W. Brytania/ Podwójna porażka Partii Konserwatywnej w wyborach uzupełniających

ID 91693193 © Chris Dorney | Dreamstime.com

Rządząca w Wielkiej Brytanii Partia Konserwatywna przegrała czwartkowe wybory uzupełniające do Izby Gmin w obu okręgach, w których się one odbywały - podano w nocy z czwartku na piątek. Wynik ten jeszcze bardziej osłabia pozycję premiera Borisa Johnsona.

W okręgu Wakefield na północy Anglii wygrał kandydat Partii Pracy Simon Lightwood, który uzyskał prawie 13,2 tys. głosów, o ponad 4,9 tys. więcej niż konserwatysta Nadeem Ahmed, a nowym posłem z okręgu Tiverton and Honiton w południowo-zachodniej Anglii został Richard Foord reprezentujący Liberalnych Demokratów uzyskując 22,5 tys. głosów, który wyprzedził o 6,1 tys. głosów Helen Hurford z Partii Konserwatywnej.

Oba rozstrzygnięcia są zgodne z przewidywaniami, tym niemniej patrząc w szerszej perspektywie, utrata przez Partię Konserwatywną Tiverton and Honiton jest sensacją. Oba rezultaty, choć nie zmieniają zasadniczo układu sił w Izbie Gmin, w której Partia Konserwatywna nadal ma bezpieczną większość, powinny być dla niej kolejnym sygnałem alarmowym. Szczególnie, że w obu różnice głosów są większe niż się spodziewano.

Wakefield to jeden z okręgów dawnej "czerwonej ściany" w północnej i środkowej Anglii, które do niedawna były bastionami Partii Pracy. Laburzyści wygrywali w Wakefield nieprzerwanie od 1932 r. do czasu ostatnich wyborów do Izby Gmin w 2019 r., gdy tam - oraz w kilkudziesięciu innych podobnych poprzemysłowych okręgach - niespodziewanie wygrali konserwatyści. Wielu wyborców po raz pierwszy w życiu zagłosowało wówczas na konserwatystów, skuszonych obietnicami Johnsona o szybkim dokończeniu brexitu oraz o wyrównywaniu szans życiowych między uboższą północą a bogatym południem Anglii. Te okręgi przesądziły wówczas o efektownym zwycięstwie konserwatystów i będą kluczowe dla tego, kto wygra kolejne wybory. Zatem odzyskanie przez Partię Pracy Wakefield wskazuje, że konserwatyści będą mieć problem z utrzymaniem także pozostałych.

Tiverton and Honiton z kolei - jak większość południowej Anglii z wyjątkiem Londynu - był do czwartku bastionem konserwatystów. Wygrywali oni tam wszystkie wybory od czasu utworzenia okręgu w obecnych granicach w 1997 r., a we wcześniej istniejącym okręgu Tiverton - od 1885 r., z jednym wyjątkiem wyborów uzupełniających w 1923 r. Ponieważ w 2019 r. kandydat konserwatystów miał przewagę ponad 24 tys. głosów, oznacza to największą zmianę preferencji wyborczych w jakimkolwiek okręgu w całej historii wyborów uzupełniających. Co szczególnie niepokojące dla konserwatystów, to również jest odzwierciedleniem szerszego trendu odpływu jej elektoratu na południu Anglii na rzecz Liberalnych Demokratów.

"Wakefield pokazało, że kraj stracił zaufanie do Torysów. Wynik ten jest jednoznacznym osądem Partii Konserwatywnej, która straciła energię i pomysły. Wielka Brytania zasługuje na coś lepszego. Wakefield głosowało na Partię Pracy, ponieważ mamy rozwiązania dla wyzwań, przed którymi stoją Brytyjczycy. Partia Pracy znów jest po stronie ludzi pracy, zdobywa miejsca, które wcześniej straciła, i jest gotowa do rządzenia" - oświadczył lider tego ugrupowania Keir Starmer.

"Liberalni Demokraci zapisali się w historii politycznej dzięki temu zdumiewającemu zwycięstwu. To największe zwycięstwo w wyborach uzupełniających, jakie kiedykolwiek widział nasz kraj. Powinno to być sygnałem alarmowym dla wszystkich konserwatywnych posłów wspierających Borisa Johnsona. Nie mogą sobie pozwolić na zignorowanie tego wyniku. Społeczeństwo ma dość kłamstw i łamania prawa przez Borisa Johnsona i nadszedł czas, aby konserwatywni posłowie wreszcie zrobili to, co należy i wyrzucili go ze stanowiska" - powiedział lider Liberalnych Demokratów Ed Davey.

Na początku czerwca posłowie Partii Konserwatywnej głosowali nad wotum zaufania dla Johnsona jako jej lidera. Szef rządu obronił się, choć przeciwko niemu opowiedziało się aż 148 posłów, czyli 41,2 proc. klubu poselskiego. Tamta wygrana oznacza, że następny taki wniosek nie może być złożony przed upływem 12 miesięcy. Ale wyniki obu czwartkowych głosowań powiększą w partii wątpliwości, czy obecny premier wciąż jest właściwym liderem i czy jest w stanie poprowadzić ją do wygranej w kolejnych wyborach, które najpóźniej muszą się odbyć w maju 2024 r.

(PAP)

Author’s Posts