Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show
Sun, Apr 11, 2021

Technologia

Technologia

All Stories

Nieudany kosmiczny eksperyment Virgin Orbit miliardera Bransona

Należąca do brytyjskiego miliardera Richarda Bransona firma Virgin Orbit nie zdołała w poniedziałek umieścić na orbicie okołoziemskiej rakiety wystrzelonej z samolotu. Zapowiedziano rychłe podjęcie nowej próby.

Podczas próby dokonanej nad Pacyfikiem, w pobliżu wybrzeży Kalifornii, rakieta nazwana LauncherOne została wyniesiona na wysokość ok. 9 km pod skrzydłem należącego do Bransona samolotu Boeing 747 Jumbo.

Samolot nazwany Cosmic Girl (Kosmiczna Dziewczyna), specjalnie przystosowany do eksperymentu, wystartował z bazy lotniczej i kosmodromu Mojave na pustyni o tej samej nazwie.

Pocisk pomyślnie oddzielił się od samolotu i odpalił silnik jednak doszło wówczas do niesprecyzowanej bliżej "anomalii", która zmusiła - jak głosi opublikowane oświadczenie Virgin Orbit - do zakończenia eksperymentu. Samolot powrócił bezpiecznie do bazy.

"Dowiemy się więcej kiedy nasi inżynierowie przeanalizują górę danych, jakie dzisiaj zebraliśmy" - oświadczyła firma.

"Osiągnęliśmy dzisiaj wiele celów, jakie sobie wyznaczyliśmy, chociaż być może nie wszystkie. Dokonaliśmy jednak wielkiego kroku. Nasza następna rakieta już czeka i kolejna próba zostanie podjęta wkrótce" - sprecyzowano.

Branson chce przy pomocy swojej firmy przechwycić część powstającego lukratywnego rynku wprowadzania na orbitę niewielkich satelitów. Utworzona przez niego Virgin Group kontroluje ponad 400 przedsiębiorstw z różnych dziedzin, w tym nawet fonograficznej (Virgin Records). (PAP)

Nowy audyt ws. wpływu Huaweia w budowie 5G na bezpieczeństwo

Rząd Wlk. Brytanii rozpoczął nowy audyt ws. wpływu dopuszczenia chińskiego koncernu Huawei do budowy sieci 5G na bezpieczeństwo kraju. Decyzja zapadła po nałożeniu na tę firmę nowych sankcji uzasadnianych przez USA względami bezpieczeństwa - informuje serwis BBC.

W styczniu Wielka Brytania zdecydowała się dopuścić częściowo Huawei do budowy elementów sieci 5G pozbawionych znaczenia krytycznego i tym samym oparła się naciskom ze strony USA - przypomina BBC.

Rzecznik rządu w specjalnie przygotowanym oświadczeniu na temat nowego audytu zakomunikował, że "bezpieczeństwo i odporność naszej sieci to kwestie najważniejsze". Jak dodał, "podążając za ogłoszeniem przez USA kolejnych sankcji przeciwko Huaweiowi, Narodowe Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC) przyjrzy się uważnie wpływowi, jaki (udział tej firmy w budowie infrastruktury 5G) może wywrzeć na brytyjskie sieci".

Wprowadzone przez USA sankcje wykluczają możliwość korzystania przez Huaweia z amerykańskich technologii i oprogramowania do projektowania części elektronicznych produkowanych przez ten koncern.

Amerykańskie ministerstwo handlu uważa, że chińska firma omija wprowadzone w ubiegłym roku regulacje zobowiązujące ją do uzyskiwania licencji za każdym razem, gdy chce współpracować z podmiotami z USA. Sposobem na ominięcie wprowadzonych regulacji i obostrzeń miało być wykorzystanie przez Huaweia amerykańskiego sprzętu do produkcji elementów elektronicznych w fabrykach zlokalizowanych w innych krajach - pisze BBC.

W odpowiedzi na wszczęty przez brytyjski rząd nowy audyt bezpieczeństwa, wiceprezes Huaweia Victor Zhang powiedział, iż priorytetem firmy "pozostaje dalsze udostępnianie bezpiecznej sieci 5G w całej Wielkiej Brytanii". Jak dodał, Huawei "cieszy się z możliwości dyskusji z NCSC na temat wątpliowści, które może mieć ta agencja i ma nadzieję na kontynuację bliskiej relacji współpracy, która trwała ostatnie 10 lat".

