Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Technologia

All Stories

Za wyciek danych Facebookowi grozi kara w wysokości nawet 1,63 mld dol.

Za wyciek danych z niemal 50 mln kont użytkowników Facebooka koncernowi może grozić kara grzywny w wysokości nawet 1,63 mld dol. Naruszono bezpieczeństwo kont m.in. dyrektor operacyjnej Facebooka Sheryl Sandberg - poinformował dziennik "Wall Street Journal".

Irlandzka Komisja Ochrony Danych domaga się od Facebooka szerszych informacji na temat ujawnionego w piątek wycieku danych, w tym "jego natury oraz skali, a także wskazania krajów Unii Europejskiej, w których mogą znajdować się poszkodowani w wyniku incydentu użytkownicy". W wydanym w tej sprawie oświadczeniu organ wyraził zaniepokojenie doniesieniami o zajściu, "którego przyczyn - pomimo tego, że dotyczy milionów kont użytkowników - Facebook jak do tej pory nie wyjaśnił". Komisja podkreśliła również, że koncern Marka Zuckerberga wciąż nie ujawnił informacji na temat ryzyka dla użytkowników dotkniętych wyciekiem.

"WSJ" przypuściło, że incydent może doprowadzić do nałożenia na Facebooka kary wynikającej z obowiązujących od maja w krajach Unii Europejskiej przepisów Ogólnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO). Maksymalna przewidywana wysokość grzywny to 4 proc. globalnych przychodów firmy za ostatni rok, co w przypadku Facebooka przekłada się na kwotę 1,63 mld dol. Dziennik zwrócił uwagę, że RODO zawiera zalecenie, aby firmy i organizacje zbierały tak mało danych o użytkownikach swoich usług, jak to tylko możliwe dla celów prowadzonej działalności, podczas gdy Facebook gromadzi je masowo.

Gazeta podkreśliła przy tym, że Komisja Europejska niedawno wezwała firmę Marka Zuckerberga do "dokładniejszego informowania użytkowników na temat tego, w jaki sposób ich dane są wykorzystywane". W przeciwnym razie koncern mogą czekać kary związane z naruszaniem standardów ochrony konsumentów. Serwis Tech Crunch zwrócił natomiast uwagę na kwestię tokenów dostępowych do innych usług (np. Spotify lub AirBnB), których użytkownicy korzystali z uwierzytelniania za pomocą Facebooka. Jeśli ich bezpieczeństwo również zostało naruszone, partnerzy mogą odwrócić się firmy.

Zdaniem niezależnego konsultanta ds. prywatności i cyberbezpieczeństwa dr. Łukasza Olejnika Facebook spełnił nakładany przez RODO wymóg zgłoszenia incydentu organowi ochrony danych osobowych w ciągu 72 godzin od zdarzenia. Możliwa kara finansowa będzie wobec tego orzekana według innych kryteriów, np. liczby użytkowników dotkniętych wyciekiem oraz nadużyciami względem pozyskanych przez hakerów danych.

"Użytkownicy nie muszą podejmować dodatkowych działań, aby zabezpieczyć swoje konta, bo Facebook sam podjął działania w ramach kontrolowanych przez siebie systemów. W praktyce użytkownicy również niewiele mogą. Jeśli chodzi o zewnętrzne usługi wykorzystujące logowanie za pośrednictwem Facebooka, to wiele aplikacji i stron mogło nie zresetować materiału uwierzytelniającego" - tłumaczy ekspert. Jego zdaniem jednym z działań zapobiegawczych, jakie mogą podjąć użytkownicy podejrzewający, że mogli paść ofiarą wycieku, jest wyczyszczenie plików cookies w przeglądarce internetowej.

"Obecnie nic nie wskazuje na nadużycia w systemach zewnętrznych, nie wiadomo też, czy atakującym wystarczyło czasu na pełne wykorzystanie tak atrakcyjnej podatności bezpieczeństwa" - stwierdził Olejnik. "Wydarzenie to najpewniej szybko odejdzie w zapomnienie wśród użytkowników i opinii publicznej, chyba, że rzeczywiście doszło do wykradzenia danych, które zostaną następnie użyte np. w akcjach ingerujących w procesy wyborcze" - ocenił.

Niezależnie od RODO Facebook musi się liczyć z możliwymi karami finansowymi w USA. Szef amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu (FTC) Rohit Chopra napisał na Twitterze, że "domaga się od Facebooka wyjaśnień".

