Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show
Mon, Aug 2, 2021

Technologia

Technologia

All Stories

Hakerzy zaatakowali brytyjską firmę medyczną pracującą nad zwalczaniem epidemii

Hakerzy z grupy cyberprzestępczej Maze zaatakowali brytyjską firmę medyczną pracującą obecnie nad zwalczaniem pandemii Covid-19 - informuje serwis Computer Weekly. Firma została zainfekowana złośliwym oprogramowaniem szyfrującym dla okupu (ransomware).

W wyniku cyberataku hakerzy pozyskali dane osobowe i medyczne tysięcy byłych pacjentów, którzy korzystali z dostarczanych przez firmę usług i produktów ochrony zdrowia. Computer Weekly podkreśla jednak, że niepowodzeniem zakończyły się próby zablokowania przez cyberprzestępców systemów teleinformatycznych spółki.

Firma Hammersmith Medicines Research prowadziła w przeszłości testy pomagające w pracach nad szczepionką na wirusa ebola oraz rozwijała leki mające zastosowanie w terapii choroby Alzheimera. Obecnie uczestniczy w walce z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 powodującego chorobę Covid-19.

Jak zwraca uwagę serwis, dane z HMR zostały opublikowane przez hakerów na jednym z forów zaledwie kilka dni po tym, jak grupa Maze obiecała nie atakować organizacji z sektora opieki zdrowotnej i medycyny walczących z epidemią.

Dział bezpieczeństwa HMR poinformował, że atak o dużym nasileniu został wykryty podczas jego trwania w sobotę 14 marca, jednakże zdołano go zatrzymać i przywrócić działanie systemów komputerowych oraz poczty elektronicznej jeszcze tego samego dnia.

Dane wykradzione z systemu firmy zostały opublikowane przez cyberprzestępców 21 marca. Według HMR pochodzą one z baz danych mających od ośmiu do nawet dwudziestu lat. Wśród informacji, których bezpieczeństwo naruszono, znalazły się m.in. kwestionariusze medyczne, kopie paszportów, praw jazdy oraz numery ubezpieczenia społecznego ponad 2,3 tys. osób korzystających z usług firmy. (PAP)

Rząd wzywa przemysł: przestawcie się na produkcję respiratorów

Brytyjski rząd wezwał w niedzielę firmy przemysłowe, aby jeśli tylko mają takie możliwości techniczne, przestawiły się na produkcję respiratorów, które są kluczowe w ratowaniu życia chorych na Covid-19.

W poniedziałek premier Boris Johnson ma na ten temat rozmawiać z szefami niektórych firm przemysłowych i zapewnić ich, że rząd kupi każdą ilość, ale już w niedzielę mówił o tym minister zdrowia Matt Hancock.

"Mamy w tym kraju wysokiej klasy inżynierów. Chcemy, żeby każdy, kto ma możliwości przestawienia się na produkcję respiratorów, zrobił to" - powiedział Hancock w stacji BBC. Przyznał on, że podejmowane obecnie środki są typowe dla czasu wojny.

Minister zdrowia powiedział, że w Wielkiej Brytanii jest obecnie 5 tys. respiratorów, a potrzebne jest "znacznie więcej niż to". Eksperci medyczni szacują, że ok. 10-20 proc. osób, które zakażą się koronawirusem będzie potrzebować respiratorów, które pomagają w oddychaniu w czasie niewydolności układu oddechowego.

Kilka firm potwierdziło, że rząd zwrócił się do nich z pytaniem o możliwość przestawienia produkcji, choć nie jest jasne jak miałoby to wyglądać, biorąc pod uwagę, że nie mają one doświadczenia w produkcji sprzętu medycznego.

"Premier zwrócił się do nas z prośbą o sprawdzenie, czy możemy pomóc w produkcji respiratorów. Mamy zespoły badawcze i inżynieryjne, które w tej chwili aktywnie przyglądają się tej prośbie. Na razie nie wiadomo, czy możemy pomóc, ale jako brytyjska firma zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc w bezprecedensowych czasach, w jakich znajduje się nasz kraj" - oświadczył Anthony Bamford, szef firmy JCB, która produkuje przede wszystkim ciężki sprzęt budowlany.

Prowadzenie takich rozmów potwierdziła także firma Unipart, która m.in. produkuje wentylatory samochodowe, zaś producent silników lotniczych Rolls-Royce oświadczył, że jest skłonny zdobić, co tylko może.

Tymczasem sieć Best Western zadeklarowała, że jej hotele mogą zostać przekształcone w prowizoryczne szpitale, jeśli publiczna służba zdrowia będzie potrzebowała dodatkowych pomieszczeń w przypadku rozszerzania się epidemii.

Jak poinformowało w niedzielę po południu brytyjskie ministerstwo zdrowia, liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa wzrosła do 35, zaś potwierdzonych przypadków - do 1372.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Nissan zainwestuje 52 mln funtów w rozwój fabryki w Wielkiej Brytanii pomimo Brexitu

Nissan zainwestuje 52 mln funtów w rozbudowę linii produkcyjnej w swojej fabryce w Wielkiej Brytanii - podała w piątek agencja Reutera. Dodano, że decyzja o inwestycji zapadła mimo wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Jak wskazano, chodzi o nową linię pras wykorzystywanych do tłoczenia elementów karoserii, która ma zostać uruchomiona w zakładzie Nissana w Sunderland.

"Nowa linia jest częścią wartej 400 mln funtów inwestycji w produkcję nowej wersji SUV-a Qashqai" - czytamy. Dodano, że japoński producent zainwestował już 100 milionów funtów w nowego Juke, który wszedł do produkcji w ubiegłym roku.

Agencja cytuje przedstawicieli Nissana, którzy podkreślili, że jeśli Brexit doprowadzi do wprowadzenia taryf, będzie to oznaczać "brak zrównoważenia jego europejskiej produkcji, która obejmuje również fabrykę w Barcelonie".

Sunderland to największa fabryka samochodów w Wielkiej Brytanii, której ubiegłoroczna produkcja - jak podała agencja - wyniosła blisko 350 tys. pojazdów. To o jedną trzecią mniej niż w 2016 r. - ostatnim rekordowym dla zakładu pod względem produkcji.

Jak przypomniano, o planach produkcji nowego modelu Qashqai w Wielkiej Brytanii Nissan poinformował w 2016 r. po zapewnieniach brytyjskiego rządu, że Brexit nie wpłynie negatywnie na konkurencyjność produkcji japońskiego koncernu.

Wielka Brytania wyszła z UE o północy 31 stycznia 2019 r.; 1 lutego rozpoczął się okres przejściowy, który będzie obowiązywał do końca tego roku. Wielka Brytania będzie do tego momentu nadal uczestniczyć we wspólnym rynku i unii celnej, bo w tym okresie UE będzie traktować Zjednoczone Królestwo jako państwo członkowskie. Do 1 stycznia 2021 r. Wspólnota i Wielka Brytania będą mieć czas na wypracowanie nowych porozumień dotyczących wymiany handlowej.

Producenci obawiają się jednak, że wszelkie dodatkowe kontrole celne, taryfy i przepisy mogą zwiększyć koszty, spowolnić procesy produkcyjne i potencjalnie ograniczyć produkcję. (PAP)

autor: Magdalena Jarco

Facebook usunął reklamy kampanii Trumpa za szerzenie dezinformacji

Facebook usunął reklamy, promujące kandydaturę Donalda Trumpa na prezydenta USA, bo zawierały mylące informacje odnoszące się do rozpoczynającego się w przyszłym tygodniu spisu powszechnego w Stanach Zjednoczonych - informuje dziennik The Wall Street Journal.

Reklamy polityczne opłacone przez sztab wyborczy Donalda Trumpa pojawiły się na Facebooku w tym tygodniu. Podobne treści promujące zarówno reelekcję Trumpa, jak i jego zastępcy Mike Pence'a były rozsyłane również drogą mailową.

Materiały, które pojawiły się na FB promowały kandydaturę Donalda Trumpa i zawierały błędny link, który rzekomo odsyłać miał do strony spisu, a w rzeczywistości przekierowywał użytkowników na stronę zbierającą fundusze na kampanię wyborczą Trumpa.

Facebook uznał to za wprowadzanie internautów w błąd oraz działanie sprzeczne z polityką firmy, która jeszcze niedawno zapowiadała, że będzie bezwzględnie usuwała wszystkie nieprawdziwe treści dotyczące zarówno tegorocznych wyborów prezydenckich, jak i spisu.

Koncern oświadczył, że po raz pierwszy usunął treści promujące Trumpa, za dezinformację ws. spisu. "Nasza polityka ma na celu ochronę przed mylącymi informacjami odnośnie amerykańskiego spisu powszechnego. To jest przykład na to, że wprowadziliśmy te zasady w życie" - oświadczył rzecznik Facebooka.

Sztab wyborczy Donalda Trumpa nie chciał komentować sprawy.

Facebook i inne media społecznościowe znalazły się pod ogromną presją opinii publicznej co do tego, czy skutecznie poradzą sobie z usuwaniem z sieci fałszywych informacji dotyczących wyborów oraz spisu powszechnego. Dlatego większość firm technologicznych zaostrzyła regulacje odnoście fake newsów.

Spis powszechny, który ma dokładnie policzyć mieszkańców USA i na tej podstawie przeprowadzić podział miejsc w Kongresie, odbywa się raz na 10 lat. Tegoroczny spis jest pierwszym, w którym większość Amerykanów weźmie udział online, począwszy od przyszłego czwartku.(PAP)

Wlk. Brytania: wyciekły dane 900 tys. klientów Virgin Media

Firma Virgin Media potwierdziła, że nieznany sprawca uzyskał nieuprawniony dostęp do niezabezpieczonej marketingowej bazy danych klientów przynajmniej jednokrotnie. W niepowołane ręce mogło się dostać więcej informacji, niż początkowo wskazywała spółka - podało w piątek BBC.

Virgin Media, dostarczająca internet i telewizję kablową początkowo podała, że do sieci wyciekły numery telefonów, adresy e-mail oraz adresy domowe.

Firma TurgenSec, która jako pierwsza wykryła wyciek, twierdzi, że narażonych na wyciek zostało więcej informacji niż na początku wskazywało Virgin. Baza danych zawierała bowiem np. wnioski o zablokowanie bądź odblokowanie dostępu do poszczególnych stron, które mogą łączyć poszczególnych klientów ze stronami pornograficznymi bądź innymi portalami dla dorosłych. Szczegóły te mogą być wykorzystywane w próbach wymuszeń na ofiarach wycieku.

Virgin Media potwierdziło BBC, że w bazie znajdowały się takie dane, ale grupa osób powiązanych z wnioskami miała liczyć ok. 1,1 tys. osób. Obecnie spółka kontaktuje się z narażonymi klientami i poinformowała już odpowiednie służby.

