trudniej jest odróżnić rutynę pracy lub zajęć od odpoczynku. Każdy dzień wygląda często tak samo. Otoczenie czy “edukacyjna rzeczywistość” nie zmienia się, gdy często pracujemy, uczymy się i relaksujemy w tym samym pokoju. Jesteśmy zawsze w tej samej przestrzeni. Sytuacja zmusiła nas w jakimś stopniu do tego, że spędzanie czasu przed naszymi ekranami stało się normą, a dla rodziców i uczących się dzieci, jest sporym wyzwaniem.

No właśnie, a jak w czasie pandemii radzą sobie polskie sobotnie szkoły? Czy praca zdalna jest równie skuteczna jak zajęcia z dziećmi w klasie? Jakie są główne wyzwania stojące przed polskimi szkołami?

Nie ma się co “czarować”; to na pewno nie to samo powiedziałoby wielu rodziców. Praca zdalna jest monotonna, żmudna i często uciążliwa. Kolejne zoom-y, siedzenie przed komputerem, w przypadku moich dzieci – brak koncentracji, powoduje, że sama nauka polskiego online jest dużym intelelektualnym wysiłkiem.

Osobiście cieszę się jednak bardzo, że mimo wielu przeszkód, większość szkół stara się robić wszystko, aby zajęcia sobotnie były atrakcyjne i żeby dzieci z radością w nich uczestniczyły. Nie ukrywam, że w szczególności moja lokalna Polska Sobotnia Szkoła w Welwyn Garden City może być przykładem placówki, która stara się na wiele sposobów urozmaicić nauczanie online.

Już za tydzień odbędzie się pierwszy internetowy bal karnawałowy. Na pewno “impreza” w dużym pokoju, przed komputerem to nie to samo co “potańcówka” w szkolnej świetlicy, aczkolowiek już teraz widać, że uczniowie, szczególnie maluchy, nie mogą się doczekać swojego inauguracyjnego balu karnawałowego. “Ubraniowy szał” zaczął się na dobre!

Strzałem w dziesiątkę okazało sie również środowe czytanie do poduszki. Inicjator, Pani Iwona Pniewska, Dyrektor Szkoły, swoim radiowym głosem czyta, wiele fascynujących historii i opowiadań. Dzieci i rodzice pilnie słuchają, poprawiając przy tym język polski, ucząc się nowych zwrotów i wyrazów.

Myślę, że każdy z nas się zgodzi, iż “styczniowa beznadzieja” w jakimś stopniu każdemu daje się we znaki. Dlatego nawet krótki spacer jest po prostu koniecznością. Deszcz, śnieg, tzw. plucha - nie ma znaczenia. Nasz mózg i ciało potrzebuje przerwy i trochę tlenu! No właśnie, a czy da sie skutecznie ćwiczyć online? Czy możliwe jest zorganizowanie zajęć sportowych przez internet? Oczywiście, dla chcącego nic trudnego twierdzi Pan FilipDębowski, instruktor karate. Pierwsza zdalna sesja zajęć okazała się ogromnym sukcesem. Radość dzieci (i rodziców!), była ogromna. A potrzeba było tak niewiele – trochę przestrzeni, wygodnych ubrań, ale przede wszystkim dużo chęci i zapału!

Wiedząc, niestety, że zdalne nauczanie może jeszcze trochę potrwać, w planach są też zajęcia plastyczno – artystyczne. Miejmy nadzieję, że Polskiej Sobotniej Szkole w Welwyn Garden City uda się zdobyć fundusze na zrealizowanie tego, jak również wielu innych, równie ciekawych inicjatyw.

Mój wniosek? W tym tygodniu uświadomiłem sobie, że istnieje wiele sposobów, często prostych, na naukę zdalną. Wierzę, że znalezienie kreatywnych sposobów uczenia się może zachęcić i zainspirować naszych uczniów do kontynuowania ich “internetowej podróży edukacyjnej”. Czasami zabawa planszowa, gra w warcaby, puzzle, spacer, oderwanie się od ekranu może pomóc w koncentracji czy zwiększyć naszą motywację. Nie zapominajmy jednak wspólnie się w tym wszystkim wspierać. To ważne, szczególnie teraz, kiedy trzeci narodowy lockdown daje się nam mocno we znaki. Tak więc głowa do góry i powodzenia!

Polska Sobotnia Szkoła w Welwyn Garden City i zdalne nauczanie – czy to w ogóle możliwe?

Czas to już czas aby przewidzieć polityczną przyszłość Wielkiej Brytanii?

Uwielbiam sport, w szczególności piłkę nożną. Chociaż miałem już okazję zostać radnym w Wielkiej Brytanii w powiecie Welwyn Hatfield, czasami czuję, że jestem "widzem", a nie "graczem", jeśli chodzi o moje prawa wyborcze. Szkoda, że choć mieszkam na wyspach od prawie 16 lat, zawsze płaciłem podatki, pracowałem i nie byłem "socjalnym ciężarem", nigdy nie miałem szansy oddać głosu w wyborach parlamentarnych lub, co ważniejsze, w referendum unijnym. Kiedy po raz pierwszy odwiedziłem Izbę Parlamentu, powiedziano mi, że płacenie podatków równa się z “polityczną reprezentacyjnością" (taxation equals representation). Czy naprawde tak jest? Nie wydaje mi się.

Nie jestem wróżką. Ze zdolnościami do przewidywania przyszłości jest u mnie na bakier. Zdaję sobie również sprawę, że dopiero niecałe rok temu (31 stycznia 2020) Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej (UE), a tak zwany okres przejściowy zakończył się raptem kilka dni temu. To prawda, że “brexitowski pył tak naprawdę jeszcze nie osiadł", aczkolwiek gdyby ktoś poprosił mnie o krótką polityczną analizę tego co się stanie w Wielkiej Brytanii w ciągu najbliższych 5-10 lat, powiedziałbym, że:

1. Szkocja. Premier Wielkiej Brytanii będzie musiał sie w końcu się “poddać” i pozwolić mieszkańcom Szkocji na drugie referendum w sprawie ich niepodległości. Szkocja zdecydowanie głosowała za pozostaniem w UE i wielu Szkotów może mieć poczucie, że decyzja o opuszczeniu UE została im odgórnie narzucona. Gdybym był Szkotem, chciałbym również odzyskać kontrolę nad “prawem i porządkiem” (take back control) i chciałbym odzyskać swoją suwerenność (re-gaining sovereignty). Im dłużej rząd Wielkiej Brytanii będzie się opierał wezwaniom do drugiego referendum, tym łatwiej będzie Szkockiej Partii Narodowej (SNP) wygrać referendum. Co więcej, gdyby referendum miałoby się odbyć dzisiaj, różne sondaże pokazują, że SNP i tak by je wygrała. Dzień po wygraniu głosowania w sprawie niepodległości, SNP złoży wniosek o przystąpienie do UE, który będzie pozytywnie rozpatrzony.

2. Irlandia Północna. Irlandia Północna również głosowała za pozostaniem w UE. Jednak niezależnie od unijnego głosowania, sytuacja w Irlandii jest dość złożona. Mam wrażenie, że ze względu na szereg czynników politycznych, ideologicznych i gospodarczych możemy być świadkami wezwań i pewnych nacisków na zjednoczenie Irlandii. Według mnie, gdyby takie referendum się odbyło, doszłoby do zjednoczenia Irlandii Północnej z Irlandią. Irlandia Północna zostałaby kolejnym krajem, który opuści Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii.

3. Rząd walijski oczywiście nie będzie się biernie przyglądał rozwojowi politycznej sytuacji w Wielkiej Brytanii i dlatego możliwe jest, że wezwania do jeszcze większej decentralizacji przez rzad walijski nasilą się dopiero w najbliższych latach.

4. Osobiście, nie przewiduję żadnych wyborów parlamentarnych od teraz do maja 2024 roku (ostatnie miały miejsce w grudniu 2019 roku). Partia Konserwatywna ma ogromną większość w Izbie Gmin. Jestem jednak prawie pewien, że Partia Konserwatywna przegra najbliższe wybory powszechne; z Panem Johnsonem jako premierem, lub bez niego.

Czy można było uniknąć tego “politycznego scenariusza”, gdybyśmy głosowali za pozostaniem w UE? To całkiem możliwe. Przy takim założeniu, czy to mógłby być koniec Wielkiej Brytanii w obecnym kształcie? Zdecydowanie tak. Czy pandemia zdrowia może politykom w Wielkiej Brytanii pokrzyżować ich plany? Na pewno.