O wycieku danych niemal 50 mln użytkowników Facebooka koncern Marka Zuckerberga poinformował w piątek 28 września. O zdarzeniu firma dowiedziała się trzy dni wcześniej. Na dostęp do danych użytkowników serwisu pozwalała podatność w kodzie Facebooka obsługującym funkcję +Wyświetl jako+, która pozwala użytkownikom zobaczyć profil tak, jak widzą go inne osoby korzystające z serwisu.(PAP)

Write comment (0 Comments)

USA/Równoległy program nauki po angielsku i polsku w szkole w Nowym Jorku

Polonijne dzieci w nowojorskiej dzielnicy Queens będą się wkrótce mogły kształcić jednocześnie w dwóch językach. Programem nauczania wszystkich przedmiotów po polsku i angielsku zainteresowała się szkoła publiczna nr 71 na Ridgewood.

Inicjatywa nie jest nowa. Pierwsze programy równoległego kształcenia w dwóch językach pojawiły się ponad dekadę temu. Ich zalety sprawiły, że w samym Nowym Jorku oferuje je prawie trzysta szkół publicznych w 11 językach.

Ze względu na strukturę populacji miasta, niemal 90 proc. to programy angielsko-hiszpańskie. Posiada je ponad 201 szkół. W 20 placówkach dzieci kształcą się jednocześnie w języku angielskim oraz w jednym z języków chińskich, w sześciu - francuskim, a w pięciu - w rosyjskim. Jest nawet program z językiem kreolskim dla uczniów pochodzących z Haiti.

Pierwszy dwujęzyczny program z językiem polskim powstał w 2015 r. w szkole publicznej nr 34 na Greenpoincie. Zdaniem założyciela Dobrej Polskiej Szkoły Foundation (DPSF) Andrzeja Cierkosza, nastąpiło to nieco później niż gdzie indziej, ponieważ polonijna społeczność nie była dostatecznie poinformowana o tej metodzie nauczania w dwóch językach.

W Nowym Jorku używanych jest - według władz miejskich - ok. 160 języków. Dzieci w społecznościach etnicznych stoją często w obliczu konieczności porozumiewania się co najmniej w dwu językach. Ponieważ rodzice często nie znają angielskiego, także potomstwo rozpoczynające naukę miewa z tym kłopoty.

Aby przezwyciężyć problemy, pojawiły się początkowo programy z ograniczonym nauczaniem dzieci języków, w których mówiły w domu. Miały im pomóc przestawiać się na angielski.

„Traktowano ten sposób jako pozytywną formę adaptacji. Nie służyła ona natomiast utrzymaniu przez uczniów rodzimego języka. Prowadziło to często do znaczącego, albo nawet całkowitego zatracenia mowy ojczystej przodków” – powiedział PAP Cierkosz.

Szef Dobrej Polskiej Szkoły Foundation podkreśla, że prawdziwy przełom stanowiło dopiero wprowadzenie równoległego nauczania w szkołach wszystkich przedmiotów na przemian w języku angielskim i w językach imigranckich dzieci.

Na pozytywne aspekty dwujęzyczności zwraca uwagę autor książki „The Bilingual Revolution” Fabrice Jaumont. Powołując się na badania specjalistów twierdzi, że wiąże się to m.in. z większą inteligencją emocjonalną. Jego zdaniem dwujęzyczne dzieci lepiej rozumieją punkt widzenia innych i potrafią patrzeć na to samo wydarzenie z różnego punktu widzenia. Są bardziej elastyczne, kreatywne i oryginalne. Rzadziej niż inni uczniowie porzucają szkołę.

Jaumont wskazuje, że dzieciom mówiącym biegle w dwóch lub kilku językach łatwiej rozwijać relacje interpersonalne i interakcję z ludźmi. Są bardziej uważne, mają lepszą pamięć, potrafią skuteczniej rozwiązywać problemy.

Z badań wynika także, że dwujęzyczne dzieci mają lepsze niż ich koledzy wyniki na testach i większe szanse na podjęcie studiów na zagranicznych uczelniach. Mają też mniej kłopotów ze znalezieniem pracy.

Szef DPSF starania o otwarcie programu równoległego nauczania na Ridgewood uzasadnia tym, że właśnie tam oraz w sąsiednim Maspeth i Glendale jest największe skupisko Polaków w Nowym Jorku.