Krytycy dopuszczenia Huawei do budowy sieci 5G uważają, że wykorzystanie sprzętu tej firmy stanowi ryzyko ze względu na możliwość użycia go przez Pekin do celów szpiegowskich, a nawet sabotażu sieci telekomunikacyjnych. (PAP)

Raport: prawie połowa tweetów o Covid-19 pochodzi od botów

Autorami 45 proc. spośród ponad 200 mln wpisów na Twitterze na temat pandemii są prawdopodobnie zautomatyzowane konta rozsiewające dezinformację - wynika z analizy amerykańskich badaczy z Uniwersytetu Carnegie Mellon w Pittsburghu.

Jak podało w środę amerykańskie radio publiczne NPR, badacze z Carnegie Mellon stwierdzili, że prawie połowa z ponad 200 mln tweetów na temat Covid-19 od stycznia pochodziła z kont "zachowujących się bardziej jak skomputeryzowane roboty niż ludzie". Badacze doszli do takich wniosków na podstawie np. podejrzanie wysokiej liczby tweetów generowanych przez te konta i ich rzekomej lokalizacji.

Według autorów analizy, choć definitywne ustalenie, kto stoi za botami jest trudne, treść wpisów sugeruje, że są one częścią "machiny propagandowej", nastawionej na zwiększanie podziałów w społeczeństwie i rozsiewanie dezinformacji na temat pandemii."Wiemy, że wygląda to jak machina propagandowa i z pewnością wpisuje się w rosyjskie i chińskie strategie" - stwierdziła autorka badania Kathleen Carley. Zaznaczyła jednocześnie, że udowodnienie tego wymagałoby zaangażowania "ogromnych środków".

Diagnozy badaczy są zbieżne z wnioskami, do których doszli także hiszpańscy analitycy z firmy Cyrity zajmującej się cyberbezpieczeństwem. Według najnowszego raportu firmy, do którego miał dostęp dziennik "El Mundo", Rosja i Chiny "prowadzą w sposób bezpośredni (...), a także pośredni, poprzez firmy i struktury pozarządowe w innych krajach, kampanie fałszywych informacji, dezinformacji i ingerencji zagranicznej”.

Działania obu reżimów "skierowane są na doprowadzenie do podziałów opinii publicznej i wprowadzenie zamieszania w gospodarkach zachodnich, głównie Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych” - stwierdzili autorzy raportu.

Według przedstawiciela Cyrity, Joaquina Castillejo, Rosja i Chiny mają różne interesy. "W przypadku Rosji dezinformacja należy do jej strategii wojskowej, a celem jest tworzenie podziałów i napięć w krajach przynależnych do kręgu jej interesów, czego nawet często nie ukrywa. (...) Tak było w przypadku brexitu czy niepodległości Katalonii, a strategia Rosji była bardzo agresywna" - powiedział Castillejo. "Chiny zainteresowane są bardziej poprawą swojego wizerunku i obroną interesów gospodarczych, gdyż teraz mają dużą szansę na poszerzenie swoich wpływów” - wyjaśnił.

Jak podaje NPR, naukowcy z uniwersytetu Carnegie Mellon zidentyfikowali ponad 100 fałszywych narracji promowanych przez boty na Twitterze, w tym np. teorię spiskową o związku rozprzestrzeniania się wirusa z rozwojem sieci 5G. Teoria zyskała na tyle dużą popularność w mediach społecznościowych, że w Wielkiej Brytanii i innych krajach doszło do wielokrotnych ataków na maszty telekomunikacyjne.

Władze Twittera nie odniosły się do treści badania, ale zaznaczyły, że podjęły działania wobec 1,5 mln kont promujące dezinformację na temat Covid-19. Działania te nie zawsze są skuteczne, bo kasowane lub zawieszane konta szybko bywają zastępowane nowymi. (PAP)

Obraz Miguel Á. Padriñán z Pixabay 

W przyszłym roku akademickim wykłady w Cambridge tylko przez internet

W przyszłym roku akademickim brytyjski Uniwersytet w Cambridge nie będzie prowadził wykładów w tradycyjnej formie, z powodu epidemii koronawirusa zajęcia zostaną przeniesione do internetu - poinformował w środę Reuters.

