Matt Metal


Matt Metal


„To w drobnych rzeczach kryje się najwięcej” – rozmowa z londyńską poetką, Haliną Ledzianowską

Previous Next

Twórczość literacka niezwykle często rodzi się z doświadczeń, obserwacji i spotkań z drugim człowiekiem. W przypadku Haliny pisanie staje się nie tylko formą ekspresji, ale także sposobem rozumienia świata, emocji i własnej drogi życiowej. W naszej rozmowie opowiada o źródłach swojej wrażliwości, emigracji, pracy zawodowej oraz roli, jaką odgrywa w jej życiu poezja.

Halina Ledzianowska — pochodzi z Polkowic. Absolwentka Społecznej Akademii Nauk w Łodzi, gdzie ukończyła resocjalizację z elementami doradztwa zawodowego (licencjat) oraz wychowanie przedszkolne i wczesnoszkolne (magister). Następnie podjęła studia podyplomowe w zakresie wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej z terapią i wczesnym wspomaganiem rozwoju dziecka.

Zawodowo od wielu lat pracuje w szkole jako nauczyciel w Londynie. Zajmuje sie również edukacją i rehabilitacją osób z niepełnosprawością wzrokową i autyzmem.

Pasjonatka sztuki, która stale rozwija swoje artystyczne pasje. Od lat związana jest z Wielka Brytanią, gdzie aktywnie uczestniczy w życiu Polonii. Angażuje się w działalność kulturalno-edukacyjną, chętnie współpracuje z innymi twórcami oraz ze szkołami i organizacjami polonijnymi w Londynie.

Halinko, co sprawia, że słowa zaczynają układać się w wiersz?
Słowa zaczynają układać się w wiersz wtedy, gdy coś mnie poruszy na tyle, że chcę to zatrzymać na dłużej i lepiej zrozumieć. Może to być obraz, emocja albo zwykła chwila, która nagle wydaje się dla mnie ważna i interesująca — i do której wciąż powracam.
Wtedy przestaję tylko opisywać, a zaczynam szukać takich słów, które najlepiej oddadzą to, co czuję lub widzę w danej chwili. Często robię notatki, wracam do nich po czasie i wyciągam z nich wnioski. Dzięki temu mogę spojrzeć na swoje myśli z dystansu, uporządkować je i lepiej zrozumieć to, co wcześniej wydawało się chaotyczne lub trudne do uchwycenia. Prowadzą mnie one do nowych spostrzeżeń, których wcześniej nie dostrzegałam. Zdarza się również, że właśnie z takich zapisków rodzi się wiersz — gdy pojedyncze zdania, obrazy lub emocje zaczynają układać się w bardziej spójną całość.
Najbardziej autentyczne są dla mnie te teksty, które wyrastają z prawdziwych, głęboko przeżytych emocji. To one nadają słowom sens i sprawiają, że nie są puste ani przypadkowe.

Jak zmieniło się Twoje rozumienie siebie jako poetki na przestrzeni lat?
Początkowo, jeszcze w szkole podstawowej, traktowałam pisanie jedynie jako formę ekspresji — sposób zapisywania emocji i zatrzymywania ważnych chwil na dłużej. Prowadziłam pamiętnik, w którym notowałam wszystko, co wydawało mi się istotne: myśli, przeżycia, pojedyncze zdania czy obrazy, do których chciałam wracać. Miałam potrzebę zachowania tych momentów, jakby zapisanie ich mogło ochronić je przed zapomnieniem.
W tamtym czasie najważniejsza była dla mnie autentyczność. Nie zastanawiałam się nad stylem ani formą, nie redagowałam swoich tekstów i nie myślałam o tym, jak zostaną odebrane. Pisałam intuicyjnie, bardzo emocjonalnie i przede wszystkim dla siebie.
Moja twórczość była czymś bardzo prywatnym — długo nie czułam potrzeby, by dzielić się nią z kimkolwiek.