TurgenSec wskazało, że Virgin Media wykazało się znacznym brakiem profesjonalizmu - baza danych nie była szyfrowana, co oznacza, że dostęp do wrażliwych danych mógł uzyskać praktycznie każdy użytkownik internetu. (PAP)

BBC FILM/ OPEN CALL FOR POLISH CHILDREN

We are a London based casting company for film and TV called Des Hamilton Casting. We are currently casting a film for the BBC and are looking for Polish speaking children for a number of roles:
 
POLISH BOYS AGED 10 – 17 
POLISH GIRL AGED 14 – 16 
POLISH GIRL AGED 3 – 4
 
We are holding an Open Call on Saturday 16th March in Ealing (London) where anyone who fits the brief can turn up for an informal audition. No appointments are necessary and there is nothing to prepare.
 
The Open Call will be from 12-6pm at the following address: 
THE DOWN UNDER CENTRE, 
48 HAVEN GREEN,
LONDON,
W5 2NX
The centre is 1 minute from Ealing Broadway tube station and you can attend at anytime between 12pm-6pm.

I cannot stress enough that NO PREVIOUS PROFESSIONAL ACTING EXPERIENCE IS NECESSARY and whoever goes on to feature in the film will be WELL PAID. 
 
Just to give you a bit of background on our company, we are known for our unorthodox methods of casting. We often visit schools and drama groups etc. when casting for films, rather then going via the traditional actor/agent route, e.g. Des Hamilton discovered Thomas Turgoose in 'This is England' in a centre for children who have been excluded from school, and we cast a large part of the Channel 4 TV drama 'Top Boy' through visiting schools and after school clubs.  
 

Minister transportu: autonomiczne samochody na drogach za 3-4 lata

Prawdziwie autonomiczne samochody pojawią się na brytyjskich drogach za trzy do czterech lat - ocenił w poniedziałek minister transportu Wielkiej Brytanii Chris Grayling. Jednocześnie uznał, że silniki Diesla mają nadal przed sobą przyszłość.

"Szybko zbliżamy się do ery samochodów samojezdnych" - mówił podczas konferencji Partii Konserwatywnej w Birmingham.

"Spodziewam się, że pierwsze, prawdziwie autonomiczne samochody pojawią się na naszych drogach za trzy do czterech lat" - ocenił Grayling. Dodał jednocześnie, że podtrzymuje stanowisko rządu o zakończeniu sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi do 2040 roku. Jednak napędy wysokoprężne mają w najbliższych latach rolę do spełnienia - podkreślił.

"Nowsze samochody z silnikami Diesla są czystsze niż kiedykolwiek i oczywiście będą mieć rolę do spełnienia w najbliższych latach w związku z tym, że technologia nadal się zmienia" - podsumował.

W lipcu 2017 roku brytyjski minister środowiska Michael Gove zapowiedział w środę, że od 2040 roku w Wielkiej Brytanii będzie obowiązywał zakaz sprzedaży nowych silników spalinowych. To element rządowej strategii na rzecz zwalczania zanieczyszczenia powietrza.

Nowy zakaz obejmie samochody na paliwo i olej napędowy, a także pojazdy hybrydowe z elektrycznym motorem i silnikiem spalinowym.

Grayling tłumaczy wtedy, że "jest zdeterminowany, aby doprowadzić do zielonej rewolucji w transporcie", podkreślając, że rząd wydaje m.in. ok. 600 mln funtów na rozwój i przygotowanie ultraniskoemisyjnych pojazdów, które mogłyby być używane już od 2020 roku.

Oprócz 255 mln funtów, które zostaną przekazane na współpracę z władzami lokalnymi, dodatkowe 100 mln funtów zostanie wydanych na modernizację autobusów w celu obniżenia emisji związanych z transportem publicznym - zapowiadano. (PAP)

Za wyciek danych Facebookowi grozi kara w wysokości nawet 1,63 mld dol.

Za wyciek danych z niemal 50 mln kont użytkowników Facebooka koncernowi może grozić kara grzywny w wysokości nawet 1,63 mld dol. Naruszono bezpieczeństwo kont m.in. dyrektor operacyjnej Facebooka Sheryl Sandberg - poinformował dziennik "Wall Street Journal".

Irlandzka Komisja Ochrony Danych domaga się od Facebooka szerszych informacji na temat ujawnionego w piątek wycieku danych, w tym "jego natury oraz skali, a także wskazania krajów Unii Europejskiej, w których mogą znajdować się poszkodowani w wyniku incydentu użytkownicy". W wydanym w tej sprawie oświadczeniu organ wyraził zaniepokojenie doniesieniami o zajściu, "którego przyczyn - pomimo tego, że dotyczy milionów kont użytkowników - Facebook jak do tej pory nie wyjaśnił". Komisja podkreśliła również, że koncern Marka Zuckerberga wciąż nie ujawnił informacji na temat ryzyka dla użytkowników dotkniętych wyciekiem.

"WSJ" przypuściło, że incydent może doprowadzić do nałożenia na Facebooka kary wynikającej z obowiązujących od maja w krajach Unii Europejskiej przepisów Ogólnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO). Maksymalna przewidywana wysokość grzywny to 4 proc. globalnych przychodów firmy za ostatni rok, co w przypadku Facebooka przekłada się na kwotę 1,63 mld dol. Dziennik zwrócił uwagę, że RODO zawiera zalecenie, aby firmy i organizacje zbierały tak mało danych o użytkownikach swoich usług, jak to tylko możliwe dla celów prowadzonej działalności, podczas gdy Facebook gromadzi je masowo.

Gazeta podkreśliła przy tym, że Komisja Europejska niedawno wezwała firmę Marka Zuckerberga do "dokładniejszego informowania użytkowników na temat tego, w jaki sposób ich dane są wykorzystywane". W przeciwnym razie koncern mogą czekać kary związane z naruszaniem standardów ochrony konsumentów. Serwis Tech Crunch zwrócił natomiast uwagę na kwestię tokenów dostępowych do innych usług (np. Spotify lub AirBnB), których użytkownicy korzystali z uwierzytelniania za pomocą Facebooka. Jeśli ich bezpieczeństwo również zostało naruszone, partnerzy mogą odwrócić się firmy.

Zdaniem niezależnego konsultanta ds. prywatności i cyberbezpieczeństwa dr. Łukasza Olejnika Facebook spełnił nakładany przez RODO wymóg zgłoszenia incydentu organowi ochrony danych osobowych w ciągu 72 godzin od zdarzenia. Możliwa kara finansowa będzie wobec tego orzekana według innych kryteriów, np. liczby użytkowników dotkniętych wyciekiem oraz nadużyciami względem pozyskanych przez hakerów danych.

"Użytkownicy nie muszą podejmować dodatkowych działań, aby zabezpieczyć swoje konta, bo Facebook sam podjął działania w ramach kontrolowanych przez siebie systemów. W praktyce użytkownicy również niewiele mogą. Jeśli chodzi o zewnętrzne usługi wykorzystujące logowanie za pośrednictwem Facebooka, to wiele aplikacji i stron mogło nie zresetować materiału uwierzytelniającego" - tłumaczy ekspert. Jego zdaniem jednym z działań zapobiegawczych, jakie mogą podjąć użytkownicy podejrzewający, że mogli paść ofiarą wycieku, jest wyczyszczenie plików cookies w przeglądarce internetowej.

"Obecnie nic nie wskazuje na nadużycia w systemach zewnętrznych, nie wiadomo też, czy atakującym wystarczyło czasu na pełne wykorzystanie tak atrakcyjnej podatności bezpieczeństwa" - stwierdził Olejnik. "Wydarzenie to najpewniej szybko odejdzie w zapomnienie wśród użytkowników i opinii publicznej, chyba, że rzeczywiście doszło do wykradzenia danych, które zostaną następnie użyte np. w akcjach ingerujących w procesy wyborcze" - ocenił.

Niezależnie od RODO Facebook musi się liczyć z możliwymi karami finansowymi w USA. Szef amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu (FTC) Rohit Chopra napisał na Twitterze, że "domaga się od Facebooka wyjaśnień".

O wycieku danych niemal 50 mln użytkowników Facebooka koncern Marka Zuckerberga poinformował w piątek 28 września. O zdarzeniu firma dowiedziała się trzy dni wcześniej. Na dostęp do danych użytkowników serwisu pozwalała podatność w kodzie Facebooka obsługującym funkcję +Wyświetl jako+, która pozwala użytkownikom zobaczyć profil tak, jak widzą go inne osoby korzystające z serwisu.(PAP)

USA/Równoległy program nauki po angielsku i polsku w szkole w Nowym Jorku

Polonijne dzieci w nowojorskiej dzielnicy Queens będą się wkrótce mogły kształcić jednocześnie w dwóch językach. Programem nauczania wszystkich przedmiotów po polsku i angielsku zainteresowała się szkoła publiczna nr 71 na Ridgewood.

Inicjatywa nie jest nowa. Pierwsze programy równoległego kształcenia w dwóch językach pojawiły się ponad dekadę temu. Ich zalety sprawiły, że w samym Nowym Jorku oferuje je prawie trzysta szkół publicznych w 11 językach.

Ze względu na strukturę populacji miasta, niemal 90 proc. to programy angielsko-hiszpańskie. Posiada je ponad 201 szkół. W 20 placówkach dzieci kształcą się jednocześnie w języku angielskim oraz w jednym z języków chińskich, w sześciu - francuskim, a w pięciu - w rosyjskim. Jest nawet program z językiem kreolskim dla uczniów pochodzących z Haiti.

Pierwszy dwujęzyczny program z językiem polskim powstał w 2015 r. w szkole publicznej nr 34 na Greenpoincie. Zdaniem założyciela Dobrej Polskiej Szkoły Foundation (DPSF) Andrzeja Cierkosza, nastąpiło to nieco później niż gdzie indziej, ponieważ polonijna społeczność nie była dostatecznie poinformowana o tej metodzie nauczania w dwóch językach.

W Nowym Jorku używanych jest - według władz miejskich - ok. 160 języków. Dzieci w społecznościach etnicznych stoją często w obliczu konieczności porozumiewania się co najmniej w dwu językach. Ponieważ rodzice często nie znają angielskiego, także potomstwo rozpoczynające naukę miewa z tym kłopoty.

Aby przezwyciężyć problemy, pojawiły się początkowo programy z ograniczonym nauczaniem dzieci języków, w których mówiły w domu. Miały im pomóc przestawiać się na angielski.

„Traktowano ten sposób jako pozytywną formę adaptacji. Nie służyła ona natomiast utrzymaniu przez uczniów rodzimego języka. Prowadziło to często do znaczącego, albo nawet całkowitego zatracenia mowy ojczystej przodków” – powiedział PAP Cierkosz.