"Ponieważ prawdopodobne jest, że zasada zachowania dystansu społecznego będzie nadal wymagana, uniwersytet zdecydował, że w następnym roku akademickim nie będą odbywały się wykłady w tradycyjnej formie" - napisano w oświadczeniu władz uczelni.

Dodano, że decyzja ta ma ułatwić planowanie kolejnego roku akademickiego, ale może być zmieniona, w zależności od oficjalnych wskazówek dotyczących zasad zachowania bezpieczeństwa.

Uniwersytet ma nadzieję, że być może od października będą mogły odbywać się spotkania małych grup seminaryjnych oraz osobiste konsultacje z wykładowcami, o ile uczestnicy będą zachowywać między sobą zalecaną odległość.

Uczelnia w Cambridge, podobnie jak inne brytyjskie szkoły wyższe, została zamknięta w marcu i od tego czasu prowadzi nauczanie online, w ten sposób przeprowadzane są również egzaminy, odwołano także ceremonie rozdania dyplomów.

Organizacja zrzeszająca uniwersytety w Wielkiej Brytanii Universities UK poinformowała, że Cambridge jest pierwszą uczelnią, która zdecydowała się na odwołanie tradycyjnych wykładów w całym roku akademickim. Podobną decyzję podjął już wcześniej Uniwersytet w Manchesterze, ale dotyczy ona na razie tylko zaczynającego się jesienią pierwszego semestru.

Według przytaczanych przez agencję AP analiz, nawet 120 tys. brytyjskich uczniów może zdecydować się na opóźnione rozpoczęcie wyższej edukacji, jeżeli nauczanie będzie nadal prowadzone tylko przez internet. Ta sytuacja poważnie odbije się na finansach uniwersytetów, podobnie jak utrudnienia w podróżowaniu po świecie, które mogą zmniejszyć napływ płacących wyższe czesne niż ich brytyjscy koledzy zagranicznych studentów.

Szefowa publicznej agencji nadzorującej wyższą edukację w Wielkiej Brytanii Nicola Dandridge powiedziała w tym tygodniu, że uczelnie powinny do czerwca - kiedy absolwenci szkół średnich będą decydowali o swojej przyszłości - jasno określić, w jakiej formie mają zamiar prowadzić nauczanie w kolejnym roku akademickim. (PAP)

Naukowcy sprawdzą, czy psy mogą węchem wykrywać koronawirusa

Brytyjscy naukowcy rozpoczną testy mające sprawdzić, czy psy są w stanie węchem wykryć osoby zakażone koronawirusem, jeszcze zanim zaczną one wykazywać symptomy choroby.

Brytyjski rząd poinformował w sobotę, że przekazał 500 tys. funtów na badania prowadzone przez Londyńską Szkołę Higieny i Medycyny Tropikalnej (LSHTM), uniwersytet w Durham oraz organizację charytatywną Medical Detection Dogs.

Sześć psów - labradory i cocker spaniele - otrzyma próbki zapachu pacjentów chorych na Covid-19 z londyńskich szpitali, a następnie zostaną one nauczone, jak odróżniać ich zapach od zapachu ludzi, którzy nie są zarażeni. Jeśli testy zakończą się powiedzeniem, jeden pies będzie mógł sprawdzić do 250 osób na godzinę, co mogłoby być szczególnie przydatne w miejscach publicznych czy na lotniskach.

"Psy do diagnostyki biologicznej już teraz wykrywają określone rodzaje nowotworów i wierzymy, że ta innowacja może dostarczyć szybkich wyników w ramach naszej szerszej strategii badań. Dokładność jest niezbędna, więc to badanie powie nam, czy +koronawirusowe psy+ są w stanie niezawodnie wykryć wirusa i powstrzymać jego rozprzestrzenianie się" - oświadczył James Bethell, wiceminister zdrowia odpowiedzialny za innowacje i badania naukowe.

Organizacja Medical Detection Dogs podkreśliła, że szkoli psy do wykrywania niektórych nowotworów, choroby Parkinsona i malarii, a badania pokazują, że psy mogą być nauczone, aby wykrywać zapach choroby, który jest tak delikatny, jak gdyby rozcieńczyć jedną łyżeczkę cukru w dwóch basenach olimpijskich pełnych wody.