Na jeszcze inny aspekt dwujęzycznego kształcenia wskazała w rozmowie z PAP ucząca w szkole publicznej na Ridgewood Basia Falkowska, która wcześniej była nauczycielką w Polsce.

„Nauczanie języka polskiego w jakiejkolwiek formie będzie najpiękniejszym sposobem uczczenia setnej rocznicy niepodległości Polski. Wierzę, że będzie to wspaniała możliwość kontynuowania znajomości języka wśród dzieci z polskich rodzin. Poza tym nauka języka polskiego przyczyni się do krzewienia polskiej kultury, historii i dumy narodowej na ziemi Waszyngtona” – zapewniała Falkowska.

Dobra Polska Szkoła Foundation wyprodukowała film dokumentalny o istniejącym już w szkole na Green Poincie równoległym nauczaniu języka polskiego i angielskiego. 45-minutowy „The Bilingual Revolution Po Polsku” zaprezentuje wkrótce TVP Polonia. Dokument powstał przy wsparciu konsulatu polskiego w Nowym Jorku.

Andrzej Dobrowolski z Nowego Jorku (PAP)

Write comment (0 Comments)

Toyota będzie produkować w Burnaston samochody Auris

Toyota potwierdziła w środę, że rozpocznie w Wielkiej Brytanii produkcję nowych aut z modelu Auris. Według agencji Retura, ma to być wyrazem zaufania względem premier Theresy May, która obiecała zachować obecne warunki współpracy co najmniej do końca 2020 r.

Nowe Aurisy Toyota będzie budować w miejscowości Burnaston, w hrabstwie Derbyshire.

Pierwsze doniesienia na ten temat pojawiły się w ubiegłym roku. Reuters informował wówczas, że japoński koncern planuje utrzymać obecność produkcyjną w Wielkiej Brytanii przy założeniu, że rząd premier May doprowadzi do ustalenia dobrych zasad dla wymiany handlowej w okresie przejściowym po Brexicie.

Według Toyoty, wolna wymiana handlowa jest bardzo ważnym czynnikiem w prognozowaniu przyszłości.

"Wolna, niezakłócona wymiana handlowa między Europą a Wielką Brytanią jest kluczowa dla przyszłego sukcesu. Około 85 proc. samochodów produkowanych w Zjednoczonym Królestwie eksportujemy na rynki europejskie" - oświadczył szef Toyoty w Europie, Johan van Zyl.

Minister ds. biznesu, energii i strategii przemysłowej Wielkiej Brytanii - Greg Clark stwierdził natomiast, że brytyjski sektor produkcji motoryzacyjnej jest jednym z najbardziej produktywnych na świecie, dodając, że "rząd będzie dalej pracował na rzecz stworzenia możliwie najlepszych warunków" m.in. dla jego rozwoju.

Producenci samochodowi wyrażają coraz częściej zaniepokojenie, że bez uzyskania zadowalających warunków dla prowadzenia wymiany handlowej po Brexicie, ich fabryki będą narażone na ponoszenie dodatkowych kosztów oraz bariery, które mogą przyczynić się do opłacalności tych placówek.

W ubiegłym roku fabryka Toyoty w Burnaston wypuściła 144 tys. egzemplarzy. To o 20 proc. mniej, niż w roku 2016. (PAP)

Write comment (0 Comments)

"Times": system rejestracji przyszłych migrantów z UE może nie być gotowy na czas

Dziennik "The Times" ostrzegł w poniedziałek, że nowy system służący do rejestracji przyszłych migrantów z Unii Europejskiej przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii po wyjściu Zjednoczonego Królestwa ze Wspólnoty może nie być gotowy na czas.

Według informacji gazety opóźnienie to efekt ustaleń politycznych wewnątrz rządu na temat przyszłego statusu migrantów z państw UE, w tym Polski, którzy przyjadą w trakcie około dwuletniego okresu przejściowego między datą wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, 29 marca 2019 roku a datą wejścia w życie nowego porozumienia o relacjach kraju ze Wspólnotą (prawdopodobnie między grudniem 2020 a czerwcem 2021 roku).

"Times" zaznaczył, że w ramach konsultacji wewnątrzrządowych brytyjskie MSW opowiadało się za utrzymaniem dla tych osób wszystkich praw, w tym do osiedlenia się w kraju, którymi obecnie cieszą się obywatele UE w ramach swobody przepływu osób, ale spotkało się to ze sprzeciwem m.in. ze strony premier Theresy May.