Moim zdaniem przyszłość polityczna Wielkiej Brytanii nigdy nie była bardziej niepewna i nieprzewidywalna. Zdaję sobie również sprawę, że dopóki nie zostanę obywatelem Wielkiej Brytanii, nie będę mógł głosować w wyborach parlamentarnych. Co więcej, sam nigdy nie będę mógł zostać kandydatem. Wiem natomiast, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby nadal być częścią procesu polityczno - demokratycznego, gdziekolwiek jestem i cokolwiek robię. Nie pozwolę również, aby wynik unijnego referendum kształtował moją obywatelską przyszłość na wyspach. Zrobię wszystko, aby nie być traktowany jako “obywatel drugiej kategorii”, tylko ze względu na kolor mojego paszportu.

Czas to już czas aby przewidzieć polityczną przyszłość Wielkiej Brytanii?

Koniec swobodnego przemieszczania się, czyli tzw freedom of movement.

Pamiętam jak kilka lat temu, moja córka miała w swojej szkole tak zwany dzień bez mundurka (non-uniform day). Nie wiedziała, w co się ubrać, ale po dłuższym namyśle wybrała polską koszulkę piłkarską z moja, jak to się potocznie mówi “ksywka” (tak, ksiądz!), i chorwacki szalik. Kiedy ją zapytałem o ten, a nie inny wybór ubrań na „rewie mody”, jaką niewątpliwie jest ‘non-uniform day’, ona po prostu odpowiedziała: "Ja jestem obcokrajowcem". Byłem mile zaskoczony, a jej odpowiedź także mnie zmusiła do głębszej refleksji i nie ukrywam, że czułem ogromną radość. Akceptacja i codzienne „świętowanie różnorodności”, także tej europejskiej, jest częścią naszego DNA, a moja córka tę tezę tylko potwierdziła.

Moje dzieci urodziły się w Wielkiej Brytanii, w prawdziwie wielokulturowej rodzinie. Jestem Polakiem, a moja żona pochodzi z Chorwacji. Mam oczywiście świadomość, że ich europejska tożsamość i poczucie przynależności, do różnych kultur i tradycji, nie zostaną im odebrane, aczkolwiek wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej może w dużym stopniu wpłynąć na ich przyszłe życie. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości.

W marcu 2001 roku, po raz pierwszy wyjechałem do Zagrzebia na stypendium naukowe. Pamiętam swoje życie w Chorwacji przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Pamiętam, że co miesiąc musiałam odwiedzać miejscowy posterunek policji, aby “udowodnić”, że jestem prawdziwym studentem. Niby nic strasznego, ale były momenty, kiedy czułem się troszkę jako obywatel “drugiej kategorii”. Kiedy w latach 2004-2005 mieszkaliśmy we Włoszech, moja żona musiała dość długo czekać na swoje pozwolenie na studia i pracę.

Swoboda przemieszczania, czyli tak zwany freedom of movement, jest od wielu lat częścią naszego życia. Jest mocno zakorzeniona w naszej świadomości. Zawsze mocno docenialiśmy możliwość życia w różnych częściach Europy. Każde doświadczenie otwierało nam nowe horyzonty i uczyniło z nas bardziej "światłych obywateli " (tak nam się przynajmniej wydaje!).

Dzisiaj, czyli 31 grudnia, Wielka Brytania zakończy oficjalnie swoje członkostwo w Unii Europejskiej. Chociaż Wielka Brytania opuściła blok państw członkowskich pod koniec stycznia 2020 r., to właśnie 31 grudnia, kończy się tak zwany okres przejściowy. Tak jak już powiedziałem, swoboda przemieszczania odegrała bardzo istotną rolę w naszym życiu. Co więcej, dla wielu osób, także dla mojej rodziny, stała się w jakimś stopniu “sposobem na życie”. To właśnie dzięki jednemu z najważniejszych filarów europejskiej tożsamości, mogłem podjąć pracę w dowolnym kraju Unii Europejskiej, studiować i uczestniczyć w wielu programach stypendialnych oraz zdobyć dodatkowe kwalifikacje.

Mam świadomość, że ten nowy rozdział w historii Wielkiej Brytanii nie jest "końcem świata". Wiem, że każdy z Nas z pewnością przyzwyczai się do nowej rzeczywistości. Aczkolwiek dla mnie osobiście to mocno rozczarowujące, że podczas gdy portugalskie wino, hiszpańskie pomarańcze i francuski ser nadal będą się swobodnie przemieszczać, bez dodatkowych opłat i ceł, ludzie nie będą już bez ograniczeń mogli korzystać z tych fantastycznych przywilejów. Choć Wielka Brytania dała mi naprawdę wiele, ja dzisiaj świętować nie będę. Myślę, że jest zdecydowanie za późno, aby płakać nad rozlanym mlekiem, ale wydaje mi się, że wyspiarze będą długoterminowo swojej decyzji żałować. Dziś czuję smutek i nostalgię, choć jako obywatel Polski, mieszkający na wyspach już 15 lat, oczywiście życzę Brytyjczykom pasma samych sukcesów.

Koniec swobodnego przemieszczania się, czyli tzw freedom of movement.

Czego nauczył mnie rok 2020?

Ludziom, a może tylko mnie (?), bardzo często łatwiej jest skupić się na negatywnych, niż na pozytywnych aspektach naszego życia. Często łatwiej jest krytykować niż chwalić. Jestem całkiem pewien, że większość z nas, gdyby nas zapytano, chciałoby po prostu wymazać rok 2020 z naszych pamięci. W ostatnich kilku dniach, odpoczywając i popijając świąteczną herbatę (nie lubię kawy), zastanawiałem się, czy w mijającym roku są jakieś inspirujące historie, zdarzenia, którym warto się przyjrzeć bliżej i spróbować się od nich czegoś nauczyć? Są, i to kilka. Tak w ogóle to sobie myślę, czy „stary świat i ład” już nigdy nie powrócą?

1) Wiek to tak naprawdę tylko mało istotna liczba. Kapitan Tom Moore, teraz już Sir Moore, był zaledwie kilka tygodni od swoich setnych urodzin, gdy rozpoczął swoje „pieszą kampanię”. Wynik? 32 miliony funtów zebranych dla NHS. Max Woosey, chłopak mający tylko 10 lat, spędził 200 nocy w swoim ogrodzie, w namiocie podarowanym mu przez umierającego sąsiada. Wynik? 70,000 funtów zebranych dla North Devon Hospice. Niewiarygodne.

2) Duch wspólnoty w godzinie potrzeby. Tysiące historii, tysiące niesamowitych akcji. Setki dni i godzin poświęconych drugiemu człowiekowi pokazujące nasze zaangażowanie, oddanie i pragnienie budowania “lepszego świata”. Ostatnia pomoc dla kierowców w porcie Dover, którzy utknęli na autostradzie M20 w hrabstwie Kent, naprawdę zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Kierowcy, dosłownie, karmieni i wspierani. Polscy księża spowiadający i dzielący Eucharystię. Różne społeczności; Sikhowie, Polacy, Muzułmanie, wszyscy spotykają się, by pomagać totalnie obcym. Absolutne oddanie drugiemu człowiekowi. Dla wielu kierowców były to święta, których nigdy nie zapomną. Wniosek? Nawet najmniejszy akt dobroci może uczynić naprawdę wiele. Wszyscy jesteśmy wezwani do budowania mostów i “robienia różnicy”, niezależnie od naszych umiejętności i talentów.

3) Równowaga między pracą a życiem prywatnym. Myślę, że pandemia zmusiła niektórych z nas do refleksji nad naszymi życiowymi priorytetami. Ciągły pośpiech nie jest już potrzebny. Ojcowie częściej odbierający dzieci ze szkół. Wspólne i bardziej regularne obiady czy spacery? Osobiście uważam, że dobra równowaga między życiem prywatnym i zawodowym poprawia naszą wydajność pracy. Czego najczęściej (trzecie w kolejności) szukaliśmy serfując po internecie? Jak robić chleb.

