Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Sport

All Stories

Klopp i policja apelują do fanów Liverpoolu o pozostanie w domach

Trener piłkarzy Liverpoolu Juergen Klopp i lokalna policja zaapelowali do fanów tego zespołu, by w środę wieczorem, gdy na stadionie Anfield odbędzie się oficjalna koronacja mistrza Anglii, pozostali i świętowali w domach.

Piłkarze Liverpoolu, którzy siedem kolejek przed końcem sezonu zapewnili sobie pierwszy od 30 lat tytuł mistrza Anglii, po wieczornym meczu z Chelsea Londyn wzniosą okazały puchar, główne trofeum rozgrywek. Specjalne podium stanie na słynnej trybunie The Kop, zajmowanej przez najwierniejszych sympatyków "The Reds".

Z apelem o pozostanie w domach w obawie przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa zwrócili się do kibiców Liverpoolu zarówno lokalna policja, jak i niemiecki trener mistrzowskiej drużyny.

"Świętowanie na ulicach czy pod stadionem nie jest oczywiście prawnie zakazane, ale w obecnych okolicznościach po prostu nie jest w porządku. Obiecuję, że przy pierwszej okazji, kiedy to będzie możliwe i stosowne, zorganizujemy fetę i wspólnie będziemy świętować. A teraz zostańcie w domach. Wiem, że to dla was wyzwanie, ale ten klub stawiał już czoła większym" - zwrócił się Klopp do kibiców przed ostatnim w sezonie meczem ligowym na własnym obiekcie.

Do celebrowania sukcesu na ulicach doszło już tuż po zapewnieniu sobie ligowego triumfu przez piłkarzy Kloppa. Feta trwała dwie noce, a fani nie zachowywali bezpiecznego dystansu, nie używali maseczek, itp. Wówczas o zaprzestanie takiej formy świętowania zaapelowały zarówno władze klubu, jak policja oraz burmistrz miasta Joe Anderson.

Premier League zaplanowaną na środowy wieczór ceremonię opisuje jako wyjątkową i specjalnie dostosowaną do sytuacji, w której kibice nie mogą pojawić się na stadionie. Pierwszym, który wzniesie trofeum będzie kapitan Jordan Henderson. 30-letni pomocnik obecnie jest kontuzjowany i w tym sezonie już nie zagra.

Spotkanie z Chelsea odbędzie się w ramach przedostatniej kolejki. Cztery dni później "The Reds" zagrają jeszcze na wyjeździe z Newcastle United.

To 19. w historii mistrzostwo Anglii Liverpoolu, ale pierwsze od 1990 roku. Pod względem tytułów ustępują tylko minimalnie Manchesterowi United (20).

Klopp jest szkoleniowcem "The Reds" od października 2015 roku. Dzięki Niemcowi wspięli się oni na najwyższy światowy poziom. W poprzednim sezonie triumfowali w Lidze Mistrzów.(PAP)

Klopp i policja apelują do fanów Liverpoolu o pozostanie w domach

Złota Piłka - edycja 2020 odwołana z powodu pandemii

W tym roku z powodu pandemii koronawirusa nie zostanie przyznana Złota Piłka dla najlepszego zawodnika roku na świecie - poinformował organizator plebiscytu magazyn "France Football". Jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa był Robert Lewandowski.

Złotą Piłkę przyznawano bez przerwy od 1956 roku. W plebiscycie nigdy nie zwyciężył Polak, ale zdaniem niektórych Lewandowski - król strzelców niemieckiej ekstraklasy - miał na to dużą szansę w najbliższej edycji.

Rekordzistą w liczbie takich wyróżnień jest Argentyńczyk Lionel Messi, który uznany był za najlepszego na świecie sześciokrotnie. Pięć razy zwyciężył z kolei Portugalczyk Cristiano Ronaldo.

"To tak dziwny rok, że nie mogliśmy go potraktować jak każdego innego. O tej decyzji rozmawialiśmy już od dwóch miesięcy. Nie przyszło nam to łatwo, ale musieliśmy zaakceptować, że nie byłoby +normalnego+, czy typowego zdobywcy Złotej Piłki, a co nas bardziej martwiło - wyróżnienie nie byłoby przyznane sprawiedliwie" - ocenił redaktor naczelny "France Football" Pascal Ferre.

"Gdy sezon się rozpoczął, obowiązywały inne reguły niż te, które mamy na koniec. W styczniu i lutym w piłkę grało się przed pełnymi trybunami, a od maja i czerwca było pusto. Potem doszedł przepis o pięciu możliwych zmianach zamiast trzech. Później wprowadzono zmiany formatu rozgrywek, przede wszystkim pojawił się turniej +Final Eight+ w Lidze Mistrzów. A zaczęliśmy od systemu mecz i rewanż" - wyliczał.