Szefowa rządu, a także czołowi zwolennicy Brexitu poparli stworzenie alternatywnego systemu obowiązkowej rejestracji obywateli UE przyjeżdzających w trakcie okresu przejściowego. Jak jednak podkreśliła gazeta, "ta decyzja wywołała alarm w Home Office", a "rządowe źródła przyznały, że prace nad takim rozwiązaniem +dopiero co się zaczęły+ i +niemal na pewno nie będą gotowe na czas+".

W ubiegłym tygodniu "Times" podał, że większość brytyjskich ministrów uważa, iż po całkowitym wyjściu z UE i zakończeniu okresu przejściowego należy wprowadzić system migracyjny, który stworzy równe warunki dostępu do brytyjskiego rynku pracy dla obywateli UE i reszty świata, wymagając od wszystkich uzyskania uprzednio specjalnej wizy.

Dziennik ostrzegł jednak, że w ubiegłym roku władze brytyjskie wydały 164 tys. wiz dla obywateli państw spoza UE, a gdyby uwzględnić wszystkie osoby, które przyjechały ze Wspólnoty, to ta liczba wzrosłaby do ok. 400 tys., znacząco zwiększając obciążenia administracyjne.

Omówiony przez "Timesa" system rejestracji obywateli UE w okresie przejściowym jest jednak zupełnie oddzielną bazą danych niż ta, która będzie regulowała status 3,3 mln osób już mieszkających w Wielkiej Brytanii, w tym około miliona Polaków. Nowe rozwiązanie, oparte o zasadę "statusu osoby osiedlonej", ma zostać wdrożone w drugiej połowie 2018 roku, a rejestracja - jak zapewniają jego twórcy - będzie znacznie prostsza niż obecna procedura wymagająca m.in. wypełnienia 75-stronicowego formularza i będzie w całości przebiegała przez internet.

W ubiegłym roku brytyjski rząd przeprowadził konsultacje w sprawie nowego systemu z przedstawicielami polskiej społeczności w Londynie, Birmingham i Edynburgu. Pod koniec lutego podobne spotkania w formule "Community Connect" odbędą się także w walijskim Cardiff (21 lutego) i północnoirlandzkim Belfaście (23 lutego).

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z UE 29 marca 2017 roku i powinna opuścić Wspólnotę do 29 marca 2019 roku. Według rządowych planów kraj zachowa jeszcze obecne warunki członkostwa - poza prawem głosu - w ramach tzw. okresu przejściowego, który potrwa od 21 do 27 miesięcy, kończąc się najpóźniej w czerwcu 2021 roku.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

Write comment (0 Comments)

Google 15 lutego umożliwi domyślne blokowanie reklam w przeglądarce Chrome

 

Google od 15 lutego umożliwi domyślne blokowanie reklam w przeglądarce Chrome. Narzędzie nie będzie blokowało wszystkich reklam, jakie można spotkać na stronach internetowych, a jedynie te, które są szczególnie inwazyjne dla korzystających z internetu osób.

Google wspólnie z wydawcami internetowymi pracowało nad standardami, które będą zadowalały obie strony odwiecznego sporu o reklamy w internecie.

Firma wyraziła nadzieję, że wbudowanie w przeglądarkę domyślnie działającego narzędzia do blokowania reklam złagodzi obawy konsumentów, którzy coraz bardziej niechętnym okiem spoglądają na inwazyjne reklamy w internecie. Jednocześnie, Google chce zniechęcić internautów do użycia narzędzi zewnętrznych, działających bardziej rygorystycznie, co może negatywnie wpływać na najważniejsze dla Google'a źródło dochodów, jakim jest sprzedaż reklam. (PAP)

 

Write comment (0 Comments)

Volvo: wszystkie modele po 2019 r. będą mieć silniki elektryczne lub hybrydowe

Od 2019 roku wszystkie modele samochodów Volvo będą wyposażone w silniki elektryczne lub hybrydowe - zapowiedziała w środę firma mająca swą siedzibę w Szwecji. Volvo jest pierwszym producentem, który wyznaczył datę wycofania silników spalinowych.

Do 2019 roku firma będzie jednak produkować samochody z konwencjonalnymi napędami - zapewniono.

