Matt Metal


Matt Metal


„Przez pędzel zespalam się z płótnem...” – rozmowa z malarką, Bożeną Krasowską z Londynu

Previous Next

Od 2004 roku mieszka i tworzy w inspirującej stolicy Wielkiej Brytanii. Jej malarska podróż rozpoczęła się już we wczesnym dzieciństwie, rozwijając się w miłości do farb. Dzisiaj, głównie poprzez obrazy olejne i akrylowe, a także wykorzystując technikę mieszaną, Bożena przekazuje światu nie tylko swoją twórczość, lecz także głęboką pasję i miłość do sztuki.

Zapraszam do rozmowy na temat tajników procesu twórczego Bożeny, w którym spokój i otwarty umysł stają się kluczami malarskiej iluminacji. Artystka pragnie bowiem nie tylko wyrazić siebie, lecz także dotknąć serca odbiorcy, otwierając je na piękno sztuki. Odkryjmy razem świat jej świat, w którym kolor staje się poezją, a płótno tkaniną magicznych opowieści.

Bożena Krasowska – malarka mieszkająca i tworząca w Londynie od 2004. Rysuje od wczesnych lat dziecięcych. Malowanie pokochała wraz z poznaniem techniki posługiwania się farbami olejnymi. Obecnie tworzy głównie obrazy olejne i akrylowe, często też wykorzystuje technikę mieszaną. Rysunek i malowanie doskonaliła przez kilka lat w Morley Collage of London pod okiem Denzel’a Forrester’a, poczynając od 2012. W swoim dorobku artystycznym ma kilkanaście wystaw grupowych, trzy wystawy indywidualne i tyleż samo wystaw online.  

Gallery - BozArtWork

Agnieszka: Rysujesz i malujesz od zawsze, ale Twoja przygoda z prezentacją własnej twróczości zaczęła się dopiero w Wielkiej Brytanii?

Bożena: Tak, rzeczywiście tu miały miejsce pierwsze wystawy grupowe w koledżu, które były wspaniałym doświadczeniem i również lekcją, jak zrobić swoją indywidualną. W Polsce nawet nie marzyłam o zawodzie malarki i rozwijaniu pasji do malowania, rysunku czy innej kreacji obrazów.

Przed wyjazdem do Anglii pracowałam w banku przy rachunkach osobistych i kartach kredytowych. Tak więc tu, w Londynie, narodziła się nowa Bożena.

Według mnie rodzimy się najpierw z łona matki do życia, a następnie, kiedy odkrywamy odpowiedź na pytanie: Co teraz zrobimy z tym naszym darem życia, by nam służył a my jemu w pełni?

Moim powołaniem jest zdecydowanie rola artystki malarki i służenie zasobami, jakie posiadam, sztuce poprzez kreację obrazów i promocję innych twórców.

Jaką techniką posługujesz się najczęściej?

Ostatnio wróciłam do techniki mieszanej, którą kocham. Wcześniej miałam okres zachwytu pouring art, czyli tworzeniem głównie abstrakcji przy pomocy różnych sposobów wylania farb i rozprowadzenia w określony sposób na płótnie. Tu używałam akryli. Moją miłością są jednakże oleje – w tym medium czuję się najlepiej.

Jak przebiega Twój proces twórczy?

Do tworzenia potrzebuje spokoju, lekkości i otwartego serca. Wtedy wchodzę w tzw. przepływ i jakby przez pędzel zespalam się z płótnem, kreacją na nim; często tracąc poczucie czasu i przestrzeni. Kiedy jestem w tzw. ciężkiej energii, w której wymuszam jakąś czynność i mam obniżony nastrój, wtedy nie maluję, nie tworzę, czekam cierpliwie, aż minie. Na szczęście, taka sytuacja zdarza się bardzo rzadko. Wiem, że obrazy mówią same za

siebie – w jakim stanie jest artysta; o jego połączeniu z samym sobą i przez to ze światem. Nie znaczy to wcale, że jakikolwiek stan jest niewłaściwy. Wszystkie są nasze,

ludzkie – życie na planecie Ziemia.

Gdy przystanęłam przy tym temacie, odkryłam, iż chcę, by moje obrazy niosły ukojenie, cieszyły oko odbiorcy i otwierały jego serce. Mam też cichą nadzieję, że choć kilka z nich tak właśnie działa.

Denzil Forester – kim dla Ciebie jest?

Jest człowiekiem, który pokazał mi, jak uczyć innych; jak zanurzyć się w swojej pasji; jak nią zarażać i prezentować światu. To właśnie pod jego okiem wróciłam najpierw do rysunku, a następnie do tworzenia obrazów olejnych z wykorzystaniem techniki mieszanej. Dla niej warto było w każdy piątek wolny od pracy na etacie biec do koledżu, by wspólnie z innymi artystami oddać się procesowi tworzenia. Uwielbiałam to oderwanie od codzienności, pracy, obowiązków samodzielnej matki w wielkim mieście.