Nie zostaną przyznane także nagrody dla najlepszej piłkarki, najlepszego zawodnika do lat 21 ani trofeum Lwa Jaszyna dla najlepszego bramkarza.

Ferre przyznał, że liczy się z tym, że decyzja magazynu wywoła niezadowolenie niektórych piłkarzy.

"Spójrzmy na Lewandowskiego w tym roku. Jego forma była na poziomie Messiego i Ronaldo. A zawodnicy Paris Saint-Germain - wyobraźmy sobie, że to oni zwyciężą w Lidze Mistrzów. Ich frustrację odczytamy jako sygnał, że są mocno przywiązani do tego plebiscytu" - dodał.

Jak zapewnił, jeśli obecna sytuacja na świecie utrzyma się także w przyszłym roku, wówczas nagroda zostanie przyznana.

"Jeśli wszystkie mecze w 2021 roku będą rozgrywane za zamkniętymi drzwiami i z pięcioma zmianami, przystosujemy się do tego, bo wtedy warunki byłby porównywalne" - wyjaśnił.

W zamian na 2020 rok stworzono inny plebiscyt: France Football Dream Team. Grupa 180 jurorów otrzyma listę po pięciu piłkarzy na każdą pozycję, z których skomponuje swoją "historyczną jedenastkę". Później głosy zostaną zliczone i tak powstanie najlepszy skład w historii.(PAP)

Złota Piłka - edycja 2020 odwołana z powodu pandemii

Real Madryt po raz 34. mistrzem kraju

Piłkarze Realu Madryt po raz 34. w historii, ale po raz pierwszy od 2017 roku, zapewnili sobie tytuł mistrza Hiszpanii. W 37. kolejce ekstraklasy wygrali u siebie z Villarrealem 2:1 i przed ostatnią serią mają siedem punktów przewagi nad Barceloną.

"Duma Katalonii" ma pewne wicemistrzostwo kraju. Mimo czwartkowej przegranej u siebie z Osasuną (1:2) ma 10 punktów przewagi nad Atletico Madryt.

"Królewscy" wygrali wszystkie dziesięć meczów po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa, tracąc w nich zaledwie cztery bramki. W całym dotychczasowym sezonie podopieczni Zinedine Zidane'a ponieśli zaledwie trzy porażki. Mają jednak na koncie też sporo, bo aż osiem, remisów.

W czwartek Real podszedł do spotkania z bardzo dobrze dysponowanym w ostatnim czasie Villarrealem w pełni skoncentrowany. Piłkarze chcieli przypieczętować sukces u siebie, mimo że na trybunach nie mógł zasiąść żaden kibic.

Już w pierwszej połowie - w 29. minucie - udało się "Królewskim" wyjść na prowadzenie. Bramkę wypracował niezawodny w ostatnim czasie francusko-chorwacki duet Luka Modric i Karim Benzema. Ten drugi wykorzystał też jeszcze w 77. minucie rzut karny. W ten sposób Francuz powiększył swój dorobek w tym sezonie do 21 goli i ustępuje jedynie Argentyńczykowi Lionelowi Messiemu, który w barwach Barcelony strzelił dwie bramki więcej.

To pierwszy tytuł Realu po odejściu z klubu jednej z największych gwiazd futbolu ostatnich lat Portugalczyka Cristiano Ronaldo.

"Wywalczyliśmy to dla was, kibiców" - powiedział francuski szkoleniowiec. To drugi tytuł wywalczony przez Zidane'a jako trenera Realu. Poprowadził do niego drużynę także w 2017 roku.

Po spotkaniu kapitan zespołu Ramos wzniósł do góry puchar za mistrzostwo. Na trybunach stadionu Alfedro di Stefano, gdzie piłkarze rozgrywają teraz mecze ze względu na renowację Santiago Bernabeu nie było nikogo.

"Wrócić w takim stylu po trzech miesiącach przerwy jest czymś niesamowitym. Zawsze jednak wierzyłem w tę drużynę i wiedziałem, że możemy zrobić coś wielkiego" - ocenił belgijski bramkarz Thibaut Courtois.

Do zakończenia rozgrywek pozostała jedna kolejka, zaplanowana na 19 lipca. Real na wyjeździe zagra z Leganes. (PAP)

Real Madryt po raz 34. mistrzem kraju

Zwycięstwo Hamiltona w GP Styrii

Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes) wygrał na torze Spielberg w Austrii wyścig o Grand Prix Styrii, drugą rundę mistrzostw świata Formuły 1. Drugie miejsce zajął także kierowca Mercedesa Fin Valtteri Bottas, a trzecie Holender Max Verstappen (Red Bull).

Hamilton, który w sobotę był najszybszy także w kwalifikacjach i ruszał z pole position, w niedzielę od startu do mety nie dał się wyprzedzić żadnemu rywalowi. Sześciokrotny mistrz świata zanotował 85. zwycięstwo w karierze.