Szef Dobrej Polskiej Szkoły Foundation podkreśla, że prawdziwy przełom stanowiło dopiero wprowadzenie równoległego nauczania w szkołach wszystkich przedmiotów na przemian w języku angielskim i w językach imigranckich dzieci.

Na pozytywne aspekty dwujęzyczności zwraca uwagę autor książki „The Bilingual Revolution” Fabrice Jaumont. Powołując się na badania specjalistów twierdzi, że wiąże się to m.in. z większą inteligencją emocjonalną. Jego zdaniem dwujęzyczne dzieci lepiej rozumieją punkt widzenia innych i potrafią patrzeć na to samo wydarzenie z różnego punktu widzenia. Są bardziej elastyczne, kreatywne i oryginalne. Rzadziej niż inni uczniowie porzucają szkołę.

Jaumont wskazuje, że dzieciom mówiącym biegle w dwóch lub kilku językach łatwiej rozwijać relacje interpersonalne i interakcję z ludźmi. Są bardziej uważne, mają lepszą pamięć, potrafią skuteczniej rozwiązywać problemy.

Z badań wynika także, że dwujęzyczne dzieci mają lepsze niż ich koledzy wyniki na testach i większe szanse na podjęcie studiów na zagranicznych uczelniach. Mają też mniej kłopotów ze znalezieniem pracy.

Szef DPSF starania o otwarcie programu równoległego nauczania na Ridgewood uzasadnia tym, że właśnie tam oraz w sąsiednim Maspeth i Glendale jest największe skupisko Polaków w Nowym Jorku.

Na jeszcze inny aspekt dwujęzycznego kształcenia wskazała w rozmowie z PAP ucząca w szkole publicznej na Ridgewood Basia Falkowska, która wcześniej była nauczycielką w Polsce.

„Nauczanie języka polskiego w jakiejkolwiek formie będzie najpiękniejszym sposobem uczczenia setnej rocznicy niepodległości Polski. Wierzę, że będzie to wspaniała możliwość kontynuowania znajomości języka wśród dzieci z polskich rodzin. Poza tym nauka języka polskiego przyczyni się do krzewienia polskiej kultury, historii i dumy narodowej na ziemi Waszyngtona” – zapewniała Falkowska.

Dobra Polska Szkoła Foundation wyprodukowała film dokumentalny o istniejącym już w szkole na Green Poincie równoległym nauczaniu języka polskiego i angielskiego. 45-minutowy „The Bilingual Revolution Po Polsku” zaprezentuje wkrótce TVP Polonia. Dokument powstał przy wsparciu konsulatu polskiego w Nowym Jorku.

Andrzej Dobrowolski z Nowego Jorku (PAP)

Toyota będzie produkować w Burnaston samochody Auris

Toyota potwierdziła w środę, że rozpocznie w Wielkiej Brytanii produkcję nowych aut z modelu Auris. Według agencji Retura, ma to być wyrazem zaufania względem premier Theresy May, która obiecała zachować obecne warunki współpracy co najmniej do końca 2020 r.

Nowe Aurisy Toyota będzie budować w miejscowości Burnaston, w hrabstwie Derbyshire.

Pierwsze doniesienia na ten temat pojawiły się w ubiegłym roku. Reuters informował wówczas, że japoński koncern planuje utrzymać obecność produkcyjną w Wielkiej Brytanii przy założeniu, że rząd premier May doprowadzi do ustalenia dobrych zasad dla wymiany handlowej w okresie przejściowym po Brexicie.

Według Toyoty, wolna wymiana handlowa jest bardzo ważnym czynnikiem w prognozowaniu przyszłości.

"Wolna, niezakłócona wymiana handlowa między Europą a Wielką Brytanią jest kluczowa dla przyszłego sukcesu. Około 85 proc. samochodów produkowanych w Zjednoczonym Królestwie eksportujemy na rynki europejskie" - oświadczył szef Toyoty w Europie, Johan van Zyl.

Minister ds. biznesu, energii i strategii przemysłowej Wielkiej Brytanii - Greg Clark stwierdził natomiast, że brytyjski sektor produkcji motoryzacyjnej jest jednym z najbardziej produktywnych na świecie, dodając, że "rząd będzie dalej pracował na rzecz stworzenia możliwie najlepszych warunków" m.in. dla jego rozwoju.

Producenci samochodowi wyrażają coraz częściej zaniepokojenie, że bez uzyskania zadowalających warunków dla prowadzenia wymiany handlowej po Brexicie, ich fabryki będą narażone na ponoszenie dodatkowych kosztów oraz bariery, które mogą przyczynić się do opłacalności tych placówek.

W ubiegłym roku fabryka Toyoty w Burnaston wypuściła 144 tys. egzemplarzy. To o 20 proc. mniej, niż w roku 2016. (PAP)

"Times": system rejestracji przyszłych migrantów z UE może nie być gotowy na czas

Dziennik "The Times" ostrzegł w poniedziałek, że nowy system służący do rejestracji przyszłych migrantów z Unii Europejskiej przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii po wyjściu Zjednoczonego Królestwa ze Wspólnoty może nie być gotowy na czas.

Według informacji gazety opóźnienie to efekt ustaleń politycznych wewnątrz rządu na temat przyszłego statusu migrantów z państw UE, w tym Polski, którzy przyjadą w trakcie około dwuletniego okresu przejściowego między datą wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, 29 marca 2019 roku a datą wejścia w życie nowego porozumienia o relacjach kraju ze Wspólnotą (prawdopodobnie między grudniem 2020 a czerwcem 2021 roku).

"Times" zaznaczył, że w ramach konsultacji wewnątrzrządowych brytyjskie MSW opowiadało się za utrzymaniem dla tych osób wszystkich praw, w tym do osiedlenia się w kraju, którymi obecnie cieszą się obywatele UE w ramach swobody przepływu osób, ale spotkało się to ze sprzeciwem m.in. ze strony premier Theresy May.

Szefowa rządu, a także czołowi zwolennicy Brexitu poparli stworzenie alternatywnego systemu obowiązkowej rejestracji obywateli UE przyjeżdzających w trakcie okresu przejściowego. Jak jednak podkreśliła gazeta, "ta decyzja wywołała alarm w Home Office", a "rządowe źródła przyznały, że prace nad takim rozwiązaniem +dopiero co się zaczęły+ i +niemal na pewno nie będą gotowe na czas+".

W ubiegłym tygodniu "Times" podał, że większość brytyjskich ministrów uważa, iż po całkowitym wyjściu z UE i zakończeniu okresu przejściowego należy wprowadzić system migracyjny, który stworzy równe warunki dostępu do brytyjskiego rynku pracy dla obywateli UE i reszty świata, wymagając od wszystkich uzyskania uprzednio specjalnej wizy.

Dziennik ostrzegł jednak, że w ubiegłym roku władze brytyjskie wydały 164 tys. wiz dla obywateli państw spoza UE, a gdyby uwzględnić wszystkie osoby, które przyjechały ze Wspólnoty, to ta liczba wzrosłaby do ok. 400 tys., znacząco zwiększając obciążenia administracyjne.

Omówiony przez "Timesa" system rejestracji obywateli UE w okresie przejściowym jest jednak zupełnie oddzielną bazą danych niż ta, która będzie regulowała status 3,3 mln osób już mieszkających w Wielkiej Brytanii, w tym około miliona Polaków. Nowe rozwiązanie, oparte o zasadę "statusu osoby osiedlonej", ma zostać wdrożone w drugiej połowie 2018 roku, a rejestracja - jak zapewniają jego twórcy - będzie znacznie prostsza niż obecna procedura wymagająca m.in. wypełnienia 75-stronicowego formularza i będzie w całości przebiegała przez internet.

W ubiegłym roku brytyjski rząd przeprowadził konsultacje w sprawie nowego systemu z przedstawicielami polskiej społeczności w Londynie, Birmingham i Edynburgu. Pod koniec lutego podobne spotkania w formule "Community Connect" odbędą się także w walijskim Cardiff (21 lutego) i północnoirlandzkim Belfaście (23 lutego).

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z UE 29 marca 2017 roku i powinna opuścić Wspólnotę do 29 marca 2019 roku. Według rządowych planów kraj zachowa jeszcze obecne warunki członkostwa - poza prawem głosu - w ramach tzw. okresu przejściowego, który potrwa od 21 do 27 miesięcy, kończąc się najpóźniej w czerwcu 2021 roku.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

Google 15 lutego umożliwi domyślne blokowanie reklam w przeglądarce Chrome

 

Google od 15 lutego umożliwi domyślne blokowanie reklam w przeglądarce Chrome. Narzędzie nie będzie blokowało wszystkich reklam, jakie można spotkać na stronach internetowych, a jedynie te, które są szczególnie inwazyjne dla korzystających z internetu osób.

Google wspólnie z wydawcami internetowymi pracowało nad standardami, które będą zadowalały obie strony odwiecznego sporu o reklamy w internecie.

Firma wyraziła nadzieję, że wbudowanie w przeglądarkę domyślnie działającego narzędzia do blokowania reklam złagodzi obawy konsumentów, którzy coraz bardziej niechętnym okiem spoglądają na inwazyjne reklamy w internecie. Jednocześnie, Google chce zniechęcić internautów do użycia narzędzi zewnętrznych, działających bardziej rygorystycznie, co może negatywnie wpływać na najważniejsze dla Google'a źródło dochodów, jakim jest sprzedaż reklam. (PAP)

 

Volvo: wszystkie modele po 2019 r. będą mieć silniki elektryczne lub hybrydowe

Od 2019 roku wszystkie modele samochodów Volvo będą wyposażone w silniki elektryczne lub hybrydowe - zapowiedziała w środę firma mająca swą siedzibę w Szwecji. Volvo jest pierwszym producentem, który wyznaczył datę wycofania silników spalinowych.

Do 2019 roku firma będzie jednak produkować samochody z konwencjonalnymi napędami - zapewniono.

"Ta zapowiedź oznacza koniec dla samochodów napędzanych tylko przez silniki spalinowe" - podkreślił prezes Volvo Hakan Samuelsson.

Firma zapowiedziała jednocześnie, że w latach 2019-2021 wypuści na rynek pięć nowych modeli - trzy marki Volvo a dwa Polestar. Wszystkie będą dostępne z silnikami elektrycznymi. Firma z siedzibą w Szwecji dodaje, że samochody te będą też oferowane z napędami hybrydowymi. Ich produkcja odbywać się będzie w Europie, Chinach i Stanach Zjednoczonych. Te ostatnie zakłady są właśnie budowane.

W zeszłym miesiącu Volvo ogłosiło, że dokona zmian i przekształci markę Polestar w samodzielny biznes, który będzie koncentrował się na projektowaniu i produkcji elektrycznych samochodów sportowych, które będą stanowić konkurencję dla Tesli i AMG Mercedesa. Szwedzka marka chce też inwestować w rozwój technologii autonomicznej jazdy.