4) Więcej współpracy i mniej konkurencji. Nie chce upraszczać bardzo skomplikowanych i złożonych procesów ale w moim przekonaniu pandemia, nasze wzajemne relacje oraz mocne więzi gospodarcze oznaczają, że aby wyeliminować wszelkie nierówności i sprostać niektórym globalnym wyzwaniom, musimy po prostu efektywniej i owocniej współpracować. Zgoda; łatwiej napisać, trudniej zrealizować, aczkolwiek uważam, że nasza planeta potrzebuje całkowitego "post-covidowego zresetowania", w sensie społecznym i ekonomicznym.

5) Szczepionka. Globalne wysiłki na rzecz opracowania szczepionki na COVID-19 były po prostu niezwykłe. Historia Ozlema Turecciego i Ugura Sahina, tureckiej pary mieszkającej w Niemczech, która pomogła w opracowaniu szczepionki Pfizera, jest przykładem owocnej współpracy na szczeblu międzynarodowym, którego celem było położenie większego nacisku na skuteczną kooperację.

6) Polityka? Nareszcie! W końcu, po prawie 5 latach od referendum, podpisano umowę, która formalizuje stosunki między Wielką Brytanią i Unią Europejską. Mimo wielu znaków zapytania, dalszych niejasności, umowa sama w sobie musi być dobrym znakiem, prawda? W moim przekonaniu pokazuje ona chęć znalezienia kompromisu obu stron, w często bardzo trudnych okolicznościach i po straszliwie żmudnych negocjacjach.

Ciekawe ile z nas wie, ze premier Nowej Zelandii powołała najbardziej, kulturowo – etnicznie, zróżnicowany gabinet w historii swojego narodu. Nanaia Mahuta, pochodzenia maoryskiego, został właśnie mianowana ministrem spraw zagranicznych.

A co z USA? 81 milionów ludzi głosowało na Joe Bidena, a na Donalda Trumpa aż 74 miliony. Osobiście cieszę się, że Biały Domu zmienia właściciela. Pomimo tego, że wielu z nas czuje się odizolowanych czy odseparowanych od procesów społeczno – politycznych, dobrze jest widzieć, że obywatele chcą w dalszym ciągu brać czynny udział w wyborze swoich przywódców politycznych.

7) Nasza planeta. Uwielbiam podróżować, naprawdę i bardzo mi podróżowania brakuje. Aczkolwiek mniej spalin, środowiskowych zanieczyszczeń, szukanie alternatywnych sposobów pracy i komunikacji spowodowało, że Nasza planeta, będąca naszym największym atutem, otrzymało trochę "przestrzeni oddechowej i dodatkowego tlenu”. Zostaliśmy zmuszeni do tego, aby się zatrzymać. Jeszcze nigdy nie byłem bardziej świadomy krzywdy, jaką sobie sami wyrządzamy “olewając (przepraszam za ten kolokwializm) matkę naturę”. Dbajmy o nią, ponieważ od lat jest haniebnie zaniedbywana.

Reasumując; pojawiające się wyzwania i wiele problemów nie zniknie. Możliwe, że niektóre z nich, których już dziś mocno doświadczamy, będą miały wpływ na nasze życie przez wiele lat. Jednak nawet w najtrudniejszych okolicznościach, też, żeby po prostu po ludzku nie zwariować, musimy dostrzegać nawet najmniejsze pozytywne aspekty naszej, często przytłaczającej, rzeczywistości. Nadzieja umiera ostatnia. I właśnie tego Państwu życzę na nadchodzący rok; wiary w lepsze jutro, nawet jeśli to nasze dzisiaj wygląda mało optymistycznie. 

Czego nauczył mnie rok 2020?

Webinary na Zoomie jako sposób mobilizownia polskiej społeczności w czasie pandemii.

Nie odkryje Ameryki, jeśli powiem, że wiele zmieniło się w Naszym sposobie pracy od czasu rozpoczęcia pandemii.

Dla wielu z Nas, zwłaszcza tych, którzy pracują w służbie zdrowia, jest to okres naprawdę ciężkiej pracy, wymagający poświęceń i pochłaniającą ogromną ilość energii.

Jednocześnie duża część społeczności pracuje "zdalnie". Sam, pomimo powrotu do biura w sierpniu po pierwszym lockdownie, musiałem ponownie wrócić do pracy z domu w listopadzie. Nie chcę narzekać, bo w pewnym stopniu jestem szczęściarzem; pandemia zdrowia nie pozbawiła mnie pracy, a tym samym środków do życia.

Wydaje mi się, że jest wiele korzyści z pracy w domu. Jako rodzic, jest mi łatwiej odbierać czy zabierać dzieci ze szkoły, nie tracimy czasu na stanie w gigantycznych korkach i jest więcej okazji do wspólnych posiłków i spędzania razem wolnego czasu.

Minusy? Pewnie, że są, bo chyba wszyscy się zgodzą, że nigdy nie ma idealnego rozwiązania, bez względu na Naszą pracę i obowiązki.

Jestem pewien, że każdy pracujący w domu musiał przejść przez "rewolucję technologiczną". Myślę, że wielu z Nas, szczególnie mieszkający poza granicami Polski, miało już kontakt z wieloma platformami, które ułatwiają Nam kontakt z rodziną i przyjaciółmi. Z drugiej strony nie sądzę, aby ktokolwiek pomyślał, że Naszym codziennym "chlebem powszednim" będą spotkania na Zoomie lub Microsoft Teams! Na początku sam byłam podekscytowany nowym sposobem organizacji pracy, zarządzania projektem czy podejmowania decyzji. Jednak po jakimś czasie monotonne patrzenie w ekran stało się meczące. Brak nieformalnych, tzw. zakulisowych czy ‘korytarzowych’ rozmów, zwykłych interakcji społecznych, czy po prostu bycia fizycznie razem w określonej przestrzeni, sprawił, że wielu z Nas może trochę tęsknić za "starymi czasami".

Jak ten nowe normy odnoszą się do pracy polskich organizacji w Wielkiej Brytanii? Osobiście cieszę się, że wiele z nich tak szybko przeszło na pracę zdalną. Polskie Szkoły Sobotnie prowadziły, czy prowadzą zajęcia online i choć dla wielu z rodziców to nie to samo, to jednak możliwość kontynuowanie nauki i częsty kontakt z językiem lub nauczycielem są tak ważne.

W tym tygodniu miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu zorganizowanym przez Centrum Szkoleń Nauczycieli Edukator w Londynie, organizację non-profit założoną w 2018 roku przez Panią Małgorzatę Bugaj-Martynowską i Panią Marzenę Zukowską. Centrum oferuje pomoc merytoryczną dla szkół i nauczycieli poprzez organizację spotkań, szkoleń, konferencji dotyczących aktualnych zagadnień i problemów. Właśnie w tym tygodniu, po raz kolejny, odbyło się spotkanie dla dyrektorów Polskich Sobotnich Szkół, tym razem na temat pozyskiwania funduszy na działalność i funkcjonowanie jednostek i organizacji polonijnych na wyspach. Cieszę się, że zostałam zaproszony na to spotkanie jako prelegent, dzięki artykułowi, który ukazał się na stronie Polonia24.uk!

W ramach spotkania, w którym wzięły udział 34 osoby, poruszono wiele tematów związanych z efektywnym pisaniem projektów. Myślę, że to właśnie pandemia w pewnym stopniu spowodowała, że dzięki takim webinariom Polonia w Wielkiej Brytanii może się rozwijać, budować nowe i owocne relacje z innymi organizacjami, a pewne fizyczne ograniczenia nie stają się dla Nas barierą do tego, aby jeszcze bardziej efektywnie i prężnie działać w Naszym środowisku i społecznościach lokalnych.

Webinary na Zoomie jako sposób mobilizownia polskiej społeczności w czasie pandemii.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (Home Office) i unijny system statusu osiedlonego (EU Settled Status Scheme).

Jestem pewien, że większość obywateli UE mieszkających w Wielkiej Brytanii słyszała o tzw. unijnym programie statusu osiedlonego, który ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia, że wszyscy Europejczycy mieszkający w Wielkiej Brytanii mogą nadal otrzymywać te same uprawnienia, które posiadają obecnie.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych opublikowało właśnie najnowsze dane dotyczące unijnego programu statusu osiedlonego. Mnie osobiście cieszy fakt, że tak znaczna liczba obywateli UE złożyła już swoje wnioski. Można powiedzieć, że ogólnie rzecz biorąc, proces składania wniosku jest stosunkowo prosty.

