Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show
Sat, Jun 19, 2021

Medycyna

Medycyna

All Stories

Hiszpania/ Pierwszy na świecie przeszczep serca niemowlęcia od dawcy z inną grupą krwi

W Madrycie przeprowadzono pierwszy na świecie przeszczep serca u niemowlęcia, które otrzymało organ od dawcy z inną grupą krwi, poinformowały w poniedziałek władze szpitala im. Gregorio Maranon, w którym odbył się zabieg.

W poniedziałkowym komunikacie dyrekcja stołecznej placówki medycznej określiła operację mianem “sukcesu”.

Według madryckiego zespołu kardiochirurgów praca serca dwumiesięcznego dziecka, poddanego zabiegowi, była bardzo ograniczona, a przeszczep był jedynym możliwym scenariuszem utrzymania dziecka przy życiu.

Dyrekcja szpitala, która nie podała dokładnej daty przeprowadzenia przeszczepu, ujawniła, że dziewczynka o imieniu Naiara wraca “obecnie do zdrowia na terenie oddziału intensywnej terapii” stołecznego szpitala.

“Innym bezprecedensowym wydarzeniem podczas tego przeszczepu był fakt, że osoba przyjmująca organ i jego dawca znajdowali się w różnych szpitalach”, podał w komunikacie szpital im. Gregorio Maranon, wskazując, że serce zostało dostarczone do tej placówki drogą lotniczą.

Z kolei, jak wyjaśnił dr Juan Miguel Gil Jaurena, szef działu kardiochirurgii dziecięcej w szpitalu Gregorio Maranon, Naiara otrzymała serce, które zostało przywrócone do aktywności już po zgonie jednego z pacjentów. Aktywność organu była podtrzymywana w ramach tzw. systemu krążenia poza organizmem.

Gil Jaurena dodał, że poważne zaburzenia w funkcjonowaniu pracy serca dziewczynki zostały zaobserwowane już w okresie płodowym, a rozwój schorzenia przyspieszył poród dziecka.

Marcin Zatyka (PAP)

Photo 41859947 © Rafael Ben Ari | Dreamstime.com

Od poniedziałku ruszyła infolinia NFZ ws. dostępności leków

Od poniedziałku pod numerem 800-190-590 można uzyskać informację na temat dostępności leków w aptekach. Infolinia ta działa od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-18.00.

W poniedziałek Ministerstwo Zdrowia uruchomiło Telefoniczną Informację Pacjenta – 800-190-590, gdzie można zadzwonić i uzyskać informację na temat dostępności leków w aptekach. Pod tym numerem telefonu konsultanci Narodowego Funduszu Zdrowia i Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego udzielą informacji od poniedziałku do piątku w godzinach 8.00-18.00.

Jak tłumaczy MZ, aby skontaktować się z konsultantem, należy wybrać numer, a następnie wybrać na telefonie cyfrę 3. Aby uzyskać informację na inny temat, należy wybrać 1 lub 2.

Infolinia informuje wyłącznie o dostępności leków. MZ wskazuje, że konsultanci nie udzielają informacji o dawkowaniu leków, ich zamiennikach oraz nie rezerwują leków w aptece. Tych informacji udzielają lekarze lub farmaceuci.

W kwietniu Sejm znowelizował Prawo farmaceutyczne. Regulacja dotyczyła penalizacji nielegalnego wytwarzania i dystrybucji produktów leczniczych oraz ich skupu z rynku detalicznego w celu sprzedaży i wywozu za granicę.

Z kolei główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas, odnosząc się do ostatnich doniesień mediów, zapewnił, że program szczepień ochronnych u dzieci jest w pełni realizowany. "Mamy odpowiednie zapasy magazynowe szczepionek, wszystkie dzieci będą zaszczepione w terminie" – podkreślił.

"Gazeta Wyborcza" napisała w ubiegły czwartek, że brakuje szczepionek przeciwko groźnym chorobom, m.in. odrze i wściekliźnie. Według gazety w aptekach brakuje także kilkuset leków, m.in. na nadciśnienie, choroby tarczycy, astmę i cukrzycę.

Na początku tygodnia Naczelna Izba Aptekarska w piśmie do Ministerstwa Zdrowia alarmowała, że niedostępnych dla pacjentów jest prawie 500 leków stosowanych m.in. w cukrzycy, nadciśnieniu, chorobach tarczycy, astmie, POChP i alergii. Dodała, że początkowo problem dotyczył niemal wyłącznie drogich leków oryginalnych, jednak obecnie zaczyna również brakować popularnych leków generycznych.

