Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Technologia

All Stories

Naukowcy sprawdzą, czy psy mogą węchem wykrywać koronawirusa

Brytyjscy naukowcy rozpoczną testy mające sprawdzić, czy psy są w stanie węchem wykryć osoby zakażone koronawirusem, jeszcze zanim zaczną one wykazywać symptomy choroby.

Brytyjski rząd poinformował w sobotę, że przekazał 500 tys. funtów na badania prowadzone przez Londyńską Szkołę Higieny i Medycyny Tropikalnej (LSHTM), uniwersytet w Durham oraz organizację charytatywną Medical Detection Dogs.

Sześć psów - labradory i cocker spaniele - otrzyma próbki zapachu pacjentów chorych na Covid-19 z londyńskich szpitali, a następnie zostaną one nauczone, jak odróżniać ich zapach od zapachu ludzi, którzy nie są zarażeni. Jeśli testy zakończą się powiedzeniem, jeden pies będzie mógł sprawdzić do 250 osób na godzinę, co mogłoby być szczególnie przydatne w miejscach publicznych czy na lotniskach.

"Psy do diagnostyki biologicznej już teraz wykrywają określone rodzaje nowotworów i wierzymy, że ta innowacja może dostarczyć szybkich wyników w ramach naszej szerszej strategii badań. Dokładność jest niezbędna, więc to badanie powie nam, czy +koronawirusowe psy+ są w stanie niezawodnie wykryć wirusa i powstrzymać jego rozprzestrzenianie się" - oświadczył James Bethell, wiceminister zdrowia odpowiedzialny za innowacje i badania naukowe.

Organizacja Medical Detection Dogs podkreśliła, że szkoli psy do wykrywania niektórych nowotworów, choroby Parkinsona i malarii, a badania pokazują, że psy mogą być nauczone, aby wykrywać zapach choroby, który jest tak delikatny, jak gdyby rozcieńczyć jedną łyżeczkę cukru w dwóch basenach olimpijskich pełnych wody.

Badania nad możliwością wykrywana koronawirusa przez psy prowadzone są również w Stanach Zjednoczonych i we Francji.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Obraz Sonja Kalee z Pixabay 

Write comment (0 Comments)

W.Brytania chce wdrożyć nowy test firmy Roche na przeciwciała Covid-19

Rząd Wielkiej Brytanii poinformował w czwartek, że prowadzi rozmowy ze szwajcarską firmą farmaceutyczną Roche w sprawie wdrożenia na szeroką skalę jej nowego, w pełni skutecznego testu na obecność przeciwciał na Covid-19.

Brytyjskie laboratorium Instytutu Zdrowia Publicznego w Porton Down ustaliło, że test firmy Roche jest w 100 proc. skuteczny w dokładnym wykrywaniu przeciwciał na Covid-19, co oznacza, że w odróżnieniu od innych testów nie podaje fałszywych wyników po wykryciu przeciwciał podobnych do Covid-19, a mogących świadczyć o przebytym przeziębieniu lub innej infekcji.

Resort zdrowia Wielkiej Brytanii ocenia, że zastosowanie testów Roche może radykalnie ułatwić walkę z epidemią, ponieważ osoby, u których wykryte zostaną przeciwciała, mogą wrócić do pracy i normalnie funkcjonować, bez ryzyka zakażenia.

"Telegraph", który jako pierwszy podał tę informację, pisze że brytyjskie władze rozmawiają z Roche o zakupie milionów zestawów testowych.

Reuters zauważa jednak, że niejasne jest nadal, czy przejście infekcji SARS-CoV-2 gwarantuje trwałą odporność na tego wirusa.

Co więcej, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegła w komunikacie wydanym pod koniec kwietnia, że nie ma dowodów na to, iż ludzie, którzy wyzdrowieli z Covid-19 i mają przeciwciała, nie mogą się ponownie zarazić koronawirusem.

WHO ostrzegła też rządy przed wydawaniem "paszportów odporności" czy "certyfikatów bezpieczeństwa" osobom, które były zakażone koronawirusem, a wyzdrowiały. Według WHO praktyka ta może faktycznie zwiększyć ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa, ponieważ osoby takie mogą zlekceważyć standardowe środki ostrożności.

Tymczasem brytyjski rząd rozważa właśnie wydawanie osobom, u których wykryto przeciwciała, "paszportów zdrowia", czyli swego rodzaju przepustki do normalnego funkcjonowania.

