Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Kronika kryminalna

All Stories

Włochy/ Dochodzenie ws. gwałtu na Polce, która oskarża o niego rodaków

Polska turystka, przebywająca na urlopie w górach w Lombardii we Włoszech, zawiadomiła policję, że została zgwałcona przez grupę Polaków po wieczorze spędzonym w lokalu w miejscowości Livigno - podały w piątek włoskie media. Dochodzenie prowadzi policja.

Media, wśród nich dzienniki "Il Messaggero" i "La Repubblica", podały na swoich stronach internetowych, że policja z miasta Sondrio wszczęła postępowanie wyjaśniające, gdy młoda kobieta zgłosiła się na pogotowie, informując o tym, że padła ofiarą zbiorowego gwałtu dokonanego przez Polaków. Do napaści według jej relacji miało dojść po dniu spędzonym z tą grupą.

Policja rekonstruuje cały dzień spędzony przez polskich turystów, włącznie z pobytem na stoku narciarskim i na zakupach. Według mediów, przesłuchiwane są osoby, które widziały tych ludzi w godzinach poprzedzających napaść na kobietę.

Miejscowa prokurator nie zwróciła się dotąd o zastosowanie żadnych środków zapobiegawczych wobec grupy Polaków, którzy przebywają dalej w Livigno.

Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

Francja/ Dwoje policjantów brutalnie pobitych pod Paryżem

Dwoje francuskich policjantów zostało brutalnie pobitych przez agresywny tłum w noc sylwestrową w podparyskim mieście Champigny-sur-Marne; incydent wywołał falę oburzenia nad Sekwaną - podała we wtorek agencja AFP.

Do pobicia doszło podczas interwencji policji, gdy kilka osób próbowało wtargnąć na prywatne przyjęcie. W wyniku starć z tłumem policjantka ma obrażenia twarzy, a jej kolega złamany nos. Oboje zostali przetransportowani do szpitala - poinformowała agencja dpa.

W filmie z zajścia, opublikowanym w mediach społecznościowych, widać agresywny tłum, który kopie leżącą kobietę w mundurze. Dwie osoby zostały aresztowane, nie jest jednak jasne, czy brali oni udział w pobiciu funkcjonariuszy - zaznaczył "Le Monde". Gazeta, powołując się na źródła policyjne, podała, że podczas interwencji policjanci użyli gazu łzawiącego.

Według AFP pobicie policjantów "wywołało falę oburzenia we Francji". Prezydent Emmanuel Macron potępił incydent na Twitterze, określając go jako "tchórzliwy i kryminalny lincz". Zapewnił, że winni zostaną odnalezieni oraz ukarani.

W sumie ośmiu policjantów i trzech wojskowych zostało rannych we Francji w nocy z niedzieli na poniedziałek - podało francuskie MSW. Według resortu podczas sylwestrowej nocy spalono ponad tysiąc pojazdów, a aresztowano ponad 500 osób. Do zapewnienia spokoju w ostatni dzień roku zmobilizowano ok. 140 tys. funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa.(PAP)

Ciała trzech poszukiwanych kobiet w wyłowionym aucie

Wśród pięciu ciał, które znajdowały się w wyłowionym w piątek z Wisłoka w Tryńczy samochodzie, były zwłoki trzech poszukiwanych od kilku dni młodych kobiet – powiedziała PAP Ewelina Wrona z zespołu prasowego podkarpackiej policji.

Dodała, że pozostałe dwa ciała to zwłoki mężczyzn, z którymi młode kobiety były widziane w miniony poniedziałek.

"Ciała zostały zabezpieczone do badań sekcyjnych. Policjanci na miejscu zabezpieczyli ślady, które pomogą ustalić przyczyny tej tragedii" – powiedziała.

Od kilku dni trwały poszukiwania trzech zaginionych nastolatek z powiatu przeworskiego.

Trzy mieszkanki gminy Tryńcza w wieku 19, 18 i 16 lat wyszły z domu 25 grudnia, ostatni raz widziane były w poniedziałek wraz z dwoma mężczyznami, jak wsiadały do daewoo tico.

