Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Technologia

All Stories

USA/ Zaprezentowano możliwości bojowe autonomicznego myśliwca F-16

Amerykańskie siły powietrzne i koncern Lockheed Martin zaprezentowali możliwości autonomicznego myśliwca F-16. Samolot podczas pokazu uczestniczył m.in. w symulacji ataku na cele naziemne - poinformował koncern lotniczy w komunikacie.

Podczas prezentacji eksperymentalny samolot "autonomicznie planował i wykonywał misję bojową powietrze - ziemia" w oparciu o informacje dostarczone przez zespół nadzorujący jego działanie - relacjonowano w dokumencie. Zwrócono jednak uwagę, że systemy kontrolne samolotu musiał też reagować na sytuacje losowe, takie jak "awarie, zboczenie z kursu i utratę łączności".

Amerykańskie lotnictwo i Lockheed pracują nad rozwiązaniem, które zakłada, że w przyszłości samoloty bezzałogowe i te pilotowane przez ludzi będą wspólnie uczestniczyć w misjach bojowych - sterowany przez człowieka nowoczesny myśliwiec (np. F-35) prowadziłby do boju całą grupę bezzałogowców. Dzięki takiemu rozwiązaniu człowiek mógłby koncentrować się na najważniejszych aspektach misji - tłumaczą twórcy projektu.

Wprowadzenie sztucznej inteligencji na pole walki budzi jednak kontrowersje. Na forum ONZ rozważany jest pomysł wprowadzenie zakazu korzystania z broni wyposażonej w sztuczną inteligencję.

Nad autonomicznym myśliwcem F-16 pracuje oddział Lockheed Martina ds. Zaawansowanych Programów Rozwojowych. Ich największym projektem jest myśliwiec piątek generacji F-35. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Samsung: do sprzedaży trafi odnowiona wersja Galaxy Note 7

Południowokoreański koncern Samsung zapowiedział w poniedziałek wieczorem, że planuje sprzedawać odnowioną wersję urządzenia mobilnego Galaxy Note 7, które w zeszłym roku wycofał w związku z problemami prowadzącymi do przegrzewania się i zapalania.

Koncern podkreślił, że nie ma na razie żadnych konkretnych planów sprzedażowych odnośnie modelu odświeżonego Galaxy Note 7. Nie wiadomo też na jakich rynkach urządzenie będzie oferowane. Samsung zapowiedział jednak, że smartfon będzie wyposażony w nowe baterie, które przeszły rygorystyczne badania.

Galaxy Note 7 został wycofany w październiku, zaledwie dwa miesiące po swojej premierze. Śledztwo wykazało, że to baterie były przyczyną problemów ze smartfonem.

"W wyniku przeprowadzonych badań stwierdzono, że incydenty związane z modelem Note7 były spowodowane czynnikami powstałymi w dwóch różnych bateriach. W baterii A występowała deformacja w prawej górnej części konstrukcji wewnętrznej (typu Jelly-Roll). W baterii B występowała tendencja do nadtapiania miedzi w elektrodzie ujemnej w okolicy wyprowadzania elektrody dodatniej" - tłumaczył PAP rzecznik prasowy polskiego oddziału Samsunga Olaf Krynicki.

Smartfon Galaxy Note 7 okazał się fiaskiem dla największego światowego producenta smartfonów. Samsung wycofał go z rynku i ostatecznie wstrzymał jego produkcję po licznych doniesieniach o przegrzewaniu się urządzenia czy jego eksplozjach.

Początkowo Samsung wyjaśniał, że odkrył "niewielkie" nieprawidłowości w produkcji, które doprowadziły do przegrzewania się część baterii. Smartfony wyposażono w nowe baterie, jednak po tej zmianie Galaxy Note 7 nadal przegrzewały się i zapalały, co sprawiło, że koncern wycofał "eksplodujące" modele z rynku. Decyzja ta kosztowała koreańskiego potentata 5 mld dol. (PAP)

Write comment (0 Comments)

NATO zamierza wydać 3 mld euro na technologię satelitarną i komputerową

NATO planuje wydać w ciągu trzech najbliższych lat 3 mld euro na unowocześnienie swej technologii satelitarnej i komputerowej w sytuacji, gdy przystosowuje się do nowych zagrożeń w świecie - poinformował przedstawiciel Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Dążąc do wykrywania różnych zagrożeń - od ataków hakerskich po irańskie pociski rakietowe - planowane inwestycje uwypuklają to, że NATO jest świadome, iż konflikty coraz bardziej rozgrywają się w cyberprzestrzeni, podobnie jak w powietrzu, na lądzie i na morzu.