Według danych rządowych, złożono ponad 4,2 mln wniosków, przy czym do 30 czerwca 2021 r. pozostało już tylko 7 miesięcy. W sumie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych otrzymano 4,26 mln wniosków, z czego ponad 4 mln zostało już rozpatrzonych. Nie powinno dziwić, że ponad 3,8 mln wniosków otrzymano z Anglii, następnie ze Szkocji (214 700), Walii (70 800) i Irlandii Północnej (69 300).

2 249 800 wnioskodawców otrzymało status "settled", a 1 711 600 status "pre-settled". Bardzo interesujące jest jednak to, że 38 200 wniosków zostało zarejestrowanych jako wycofane, 45 200 było nieważnych, a ponad 22 000 zostało odrzuconych (około 1% wszystkich otrzymanych wniosków).

Nieco niepokojące jest to, że wcześniejszy wniosek mógł zostać odrzucony ze względu na przestępczość (criminality grounds), jednak obecnie wnioski mogą zostać odrzucone ze względu na kwalifikowalność (eligibility grounds), która jest wyraźnie otwarta na interpretację. W sumie liczba odrzuconych wniosków ze względu na kwalifikowalność wzrosła z 7 w lutym do 300 w marcu. Czy ta niewielka zmiana wytycznych i kierunku polityki imigracyjnej rządu mogła się zbiec w czasie z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE, który miał miejsce 31 stycznia 2020 r.? Czy ta tendencja utrzyma się również w przyszłości?

Okres przejściowy w Zjednoczonym Królestwie kończy się z końcem grudnia 2020 r. Unijny system statusu osiedlonego jest niezmiernie ważny, ponieważ umożliwia Europejczykom mieszkającym w Wielkiej Brytanii legalne pozostanie na wyspach. Rząd musi zapewnić, że Nasze prawa do życia, studiowania i pracy w Wielkiej Brytanii pozostaną chronione. Warto dodać, że w marcu 2020 r. rząd przyznał dodatkowe kontrakty o wartości 8 mln funtów 57 organizacjom charytatywnym w całej Wielkiej Brytanii, aby pomóc obywatelom UE w ubieganiu się o unijny system statusu osiedlonego.

Osobiście uważam, że musimy zachęcić naszych współobywateli z Europy, aby w pełni przyjęli i zaakceptowali tę nową, do pewnego stopnia niepewną sytuację. Musimy uświadomić sobie i innnym, jakie będą konsekwencje nowego systemy imigracyjnego odnośnie społeczności europejskiej. Przede wszystkim jednak musimy blisko współpracować, aby Nasz ‘europejski głos’ mógł być nadal słyszalny. Nasze uczestnictwo w sferze publiczno-społecznej nie było nigdy ważniejsze.

Photo 197380617 © Mykhailo Polenok | Dreamstime.com

Tydzień Miedzyreligijny w UK.

Moja ‘międzyreligijna podróż’ rozpoczęła się w Polsce w latach 90-tych, kiedy jako członek Ruchu Focolare, zawsze w styczniu, brałem udział w różnych wydarzeniach, które rozpoczynały "Tydzień Jedności Chrześcijan". W Chorwacji, w 2001 roku jako student historii, po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć Meczet. Te i wiele innych 'doświadczeń międzywyznaniowych' jest kontynuowana od czasu mojej przeprowadzki do Wielkiej Brytanii z Włoch w czerwcu 2005 roku.

Ponad 10-letnia praca w sektorze pozarządowym, w szczególności z grupami etnicznymi, daje mi wiele możliwości, aby każdy dzień stawał się ‘laboratorium dialogu’. Do dzisiaj pamiętam liczne rozmowy z ludźmi z różnych wspólnot religijnych na temat znaczenia wiary, choć nie tylko, w ich życiu. Nigdy nie zapomnę mojej dłuższej rozmowy w pracy, podczas Ramadanu, z moją muzułmańską przyjaciółką w 2018 roku czy pracy przy zakładaniu Stowarzyszenia Muzułmanów w powiecie Broxbourne. Coroczna kolacja w ramach ‘Tygodnia Międzyreligijnego’ w Centrum Focolare w Welwyn Garden City zawsze podnosiła mnie na duchu i dawała olbrzymiego ‘powera’. Co za niesamowita demonstracja "jedności w różnorodności"! Każde z tych doświadczeń, rozmów czy spotkań pomogło mi się zmienić na lepsze, a co ważniejsze wzbogacić moje życie i otworzyć tak wiele nowych "ludzkich i religijnych horyzontów".

To prawda, że wkład wielu wspólnot religijnych w Wielkiej Brytanii i na całym świecie jest ogromny. Od prowadzenia szkół, szpitali po tworzenie projektów i inicjatyw, które wspierają najbardziej potrzebujących członków Naszych i lokalnych społeczności. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że wspólnoty wyznaniowe są integralną częścią Naszego społeczeństwa.

W ten weekend w Wielkiej Brytanii rozpoczyna się Tydzień Międzywyznaniowy (Inter-Faith Week). Jest to kolejna fantastyczna kampania, która ma na celu wzmocnienie dialogu międzyreligijnego i promowanie ‘religijnej różnorodności’. Inicjatywa ta jest również ważna z wielu innych powodów: pomaga pogłębiać relacje między różnymi grupami religijnymi i budować ‘mosty dialogu’ między ludźmi z różnych środowisk religijnych.

Tydzień Międzywyznaniowy jest ważny szczególnie teraz, po kolejnej serii tragicznych wydarzeń w Nicei i Wiedniu. Wlaśnie dlatego róbmy wszystko, zawsze, aby budowanie owocnych kontaktów międzyludzkich stało się Nasza ‘życiową misją’. Starajmy się, zawsze, wykorzystać każdą okazję, aby pogłębiać relacje z innymi członkami Naszych wspólnot lokalnych. Nie poddawajmy się w dążeniu do stawania się ‘Ambasadorami Dialogu’. To trudna, ale piękna podróż!

Tydzień Miedzyreligijny w UK.

Czy jest szansa na uratowanie demokracji i kultury dialogu politycznego?

Muszę również przyznać, że listopad nie jest moim ulubionym miesiącem, jednak to właśnie w listopadzie odbywa się jedna z najlepszych kampanii i inicjatyw w Wielkiej Brytanii, którą naprawdę uwielbiam i w którą od wielu lat jestem zaangażowany! A to wszystko zaczęło się bardzo niewinnie, równo 7 lat temu.

A co to za inicjatywa? To naprawdę fantastyczny "Tydzień Brytyjskiego Parlamentu ". Jego głównym celem jest promowanie Parlamentu jako instytucji demokratycznej, inspirowanie i zachęcanie ludzi do większego zaangażowania w proces społeczno - demokratyczny. W tym roku eventy związane z „Tygodniem Parlamentu’ odbywają się między 1 i 7 listopada. To niewiarygodne, że tylko w zeszłym roku 1,2 mln osób wzięło udział w Tygodniu Brytyjskiego Parlamentu, a w tym roku ponad 30 krajów na całym świecie zorganizuje wiele inicjatyw, webinarów, aby w aktywny sposób włączyć się w ten bardzo ważny projekt.

Więcej na temat Tygodnia Parlamentu w Wielkiej Brytanii można znaleźć tutaj: https://www.ukparliamentweek.org/en/

Dlaczego jest on dla mnie tak istotny? Nigdy nie jest łatwo mówić o polityce. Dzisiaj z całą pewnością można powiedzieć, że obecny stan demokracji, czy dialogu politycznego sprawia, że czujemy się rozczarowani, sfrustrowani i nie chcemy mieć nic wspólnego z procesem politycznego, tu w Wielkiej Brytanii, Polsce ale także na całym świecie. Każdy z Nas cierpi na swój sposób. Część ludzi protestuje, duża większość bojkotuje media, także moich znajomych, a ja jednak dochodzę do wniosku, że "edukacja polityczna" leży u podstaw dobrego rozumienia tego, jak ten proces, który tak bardzo wpływa na Nasze życie, przejawia się i kształtuje Nasze relacje. Gdyby tak zapytać ‘szarego obywatela’ jaka jest różnica między władzą ustawodawczą, sądowniczą i wykonawczą, ile z Nas wiedziałoby czym się one różnią? Ile osób wiedziałoby, jakie są obowiązki i kompetencje Posła czy Burmistrza? Jak my możemy realnie wpływać na zmiany na szczeblu krajowym czy lokalnym? Czy wiemy jak skutecznie prowadzić kampanie związaną z bliskim nam problemem czy tematem?