W piątek policjanci i strażacy przez kilka godzin pracowali w okolicach rzeki Wisłok w Tryńczy. Użyty przez strażaków sonar wskazał, że na dnie rzeki znajduje się duży przedmiot; prawdopodobnie samochód. Przed godz. 16 na brzeg wyciągnięto daewoo tico. (PAP)

Uber ujawnił kradzież danych 57 mln użytkowników

W październiku 2016 roku hakerzy wykradli dane 57 mln użytkowników Ubera - głównie pasażerów, ale także kierowców - ujawnił we wtorek, ponad rok po kradzieży, nowy szef amerykańskiej firmy Dara Khosrowshahi.

"Chodzi o nazwiska, adresy e-mailowe i numery telefonów użytkowników na całym świecie" - podał w komunikacie Uber. Hakerzy zdobyli dane 50 mln pasażerów i siedmiu milionów kierowców, tym numery praw jazdy 600 tys. kierowców w USA.

Uber przyznał, że o kradzieży nie poinformował wcześniej ani władz, ani też osób, których dane zostały wykradzione.

"Coś takiego nie powinno się w ogóle wydarzyć" - powiedział szef Ubera o ataku hakerów i utrzymywaniu przez ponad rok w tajemnicy informacji o kradzieży danych. Khosrowshahi, który od września jest szefem Ubera, zapewnił, że o zdarzeniu dowiedział się niedawno.

Jednocześnie wyraził przekonanie, że w ręce hakerów nie dostały się tak ważne dane jak numery kart kredytowych, rachunków bankowych i ubezpieczenia społecznego, a także dane dotyczące historii przejazdów.

Dara Khosrowshahi poinformował, że na razie nic nie wskazuje na to, że skradzione dane zostały wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem.

"W momencie incydentu natychmiast podjęliśmy kroki w celu zabezpieczenia danych i położenia kresu nieuprawnionemu dostępowi. Zidentyfikowaliśmy też osoby, które dokonały włamania i uzyskaliśmy zapewnienie, że zebrane dane zostaną zniszczone" - stwierdził Khosrowshahi.

Agencja Bloomberg podała, że firma zapłaciła hakerom 100 tys. dolarów za zniszczenie skradzionych danych.

Uber przyznał także, że hakerzy dostali się do bazy danych, gdyż była ona słabo zabezpieczona.

"Wprowadziliśmy również środki bezpieczeństwa w celu ograniczenia dostępu i wzmocnienia kontroli naszej bazy danych" - dodał Khosrowshahi. W tym tygodniu, jak podał przewoźnik, posadę stracił Joe Sullivan, który był odpowiedzialny w firmie za bezpieczeństwo.

"Chociaż nie mogę wymazać tego, co się stało, to mogę zobowiązać się w imieniu każdego pracownika Ubera, że nauczymy się na własnych błędach" - zapewnił Khosrowshahi.

Uber to popularna mobilna aplikacja, która służy do zamawiania usług transportu samochodowego poprzez kojarzenie pasażerów z kierowcami korzystającymi z aplikacji. Usługi Ubera są dostępne w wielu miastach świata, w tym także w Polsce. (PAP)

sp/

Polak pobity w londyńskim metrze jest w stanie krytycznym

Londyńska policja zaapelowała we wtorek do świadków niedzielnego pobicia na stacji metra Oxford Circus w Londynie, gdzie grupa nawet kilkunastu osób zaatakowała dwóch mężczyzn. Według informacji PAP jeden z mężczyzn jest Polakiem i znajduje się w stanie krytycznym.

Do zajścia doszło po 11 rano w niedzielę na stacji brązowej linii metra Bakerloo Line, gdzie dwaj podróżni zostali zaczepieni, a następnie dotkliwie pobici przez grupę liczącą według policji od ośmiu do dwunastu osób.

Jeden z mężczyzn, który według informacji PAP jest Polakiem, wymagał natychmiastowej hospitalizacji ze względu na rany głowy, w tym krwawienie wewnętrzne i złamanie czaszki. We wtorek po południu pozostawał w szpitalu; jest w stanie ciężkim, a obrażenia zagrażają jego życiu.

Druga ofiara odniosła lekkie rany głowy i została wkrótce wypuszczona ze szpitala. Jak wynika z informacji PAP, wbrew informacjom medialnym mężczyzna nie jest Polakiem.

Źródła PAP w brytyjskiej policji transportowej (BTP) podkreśliły, że według wstępnych ustaleń zajście nie miało charakteru nienawiści na tle narodowościowym, ale odmówiły spekulacji dotyczących motywów sprawców i przebiegu zdarzenia.