Badania nad możliwością wykrywana koronawirusa przez psy prowadzone są również w Stanach Zjednoczonych i we Francji.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Obraz Sonja Kalee z Pixabay 

W.Brytania chce wdrożyć nowy test firmy Roche na przeciwciała Covid-19

Rząd Wielkiej Brytanii poinformował w czwartek, że prowadzi rozmowy ze szwajcarską firmą farmaceutyczną Roche w sprawie wdrożenia na szeroką skalę jej nowego, w pełni skutecznego testu na obecność przeciwciał na Covid-19.

Brytyjskie laboratorium Instytutu Zdrowia Publicznego w Porton Down ustaliło, że test firmy Roche jest w 100 proc. skuteczny w dokładnym wykrywaniu przeciwciał na Covid-19, co oznacza, że w odróżnieniu od innych testów nie podaje fałszywych wyników po wykryciu przeciwciał podobnych do Covid-19, a mogących świadczyć o przebytym przeziębieniu lub innej infekcji.

Resort zdrowia Wielkiej Brytanii ocenia, że zastosowanie testów Roche może radykalnie ułatwić walkę z epidemią, ponieważ osoby, u których wykryte zostaną przeciwciała, mogą wrócić do pracy i normalnie funkcjonować, bez ryzyka zakażenia.

"Telegraph", który jako pierwszy podał tę informację, pisze że brytyjskie władze rozmawiają z Roche o zakupie milionów zestawów testowych.

Reuters zauważa jednak, że niejasne jest nadal, czy przejście infekcji SARS-CoV-2 gwarantuje trwałą odporność na tego wirusa.

Co więcej, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegła w komunikacie wydanym pod koniec kwietnia, że nie ma dowodów na to, iż ludzie, którzy wyzdrowieli z Covid-19 i mają przeciwciała, nie mogą się ponownie zarazić koronawirusem.

WHO ostrzegła też rządy przed wydawaniem "paszportów odporności" czy "certyfikatów bezpieczeństwa" osobom, które były zakażone koronawirusem, a wyzdrowiały. Według WHO praktyka ta może faktycznie zwiększyć ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa, ponieważ osoby takie mogą zlekceważyć standardowe środki ostrożności.

Tymczasem brytyjski rząd rozważa właśnie wydawanie osobom, u których wykryto przeciwciała, "paszportów zdrowia", czyli swego rodzaju przepustki do normalnego funkcjonowania.

WHO przypomniała, że większość badań dowodzi, iż ludzie, którzy wyzdrowieli, mają przeciwciała na wirusa, jednak niektórzy z nich mają bardzo niski poziom neutralizujących przeciwciał we krwi, "co sugeruje, że odporność komórkowa może być również kluczowa, żeby wyzdrowieć" - głosi komunikat WHO. (PAP)

Obraz fernando zhiminaicela z Pixabay 

W Instytucie Lotnictwa powstał prototyp respiratora "ostatniej szansy"

Prototyp respiratora ciśnieniowego WentILOT 1.0 powstał w Instytucie Lotnictwa - Sieci Badawczej Łukasiewicz - poinformowało biuro prasowe Sieci. Urządzenie nie zastąpi profesjonalnego urządzenia, może być jednak stosowane w ekstremalnych okolicznościach związanych z epidemią COVID-19.

Respirator ciśnieniowy WentILOT 1.0 w najbliższych dniach będzie gotowy do testów medycznych. Po pozytywnym ich przejściu i kierunkowej decyzji Ministerstwa Rozwoju możliwe będzie uruchomienie produkcji sprzętu - wynika z prasowego komunikatu.

"Nasz respirator nie zastąpi profesjonalnego, zaawansowanego technologicznie urządzenia, pozwalającego na prowadzenie pełnej terapii. Może być jednak pomocny w krajach, w których sytuacja w służbie zdrowia jest trudna lub innych ekstremalnych okolicznościach związanych z epidemią, prowadzących do czasowych niedoborów sprzętu" – mówi cytowany w komunikacie przesłanym PAP autor rozwiązania dr inż. Łukasz Czajkowski, który pracuje z zespołem kierowanym przez mgr inż. Agnieszkę Sobieszek z Łukasiewicz - ILOT.