Wiem, że o owocnej debacie politycznej jest wiele łatwiej mówić, pisać niż próbować wcielać w życie, aczkolwiek jestem głęboko przekonany, że obecnie musimy zrobić wszystko, aby wzmocnić, a nie osłabić dialog polityczny. Nie da się? Trudno, ja będę próbował, mimo że tak często upadam. Wszyscy musimy być na tyle odważni, aby porzucić Nasze "polityczne bańki " i wykorzystać absolutnie każdą okazję do zbudowania jakiegoś konsensusu czy porozumienia. Ta “podróż zmiany postępowania i działania politycznego" rozpoczyna się od każdego z Nas, a Tydzień Parlamentu w Wielkiej Brytanii jest doskonałą okazją do zastanowienia się, co oznacza dla Nas demokracja, bo aktywny udział w procesie demokratycznym może Nam tylko pomóc stawać się dojrzalszymi obywatelami.

From Wikimedia Commons

"Tydzien Parlamentu" dla Polonii w Wielkiej Brytanii.

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś/aś się, kto jest odpowiedzialny za zbiórkę śmieci w twoim sąsiedztwie? Czy myślałeś/aś, jaka jest różnica między brytyjskimi parlamentarzystami a lokalnymi radnymi? A co ważniejsze, czy wiesz, że polscy obywatele mogą głosować w wyborach lokalnych?
Jesteśmy tu, by odpowiedzieć na wszystkie twoje palące pytania! Przyłącz się do nas podczas interaktywnego wieczoru, składającego się z krótkich prezentacji, ćwiczeń praktycznych oraz głosu doświadczenia polskich liderów z całego Londynu.
Od 18:45 do 20:00 będziemy prezentować:

  1. Parlament Wielkiej Brytanii dla początkujących

Prowadzący: Michał Siewniak, uczestnik programu "Train the Trainer” organizowanego przez Brytyjski Parlament

  1. Kobiety do działania! Komedia stand-up i Quiz Pubowy

Prowadząca: Krzysia Balińska, facylitatorka dramy i menadżer kreatywna projektów w organizacji POMOC

  1. Jak kandydować do samorządu lokalnego

Prowadząca: Aga Dychton, Radna Okręgu Centralnego w Watford
Wydarzenie jest organizowane przez POMOC w ramach Tygodnia Parlamentu Wielkiej Brytanii (UK Parliament Week), corocznego festiwalu, który daje lokalnym społecznościom możliwość zaangażowania się w prace Brytyjskiego Parlamentu.
Partnerzy: New Europeans, the3million Young Europeans Initiative oraz Watford Borough Council.

"Tydzien Parlamentu" dla Polonii w Wielkiej Brytanii.

Spotkanie polskich dzieci z Polskiej Sobotniej Szkoły w Welwyn Garden City z uchodźcą z Bośni i Hercegowiny.

Czy nam się to podoba, czy nie, większość dzieci w Wielkiej Brytanii ma nieustanną styczność z różnymi grupami etnicznymi i religijnymi, które mieszkają w Naszych miastach czy społecznościach lokalnych. Bardzo często Nasze dzieci mają przyjaciół, którzy pochodzą z wielu różnych środowisk.

Właśnie dlatego ktoś mógłby się zastanawiać, jaki był sens zaproszenia uchodźcy z Bośni i Hercegowiny do Polskiej Szkoły Sobotniej w Welwyn Garden City? Czy chodziło o wysłuchanie historii kogoś, kto musiał uciec z ojczystego kraju? Czy moze chodziło o refleksje o tym, że pod wieloma względami mamy wiele szczęścia żyjąc w bezpiecznym kraju, spokojnie chodząc do pracy czy szkół, nie bojąc się o swój byt czy nawet, w najgorszym ale możliwym przypadku, śmierci? A może w gruncie rzeczy chodziło o to, by po prostu wykorzystać tę lekcję jako okazję do doskonalenia umiejętności uczenia się nowych słów w języku polskim (np. uchodźca, czystki etniczne, ludobójstwo)? Przecież to jest głównym celem Polskich Sobotnich Szkół w całym kraju! Prawda jest pewnie taka, że chyba każdy z wymienionych wyżej powodów miał wpływ na zaproszenie Naszego gościa do Naszej placówki edukacyjnej, ‘kolebki polskiego języka’ w Welwyn Garden City.

A więc jak przebiegła Nasza lekcja? Była naprawdę fantastyczna! Została ona poprowadzona przez Pana Dzemala Paratusica, muzułmanina ze społeczności bośniackiej z miasta Borehamwood, który mówił o swoim pobycie w obozie koncentracyjnym, ucieczce z rozdartej wojną Bośni i Hercegowiny. Jego wyjazd do Wielkiej Brytanii był możliwy dzięki pomocy Czerwonego Krzyża. Gość Polskiej Szkoły mówił tez o długim braku kontaktu z rodziną, wieloma trudnościami spowodowanymi brakiem znajomości języka angielskiego czy tęsknotą za rodzinnym krajem. Jego historia była także przypomnieniem, jak ważne jest wspieranie pokoju i dialogu oraz unikanie za wszelką cenę wojny i konfliktów.

Cała lekcja była tłumaczona z języka bośniackiego na polski. Wszystkie dzieci miały okazję nauczyć się wielu nowych słów. Lekcja była naprawdę inspirująca, była świetną okazją, aby głębiej zastanowić się nad Naszą własną kulturą, korzeniami i tożsamością etniczną. Naprawdę mamy za co być wdzięczni.

Spotkanie polskich dzieci z Polskiej Sobotniej Szkoły w Welwyn Garden City z uchodźcą z Bośni i Hercegowiny.

Miedzynarodowa Kampania ‘Dare To Care’

W dzisiejszych czasach często nie jest łatwo być pozytywnym! Jednakże, pomimo wielu lokalnych i globalnych wyzwań, w większości związanych z pandemią koronawirusa, staram się pozostać optymistą.

Wydaje mi się, że szczególnie dzisiaj, podejmuje się wiele fantastycznych wysiłków, aby wspierać nasze społeczności i ich mieszkańców. Kilka miesięcy temu natknąłem się na bardzo ciekawą kampanię, pod nazwą ‘Dare to Care’ którą chciałem Wam bliżej przedstawić. Jest naprawdę inspirująca! Jest ona prowadzona przez United World Projekt.

Nazywa się ona ‘Dare to Care’, ponieważ stawia na pierwszym miejscu care (opieka lub troska) w świecie, który, jak mogłoby się wydawać, często nie dba o nią. Jest to kampania składająca się z wielu osób zaangażowanych w umieszczenie dobrze rozumianej troski w centrum ich codziennych relacji społecznych, polityki na szczeblu lokalnym i globalnym. Kampania jest odpowiedzią na lokalne potrzeby, ale ma globalny zasięg.

Dlaczego Dare to Care?

Kryzys zdrowotny, ekonomiczny, klimatyczny, żywnościowy, czy kryzys samotności. Każdy z nich wymaga od nas przemyślenia obecnego i wdrożenia nowego stylu podejmowania decyzji, nowego status quo. W związku z obecną sytuacją tylko poprzez owocną współpracę będziemy w stanie sprostać wielu dzisiejszym wyzwaniom.

Oto link do tej naprawdę bardzo ciekawej inicjatywy: http://www.unitedworldproject.org/en/daretocare/

Do dzieła, ruszamy!

Miedzynarodowa Kampania ‘Dare To Care’

A po co Ci ten wolontariat?

Sobota rano. 3 października, Welwyn Garden City. Pada mocno, najlepiej byłoby zostać w domu i nigdzie się nie ruszać. A jednak ogromna rzesza ludzi, pełnych zapału oraz tego, aby robić coś dla młodszego pokolenia, spędza kolejne sobotnie przedpołudnie ucząc polskiego, historii czy robiąc dyktando. To fantastyczne, że mimo tak wielu ograniczeń związanych z pandemią, to już 3 tydzień zajęć Polskiej Sobotniej Szkoły im. Jeremiego Przybory w Welwyn Garden City. Dzień mija szybko: jest przerwa śniadaniowa, jest ‘szkolny gwar’, jest wiele ‘rozmów korytarzowych’. ‘Dzieje się! A czy zawsze się chce? Nie. Czy zawsze jest łatwo? Raczej nie. Czasami jest po prostu bardzo trudno.