"Ta zapowiedź oznacza koniec dla samochodów napędzanych tylko przez silniki spalinowe" - podkreślił prezes Volvo Hakan Samuelsson.

Firma zapowiedziała jednocześnie, że w latach 2019-2021 wypuści na rynek pięć nowych modeli - trzy marki Volvo a dwa Polestar. Wszystkie będą dostępne z silnikami elektrycznymi. Firma z siedzibą w Szwecji dodaje, że samochody te będą też oferowane z napędami hybrydowymi. Ich produkcja odbywać się będzie w Europie, Chinach i Stanach Zjednoczonych. Te ostatnie zakłady są właśnie budowane.

W zeszłym miesiącu Volvo ogłosiło, że dokona zmian i przekształci markę Polestar w samodzielny biznes, który będzie koncentrował się na projektowaniu i produkcji elektrycznych samochodów sportowych, które będą stanowić konkurencję dla Tesli i AMG Mercedesa. Szwedzka marka chce też inwestować w rozwój technologii autonomicznej jazdy.

Jak przypomina agencja Reutera od 2010 roku Volvo intensywnie inwestuje w rozwój nowych modeli i rozbudowę fabryk. W tym właśnie roku marka została kupiona od Forda przez chiński koncern Geely. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Boeing wstrzymał loty testowe nowego samolotu 737 MAX

Ze względu na możliwe problemy z elementem silników, amerykański koncern Boeing wstrzymał loty testowe nowego samolotu 737 MAX. Firma zapewniła jednocześnie, że pierwsze maszyny tego typu trafią do klientów pod koniec tego miesiąca.

W zeszłym tygodniu Boeing został poinformowany o problemach dotyczących dysków turbin silnikowych produkowanych przez CFM International (joint venture General Electric i Safran - PAP). Amerykański koncern lotniczy zapewnił jednak, że w ciągu 2 tys. godzin testów nie odnotował żadnych problemów z tym elementem.

Model 737 MAX został zaprojektowany jako następca poprzedniego 737. Nowa wersja ma się wyróżniać dużą oszczędnością paliwa. W zeszłym roku dzierżawę tych maszyn zapowiedziały Polskie Linie Lotnicze LOT.

Od końca lat 60-tych Boeing wyprodukował ok. 9,5 tys. samolotów 737. Na model MAX firma do tej pory przyjęła ponad 3,7 tys. zamówień. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Jak to jest być polskim studentem na Middlesex University?

Jesteśmy dumni, że studenci Middlesex University w Londynie pochodzą ze 150 różnych krajów, z czego 355 studentów jest z Polski, co czyni nasz uniwersytet najpopularniejszym wśród Polaków w Wielkiej Brytanii.      

Karolina, studentka drugiego roku architektury wnętrz pochodzi z Bielska-Białej i od kilku lat mieszka w Londynie: „Middlesex University to wspaniałe miejsce do studiowania. Jest tu liczna grupa polskich studentów, dzięki czemu czuję się tu jak w domu i cieszę się, że na uniwersytecie mogę rozmawiać w moim ojczystym języku.”

Studia na Middlesex są zupełnie inne i bardziej stymulujące niż w Polsce. „Jest większe zróżnicowanie kulturowe, a uniwersytet daje możliwość węższej specjalizacji niż w Polsce” mówi Karolina.  „Kierunki są specjalistyczne i dają dużo swobody. Ponadto, studia są bardzo praktyczne i zapewniają wiele możliwości zdobycia doświadczenia: można na przykład wyjechać na Erasmusa lub odbyć roczne praktyki”.  Erasmus to program umożliwiający studentom wyjazd do innego kraju, aby tam odbyć część studiów, dzięki czemu nabierają innego podejścia do odmiennych kultur i systemów edukacyjnych.

Wielu Polaków obawia się studiować w Wielkiej Brytanii, ponieważ uważają, że ich znajomość języka angielskiego nie jest na tyle dobra, aby ukończyć studia na uniwersytecie. Na Middlesex University zapewniamy studentom możliwość podjęcia kursu języka angielskiego przed rozpoczęciem studiów, aby poprawić znajomość akademickiego języka angielskiego. Dodatkowo, uniwersytet oferuje bezpłatne indywidualne sesje dla studentów w trakcie semestru, podczas których nasz zespół lingwistów sprawdza prace pisemne studentów i daje wskazówki jak mogą je poprawić, aby osiągnąć najlepszy wynik.