To się jednak zmieniło. Obecnie coraz częściej dzielisz się swoją twórczością…
Tak. Z biegiem czasu sytuacja zaczęła się zmieniać. Coraz bardziej interesował mnie sam język i to, w jaki sposób słowa mogą budować nastrój, znaczenie czy obraz. Zaczęłam wracać do swoich tekstów, poprawiać je i świadomiej dobierać słowa. Swoje teksty zaczęłam pokazywać tylko najbliższym, zaufanym osobom.
Poezja nie była już dla mnie tylko miejscem do zapisywania własnych myśli — przeistoczyła się w przestrzeń, przez którą przekazywałam nie tylko uczucia i przemyślenia, ale także wskazówki, które chciałam pozostawić innym.
Obecnie pisanie jest dla mnie procesem, który nieustannie się zmienia. To, jak tworzę, zawsze zależy od tego, w jakim jestem momencie życia, co czuję i jak odbieram świat wokół siebie.
Wraz z moimi doświadczeniami zmienia się również mój sposób pisania — język, wrażliwość i tematy, do których wracam. Dzięki temu twórczość nigdy nie jest dla mnie czymś stałym, lecz naturalnie dojrzewa razem ze mną.

Kiedy dla Ciebie poezja staje się odkryciem, a nie tylko zapisem rzeczywistości?
Jest tak wtedy, gdy nie tylko opisuję to, co widzę albo czuję, ale kiedy podczas pisania nagle coś rozumiem. Czasem noszę w sobie jakieś uczucie — smutek, tęsknotę, lęk albo zachwyt — ale jest ono niewyraźne i trudne do nazwania. Dopiero wiersz pomaga mi zobaczyć je naprawdę.
Wtedy słowa nie są już tylko zapisem rzeczywistości. Stają się sposobem odkrywania jej na nowo. Pisząc mogę dostrzec sens w czymś, co wcześniej wydawało się zwyczajne, albo zrozumieć własne emocje głębiej niż wcześniej. Jakby uczucie było we mnie od dawna, ale dopiero wiersz nadał mu słowa.
Czasem dzieje się to za sprawą jednego zdania — kiedy metafora nie jest jedynie ozdobą, ale nowym sposobem myślenia.
Wtedy wiersz nie tylko opisuje rzeczywistość, ale pomaga dotrzeć do czegoś ukrytego, trudnego do nazwania, a jednak prawdziwego.

O czym tak naprawdę piszesz, kiedy w wierszach zamykasz codzienność?
O codzienności piszę najczęściej nie po to, żeby ją opisać wprost, ale żeby uchwycić to, co w niej zwykle umyka. Zwracam uwagę na zwykłe sytuacje, które łatwo przeoczyć: krótkie rozmowy, powtarzalne gesty, uczucia, zmiany w przyrodzie. To są rzeczy, które z pozoru nie mają większego znaczenia, ale razem tworzą obraz tego, jak wygląda moje codzienne życie. To właśnie w nich najczęściej kryje się więcej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Nie chodzi więc o dokładny zapis mojego życia jak w pamiętniku, ale o pokazanie codzienności w trochę innym świetle, które skłania do myślenia i refleksji.

Jak praca z drugim człowiekiem wpływa na Twoje rozumienie emocji i język Twojej poezji?
Rozmowy z ludźmi pokazują mi, że emocje bardzo rzadko są proste i jednoznaczne. To samo uczucie można wyrazić na wiele sposobów — czasem wprost, a czasem przez milczenie, metaforę albo zwykły opis codziennej sytuacji. Zależy to od tego, z kim rozmawiam i w jakiej sytuacji się znajduję. Dzięki temu lepiej widać, że język nie służy jedynie do przekazywania informacji, ale także do prób zrozumienia siebie i innych.
Uważam też, że słowa często nie oddają emocji w pełni. Ludzie szukają odpowiednich określeń, wracają do tych samych myśli — i właśnie w tym widać, jak język pomaga stopniowo odkrywać to, co trudno nazwać od razu. Myślę, że emocje i język są ze sobą blisko związane, ponieważ sposób, w jaki coś nazywamy, wpływa na to, jak to rozumiemy i co czujemy. Czasem dopiero słowa pomagają nam zrozumieć własne emocje.
Praca z dziećmi z niepełnosprawnościami bardzo zmieniła moje rozumienie emocji i języka. Pokazała mi, że komunikacja nie kończy się na słowach — i to zmieniło mój sposób pisania oraz odczuwania emocji. Obecnie szczególną uwagę zwracam na to, co niewypowiedziane, ale obecne w spojrzeniu, geście, ciszy i wielu innych, bardzo subtelnych formach zachowania. Dzięki temu nauczyłam się inaczej patrzeć na ludzi i lepiej ich rozumieć.