Wyścig na torze Spielberg zaczął się od wyjazdu samochodu bezpieczeństwa. Już na pierwszym okrążeniu "postarał się" o to Monakijczyk Charles Leclerc z ekipy Ferrari. W trakcie próby wyprzedzenia partnera z zespołu Niemca Sebastiana Vettela wjechał w tył jego bolidu. Uderzenie było potężne, tył samochodu Vettela i skrzydło dociskające przy dużych prędkościach bolid do toru zostało całkowicie zdemolowane.

Vettel nie mógł kontynuować jazdy, zjechał do serwisu i zakończył start. Leclerc próbował pojechać dalej, ale uszkodzenia przedniego spojlera i podłogi były na tyle poważne, że on także musiał się wycofać.

Początkowo sprawca kolizji próbował winę zrzucić na Vettela, w pierwszym "na gorąco" udzielonym wywiadzie powiedział, że jego partner specjalnie nie ustąpił mu drogi, choć miał z lewej strony sporo wolnego miejsca.

Jednak po kilku minutach, gdy trochę ochłonął, lub dostał od kierownictwa ekipy ostrą reprymendę, Monakijczyk przeprosił oficjalnie za swoje zachowanie i całą winę za zajście wziął na siebie.

"Mój partner z zespołu nie zawinił, to ja pojechałem zbyt ryzykownie i doprowadziłem do kolizji. Mogę tylko przeprosić" - powiedział Leclerc.

Vettel natomiast stwierdził z przekąsem, że cieszy się, iż to nie jego ponownie obarczono całą winą. "Z reguły to ja zawsze byłem winny" - powiedział Niemiec, który po sezonie 2020 odchodzi z zespołu Ferrari.

Po "przygodzie" kierowców włoskiego teamu na czele wyścigu jechał niezmiennie Hamilton, który tylko na kilka minut stracił pozycję lidera, gdy zjechał na zmianę opon. Na czoło wyszedł Bottas, ale gdy on z kolei pojawił się w serwisie po nowe opony, Hamilton wrócił na pozycję lidera.

Obrońca tytułu jechał równym tempem, drugi Holender Max Verstappen z Red Bulla początkowo tracił do niego trzy, cztery sekundy, ale po półmetku przewaga mistrza świata systematycznie rosła. Tuż za Holendrem jechał Bottas, który próbował go wyprzedzić, ale dość długo nieskutecznie. Dopiero na pięć okrążeń przed końcem Fin zaatakował i wyszedł na drugą pozycję. Holender próbował się bronić, ale był bez szans, gdyż kierowcy Mercedesa, podobnie jak w latach ubiegłych, nadal mają w stawce F1 najlepsze silniki.

Tuż za czołówką zaciętą walkę o trzecie miejsce stoczył kierowca z Tajlandii Alexander Albon (Red Bull), którego przez ponad dziesięć okrążeń atakował Meksykanin Sergio Perez z Racing Point. Momentami przewaga Taja wynosiła niespełna pół sekundy, ale Perez nie był w stanie jej całkowicie zniwelować. W końcówce popełnił błąd i zajął szóste miejsce, gdyż został wyprzedzony przez Brytyjczyka Lando Norrisa z McLarena. A Albon utrzymał czwartą lokatę.

Kierowcy zespołu Alfa Romeo, którego zawodnikiem jest także Robert Kubica, uplasowali się w drugiej dziesiątce. Fin Kimi Raikkonen był 11., natomiast Włoch Antonio Giovinazzi - 14. Obaj stracili do zwycięzcy po jednym okrążeniu.

Tym razem zawodów nie ukończyło tylko trzech kierowców, podczas gdy tydzień temu na tym samym torze do mety nie dojechało ich aż dziewięciu.

Zwycięzca pierwszej rundy mistrzostw świata, GP Austrii, Bottas utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej, drugi jest Hamilton ze stratą 6 pkt.

Trzecia runda cyklu - Grand Prix Węgier zostanie rozegrane 19 lipca na Hungaroringu. (PAP)

 

foto : twitter / LewisHamilton

Zwycięstwo Hamiltona w GP Styrii

Ekstraklasa piłkarska - Felix z Piasta zawodnikiem sezonu, cztery nagrody dla Legii

Jorge Felix z Piasta Gliwice został piłkarzem sezonu w PKO BP Ekstraklasie. Cztery nagrody trafiły do przedstawicieli mistrza Polski Legii Warszawa - m.in. dla najlepszego trenera Aleksandara Vukovica. W tym roku z powodu pandemii koronawirusa tradycyjna gala została odwołana.

Nagrody dla zwycięzców zostały wręczone tuż po meczach 37. kolejki, kończącej obecny sezon, przerwany na ponad dwa miesiące z powodu pandemii.