Myślisz o studiowaniu na Middlesex University?

Przyjdź na specjalne spotkanie dla polskich kandydatów podczas najbliższego dnia otwartego, które odbędzie się10 czerwca bądź też odwiedź naszą stronę internetową: www.mdx.ac.uk/polska

Write comment (0 Comments)

Czy posiadając polskie studia licencjackie, mogę rozpocząć studia magisterskie na Wyspach?

Dyplom z zagranicznego uniwersytetu to żaden problem! Jesteśmy dumni, że studenci i pracownicy Middlesex University są przedstawicielami 150 różnych narodowości. Bez względu na to skąd pochodzisz, będziesz u nas mile widziany i zdobędziesz umiejętności, które pozwolą Ci osiągnąć sukces w przyszłości.

 Jeżeli ukończyłeś studia licencjackie w Polsce i chcesz rozpocząć studia magisterskie (postgraduate course) w Wielkiej Brytanii, musisz dopełnić kilku formalności. Przede wszystkim sprawdź, czy otrzymane stopnie spełniają nasze kryteria przyjęcia na studia. Jeśli spełniają, wówczas możesz przystąpić do wypełnienia formularza na naszej stronie internetowej. We wniosku o przyjęcie na studia należy również napisać własnymi słowami, dlaczego chcesz studiować na wybranym kierunku. Ponadto, należy podać imiona i nazwiska dwóch osób, które mogą udzielić Ci referencji. Najczęściej akceptowane są referencje od byłych pracodawców lub wykładowców. Na niektóre z naszych kreatywnych kierunków wymagane jest portfolio, dlatego przygotuj coś, co wyróżni Cię z tłumu.  Po otrzymaniu od nas oferty warunkowego przyjęcia na studia, przystąpisz do testu z języka angielskiego. Jeśli obawiasz się, że Twoja znajomość angielskiego nie jest najlepsza, nie przejmuj się! Oferujemy intensywny program przygotowujący do egzaminu IELT's, dzięki któremu już w ciągu kilku tygodni osiągniesz poziom wymagany przez uniwersytety w Wielkiej Brytanii.

Myślisz o studiowaniu na Wyspach?

Przyjdź na specjalne spotkanie dla polskich kandydatów podczas najbliższego dnia otwartego Middlesex University, który odbędzie się 10 czerwca lub odwiedź naszą stronę internetową: www.mdx.ac.uk/polska

Write comment (0 Comments)

Współzałożyciel Wikipedii zapowiada serwis sprawdzonych newsów

Współzałożyciel Wikipedii Jimmy Wales ogłosił powołanie do życia Wikitribune - nowego internetowego serwisu złożonego ze sprawdzonych wiadomości autorstwa profesjonalnych dziennikarzy. Chce w ten sposób walczyć z rozpowszechnianiem fake newsów w sieci.

Wikitribune ma być pozbawiona reklam i finansowana z dobrowolnych datków internautów, których zachęca się do comiesięcznych wpłat 10-15 dolarów, ale korzystanie z serwisu będzie dla wszystkich darmowe.

Im więcej będzie pieniędzy, tym więcej zatrudnionych zostanie dziennikarzy - na początek ma ich być dziesięciu. W pracy ma ich wspierać grono sprawdzonych, zaufanych wolontariuszy.

Celem jest dostarczanie opartych na faktach i neutralnych wiadomości, które internauci będą mogli samodzielnie zweryfikować, gdyż do artykułów mają być dołączane materiały źródłowe, takie jak np. nagranie całego wywiadu z rozmówcą. Odbiorcy będą mogli zgłaszać poprawki do tekstów, ale profesjonaliści sprawdzą je przed wprowadzeniem.

Medioznawca Charlie Beckett z London School of Economics wypowiedział się pozytywnie o inicjatywie Walesa jako próbie odpowiedzi na brak zaufania opinii publicznej do mediów głównego nurtu. Niemniej wyraził wątpliwość, czy Wikitribune będzie mieć zasięg i skalę, które pozwolą na rzeczywistą walkę z fałszywymi wiadomościami rozpowszechnianymi w internecie m.in. za pośrednictwem portali społecznościowych.

"Ten rodzaj ludzi, którzy zwrócą uwagę na Wikitribune i zechcą się dołożyć, już i tak ma niezłe rozeznanie w mediach" - powiedział prof. Beckett Reutersowi.