WHO przypomniała, że większość badań dowodzi, iż ludzie, którzy wyzdrowieli, mają przeciwciała na wirusa, jednak niektórzy z nich mają bardzo niski poziom neutralizujących przeciwciał we krwi, "co sugeruje, że odporność komórkowa może być również kluczowa, żeby wyzdrowieć" - głosi komunikat WHO. (PAP)

Obraz fernando zhiminaicela z Pixabay 

Write comment (0 Comments)

W Instytucie Lotnictwa powstał prototyp respiratora "ostatniej szansy"

Prototyp respiratora ciśnieniowego WentILOT 1.0 powstał w Instytucie Lotnictwa - Sieci Badawczej Łukasiewicz - poinformowało biuro prasowe Sieci. Urządzenie nie zastąpi profesjonalnego urządzenia, może być jednak stosowane w ekstremalnych okolicznościach związanych z epidemią COVID-19.

Respirator ciśnieniowy WentILOT 1.0 w najbliższych dniach będzie gotowy do testów medycznych. Po pozytywnym ich przejściu i kierunkowej decyzji Ministerstwa Rozwoju możliwe będzie uruchomienie produkcji sprzętu - wynika z prasowego komunikatu.

"Nasz respirator nie zastąpi profesjonalnego, zaawansowanego technologicznie urządzenia, pozwalającego na prowadzenie pełnej terapii. Może być jednak pomocny w krajach, w których sytuacja w służbie zdrowia jest trudna lub innych ekstremalnych okolicznościach związanych z epidemią, prowadzących do czasowych niedoborów sprzętu" – mówi cytowany w komunikacie przesłanym PAP autor rozwiązania dr inż. Łukasz Czajkowski, który pracuje z zespołem kierowanym przez mgr inż. Agnieszkę Sobieszek z Łukasiewicz - ILOT.

Założenia konstrukcyjne respiratora konsultowane były z pracownikami Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Instytutu „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka”.

Przedsięwzięcie jest realizowane z inicjatywy i przy wsparciu zespołu koordynującego działającego przy Ministerstwie Rozwoju.

W komunikacie poinformowano, że w najbliższych dniach powinny się zakończyć testy techniczne sprzętu. Po nich WentILOT 1.0 zostanie poddany testom klinicznym, które pozwalają na uzyskanie odpowiednich certyfikatów i uzyskanie statusu wyrobu medycznego.

To kolejny projekt respiratora, nad którym w ostatnim czasie pracują instytuty w ramach Sieci Badawczej Łukasiewicz. Instytut Techniki i Aparatury Medycznej wspólnie z Instytutem Inżynierii Biomedycznej PAN wyprodukował urządzenie Ventil do wentylacji dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora. Resort nauki przeznaczył na produkcję 100 takich urządzeń 5 mln zł. (PAP)

szz/ ekr/

Image by Simon Orlob from Pixabay 

 

Write comment (0 Comments)

Badanie: aby utrzymać skuteczność, brytyjski wywiad musi wdrożyć sztuczną inteligencję

Brytyjski wywiad musi wdrożyć w swoich działaniach wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji (AI), aby utrzymać skuteczność i móc chronić bezpieczeństwo narodowe kraju - oceniają autorzy badania zamówionego przez agencję wywiadu elektronicznego GCHQ.

W cytowanym przez dziennik "Financial Times" raporcie z badania naukowcy sugerują, że nastawione wrogo względem Wielkiej Brytanii państwa będą aktywnie korzystać ze sztucznej inteligencji do budowania swojej przewagi w sferze cyberprzestrzeni. Jednym z możliwych działań ma być wykorzystywanie technologii "deep fake" do generowania treści dezinformujących i destabilizujących system polityczny.

Brytyjski wywiad powinien odpierać pojawiające się zagrożenia również z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Uczenie maszynowe może wspomagać działania agencji wywiadowczych np. w zakresie analityki danych, a także monitorowania aktywności terrorystów i poszukiwania zmian w zachowaniu obserwowanych pod kątem zagrożenia terrorystycznego osób, które bez wykorzystania tego rodzaju narzędzi mogą pozostać niedostrzeżone - twierdzą eksperci.