Piłkarzem sezonu został Hiszpan Jorge Felix z trzeciego w końcowej tabeli Piasta. Na zdobywcę tej nagrody głosowali zawodnicy wszystkich klubów ekstraklasy.

W pozostałych kategoriach zwycięzców wybrali członkowie 14-osobowej kapituły złożonej z dziennikarzy, ekspertów oraz przedstawicieli Ekstraklasy S.A. i PZPN.

Jak przypomniała spółka prowadząca rozgrywki, w przypadku zawodnika Piasta doszło do pierwszej w historii plebiscytu sytuacji, gdy zdobywca najważniejszej indywidualnej nagrody nie zwyciężył na swojej pozycji.

"Boiskowa rola tego gracza była jednak wyjątkowo ciężka do zdefiniowania. Grywał między linią środkową i atakiem. Hiszpan zakończył zmagania na pozycji wicelidera klasyfikacji strzelców rozgrywek. Żaden piłkarz nie miał aż takiego wpływu na swój zespół co Jorge Felix, który sam strzelił 40 procent goli, a brał udział (bramka lub asysta) w połowie trafień Piasta" - podkreśliła Ekstraklasa S.A.

Bramkarzem Sezonu został Słowak Dusan Kuciak z Lechii Gdańsk.

Obrońcą i Pomocnikiem Sezonu okazali się piłkarze najlepszej w rozgrywkach Legii - odpowiednio: Artur Jędrzejczyk i Chorwat Domagoj Antolic, a nagrodę dla najlepszego trenera odebrał ich szkoleniowiec Aleksandar Vukovic.

Przedstawiciel Legii triumfował także w kategorii Młodzieżowiec Sezonu PKO Banku Polskiego - Michał Karbownik.

"Dziewiętnastolatek w tym sezonie zadebiutował w najwyższej polskiej lidze i z miejsca okazał się czołowym bocznym defensorem rozgrywek, choć w drużynach młodzieżowych występował jako środkowy pomocnik. W ofensywie zapisał się sześcioma asystami, co jest najlepszym rezultatem wśród wszystkich młodzieżowców" - uzasadniła Ekstraklasa S.A.

Napastnikiem Sezonu oraz królem strzelców (24 bramki) został Duńczyk Christian Gytkjaer z drużyny wicemistrza kraju Lecha Poznań.

Nagrody indywidualne za sezon 2019/20:

Piłkarz Sezonu -  Jorge Felix (Piast Gliwice)

Trener Sezonu - Aleksandar Vukovic (Legia Warszawa)

Bramkarz Sezonu - Dusan Kuciak (Lechia Gdańsk)

Obrońca Sezonu - Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa)

Pomocnik Sezonu - Domagoj Antolic (Legia Warszawa)

Napastnik Sezonu - Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

Król strzelców - Christian Gytkjaer (Lech Poznań) - 24 gole

Młodzieżowiec sezonu - Michał Karbownik (Legia Warszawa)

(PAP)

 

foto : twitter / 

Ekstraklasa piłkarska - Felix z Piasta zawodnikiem sezonu, cztery nagrody dla Legii

MŚ 2022 - FIFA: cztery mecze każdego dnia w rundzie grupowej

Po cztery mecze każdego dnia w rundzie grupowej obejrzą kibice podczas piłkarskich mistrzostw świata w 2022 roku. Harmonogram turnieju w Katarze ogłosiła w środę FIFA.

Pierwsza faza rywalizacji odbędzie się od 21 listopada do 2 grudnia. Spotkania rozpoczynać się będą, wg. czasu GMT, o godz. 10.00, 13, 16 i 19. Różnica z Polską wynosi obecnie dwie godziny, z Katarem – trzy.

To oznacza, że najpóźniejszy mecz w Katarze zacznie się o 22 i – gdyby doszło do dogrywki, karnych itd. – zakończy po północy.

W MŚ 2018 w Rosji codziennie były po trzy-cztery mecze. Cztery rozgrywano głównie w ostatniej kolejce.

Jak zaznaczono, stosunkowo nieduże odległości między stadionami sprawią, że fani będą mogli oglądać wiele meczów na żywo w 32-zespołowym turnieju. W kolejnej edycji mundialu, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku w 2026 roku, wystąpi 48 drużyn.

FIFA podkreśliła, że większość drużyn dostanie trzy dni odpoczynku między meczami w grupach. Analizując daty 1/8 finału niektóre zespoły będą miały dwa dni odpoczynku.

W ogóle nie będzie przerwy w terminarzu między rywalizacją grupową i w 1/8 finału.

Losowanie mundialu w Azji zaplanowano na koniec marca lub na początku kwietnia 2022, kiedy będzie znanych 30 z 32 finalistów.