W nagraniu wideo zamieszczonym na stronie www.wikitribune.com Wales wskazuje, że ponieważ internauci nie chcą płacić za treści w internecie, portale informacyjne finansują się z reklam, a to oznacza pogoń za jak największą klikalnością, co z kolei odbija się negatywnie na jakości publikacji. Z kolei media społecznościowe dobierają użytkownikom wiadomości kierując się ich profilem, co tylko utwierdza ich w nabytych opiniach i przekonaniach.

Na Wikitribune nie ma jeszcze żadnych artykułów; serwis ma ruszyć za 29 dni. (PAP)

Write comment (0 Comments)

NASA: w oceanie na księżycu Saturna mogą być składniki do życia

Enceladus - księżyc Saturna - pod warstwą lodu skrywa ocean, w którym mogą być warunki do istnienia życia - ogłosiła NASA. "Żeby poszukiwać życia, nie musimy nawet lecieć poza Układ Słoneczny" - komentuje w rozmowie z PAP popularyzator astronomii Karol Wójcicki.

W czwartek NASA ogłosiła, że na niepozornym, liczącym zaledwie 500 km średnicy księżycu Saturna - Enceladusie, mogą istnieć warunki wystarczające do powstania życia. Sonda Cassini zbadała skład gejzerów na powierzchni tego satelity. Eksperci spodziewają się, że w oceanie Enceladusa, pod grubą warstwą lodu, mogą istnieć kominy termalne.

Niewykluczone, że w takich warunkach mogło powstać życie.

"Od dawna mówiło się, że pod pokrywami lodowymi takich księżyców, jak krążąca wokół Jowisza Europa, czy własnie Enceladus, może istnieć ocean pełen płynnej wody. Ale co ważniejsze, liczyliśmy na to, że na dnach oceanów mogą zachodzić reakcje takie, jak w pobliżu kominów termalnych na dnie ziemskich oceanów. Byłaby tam m.in. gorąca woda w pobliżu której w przeszłości na Ziemi rozwijało się życie" - wyjaśnił Karol Wójcicki, prowadzący na FB popularny fanpage "Z głową w gwiazdach".

"Nie musimy nawet opuszczać Układu Słonecznego, żeby poszukiwać życia. Tutaj wciąż mamy jeszcze wiele do zbadania" - skomentował Wójcicki.

Przypomniał, że głębokość oceanu na Enceladusie może wynosić nawet 30 km. Ocean ten przykryty jest warstwą lodu grubą na kilka-kilkanaście kilometrów. Przelatując w okolicach Saturna sonda Cassini zaobserwowała ogromne lodowe gejzery w pobliżu południowego bieguna tego księżyca. Później, kiedy dokonywano przelotów przez te "fontanny" - okazało się, że zawierają one m.in. wodór. "Można to wyjaśnić obecnością kominów termalnych na dnie oceanu. Obecność wodoru może natomiast stanowić źródło energii dla beztlenowych organizmów żywych. Nie wiadomo jednak, jak jest w rzeczywistości. To wciąż spora tajemnica" - skomentował Wójcicki.

"Pozostaje uważnie przyglądać się księżycowi Saturna, żeby szukać śladów potencjalnej obecności organizmów w tym miejscu. Niestety przez kilka lat będzie to niemożliwe, bo sonda Cassini, która dokonała tego odkrycia, za kilka miesięcy zakończy swoją bardzo już długą misję w pobliżu Saturna. A kolejne misje w pobliże Enceladusa na razie nie są planowane" - powiedział Wójcicki.

Chociaż Enceladus wydaje się miejscem niezbyt gościnnym, istnieje tam kilka czynników, które mogą sprzyjać obecności życia. Chodzi nie tylko o wodę i ciepło potrzebne do zapoczątkowania reakcji chemicznych. "Gruba warstwa lodu chroniłaby potencjalne formy życia przed niebezpiecznym promieniowaniem kosmicznym" - wytłumaczył Wójcicki. Jak dodaje, Ziemię przed wpływem niebezpiecznych rozbłysków słonecznych chroni np. magnetosfera, tymczasem Mars nie ma już takiego naturalnego zabezpieczenia.