Cytowana przez "FT" firma Darktrace zwraca uwagę, że sztuczna inteligencja to również narzędzia, które pozwalają na skuteczne wykrywanie cyberataków prowadzonych z użyciem tego rodzaju rozwiązań. "Tylko AI może walczyć z AI" - ostrzegają specjaliści. Wspomagane przez sztuczną inteligencję cyberataki są skuteczniejszym sposobem obchodzenia zabezpieczeń infrastruktury sieciowej i bardzo często wymykają się zespołom czuwającym nad cyberbezpieczeństwem - podkreślają eksperci.

Zamówiony przez GCHQ raport ukazał się jako zwieńczenie audytu zamówionego po atakach terrorystycznych w Londynie z 2017 roku, które skłoniły społeczność wywiadowczą do włączenia nowych narzędzi technologicznych do swojej pracy. Audyt, któremu przewodził specjalista ds. terroryzmu David Anderson, wskazał, iż ataki powinny "wzmocnić posiadane uprawnienia" kontrwywiadu (MI5) w zakresie korzystania z narzędzi uczenia maszynowego, sztucznej inteligencji i systemów analizy behawioralnej, by wspomóc własne procesy związane z przetwarzaniem danych oraz współdzielenie informacji pomiędzy poszczególnymi agencjami wywiadowczymi.

Zamówiony przez GCHQ raport jest sceptyczny wobec wykorzystania AI do przewidywania przyszłego zachowania potencjalnych terrorystów i ich wychwytywania z tkanki społecznej. Autorzy wskazują, iż potencjał tych narzędzi leży raczej w monitorowaniu informacji na temat jednostek już objętych nadzorem agencji wywiadowczych.

Nowy dyrektor MI5 Ken McCallum zapowiedział, że wykorzystanie nowych technologii w pracy agencji będzie jednym z jego priorytetów. Dziennik "Financial Times" przypomina jednocześnie, że społeczność wywiadowcza na całym świecie jest szeroko krytykowana w związku z aspektami etycznymi wykorzystania dużych ilości danych (m.in. telekomunikacyjnych) celem zwalczania terroryzmu. Zdaniem aktywistów działających na rzecz prywatności, takich jak technolog związany z organizacją Privacy International Gus Hosein, "gromadzenie danych na szeroką skalę i masowe ich przetwarzanie to inwazja w prywatność".

Według GCHQ raport stanowi część działań na rzecz współpracy tej agencji z sektorem akademickim, rządem, a także grupami zainteresowanymi ochroną wolności obywatelskich. Jego celem ma być "odniesienie się do aspektów prawnych oraz etycznych wykorzystania sztucznej inteligencji dla celów bezpieczeństwa narodowego". (PAP)

Write comment (0 Comments)

Brytyjscy wydawcy prasy krytykują Google'a za brak jasności przy blokowaniu reklam

Brytyjscy wydawcy prasy krytykują Google'a za brak jasności przy blokowaniu reklam o tematyce związanej z koronawirusem SARS CoV-2. Ich zdaniem koncern nie wyjaśnił dokładnie zasad towarzyszących filtrowaniu treści, przez co wydawcy tracą przychody z reklam.

Jak informuje dziennik "Financial Times", wiele marek reklamujących się w internecie korzysta obecnie ze zbiorów słów kluczowych mających na celu filtrowanie treści w sieci, aby ich reklamy wykupywane na platformach Google'a nie pojawiały się w pobliżu tekstów zawierających słowa takie jak: "koronawirus", "pandemia" lub nawet "Boris Johnson" (obecny premier Wielkiej Brytanii - PAP). Londyńska gazeta podkreśla, że to normalna praktyka bezpieczeństwa stosowana przez reklamodawców internetowych również przed wybuchem pandemii, która miała na celu np. blokowanie reklam linii lotniczych w materiałach poświęconych katastrofom samolotów.

Niektórzy brytyjscy wydawcy zarzucają Google'owi, że firma nie zapewniła należytej przejrzystości w kwestii własnych działań wobec praktyki blokowania słów kluczowych przez reklamodawców. Zdaniem mediów filtry te nie działają poprawnie i eliminują reklamy również z treści o pozytywnym wydźwięku bądź też z materiałów o dużej wartości informacyjnej, gdzie w opinii wydawców mogłyby być obecne.

Organizacja Newsworks zajmująca się promocją i aktywizmem w ramach branży medialnej ocenia, że blokowanie słów kluczowych przez reklamodawców może przełożyć się na stratę 50 mln funtów dla wydawców prasy korzystających z internetu do dystrybucji swoich treści. Nieproporcjonalnie negatywnie może wpłynąć również na mniejsze i regionalne serwisy informacyjne.