Założenia konstrukcyjne respiratora konsultowane były z pracownikami Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Instytutu „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka”.

Przedsięwzięcie jest realizowane z inicjatywy i przy wsparciu zespołu koordynującego działającego przy Ministerstwie Rozwoju.

W komunikacie poinformowano, że w najbliższych dniach powinny się zakończyć testy techniczne sprzętu. Po nich WentILOT 1.0 zostanie poddany testom klinicznym, które pozwalają na uzyskanie odpowiednich certyfikatów i uzyskanie statusu wyrobu medycznego.

To kolejny projekt respiratora, nad którym w ostatnim czasie pracują instytuty w ramach Sieci Badawczej Łukasiewicz. Instytut Techniki i Aparatury Medycznej wspólnie z Instytutem Inżynierii Biomedycznej PAN wyprodukował urządzenie Ventil do wentylacji dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora. Resort nauki przeznaczył na produkcję 100 takich urządzeń 5 mln zł. (PAP)

szz/ ekr/

Image by Simon Orlob from Pixabay 

 

Badanie: aby utrzymać skuteczność, brytyjski wywiad musi wdrożyć sztuczną inteligencję

Brytyjski wywiad musi wdrożyć w swoich działaniach wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji (AI), aby utrzymać skuteczność i móc chronić bezpieczeństwo narodowe kraju - oceniają autorzy badania zamówionego przez agencję wywiadu elektronicznego GCHQ.

W cytowanym przez dziennik "Financial Times" raporcie z badania naukowcy sugerują, że nastawione wrogo względem Wielkiej Brytanii państwa będą aktywnie korzystać ze sztucznej inteligencji do budowania swojej przewagi w sferze cyberprzestrzeni. Jednym z możliwych działań ma być wykorzystywanie technologii "deep fake" do generowania treści dezinformujących i destabilizujących system polityczny.

Brytyjski wywiad powinien odpierać pojawiające się zagrożenia również z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Uczenie maszynowe może wspomagać działania agencji wywiadowczych np. w zakresie analityki danych, a także monitorowania aktywności terrorystów i poszukiwania zmian w zachowaniu obserwowanych pod kątem zagrożenia terrorystycznego osób, które bez wykorzystania tego rodzaju narzędzi mogą pozostać niedostrzeżone - twierdzą eksperci.

Cytowana przez "FT" firma Darktrace zwraca uwagę, że sztuczna inteligencja to również narzędzia, które pozwalają na skuteczne wykrywanie cyberataków prowadzonych z użyciem tego rodzaju rozwiązań. "Tylko AI może walczyć z AI" - ostrzegają specjaliści. Wspomagane przez sztuczną inteligencję cyberataki są skuteczniejszym sposobem obchodzenia zabezpieczeń infrastruktury sieciowej i bardzo często wymykają się zespołom czuwającym nad cyberbezpieczeństwem - podkreślają eksperci.

Zamówiony przez GCHQ raport ukazał się jako zwieńczenie audytu zamówionego po atakach terrorystycznych w Londynie z 2017 roku, które skłoniły społeczność wywiadowczą do włączenia nowych narzędzi technologicznych do swojej pracy. Audyt, któremu przewodził specjalista ds. terroryzmu David Anderson, wskazał, iż ataki powinny "wzmocnić posiadane uprawnienia" kontrwywiadu (MI5) w zakresie korzystania z narzędzi uczenia maszynowego, sztucznej inteligencji i systemów analizy behawioralnej, by wspomóc własne procesy związane z przetwarzaniem danych oraz współdzielenie informacji pomiędzy poszczególnymi agencjami wywiadowczymi.

Zamówiony przez GCHQ raport jest sceptyczny wobec wykorzystania AI do przewidywania przyszłego zachowania potencjalnych terrorystów i ich wychwytywania z tkanki społecznej. Autorzy wskazują, iż potencjał tych narzędzi leży raczej w monitorowaniu informacji na temat jednostek już objętych nadzorem agencji wywiadowczych.

