O tym, jak w Corby ratują nietoperze... - rozmowa z Mileną Zeppz-Suwarą o aktywizowaniu lokalnej Polonii /z cyklu Polskie Talenty w Wielkiej Brytanii/

Previous Next

W Wielkiej Brytanii mieszka od szesnastu lat, które upłynęły Jej jak jeden dzień. Zapewne dlatego, że jest kobietą niezwykle aktywną – pracuje zawodowo na tzw. full time. Jest żoną i mamą, ale do życia chce jeszcze czegoś więcej… Uwielbia dawać innym radość! Jest szczera, otwarta i zabawna. Ma niezwykłą charyzmę. Podczas pandemii covid-19 stworzyła na FB grupę Babiniec Corbiański, która niesamowicie się rozwinęła, co tylko pokazuje, jak bardzo tutaj na emigracji potrzebujemy wzajemnie się wspierać, nie tylko w trudnych czasach.

Milena w Anglii…

Dobre pytanie. Niedługo minie druga dekada mojego zadomowienia się tutaj. Sama nie wiem, kiedy ten czas minął. I na tym przykładzie widać jak bardzo jest on pojęciem względnym. W ogóle tego nie czuję, tym bardziej że ja już musiałam tutaj kiedyś być… W innym życiu! Uwielbiam Corby i czuję się tutaj jak w domu.

Dlaczego akurat Corby?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Dać jakieś logiczne wyjaśnienie. To miejsce mnie przyciągnęło. Podobno mieszkają tu kobiety ze stali. Miałam wybór: Londyn czy Corby? Postawiłam na tę “małą” Szkocję i jestem tu szczęśliwa..

Podczas lockdownu założyłaś Babiniec Corbiański – jakie było jego przeznaczenie początkowo a jaką funkcję pełni teraz?

Babiniec… to stan umysłu. Powstał, by pomagać, integrować i wyciągać kobiety z czeluści tak zwanych czterech ścian. Czas, kiedy stworzyłam grupę, rzeczywiście był okresem pandemii i zamknięcia nas w domach, a ja niestety mam klaustrofobię...   Szukałam zatem też czegoś dla siebie, jakiegoś antidotum.

W działalność Babińca i promocję innych osób wkładasz bardzo wiele serca i czasu. Skąd w Tobie taka chęć wspierania innych?

Kocham ludzi i potrafię odkrywać w nich ich cudowne moce i talenty. Wspaniale jest widzieć, że to, co ludziom przekazujesz, przynosi efekty. Moi podopieczni z programu Wspieramy Naszych działają i odnoszą sukcesy. Dla mnie jest to niesamowita przygoda i szczęście, że ja też odkryłam swój talent społeczno-organizacyjny, a może nawet powołanie. (uśmiech!)

Wspieramy naszych – co to za program?

Wpadłam na pomysł wspierania dziewczyn z grupy, które mają swoje małe biznesy, właśnie pod hasłem Wspieramy Naszych. W związku z tym w Sieci pojawiają się posty opisujące, co “Babińcówny” robia, jak osiągnęły sukces – jak wyglądała ich droga do niego. Polecamy też nasze dziewczyny, gdy ktoś pyta o jakąś usługę.

Dlaczego warto budować taki lokalne grupy wsparcia?

Człowiek jako istota doskonała, ale żyjąca w społeczeństwie obarczonym ograniczeniami, może czuć się wyobcowany i samotny. Różnimy się od siebie, ale dla mnie te indywidualne cechy świadczą właśnie o cudowności. Idealnie inni! Czasem brakuje kogoś, kto utwierdzi nas w przekonaniu, że to odmienność decyduje o naszej wartości, a nie jednakowość. I ja właśnie staram się to uświadamiać ludziom, którzy mnie otaczają. Ponadto połączeni w grupę możemy pokazywać innym swoją wyjątkowość. To nasza siła.

Grupy powstające w mediach społecznościowych to też duże wsparcie dla lokalnych inicjatyw. Dlatego absolutnie warto je powoływać do życia i promować to, co dobre!

Co sądzisz o Polakach w Corby – mam na myśli integrację?

Wspaniali, cudowni ludzie. Każdy niesie ze sobą bagaż doświadczeń życiowych... A jednocześnie wszyscy są życzliwi i pełni zrozumienia. Miłość do drugiego człowieka potrafi działać cuda.

Czy zajmujesz się na co dzień?

Na co dzień i od święta “matka-wariatka”, spełniająca marzenia oraz pracująca na pełen etat. Działam też w grupie Pomagamy Zwierzętom w Northamptonshire. Dzięki tym działaniom społecznym na rzecz różnych podmiotów nie mam czasu na: sprzątanie, pranie i prasowanie, więc… POLECAM!

Słyszałam, że pomagałaś uratować… nietoperza?!

Tak było! Myślę, że on zabłądził i przypadkowo znalazł się w magazynie, z którego nie potrafił się wydostać. Całą akcją zarządzała Sabina, czyli założycielka grupy pomagającej zwierzętom w naszym regionie. Na szczęście wszystko dobrze się skończyła.

Ponadto zbieramy cały czas jedzenie, koce, smycze, zabawki, czyli wszystko to, co może przydać się w schronisku. Prowadzimy też akcje tematyczne. Przed nami zbieranie halloween’owych dyń na rzecz potrzebujących zwierzaków.

Jakie są Twoje plany, marzenia?

Moim największym marzeniem jest zorganizowanie zlotu wszystkich Babincowych Kobiet. Festiwal miałby na celu integrację kobiet na emigracji. Ponadto myślę o napisaniu książki o naszym życiu w Anglii, które ma kilka twarzy... Chciałabym również stworzyć grupę teatralno-kabaretową w Corby. (uśmiech!) Mam mnóstwo pomysłów, czekających na realizację!

Dziękuję za rozmowę!

autor: Agnieszka Kuchnia-Wołosiewicz

https://kuchniawolosiewicz.blogspot.com/

Author’s Posts