Trzecia Wieczerza Burnsa w Liverpoolu - 31 stycznia 2026
W sobotni wieczór Liverpool tonął w wilgoci i świetle latarni, gdy w Restauracji U Bercika odbywała się III Wieczerza Burnsa. Pomysł wyszedł od Magdaleny i Sergiusza Pinkwartów - Klub Roberta Burnsa w Liverpoolu, którzy do współorganizacji wydarzenia zaprosili Beatę i Marka Szymańskich.
Wieczór, który prowadziła Magdalena Pinkwart wraz z Beatą Szymańską i Sergiuszem Pinkwartem, przebiegał spokojnie, bez pośpiechu, w atmosferze uważności i bliskości. Restauracja na kilka godzin przestała być miejscem gastronomii — stała się przestrzenią poezji, muzyki i rozmowy.
Spotkanie rozpoczęło się od „Selkirk Grace”, odczytanego przez Marka Szymańskiego. Słowa wypełniły przestrzeń, otwierając wieczór jak drzwi, przez które wszyscy wchodzili razem.
Następnie zabrzmiał „Address to a Haggis” w wykonaniu Konsula Generalnego RP Ireneusza Truszkowskiego oraz Konsula Radosława Gromskiego. Oficjalnie, a jednak ciepło i blisko — tradycja była obecna, nie przytłaczając uczestników. Pierwszy toast, własnego autorstwa, „Immortal Memory of Robert Burns”, wygłosił Rado Chmiel. Mówił o poecie, o człowieku, o pamięci, która nie osiada kurzem na półkach.
Wieczór podzielono na bloki tematyczne:
- blok wojenny: „Bonnie Banks of Loch Lomond” wykonała Patricia Gronau, a następnie Sergiusz Pinkwart przeczytał „Bruce’a odezwę do wojsk”;
- blok regionalny: Adam Nazarczyk mówił Burnsa gwarą podhalańską, Aleksandra Pogoda odpowiadała śląskim rytmem. Różne miejsca, ten sam sens;
- blok toastów: „Toast to the Lassies” wygłosił Marcin Całka, a odpowiedź należała do mnie (Agnieszka Kuchni-Wołosiewicz);
- blok miłosny: Honorata Mikołajew przeczytała „Brzegi pięknej Doon”, Raphael Horn „Miłość jak róży krew”;
- blok "refleksje nad życiem": Anna Korzeniewska-Kojder przeczytała „Bessy i jej kołowrotek” oraz "As I walk'd by myself" wyrecytowała po szkocku Agnieszka Szczepańska.
Przez cały wieczór obecna była muzyka na żywo. Kameralne trio: Sergiusz Pinkwart – skrzypce, Michał Korzeniewski – pianino, Jan Kojder – wiolonczela, delikatnie podtrzymywało rytm słów, nie wchodząc między nie, pozwalając im oddychać.
Na zakończenie wszyscy zaśpiewali „Auld Lang Syne”, prowadzeni przez Katy Carr. W tym momencie zniknęła granica między wykonawcami a publicznością — został tylko wspólny głos. Wieczerza Burnsa w Liverpoolu pokazała, że poezja, muzyka i tradycja mogą stworzyć przestrzeń, w której każdy czuje się częścią wspólnego doświadczenia.
Wiele tekstów odczytanych tego wieczoru napisał Sergiusz Pinkwart.
Do zobaczenia za rok.
Autor: Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz
Fotografie oficjalne: Wioletta Zakrzewska i Tomasz Zwegrodzki
En



