Wysoki rangą przedstawiciel Agencji ds. Komunikacji i Informacji NATO powiedział, że plany zawierają opiewającą na 1,7 mld euro inwestycję w komunikację satelitarną w celu lepszego wsparcia wojsk rozmieszczonych na terenie państw Sojuszu, a także w celu ułatwienia użycia dronów - pisze w poniedziałek agencja Reutera.

Nie jest jasne, czy sojusznicy w NATO sfinansują nowego wojskowego satelitę komunikacyjnego, który zostanie wystrzelony w przestrzeń kosmiczną, ani czy będzie można zwiększyć dostęp do szerokopasmowego internetu dzięki pracującym już satelitom Stanów Zjednoczonych i innych krajów NATO.

180 mln euro ma zostać wydane na bezpieczniejszą łączność komórkową dla żołnierzy NATO na polu walki.

Propozycje, których sfinansowanie wciąż musi jeszcze zostać zatwierdzone przez rządy państw NATO, zakłada również wydatki około 800 mln euro na systemy komputerowe pomagające dowodzić obroną powietrzną i rakietową - powiedział przedstawiciel NATO, zastrzegając anonimowość. 71 mln euro ma pójść na poprawienie ochrony 32 głównych natowskich miejsc przed cyberatakami.

Jak informuje NATO, w ciągu ostatnich trzech lat zanotowano pięciokrotny wzrost podejrzanych sytuacji w sieciach NATO, podczas gdy rosyjska grupa APT28 jest oskarżana przez zachodni wywiad o zhakowanie amerykańskiej Partii Demokratycznej w czasie zeszłorocznych wyborów prezydenckich w USA. Przedstawiciele NATO powiedzieli agencji Reutera, że podejrzewają, iż za cyberatakami przed szczytami Sojuszu stoją Rosjanie.

Sojusz ma przedstawić szczegółowe plany dotyczące cyberobronności w kwietniu podczas konferencji w Ottawie. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Rusza produkcja londyńskich taksówek w wersji elektrycznej

Producent słynnych londyńskich taksówek otworzył w środkowej Anglii nową fabrykę, w której produkować będzie pojazdy elektryczne. Pojazdy będą oferowane nie tylko na rynku wewnętrznym, ale też poza granicami Wielkiej Brytanii.

London Taxi Company otworzyło nową fabrykę w pobliżu miasta Coventry. Jej uruchomienie jest istotnym elementem wartej 375 mln dolarów inwestycji.

Powstawać tam będzie model TX5, który zastąpi FX4, zaprojektowany jeszcze w 1958 roku. Nowy samochód będzie mieć lekką konstrukcję wykonaną z aluminium. Taksówki będą napędzane przez system elektryczno-spalinowy, w którym silnik będzie wykorzystany jako generator. London Taxi Company zapewnia, że dzięki temu rozwiązaniu samochody będą mogły kursować przez cały dzień bez konieczności ładowania baterii.

Nowy model "czarnej taksówki" został zaprojektowany w centrum stylistycznym Zhejiang Geely Holding w Barcelonie. W pracach tych uczestniczyło 200 inżynierów i projektantów z Wielkiej Brytanii. Taksówki będą wyposażone m.in. w bezprzewodowy dostęp do internetu, a także punkty do ładowania urządzeń mobilnych dla kierowcy i pasażerów.

Sprzedaż pierwszych taksówek rozpocznie się w Wielkiej Brytanii pod koniec 2017 roku. W kolejnym trafią one na rynki w Europie. Według nowego prawa wszystkie taksówki w Londynie muszą od stycznia spełniać zasadę bezemisyjności.

Zhejiang Geely Holding kupił London Taxi Company cztery lata temu. Dzięki tej transakcji producent taksówek uniknął bankructwa. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Fale dźwiękowe mogą posłużyć do hakowania urządzeń mobilnych

Grupa amerykańskich badaczy z zakresu bezpieczeństwa komputerowego Uniwersytetu Michigan i Uniwersytetu Karoliny Płd. wykryła lukę umożliwiającą przejęcie kontroli nad urządzeniami mobilnymi. Naukowcy wykorzystali do tego fale dźwiękowe.

Słabym punktem hakowanych urządzeń okazał się akcelometr, czyli przyrząd do pomiaru przyspieszeń liniowych lub kątowych montowany m.in. w smartfonach, monitorach fitness, czy samochodach. Służy on do nawigacji i określania położenia w przestrzeni urządzeń mobilnych, a także do pomiarów przebytych odległości.

Puszczając "złośliwy" plik muzyczny z głośnika telefonu badacze byli w stanie kontrolować działanie akcelometru. To z kolei pozwalało ingerować w oprogramowanie, korzystające z urządzeń montowanych w smartfonie.