Spotkanie otwarcia odbędzie się w poniedziałek 21 listopada na 60-tysięcznym stadionie Al. Bayt w Al Chaur, a finał – w niedzielę 18 grudnia na 80-tysięcznym obiekcie Lusail Iconic Stadium.

MŚ 2022 nie zostaną rozegrane tradycyjnie w czerwcu i lipcu ze względu na upały w Zatoce Perskiej.

Cała impreza potrwa 28 dni, podczas gry w Rosji aż 32. Chodzi o zminimalizowanie zakłócenia sezonu w ligach europejskich.

Jeśli chodzi o przygotowania, poinformowano, że na stadionach zakończono 85 proc. wszystkich prac.(PAP)

MŚ 2022 - FIFA: cztery mecze każdego dnia w rundzie grupowej

Legia mistrzem, pozostała walka o drugie miejsce

Piłkarze Legii Warszawa po zwycięstwie u siebie nad Cracovią 2:0 w 35. kolejce zapewnili sobie mistrzostwo kraju. Wszyscy spadkowicze z ekstraklasy - ŁKS, Arka i Korona - byli znani już wcześniej, więc pozostaje tylko walka o drugie i trzecie miejsce w tabeli.

Legioniści, rozgrywający swój 2300. mecz w najwyższej klasie, do wywalczenia tytułu w tej serii potrzebowali remisu z Cracovią, z którą przegrali w miniony wtorek w półfinale Pucharu Polski aż 0:3.

Ligowy plan wykonali z nawiązką. Po bramkach Czecha Tomasa Pekharta i Gruzina Waleriana Gwilii zwyciężyli 2:0, co oznacza, że mający obecnie 11 punktów mniej ustępujący mistrz Piast Gliwice oraz trzeci w tabeli Lech Poznań nie zdołają już dogonić Legii - mogą jeszcze zdobyć maksymalnie dziewięć.

To 14. w historii, a szósty od 2013 roku tytuł mistrzowski stołecznej drużyny.

Na liście najbardziej utytułowanych klubów ligowych Legia zrównała się z Ruchem Chorzów oraz Górnikiem Zabrze. Natomiast 13-krotnie sukces świętowała Wisła Kraków.

W związku z ograniczeniami spowodowanymi pandemią koronawirusa trybuny mogą być wypełnione maksymalnie w 25 procentach, więc sobotni mecz na Łazienkowskiej oglądało ok. siedmiu tysięcy widzów.

Już wcześniej było wiadomo, że bez względu na wyniki tej kolejki oficjalna koronacja - z udziałem przedstawicieli Ekstraklasy S.A. - ma nastąpić po ostatniej serii meczów, czyli 19 lipca.

To czwarty tytuł mistrza Polski Aleksandara Vukovica. Dwa - w latach 2002 i 2006 - zdobył jako zawodnik, w 2017 roku poprowadził zespół w jednym spotkaniu, a w tym sezonie był pierwszym trenerem od pierwszej kolejki.

Dołączył więc do Edmunda Zientary i Jacka Magiery, którzy zdobywali mistrzostwo z Legią jako piłkarze i pierwsi trenerzy.

"Zasłużone mistrzostwo naszych piłkarzy, którym chcę pogratulować i podziękować za to, że spełnili oczekiwania. Słowa, które tutaj wypowiadałem rok temu, wypowiadałem doskonale wiedząc, co mówię. Tak jest również teraz - wiem, o czym mówię. Wtedy wszyscy wyłapali jedno słówko, które wciąż jest jednym z kluczowych, jeżeli chodzi o ten klub. W Legii trzeba zapier..., jeżeli chce się grać dla niej. Nie mówić o tym, lecz pokazywać to na boisku" - przyznał Vukovic po sobotnim meczu.

Piłkarze Legii świętowali zdobycie tytułu na... statku, którym w sobotę wieczorem odbyli rejs po Wiśle, trwający ponad godzinę. Na bulwarach czekali na nich kibice, głośnymi śpiewami i racami fetując mistrzów Polski.

Dotychczas mistrzowska feta odbywała się zawsze na Starym Mieście. Teraz, ze względu na reżim sanitarny, postanowiono znaleźć inne rozwiązanie.

Piłkarze i sztab szkoleniowy na barce zameldowali się w białych koszulkach z napisem "Legia Warszawa - mistrz Polski". Za interakcję z zebranymi na brzegach Wisły fanami odpowiadał głównie Artur Jędrzejczyk. Kapitan zespołu, który z Legią po raz piąty zdobył tytuł mistrza kraju, intonował przyśpiewki i okrzyki, ale głos zabrali także trener Vukovic i jego asystent, były piłkarz Marek Saganowski.

Wiceliderowi z Gliwic oraz Lechowi (po 57 pkt) pozostaje więc walka o wicemistrzostwo, na które szansę ma także czwarty w tabeli Śląsk (53).

