Johnson: liczba wykonanych szczepień nie może osłabiać czujności

ID 154150046 © Palinchak | Dreamstime.com

W Wielkiej Brytanii wykonano już 2,4 mln szczepień przeciw Covid-19 - ogłosił w poniedziałek premier Boris Johnson. Ostrzegł on jednak przed osłabieniem czujności i zapowiedział, że jeśli obecne restrykcje nie będą przestrzegane, dojdzie do ich zaostrzenia.

"Według stanu na teraz, zaszczepiliśmy około dwóch milionów ludzi, może trochę więcej. Jesteśmy w okolicach 2,4 miliona zastrzyków w całej Wielkiej Brytanii" - powiedział Johnson podczas wizyty w Bristolu, gdzie w poniedziałek otwarto jedno z siedmiu masowych centrów szczepień - w tym przypadku zaadaptowany do tego celu został stadion piłkarski.

Z podanych przez Johnsona liczb wynika, że ok. 400 tys. osób zdążyło przyjąć drugą dawkę szczepionki. Kilka dni temu komisja ds. szczepień (JCVI), która doradza ministerstwu zdrowia, zarekomendowała, by zwiększyć odstęp między pierwszą a drugą dawką szczepionki i w ten sposób rozszerzyć listę tych, którzy szybciej dostaną pierwszą dawkę.

Johnson dodał, że zaszczepionych zostało już ok. 40 proc. osób powyżej 80. roku życia i 23 proc. mieszkańców domów opieki.

Brytyjski premier ostrzegł jednak, że postępy w programie szczepień nie mogą osłabić czujności w walce z wirusem i nie zwalniają z przestrzegania restrykcji.

"To wyścig z czasem, ponieważ wszyscy widzimy zagrożenie, na jakie narażona jest nasza NHS (publiczna służba zdrowia - PAP), presję, pod jaką się znajduje, zapotrzebowanie na miejsca na oddziałach intensywnej terapii, łóżka z respiratorami, a nawet brak tlenu w niektórych miejscach" - mówił.

"To bardzo niebezpieczna chwila. Najgorsze, co możemy teraz zrobić, to pozwolić sobie na to, by sukces w uruchomieniu programu szczepień doprowadził do jakiegokolwiek samozadowolenia w kwestii pandemii" - ostrzegł.

Zapytany o spekulacje medialne na temat dalszego zaostrzenia restrykcji, powiedział: "Stale dokonujemy przeglądu zasad. Tam, gdzie będziemy musieli je zaostrzyć, uczynimy to. Ale mamy już zasady, które - jeśli będą właściwie przestrzegane - wierzymy, że mogą zrobić ogromną, ogromną różnicę. To na nich ludzie muszą się skupić. Kiedy są na zakupach czy kupują kubek kawy w parku, czy robią cokolwiek innego, muszą myśleć o rozprzestrzenianiu się choroby".

"Oczywiście, jeśli będziemy czuli, że nie są właściwie przestrzegane, to może będziemy musieli zrobić więcej. Ale o wiele lepiej, żeby ludzie przestrzegali zasad, które mamy, niż (żeby rząd musiał) po prostu ogłaszać nowe zasady" - dodał Johnson.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Comments powered by CComment

Author’s Posts