Jak przypomina agencja Reutera od 2010 roku Volvo intensywnie inwestuje w rozwój nowych modeli i rozbudowę fabryk. W tym właśnie roku marka została kupiona od Forda przez chiński koncern Geely. (PAP)

Boeing wstrzymał loty testowe nowego samolotu 737 MAX

Ze względu na możliwe problemy z elementem silników, amerykański koncern Boeing wstrzymał loty testowe nowego samolotu 737 MAX. Firma zapewniła jednocześnie, że pierwsze maszyny tego typu trafią do klientów pod koniec tego miesiąca.

W zeszłym tygodniu Boeing został poinformowany o problemach dotyczących dysków turbin silnikowych produkowanych przez CFM International (joint venture General Electric i Safran - PAP). Amerykański koncern lotniczy zapewnił jednak, że w ciągu 2 tys. godzin testów nie odnotował żadnych problemów z tym elementem.

Model 737 MAX został zaprojektowany jako następca poprzedniego 737. Nowa wersja ma się wyróżniać dużą oszczędnością paliwa. W zeszłym roku dzierżawę tych maszyn zapowiedziały Polskie Linie Lotnicze LOT.

Od końca lat 60-tych Boeing wyprodukował ok. 9,5 tys. samolotów 737. Na model MAX firma do tej pory przyjęła ponad 3,7 tys. zamówień. (PAP)

Jak to jest być polskim studentem na Middlesex University?

Jesteśmy dumni, że studenci Middlesex University w Londynie pochodzą ze 150 różnych krajów, z czego 355 studentów jest z Polski, co czyni nasz uniwersytet najpopularniejszym wśród Polaków w Wielkiej Brytanii.      

Karolina, studentka drugiego roku architektury wnętrz pochodzi z Bielska-Białej i od kilku lat mieszka w Londynie: „Middlesex University to wspaniałe miejsce do studiowania. Jest tu liczna grupa polskich studentów, dzięki czemu czuję się tu jak w domu i cieszę się, że na uniwersytecie mogę rozmawiać w moim ojczystym języku.”

Studia na Middlesex są zupełnie inne i bardziej stymulujące niż w Polsce. „Jest większe zróżnicowanie kulturowe, a uniwersytet daje możliwość węższej specjalizacji niż w Polsce” mówi Karolina.  „Kierunki są specjalistyczne i dają dużo swobody. Ponadto, studia są bardzo praktyczne i zapewniają wiele możliwości zdobycia doświadczenia: można na przykład wyjechać na Erasmusa lub odbyć roczne praktyki”.  Erasmus to program umożliwiający studentom wyjazd do innego kraju, aby tam odbyć część studiów, dzięki czemu nabierają innego podejścia do odmiennych kultur i systemów edukacyjnych.

Wielu Polaków obawia się studiować w Wielkiej Brytanii, ponieważ uważają, że ich znajomość języka angielskiego nie jest na tyle dobra, aby ukończyć studia na uniwersytecie. Na Middlesex University zapewniamy studentom możliwość podjęcia kursu języka angielskiego przed rozpoczęciem studiów, aby poprawić znajomość akademickiego języka angielskiego. Dodatkowo, uniwersytet oferuje bezpłatne indywidualne sesje dla studentów w trakcie semestru, podczas których nasz zespół lingwistów sprawdza prace pisemne studentów i daje wskazówki jak mogą je poprawić, aby osiągnąć najlepszy wynik.

Myślisz o studiowaniu na Middlesex University?

Przyjdź na specjalne spotkanie dla polskich kandydatów podczas najbliższego dnia otwartego, które odbędzie się10 czerwca bądź też odwiedź naszą stronę internetową: www.mdx.ac.uk/polska

Czy posiadając polskie studia licencjackie, mogę rozpocząć studia magisterskie na Wyspach?

Dyplom z zagranicznego uniwersytetu to żaden problem! Jesteśmy dumni, że studenci i pracownicy Middlesex University są przedstawicielami 150 różnych narodowości. Bez względu na to skąd pochodzisz, będziesz u nas mile widziany i zdobędziesz umiejętności, które pozwolą Ci osiągnąć sukces w przyszłości.

 Jeżeli ukończyłeś studia licencjackie w Polsce i chcesz rozpocząć studia magisterskie (postgraduate course) w Wielkiej Brytanii, musisz dopełnić kilku formalności. Przede wszystkim sprawdź, czy otrzymane stopnie spełniają nasze kryteria przyjęcia na studia. Jeśli spełniają, wówczas możesz przystąpić do wypełnienia formularza na naszej stronie internetowej. We wniosku o przyjęcie na studia należy również napisać własnymi słowami, dlaczego chcesz studiować na wybranym kierunku. Ponadto, należy podać imiona i nazwiska dwóch osób, które mogą udzielić Ci referencji. Najczęściej akceptowane są referencje od byłych pracodawców lub wykładowców. Na niektóre z naszych kreatywnych kierunków wymagane jest portfolio, dlatego przygotuj coś, co wyróżni Cię z tłumu.  Po otrzymaniu od nas oferty warunkowego przyjęcia na studia, przystąpisz do testu z języka angielskiego. Jeśli obawiasz się, że Twoja znajomość angielskiego nie jest najlepsza, nie przejmuj się! Oferujemy intensywny program przygotowujący do egzaminu IELT's, dzięki któremu już w ciągu kilku tygodni osiągniesz poziom wymagany przez uniwersytety w Wielkiej Brytanii.

Myślisz o studiowaniu na Wyspach?

Przyjdź na specjalne spotkanie dla polskich kandydatów podczas najbliższego dnia otwartego Middlesex University, który odbędzie się 10 czerwca lub odwiedź naszą stronę internetową: www.mdx.ac.uk/polska

Współzałożyciel Wikipedii zapowiada serwis sprawdzonych newsów

Współzałożyciel Wikipedii Jimmy Wales ogłosił powołanie do życia Wikitribune - nowego internetowego serwisu złożonego ze sprawdzonych wiadomości autorstwa profesjonalnych dziennikarzy. Chce w ten sposób walczyć z rozpowszechnianiem fake newsów w sieci.

Wikitribune ma być pozbawiona reklam i finansowana z dobrowolnych datków internautów, których zachęca się do comiesięcznych wpłat 10-15 dolarów, ale korzystanie z serwisu będzie dla wszystkich darmowe.

Im więcej będzie pieniędzy, tym więcej zatrudnionych zostanie dziennikarzy - na początek ma ich być dziesięciu. W pracy ma ich wspierać grono sprawdzonych, zaufanych wolontariuszy.

Celem jest dostarczanie opartych na faktach i neutralnych wiadomości, które internauci będą mogli samodzielnie zweryfikować, gdyż do artykułów mają być dołączane materiały źródłowe, takie jak np. nagranie całego wywiadu z rozmówcą. Odbiorcy będą mogli zgłaszać poprawki do tekstów, ale profesjonaliści sprawdzą je przed wprowadzeniem.

Medioznawca Charlie Beckett z London School of Economics wypowiedział się pozytywnie o inicjatywie Walesa jako próbie odpowiedzi na brak zaufania opinii publicznej do mediów głównego nurtu. Niemniej wyraził wątpliwość, czy Wikitribune będzie mieć zasięg i skalę, które pozwolą na rzeczywistą walkę z fałszywymi wiadomościami rozpowszechnianymi w internecie m.in. za pośrednictwem portali społecznościowych.

"Ten rodzaj ludzi, którzy zwrócą uwagę na Wikitribune i zechcą się dołożyć, już i tak ma niezłe rozeznanie w mediach" - powiedział prof. Beckett Reutersowi.

W nagraniu wideo zamieszczonym na stronie www.wikitribune.com Wales wskazuje, że ponieważ internauci nie chcą płacić za treści w internecie, portale informacyjne finansują się z reklam, a to oznacza pogoń za jak największą klikalnością, co z kolei odbija się negatywnie na jakości publikacji. Z kolei media społecznościowe dobierają użytkownikom wiadomości kierując się ich profilem, co tylko utwierdza ich w nabytych opiniach i przekonaniach.

Na Wikitribune nie ma jeszcze żadnych artykułów; serwis ma ruszyć za 29 dni. (PAP)

NASA: w oceanie na księżycu Saturna mogą być składniki do życia

Enceladus - księżyc Saturna - pod warstwą lodu skrywa ocean, w którym mogą być warunki do istnienia życia - ogłosiła NASA. "Żeby poszukiwać życia, nie musimy nawet lecieć poza Układ Słoneczny" - komentuje w rozmowie z PAP popularyzator astronomii Karol Wójcicki.

W czwartek NASA ogłosiła, że na niepozornym, liczącym zaledwie 500 km średnicy księżycu Saturna - Enceladusie, mogą istnieć warunki wystarczające do powstania życia. Sonda Cassini zbadała skład gejzerów na powierzchni tego satelity. Eksperci spodziewają się, że w oceanie Enceladusa, pod grubą warstwą lodu, mogą istnieć kominy termalne.

Niewykluczone, że w takich warunkach mogło powstać życie.

"Od dawna mówiło się, że pod pokrywami lodowymi takich księżyców, jak krążąca wokół Jowisza Europa, czy własnie Enceladus, może istnieć ocean pełen płynnej wody. Ale co ważniejsze, liczyliśmy na to, że na dnach oceanów mogą zachodzić reakcje takie, jak w pobliżu kominów termalnych na dnie ziemskich oceanów. Byłaby tam m.in. gorąca woda w pobliżu której w przeszłości na Ziemi rozwijało się życie" - wyjaśnił Karol Wójcicki, prowadzący na FB popularny fanpage "Z głową w gwiazdach".

"Nie musimy nawet opuszczać Układu Słonecznego, żeby poszukiwać życia. Tutaj wciąż mamy jeszcze wiele do zbadania" - skomentował Wójcicki.

Przypomniał, że głębokość oceanu na Enceladusie może wynosić nawet 30 km. Ocean ten przykryty jest warstwą lodu grubą na kilka-kilkanaście kilometrów. Przelatując w okolicach Saturna sonda Cassini zaobserwowała ogromne lodowe gejzery w pobliżu południowego bieguna tego księżyca. Później, kiedy dokonywano przelotów przez te "fontanny" - okazało się, że zawierają one m.in. wodór. "Można to wyjaśnić obecnością kominów termalnych na dnie oceanu. Obecność wodoru może natomiast stanowić źródło energii dla beztlenowych organizmów żywych. Nie wiadomo jednak, jak jest w rzeczywistości. To wciąż spora tajemnica" - skomentował Wójcicki.

