Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show
Sun, Apr 11, 2021

Technologia

Technologia

All Stories

Rodzice: polskie dzieci mieszkające za granicą powinny móc korzystać z edukacji domowej

Polskie dzieci mieszkające za granicą powinny mieć możliwość korzystania z polskiej edukacji domowej - przekonują rodzice i przedstawiciele środowiska edukacji domowej dla Polonii. Wskazywali, że nowe przepisy uniemożliwią dzieciom rozpoczęcie takiej edukacji.

W piątek w Warszawie członkowie "Grupy roboczej edukacji domowej ds. kontaktów z MEN" zorganizowali konferencję, na której przekonywali, że w efekcie przepisów reformujących ustrój szkolny w Polsce, dzieci mieszkające poza granicami kraju nie będą mogły rozpocząć polskiej edukacji domowej.

Wskazywali, że uniemożliwią to przepisy, w myśl których, szkoła, do jakiej rodzice składają wniosek o objęcie dziecka edukacją domową, musi znajdować się na terenie województwa, w którym ono zamieszkuje. Dziecko będzie też miało obowiązek uzyskania opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej.

"Dla rodzin edukacji domowej to jest smutny czas. Ustawa ogranicza prawo rodziców do wybrania najlepszej szkoły dla ich dzieci, ogranicza też wolny rynek usług poradni psychologiczno-pedagogicznych" - powiedział prezes Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie Mariusz Dzieciątko.

Podkreślał, że - biorąc pod uwagę wysokość przyznawanej subwencji i koszty ponoszone przez samorządy - koszt domowej edukacji dziecka to 1/3 kosztu nauki dziecka w systemie klasowo-lekcyjnym. "Jednocześnie wyniki uczniów edukacji domowej są znacząco wyższe niż średnia krajowa" - zaznaczył.

Powiedział, że w styczniu powołana została "Grupy roboczej edukacji domowej ds. kontaktów z MEN", która przez 9 miesięcy rozmawiała z resortem o edukacji domowej. Zorganizowano też debatę na ten temat, a wnioski z niej przekazano do ministerstwa. "Żaden z postulatów przekazanych ministerstwu nie został zrealizowany, a nawet więcej - otrzymaliśmy cios w plecy w postaci rejonizacji i dostępu wyłącznie do publicznych poradni" - podkreślił Dzieciątko.

Wskazał, że nowe przepisy wprowadzające rejonizację wojewódzką w znacznym stopniu dotkną polskie dzieci mieszkające za granicą. "Ta ustawa właściwe odcina je od możliwości korzystania z edukacji domowej, mimo tego, że ten sposób edukacji dla dzieci Polonii jest najtańszym z rozwiązań, które funkcjonują w kraju" - powiedział.

Przedstawiciel środowiska edukacji domowej dla Polonii Krzysztof Tusiński wyjaśniał, że w efekcie nowych przepisów, te dzieci polonijne, które już korzystają z edukacji domowej, będą mogły ją kontynuować; takiej możliwości nie będą natomiast miały dzieci, które jeszcze nie rozpoczęły edukacji i mieszkają za granicą.

Zwracał uwagę, że w wielu krajach nie ma żadnych polskich szkół, z tego powodu dla osób tam mieszkających edukacja domowa i zdawanie egzaminów stacjonarnych w polskich placówkach jest najlepszą formą edukacji. Wskazał, że polska edukacja ułatwia dzieciom mieszkającym za granicą także przystosowanie się do polskiego systemu edukacji, jeśli rodzice zdecydują się powrócić do kraju.

Mieszkająca w Szwecji Joanna Porankiewicz-Asplund, której córka od 4 lat korzysta z polskiej edukacji domowej, przekonywała, że wprowadzenie rejonizacji dla wielu rodziców będzie oznaczało odcięcie od możliwości takiej formy edukacji.

"Dajemy tym dzieciom niesamowitą możliwość komplementacji ich edukacji, a przede wszystkim nauczenia się poprawnego języka polskiego, kontaktu z polską wspaniałą kulturą, historią. To jest bezcenne, ponieważ te dzieci w przyszłości mogą być naszymi ambasadorami, mogą pracować dla Polski" - przekonywała.