Śledczy Gabriel Oresajo ocenił w oficjalnym komunikacie BTP, że atak był "niesprowokowany", dodając, że chce porozmawiać "z każdym, kto ma jakiekolwiek informacje (na temat zdarzenia)".

Jednocześnie na stronie BTP opublikowano zdjęcia dziewięciu osób, które mogły być świadkami ataku, prosząc, by skontaktowały się z policją pod numerem telefonu 0800 40 50 40, podając numer zdarzenia 195 z dnia 5 listopada 2017 roku.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

Ścigany przez kilkanaście miesięcy za zabójstwo zatrzymany w Katalonii

Ścigany przez kilkanaście miesięcy za zabójstwo 19-letniego Dominika z Katowic Dariusz N. został zatrzymany w małym katalońskim mieście Perafort, w trakcie załadunku puszek, w których ukryte były narkotyki - ujawniła policja. Nie stawiał oporu, był zaskoczony zatrzymaniem.

  1. całkowicie zmienił wygląd i miał "lewe" dokumenty, szybko go jednak zidentyfikowano dzięki charakterystycznemu tatuażowi na ramieniu, związanemu z jednym ze śląskich klubów piłkarskich.

W sierpniu 2016 r., podczas bójki w pobliżu dworca PKP w Katowicach 36-letni N. śmiertelnie ugodził nożem Dominika, b. piłkarza GKS-u Katowice. Przez kilkanaście miesięcy ukrywał się, m.in. w Niemczech, Czechach i Irlandii. Informację o zatrzymaniu podejrzanego podała w środę katowicka prokuratura; w czwartek policjanci poinformowali o szczegółach zatrzymania.

Jak podali, N. został zatrzymany w momencie załadunku dużej przesyłki - puszek z sosem pomidorowym, w których ukryte były narkotyki. Jak przekazał rzecznik Komendy Głównej Policji mł. insp. Mariusz Ciarka, miejsce pobytu N., od grudnia 2016 roku Europejskim Nakazem Aresztowania, ustalili policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Do zatrzymania doszło dzięki monitorowaniu ruchów poszukiwanego i ścisłej współpracy Komendy Głównej Policji z katalońskimi funkcjonariuszami za pośrednictwem ENFAST, czyli sieci współpracy grup poszukiwań celowych w krajach UE.(PAP)

Niemcy/ Policja: antyterroryści zatrzymali domniemanego nożownika

Domniemany nożownik, który zranił w sobotę cztery osoby w Monachium, został zatrzymany przez antyterrorystów z oddziału specjalnego SEK - podał rzecznik policji w Monachium.

Jak powiedział, zatrzymana osoba odpowiada rysopisowi sprawcy, jednak z ostatecznym potwierdzeniem trzeba jeszcze zaczekać.

Domniemany sprawca próbował uciekać, został jednak zatrzymany przez funkcjonariuszy.

Nożownik atakował przechodniów przed południem w okolicach Rosenheimerplatz w śródmieściu Monachium. Zranił cztery osoby. Dwie dalsze zaatakowane osoby nie odniosły obrażeń. (PAP)

 

 

Stalowa Wola/ Atak nożownika: jedna ofiara śmiertelna, w sumie 10 poszkodowanych

 

10 osób zostało poszkodowanych w wyniku ataku nożownika, do którego doszło w piątek po południu w Stalowej Woli. Jedna z ofiar, 50-letnia kobieta, zmarła w szpitalu. Stan dwóch osób określany jest jako krytyczny – mówiła w piątek wieczorem wojewoda podkarpacki Ewa Leniart.

Policja zapewnia, że nic nie wskazuje na to, aby był to atak terrorystyczny lub wynikał z pobudek ideologicznych. Podała też, że mężczyzna leczył się psychiatrycznie.

Napastnikowi prawdopodobnie zostanie postawiony zarzut usiłowania i dokonania zabójstwa wielokrotnego - zapowiedział w piątek wieczorem prok. Adam Cierpiatka, szef Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli, która wszczęła postępowanie w sprawie ataku.

Prok. Cierpiatka, a także m.in. z wojewoda i komendant wojewódzki policji w Rzeszowie nadinsp. Krzysztof Pobuta wzięli udział w piątek wieczorem w briefingu prasowym przed galerią handlową, gdzie doszło do ataku. Wcześniej wojewoda i komendant spotkali się z dziennikarzami w Rzeszowie.