"Można to określać jako wirus muzyczny" - tłumaczył profesor Uniwersytetu Michigan Kevin Fu, który jest jednym z twórców raportu na temat wykrytej luki. Jak zwracają uwagę analitycy, to odkrycie pokazuje jakie wyzwania stoją przed osobami odpowiedzialnymi za cyberbezpieczeństwo. Szczególnie, że przyspieszeniu ulegają prace nad takimi technologiami jak robotyka czy autonomiczna jazda.

Badacze poddali testom 20 modeli akcelometrów, produkowanych przez pięć firm. Udało im się przejąć wpłynąć na wysyłane przez nie informacje w 75 proc. przypadków. Natomiast w 65 proc. przejęli nad nimi kontrolę. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Szwedzcy studenci chcą produkować samochody elektryczne z Siemensem

Grupa szwedzkich studentów zainteresowanych budową samochodów elektrycznych zawarła z niemieckim Siemensem porozumienie o partnerstwie, w ramach którego produkowanych ma być 50 tys. takich pojazdów rocznie - informuje agencja Associated Press.

W środę zawarcie partnerstwa potwierdziły obie strony. Szwedzi założyli firmę typu start-up i zebrali już 1,2 mln euro w ramach finansowania społecznościowego (crowdfunding).

Firma nazywa się Uniti Sweden i w ramach partnerstwa z Siemensem chce produkować lekkie dwumiejscowe samochody miejskie z silnikami o mocy 15 kW. Masa takiego pojazdu, wykonanego w znacznej części z włókien kompozytowych, to zaledwie 400 kg, prędkość maksymalna 130 km/h, a zasięg - 150 km. Takie parametry spełniają kryteria typu homologacyjnego L7e.

Pojazd ma zostać zaprezentowany pod koniec 2017 roku, a pierwsze dostawy zaplanowano na początek 2019 roku. Ujawniono już, że w Szwecji taki samochód będzie kosztował 200 tys. koron (22285 dol.), nieco mniej niż najtańszy z dostępnych tam obecnie samochodów elektrycznych.

Szef Uniti Sweden Lewis Horne podkreślił, że partnerstwo z Siemensem jest nie tylko okazją do opracowania elektrycznego samochodu, lecz także do produkowania go na wielką skalę. Także przedstawiciele Siemensa liczą na owocne partnerstwo z młodymi, innowacyjnymi Szwedami. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Genewa: Goodyear prezentuje inteligentną oponę koncepcyjną

Zakładając dynamiczny rozwój technologii autonomicznej jazdy amerykański koncern Goodyear zaprezentował na międzynarodowych targach motoryzacyjnych w Genewie inteligentną oponę koncepcyjną. Wyposażona w czujniki ocenia m.in. warunki na drodze.

Kulista opona wyprodukowana techniką druku 3D jest pierwszą oponą koncepcyjną wspieraną przez sztuczną inteligencję, która jest w stanie rozpoznawać, decydować, dostosowywać się do warunków na drodze i komunikować się z otoczeniem – przekonuje producent.

“Na styku autonomiczności, mobilności i łączności elektronicznej dojdzie do rewolucji, a wtedy technologie oponiarskie nabiorą jeszcze większego znaczenia niż dziś. Aby bezpiecznie poruszać się po drogach, autonomiczne pojazdy przyszłości będą musiały nauczyć się radzić z milionami niemożliwych do przewidzenia zdarzeń, które występują podczas codziennej jazdy. W tym celu niezbędny będzie dostęp do odpowiednich danych, a także umiejętność uczenia się i dostosowywania,” - powiedział prezes Goodyear w Jean-Claude Kihn, prezes Goodyear w regionie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu.

Prezentowana w Genewie opona jest wyposażona w sztuczną inteligencję, bioniczną powłokę i zmienny bieżnik potrafi wykorzystywać posiadaną wiedzę w praktyce. Opona stanie się elementem „układu nerwowego” pojazdu i połączonego z nim świata Internetu Rzeczy (IoT). W rezultacie będzie ona zdolna do szybkiego dostosowywania się do zmiennych warunków, a także zaspokajania ewoluujących potrzeb Mobilności jako Usługi (MaaS) dla flot i ich użytkowników – argumentuje firma.