Obecnie nad przygotowanymi przez rząd ustawami wprowadzającymi reformę oświaty pracuje Senat. Zgodnie z nimi zlikwidowane zostaną gimnazja, przywrócone 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea i 5-letnie technika, a w miejsce zasadniczych szkół zawodowych powstaną dwustopniowe szkoły branżowe. Zmiany rozpoczną się od roku szkolnego 2017/2018.

Podczas senackiej debaty padły propozycje wprowadzenia do ustaw kilku poprawek; wśród postulowanych zmian są też propozycja usunięcia rejonizacji wojewódzkiej w nauczaniu domowym oraz dopuszczenie niepublicznych poradni psychologiczno-pedagogicznych do wydawania opinii niezbędnych do nauczania domowego.(PAP)

„PITBULL. NIEBEZPIECZNE KOBIETY” - PREMIERA W UK I IRLANDII 2 GRUDNIA W KINACH SIECI ODEON

„Pitbull. Niebezpieczne kobiety” przechodzi do historii.

 

1.653.000 WIDZOW W 10 DNI !!!!

Hit Patryka Vegi ustanawia otwarcie wszech czasów w Polsce i bije rekord „Pięćdziesięciu twarzy Greya”.

Phoenix Productions LLC przedstawia: Premiera najbardziej oczekiwanego filmu w Wielkiej Brytani i Irlandii “ Pibull. Niebezpieczne kobiety” zbliza sie wielkimi krokami.  Ponizej publikujemy aktualna liste kin. W związku z ogromym zainteresowaniem dolozylismy dodatkowe seanse w nowych miejscach.

Najwieksza siec  kin w Europie, Odeon, w okresie przedswiatecznym ma ograniczone mozliwosci z uwagi na duza ilość premier,  dlatego zalecamy kupic bilet już teraz :)

 

ZWIASTUN: https://youtu.be/dvw8atBb320

BILETY MOŻNA KUPOWAC w kasach kin ODEON oraz online:
https://www.bilety24.uk/

 

ODEON Wielka Brytania:

 

  1. Andover
  2. Ayr
  3. Bath
  4. Basingstoke
  5. Belfast
  6. Birmingham 
  7. Birmingham Broadway Plaza
  8. Blackpool
  9. Bournemouth
  10. Bracknell
  11. Braehead
  12. Bridgend
  13. Brighton
  14. Bristol
  15. Cardiff
  16. Canterbury TBC
  17. Chatham
  18. Coventry Skydome
  19. Colchester
  20. Crewe
  21. Darlington od 29.11
  22. Derby
  23. Dudley
  24. Dundee
  25. Dunfermline
  26. East Kilbride
  27. Edinburgh Fort Kinnard
  28. Edinburgh Lothian Rd
  29. Edinburgh Wester Heiles
  30. Exeter
  31. Glasgow Quay
  32. Greenwich
  33. Guildford
  34. Hastings
  35. Hatfield
  36. Hereford
  37. Holloway
  38. Huddersfield
  39. Hull
  40. Kettering
  41. Kingston
  42. Klimarnock
  43. Lee Valley
  44. Leeds
  45. Leicester
  46. Liverpool Switch Island
  47. Liverpool One
  48. Llanelli
  49. Lincoln
  50. London Panton St
  51. Loughborough
  52. Maidenhead
  53. Maidstone
  54. Mansfield
  55. Manchester Printworks
  56. Metrocentre
  57. Milton Keynes Stadium
  58. Newcastle East
  59. Norwich
  60. Nuneaton
  61. Oldham
  62. Oprington
  63. Oxford
  64. Port Solent
  65. Preston
  66. Richmond TBC
  67. Rochdale
  68. Salisbury
  69. Sheffield
  70. Southend
  71. Southampton
  72. Stoke on Trent
  73. Streatham 
  74. Surrey Quays
  75. Swadlincote
  76. Swansea
  77. Tamworth
  78. Taunton
  79. Telford
  80. Trafford Centre
  81. Trowbridge
  82. Uxbridge
  83. Warrington
  84. West Bromwich
  85. Weston Super Mare
  86. Whiteleys
  87. Wimbledon
  88. Worcester
  89. Wrexham

 

ODEON Irlandia:

 

  1. Blanchardstown
  2. Charlestown
  3. Cavan
  4. Coolock
  5. Limerick
  6. Naas
  7. Newbridge
  8. The Point Village
  9. Waterford

 

TBC – Kina będą dostępne wkrótce

Historyk: prawdziwa nazwa UW to Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie

Uniwersytet Warszawski tak naprawdę nazywa się Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie - mówi PAP historyk Adam Stefan Lewandowski. Nazwy nie zmieniono ani podczas okupacji niemieckiej i w okresie PRL-u, ani w wolnej Polsce po 1989 r. - zaznacza.