Nożownik to 27-letni mieszkaniec Stalowej Woli. W piątek ok. godz. 15 zaatakował klientów galerii handlowej przy ul. Chopina w Stalowej Woli.

W wyniku jego ataku poszkodowanych zostało 10 osób, w tych siedem ciężko, z których jedna zmarła – poinformowała wojewoda w czasie w Rzeszowie. Dodała, że pozostałe trzy osoby odniosły lekkie obrażenia, w tym jedna bardzo lekkie, niezagrażające jej życiu.

Jak się dowiedziała wieczorem PAP od rzeczniczki wojewody Małgorzaty Waksmudzkiej-Szarek, osoba ta nie odniosła fizycznych obrażeń, natomiast doznała szoku.

Ofiary to sześć kobiet i czterech mężczyzn - w wieku od 18 do 50 lat. Leniart podała, że ofiary były przypadkowe, a napastnik zadawał im rany głównie w klatkę piersiową i głowę. Wieczorem dodała, że cztery ranne osoby są operowane, stan dwóch z nich określany jest jako krytyczny.

Poszkodowani trafili do szpitali w Stalowej Woli, Tarnobrzegu, Nisku i Sandomierzu. Wojewoda zapewniła, że została im zapewniona pomoc psychologiczna z powiatowego ośrodka wspierania rodziny.

Komendant Pobuta poinformował, że nożownik został ujęty przez klientów galerii i przekazany policji. Mężczyzna był trzeźwy i dotychczas nie był notowany. Jak podkreślił, klienci galerii bardzo szybko zareagowali na zdarzenie; policja dostała osiem zgłoszeń już kilkanaście minut po godz. 15.

"Na chwilę obecną możemy śmiało powiedzieć, że atak nie był z motywów terrorystycznych czy ideologicznych" - powiedział Pobuta.

Dodał, że m.in. CBŚP prowadzi czynności, które mają ostatecznie to wykluczyć.

Prok. Cierpiatka podał wieczorem, że sprawca ataku jest w Komendzie Powiatowej w Stalowej Woli. Zabezpieczono od niego próbki krwi do badań. W obecności prokuratora przeprowadzono także przeszukanie jego miejsca zamieszkania.

Na miejscu zdarzenia zabezpieczane są ślady. "Zabezpieczony został monitoring, na którym mamy przebieg tego zdarzenia. Zabezpieczone zostały również inne nośniki, tak że mamy pełny obraz tego zdarzenia" - powiedział Cierpiatka.

Jak mówił dziennikarzom komendant Pobuta, zatrzymany mężczyzna nie potrafił powiedzieć, dlaczego tak się zachował. Dodał, że kontakt z 27-latkiem jest bardzo utrudniony. "Myślę, że ten człowiek jest w stanie depresji i stąd jego działania. Mówił, że jest w trudnej sytuacji, że to jest dla niego ciężki dzień" - dodał.

W piątek wieczorem rzeczniczka podkarpackiej policji nadkom. Marta Tabasz-Rygiel poinformowała PAP, że mężczyzna leczył się psychiatrycznie, co potwierdziły czynności śledcze. Podczas przeszukania w jego domu znaleziono dokumentację medyczną.

Komendant podkarpackiej policji mówił, że przy nożowniku znaleziono jeden nóż, drugi odnaleziono na miejscu zdarzenia.

Na miejscu są prokuratorzy ze stalowowolskiej prokuratury rejonowej i prokurator z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu – poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

"Zdarzeniem tym interesuje się i pomaga nam we wszystkim zarówno Prokuratura Krajowa, jak i Prokuratura Regionalna, ale także Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu" – zaznaczył prok. Cierpiatka.

Zaapelował do wszystkich osób, które mają informacje lub potrzebują pomocy psychologicznej, o zgłaszanie się.

Wojewoda zaapelowała w piątek wieczorem za pośrednictwem mediów do wszystkich świadków ataku nożownika, którzy telefonami filmowali zdarzenie, aby uszanowali ofiary i ich rodziny i nie publikowali filmów w internecie, ale przekazali je prokuraturze lub policji, ponieważ mogą pomóc w śledztwie. (PAP)

USA/Sąd postawił zarzut gwałtu i porwania pozostałej dwójce z Decapitated

Sąd w Spokane w stanie Waszyngton postawił w piątek zarzuty uczestnictwa w zbiorowym gwałcie i porwania kobiety po koncercie w Spokane 31 sierpnia wobec dwóch pozostałych członków polskiej grupy metalowej Decapitated. Wyznaczono kaucję w wys. 100 tys. dolarów.