Eagle 360 Urban posiada bioniczną skórę z siecią czujników, za pośrednictwem których może sprawdzać własny stan i zbierać informacje o otaczającym ją środowisku, w tym o nawierzchni. Dzięki łączności z innymi pojazdami, a także infrastrukturą drogową i systemami zarządzania ruchem, Eagle 360 Urban otrzymuje w czasie rzeczywistym informacje o swoim otoczeniu – podaje Goodyear. (PAP)

Write comment (0 Comments)

„WP”: analiza dokumentów WikiLeaks pokazuje, że CIA mogło hakować samochody

Z analizy dokumentów opublikowanych we wtorek przez demaskatorski portal WikiLeaks wynika, że amerykańska CIA mogła hakować samochody, aby wykorzystywać je do zabójstw – podaje dziennik “Washington Post”.

“WP” zastrzega jednocześnie, że nie był w stanie zweryfikować autentyczności tych danych.

Chodzi o dokumenty z 2014 roku, dotyczące „potencjalnych obszarów działań” CIA, wśród których były m.in. „Systemy Pojazdów” i „QNX”. Jak podaje amerykański dziennik te dane potwierdzają niejako obawy, że istnieje możliwość zdalnego przejęcia kontroli nad samochodem i wykorzystania go np. do uderzenia w inny pojazd drogowy. Szczególnie, że współczesne samochody są wyposażone w łącza zarówno satelitarne, jak i internetowe i Bluetooth – przez co są, zdaniem ekspertów, bardziej narażone na działania hakerów.

Amerykański dziennik przypomina przy okazji wydarzenia z 2015 roku, kiedy dwóch badaczy Charlie Miller i Chris Valasek włamali się zdalnie do Jeepa Cherokee i mogli „sterować kierownicą, na chwilę wyłączyć hamulce i wyłączyć silnik. Odkryli też, że są w stanie włamać się do tysięcy innych samochodów, które korzystają z nawigacji i systemu rozrywki zwanego Uconnect, montowanego w wielu autach Dodge’a, Jeepa czy Chryslera.

W zeszłym roku badacze z Niemiec opublikowali raport, w którym zwracają uwagę, że są w stanie otworzyć i uruchomić 24 różnych samochodów z systemem bezkluczykowym.

Mimo tego „WP” zwraca uwagę, że przejęcie pełnej kontroli nad samochodem jest skomplikowane i wymaga dużych umiejętności od hakerów. Do tego producenci samochodów coraz bardziej izolują krytyczne systemy pojazdów, przez co praktycznie uniemożliwione jest włamanie poprzez inne systemy np. rozrywki.

Jak podaje „WP” w dokumentach, na które powołuje się WikiLeaks, nie ma szczegółów dotyczących sposobu włamania do samochodu przez CIA. Dziennik podsumowuje jednak, że użytkownicy nie mają specjalnych możliwości przeciwdziałania hakowaniu współczesnych samochodów. Pojazdy nie mają nadal odpowiednich narzędzi cyberbezpieczeństwa, takich jak oprogramowanie antywirusowe. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Użytkownicy Windows 10 sami wyznaczą termin aktualizacji

Microsoft pozwoli użytkownikom systemu Windows 10 samodzielnie wybrać czas na zainstalowanie aktualizacji bezpieczeństwa. Wielu użytkowników uważa, że przymus natychmiastowej instalacji przeszkadza, a konieczność ponownego uruchomienia urządzenia jest uciążliwa.

Po wprowadzeniu zmiany użytkownicy Windows 10 będą mogą sami zaplanować czas instalacji w terminie do trzech dni od udostępnienia aktualizacji; możliwe też będzie przesunięcie wybranego terminu na inny w przewidzianym czasie - poinformował Microsoft na swoim blogu. To zmiana w ramach projektu Creators Update.

"Usłyszeliśmy od użytkowników przede wszystkim, że chcą mieć większą kontrolę nad tym, kiedy Windows 10 instaluje aktualizacje, a niespodziewane wyłączenie i ponowne włączenie urządzenia potrafi być uciążliwe, jeśli dojdzie do niego w nieodpowiedniej chwili" - napisał na blogu John Cable z Microsoftu.

Eksperci ostrzegają jednak, że zbytnie odsuwanie w czasie aktualizacji bezpieczeństwa może być ryzykowne. "Nie jestem w 100 procentach przekonany do tego pomysłu, bo często te aktualizacje zawierają krytyczne poprawki bezpieczeństwa i chodzi o to, żeby zostały jak najszybciej zainstalowane na urządzeniach użytkowników" - powiedział cytowany przez BBC ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Alan Woodward z uniwersytetu w Surrey.

"Jeśli hakerzy zdadzą sobie sprawę z krytycznej luki w zabezpieczeniach systemu, próbują ją wykorzystać. Wygoda i skomplikowanie są często wrogami bezpieczeństwa" - dodał.(PAP)

Write comment (0 Comments)

Rodzice: polskie dzieci mieszkające za granicą powinny móc korzystać z edukacji domowej

Polskie dzieci mieszkające za granicą powinny mieć możliwość korzystania z polskiej edukacji domowej - przekonują rodzice i przedstawiciele środowiska edukacji domowej dla Polonii. Wskazywali, że nowe przepisy uniemożliwią dzieciom rozpoczęcie takiej edukacji.