PAP: 19 listopada br. mija 200 lat od chwili, gdy cesarz Rosji i król Polski Aleksander I podpisał dyplom fundacyjny Szkoły Głównej, późniejszego Uniwersytetu Warszawskiego. Jaka jest rzeczywista nazwa tej największej i jednej z najlepszych polskich uczelni?

Adam Stefan Lewandowski: Musimy pamiętać, że pomysł założenia w Warszawie wyższej uczelni padł ze strony Polaków. To Stanisław Kostka Potocki i Stanisław Staszic wyszli z taką właśnie inicjatywą. Tego faktu nie odnotowano nawet na oficjalnej stronie internetowej UW. Po 1816 r. uczelnia miała różne nazwy. Wymienię choćby Carski Uniwersytet Warszawski, czy - na cześć Aleksandra I - Uniwersytet Królewsko-Aleksandrowski. W momencie odzyskania przez Polskę niepodległości posługiwano się obecną nazwą. W 1935 r. władze uczelni postanowiły uhonorować budowniczego II Rzeczypospolitej i postarano się o zmianę nazwy na Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie.

PAP: W jakich okolicznościach nadano uczelni nazwę Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie?

Adam Stefan Lewandowski: Wszystko działo się błyskawicznie. Już 16 maja 1935 r. – cztery dni po śmierci Józefa Piłsudskiego - Senat Akademicki UW podjął decyzję o nadaniu uczelni imienia pierwszego marszałka Polski. Na uwagę zasługuje fakt, że spora część kadry naukowej ówczesnego Uniwersytetu Warszawskiego kojarzona była raczej z endecją, czyli adwersarzami Piłsudskiego, aniżeli z rządzącą wówczas tzw. sanacją.

Profesorowie wystosowali do ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego Wacława Jędrzejewicza pismo z prośbą, o jak najszybsze podjęcie działań gwarantujących zmianę nazwy uczelni na Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Po konsultacjach z kadrą naukową Uniwersytetu, petycję wysłano do ministra Jędrzejewicza. Minister skierował pismo profesorów do prezydenta Ignacego Mościckiego, który 26 sierpnia 1935 wydał dekret oznajmiający, iż od tego dnia uniwersytet zmienił nazwę i nosi honorowe imię – tak powstał Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie.

PAP: Nazwę Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego nie zmieniły ani okupacyjne władze niemieckie ani powojenne komunistyczne. Skąd zatem nazwa Uniwersytet Warszawski?

Adam Stefan Lewandowski: I tu jest cały problem. Niemcy zamknęli uniwersytet i zajęli jego teren na potrzeby wojska. Mimo tego kształcenie trwało nadal. Spora część kadry uczestniczyła w tajnych kompletach. W świadomości Polaków przy Krakowskim Przedmieściu nadal znajdował się gmach Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego. Po zajęciu przez komunistów Warszawy nowe władze kontynuowały dewastację polskiej historii, którą zapoczątkowali Niemcy. Selektywnie i konsekwentnie wycinano kolejne niewygodne dla nich karty naszych dziejów. Szczególnym zainteresowaniem siepaczy ze wschodu cieszyły się pamiątki i materiały dotyczące Józefa Piłsudskiego. Jedną z przeszkód do budowy Polski "ludowej" była restytucja prawowitej nazwy warszawskiej uczelni.

Jednak nie ma aktu uchylającego dekret prezydenta Ignacego Mościckiego z 1935 r. Było kilka dekretów z lat 40. i 50., w których używa się nazwy "Uniwersytet Warszawski" lub "Uniwersytet w Warszawie", ale żaden z nich nie znosi przedwojennej nazwy. Inaczej było w przypadku ustawy z 23 kwietnia 1937 r. o Święcie Niepodległości – ta została uchylona aktem z 22 lipca 1945 r. o ustanowieniu Narodowego Święta Odrodzenia Polski.