No właśnie, po Ci ten wolontariat? To pytanie dość często pada w czasie wielu rozmów. Jakie są zalety wolontariatu? Dlaczego jest tak ważne, aby zachęcać ludzi do wolontariatu? Jaki jest sens robienia rzeczy za "darmochę".

Istnieje tak wiele definicji wolontariatu. Ten "bezinteresowny akt" robienia "rzeczy za darmo" zawsze mnie fascynował! Moim zdaniem, każda forma wolontariatu powinna być fundamentem każdego społeczeństwa. Jestem przekonany, ze wolontariat powinien być zawsze dobrze wspierany przez władze centralne i lokalne. Tak, potrzebna jest odpowiednia infrastruktura, dobrze finansowana, tak aby np. Urzędy Miast, Gmin jak również wiele instytucji na szczeblu krajowym wraz z organizacjami pozarządowymi mogły się skutecznie rozwijać i wspólnie realizować wiele inicjatyw społecznych.

 Dzis bardzo często słyszymy: "Jestem zbyt zajęty, więc nie mam czasu, aby być wolontariuszem". Zgadzam się, wszyscy mamy tak wiele zobowiązań, aczkolwiek piękno wolontariatu polega właśnie na tym, że możliwość – najczęściej – robienie czegoś dobrego i pożytecznego można dopasować do naszych napiętych kalendarzy.

A co mówią sami wolontariusze z Polskiej Sobotniej Szkoły w Welwyn Garden City? Oto kilka wypowiedzi.

Sylwia: "Pracuje jako wolontariusz w PSS 4 lata i dzień, kiedy zaczęłam pracę był jednym z najlepszych dni w moim życiu. Praca ta daje mi dużo satysfakcji, lubię poznawać ludzi a dzięki PSS poznałam mnóstwo wspaniałych osób, uwielbiam atmosferę, jaka panuje wśród kadry, a najbardziej cieszy mnie kiedy widzę efekty swojej pracy, kiedy podczas zajęć wiem ze moja praca nie poszła na marne. Poza tym po części jest to tez dla moich dzieci, aby wiedziały jak ważne jest dla nas poszerzać wiadomości o własnym kraju i języku".

Dla kilku osób, na przykład Agnieszki, wolontariat zaczął się trochę przypadkiem, od ogłoszenia w polskim sklepie, informacji na Facebooku, a później szybkim kontakcie z Zarządem Szkoły. Aga, z zawodu nauczyciel historii, bardzo szybko polubiła swoją klasę, atmosferę w szkole i postanowiła zostać. Jak sama przyznała, czas pandemii był trudny, ale lekcje na Zoomie pomogły jej I uczniom nadrobić zaległy materiał i zrealizować program nauczania w ustalonym terminie.

Dla wielu nauczycieli – wolontariuszy, dodatkowym bodźcem ‘społecznego działania’ jest fakt, że wiele z naszych pociech także uczęszcza do Polskiej Szkoły w Welwyn Garden City. Dzięki temu, jak sami nauczyciele przyznają, jest im sie łatwiej mobilizować do nauki języka polskiego oraz pomocy swoim dzieciom w zadaniach domowych.

Gabrysia: "Rozpoczęłam pracę wolontariat w PSS w pierwszej kolejności, dlatego, że od zawsze uwielbiałam pracę z dziećmi i decyzję o pracy nauczyciela podjęłam już wiele lat temu. Jest to niezwykłe przeżycie móc kształtować przyszłe pokolenie, obserwować jak szybko zmienia się, dojrzewa i kształtuje nie tylko wiedza, którą im przekazuje, ale również sama postawa uczniów. Jest to również swoistego rodzaju misja - zwłaszcza tu na emigracji- rozwijać, pogłębiać i nieustannie pielęgnować wraz z rodzicami uczniów naszą polską kulturę i tradycje i przekazywać je naszym małym Polkom i Polakom. Dodatkowo, pracując z dziećmi polonijnymi możemy poznać ich własny punkt widzenia, otwartość umysłu, kreatywność sposób postrzegania otaczającej ich rzeczywistości zarówno tej brytyjskiej jak i polskiej. Takie doświadczenie - pracy w PSS pozwala nie tylko łączyć pokolenia, ale również rodzi specyficzną więź między naszą małą polską społecznością.

Wolontariat naprawdę działa w magiczny sposób! Wymaga pracy, poświecenia, ale jego owoce sa niesamowite. Sama świadomość, że robi sie coś dla drugiego człowieka jest bezcenna. Oprócz osobistej satysfakcji, wolontariat, szczególnie tutaj w Wielkiej Brytanii, na pewno zwiększa możliwość zdobycia lepszej pracy, poznania nowych ludzi jak również otwiera nowe horyzonty. A czy jest coś, co dla mnie osobiście powoduje, że jestem zaangażowany w wiele projektów i konkretnych akcji charytatywnych? Tak, to jest uśmiech na twarzy drugiego człowieka, który czerpie radość z naszej pomocy!

A po co Ci ten wolontariat?

A po co Ci ten wolontariat? (2)

Sobota rano. 3 października, Welwyn Garden City. Pada mocno, najlepiej byłoby zostać w domu i nigdzie się nie ruszać. A jednak ogromna rzesza ludzi, pełnych zapału oraz tego, aby robić coś dla młodszego pokolenia, spędza kolejne sobotnie przedpołudnie ucząc polskiego, historii czy robiąc dyktando. To fantastyczne, że mimo tak wielu ograniczeń związanych z pandemią, to już 3 tydzień zajęć Polskiej Sobotniej Szkoły im. Jeremiego Przybory w Welwyn Garden City. Dzień mija szybko: jest przerwa śniadaniowa, jest ‘szkolny gwar’, jest wiele ‘rozmów korytarzowych’. ‘Dzieje się! A czy zawsze się chce? Nie. Czy zawsze jest łatwo? Raczej nie. Czasami jest po prostu bardzo trudno.

No właśnie, po Ci ten wolontariat? To pytanie dość często pada w czasie wielu rozmów. Jakie są zalety wolontariatu? Dlaczego jest tak ważne, aby zachęcać ludzi do wolontariatu? Jaki jest sens robienia rzeczy za "darmochę".

Istnieje tak wiele definicji wolontariatu. Ten "bezinteresowny akt" robienia "rzeczy za darmo" zawsze mnie fascynował! Moim zdaniem, każda forma wolontariatu powinna być fundamentem każdego społeczeństwa. Jestem przekonany, ze wolontariat powinien być zawsze dobrze wspierany przez władze centralne i lokalne. Tak, potrzebna jest odpowiednia infrastruktura, dobrze finansowana, tak aby np. Urzędy Miast, Gmin jak również wiele instytucji na szczeblu krajowym wraz z organizacjami pozarządowymi mogły się skutecznie rozwijać i wspólnie realizować wiele inicjatyw społecznych.

 Dzis bardzo często słyszymy: "Jestem zbyt zajęty, więc nie mam czasu, aby być wolontariuszem". Zgadzam się, wszyscy mamy tak wiele zobowiązań, aczkolwiek piękno wolontariatu polega właśnie na tym, że możliwość – najczęściej – robienie czegoś dobrego i pożytecznego można dopasować do naszych napiętych kalendarzy.

A co mówią sami wolontariusze z Polskiej Sobotniej Szkoły w Welwyn Garden City? Oto kilka wypowiedzi.

Sylwia: "Pracuje jako wolontariusz w PSS 4 lata i dzień, kiedy zaczęłam pracę był jednym z najlepszych dni w moim życiu. Praca ta daje mi dużo satysfakcji, lubię poznawać ludzi a dzięki PSS poznałam mnóstwo wspaniałych osób, uwielbiam atmosferę, jaka panuje wśród kadry, a najbardziej cieszy mnie kiedy widzę efekty swojej pracy, kiedy podczas zajęć wiem ze moja praca nie poszła na marne. Poza tym po części jest to tez dla moich dzieci, aby wiedziały jak ważne jest dla nas poszerzać wiadomości o własnym kraju i języku".

Dla kilku osób, na przykład Agnieszki, wolontariat zaczął się trochę przypadkiem, od ogłoszenia w polskim sklepie, informacji na Facebooku, a później szybkim kontakcie z Zarządem Szkoły. Aga, z zawodu nauczyciel historii, bardzo szybko polubiła swoją klasę, atmosferę w szkole i postanowiła zostać. Jak sama przyznała, czas pandemii był trudny, ale lekcje na Zoomie pomogły jej I uczniom nadrobić zaległy materiał i zrealizować program nauczania w ustalonym terminie.