Jak emigracja zmieniła Twoje poczucie tożsamości?
Tak, emigracja w dużym stopniu wpłynęła na moje poczucie tożsamości twórczej.
Zmiana miejsca zamieszkania sprawiła, że stałam się bardziej wrażliwa na szczegóły, wspomnienia i wypowiedziane słowa. Myślę, że właśnie wtedy moje pisanie zaczęło dojrzewać — stało się spokojniejsze, bardziej świadome i pełniejsze refleksji.
Wiele rzeczy, które wcześniej wydawały się oczywiste, nabrało nowego znaczenia, ponieważ zaczęłam patrzeć na nie z dystansu.
Myślę, że moja tożsamość twórcza cały czas się zmienia i zależy od tego, w jakim jestem miejscu oraz na jakim etapie życia. Wpływają na nią różne emocje, doświadczenia i sposób myślenia, które przenikają się w moim pisaniu i kształtują sposób, w jaki tworzę.

Jak życie w Wielkiej Brytanii wpływa na Twoją wrażliwość i sposób patrzenia na świat?
Życie w Wielkiej Brytanii zmienia sposób patrzenia na świat, ponieważ codziennie spotykam ludzi z różnych kultur i środowisk. Dzięki temu zrozumiałam, że każdy człowiek jest inny, może mieć inne wartości, doświadczenia i inaczej patrzeć na otaczający go świat.
Emigracja sprawiła, że moja twórczość stała się bardziej uważna, emocjonalna i refleksyjna, ponieważ zmienił się sposób, w jaki odbieram rzeczywistość.
Od wielu lat mieszkam w Londynie, który jest dla mnie bardzo interesującym miastem. Uwielbiam to połączenie nowoczesności i historii, które współistnieją ze sobą jednocześnie. Stare uliczki i nowoczesna architektura tworzą razem przestrzeń pełną kontrastów i znaczeń. To miasto skłania mnie do refleksji i nieustannie zachęca do odkrywania go na nowo. W tej różnorodności łatwo odnajduję inspirację i poczucie, że każdy fragment miasta niesie ze sobą inną historię.
Moja wrażliwość w twórczości opiera się przede wszystkim na uważnej obserwacji i osobistym doświadczeniu. Zwracam uwagę na drobne szczegóły codzienności — gesty, słowa, spojrzenia i sytuacje, które często są pomijane, a potrafią najwięcej powiedzieć o człowieku.

Jaką rolę w Twoim życiu odgrywa praca zawodowa — czy jest źródłem refleksji i inspiracji?
Zdecydowanie. Od wielu lat współpracuję z jedną z najstarszych i najbardziej zasłużonych polskich placówek oświatowych w Wielkiej Brytanii — Polską Szkołą Przedmiotów Ojczystych im. Tadeusza Kościuszki na Ealingu. Z pasją wspieram dzieci i młodzież w odkrywaniu oraz pielęgnowaniu języka, kultury i tradycji polskich. Praca z dziećmi sprawia mi wiele radości i daje poczucie sensu. Każde spotkanie z nimi wnosi coś nowego — energię, szczerość i spontaniczność, które są dla mnie bardzo inspirujące.
Mam również stały kontakt z osobami z niepełnosprawnościami. Ta praca rozwija we mnie uważność i cierpliwość, a także uczy dostrzegania drugiego człowieka bez oceniania — z szacunkiem, wrażliwością i zrozumieniem. Cieszę się z ich małych sukcesów i podziwiam determinację w walce ze swoimi słabościami. Uświadomiłam sobie, jak ważne jest docenianie zdrowia, codziennych, zwykłych chwil i tego, co mamy. Dzięki temu staram się bardziej świadomie przeżywać każdy dzień i nie odkładać ważnych rzeczy na później.