"Pozostaje uważnie przyglądać się księżycowi Saturna, żeby szukać śladów potencjalnej obecności organizmów w tym miejscu. Niestety przez kilka lat będzie to niemożliwe, bo sonda Cassini, która dokonała tego odkrycia, za kilka miesięcy zakończy swoją bardzo już długą misję w pobliżu Saturna. A kolejne misje w pobliże Enceladusa na razie nie są planowane" - powiedział Wójcicki.

Chociaż Enceladus wydaje się miejscem niezbyt gościnnym, istnieje tam kilka czynników, które mogą sprzyjać obecności życia. Chodzi nie tylko o wodę i ciepło potrzebne do zapoczątkowania reakcji chemicznych. "Gruba warstwa lodu chroniłaby potencjalne formy życia przed niebezpiecznym promieniowaniem kosmicznym" - wytłumaczył Wójcicki. Jak dodaje, Ziemię przed wpływem niebezpiecznych rozbłysków słonecznych chroni np. magnetosfera, tymczasem Mars nie ma już takiego naturalnego zabezpieczenia.

Rozmówca PAP wyjaśnił, że choć Enceladus nie ma aktywnego, gorącego jądra (jak np. Ziemia), to źródłem energii może być dla niego Saturn. "Enceladus to mały satelita (ma średnicę 7 razy mniejszą niż nasz Księżyc - przyp. PAP), który krąży wokół bardzo dużej planety. Pływy grawitacyjne Saturna ściskają i rozciągają Enceladusa. A wtedy powstaje ciepło, które się uwalnia przez kominy termalne" – opowiedział Wójcicki.

Jak jednak zwrócił uwagę rozmówca PAP, na szczegółowe badania Enceladusa trzeba jeszcze poczekać. Zanim bowiem naukowcy wyślą tam sondę, muszą się lepiej zapoznać z Europą - skutym lodem księżycem Jowisza. Już wcześniej bowiem odkryto, że i tam mogą panować warunki do przetrwania życia. "Europa jest nie tylko bliżej Ziemi. Księżyc ten jest większy i łatwiej wejść na jego orbitę. Już teraz jest planowana misja satelity, który będzie miał zbadać ten glob" - wyjaśnił Wójcicki.

Jak dodał, od dłuższego czasu naukowcy snują fantazje o lądowniku, który spróbowałby wylądować na powierzchni Europy i przetopiwszy się przez lód zanurzył się w tamtejszym księżycowym oceanie.

Ludwika Tomala (PAP)

Microsoft zapowiada, że usunie niebezpieczną lukę w programie Word

Amerykański koncern Microsoft ogłosił, że naprawi lukę w edytorze tekstów Word, którą oszuści mogli wykorzystać do wykradania loginów kont bankowych. Chodzi o lukę zero-day, o której po raz pierwszy poinformowano w weekend - tłumaczy we wtorek BBC.

W poniedziałek firma zajmująca się bezpieczeństwem cybernetycznym, Proofpoint, poinformowała, że wykryła kampanię e-mailową, która wykorzystywała lukę edytora tekstów Word do rozprowadzenia złośliwego oprogramowania - Dridex. Zostało ono zaprojektowane do przechwytywania danych do logowania wykorzystywanych w bankowości komputerowej.

Lukę zero-day wykryto w wielu wersjach programu Word dla systemu operacyjnego Windows. Pozwalała ona szkodliwemu oprogramowaniu, w tym Dridexowi, zainstalować się na komputerze ofiary - podają eksperci ds. cyberbezpieczeństwa. Dridex był rozsyłany w pliku Microsoft Word RTF.

Microsoft nie podał, czy problem dotyczy też wersji Worda na komputery Mac.(PAP)

Start-up wynajmujący hakerów otrzymał 21 mln dolarów dofinansowania

Start-up Synack, wynajmujący firmom hakerów otrzymał 21 mln dolarów dofinansowania od Microsoft Ventures, Hewlett Packard Enterprise i grupy telekomunikacyjnej Singtel - poinformował we wtorek dziennik "Financial Times".

Synack oferuje usługi tzw. czerwonego zespołu, czyli grupy ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa, która na zlecenie klienta włamuje się do jego sieci i sprawdza jej słabe punkty. Jak podkreśla sama firma - zatrudnia zaledwie 10 proc. najlepszych osób, które ubiegają się o pracę dla jej platformy.

Nowi inwestorzy dołączyli do spółki venture capital z Doliny Krzemowej Kleiner Perkins oraz GV (dawne Google Ventures), które wcześniej wsparły finansowo Synack. Do tej pory start-up zgromadził 55 mln dolarów.

Firma została założona przez dwóch byłych pracowników amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Współzałożyciel i jej szef Jay Kaplan tłumaczył, że start-up odnotował w ostatnich 18 miesiącach "ogromny wzrost" zainteresowania klientów usługami "czerwonego zespołu".

Firma liczy, że jej działalność pomoże rozwiązać problem braku na rynku odpowiedniej liczby wykwalifikowanych ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Według ostatniego badania Global Information Security Workforce Study do 2020 roku będzie brakować 1,8 mln osób o takim profilu zawodowym. Korzystając z usług firm takich jak Synack przedsiębiorstwa nie będą musiały zatrudniać na pełen etat pracowników zajmujących się bezpieczeństwem cybernetycznym - dodaje "FT".

Z usług Synack, poza podmiotami prywatnymi, korzysta też amerykańskie ministerstwo obrony i urząd podatkowy (IRS). Ich oferta cieszy się też rosnącą popularnością w Europie - dodaje "FT". (PAP)

USA/ Zaprezentowano możliwości bojowe autonomicznego myśliwca F-16

Amerykańskie siły powietrzne i koncern Lockheed Martin zaprezentowali możliwości autonomicznego myśliwca F-16. Samolot podczas pokazu uczestniczył m.in. w symulacji ataku na cele naziemne - poinformował koncern lotniczy w komunikacie.

Podczas prezentacji eksperymentalny samolot "autonomicznie planował i wykonywał misję bojową powietrze - ziemia" w oparciu o informacje dostarczone przez zespół nadzorujący jego działanie - relacjonowano w dokumencie. Zwrócono jednak uwagę, że systemy kontrolne samolotu musiał też reagować na sytuacje losowe, takie jak "awarie, zboczenie z kursu i utratę łączności".

Amerykańskie lotnictwo i Lockheed pracują nad rozwiązaniem, które zakłada, że w przyszłości samoloty bezzałogowe i te pilotowane przez ludzi będą wspólnie uczestniczyć w misjach bojowych - sterowany przez człowieka nowoczesny myśliwiec (np. F-35) prowadziłby do boju całą grupę bezzałogowców. Dzięki takiemu rozwiązaniu człowiek mógłby koncentrować się na najważniejszych aspektach misji - tłumaczą twórcy projektu.

Wprowadzenie sztucznej inteligencji na pole walki budzi jednak kontrowersje. Na forum ONZ rozważany jest pomysł wprowadzenie zakazu korzystania z broni wyposażonej w sztuczną inteligencję.

Nad autonomicznym myśliwcem F-16 pracuje oddział Lockheed Martina ds. Zaawansowanych Programów Rozwojowych. Ich największym projektem jest myśliwiec piątek generacji F-35. (PAP)

Samsung: do sprzedaży trafi odnowiona wersja Galaxy Note 7

Południowokoreański koncern Samsung zapowiedział w poniedziałek wieczorem, że planuje sprzedawać odnowioną wersję urządzenia mobilnego Galaxy Note 7, które w zeszłym roku wycofał w związku z problemami prowadzącymi do przegrzewania się i zapalania.

Koncern podkreślił, że nie ma na razie żadnych konkretnych planów sprzedażowych odnośnie modelu odświeżonego Galaxy Note 7. Nie wiadomo też na jakich rynkach urządzenie będzie oferowane. Samsung zapowiedział jednak, że smartfon będzie wyposażony w nowe baterie, które przeszły rygorystyczne badania.

Galaxy Note 7 został wycofany w październiku, zaledwie dwa miesiące po swojej premierze. Śledztwo wykazało, że to baterie były przyczyną problemów ze smartfonem.

"W wyniku przeprowadzonych badań stwierdzono, że incydenty związane z modelem Note7 były spowodowane czynnikami powstałymi w dwóch różnych bateriach. W baterii A występowała deformacja w prawej górnej części konstrukcji wewnętrznej (typu Jelly-Roll). W baterii B występowała tendencja do nadtapiania miedzi w elektrodzie ujemnej w okolicy wyprowadzania elektrody dodatniej" - tłumaczył PAP rzecznik prasowy polskiego oddziału Samsunga Olaf Krynicki.

Smartfon Galaxy Note 7 okazał się fiaskiem dla największego światowego producenta smartfonów. Samsung wycofał go z rynku i ostatecznie wstrzymał jego produkcję po licznych doniesieniach o przegrzewaniu się urządzenia czy jego eksplozjach.

Początkowo Samsung wyjaśniał, że odkrył "niewielkie" nieprawidłowości w produkcji, które doprowadziły do przegrzewania się część baterii. Smartfony wyposażono w nowe baterie, jednak po tej zmianie Galaxy Note 7 nadal przegrzewały się i zapalały, co sprawiło, że koncern wycofał "eksplodujące" modele z rynku. Decyzja ta kosztowała koreańskiego potentata 5 mld dol. (PAP)

NATO zamierza wydać 3 mld euro na technologię satelitarną i komputerową

NATO planuje wydać w ciągu trzech najbliższych lat 3 mld euro na unowocześnienie swej technologii satelitarnej i komputerowej w sytuacji, gdy przystosowuje się do nowych zagrożeń w świecie - poinformował przedstawiciel Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Dążąc do wykrywania różnych zagrożeń - od ataków hakerskich po irańskie pociski rakietowe - planowane inwestycje uwypuklają to, że NATO jest świadome, iż konflikty coraz bardziej rozgrywają się w cyberprzestrzeni, podobnie jak w powietrzu, na lądzie i na morzu.

Wysoki rangą przedstawiciel Agencji ds. Komunikacji i Informacji NATO powiedział, że plany zawierają opiewającą na 1,7 mld euro inwestycję w komunikację satelitarną w celu lepszego wsparcia wojsk rozmieszczonych na terenie państw Sojuszu, a także w celu ułatwienia użycia dronów - pisze w poniedziałek agencja Reutera.

Nie jest jasne, czy sojusznicy w NATO sfinansują nowego wojskowego satelitę komunikacyjnego, który zostanie wystrzelony w przestrzeń kosmiczną, ani czy będzie można zwiększyć dostęp do szerokopasmowego internetu dzięki pracującym już satelitom Stanów Zjednoczonych i innych krajów NATO.

180 mln euro ma zostać wydane na bezpieczniejszą łączność komórkową dla żołnierzy NATO na polu walki.