Na najnowszym, opublikowanym w piątek przez Ministerstwo Zdrowia wykazie produktów zagrożonych brakiem dostępności, znalazły się 324 produkty. Umieszczane są tam leki, których brakuje w co najmniej 5 proc. aptek w danym województwie. Preparaty z tej listy nie mogą być wywożone za granicę. Lista leków zagrożonych brakiem dostępności w Polsce jest publikowana co dwa miesiące, od lipca 2015 r.(PAP)

Lekarze wzywają Facebooka do wycofania się z projektu Messenger Kids

Lekarze pediatrzy i eksperci z dziedziny zdrowia psychicznego wzywają Facebooka do wycofania się z projektu Messenger Kids - wersji popularnego komunikatora przeznaczonej specjalnie dla dzieci - poinformował we wtorek "New York Times".

W wieku lat sześciu dziecko jest przepełnione wyobraźnią i nie radzi sobie dobrze z odróżnianiem rzeczywistości od fantazji. Uczy się czytać, a podczas komunikacji pisemnej nie potrafi wyłapywać niuansów. Nie rozumie również, czym jest prywatność - argumentują eksperci, którzy zdecydowali się skomentować najnowszy produkt Facebooka, komunikator Messenger Kids.

W liście, który skierowali do firmy Marka Zuckerberga, zwracają uwagę, że Messenger Kids nie tylko rozszerza bazę użytkowników Facebooka na osoby dużo młodsze niż wcześniej wyznaczona granica 13. roku życia, ale też obiera za cel grupę, której etap rozwoju psychicznego nie pozwala na w pełni świadome korzystanie z mediów społecznościowych.

Sygnatariusze listu wchodzą w skład organizacji "Kampania na rzecz dzieciństwa wolnego od komercjalizacji" (ang. Campaign for a Commercial-Free Childhood), która już wcześniej z sukcesem przeprowadzała akcje zmuszające firmy technologiczne do rezygnacji z praktyk stanowiących zagrożenie dla dzieci. Przykładem działań organizacji jest skłonienie twórców popularnej gry mobilnej Pokemon Go do rezygnacji z wysyłania dzieci łapiących wirtualne stworki do sklepów bądź barów z fast-foodami współpracujących z aplikacją marek.

Według aktywistów Messenger Kids jest groźniejsza dla dzieci niż Pokemony. "Dzieci, zwłaszcza młodsze, nie są przygotowane do posiadania kont w mediach społecznościowych - twierdzą eksperci. - Coraz więcej badań dowodzi, że nadmiarowe korzystanie z sieci społecznościowych jest szkodliwe dla dzieci i dla nastolatków, zaburzając ich prawidłowy rozwój psychiczny".

Głosy ekspertów krytycznych wobec komunikatora Messenger Kids od Facebooka rozbrzmiewają w czasie, w którym uwidacznia się również coraz szersze zaniepokojenie społeczne w stosunku do mediów cyfrowych i usług oferowanych za ich pośrednictwem. Wcześniej w tym miesiącu jedni z pierwszych inwestorów firmy Apple wezwali koncern, by zwiększył wysiłki w celu sprawienia, aby korzystanie ze smartfonów produkowanych przez tę firmę było mniej uzależniające. Również w styczniu byli pracownicy Facebooka zabrali głos w sprawie negatywnego wpływu tej sieci społecznościowej na zdrowie jej użytkowników.

Opublikowane w ubiegłym tygodniu badania uniwersytetu stanowego w San Diego dowodzą, że wraz ze wzrostem popularności smartfonów wśród nastolatków wzrasta wśród nich negatywne nastawienie do życia i skłonność do depresji.

Messenger Kids to okrojona wersja znanego z Facebooka komunikatora Messenger. Aplikacja może być zainstalowana na urządzeniu dziecka przez rodzica, który loguje się do niej za pośrednictwem własnego konta. Messenger Kids nie zawiera reklam, nie pozwala również na prowadzenie rozmów z osobami, które nie zostały zaakceptowane uprzednio przez opiekuna dziecka. W aplikacji można korzystać z rozmów wideo, a także emotikonów i przesyłania sobie zdjęć.