Nowy dyrektor MI5 Ken McCallum zapowiedział, że wykorzystanie nowych technologii w pracy agencji będzie jednym z jego priorytetów. Dziennik "Financial Times" przypomina jednocześnie, że społeczność wywiadowcza na całym świecie jest szeroko krytykowana w związku z aspektami etycznymi wykorzystania dużych ilości danych (m.in. telekomunikacyjnych) celem zwalczania terroryzmu. Zdaniem aktywistów działających na rzecz prywatności, takich jak technolog związany z organizacją Privacy International Gus Hosein, "gromadzenie danych na szeroką skalę i masowe ich przetwarzanie to inwazja w prywatność".

Według GCHQ raport stanowi część działań na rzecz współpracy tej agencji z sektorem akademickim, rządem, a także grupami zainteresowanymi ochroną wolności obywatelskich. Jego celem ma być "odniesienie się do aspektów prawnych oraz etycznych wykorzystania sztucznej inteligencji dla celów bezpieczeństwa narodowego". (PAP)

Brytyjscy wydawcy prasy krytykują Google'a za brak jasności przy blokowaniu reklam

Brytyjscy wydawcy prasy krytykują Google'a za brak jasności przy blokowaniu reklam o tematyce związanej z koronawirusem SARS CoV-2. Ich zdaniem koncern nie wyjaśnił dokładnie zasad towarzyszących filtrowaniu treści, przez co wydawcy tracą przychody z reklam.

Jak informuje dziennik "Financial Times", wiele marek reklamujących się w internecie korzysta obecnie ze zbiorów słów kluczowych mających na celu filtrowanie treści w sieci, aby ich reklamy wykupywane na platformach Google'a nie pojawiały się w pobliżu tekstów zawierających słowa takie jak: "koronawirus", "pandemia" lub nawet "Boris Johnson" (obecny premier Wielkiej Brytanii - PAP). Londyńska gazeta podkreśla, że to normalna praktyka bezpieczeństwa stosowana przez reklamodawców internetowych również przed wybuchem pandemii, która miała na celu np. blokowanie reklam linii lotniczych w materiałach poświęconych katastrofom samolotów.

Niektórzy brytyjscy wydawcy zarzucają Google'owi, że firma nie zapewniła należytej przejrzystości w kwestii własnych działań wobec praktyki blokowania słów kluczowych przez reklamodawców. Zdaniem mediów filtry te nie działają poprawnie i eliminują reklamy również z treści o pozytywnym wydźwięku bądź też z materiałów o dużej wartości informacyjnej, gdzie w opinii wydawców mogłyby być obecne.

Organizacja Newsworks zajmująca się promocją i aktywizmem w ramach branży medialnej ocenia, że blokowanie słów kluczowych przez reklamodawców może przełożyć się na stratę 50 mln funtów dla wydawców prasy korzystających z internetu do dystrybucji swoich treści. Nieproporcjonalnie negatywnie może wpłynąć również na mniejsze i regionalne serwisy informacyjne.

Google w rozmowie z "Financial Times" podkreśliło, że "prowadzi ciągłe rozmowy" z wydawcami, reklamodawcami i przedstawicielami administracji, których celem jest "pomoc branży w tych trudnych czasach". Koncern z Mountain View poinformowal też, że na czas pandemii anulował opłaty dla wydawców korzystających z platformy reklamowej Ad Manager.

Londyński dziennik przypomina, że w związku z pandemią powodowanej przez koronawirusa choroby Covid-19 wydatki na reklamę spadają. Jeden z największych brytyjskich wydawców prasy stwierdził, że wyceny przestrzeni reklamowej na stronach internetowych w czasie pandemii spadły nawet o 40 proc. (PAP)

Wyciekły dane 42 mln użytkowników nieoficjalnej wersji komunikatora Telegram

Wyciekły dane 42 mln użytkowników nieoficjalnej wersji komunikatora Telegram - informuje serwis Infosecurity Magazine. Według ekspertów do wycieku doszło w wyniku błędnej konfiguracji usług chmurowych.

Wśród informacji, których bezpieczeństwo zostało naruszone, znajdowały się numery identyfikacyjne użytkowników, ich numery telefonów, nazwy kont ustawione w aplikacji, a także hasze i tajne klucze szyfrujące komunikację. Mogą one teraz posłużyć np. do kolejnych ataków, w tym do wyłudzeń finansowych.

