Polish Advertiser
Polish Advertiser

W. Brytania/ Mimo przeprosin Johnsona część konserwatystów nadal chce jego rezygnacji

ID 132103048 © Chris Dorney | Dreamstime.com

Przeprosiny, które w środę złożył brytyjski premier Boris Johnson za udział w spotkaniu towarzyskim w ogrodzie jego rezydencji na Downing Street, raczej nie przekonały posłów jego własnej Partii Konserwatywnej. A to od nich teraz zależy, czy pozostanie na stanowisku.

Wprawdzie na razie tylko kilku posłów konserwatystów publicznie oświadczyło, że stanowisko Johnsona jest nie do utrzymania i powinien zrezygnować, ale według brytyjskich mediów wśród szeregowych członków klubu poselskiego takich opinii jest więcej. A choć niemal wszyscy członkowie rządu poparli Johnsona i jego apel, by wstrzymać się z wyrokami do zakończenia prowadzonego dochodzenia, to, kto tego nie zrobił albo zrobił to w mało przekonujący sposób, wiele mówi o słabnącej pozycji premiera.

"Chcę przeprosić. Wiem, że w ciągu ostatnich 18 miesięcy miliony ludzi w tym kraju dokonały niezwykłych poświęceń. Znam udrękę, przez jaką przeszli nie mogąc opłakiwać swoich bliskich, nie mogąc żyć tak, jak chcą, ani robić tego, co kochają. I wiem, jaką wściekłość czują do mnie i do rządu, któremu przewodzę, kiedy myślą, że na Downing Street zasady nie są właściwie przestrzegane przez tych samych ludzi, którzy je tworzą" - oświadczył Johnson w Izbie Gmin.

Odniósł się on w ten sposób do najnowszej - i najpoważniejszej jak dotychczas - odsłony w ujawnianej od kilku tygodni przez media sprawie spotkań towarzyskich i przyjęć na Downing Street w czasie, gdy były one zabronione. W poniedziałek wieczorem stacja ITV ujawniła treść maila, w którym prywatny sekretarz Johnsona zaprosił ponad 100 osób, by 20 maja 2020 r. przyszli do ogrodu rezydencji premiera na Downing Street, przynosząc ze sobą alkohol. Przyszło na nie ok. 40 osób.

Johnson, przepraszając przyznał po raz pierwszy, że on też brał udział w tym spotkaniu. Ale nie tylko w ocenie opozycji, jego wyjaśnienia nie były do końca szczere. Premier wyjaśniał, że przyszedł na spotkanie - w którym uczestniczył tylko przez ok. 25 minut - będąc przekonany, że jest ono związane z pracą. Poza tym, przyznając, że powinien był przewidzieć konsekwencje, zasugerował, że spotkanie mogło się mieścić w ramach wytycznych covidowych.

Ale jak zwrócono uwagę, późniejsze twierdzenia jego rzecznika, iż Johnson nie znał treści maila wysłanego przez jego prywatnego sekretarza, są niezbyt wiarygodne. Natomiast to, że spotkanie - na które uczestnicy mieli przynieść własny alkohol - mogło się mieścić w ramach rządowych wytycznych, wyśmiał Dominic Cummings, były główny doradca Johnsona, obecnie pozostający z nim w ostrym konflikcie.

Wśród tych posłów konserwatywnych, którzy oświadczyli, że Johnson powinien ustąpić, są m.in. lider szkockiej gałęzi partii Douglas Ross i William Wragg, wiceszef wpływowego Komitetu 1922, który skupia wszystkich szeregowych posłów partii, a to od nich w głównej mierze zależy los Johnsona.

Uwadze mediów nie uszło również to, że dwoje głównych kandydatów do zastąpienia Johnsona - minister finansów Rishi Sunak i szefowa dyplomacji Liz Truss jako jedni z ostatnich spośród członków rządu - dopiero w środę późnym wieczorem - wyrazili poparcie dla Johnsona. Przy czym Sunaka w ogóle nie było w Izbie Gmin w czasie wystąpienia Johnsona, a we wpisie na Twitterze więcej miejsca poświęcił temu, że zajmował się właśnie planem na rzecz miejsc pracy.

Zgodnie z partyjnym regulaminem, wniosek o wotum nieufności dla lidera może zostać poddany pod głosowanie, jeśli wystąpi o to przynajmniej 15 proc. członków klubu poselskiego, co obecnie oznacza 54 posłów. Ale do czasu osiągnięcia tego pułapu liczba aktualnie złożonych wniosków jest tajna. W przypadku odwołania Johnsona ze stanowiska lidera partii, automatycznie przestanie on być także szefem rządu.

(PAP)

Author’s Posts