Google w rozmowie z "Financial Times" podkreśliło, że "prowadzi ciągłe rozmowy" z wydawcami, reklamodawcami i przedstawicielami administracji, których celem jest "pomoc branży w tych trudnych czasach". Koncern z Mountain View poinformowal też, że na czas pandemii anulował opłaty dla wydawców korzystających z platformy reklamowej Ad Manager.

Londyński dziennik przypomina, że w związku z pandemią powodowanej przez koronawirusa choroby Covid-19 wydatki na reklamę spadają. Jeden z największych brytyjskich wydawców prasy stwierdził, że wyceny przestrzeni reklamowej na stronach internetowych w czasie pandemii spadły nawet o 40 proc. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Wyciekły dane 42 mln użytkowników nieoficjalnej wersji komunikatora Telegram

Wyciekły dane 42 mln użytkowników nieoficjalnej wersji komunikatora Telegram - informuje serwis Infosecurity Magazine. Według ekspertów do wycieku doszło w wyniku błędnej konfiguracji usług chmurowych.

Wśród informacji, których bezpieczeństwo zostało naruszone, znajdowały się numery identyfikacyjne użytkowników, ich numery telefonów, nazwy kont ustawione w aplikacji, a także hasze i tajne klucze szyfrujące komunikację. Mogą one teraz posłużyć np. do kolejnych ataków, w tym do wyłudzeń finansowych.

Dane zlokalizowane w niezabezpieczonej bazie odkrył 21 marca badacz cyberbezpieczeństwa związany z firmą Comparitech Bob Diaczenko. Według eksperta zbiór nie był chroniony nawet hasłem i został umieszczony w internecie przez grupę hakerską o nazwie "Hunting system".

Klaster zawierający dane użytkowników nieoficjalnej wersji Telegrama został usunięty z internetu 25 marca. Dzień wcześniej Diaczenko poinformował o istnieniu bazy dostawcę hostingu, którego usługa została wykorzystana do umieszcznia zbioru w sieci.

Według Infosecurity Magazine wyciek danych naraża na niebezpieczeństwo użytkowników komunikatora Telegram z krajów, w których pobranie oficjalnej wersji aplikacji jest niemożliwe. Osoby takie, aby móc korzystać z szyfrowanej komunikacji oferowanej przez Telegram, często pobierają aplikację nieoficjalne. Dzieje się tak m.in. w Iranie, gdzie korzystanie z Telegrama jest zabronione przez władze. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Hakerzy zaatakowali brytyjską firmę medyczną pracującą nad zwalczaniem epidemii

Hakerzy z grupy cyberprzestępczej Maze zaatakowali brytyjską firmę medyczną pracującą obecnie nad zwalczaniem pandemii Covid-19 - informuje serwis Computer Weekly. Firma została zainfekowana złośliwym oprogramowaniem szyfrującym dla okupu (ransomware).

W wyniku cyberataku hakerzy pozyskali dane osobowe i medyczne tysięcy byłych pacjentów, którzy korzystali z dostarczanych przez firmę usług i produktów ochrony zdrowia. Computer Weekly podkreśla jednak, że niepowodzeniem zakończyły się próby zablokowania przez cyberprzestępców systemów teleinformatycznych spółki.

Firma Hammersmith Medicines Research prowadziła w przeszłości testy pomagające w pracach nad szczepionką na wirusa ebola oraz rozwijała leki mające zastosowanie w terapii choroby Alzheimera. Obecnie uczestniczy w walce z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 powodującego chorobę Covid-19.

Jak zwraca uwagę serwis, dane z HMR zostały opublikowane przez hakerów na jednym z forów zaledwie kilka dni po tym, jak grupa Maze obiecała nie atakować organizacji z sektora opieki zdrowotnej i medycyny walczących z epidemią.

Dział bezpieczeństwa HMR poinformował, że atak o dużym nasileniu został wykryty podczas jego trwania w sobotę 14 marca, jednakże zdołano go zatrzymać i przywrócić działanie systemów komputerowych oraz poczty elektronicznej jeszcze tego samego dnia.