Propozycje, których sfinansowanie wciąż musi jeszcze zostać zatwierdzone przez rządy państw NATO, zakłada również wydatki około 800 mln euro na systemy komputerowe pomagające dowodzić obroną powietrzną i rakietową - powiedział przedstawiciel NATO, zastrzegając anonimowość. 71 mln euro ma pójść na poprawienie ochrony 32 głównych natowskich miejsc przed cyberatakami.

Jak informuje NATO, w ciągu ostatnich trzech lat zanotowano pięciokrotny wzrost podejrzanych sytuacji w sieciach NATO, podczas gdy rosyjska grupa APT28 jest oskarżana przez zachodni wywiad o zhakowanie amerykańskiej Partii Demokratycznej w czasie zeszłorocznych wyborów prezydenckich w USA. Przedstawiciele NATO powiedzieli agencji Reutera, że podejrzewają, iż za cyberatakami przed szczytami Sojuszu stoją Rosjanie.

Sojusz ma przedstawić szczegółowe plany dotyczące cyberobronności w kwietniu podczas konferencji w Ottawie. (PAP)

Rusza produkcja londyńskich taksówek w wersji elektrycznej

Producent słynnych londyńskich taksówek otworzył w środkowej Anglii nową fabrykę, w której produkować będzie pojazdy elektryczne. Pojazdy będą oferowane nie tylko na rynku wewnętrznym, ale też poza granicami Wielkiej Brytanii.

London Taxi Company otworzyło nową fabrykę w pobliżu miasta Coventry. Jej uruchomienie jest istotnym elementem wartej 375 mln dolarów inwestycji.

Powstawać tam będzie model TX5, który zastąpi FX4, zaprojektowany jeszcze w 1958 roku. Nowy samochód będzie mieć lekką konstrukcję wykonaną z aluminium. Taksówki będą napędzane przez system elektryczno-spalinowy, w którym silnik będzie wykorzystany jako generator. London Taxi Company zapewnia, że dzięki temu rozwiązaniu samochody będą mogły kursować przez cały dzień bez konieczności ładowania baterii.

Nowy model "czarnej taksówki" został zaprojektowany w centrum stylistycznym Zhejiang Geely Holding w Barcelonie. W pracach tych uczestniczyło 200 inżynierów i projektantów z Wielkiej Brytanii. Taksówki będą wyposażone m.in. w bezprzewodowy dostęp do internetu, a także punkty do ładowania urządzeń mobilnych dla kierowcy i pasażerów.

Sprzedaż pierwszych taksówek rozpocznie się w Wielkiej Brytanii pod koniec 2017 roku. W kolejnym trafią one na rynki w Europie. Według nowego prawa wszystkie taksówki w Londynie muszą od stycznia spełniać zasadę bezemisyjności.

Zhejiang Geely Holding kupił London Taxi Company cztery lata temu. Dzięki tej transakcji producent taksówek uniknął bankructwa. (PAP)

Fale dźwiękowe mogą posłużyć do hakowania urządzeń mobilnych

Grupa amerykańskich badaczy z zakresu bezpieczeństwa komputerowego Uniwersytetu Michigan i Uniwersytetu Karoliny Płd. wykryła lukę umożliwiającą przejęcie kontroli nad urządzeniami mobilnymi. Naukowcy wykorzystali do tego fale dźwiękowe.

Słabym punktem hakowanych urządzeń okazał się akcelometr, czyli przyrząd do pomiaru przyspieszeń liniowych lub kątowych montowany m.in. w smartfonach, monitorach fitness, czy samochodach. Służy on do nawigacji i określania położenia w przestrzeni urządzeń mobilnych, a także do pomiarów przebytych odległości.

Puszczając "złośliwy" plik muzyczny z głośnika telefonu badacze byli w stanie kontrolować działanie akcelometru. To z kolei pozwalało ingerować w oprogramowanie, korzystające z urządzeń montowanych w smartfonie.

"Można to określać jako wirus muzyczny" - tłumaczył profesor Uniwersytetu Michigan Kevin Fu, który jest jednym z twórców raportu na temat wykrytej luki. Jak zwracają uwagę analitycy, to odkrycie pokazuje jakie wyzwania stoją przed osobami odpowiedzialnymi za cyberbezpieczeństwo. Szczególnie, że przyspieszeniu ulegają prace nad takimi technologiami jak robotyka czy autonomiczna jazda.

Badacze poddali testom 20 modeli akcelometrów, produkowanych przez pięć firm. Udało im się przejąć wpłynąć na wysyłane przez nie informacje w 75 proc. przypadków. Natomiast w 65 proc. przejęli nad nimi kontrolę. (PAP)

Szwedzcy studenci chcą produkować samochody elektryczne z Siemensem

Grupa szwedzkich studentów zainteresowanych budową samochodów elektrycznych zawarła z niemieckim Siemensem porozumienie o partnerstwie, w ramach którego produkowanych ma być 50 tys. takich pojazdów rocznie - informuje agencja Associated Press.

W środę zawarcie partnerstwa potwierdziły obie strony. Szwedzi założyli firmę typu start-up i zebrali już 1,2 mln euro w ramach finansowania społecznościowego (crowdfunding).

Firma nazywa się Uniti Sweden i w ramach partnerstwa z Siemensem chce produkować lekkie dwumiejscowe samochody miejskie z silnikami o mocy 15 kW. Masa takiego pojazdu, wykonanego w znacznej części z włókien kompozytowych, to zaledwie 400 kg, prędkość maksymalna 130 km/h, a zasięg - 150 km. Takie parametry spełniają kryteria typu homologacyjnego L7e.

Pojazd ma zostać zaprezentowany pod koniec 2017 roku, a pierwsze dostawy zaplanowano na początek 2019 roku. Ujawniono już, że w Szwecji taki samochód będzie kosztował 200 tys. koron (22285 dol.), nieco mniej niż najtańszy z dostępnych tam obecnie samochodów elektrycznych.

Szef Uniti Sweden Lewis Horne podkreślił, że partnerstwo z Siemensem jest nie tylko okazją do opracowania elektrycznego samochodu, lecz także do produkowania go na wielką skalę. Także przedstawiciele Siemensa liczą na owocne partnerstwo z młodymi, innowacyjnymi Szwedami. (PAP)

Genewa: Goodyear prezentuje inteligentną oponę koncepcyjną

Zakładając dynamiczny rozwój technologii autonomicznej jazdy amerykański koncern Goodyear zaprezentował na międzynarodowych targach motoryzacyjnych w Genewie inteligentną oponę koncepcyjną. Wyposażona w czujniki ocenia m.in. warunki na drodze.

Kulista opona wyprodukowana techniką druku 3D jest pierwszą oponą koncepcyjną wspieraną przez sztuczną inteligencję, która jest w stanie rozpoznawać, decydować, dostosowywać się do warunków na drodze i komunikować się z otoczeniem – przekonuje producent.

“Na styku autonomiczności, mobilności i łączności elektronicznej dojdzie do rewolucji, a wtedy technologie oponiarskie nabiorą jeszcze większego znaczenia niż dziś. Aby bezpiecznie poruszać się po drogach, autonomiczne pojazdy przyszłości będą musiały nauczyć się radzić z milionami niemożliwych do przewidzenia zdarzeń, które występują podczas codziennej jazdy. W tym celu niezbędny będzie dostęp do odpowiednich danych, a także umiejętność uczenia się i dostosowywania,” - powiedział prezes Goodyear w Jean-Claude Kihn, prezes Goodyear w regionie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu.

Prezentowana w Genewie opona jest wyposażona w sztuczną inteligencję, bioniczną powłokę i zmienny bieżnik potrafi wykorzystywać posiadaną wiedzę w praktyce. Opona stanie się elementem „układu nerwowego” pojazdu i połączonego z nim świata Internetu Rzeczy (IoT). W rezultacie będzie ona zdolna do szybkiego dostosowywania się do zmiennych warunków, a także zaspokajania ewoluujących potrzeb Mobilności jako Usługi (MaaS) dla flot i ich użytkowników – argumentuje firma.

Eagle 360 Urban posiada bioniczną skórę z siecią czujników, za pośrednictwem których może sprawdzać własny stan i zbierać informacje o otaczającym ją środowisku, w tym o nawierzchni. Dzięki łączności z innymi pojazdami, a także infrastrukturą drogową i systemami zarządzania ruchem, Eagle 360 Urban otrzymuje w czasie rzeczywistym informacje o swoim otoczeniu – podaje Goodyear. (PAP)

„WP”: analiza dokumentów WikiLeaks pokazuje, że CIA mogło hakować samochody

Z analizy dokumentów opublikowanych we wtorek przez demaskatorski portal WikiLeaks wynika, że amerykańska CIA mogła hakować samochody, aby wykorzystywać je do zabójstw – podaje dziennik “Washington Post”.

“WP” zastrzega jednocześnie, że nie był w stanie zweryfikować autentyczności tych danych.

Chodzi o dokumenty z 2014 roku, dotyczące „potencjalnych obszarów działań” CIA, wśród których były m.in. „Systemy Pojazdów” i „QNX”. Jak podaje amerykański dziennik te dane potwierdzają niejako obawy, że istnieje możliwość zdalnego przejęcia kontroli nad samochodem i wykorzystania go np. do uderzenia w inny pojazd drogowy. Szczególnie, że współczesne samochody są wyposażone w łącza zarówno satelitarne, jak i internetowe i Bluetooth – przez co są, zdaniem ekspertów, bardziej narażone na działania hakerów.

Amerykański dziennik przypomina przy okazji wydarzenia z 2015 roku, kiedy dwóch badaczy Charlie Miller i Chris Valasek włamali się zdalnie do Jeepa Cherokee i mogli „sterować kierownicą, na chwilę wyłączyć hamulce i wyłączyć silnik. Odkryli też, że są w stanie włamać się do tysięcy innych samochodów, które korzystają z nawigacji i systemu rozrywki zwanego Uconnect, montowanego w wielu autach Dodge’a, Jeepa czy Chryslera.

W zeszłym roku badacze z Niemiec opublikowali raport, w którym zwracają uwagę, że są w stanie otworzyć i uruchomić 24 różnych samochodów z systemem bezkluczykowym.

Mimo tego „WP” zwraca uwagę, że przejęcie pełnej kontroli nad samochodem jest skomplikowane i wymaga dużych umiejętności od hakerów. Do tego producenci samochodów coraz bardziej izolują krytyczne systemy pojazdów, przez co praktycznie uniemożliwione jest włamanie poprzez inne systemy np. rozrywki.