Jak obiecuje firma Facebook, Messenger Kids to produkt, który gwarantuje bezpieczeństwo dzieci podczas ich pierwszych doświadczeń w sieci. Firma argumentuje również, że przed wypuszczeniem aplikacji na rynek odbywały się konsultacje z kilkoma rodzinami, naukowcami i ekspertami z dziedziny zdrowia psychicznego.

Wielu lekarzy i terapeutów argumentuje, że Messenger Kids mimo braku reklam wciąż zaprojektowany jest tak, by uzależniać dzieci od jego użytkowania. Ma to pozwalać Facebookowi na budowanie jeszcze szerszej bazy lojalnych, przywiązanych do marki klientów. (PAP)

Brytyjscy naukowcy wynaleźli lekarstwo na HIV?

„Evening Standard” podał do wiadomości publicznej informację, z której wynika, że mieszkaniec Londynu może być pierwszym na świecie człowiekiem, którego wyleczono… z wirusa HIV. Wszystko za sprawą nowoczesnej metody leczenia, przeprowadzonej przez najlepszych naukowców z brytyjskich uczelni wyższych, uniwersytetów: Cambridge, Oxford, Imperial College, University College oraz King ‘s College. Jeżeli stan 44-letniego londyńczyka nie ulegnie zmianie, stanie się on pierwszą na świecie osobą całkowicie wyleczoną z wirusa HIV przy pomocy leczenia farmakologicznego.
Wirus HIV stanowi poważny problem, nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale na całym świecie. Na samych Wyspach stwierdzono blisko 100 tysięcy przypadków zachorowań.

Lekarze masowo opuszczają Wielką Brytanie – już niedługo może zabraknąć personelu

Migracje zarówno personelu szpitalnego jak i wykwalifikowanych lekarzy spowodowane są… Brexitem. Specjaliści tłumnie opuszczają Wyspy – boją się o swoją przyszłość po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Federation of Specialist Hospitals, zrzeszające dyrektorów czołowych brytyjskich szpitali, opublikowało otwarty list, w którym to wzywa rząd do uregulowania kwestii związanych z możliwością pozostania w kraju obywatelom Wspólnoty. Autorzy listu zwracają uwagę na fakt, że najbardziej na masowych wyjazdach personelu medycznego ucierpią samo pacjenci.
Główne brytyjskie szpitale są niemal uzależnione od specjalistów medycznych z Unii Europejskiej. W niektórych placówkach stanowią oni blisko jedną czwartą całego personelu. Mowa tu nie tylko o lekarzach pierwszego kontaktu, ale również fachowcach z zakresu leczenia nowotworów bądź przeprowadzania operacji mózgu. Rodzimi lekarze nie są w stanie zastąpić personelu pochodzącego z innych krajów Unii Europejskiej.
Pod listem otwartym podpisało się wiele placówek medycznych, w tym Royal Brompton Hospital (leczenie osób chorych na nowotwory), Walton Centre (problemy neurologiczne), a także Moorfield Eye Hospital (choroby oczu).
Wiele naukowców, lekarzy i specjalistów, po czerwcom referendum poważnie zastanawia się nad wyjazdem z Wielkiej Brytanii. Spora grupa już opuściła Wyspy, szukając pracy w innych krajach Wspólnoty.

Brytyjscy lekarze chcą zakazu palenia e-papierosów w miejscach publicznych

Brytyjscy lekarze uważają, że elektroniczne papierosy powinny zniknąć ze sklepów, restauracji i innych miejsc, w których dzieci mogą zobaczyć jak modne jest palenie. Lekarze ostrzegają, że posiadanie takiego urządzenia i świadomość, że można użyć go wszędzie, naraża właściciela na "nadmierną inhalację".
Do rządu z prośbą o uregulowanie przepisów związanych z paleniem e-papierosów zwróciło się zrzeszenie The British Medical Association, do którego należy ponad 150 tysięcy lekarzy. Zdaniem większości z nich, ograniczenie obecności elektronicznych papierosów w przestrzeni publicznej może uratować życie wielu osób.
Oczywiście działania i opinie lekarzy zostały od razu skomentowane przez ekspertów z branży tytoniowej, którzy nazwali je "niesprawiedliwymi" oraz "szerzącymi negatywny wydźwięk". Ich zdaniem, papierosy elektroniczne są o 95 procent mniej szkodliwe od tradycyjnych.

Foto: www.vaping360.com

www.vaping360.com
 
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.