W piątek w Warszawie członkowie "Grupy roboczej edukacji domowej ds. kontaktów z MEN" zorganizowali konferencję, na której przekonywali, że w efekcie przepisów reformujących ustrój szkolny w Polsce, dzieci mieszkające poza granicami kraju nie będą mogły rozpocząć polskiej edukacji domowej.

Wskazywali, że uniemożliwią to przepisy, w myśl których, szkoła, do jakiej rodzice składają wniosek o objęcie dziecka edukacją domową, musi znajdować się na terenie województwa, w którym ono zamieszkuje. Dziecko będzie też miało obowiązek uzyskania opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej.

"Dla rodzin edukacji domowej to jest smutny czas. Ustawa ogranicza prawo rodziców do wybrania najlepszej szkoły dla ich dzieci, ogranicza też wolny rynek usług poradni psychologiczno-pedagogicznych" - powiedział prezes Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie Mariusz Dzieciątko.

Podkreślał, że - biorąc pod uwagę wysokość przyznawanej subwencji i koszty ponoszone przez samorządy - koszt domowej edukacji dziecka to 1/3 kosztu nauki dziecka w systemie klasowo-lekcyjnym. "Jednocześnie wyniki uczniów edukacji domowej są znacząco wyższe niż średnia krajowa" - zaznaczył.

Powiedział, że w styczniu powołana została "Grupy roboczej edukacji domowej ds. kontaktów z MEN", która przez 9 miesięcy rozmawiała z resortem o edukacji domowej. Zorganizowano też debatę na ten temat, a wnioski z niej przekazano do ministerstwa. "Żaden z postulatów przekazanych ministerstwu nie został zrealizowany, a nawet więcej - otrzymaliśmy cios w plecy w postaci rejonizacji i dostępu wyłącznie do publicznych poradni" - podkreślił Dzieciątko.

Wskazał, że nowe przepisy wprowadzające rejonizację wojewódzką w znacznym stopniu dotkną polskie dzieci mieszkające za granicą. "Ta ustawa właściwe odcina je od możliwości korzystania z edukacji domowej, mimo tego, że ten sposób edukacji dla dzieci Polonii jest najtańszym z rozwiązań, które funkcjonują w kraju" - powiedział.

Przedstawiciel środowiska edukacji domowej dla Polonii Krzysztof Tusiński wyjaśniał, że w efekcie nowych przepisów, te dzieci polonijne, które już korzystają z edukacji domowej, będą mogły ją kontynuować; takiej możliwości nie będą natomiast miały dzieci, które jeszcze nie rozpoczęły edukacji i mieszkają za granicą.

Zwracał uwagę, że w wielu krajach nie ma żadnych polskich szkół, z tego powodu dla osób tam mieszkających edukacja domowa i zdawanie egzaminów stacjonarnych w polskich placówkach jest najlepszą formą edukacji. Wskazał, że polska edukacja ułatwia dzieciom mieszkającym za granicą także przystosowanie się do polskiego systemu edukacji, jeśli rodzice zdecydują się powrócić do kraju.

Mieszkająca w Szwecji Joanna Porankiewicz-Asplund, której córka od 4 lat korzysta z polskiej edukacji domowej, przekonywała, że wprowadzenie rejonizacji dla wielu rodziców będzie oznaczało odcięcie od możliwości takiej formy edukacji.

"Dajemy tym dzieciom niesamowitą możliwość komplementacji ich edukacji, a przede wszystkim nauczenia się poprawnego języka polskiego, kontaktu z polską wspaniałą kulturą, historią. To jest bezcenne, ponieważ te dzieci w przyszłości mogą być naszymi ambasadorami, mogą pracować dla Polski" - przekonywała.

Obecnie nad przygotowanymi przez rząd ustawami wprowadzającymi reformę oświaty pracuje Senat. Zgodnie z nimi zlikwidowane zostaną gimnazja, przywrócone 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea i 5-letnie technika, a w miejsce zasadniczych szkół zawodowych powstaną dwustopniowe szkoły branżowe. Zmiany rozpoczną się od roku szkolnego 2017/2018.