Po 1989 r., pod presją młodego pokolenia studentów, na uczelni powrócono do tematu. Rozgorzała dyskusja nad przywróceniem dawnej nazwy. Istnieją różne relacje przebiegu rozmów. Niektórzy uważają, że cała kadra naukowa była przeciwko przedwojennemu patronowi. Niektórzy, że zdania były podzielone. Argumentem za nieprzywracaniem imienia marszałka miały być ewentualne podziały w środowisku akademickim. Ostatecznie, w czerwcu 2006 roku, wydano statut Uniwersytetu Warszawskiego, który precyzuje jakiej nazwy należy używać przy powoływaniu się na uczelnię. Nie ma wśród nich tej z 1935 r.

PAP: W jaki sposób dziś udaje się przypominać o dawnej, i jak się okazuje, zapomnianej nazwie Uniwersytetu Warszawskiego?

Adam Stefan Lewandowski: Walka o pamięć tej historycznej nazwy rozpoczęła się w połowie lat 80. Niezależne Zrzeszenie Studentów UW drukowało ulotki z podpisem "UW imienia Józefa Piłsudskiego". Następnym ciekawym przykładem są podziemne pisma, na których znajdziemy informację o miejscu ich wydania czy kolportowania – "NZS UW im. Józefa Piłsudskiego". W 1988 r. studenci z Uniwersytetu Warszawskiego po raz kolejny przypomnieli, że uczelnia nosi imię Komendanta I Brygady Legionów, zawieszając nad bramą transparent z przedwojenną nazwą UW oraz wizerunkiem marszałka.

W 2011 r. wykładowca, były członek NZS-u dr Andrzej Anusz podjął kolejną walkę o przywrócenie patrona. Założył w tym celu stowarzyszenie "Wokół Marszałka" - bezskutecznie. Jedynym śladem obecności marszałka Piłsudskiego w przestrzeni uniwersyteckiej była – wisząca w bibliotece Instytutu Historycznego UW - informacja z 1939 r. o przenosinach instytutu, na której możemy ujrzeć przedwojenną nazwę placówki.

Sprawa odżyła na początku 2015 r. Z ramienia NZS-u zaproponowałem władzom uczelni wmurowanie tablicy pamiątkowej na terenie Kampusu Głównego UW z historyczną informacją o patronie. Wniosek poddano pod głosowanie senackiej komisji ds. organizacji i rozwoju przestrzennego UW. Niestety, projekt większością głosów został odrzucony.

Jedynym wydarzeniem rocznicowym upamiętniającym 80-lecie nadania patrona uniwersytetowi była zorganizowana przeze mnie 26 maja 2015 r. debata w Sali Kolumnowej Instytutu Historycznego UW. Gośćmi specjalnymi spotkania byli: prezes Instytutu Józefa Piłsudskiego w Warszawie prof. Wiesław Jan Wysocki, działacz NZS-u w latach 80. XX w. dr Andrzej Anusz oraz prawnik i działacz niepodległościowy w PRL (m.in. ROPCiO i KPN) Tadeusz Stański.

Ostatnim akcentem z okazji obchodów 80. rocznicy zmiany nazwy placówki było, dzięki inicjatywie stowarzyszenia Pokolenia Niepokornych, zawieszenie 4 listopada 2015 r. w bibliotece Instytutu Historycznego UW kopii dekretu prezydenta Ignacego Mościckiego z 26 sierpnia 1935 r.

Adam Stefan Lewandowski jest absolwentem historii Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego; jego główne zainteresowania badawcze to historia Polski XX w. z naciskiem na okres międzywojenny i działalność Józefa Piłsudskiego. Były członek NZS UW. Obecnie przewodniczący stowarzyszenia historycznego Pokolenia Niepokornych – organizacji kultywującej tradycje niepodległościowe.(PAP)

Źródło : PAP

Chłopcy mogą od teraz nosić w brytyjskich szkołach spódniczki!

Ideologia gender na terenie Wielkiej Brytanii jak widać ma się coraz lepiej – otóż od teraz zgodnie z polityką ”neutralności płciowej”, chłopcy będą mogli nosić w szkołach spódniczki.

Koncepcja ta została już przyjęta w 80 brytyjskich szkołach państwowych, w tym w 40 podstawówkach. W takich szkołach chodzi o to, że dziecko może ubierać się tak jak chce, bez względu na swoją płeć biologiczną. Placówki, które postawiły na „neutralność płciową”, przeredagowały swoje przepisy dotyczące ubioru dla chłopców i dziewczynek, i zezwoliły chłopcom przychodzić na lekcje w spódniczkach.