Dane zlokalizowane w niezabezpieczonej bazie odkrył 21 marca badacz cyberbezpieczeństwa związany z firmą Comparitech Bob Diaczenko. Według eksperta zbiór nie był chroniony nawet hasłem i został umieszczony w internecie przez grupę hakerską o nazwie "Hunting system".

Klaster zawierający dane użytkowników nieoficjalnej wersji Telegrama został usunięty z internetu 25 marca. Dzień wcześniej Diaczenko poinformował o istnieniu bazy dostawcę hostingu, którego usługa została wykorzystana do umieszcznia zbioru w sieci.

Według Infosecurity Magazine wyciek danych naraża na niebezpieczeństwo użytkowników komunikatora Telegram z krajów, w których pobranie oficjalnej wersji aplikacji jest niemożliwe. Osoby takie, aby móc korzystać z szyfrowanej komunikacji oferowanej przez Telegram, często pobierają aplikację nieoficjalne. Dzieje się tak m.in. w Iranie, gdzie korzystanie z Telegrama jest zabronione przez władze. (PAP)

Hakerzy zaatakowali brytyjską firmę medyczną pracującą nad zwalczaniem epidemii

Hakerzy z grupy cyberprzestępczej Maze zaatakowali brytyjską firmę medyczną pracującą obecnie nad zwalczaniem pandemii Covid-19 - informuje serwis Computer Weekly. Firma została zainfekowana złośliwym oprogramowaniem szyfrującym dla okupu (ransomware).

W wyniku cyberataku hakerzy pozyskali dane osobowe i medyczne tysięcy byłych pacjentów, którzy korzystali z dostarczanych przez firmę usług i produktów ochrony zdrowia. Computer Weekly podkreśla jednak, że niepowodzeniem zakończyły się próby zablokowania przez cyberprzestępców systemów teleinformatycznych spółki.

Firma Hammersmith Medicines Research prowadziła w przeszłości testy pomagające w pracach nad szczepionką na wirusa ebola oraz rozwijała leki mające zastosowanie w terapii choroby Alzheimera. Obecnie uczestniczy w walce z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 powodującego chorobę Covid-19.

Jak zwraca uwagę serwis, dane z HMR zostały opublikowane przez hakerów na jednym z forów zaledwie kilka dni po tym, jak grupa Maze obiecała nie atakować organizacji z sektora opieki zdrowotnej i medycyny walczących z epidemią.

Dział bezpieczeństwa HMR poinformował, że atak o dużym nasileniu został wykryty podczas jego trwania w sobotę 14 marca, jednakże zdołano go zatrzymać i przywrócić działanie systemów komputerowych oraz poczty elektronicznej jeszcze tego samego dnia.

Dane wykradzione z systemu firmy zostały opublikowane przez cyberprzestępców 21 marca. Według HMR pochodzą one z baz danych mających od ośmiu do nawet dwudziestu lat. Wśród informacji, których bezpieczeństwo naruszono, znalazły się m.in. kwestionariusze medyczne, kopie paszportów, praw jazdy oraz numery ubezpieczenia społecznego ponad 2,3 tys. osób korzystających z usług firmy. (PAP)

Rząd wzywa przemysł: przestawcie się na produkcję respiratorów

Brytyjski rząd wezwał w niedzielę firmy przemysłowe, aby jeśli tylko mają takie możliwości techniczne, przestawiły się na produkcję respiratorów, które są kluczowe w ratowaniu życia chorych na Covid-19.

W poniedziałek premier Boris Johnson ma na ten temat rozmawiać z szefami niektórych firm przemysłowych i zapewnić ich, że rząd kupi każdą ilość, ale już w niedzielę mówił o tym minister zdrowia Matt Hancock.

"Mamy w tym kraju wysokiej klasy inżynierów. Chcemy, żeby każdy, kto ma możliwości przestawienia się na produkcję respiratorów, zrobił to" - powiedział Hancock w stacji BBC. Przyznał on, że podejmowane obecnie środki są typowe dla czasu wojny.