Podczas senackiej debaty padły propozycje wprowadzenia do ustaw kilku poprawek; wśród postulowanych zmian są też propozycja usunięcia rejonizacji wojewódzkiej w nauczaniu domowym oraz dopuszczenie niepublicznych poradni psychologiczno-pedagogicznych do wydawania opinii niezbędnych do nauczania domowego.(PAP)

Write comment (0 Comments)

„PITBULL. NIEBEZPIECZNE KOBIETY” - PREMIERA W UK I IRLANDII 2 GRUDNIA W KINACH SIECI ODEON

„Pitbull. Niebezpieczne kobiety” przechodzi do historii.

 

1.653.000 WIDZOW W 10 DNI !!!!

Hit Patryka Vegi ustanawia otwarcie wszech czasów w Polsce i bije rekord „Pięćdziesięciu twarzy Greya”.

Phoenix Productions LLC przedstawia: Premiera najbardziej oczekiwanego filmu w Wielkiej Brytani i Irlandii “ Pibull. Niebezpieczne kobiety” zbliza sie wielkimi krokami.  Ponizej publikujemy aktualna liste kin. W związku z ogromym zainteresowaniem dolozylismy dodatkowe seanse w nowych miejscach.

Najwieksza siec  kin w Europie, Odeon, w okresie przedswiatecznym ma ograniczone mozliwosci z uwagi na duza ilość premier,  dlatego zalecamy kupic bilet już teraz :)

 

ZWIASTUN: https://youtu.be/dvw8atBb320

BILETY MOŻNA KUPOWAC w kasach kin ODEON oraz online:
https://www.bilety24.uk/

 

ODEON Wielka Brytania:

 

  1. Andover
  2. Ayr
  3. Bath
  4. Basingstoke
  5. Belfast
  6. Birmingham 
  7. Birmingham Broadway Plaza
  8. Blackpool
  9. Bournemouth
  10. Bracknell
  11. Braehead
  12. Bridgend
  13. Brighton
  14. Bristol
  15. Cardiff
  16. Canterbury TBC
  17. Chatham
  18. Coventry Skydome
  19. Colchester
  20. Crewe
  21. Darlington od 29.11
  22. Derby
  23. Dudley
  24. Dundee
  25. Dunfermline
  26. East Kilbride
  27. Edinburgh Fort Kinnard
  28. Edinburgh Lothian Rd
  29. Edinburgh Wester Heiles
  30. Exeter
  31. Glasgow Quay
  32. Greenwich
  33. Guildford
  34. Hastings
  35. Hatfield
  36. Hereford
  37. Holloway
  38. Huddersfield
  39. Hull
  40. Kettering
  41. Kingston
  42. Klimarnock
  43. Lee Valley
  44. Leeds
  45. Leicester
  46. Liverpool Switch Island
  47. Liverpool One
  48. Llanelli
  49. Lincoln
  50. London Panton St
  51. Loughborough
  52. Maidenhead
  53. Maidstone
  54. Mansfield
  55. Manchester Printworks
  56. Metrocentre
  57. Milton Keynes Stadium
  58. Newcastle East
  59. Norwich
  60. Nuneaton
  61. Oldham
  62. Oprington
  63. Oxford
  64. Port Solent
  65. Preston
  66. Richmond TBC
  67. Rochdale
  68. Salisbury
  69. Sheffield
  70. Southend
  71. Southampton
  72. Stoke on Trent
  73. Streatham 
  74. Surrey Quays
  75. Swadlincote
  76. Swansea
  77. Tamworth
  78. Taunton
  79. Telford
  80. Trafford Centre
  81. Trowbridge
  82. Uxbridge
  83. Warrington
  84. West Bromwich
  85. Weston Super Mare
  86. Whiteleys
  87. Wimbledon
  88. Worcester
  89. Wrexham

 

ODEON Irlandia:

 

  1. Blanchardstown
  2. Charlestown
  3. Cavan
  4. Coolock
  5. Limerick
  6. Naas
  7. Newbridge
  8. The Point Village
  9. Waterford

 

TBC – Kina będą dostępne wkrótce

Write comment (0 Comments)

Historyk: prawdziwa nazwa UW to Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie

Uniwersytet Warszawski tak naprawdę nazywa się Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie - mówi PAP historyk Adam Stefan Lewandowski. Nazwy nie zmieniono ani podczas okupacji niemieckiej i w okresie PRL-u, ani w wolnej Polsce po 1989 r. - zaznacza.

PAP: 19 listopada br. mija 200 lat od chwili, gdy cesarz Rosji i król Polski Aleksander I podpisał dyplom fundacyjny Szkoły Głównej, późniejszego Uniwersytetu Warszawskiego. Jaka jest rzeczywista nazwa tej największej i jednej z najlepszych polskich uczelni?