Dla wielu nauczycieli – wolontariuszy, dodatkowym bodźcem ‘społecznego działania’ jest fakt, że wiele z naszych pociech także uczęszcza do Polskiej Szkoły w Welwyn Garden City. Dzięki temu, jak sami nauczyciele przyznają, jest im sie łatwiej mobilizować do nauki języka polskiego oraz pomocy swoim dzieciom w zadaniach domowych.

Gabrysia: "Rozpoczęłam pracę wolontariat w PSS w pierwszej kolejności, dlatego, że od zawsze uwielbiałam pracę z dziećmi i decyzję o pracy nauczyciela podjęłam już wiele lat temu. Jest to niezwykłe przeżycie móc kształtować przyszłe pokolenie, obserwować jak szybko zmienia się, dojrzewa i kształtuje nie tylko wiedza, którą im przekazuje, ale również sama postawa uczniów. Jest to również swoistego rodzaju misja - zwłaszcza tu na emigracji- rozwijać, pogłębiać i nieustannie pielęgnować wraz z rodzicami uczniów naszą polską kulturę i tradycje i przekazywać je naszym małym Polkom i Polakom. Dodatkowo, pracując z dziećmi polonijnymi możemy poznać ich własny punkt widzenia, otwartość umysłu, kreatywność sposób postrzegania otaczającej ich rzeczywistości zarówno tej brytyjskiej jak i polskiej. Takie doświadczenie - pracy w PSS pozwala nie tylko łączyć pokolenia, ale również rodzi specyficzną więź między naszą małą polską społecznością.

Wolontariat naprawdę działa w magiczny sposób! Wymaga pracy, poświecenia, ale jego owoce sa niesamowite. Sama świadomość, że robi sie coś dla drugiego człowieka jest bezcenna. Oprócz osobistej satysfakcji, wolontariat, szczególnie tutaj w Wielkiej Brytanii, na pewno zwiększa możliwość zdobycia lepszej pracy, poznania nowych ludzi jak również otwiera nowe horyzonty. A czy jest coś, co dla mnie osobiście powoduje, że jestem zaangażowany w wiele projektów i konkretnych akcji charytatywnych? Tak, to jest uśmiech na twarzy drugiego człowieka, który czerpie radość z naszej pomocy!

A po co Ci ten wolontariat?  (2)

Europejski Dzień Języków (European Day of Languages).

Europejski Dzień Języków (European Day of Languages).

-  Możliwość podróżowania

-  Możliwość studiowania i pracy za granicą

-  Możliwość docenienia różnych kultur i tradycji językowych

-  Możliwość budowania lepszego kontaktu z ludźmi

-  Skuteczniejsza integracji

Istnieje nieskończona ilość powodów, dla których nauka języków obcych ma tak wiele zalet. Chociaż zawsze lubiłam uczyć się języków, nigdy nie wiedziałam, że mogą one w tak znaczący sposób wpłynąć na moje życie.

To były czasy! Kiedy byłem w szkole podstawowej, uczyłam się rosyjskiego (wtedy nie mieliśmy innego wyboru!) Po upadku muru berlińskiego zaczęliśmy uczyć się angielskiego. W szkole średniej miałam okazję uczyć się zarówno niemieckiego, jak i angielskiego. Na Uniwersytecie kontynuowałem naukę języka angielskiego, a także próbowałem nauczyć się trochę włoskiego.

Moje pierwsze prawdziwe doświadczenie w nauce języka miało miejsce prawie 20 lat temu, kiedy miałem okazję studiować w Chorwacji. Zrozumienie i swobodne mówienie po chorwacku zajęło mi trochę czasu, aczkolwiek, po kilku latach, mój chorwacki był na tyle dobry, że mogłem w miarę płynnie rozmawiać z każdą ze spotkanych osób. Proces nauki języka pomógł mi też w olbrzymim stopniu w procesie integracji, który był również fascynującym doświadczeniem. Naprawdę czułem, że stałam się częścią Chorwacji, a Chorwacja stała się częścią mnie. Jestem przekonany, że życie w Zagrzebiu pomogło mi uświadomić sobie, że "jedność w różnorodności" jest możliwa. Zrozumiałam, że równie dobrze można być dumnym ze swojego dziedzictwa narodowego, być patriotą, akceptując jednocześnie, że posiadanie ‘otwartego serca’ może pozytywnie wpłynąć na nasze myślenie i może też nam pomóc poszerzać nasze światopoglądowe horyzonty. Umiejętność posługiwania się innym językiem powoduje, że ten proces jest dużo szybszy i łatwiejszy.

W Chorwacji zrozumiałem, że ja sam nie zatracam swojej tożsamości poprzez integracje; jest dokładnie odwrotnie - człowiek jeszcze bardziej docenia swoje pochodzenie.

Nie inaczej było we Włoszech! Przez 10 miesięcy mieszkałem w małym miasteczku, Loppiano, w regionie Toskanii. W trakcie rocznego pobytu miałem okazję studiować, pracować z mieszkać z 10 rodzinami z całego świata (Kanada, Włochy, Niemcy, Meksyk, Chile, Korea Południowa, Rumunia). Ogromna część nauki włoskiego miała miejsce na boisku piłkarskim. W trakcie pobytu we Włoszech nauczyłem się być bardziej tolerancyjnym a ‘różnorodność językową’ mnie naprawdę zafascynowała, nawet jeśli to czasami oznaczało pewne ograniczenia w komunikacji. W trakcie pobytu we Włoszech, zdecydowanie musiałem więcej słuchać, co nigdy nie było moją największą umiejętnością!

Minęło już ponad 15 lat, odkąd przeprowadziłem się do Wielkiej Brytanii. W sobotę po raz kolejny zabrałem moje córki do Polskiej Szkoły Sobotniej w Welwyn Garden City. Moje dzieci wychowują się w rodzinie, w której codziennie mówimy w 3 językach. Dla mnie osobiście "przygoda językowa" nadal trwa. Każdy dzień daje mi szansę bycia dumnym z własnego dziedzictwa narodowego jak również mojego pochodzenia, doceniając jednocześnie, że życie w wielokulturowym społeczeństwie może być tak wzbogacającym doświadczeniem.

Europejski Dzień Języków (European Day of Languages).

Europejski Dzień Języków (European Day of Languages).

Europejski Dzień Języków (European Day of Languages).

-  Możliwość podróżowania

-  Możliwość studiowania i pracy za granicą

-  Możliwość docenienia różnych kultur i tradycji językowych

-  Możliwość budowania lepszego kontaktu z ludźmi

-  Skuteczniejsza integracji

Istnieje nieskończona ilość powodów, dla których nauka języków obcych ma tak wiele zalet. Chociaż zawsze lubiłam uczyć się języków, nigdy nie wiedziałam, że mogą one w tak znaczący sposób wpłynąć na moje życie.

To były czasy! Kiedy byłem w szkole podstawowej, uczyłam się rosyjskiego (wtedy nie mieliśmy innego wyboru!) Po upadku muru berlińskiego zaczęliśmy uczyć się angielskiego. W szkole średniej miałam okazję uczyć się zarówno niemieckiego, jak i angielskiego. Na Uniwersytecie kontynuowałem naukę języka angielskiego, a także próbowałem nauczyć się trochę włoskiego.

Moje pierwsze prawdziwe doświadczenie w nauce języka miało miejsce prawie 20 lat temu, kiedy miałem okazję studiować w Chorwacji. Zrozumienie i swobodne mówienie po chorwacku zajęło mi trochę czasu, aczkolwiek, po kilku latach, mój chorwacki był na tyle dobry, że mogłem w miarę płynnie rozmawiać z każdą ze spotkanych osób. Proces nauki języka pomógł mi też w olbrzymim stopniu w procesie integracji, który był również fascynującym doświadczeniem. Naprawdę czułem, że stałam się częścią Chorwacji, a Chorwacja stała się częścią mnie. Jestem przekonany, że życie w Zagrzebiu pomogło mi uświadomić sobie, że "jedność w różnorodności" jest możliwa. Zrozumiałam, że równie dobrze można być dumnym ze swojego dziedzictwa narodowego, być patriotą, akceptując jednocześnie, że posiadanie ‘otwartego serca’ może pozytywnie wpłynąć na nasze myślenie i może też nam pomóc poszerzać nasze światopoglądowe horyzonty. Umiejętność posługiwania się innym językiem powoduje, że ten proces jest dużo szybszy i łatwiejszy.