Jak wygląda Twoje uczestnictwo w życiu kulturalnym Polonii i co Ci daje jako artystce?
Jest ono dla mnie czymś bardzo osobistym i ważnym. To nie tylko obecność na wydarzeniach, ale przede wszystkim współtworzenie przestrzeni, w której możemy dzielić się naszą wspólną pracą, radością i pomysłami na przyszłość.
Bardzo ważnym dla mnie miejscem w Londynie jest POSK, do którego regularnie wracam. To przestrzeń spotkań z kulturą — wystaw, koncertów, filmów i teatru. W tym roku miałam przyjemność uczestniczyć w kilku przedsięwzięciach, które odbyły się właśnie tutaj. Swoją twórczością miałam okazję dzielić się wraz z innymi artystami nie tylko z Anglii, ale także z Austrii.
Jednym z takich wydarzeń był między innymi „Międzynarodowy Dzień Kobiet”, który okazał się dla mnie ważnym doświadczeniem, pełnym refleksji, spotkań z inspirującymi ludźmi oraz sztuką.
Kolejnym wydarzeniem były „Słowiańskie korzenie — opowieść łącząca pokolenia”. Było to bardzo ciekawe spotkanie poświęcone kulturze i tradycjom Słowian. Celem wydarzenia było przybliżenie uczestnikom dawnych zwyczajów, wierzeń oraz elementów kultury naszych przodków.
Miałam także przyjemność uczestniczyć w pierwszej edycji Salonu Artystycznego, który zgromadził zarówno uznanych artystów, jak i dzieci stawiające swoje pierwsze kroki w świecie sztuki. To wyjątkowe spotkanie różnych pokoleń stało się dla mnie cennym i inspirującym doświadczeniem.
Jako twórczyni czerpię z tego ogromną inspirację. Polonia to środowisko pełne historii, emocji i kontrastów — między tym, co polskie, a tym, co wynika z życia za granicą. Ta różnorodność bardzo pobudza moją kreatywność. Dzięki temu moje prace stają się bardziej autentyczne, głębsze i bliższe ludziom.

Jakie są Twoje plany literackie na przyszłość?
W przyszłości chciałabym nadal tworzyć i rozwijać się poprzez poezję, ponieważ pisanie jest dla mnie bardzo ważnym elementem życia. To właśnie w słowach odnajduję przestrzeń do wyrażania emocji, refleksji i tego, co często trudno wypowiedzieć mi na głos.
Dotychczas moje wiersze ukazały się w trzech almanachach: Sekrety Wiosny – wyd. ABE / Ridero (2026), Międzygatunkowo – wyd. ABE / Ridero (2026), W lustrzanym odbiciu – wyd. ABE / Ridero (2026).

Jako dziecko byłam bardzo spokojną i nieśmiałą dziewczynką. Często bałam się odezwać, obawiając się krytyki i oceny ze strony rówieśników. Wiele emocji zatrzymywałam w sobie, a brak pewności siebie sprawiał, że trudno było mi otwarcie wyrażać własne myśli i uczucia.
Te doświadczenia sprawiły, że dziś lepiej rozumiem dzieci zmagające się z nieśmiałością, lękiem czy trudnościami w komunikacji. Właśnie dlatego pracuję nad książką o charakterze terapeutycznym, która ma wspierać najmłodszych w budowaniu poczucia własnej wartości i większej pewności siebie.
Chciałabym, aby dzieci dzięki tej książce czuły się zrozumiane, bezpieczne i ważne — aby wiedziały, że mają prawo do swoich emocji, a wrażliwość i delikatność są siłą, a nie słabością.
Pragnę również uświadamiać, że hejt pozostawia ślady niewidoczne na pierwszy rzut oka, ale często głęboko odczuwalne. Jednocześnie chcę przypominać, że słowa mają ogromną moc — mogą ranić, ale mogą też stać się światłem, które daje otuchę i pomaga odzyskać wiarę w siebie. Nawet małe gesty wsparcia i właściwa reakcja mogą mieć duże znaczenie.
Tworzenie tej książki ma dla mnie szczególne znaczenie, ponieważ pozwala mi połączyć pasję do pisania z chęcią tworzenia czegoś wartościowego i pomocnego dla innych.