Adam Stefan Lewandowski: Musimy pamiętać, że pomysł założenia w Warszawie wyższej uczelni padł ze strony Polaków. To Stanisław Kostka Potocki i Stanisław Staszic wyszli z taką właśnie inicjatywą. Tego faktu nie odnotowano nawet na oficjalnej stronie internetowej UW. Po 1816 r. uczelnia miała różne nazwy. Wymienię choćby Carski Uniwersytet Warszawski, czy - na cześć Aleksandra I - Uniwersytet Królewsko-Aleksandrowski. W momencie odzyskania przez Polskę niepodległości posługiwano się obecną nazwą. W 1935 r. władze uczelni postanowiły uhonorować budowniczego II Rzeczypospolitej i postarano się o zmianę nazwy na Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie.

PAP: W jakich okolicznościach nadano uczelni nazwę Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie?

Adam Stefan Lewandowski: Wszystko działo się błyskawicznie. Już 16 maja 1935 r. – cztery dni po śmierci Józefa Piłsudskiego - Senat Akademicki UW podjął decyzję o nadaniu uczelni imienia pierwszego marszałka Polski. Na uwagę zasługuje fakt, że spora część kadry naukowej ówczesnego Uniwersytetu Warszawskiego kojarzona była raczej z endecją, czyli adwersarzami Piłsudskiego, aniżeli z rządzącą wówczas tzw. sanacją.

Profesorowie wystosowali do ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego Wacława Jędrzejewicza pismo z prośbą, o jak najszybsze podjęcie działań gwarantujących zmianę nazwy uczelni na Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Po konsultacjach z kadrą naukową Uniwersytetu, petycję wysłano do ministra Jędrzejewicza. Minister skierował pismo profesorów do prezydenta Ignacego Mościckiego, który 26 sierpnia 1935 wydał dekret oznajmiający, iż od tego dnia uniwersytet zmienił nazwę i nosi honorowe imię – tak powstał Uniwersytet Józefa Piłsudskiego w Warszawie.

PAP: Nazwę Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego nie zmieniły ani okupacyjne władze niemieckie ani powojenne komunistyczne. Skąd zatem nazwa Uniwersytet Warszawski?

Adam Stefan Lewandowski: I tu jest cały problem. Niemcy zamknęli uniwersytet i zajęli jego teren na potrzeby wojska. Mimo tego kształcenie trwało nadal. Spora część kadry uczestniczyła w tajnych kompletach. W świadomości Polaków przy Krakowskim Przedmieściu nadal znajdował się gmach Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego. Po zajęciu przez komunistów Warszawy nowe władze kontynuowały dewastację polskiej historii, którą zapoczątkowali Niemcy. Selektywnie i konsekwentnie wycinano kolejne niewygodne dla nich karty naszych dziejów. Szczególnym zainteresowaniem siepaczy ze wschodu cieszyły się pamiątki i materiały dotyczące Józefa Piłsudskiego. Jedną z przeszkód do budowy Polski "ludowej" była restytucja prawowitej nazwy warszawskiej uczelni.

Jednak nie ma aktu uchylającego dekret prezydenta Ignacego Mościckiego z 1935 r. Było kilka dekretów z lat 40. i 50., w których używa się nazwy "Uniwersytet Warszawski" lub "Uniwersytet w Warszawie", ale żaden z nich nie znosi przedwojennej nazwy. Inaczej było w przypadku ustawy z 23 kwietnia 1937 r. o Święcie Niepodległości – ta została uchylona aktem z 22 lipca 1945 r. o ustanowieniu Narodowego Święta Odrodzenia Polski.

Po 1989 r., pod presją młodego pokolenia studentów, na uczelni powrócono do tematu. Rozgorzała dyskusja nad przywróceniem dawnej nazwy. Istnieją różne relacje przebiegu rozmów. Niektórzy uważają, że cała kadra naukowa była przeciwko przedwojennemu patronowi. Niektórzy, że zdania były podzielone. Argumentem za nieprzywracaniem imienia marszałka miały być ewentualne podziały w środowisku akademickim. Ostatecznie, w czerwcu 2006 roku, wydano statut Uniwersytetu Warszawskiego, który precyzuje jakiej nazwy należy używać przy powoływaniu się na uczelnię. Nie ma wśród nich tej z 1935 r.

PAP: W jaki sposób dziś udaje się przypominać o dawnej, i jak się okazuje, zapomnianej nazwie Uniwersytetu Warszawskiego?