Jak podaje „WP” w dokumentach, na które powołuje się WikiLeaks, nie ma szczegółów dotyczących sposobu włamania do samochodu przez CIA. Dziennik podsumowuje jednak, że użytkownicy nie mają specjalnych możliwości przeciwdziałania hakowaniu współczesnych samochodów. Pojazdy nie mają nadal odpowiednich narzędzi cyberbezpieczeństwa, takich jak oprogramowanie antywirusowe. (PAP)

Użytkownicy Windows 10 sami wyznaczą termin aktualizacji

Microsoft pozwoli użytkownikom systemu Windows 10 samodzielnie wybrać czas na zainstalowanie aktualizacji bezpieczeństwa. Wielu użytkowników uważa, że przymus natychmiastowej instalacji przeszkadza, a konieczność ponownego uruchomienia urządzenia jest uciążliwa.

Po wprowadzeniu zmiany użytkownicy Windows 10 będą mogą sami zaplanować czas instalacji w terminie do trzech dni od udostępnienia aktualizacji; możliwe też będzie przesunięcie wybranego terminu na inny w przewidzianym czasie - poinformował Microsoft na swoim blogu. To zmiana w ramach projektu Creators Update.

"Usłyszeliśmy od użytkowników przede wszystkim, że chcą mieć większą kontrolę nad tym, kiedy Windows 10 instaluje aktualizacje, a niespodziewane wyłączenie i ponowne włączenie urządzenia potrafi być uciążliwe, jeśli dojdzie do niego w nieodpowiedniej chwili" - napisał na blogu John Cable z Microsoftu.

Eksperci ostrzegają jednak, że zbytnie odsuwanie w czasie aktualizacji bezpieczeństwa może być ryzykowne. "Nie jestem w 100 procentach przekonany do tego pomysłu, bo często te aktualizacje zawierają krytyczne poprawki bezpieczeństwa i chodzi o to, żeby zostały jak najszybciej zainstalowane na urządzeniach użytkowników" - powiedział cytowany przez BBC ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Alan Woodward z uniwersytetu w Surrey.

"Jeśli hakerzy zdadzą sobie sprawę z krytycznej luki w zabezpieczeniach systemu, próbują ją wykorzystać. Wygoda i skomplikowanie są często wrogami bezpieczeństwa" - dodał.(PAP)

Rodzice: polskie dzieci mieszkające za granicą powinny móc korzystać z edukacji domowej

Polskie dzieci mieszkające za granicą powinny mieć możliwość korzystania z polskiej edukacji domowej - przekonują rodzice i przedstawiciele środowiska edukacji domowej dla Polonii. Wskazywali, że nowe przepisy uniemożliwią dzieciom rozpoczęcie takiej edukacji.

W piątek w Warszawie członkowie "Grupy roboczej edukacji domowej ds. kontaktów z MEN" zorganizowali konferencję, na której przekonywali, że w efekcie przepisów reformujących ustrój szkolny w Polsce, dzieci mieszkające poza granicami kraju nie będą mogły rozpocząć polskiej edukacji domowej.

Wskazywali, że uniemożliwią to przepisy, w myśl których, szkoła, do jakiej rodzice składają wniosek o objęcie dziecka edukacją domową, musi znajdować się na terenie województwa, w którym ono zamieszkuje. Dziecko będzie też miało obowiązek uzyskania opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej.

"Dla rodzin edukacji domowej to jest smutny czas. Ustawa ogranicza prawo rodziców do wybrania najlepszej szkoły dla ich dzieci, ogranicza też wolny rynek usług poradni psychologiczno-pedagogicznych" - powiedział prezes Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie Mariusz Dzieciątko.

Podkreślał, że - biorąc pod uwagę wysokość przyznawanej subwencji i koszty ponoszone przez samorządy - koszt domowej edukacji dziecka to 1/3 kosztu nauki dziecka w systemie klasowo-lekcyjnym. "Jednocześnie wyniki uczniów edukacji domowej są znacząco wyższe niż średnia krajowa" - zaznaczył.

Powiedział, że w styczniu powołana została "Grupy roboczej edukacji domowej ds. kontaktów z MEN", która przez 9 miesięcy rozmawiała z resortem o edukacji domowej. Zorganizowano też debatę na ten temat, a wnioski z niej przekazano do ministerstwa. "Żaden z postulatów przekazanych ministerstwu nie został zrealizowany, a nawet więcej - otrzymaliśmy cios w plecy w postaci rejonizacji i dostępu wyłącznie do publicznych poradni" - podkreślił Dzieciątko.

Wskazał, że nowe przepisy wprowadzające rejonizację wojewódzką w znacznym stopniu dotkną polskie dzieci mieszkające za granicą. "Ta ustawa właściwe odcina je od możliwości korzystania z edukacji domowej, mimo tego, że ten sposób edukacji dla dzieci Polonii jest najtańszym z rozwiązań, które funkcjonują w kraju" - powiedział.

Przedstawiciel środowiska edukacji domowej dla Polonii Krzysztof Tusiński wyjaśniał, że w efekcie nowych przepisów, te dzieci polonijne, które już korzystają z edukacji domowej, będą mogły ją kontynuować; takiej możliwości nie będą natomiast miały dzieci, które jeszcze nie rozpoczęły edukacji i mieszkają za granicą.

Zwracał uwagę, że w wielu krajach nie ma żadnych polskich szkół, z tego powodu dla osób tam mieszkających edukacja domowa i zdawanie egzaminów stacjonarnych w polskich placówkach jest najlepszą formą edukacji. Wskazał, że polska edukacja ułatwia dzieciom mieszkającym za granicą także przystosowanie się do polskiego systemu edukacji, jeśli rodzice zdecydują się powrócić do kraju.

Mieszkająca w Szwecji Joanna Porankiewicz-Asplund, której córka od 4 lat korzysta z polskiej edukacji domowej, przekonywała, że wprowadzenie rejonizacji dla wielu rodziców będzie oznaczało odcięcie od możliwości takiej formy edukacji.

"Dajemy tym dzieciom niesamowitą możliwość komplementacji ich edukacji, a przede wszystkim nauczenia się poprawnego języka polskiego, kontaktu z polską wspaniałą kulturą, historią. To jest bezcenne, ponieważ te dzieci w przyszłości mogą być naszymi ambasadorami, mogą pracować dla Polski" - przekonywała.

Obecnie nad przygotowanymi przez rząd ustawami wprowadzającymi reformę oświaty pracuje Senat. Zgodnie z nimi zlikwidowane zostaną gimnazja, przywrócone 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea i 5-letnie technika, a w miejsce zasadniczych szkół zawodowych powstaną dwustopniowe szkoły branżowe. Zmiany rozpoczną się od roku szkolnego 2017/2018.

Podczas senackiej debaty padły propozycje wprowadzenia do ustaw kilku poprawek; wśród postulowanych zmian są też propozycja usunięcia rejonizacji wojewódzkiej w nauczaniu domowym oraz dopuszczenie niepublicznych poradni psychologiczno-pedagogicznych do wydawania opinii niezbędnych do nauczania domowego.(PAP)

„PITBULL. NIEBEZPIECZNE KOBIETY” - PREMIERA W UK I IRLANDII 2 GRUDNIA W KINACH SIECI ODEON

„Pitbull. Niebezpieczne kobiety” przechodzi do historii.

 

1.653.000 WIDZOW W 10 DNI !!!!

Hit Patryka Vegi ustanawia otwarcie wszech czasów w Polsce i bije rekord „Pięćdziesięciu twarzy Greya”.

Phoenix Productions LLC przedstawia: Premiera najbardziej oczekiwanego filmu w Wielkiej Brytani i Irlandii “ Pibull. Niebezpieczne kobiety” zbliza sie wielkimi krokami.  Ponizej publikujemy aktualna liste kin. W związku z ogromym zainteresowaniem dolozylismy dodatkowe seanse w nowych miejscach.

Najwieksza siec  kin w Europie, Odeon, w okresie przedswiatecznym ma ograniczone mozliwosci z uwagi na duza ilość premier,  dlatego zalecamy kupic bilet już teraz :)

 

ZWIASTUN: https://youtu.be/dvw8atBb320

BILETY MOŻNA KUPOWAC w kasach kin ODEON oraz online:
https://www.bilety24.uk/

 

ODEON Wielka Brytania:

 

  1. Andover
  2. Ayr
  3. Bath
  4. Basingstoke
  5. Belfast
  6. Birmingham 
  7. Birmingham Broadway Plaza
  8. Blackpool
  9. Bournemouth
  10. Bracknell
  11. Braehead
  12. Bridgend
  13. Brighton
  14. Bristol
  15. Cardiff
  16. Canterbury TBC
  17. Chatham
  18. Coventry Skydome
  19. Colchester
  20. Crewe
  21. Darlington od 29.11
  22. Derby
  23. Dudley
  24. Dundee
  25. Dunfermline
  26. East Kilbride
  27. Edinburgh Fort Kinnard
  28. Edinburgh Lothian Rd
  29. Edinburgh Wester Heiles
  30. Exeter
  31. Glasgow Quay
  32. Greenwich
  33. Guildford
  34. Hastings
  35. Hatfield
  36. Hereford
  37. Holloway
  38. Huddersfield
  39. Hull
  40. Kettering
  41. Kingston
  42. Klimarnock
  43. Lee Valley
  44. Leeds
  45. Leicester
  46. Liverpool Switch Island
  47. Liverpool One
  48. Llanelli
  49. Lincoln
  50. London Panton St
  51. Loughborough
  52. Maidenhead
  53. Maidstone
  54. Mansfield
  55. Manchester Printworks
  56. Metrocentre
  57. Milton Keynes Stadium
  58. Newcastle East
  59. Norwich
  60. Nuneaton
  61. Oldham
  62. Oprington
  63. Oxford
  64. Port Solent
  65. Preston
  66. Richmond TBC
  67. Rochdale
  68. Salisbury
  69. Sheffield
  70. Southend
  71. Southampton
  72. Stoke on Trent
  73. Streatham 
  74. Surrey Quays
  75. Swadlincote
  76. Swansea
  77. Tamworth
  78. Taunton
  79. Telford
  80. Trafford Centre
  81. Trowbridge
  82. Uxbridge
  83. Warrington
  84. West Bromwich
  85. Weston Super Mare
  86. Whiteleys
  87. Wimbledon
  88. Worcester
  89. Wrexham

 

ODEON Irlandia:

 

  1. Blanchardstown
  2. Charlestown
  3. Cavan
  4. Coolock
  5. Limerick
  6. Naas
  7. Newbridge
  8. The Point Village
  9. Waterford

 

TBC – Kina będą dostępne wkrótce

Historyk: prawdziwa nazwa UW to Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie

Uniwersytet Warszawski tak naprawdę nazywa się Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie - mówi PAP historyk Adam Stefan Lewandowski. Nazwy nie zmieniono ani podczas okupacji niemieckiej i w okresie PRL-u, ani w wolnej Polsce po 1989 r. - zaznacza.