Taka decyzja władz brytyjskich spotkała się z pozytywnymi opiniami wśród lewicowych środowisk, które walczą o prawa gejów, lesbijek i transseksualistów. Rzecznik organizacji Stonewall oświadczył, że wszelkie działania zmierzające do wspierania młodych ludzi w kwestii odnajdywania swojej prawdziwej tożsamości płciowej będą zawsze pozytywnie odbierane. Rzecznik dodał również, że „żaden transseksualista nie powinien być zmuszany do tego, żeby ubierać się w sposób dla siebie niekomfortowy”, ponieważ może to mieć na niego szkodliwy wpływ.

Richard Cairns, dyrektor Brighton College zaznaczył, że w szkole zostanie utrzymany podział na mundurki dla dziewczynek i dla chłopców, jednak każde dziecko będzie mogło swobodnie zadecydować, w co woli się ubierać.

- „Jeśli niektórzy chłopcy albo niektóre dziewczynki są szczęśliwsi identyfikując się z płcią inną do tej, z którą się urodzili, to moim zadaniem jest im w tym pomóc. Jedyne na czym mi zależy, jako dyrektorowi szkoły, jest dobro dzieci i ich szczęście” – wytłumaczył Cairns.

Brytyjski rząd wypowiada wojnę działalności Academies

Z oficjalnych rejestrów Ministerstwa Edukacji wynika, że w ostatnim czasie znaczna ilość rodziców w UK zamiast do konwencjonalnych placówek, posyła swoje dzieci do tzw. “Academies”, czyli nielegalnych szkół religijnych. Nauka w tych szkołach jest prowadzona wbrew obowiązującemu odgórnie programowi nauczania, dlatego też ma być ona wkrótce uznana za nielegalną.
Regulacje dotyczące działalności akademii mają zostać uwzględnione w ustawie antyterrorystycznej, nad którą pracuje obecnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Rząd będzie mógł interweniować jeśli okaże się, że edukacja prowadzona jest w “nieregulaminowym środowisku” oraz że w jej ramach dzieci poddawane są indoktrynacji.
W kwietniu reporterzy “The Independent” ujawnili, że z rejestrów Ministerstwa Edukacji ,zniknęły tysiące dzieci, które zostały przeniesione do ultra-ortodoksyjnych żydowskich szkół, gdzie edukacja świecka była praktycznie pomijana. Jak donoszą dziennikarze, w akademiach panuje atmosfera strachu – stosowane są kary cielesne, a nauczyciele często zachęcają uczniów, którzy skończyli 18 lat, aby wstępowali w aranżowane małżeństwa.

Angelina Jolie będzie wykładać na londyńskiej uczelni

Jedna z najbardziej popularnych gwiazd Holywood Angelina Jolie została profesorem wizytującym na prestiżowej brytyjskiej uczelni London School of Economics. Jolie będzie prowadzić zajęcia ze studentami w ramach nowego programu "Kobiety, Pokój i Bezpieczeństwo". Program ten ma propagować równość obu płci oraz pomagać kobietom, które są ofiarami konfliktów na całym świecie.

Jolie, która jest także specjalną wysłanniczką Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców, w swoim oświadczeniu wyraziła nadzieję, że inne instytucje akademickie pójdą za przykładem nowego programu. -"Konieczne jest bowiem pogłębienie dyskusji o rozszerzeniu praw kobiet i położeniu kresu bezkarności za przestępstwa, które w sposób nieproporcjonalny dotykają kobiet w rejonach konfliktów" – oświadczyła.

Aktorka dodała, że "z niecierpliwością" oczekuje na rozpoczęcie zajęć ze studentami, z którymi chce się podzielić swoimi doświadczeniami z pracy, którą wykonywała jako wysłanniczka ONZ.

Angielski uniwersytet zakazał podrzucania biretów

Uniwersytet Anglii Wschodniej w Norwich wprowadził zakaz podrzucania przez studentów biretów w trakcie uroczystości odbierania dyplomów, tłumacząc się względami bezpieczeństwa.

Władze uniwersytetu poinformowały w oświadczeniu opublikowanym w studenckiej gazecie "The Tab", że "w ubiegłych latach odnotowano wiele obrażeń" spowodowanych przez spadające birety. -"To niedopuszczalne ryzyko i chcielibyśmy zagwarantować, że nic nie zepsuje uroczystości odebrania dyplomów".