Czy w Polsce również pobierałaś lekcje rysunku oraz malarstwa i czy ewentualnie jesteś w stanie porównać te zajęcia?

W Polsce jedyna moja nauka rysunku ograniczyła się do kółka malarskiego w Domu Kultury w Hajnówce, skąd pochodzę. To były czasy licealne. Wtedy też sięgnęłam po farby olejne i namalowałam pierwszy obraz, który sprzedałam tu w Londynie. Podejście do nauki rysunku tu w koledżu i w Polsce było diametralnie odmienne, aczkolwiek oba bardzo użyteczne. Uważam, iż wszystko sprowadza się do praktyki i miłości do danej czynności. Talent, pasja i dobra zabawa - te trzy składniki przepisu na sukces.

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie malarskie?

Moim największym osiągnięciem, może nie stricte malarskim, jest motywacja do działania, promocja i wspieranie innych artystów. Moja edukacja i ścieżka zawodowa w Polsce oraz początki w Anglii dały mi wiedzę i praktykę w marketingu, reklamie i sprzedaży. Bez tego, mimo talentu, można skończyć jak Van Gogh. A wszyscy raczej znamy jego historię... oraz bogatą i zachwycającą twórczość uznaną na całym niemal świecie. 

Często Twoje prace gosząc na londyńskich (i okolicznych) wystawach. Gdzie będzie można obejrzeć je w najbliższym czasie?

Do połowy lutego kilka z moich obrazów dostępnych jest na wystawie grupowej zorganizowanej przez Bexley Arts Trust w Stable Gallery w Bexley. Ponadto 21 stycznia 2024 w Lewisham Polish Centre organizuję urodzinową wystawę z polskim artystą, architektem i grafikiem Rafałem Knapczykiem. Serdecznie zapraszam na obie, jako że są to wydarzenia otwarte dla każdego. 

Przez cały rok moje obrazy dostępne są na stronie internetowej www.bozartwork.com obok innych moich kreacji. Zachęcam do zajrzenia na nią. 

Od jakiegoś czasu ja i Ty odnajdujemy wspólny język malarsko-poetycki, łącząc nasze wytwory, aby pokazać interdyscyplinarność sztuki, stając tym samym w opozycji do postaw prezentowanych np. przez Juliana Tuwima w wierszu pt. Straszni mieszczanie:

„I oto idą zapięci szczelnie,

Patrzą na prawo, patrzą na lewo.

A patrząc widzą wszystko oddzielnie,

Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo”.

Och, Julian Tuwim zdecydowanie nie ma tu na myśli nas artystów czy to pióra, czy pędzla... (uśmiech)

Czytając Twoje wiersze, utożsamiam się z nimi, z ich treścią. Czuję je i dlatego też moje obrazy tak świetnie do nich pasują. Moja urodzinowa wystawa z malarzem Rafałem Knapczykiem jest natomiast połączeniem totalnie odmiennych styli, kolorystyki, techniki i klimatu a jednak nasze prace pięknie współgrają w zestawieniu ich na plakacie, gdyż kontrast to iluzja. Rozłączenie nie istnieje, wszyscy jesteśmy połączeni boskim stworzeniem. 

„A kiedy już podpalisz las…” - Emigraniada

Jakie są Twoje artystyczne plany i marzenia na rok 2024?

Planów mam całe mnóstwo i wciąż przybywa nowych. Zamieniam się tu w milczenie i zdradzę tylko te, które już ogłosiłam wcześniej. W marcu tego roku organizuję drugie Art Fair czyli targi sztuki. Odbędą się one ponownie w zielonym sercu Abbey Wood, w otoczeniu parku i ruin starego opactwa. Swoją sztukę zaprezentuje tam ponad 20 artystów głównie z Londynu, Kent, ale i z Oxford. Pierwsze takie wydarzenie było sukcesem i niech ten sukces rośnie za każdym razem i służy uczestnikom oraz odwiedzającym targi.

Czy posiadać jakieś swoje motto życiowe, którym chciałabyś się podzielić?

 Tak! (uśmiech) „Rób, to co kochasz lub kochaj, to co robisz.” Inaczej człowiekowi grozi szybkie wypalenie, marazm, a i starość przychodzi wcześniej niż powinna. (śmiech)

Oczywiście, że potrzebna tu duża dawka odwagi i ogromna miłości do siebie samego. Daje to poczucie radości, spokoju i wolności stanowienia o sobie. Takie są moje wartości. Inni ludzie mogą prezentować odmienne i to też jest w porządku. 

Dziękuję bardzo za tą wymianę myśli i szansę zaprezentowania siebie jako artystki malarki. 

Ja również bardzo Ci dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w nowym roku. A także do zobaczenia 21 stycznia w Lewisham Polish Centre w Londynie.

Rozmawiała: Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz (kuchniawolosiewicz.blogspot.com)

Author’s Posts