Cała trójka zagra w niedzielę u siebie. Piast podejmie Jagiellonię Białystok, Śląsk - Pogoń Szczecin, a Lech zmierzy się z Lechią Gdańsk, której będzie chciał się zrewanżować za środową porażkę u siebie w rzutach karnych w półfinale Pucharu Polski.

Już wcześniej wszystko wyjaśniło się na dole tabeli. Do ŁKS Łódź, który kilka tygodni temu stracił szansę utrzymania się w lidze, dołączyły w poprzedniej kolejce Arka Gdynia i Korona Kielce.

W piątek Zagłębie Lubin uległo Wiśle Płock 0:1, a Górnik wygrał z Rakowem Częstochowa 4:1, choć przegrywał 0:1. Dwie bramki dla zabrzan zdobył doświadczony Hiszpan Igor Angulo, wicelider klasyfikacji strzelców, który łącznie ma 16 trafień w obecnym sezonie.

Dzień później Arka pokonała ŁKS 3:2, już do przerwy prowadząc 3:0, natomiast Wisła Kraków zremisowała z Koroną 1:1.

Zamykający tabelę łodzianie mają 21 punktów, a w ostatnich dziesięciu meczach zdobyli zaledwie jeden. Sobotnia porażka w Gdyni była ich siódmą z rzędu.

"W drugiej połowie mieliśmy więcej niż w pierwszej dobrych momentów, ale to byłoby na wyrost, gdybym powiedział, że zasłużyliśmy w Gdyni chociażby na punkt" - przyznał trener gości Wojciech Stawowy. (PAP)

Legia mistrzem, pozostała walka o drugie miejsce

Awans Leeds United Mateusza Klicha do Premier League

Bez wychodzenia na boisko drużyna Leeds United, której piłkarzem jest Mateusz Klich, od piątku jest pewna awansu do Premier League. Wszystko za sprawą porażki wicelidera West Bromwich Albion. Ekipa Kamila Grosickiego uległa na wyjeździe Huddersfield Town 1:2.

"Pawie", prowadzone przez słynnego argentyńskiego szkoleniowca Marcelo Bielsę, wracają do ekstraklasy po 16 latach.

30-letni Klich w Leeds gra trzeci sezon. W obecnym zdobył sześć bramek.

Leeds mistrzostwo kraju zdobyło trzykrotnie - w sezonach 1968/69, 1973/74 i 1991/92. Świetnie grało jeszcze na przełomie wieków. Sezon 1999/2000 zakończyło na trzecim miejscu, a w kolejnym niespodziewanie dotarło do półfinału Ligi Mistrzów. Później klub popadł jednak w ogromne kłopoty finansowe i występował nawet na trzecim poziomie rozgrywkowym.

Bezpośredni awans do Premier League uzyskują dwie najlepsze drużyny, a te z miejsc 3-6 czekają baraże. Leeds prowadzi w tabeli mając pięć punktów przewagi nad West Bromwich Albion i sześć nad Brentfordem.

WBA ma przed sobą już tylko jeden mecz, a Leeds i Brentford po dwa.

W piątek podopieczni trenera Slavena Bilica niespodziewanie ulegli broniącemu się przed degradacją Huddersfield 1:2. Grosicki wszedł na boisko w przerwie przy stanie 1:1. Gospodarzom, którzy przed tym spotkaniem nie mogli być pewni utrzymania, zwycięstwo w końcówce dał Emile Smith-Rowe.(PAP)

Awans Leeds United Mateusza Klicha do Premier League

Piłkarski Superpuchar Polski - tegoroczna edycja odbędzie się 9 sierpnia

Tegoroczny mecz o Superpuchar Polski odbędzie się 9 sierpnia o godz. 20 - poinformował Polski Związek Piłki Nożnej. Gospodarzem - jako mistrz kraju w sezonie 2019/20 - będzie Legia Warszawa, która czeka jeszcze na wyłonienie rywala w tym spotkaniu.

Finał Pucharu Polski, którego zdobywca będzie przeciwnikiem Legii, zostanie wyłoniony 24 lipca w Lublinie. Zmierzą się w nim Cracovia Kraków i Lechia Gdańsk.

Mecz o Superpuchar Polski zainauguruje nowy sezon piłkarski w kraju. W niedzielę prezes PZPN Zbigniew Boniek poinformował na Twitterze, że rywalizacja w ekstraklasie w rozgrywkach 2020/21 rozpocznie się 23 sierpnia. (PAP)

 

foto : twitter 

Piłkarski Superpuchar Polski - tegoroczna edycja odbędzie się 9 sierpnia

Piłkarska LN - Polacy rozpoczną w Amsterdamie

Piłkarska reprezentacja Polski rozpocznie rozgrywki Ligi Narodów 2020/21 od meczu z Holandią, 4 września w Amsterdamie - poinformował w piątek PZPN. Jeszcze nie wiadomo, czy spotkanie odbędzie się z udziałem publiczności.