Takie argumenty nie przekonują specjalistów ds. zdrowia. -"Prawdopodobieństwo zranienia przez lecący biret jest niesłychanie niskie i taki zakaz jest przesadny" - ocenił Geoff Cox z urzędu ds. zdrowia i bezpieczeństwa. Według niego, argumenty uczelni trafiły do "rankingu 10 najgorszych tłumaczeń w historii".

Uczelnie muszą podwyższyć poziom albo obniżyć czesne

Brytyjskie uczelnie, które nie osiągną odpowiedniego poziomu nauczania, będą musiały obniżyć opłaty za naukę lub też zostaną zamknięte.
Uniwersytety z UK niemal od zawsze mogły pochwalić się wysokim poziomem i dzięki temu przyciągały mnóstwo studentów z całego świata. Obecnie jednak sytuacja ta uległa zmianie i na 10 najlepszych uczelni na świecie tylko dwie znajdują się w Wielkiej Brytanii.
Brytyjski rząd jest jednak zaniepokojony tym, że wraz z podnoszeniem czesnego nie podwyższa się poziom nauczania w uczelniach. Wprowadzono więc takie rozwiązanie, że wyłącznie najlepsze uczelnie będą mogły pobierać od żaków czesne w wysokości 9 tysięcy funtów na rok. Pozostałe uniwersytety będą musiały obniżyć opłaty, a te najgorsze w rankingu mogą być nawet zamknięte.
Z ankiet przeprowadzonych wśród samych studentów wynika, że aż 60 proc. z nich ocenia wykłady i program uczelni jako rozczarowujące.

Uniwersytety Cambridge i Oxford spadają w rankingach

Według badań przeprowadzonych przez Times Higher Education’s (THE) brytyjskie uczelnie wyższe prezentują coraz niższy poziom. W zestawieniu stu najlepszych uniwersytetów na świecie znalazło się zaledwie dziesięć, które zlokalizowane są na terenie Wielkiej Brytanii. W porównaniu z rokiem poprzednim liczba ta zmniejszyła się o dwie uczelnie.
W zestawieniu najmocniejszą pozycję ma Ameryka (aż 43 miejsca, w tym również to na samym szczycie, zarezerwowane oczywiście dla Harvardu). Aż siedem uniwersytetów z Wielkiej Brytanii zostało ocenionych gorzej, niż w roku poprzednim. Cambridge i Oxford spadły o dwie pozycje – Cambridge z 2. na 4., a Oxford z 3. na 5.
W pierwszej 30 znajdują się jeszcze takie londyńskie uczelnie jak - Imperial College London (15. pozycja), University College London (20.) oraz London School of Economics (24.). Na dalszych miejscach znalazły się University of Edinburgh (38.), King’s College London (43.), University of Manchester (49.), London Business School (81.) i University of Warwick (90.).
-“Wzrost znaczenia azjatyckiej nauki staje się stale powtarzanym banałem, ale są na to bardzo mocno dowody oparte na prowadzonych przez nas badaniach. Przeprowadziliśmy sześć zakrojonych na szeroką skalę ankiet, w których przepytaliśmy ponad 80 tysięcy naukowców. Wnioski były oczywiste – dotychczasowa równowaga sił w szkolnictwie wyższym powoli przechyla się z z zachodu na wschód” – mówi Phil Baty z THE

Naukowcy badają ADHD i szukają chętnych

Na uniwersytecie w Southampton odbywają się przełomowe badania nad ADHD. Naukowcy szukają chętnych do wzięcia udziału w badaniach.
Badania, które prowadzone są na University of Southampton mogłyby całkowicie zmienić sposób patrzenia na schorzenie jakim jest ADHD, a także mieć ogromny wpływ na sposoby leczenia. Naukowcy z uniwersytetu w Southampton poszukują dzieci w wieku poniżej 12 miesięcy, które mają rodzeństwo z zaburzeniami ADHD.
Naukowcy będą odwiedzać przez 12 miesięcy dom badanej rodziny, gdzie dziecko będzie oglądało animacje na komputerze. Eksperci chcą dowiedzieć się czy można zdiagnozować ADHD u dziecka wcześniej niż między trzecim a piątym rokiem życia, co miałoby znaczący wpływ na sposoby leczenia.