Minister zdrowia powiedział, że w Wielkiej Brytanii jest obecnie 5 tys. respiratorów, a potrzebne jest "znacznie więcej niż to". Eksperci medyczni szacują, że ok. 10-20 proc. osób, które zakażą się koronawirusem będzie potrzebować respiratorów, które pomagają w oddychaniu w czasie niewydolności układu oddechowego.

Kilka firm potwierdziło, że rząd zwrócił się do nich z pytaniem o możliwość przestawienia produkcji, choć nie jest jasne jak miałoby to wyglądać, biorąc pod uwagę, że nie mają one doświadczenia w produkcji sprzętu medycznego.

"Premier zwrócił się do nas z prośbą o sprawdzenie, czy możemy pomóc w produkcji respiratorów. Mamy zespoły badawcze i inżynieryjne, które w tej chwili aktywnie przyglądają się tej prośbie. Na razie nie wiadomo, czy możemy pomóc, ale jako brytyjska firma zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc w bezprecedensowych czasach, w jakich znajduje się nasz kraj" - oświadczył Anthony Bamford, szef firmy JCB, która produkuje przede wszystkim ciężki sprzęt budowlany.

Prowadzenie takich rozmów potwierdziła także firma Unipart, która m.in. produkuje wentylatory samochodowe, zaś producent silników lotniczych Rolls-Royce oświadczył, że jest skłonny zdobić, co tylko może.

Tymczasem sieć Best Western zadeklarowała, że jej hotele mogą zostać przekształcone w prowizoryczne szpitale, jeśli publiczna służba zdrowia będzie potrzebowała dodatkowych pomieszczeń w przypadku rozszerzania się epidemii.

Jak poinformowało w niedzielę po południu brytyjskie ministerstwo zdrowia, liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa wzrosła do 35, zaś potwierdzonych przypadków - do 1372.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Nissan zainwestuje 52 mln funtów w rozwój fabryki w Wielkiej Brytanii pomimo Brexitu

Nissan zainwestuje 52 mln funtów w rozbudowę linii produkcyjnej w swojej fabryce w Wielkiej Brytanii - podała w piątek agencja Reutera. Dodano, że decyzja o inwestycji zapadła mimo wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Jak wskazano, chodzi o nową linię pras wykorzystywanych do tłoczenia elementów karoserii, która ma zostać uruchomiona w zakładzie Nissana w Sunderland.

"Nowa linia jest częścią wartej 400 mln funtów inwestycji w produkcję nowej wersji SUV-a Qashqai" - czytamy. Dodano, że japoński producent zainwestował już 100 milionów funtów w nowego Juke, który wszedł do produkcji w ubiegłym roku.

Agencja cytuje przedstawicieli Nissana, którzy podkreślili, że jeśli Brexit doprowadzi do wprowadzenia taryf, będzie to oznaczać "brak zrównoważenia jego europejskiej produkcji, która obejmuje również fabrykę w Barcelonie".

Sunderland to największa fabryka samochodów w Wielkiej Brytanii, której ubiegłoroczna produkcja - jak podała agencja - wyniosła blisko 350 tys. pojazdów. To o jedną trzecią mniej niż w 2016 r. - ostatnim rekordowym dla zakładu pod względem produkcji.

Jak przypomniano, o planach produkcji nowego modelu Qashqai w Wielkiej Brytanii Nissan poinformował w 2016 r. po zapewnieniach brytyjskiego rządu, że Brexit nie wpłynie negatywnie na konkurencyjność produkcji japońskiego koncernu.

Wielka Brytania wyszła z UE o północy 31 stycznia 2019 r.; 1 lutego rozpoczął się okres przejściowy, który będzie obowiązywał do końca tego roku. Wielka Brytania będzie do tego momentu nadal uczestniczyć we wspólnym rynku i unii celnej, bo w tym okresie UE będzie traktować Zjednoczone Królestwo jako państwo członkowskie. Do 1 stycznia 2021 r. Wspólnota i Wielka Brytania będą mieć czas na wypracowanie nowych porozumień dotyczących wymiany handlowej.

Producenci obawiają się jednak, że wszelkie dodatkowe kontrole celne, taryfy i przepisy mogą zwiększyć koszty, spowolnić procesy produkcyjne i potencjalnie ograniczyć produkcję. (PAP)

autor: Magdalena Jarco

 
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.