W wyniku marcowego losowania biało-czerwoni trafili do grupy 1 najwyższej dywizji (A), razem z Holandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną.

Trzy dni po meczu w Amsterdamie czeka ich kolejny mecz wyjazdowy w Bośni i Hercegowinie.

Biało-czerwoni w pierwszej edycji Ligi Narodów (2018/19) spadli z Dywizji A, jednak dzięki reformie rozgrywek i poszerzeniu najwyższej dywizji z 12 do 16 drużyn, utrzymali się w niej, podobnie jak Niemcy, Chorwacja oraz Islandia.

Dywizje A, B i C składają się z czterech grup, a najniższa D - tylko z dwóch. Zwycięzcy grup najwyższej dywizji awansują do turnieju finałowego (Final Four), zaplanowanego na 2-6 czerwca 2021. Polska stara się o rolę jego gospodarza.

Tytułu zdobytego w pierwszej edycji bronić będzie Portugalia.

Terminarz spotkań Polski w LN 2020/21 (wszystkie mecze o godz. 20.45):

4 września

Holandia - Polska (Amsterdam)

7 września

Bośnia i Hercegowina - Polska

11 października

Polska - Włochy

14 października

Polska - Bośnia i Hercegowina

15 listopada

Włochy - Polska

18 listopada

Polska - Holandia

(PAP)

Piłkarska LN - Polacy rozpoczną w Amsterdamie

Brytyjski premier: powrót kibiców na stadiony w październiku, testy jeszcze w lipcu

W Wielkiej Brytanii kibice będą mogli wrócić na stadiony, nie tylko piłkarskie, w październiku – poinformował premier Boris Johnson. Pilotażowe imprezy sportowe z udziałem fanów odbędą się jednak jeszcze w lipcu.

Pierwszymi wydarzeniami sportowymi na Wyspach Brytyjskich z udziałem kibiców po przerwie wywołanej koronawirusem mają być dwa lipcowe mecze krykieta, wyścigi konne "Glorious Goodwood" (28 lipca – 1 sierpnia) oraz mistrzostwa świata w snookerze, które rozpocząć mają się w Sheffield 31 lipca.

Z powodu pandemii koronawirusa obiekty sportowe pozostają zamknięte w Wielkiej Brytanii od połowy marca - wówczas przerwano m.in. rozgrywki piłkarskie w Anglii. Wznowiono je, bez udziału publiczności, w połowie czerwca.

"Mamy nadzieję, że od października wprowadzimy społeczeństwo z powrotem na stadiony" – powiedział premier Johnson i dodał, że w przestrzeni publicznej będą organizowane także jesienią konferencje i spotkania gospodarcze.

"Biorąc pod uwagę zarówno czynniki ekonomiczne, jak i emocje, pasję, wszyscy będziemy bardzo, bardzo szczęśliwi widząc ponownie kibiców na stadionach" – powiedział trener Tottenhamu Portugalczyk Jose Mourinho.

Bardziej ostrożny w sprawie otwarcia obiektów sportowych dla publiczności jest szkoleniowiec Arsenalu Mikel Arteta.

"Myślę, że musimy uzbroić się w cierpliwość (...), choć na pewno jesteśmy gotowi zrobić wszystko, aby nasi fani wrócili na stadiony i sprawili, żeby piłka nożna była taka, jaką znaliśmy ją sprzed pandemii" - zaznaczył Hiszpan.(PAP)

Obraz maxopt z Pixabay 

Brytyjski premier: powrót kibiców na stadiony w październiku, testy jeszcze w lipcu

Piłkarska LM - Manchester City ma jednak prawo startu

Manchester City będzie mógł zagrać w następnej edycji piłkarskiej Ligi Mistrzów - ogłosił w poniedziałek Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS). "The Citizens" odwołali się do niego po karze od UEFA za rzekome złamanie przepisów tzw. finansowego fair play.

Manchester City miał zostać wykluczony z Champions League w sezonach 2020/21 i 2021/22, a także zapłacić grzywnę w wysokości 30 milionów euro. Po pozytywnym rozpatrzeniu apelacji CAS zdecydował, że klub będzie musiał zapłacić 10 mln euro za to, że nie współpracował z UEFA w czasie postępowania.

"The Citizens" uczestniczą w LM jeszcze w tym sezonie, ale kara na obecne rozgrywki nie obowiązywała. Na trzy kolejki przed końcem rywalizacji w angielskiej ekstraklasie podopieczni hiszpańskiego trenera Josepa Guardioli mają zapewniony tytuł wicemistrza, a co za tym idzie - awans do fazy grupowej LM w przyszłym sezonie.