Studentów nie stać na życie na Wyspach – w wyniku czego prawie połowa z nich ma problemy psychiczne

Jak wynika z badania przeprowadzonego na Brytyjczykach w wieku 18-24 lat, ponad jedna trzecia z nich odczuwa strach przed sprawdzeniem stanu swojego konta. Lęk ten towarzyszy studentom, którzy są jeszcze przed wkroczeniem na brytyjski rynek pracy.

Według zgromadzonych danych aż 46 proc. badanych przyznało, że ma problemy psychiczne w związku ze swoim aktualnym stanem posiadanych finansów. Co więcej, co trzeci ankietowany przewiduje, iż wpadnie w długi w przeciągu najbliższych 12 miesięcy. Połowa studentów przyznaje również, iż ma poważne kłopoty z regulowaniem codziennych kosztów życia.

- „Wraz z coraz większym wzrostem kosztów wynajmu, cięciach w stypendiach mamy do czynienia ze zjawiskiem studenckiej biedy. Ma to wpływ nie tylko na samopoczucie uczących się, ale również na tych, którzy w ogóle nie mogą sobie pozwolić na edukacje na tym poziomie. Apelujemy do władz o bardziej hojne finansowanie oraz podjęcie działań zmierzających do racjonalizacji kosztów ponoszonych przez studentów każdego dnia” – mówi Shelly Asquith z National Union of Students.

 

Brytyjski rząd ograniczył niedawno dotacje na stypendia socjalne dla studentów. W ostatnim czasie doszło również do protestu studentów University College London, którzy muszą płacić za miejsce w pokoju 542 funty miesięcznie.

Brytyjski rząd obcina wydatki na bezpłatne ciepłe posiłki w szkołach

Brytyjski rząd stopniowo obcina wydatki na bezpłatne ciepłe posiłki dla dzieci, mimo ubiegłorocznych zapewnień Dawida Camerona, iż program dopłat będzie nadal kontynuowany w pełnym zakresie.

Problem dotyczy prawie 3 tysięcy szkół - głównie są to małe szkoły podstawowe. Do tej pory placówki otrzymywały w sumie ponad 30 milionów funtów w ramach dodatkowego wsparcia w celu zapewnienia bezpłatnego posiłku wszystkim uczniom. Ministerstwo edukacji tłumaczy z kolei, iż oferowana przez nie dodatkowa pomoc zawsze była jedynie rozwiązaniem tymczasowym. Teraz więc szkoły będą musiały znaleźć środki we własnych budżetach, aby móc w dalszym ciągu zapewnić uczniom ciepłe jedzenie.

Sharon Hodgson z laburzystowskiego gabinetu cieni ostro krytykuje rządowe rozwiązania w tej kwestii: „David Cameron mówił, że jest dumny z obecnej polityki bezpłatnych posiłków dla dzieci. Po raz kolejny widzimy, że prezentowana przez niego retoryka zupełnie nie odpowiada rzeczywistości. Budżety szkół już teraz ledwo się dopinają z powodu rosnących kosztów i cięć, a małe szkoły mają w takich sytuacjach szczególnie ciężko. Premier powinien zadbać o odpowiednią edukację dzieci bez wystawiania małych szkół na takie ryzyko”.

Naukowcy z Southampton opracowali nową metodę leczenia raka

W Wielkiej Brytanii każdego dnia prawie 900 osób dowiaduje się, że ma raka. Naukowcy z Southampton twierdzą, iż opracowali nową formę leczenia tej choroby.

Naukowcy z Uniwersytetu w Southampton poinformowali, iż udało im się opracować nową formę leczenia raka, w której kluczowym elementem będzie ciało pacjenta. Immunoterapia, bo o niej mowa - polega na tym, iż nasz system immunologiczny jest zaprogramowany w taki sposób, aby wykryć i zwalczyć komórki rakowe zaraz po ich pojawieniu się w organizmie człowieka.

W chwili obecnej w badaniach, które są prowadzone przez naukowców biorą udział jak na razie sami ochotnicy, którzy wyrazili zgodę na eksperymentalne leczenie. Jeśli jednak innowacyjna terapia przyniesie pozytywne skutki,  to być może z tej metody skorzysta znacznie więcej osób zmagających się z rakiem.

 
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.