Adam Stefan Lewandowski: Walka o pamięć tej historycznej nazwy rozpoczęła się w połowie lat 80. Niezależne Zrzeszenie Studentów UW drukowało ulotki z podpisem "UW imienia Józefa Piłsudskiego". Następnym ciekawym przykładem są podziemne pisma, na których znajdziemy informację o miejscu ich wydania czy kolportowania – "NZS UW im. Józefa Piłsudskiego". W 1988 r. studenci z Uniwersytetu Warszawskiego po raz kolejny przypomnieli, że uczelnia nosi imię Komendanta I Brygady Legionów, zawieszając nad bramą transparent z przedwojenną nazwą UW oraz wizerunkiem marszałka.

W 2011 r. wykładowca, były członek NZS-u dr Andrzej Anusz podjął kolejną walkę o przywrócenie patrona. Założył w tym celu stowarzyszenie "Wokół Marszałka" - bezskutecznie. Jedynym śladem obecności marszałka Piłsudskiego w przestrzeni uniwersyteckiej była – wisząca w bibliotece Instytutu Historycznego UW - informacja z 1939 r. o przenosinach instytutu, na której możemy ujrzeć przedwojenną nazwę placówki.

Sprawa odżyła na początku 2015 r. Z ramienia NZS-u zaproponowałem władzom uczelni wmurowanie tablicy pamiątkowej na terenie Kampusu Głównego UW z historyczną informacją o patronie. Wniosek poddano pod głosowanie senackiej komisji ds. organizacji i rozwoju przestrzennego UW. Niestety, projekt większością głosów został odrzucony.

Jedynym wydarzeniem rocznicowym upamiętniającym 80-lecie nadania patrona uniwersytetowi była zorganizowana przeze mnie 26 maja 2015 r. debata w Sali Kolumnowej Instytutu Historycznego UW. Gośćmi specjalnymi spotkania byli: prezes Instytutu Józefa Piłsudskiego w Warszawie prof. Wiesław Jan Wysocki, działacz NZS-u w latach 80. XX w. dr Andrzej Anusz oraz prawnik i działacz niepodległościowy w PRL (m.in. ROPCiO i KPN) Tadeusz Stański.

Ostatnim akcentem z okazji obchodów 80. rocznicy zmiany nazwy placówki było, dzięki inicjatywie stowarzyszenia Pokolenia Niepokornych, zawieszenie 4 listopada 2015 r. w bibliotece Instytutu Historycznego UW kopii dekretu prezydenta Ignacego Mościckiego z 26 sierpnia 1935 r.

Adam Stefan Lewandowski jest absolwentem historii Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego; jego główne zainteresowania badawcze to historia Polski XX w. z naciskiem na okres międzywojenny i działalność Józefa Piłsudskiego. Były członek NZS UW. Obecnie przewodniczący stowarzyszenia historycznego Pokolenia Niepokornych – organizacji kultywującej tradycje niepodległościowe.(PAP)

Źródło : PAP

Write comment (0 Comments)

Chłopcy mogą od teraz nosić w brytyjskich szkołach spódniczki!

Ideologia gender na terenie Wielkiej Brytanii jak widać ma się coraz lepiej – otóż od teraz zgodnie z polityką ”neutralności płciowej”, chłopcy będą mogli nosić w szkołach spódniczki.

Koncepcja ta została już przyjęta w 80 brytyjskich szkołach państwowych, w tym w 40 podstawówkach. W takich szkołach chodzi o to, że dziecko może ubierać się tak jak chce, bez względu na swoją płeć biologiczną. Placówki, które postawiły na „neutralność płciową”, przeredagowały swoje przepisy dotyczące ubioru dla chłopców i dziewczynek, i zezwoliły chłopcom przychodzić na lekcje w spódniczkach.

Taka decyzja władz brytyjskich spotkała się z pozytywnymi opiniami wśród lewicowych środowisk, które walczą o prawa gejów, lesbijek i transseksualistów. Rzecznik organizacji Stonewall oświadczył, że wszelkie działania zmierzające do wspierania młodych ludzi w kwestii odnajdywania swojej prawdziwej tożsamości płciowej będą zawsze pozytywnie odbierane. Rzecznik dodał również, że „żaden transseksualista nie powinien być zmuszany do tego, żeby ubierać się w sposób dla siebie niekomfortowy”, ponieważ może to mieć na niego szkodliwy wpływ.

Richard Cairns, dyrektor Brighton College zaznaczył, że w szkole zostanie utrzymany podział na mundurki dla dziewczynek i dla chłopców, jednak każde dziecko będzie mogło swobodnie zadecydować, w co woli się ubierać.

- „Jeśli niektórzy chłopcy albo niektóre dziewczynki są szczęśliwsi identyfikując się z płcią inną do tej, z którą się urodzili, to moim zadaniem jest im w tym pomóc. Jedyne na czym mi zależy, jako dyrektorowi szkoły, jest dobro dzieci i ich szczęście” – wytłumaczył Cairns.

Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.