PAP: 19 listopada br. mija 200 lat od chwili, gdy cesarz Rosji i król Polski Aleksander I podpisał dyplom fundacyjny Szkoły Głównej, późniejszego Uniwersytetu Warszawskiego. Jaka jest rzeczywista nazwa tej największej i jednej z najlepszych polskich uczelni?

Adam Stefan Lewandowski: Musimy pamiętać, że pomysł założenia w Warszawie wyższej uczelni padł ze strony Polaków. To Stanisław Kostka Potocki i Stanisław Staszic wyszli z taką właśnie inicjatywą. Tego faktu nie odnotowano nawet na oficjalnej stronie internetowej UW. Po 1816 r. uczelnia miała różne nazwy. Wymienię choćby Carski Uniwersytet Warszawski, czy - na cześć Aleksandra I - Uniwersytet Królewsko-Aleksandrowski. W momencie odzyskania przez Polskę niepodległości posługiwano się obecną nazwą. W 1935 r. władze uczelni postanowiły uhonorować budowniczego II Rzeczypospolitej i postarano się o zmianę nazwy na Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie.

PAP: W jakich okolicznościach nadano uczelni nazwę Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie?

Adam Stefan Lewandowski: Wszystko działo się błyskawicznie. Już 16 maja 1935 r. – cztery dni po śmierci Józefa Piłsudskiego - Senat Akademicki UW podjął decyzję o nadaniu uczelni imienia pierwszego marszałka Polski. Na uwagę zasługuje fakt, że spora część kadry naukowej ówczesnego Uniwersytetu Warszawskiego kojarzona była raczej z endecją, czyli adwersarzami Piłsudskiego, aniżeli z rządzącą wówczas tzw. sanacją.

Profesorowie wystosowali do ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego Wacława Jędrzejewicza pismo z prośbą, o jak najszybsze podjęcie działań gwarantujących zmianę nazwy uczelni na Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Po konsultacjach z kadrą naukową Uniwersytetu, petycję wysłano do ministra Jędrzejewicza. Minister skierował pismo profesorów do prezydenta Ignacego Mościckiego, który 26 sierpnia 1935 wydał dekret oznajmiający, iż od tego dnia uniwersytet zmienił nazwę i nosi honorowe imię – tak powstał Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie.

PAP: Nazwę Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego nie zmieniły ani okupacyjne władze niemieckie ani powojenne komunistyczne. Skąd zatem nazwa Uniwersytet Warszawski?

Adam Stefan Lewandowski: I tu jest cały problem. Niemcy zamknęli uniwersytet i zajęli jego teren na potrzeby wojska. Mimo tego kształcenie trwało nadal. Spora część kadry uczestniczyła w tajnych kompletach. W świadomości Polaków przy Krakowskim Przedmieściu nadal znajdował się gmach Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego. Po zajęciu przez komunistów Warszawy nowe władze kontynuowały dewastację polskiej historii, którą zapoczątkowali Niemcy. Selektywnie i konsekwentnie wycinano kolejne niewygodne dla nich karty naszych dziejów. Szczególnym zainteresowaniem siepaczy ze wschodu cieszyły się pamiątki i materiały dotyczące Józefa Piłsudskiego. Jedną z przeszkód do budowy Polski "ludowej" była restytucja prawowitej nazwy warszawskiej uczelni.

Jednak nie ma aktu uchylającego dekret prezydenta Ignacego Mościckiego z 1935 r. Było kilka dekretów z lat 40. i 50., w których używa się nazwy "Uniwersytet Warszawski" lub "Uniwersytet w Warszawie", ale żaden z nich nie znosi przedwojennej nazwy. Inaczej było w przypadku ustawy z 23 kwietnia 1937 r. o Święcie Niepodległości – ta została uchylona aktem z 22 lipca 1945 r. o ustanowieniu Narodowego Święta Odrodzenia Polski.

Po 1989 r., pod presją młodego pokolenia studentów, na uczelni powrócono do tematu. Rozgorzała dyskusja nad przywróceniem dawnej nazwy. Istnieją różne relacje przebiegu rozmów. Niektórzy uważają, że cała kadra naukowa była przeciwko przedwojennemu patronowi. Niektórzy, że zdania były podzielone. Argumentem za nieprzywracaniem imienia marszałka miały być ewentualne podziały w środowisku akademickim. Ostatecznie, w czerwcu 2006 roku, wydano statut Uniwersytetu Warszawskiego, który precyzuje jakiej nazwy należy używać przy powoływaniu się na uczelnię. Nie ma wśród nich tej z 1935 r.

PAP: W jaki sposób dziś udaje się przypominać o dawnej, i jak się okazuje, zapomnianej nazwie Uniwersytetu Warszawskiego?

Adam Stefan Lewandowski: Walka o pamięć tej historycznej nazwy rozpoczęła się w połowie lat 80. Niezależne Zrzeszenie Studentów UW drukowało ulotki z podpisem "UW imienia Józefa Piłsudskiego". Następnym ciekawym przykładem są podziemne pisma, na których znajdziemy informację o miejscu ich wydania czy kolportowania – "NZS UW im. Józefa Piłsudskiego". W 1988 r. studenci z Uniwersytetu Warszawskiego po raz kolejny przypomnieli, że uczelnia nosi imię Komendanta I Brygady Legionów, zawieszając nad bramą transparent z przedwojenną nazwą UW oraz wizerunkiem marszałka.

W 2011 r. wykładowca, były członek NZS-u dr Andrzej Anusz podjął kolejną walkę o przywrócenie patrona. Założył w tym celu stowarzyszenie "Wokół Marszałka" - bezskutecznie. Jedynym śladem obecności marszałka Piłsudskiego w przestrzeni uniwersyteckiej była – wisząca w bibliotece Instytutu Historycznego UW - informacja z 1939 r. o przenosinach instytutu, na której możemy ujrzeć przedwojenną nazwę placówki.

Sprawa odżyła na początku 2015 r. Z ramienia NZS-u zaproponowałem władzom uczelni wmurowanie tablicy pamiątkowej na terenie Kampusu Głównego UW z historyczną informacją o patronie. Wniosek poddano pod głosowanie senackiej komisji ds. organizacji i rozwoju przestrzennego UW. Niestety, projekt większością głosów został odrzucony.

Jedynym wydarzeniem rocznicowym upamiętniającym 80-lecie nadania patrona uniwersytetowi była zorganizowana przeze mnie 26 maja 2015 r. debata w Sali Kolumnowej Instytutu Historycznego UW. Gośćmi specjalnymi spotkania byli: prezes Instytutu Józefa Piłsudskiego w Warszawie prof. Wiesław Jan Wysocki, działacz NZS-u w latach 80. XX w. dr Andrzej Anusz oraz prawnik i działacz niepodległościowy w PRL (m.in. ROPCiO i KPN) Tadeusz Stański.

Ostatnim akcentem z okazji obchodów 80. rocznicy zmiany nazwy placówki było, dzięki inicjatywie stowarzyszenia Pokolenia Niepokornych, zawieszenie 4 listopada 2015 r. w bibliotece Instytutu Historycznego UW kopii dekretu prezydenta Ignacego Mościckiego z 26 sierpnia 1935 r.

Adam Stefan Lewandowski jest absolwentem historii Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego; jego główne zainteresowania badawcze to historia Polski XX w. z naciskiem na okres międzywojenny i działalność Józefa Piłsudskiego. Były członek NZS UW. Obecnie przewodniczący stowarzyszenia historycznego Pokolenia Niepokornych – organizacji kultywującej tradycje niepodległościowe.(PAP)

Źródło : PAP

Chłopcy mogą od teraz nosić w brytyjskich szkołach spódniczki!

Ideologia gender na terenie Wielkiej Brytanii jak widać ma się coraz lepiej – otóż od teraz zgodnie z polityką ”neutralności płciowej”, chłopcy będą mogli nosić w szkołach spódniczki.

Koncepcja ta została już przyjęta w 80 brytyjskich szkołach państwowych, w tym w 40 podstawówkach. W takich szkołach chodzi o to, że dziecko może ubierać się tak jak chce, bez względu na swoją płeć biologiczną. Placówki, które postawiły na „neutralność płciową”, przeredagowały swoje przepisy dotyczące ubioru dla chłopców i dziewczynek, i zezwoliły chłopcom przychodzić na lekcje w spódniczkach.

Taka decyzja władz brytyjskich spotkała się z pozytywnymi opiniami wśród lewicowych środowisk, które walczą o prawa gejów, lesbijek i transseksualistów. Rzecznik organizacji Stonewall oświadczył, że wszelkie działania zmierzające do wspierania młodych ludzi w kwestii odnajdywania swojej prawdziwej tożsamości płciowej będą zawsze pozytywnie odbierane. Rzecznik dodał również, że „żaden transseksualista nie powinien być zmuszany do tego, żeby ubierać się w sposób dla siebie niekomfortowy”, ponieważ może to mieć na niego szkodliwy wpływ.

Richard Cairns, dyrektor Brighton College zaznaczył, że w szkole zostanie utrzymany podział na mundurki dla dziewczynek i dla chłopców, jednak każde dziecko będzie mogło swobodnie zadecydować, w co woli się ubierać.

- „Jeśli niektórzy chłopcy albo niektóre dziewczynki są szczęśliwsi identyfikując się z płcią inną do tej, z którą się urodzili, to moim zadaniem jest im w tym pomóc. Jedyne na czym mi zależy, jako dyrektorowi szkoły, jest dobro dzieci i ich szczęście” – wytłumaczył Cairns.

Brytyjski rząd wypowiada wojnę działalności Academies

Z oficjalnych rejestrów Ministerstwa Edukacji wynika, że w ostatnim czasie znaczna ilość rodziców w UK zamiast do konwencjonalnych placówek, posyła swoje dzieci do tzw. “Academies”, czyli nielegalnych szkół religijnych. Nauka w tych szkołach jest prowadzona wbrew obowiązującemu odgórnie programowi nauczania, dlatego też ma być ona wkrótce uznana za nielegalną.
Regulacje dotyczące działalności akademii mają zostać uwzględnione w ustawie antyterrorystycznej, nad którą pracuje obecnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Rząd będzie mógł interweniować jeśli okaże się, że edukacja prowadzona jest w “nieregulaminowym środowisku” oraz że w jej ramach dzieci poddawane są indoktrynacji.
W kwietniu reporterzy “The Independent” ujawnili, że z rejestrów Ministerstwa Edukacji ,zniknęły tysiące dzieci, które zostały przeniesione do ultra-ortodoksyjnych żydowskich szkół, gdzie edukacja świecka była praktycznie pomijana. Jak donoszą dziennikarze, w akademiach panuje atmosfera strachu – stosowane są kary cielesne, a nauczyciele często zachęcają uczniów, którzy skończyli 18 lat, aby wstępowali w aranżowane małżeństwa.

 
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.