W Chorwacji zrozumiałem, że ja sam nie zatracam swojej tożsamości poprzez integracje; jest dokładnie odwrotnie - człowiek jeszcze bardziej docenia swoje pochodzenie.

Nie inaczej było we Włoszech! Przez 10 miesięcy mieszkałem w małym miasteczku, Loppiano, w regionie Toskanii. W trakcie rocznego pobytu miałem okazję studiować, pracować z mieszkać z 10 rodzinami z całego świata (Kanada, Włochy, Niemcy, Meksyk, Chile, Korea Południowa, Rumunia). Ogromna część nauki włoskiego miała miejsce na boisku piłkarskim. W trakcie pobytu we Włoszech nauczyłem się być bardziej tolerancyjnym a ‘różnorodność językową’ mnie naprawdę zafascynowała, nawet jeśli to czasami oznaczało pewne ograniczenia w komunikacji. W trakcie pobytu we Włoszech, zdecydowanie musiałem więcej słuchać, co nigdy nie było moją największą umiejętnością!

Minęło już ponad 15 lat, odkąd przeprowadziłem się do Wielkiej Brytanii. W sobotę po raz kolejny zabrałem moje córki do Polskiej Szkoły Sobotniej w Welwyn Garden City. Moje dzieci wychowują się w rodzinie, w której codziennie mówimy w 3 językach. Dla mnie osobiście "przygoda językowa" nadal trwa. Każdy dzień daje mi szansę bycia dumnym z własnego dziedzictwa narodowego jak również mojego pochodzenia, doceniając jednocześnie, że życie w wielokulturowym społeczeństwie może być tak wzbogacającym doświadczeniem.

Europejski Dzień Języków (European Day of Languages).

Miedzynarodowy Dzien Pokoju i Porozumienie Wielkopiątkowe (Good Friday Agreement)

Czy to trudny dokument? Na pewno. Czy się go łatwo czyta? Raczej nie. Wydaje mi się wielce prawdopodobne, że niewielu z nas miało okazję go przeczytać. A jednak ten dokument ma tak ogromne znaczenie historyczne. W trakcie weekendu, aby zrozumieć złożoność "irlandzkiej kwestii backstopu" (Irish backstop) postanowiłem przeczytać Porozumienie Wielkopiątkowe, czyli tak zwany Good Friday Agreement. Dlaczego? Ponieważ pojawia się ono w tak wielu rozmowach i może być kluczowym czynnikiem decydującym o odejściu Wielkiej Brytanii z UE, z umową lub bez niej.

Jestem całkiem pewien, że przed referendum UE "kwestia irlandzka" nie była szeroko dyskutowana. W rzeczywistości tylko około 5 % czasu antenowego poświęcono na ten konkretny problem. Zastanawiam się, czy wynik referendum był inny, gdybyśmy zdali sobie sprawę z implikacji i potencjalnych konsekwencji Porozumienia Wielkopiątkowego, w momencie gdyby nie było ono chronione. 

Jest wiele rzeczy, które przeszły mi przez głowę podczas czytania tego dokumentu: burzliwa historia, podziały, nienawiść, ale także świadomość, że pojednanie i pokój są potrzebne, aby wszyscy, pomimo ich przeszłości, pochodzenia mogli normalnie funkcjonować.  

Dla mnie osobiście najważniejsze są pierwsze strony. Nadają one ton porozumieniu, które ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia utrzymania pokoju na wyspie Irlandii. Deklaracja poparcia mówi o historycznej szansie na nowy początek. Uznano w niej również ogrom cierpienia, do których tenże konflikt się przyczynił. Muszę przyznać, że nigdy nie natknąłem się na słowo spuścizna (po angielsku – legacy), które zostało użyte w podobnym kontekście.

Porozumienie Wielkopiątkowe wyraźnie stanowi o całkowitym i bezwzględnym zaangażowaniu na rzecz wyłącznie demokratycznych i pokojowych środków rozwiązywania różnic w kwestiach politycznych oraz o naszym sprzeciwie wobec jakiegokolwiek użycia lub groźby użycia siły przez innych w jakimkolwiek celu politycznym, czy to w odniesieniu do tego porozumienia, czy też w inny sposób.

Dzisiaj (21 września) obchodzimy Międzynarodowy Dzień Pokoju.  Kiedy zastanawiam się nad ostatnimi wydarzeniami związanymi z Brexitem, jest dla mnie jasne, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, że rząd Wielkiej Brytanii musi zrobić absolutnie wszystko, aby nie wykorzystywać ‘problemu irlandzkiego’ jako narzędzia do swojej "gry politycznej”.  Nie może również narażać na ignorowanie żadnego z przyjętych międzynarodowych traktatów, a musi zdecydowanie, przede wszystkim, zrobić wszystko, aby ochronić pokoju na wyspie Irlandii.

Michał Siewniak

 Miedzynarodowy Dzien Pokoju i Porozumienie Wielkopiątkowe (Good Friday Agreement)

Miedzynarodowy Dzien Pokoju i Porozumienie Wielkopiątkowe (Good Friday Agreement)

Czy to trudny dokument? Na pewno. Czy się go łatwo czyta? Raczej nie. Wydaje mi się wielce prawdopodobne, że niewielu z nas miało okazję go przeczytać. A jednak ten dokument ma tak ogromne znaczenie historyczne. W trakcie weekendu, aby zrozumieć złożoność "irlandzkiej kwestii backstopu" (Irish backstop) postanowiłem przeczytać Porozumienie Wielkopiątkowe, czyli tak zwany Good Friday Agreement. Dlaczego? Ponieważ pojawia się ono w tak wielu rozmowach i może być kluczowym czynnikiem decydującym o odejściu Wielkiej Brytanii z UE, z umową lub bez niej.

Jestem całkiem pewien, że przed referendum UE "kwestia irlandzka" nie była szeroko dyskutowana. W rzeczywistości tylko około 5 % czasu antenowego poświęcono na ten konkretny problem. Zastanawiam się, czy wynik referendum był inny, gdybyśmy zdali sobie sprawę z implikacji i potencjalnych konsekwencji Porozumienia Wielkopiątkowego, w momencie gdyby nie było ono chronione. 

Jest wiele rzeczy, które przeszły mi przez głowę podczas czytania tego dokumentu: burzliwa historia, podziały, nienawiść, ale także świadomość, że pojednanie i pokój są potrzebne, aby wszyscy, pomimo ich przeszłości, pochodzenia mogli normalnie funkcjonować.  

Dla mnie osobiście najważniejsze są pierwsze strony. Nadają one ton porozumieniu, które ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia utrzymania pokoju na wyspie Irlandii. Deklaracja poparcia mówi o historycznej szansie na nowy początek. Uznano w niej również ogrom cierpienia, do których tenże konflikt się przyczynił. Muszę przyznać, że nigdy nie natknąłem się na słowo spuścizna (po angielsku – legacy), które zostało użyte w podobnym kontekście.

Porozumienie Wielkopiątkowe wyraźnie stanowi o całkowitym i bezwzględnym zaangażowaniu na rzecz wyłącznie demokratycznych i pokojowych środków rozwiązywania różnic w kwestiach politycznych oraz o naszym sprzeciwie wobec jakiegokolwiek użycia lub groźby użycia siły przez innych w jakimkolwiek celu politycznym, czy to w odniesieniu do tego porozumienia, czy też w inny sposób.

Dzisiaj (21 września) obchodzimy Międzynarodowy Dzień Pokoju.  Kiedy zastanawiam się nad ostatnimi wydarzeniami związanymi z Brexitem, jest dla mnie jasne, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, że rząd Wielkiej Brytanii musi zrobić absolutnie wszystko, aby nie wykorzystywać ‘problemu irlandzkiego’ jako narzędzia do swojej "gry politycznej”.  Nie może również narażać na ignorowanie żadnego z przyjętych międzynarodowych traktatów, a musi zdecydowanie, przede wszystkim, zrobić wszystko, aby ochronić pokoju na wyspie Irlandii.

Michał Siewniak

 Miedzynarodowy Dzien Pokoju i Porozumienie Wielkopiątkowe (Good Friday Agreement)


Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Autorzy 

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.