Rozmówca PAP wyjaśnił, że choć Enceladus nie ma aktywnego, gorącego jądra (jak np. Ziemia), to źródłem energii może być dla niego Saturn. "Enceladus to mały satelita (ma średnicę 7 razy mniejszą niż nasz Księżyc - przyp. PAP), który krąży wokół bardzo dużej planety. Pływy grawitacyjne Saturna ściskają i rozciągają Enceladusa. A wtedy powstaje ciepło, które się uwalnia przez kominy termalne" – opowiedział Wójcicki.

Jak jednak zwrócił uwagę rozmówca PAP, na szczegółowe badania Enceladusa trzeba jeszcze poczekać. Zanim bowiem naukowcy wyślą tam sondę, muszą się lepiej zapoznać z Europą - skutym lodem księżycem Jowisza. Już wcześniej bowiem odkryto, że i tam mogą panować warunki do przetrwania życia. "Europa jest nie tylko bliżej Ziemi. Księżyc ten jest większy i łatwiej wejść na jego orbitę. Już teraz jest planowana misja satelity, który będzie miał zbadać ten glob" - wyjaśnił Wójcicki.

Jak dodał, od dłuższego czasu naukowcy snują fantazje o lądowniku, który spróbowałby wylądować na powierzchni Europy i przetopiwszy się przez lód zanurzył się w tamtejszym księżycowym oceanie.

Ludwika Tomala (PAP)

Write comment (0 Comments)

Microsoft zapowiada, że usunie niebezpieczną lukę w programie Word

Amerykański koncern Microsoft ogłosił, że naprawi lukę w edytorze tekstów Word, którą oszuści mogli wykorzystać do wykradania loginów kont bankowych. Chodzi o lukę zero-day, o której po raz pierwszy poinformowano w weekend - tłumaczy we wtorek BBC.

W poniedziałek firma zajmująca się bezpieczeństwem cybernetycznym, Proofpoint, poinformowała, że wykryła kampanię e-mailową, która wykorzystywała lukę edytora tekstów Word do rozprowadzenia złośliwego oprogramowania - Dridex. Zostało ono zaprojektowane do przechwytywania danych do logowania wykorzystywanych w bankowości komputerowej.

Lukę zero-day wykryto w wielu wersjach programu Word dla systemu operacyjnego Windows. Pozwalała ona szkodliwemu oprogramowaniu, w tym Dridexowi, zainstalować się na komputerze ofiary - podają eksperci ds. cyberbezpieczeństwa. Dridex był rozsyłany w pliku Microsoft Word RTF.

Microsoft nie podał, czy problem dotyczy też wersji Worda na komputery Mac.(PAP)

Write comment (0 Comments)

Start-up wynajmujący hakerów otrzymał 21 mln dolarów dofinansowania

Start-up Synack, wynajmujący firmom hakerów otrzymał 21 mln dolarów dofinansowania od Microsoft Ventures, Hewlett Packard Enterprise i grupy telekomunikacyjnej Singtel - poinformował we wtorek dziennik "Financial Times".

Synack oferuje usługi tzw. czerwonego zespołu, czyli grupy ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa, która na zlecenie klienta włamuje się do jego sieci i sprawdza jej słabe punkty. Jak podkreśla sama firma - zatrudnia zaledwie 10 proc. najlepszych osób, które ubiegają się o pracę dla jej platformy.

Nowi inwestorzy dołączyli do spółki venture capital z Doliny Krzemowej Kleiner Perkins oraz GV (dawne Google Ventures), które wcześniej wsparły finansowo Synack. Do tej pory start-up zgromadził 55 mln dolarów.

Firma została założona przez dwóch byłych pracowników amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA). Współzałożyciel i jej szef Jay Kaplan tłumaczył, że start-up odnotował w ostatnich 18 miesiącach "ogromny wzrost" zainteresowania klientów usługami "czerwonego zespołu".

Firma liczy, że jej działalność pomoże rozwiązać problem braku na rynku odpowiedniej liczby wykwalifikowanych ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Według ostatniego badania Global Information Security Workforce Study do 2020 roku będzie brakować 1,8 mln osób o takim profilu zawodowym. Korzystając z usług firm takich jak Synack przedsiębiorstwa nie będą musiały zatrudniać na pełen etat pracowników zajmujących się bezpieczeństwem cybernetycznym - dodaje "FT".

Z usług Synack, poza podmiotami prywatnymi, korzysta też amerykańskie ministerstwo obrony i urząd podatkowy (IRS). Ich oferta cieszy się też rosnącą popularnością w Europie - dodaje "FT". (PAP)

Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.