To naprawdę piękne przesłanie i ważne. Dziękuję za rozmowę i życzę Ci spełnienia marzeń literackich i prywatnych.

Rozmawiała: Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz

„W tym pędzie” H. Ledzianowska

Dzień za dniem pędzi — czas się wymyka
jak piasek, co w dłoniach się chowa i znika.

Nim zdążymy choć na chwilę się zatrzymać,
już cichną kolejne nuty.

Melodie zwyczajnych poranków,
smak herbaty i śpiew ptaków o świcie,
krótkie rozmowy, ciepłe uśmiechy —
to wszystko tak łatwo przeoczyć w życiu.

Pędzimy dalej za jutrem i marzeniami,
jakby gdzieś dalej miało być lepiej,
a przecież szczęście ukrywa się właśnie
w tej jednej, zwyczajnej chwili:

W spojrzeniu pełnym spokoju,
w ciszy, która koi zmęczone myśli,
w dłoniach ogrzanych wspomnieniem
które wciąż pozostaje blisko. 

Bo szczęście nie czeka w odległej krainie,
nie rodzi się jutro ani w wybranej godzinie,
lecz w chwili, gdy serce zwalnia swój bieg
i nagle naprawdę widzimy świat
na nowo…

„Słowiański duch”  H. Ledzianowska

W najkrótszą noc, gdy nadejdzie czas,
a srebrny księżyc wezwie nas,
tradycja wypełni się znów,
przypomni historie z minionych lat,
odkryje to, co skrywał słowiański świat.

W czerwieni ognisk zatańczy wiatr,
iskrami ozdobi ten ciemny świat,
młode serca pełne nadziei
odnajdują swój los na tej ziemi.

Radosny śmiech
jak echo dawnych pieśni powróci,
wszystkie smutki jak zły czar odrzuci.
Magia tej nocy nas wzmocni,
wiara odżyje,
czas stare rany przykryje.

Choć
tu i teraz —
nie czekaj!

Nad rzeką wianki znów popłyną w dal,
niosąc marzenia do spełnienia,
a każdy z nich na wodzie drży,
czekając, aż spełnią się najskrytsze sny.

W paproci kwiatu drzemie moc,
co raz do roku rozświetla noc
i spełni to, co serce zna,
lecz tylko temu,
co czyste sumienie ma.

Gdy ognia żar powoli zgaśnie
i noc w milczeniu w sen znów zapadnie,
w sercach zostanie ślad.
Bo w ogniu, wodzie i ciszy pól
wciąż słychać echo dawnych słów —
pieśń nocy Kupały…

"Szept lata" H. Ledzianowska

Nad brzegiem stoi dziewczyna,
wianek trzyma w rękach,
z nadzieją w oczach patrzy w dal,
jakby ktoś pisał na wodzie
historie utkane pragnieniem.

A wiatr niesie zapach traw
i szczęście rozsiewa —
w tej jednej chwili lata.

Budzi się w niej miłość szczera,
co jak światło duszę ogrzewa.

Nad taflą srebrzystej rzeki
cicho przelatują ptaki,
a słońce w bursztynie wieczoru
maluje świetliste znaki.

Dziewczyna wciąż stoi bez słowa,
jakby słuchała ciszy,
bo czasem serce najwięcej
właśnie w milczeniu słyszy…

 

 

Author’s Posts