Rafał P. (31 lat) i Hubert W. (31 lat) stanęli w piątek po raz pierwszy przed sądem w Spokane.

Sędzia John Cooney wyznaczył kaucję w wysokości 100 tys. dolarów USA, nakazał obu mężczyznom oddanie paszportów i wydał zakaz zbliżania się do ofiary po tym, gdy zostanie wpłacona kaucja.

Ma ona wpłynąć do wtorku. Jeśli tak się nie stanie cała czwórka - w tym Wacław K. i Michał Ł., którzy usłyszeli zarzuty jeszcze 15 października - pozostaną w areszcie.

Czterej muzycy, członkowie polskiego zespołu death metalowego Decapitated zostali zatrzymani we wrześniu w Los Angeles. Zarzuca się im zbiorowe zgwałcenie kobiety 31 sierpnia po koncercie w Spokane w stanie Waszyngton.

Jak wskazują udostępnione agencji Associated Press dokumenty sądowe, ofiara domniemanego gwałtu i jej przyjaciółka zeznały policji w Spokane, że przyszły na koncert, a po jego zakończeniu rozmawiały z polskimi muzykami i zostały przez nich zaproszone na drinka do autobusu. Po wejściu tam zrobiło im się niedobrze, a gdy jedna z kobiet chciała skorzystać ze znajdującej się w autobusie toalety, udał się za nią jeden z muzyków.

Według protokołu zeznań, kobieta chciała wypchnąć intruza z toalety, ale ten wykręcił jej rękę i przycisnął do zlewu. W umieszczonym nad zlewem lustrze widziała, że gwałcą ją na zmianę członkowie zespołu. Druga kobieta powiedziała policji, że gwałtu dokonano na jej oczach.

Domniemana ofiara przestępstwa zeznała, że jeden z muzyków pomógł jej się ubrać i wyniósł ją na zewnątrz. Po oddaleniu się od autobusu zadzwoniła na policyjny numer alarmowy. Jednak gdy interweniujący funkcjonariusz dotarł wraz z nią na miejsce koncertu, autobus już odjechał. W trakcie badania w szpitalu u kobiety stwierdzono otarcia ręki wskazujące na jej wykręcanie oraz inne obrażenia.

Adwokat polskich muzyków Steve Graham oświadczył jeszcze we wrześniu, że członkowie Decapitated "zamierzają w pełni podważyć stawiane im zarzuty i są przekonani, że ich argumenty zostaną wysłuchane". "Mamy świadków, którzy mogą zeznać, że skarżąca przyszła z wizytą do zespołu z własnej nieprzymuszonej woli i rozstała się z nim na przyjacielskiej stopie" - oświadczył. (PAP)

USA/Sąd postawił zarzuty gwałtu i porwania dwóm polskim muzykom

Sąd w Spokane w stanie Waszyngton postawił dwóm polskim muzykom zarzuty gwałtu kobiety oraz porwania po koncercie w Spokane 31 sierpnia br. Wyznaczono kaucje w wysokości 100 tys. dolarów.

Dwaj członkowie polskiego zespołu death metalowego Decapitated stawili się w piątek w sądzie i muszą oddać swoje paszporty.

Czterej muzycy zostali aresztowani we wrześniu w Los Angeles. Dwaj pozostali członkowie zespołu, wokalista i basista, mają wyznaczoną pierwszą rozprawę sądową na 19. października br., także w Spokane. Wokalista został oskarżony o gwałt drugiego stopnia, basista - o gwałt trzeciego stopnia.

W swoim oświadczeniu w mediach społecznościowych muzycy mówią, że zarzuty są fałszywe oraz, że są "pewni, iż gdy fakty oraz dowody zostaną zobaczone i usłyszane, zostaną oni zwolnieni i będą mogli wrócić do domu".