Guardiola wcześniej zapowiedział już, że pozostanie w klubie, niezależnie od tego, co zdecydują sądy. Nie wiadomo było jednak, czy Manchesteru nie opuści kilku piłkarzy, którym zależy na rywalizacji w najważniejszym europejskim pucharze.

UEFA nałożyła karę w lutym. Oświadczyła wówczas, że Manchester City dopuścił się "poważnego naruszenia" zasad Financial Fair Play, których celem jest m.in. zapobieganie otrzymywaniu przez kluby nieograniczonych kwot pieniędzy poprzez zawyżone umowy sponsorskie z organizacjami powiązanymi z właścicielami.

Izba Orzekająca Klubowego Organu Kontroli Finansowej UEFA (CFCB) uznała w lutym, że klub złamał zasady, "zawyżając przychody ze sponsoringu na swoich kontach oraz w informacjach przekazanych UEFA w latach 2012–16". Jak dodano, klub "zawiódł we współpracy przy dochodzeniu".

W obecnej edycji Ligi Mistrzów drużyna angielska w 1/8 finału rywalizuje z Realem Madryt. Na wyjeździe zwyciężyła 2:1, rewanż zaplanowano na 7 sierpnia.(PAP)

Obraz wendy1704 z Pixabay 

Piłkarska LM - Manchester City ma jednak prawo startu

Formuła 1 - obecny sezon może być ostatnim w karierze Vettela

Czterokrotny mistrz świata Formuły 1 Sebastian Vettel zapowiedział, że po tym sezonie wycofa się z cyklu na dobre, jeśli nie otrzyma odpowiedniej oferty. W 2021 roku kończy się kontrakt Niemca z Ferrari.

"Oczywiście, to było niespodziewane, kiedy zadzwonił do mnie Mattia (Binotto, szef Ferrari - PAP) i powiedział mi, że team nie zamierza ze mną dalej współpracować" - przyznał Vettel, który w piątek skończy 33 lata.

Niemiec zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej w latach 2010-13 w barwach Red Bulla. Od 2015 broni barw Ferrari, gdzie jego partnerem w ubiegłym sezonie był o ponad 11 lat młodszy Charles Leclerc. Reprezentantowi Monako zaoferowano kontrakt do 2024 roku, Vettel takiej propozycji nie dostał.

"Chcę mieć pewność, że podejmę właściwe decyzje dla siebie i swojej przyszłości. Z natury lubię rywalizację, sporo w tym sporcie osiągnąłem i mam motywację, żeby osiągnąć jeszcze więcej. Ale żeby to zrobić, potrzebuję odpowiedniej oferty, ludzi wokół mnie, i teraz tego poszukuję. Jeśli taka szansa się pojawi, to wszystko będzie jasne. Jeśli nie - pewnie będę musiał poszukać czegoś innego" - powiedział Niemiec w czwartek, dzień przed treningami poprzedzającym inauguracyjną rundę mistrzostw świata w Austrii.

Jak dodał, jego odejście z F1 byłoby już na stałe.

"Mam przekonanie, że jeśli jesteś gotowy zamknąć jakieś drzwi, to to je zamykasz i nie oczekujesz, że znów się otworzą. Trzeba mieć świadomość decyzji, jakie się podejmuje, dlatego też z niczym się nie spieszę. Kolejne tygodnie i miesiące pewnie wiele wyjaśnią" - stwierdził Vettel.

W ubiegłym sezonie Niemiec zajął dopiero piąte miejsce w klasyfikacji generalnej, m.in. za młodszym kolegą z teamu. Atmosfera między nimi była dość napięta, szczególnie po listopadowym wyścigu w Brazylii, gdy Leclerc wyprzedził Vettela, a gdy Niemiec przypuścił kontratak, doszło do kolizji i obaj musieli przerwać rywalizację.

Vettel zapewnił, że w tym roku będzie się stosował do tzw. team orders, czyli poleceń dla kierowcy, aby pozwolił się wyprzedzić koledze z zespołu.

"Jeśli taka będzie sytuacja i będzie to miało sens, to jasne, że kierowcy powinni pomagać sobie nawzajem. To nie ma żadnego związku z tym, że to ostatni rok mojego kontraktu. Ale jednocześnie jeździ się dla samego siebie, więc nie zamierzam ułatwiać Charles'owi zadania na torze po prostu zjeżdżając mu z drogi" - dodał.

Sezon 2020 Formuły 1 miał się rozpocząć w marcu w Australii, ale z powodu pandemii koronawirusa został opóźniony i skrócony. Pierwszy wyścig odbędzie się w niedzielę w Austrii na torze Spielberg.(PAP)

Formuła 1 - obecny sezon może być ostatnim w karierze Vettela
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.