Dwie kobiety powiedziały policji, że zostały przez zespół zaproszone do ich autobusu po występie na drinka. Jedna z kobiet zeznała policji w Spokane, że po wejściu tam zrobiło im się niedobrze, a gdy jedna z kobiet chciała skorzystać ze znajdującej się w autobusie toalety, udał się za nią jeden z muzyków. Według protokołu zeznań, kobieta chciała wypchnąć intruza z toalety, ale ten wykręcił jej rękę i przycisnął do zlewu. W umieszczonym nad zlewem lustrze widziała potem, że gwałcą ją na zmianę członkowie zespołu. Druga kobieta powiedziała policji, że gwałtu dokonano na jej oczach. Domniemana ofiara przestępstwa zeznała, że jeden z muzyków pomógł jej się ubrać i wyniósł ją na zewnątrz.

Po oddaleniu się od autobusu kobieta zadzwoniła na policyjny numer alarmowy. Jednak gdy interweniujący funkcjonariusz dotarł wraz z nią na miejsce koncertu, autobus już odjechał. W trakcie badania w szpitalu u kobiety stwierdzono otarcia ręki wskazujące na jej wykręcanie oraz inne obrażenia.

Druga kobieta zeznała policji, że uciekła po tym jak kopnęła jednego z członków zespołu w krocze, prawnik muzyków oświadczył, że posiadają świadka, który zaprzecza tej wersji wydarzeń.

Z Waszyngtonu Joanna Korycińska (PAP)

Nożownik zabił w Marsylii dwie kobiety

Dwie kobiety zabił w niedzielę nożem przed głównym dworcem kolejowym w Marsylii mężczyzna, którego zaraz potem zastrzelił ochraniający dworzec żołnierz - poinformowało francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych.

 

Atak został przeprowadzony około godziny 13.45. Według źródeł policyjnych był to "prawdopodobnie czyn terrorystyczny". Jego sprawca wykrzykiwał "Allahu Akbar" (po arabsku "Bóg jest wielki").

Jak podała prokuratura, napastnika zastrzelił żołnierz ochraniający dworzec w ramach antyterrorystycznej operacji Sentinelle.

W związku z zamachem do Marsylii udał się francuski minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb. Otoczenie dworca Saint-Charles zostało zablokowane przez policję. (PAP)

 

Aresztowano podejrzaną o próbę kradzieży w szkole, do której chodzi książę George

Londyńska policja metropolitalna poinformowała w środę o aresztowaniu 40-letniej kobiety oskarżanej o bezprawne wejście na teren szkoły Thomas's w południowym Londynie i próbę kradzieży. To szkoła, do której od ubiegłego tygodnia uczęszcza książę George.

 

Jak zaznaczono w krótkim komunikacie, do incydentu doszło we wtorek, lecz kobietę zatrzymano dopiero w środę po południu.

Jednocześnie podkreślono, że policja we współpracy z placówką przegląda istniejące procedury, które mają zapewnić bezpieczeństwo trzeciego w linii do tronu 4-letniego George'a, syna księcia Williama i księżnej Kate.

Na tym etapie śledztwa policja nie ujawniła, co próbowała ukraść zatrzymana kobieta.

Thomas's Battersea to prywatna szkoła, w której czesne wynosi niespełna 18 tys. funtów rocznie. Wśród jej najbardziej znanych absolwentów są m.in. wokalistka Florence Welch oraz modelka Cara Delevingne.

W przewodniku po szkołach "Good Schools Guide" placówka została opisana jako "duża, lekko chaotyczna szkoła dla kosmopolitycznych rodziców, którzy chcą swoim dzieciom zapewnić najwyższy poziom angielskiej edukacji, jaki jest dostępny za pieniądze".

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

 

Birmingham : Trzech rannych po ataku nożownika w kościele

Mężczyzna został ranny w niedzielę w ataku nożownika w kościele protestanckim w Birmingham w środkowej Anglii, dwaj kolejni doznali obrażeń głowy, gdy próbowali powstrzymać napastnika podczas nabożeństwa - podała policja hrabstwa West Midlands.

 

46-letni mężczyzna został zatrzymany pod zarzutem usiłowania morderstwa.

Do szpitala z obrażeniami trafił zaatakowany przez niego 33-latek, którego życiu nie zagraża jednak niebezpieczeństwo.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że napastnik i ofiara znali się, a atak był wymierzony konkretnie w zranioną nożem osobę.

W chwili zdarzenia w kościele w nabożeństwie brało udział ok. 150 osób. (PAP)

 

Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.