Dane wykradzione z systemu firmy zostały opublikowane przez cyberprzestępców 21 marca. Według HMR pochodzą one z baz danych mających od ośmiu do nawet dwudziestu lat. Wśród informacji, których bezpieczeństwo naruszono, znalazły się m.in. kwestionariusze medyczne, kopie paszportów, praw jazdy oraz numery ubezpieczenia społecznego ponad 2,3 tys. osób korzystających z usług firmy. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Rząd wzywa przemysł: przestawcie się na produkcję respiratorów

Brytyjski rząd wezwał w niedzielę firmy przemysłowe, aby jeśli tylko mają takie możliwości techniczne, przestawiły się na produkcję respiratorów, które są kluczowe w ratowaniu życia chorych na Covid-19.

W poniedziałek premier Boris Johnson ma na ten temat rozmawiać z szefami niektórych firm przemysłowych i zapewnić ich, że rząd kupi każdą ilość, ale już w niedzielę mówił o tym minister zdrowia Matt Hancock.

"Mamy w tym kraju wysokiej klasy inżynierów. Chcemy, żeby każdy, kto ma możliwości przestawienia się na produkcję respiratorów, zrobił to" - powiedział Hancock w stacji BBC. Przyznał on, że podejmowane obecnie środki są typowe dla czasu wojny.

Minister zdrowia powiedział, że w Wielkiej Brytanii jest obecnie 5 tys. respiratorów, a potrzebne jest "znacznie więcej niż to". Eksperci medyczni szacują, że ok. 10-20 proc. osób, które zakażą się koronawirusem będzie potrzebować respiratorów, które pomagają w oddychaniu w czasie niewydolności układu oddechowego.

Kilka firm potwierdziło, że rząd zwrócił się do nich z pytaniem o możliwość przestawienia produkcji, choć nie jest jasne jak miałoby to wyglądać, biorąc pod uwagę, że nie mają one doświadczenia w produkcji sprzętu medycznego.

"Premier zwrócił się do nas z prośbą o sprawdzenie, czy możemy pomóc w produkcji respiratorów. Mamy zespoły badawcze i inżynieryjne, które w tej chwili aktywnie przyglądają się tej prośbie. Na razie nie wiadomo, czy możemy pomóc, ale jako brytyjska firma zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc w bezprecedensowych czasach, w jakich znajduje się nasz kraj" - oświadczył Anthony Bamford, szef firmy JCB, która produkuje przede wszystkim ciężki sprzęt budowlany.

Prowadzenie takich rozmów potwierdziła także firma Unipart, która m.in. produkuje wentylatory samochodowe, zaś producent silników lotniczych Rolls-Royce oświadczył, że jest skłonny zdobić, co tylko może.

Tymczasem sieć Best Western zadeklarowała, że jej hotele mogą zostać przekształcone w prowizoryczne szpitale, jeśli publiczna służba zdrowia będzie potrzebowała dodatkowych pomieszczeń w przypadku rozszerzania się epidemii.

Jak poinformowało w niedzielę po południu brytyjskie ministerstwo zdrowia, liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa wzrosła do 35, zaś potwierdzonych przypadków - do 1372.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Write comment (0 Comments)

Nissan zainwestuje 52 mln funtów w rozwój fabryki w Wielkiej Brytanii pomimo Brexitu

Nissan zainwestuje 52 mln funtów w rozbudowę linii produkcyjnej w swojej fabryce w Wielkiej Brytanii - podała w piątek agencja Reutera. Dodano, że decyzja o inwestycji zapadła mimo wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Jak wskazano, chodzi o nową linię pras wykorzystywanych do tłoczenia elementów karoserii, która ma zostać uruchomiona w zakładzie Nissana w Sunderland.

"Nowa linia jest częścią wartej 400 mln funtów inwestycji w produkcję nowej wersji SUV-a Qashqai" - czytamy. Dodano, że japoński producent zainwestował już 100 milionów funtów w nowego Juke, który wszedł do produkcji w ubiegłym roku.

Agencja cytuje przedstawicieli Nissana, którzy podkreślili, że jeśli Brexit doprowadzi do wprowadzenia taryf, będzie to oznaczać "brak zrównoważenia jego europejskiej produkcji, która obejmuje również fabrykę w Barcelonie".

Sunderland to największa fabryka samochodów w Wielkiej Brytanii, której ubiegłoroczna produkcja - jak podała agencja - wyniosła blisko 350 tys. pojazdów. To o jedną trzecią mniej niż w 2016 r. - ostatnim rekordowym dla zakładu pod względem produkcji.

Jak przypomniano, o planach produkcji nowego modelu Qashqai w Wielkiej Brytanii Nissan poinformował w 2016 r. po zapewnieniach brytyjskiego rządu, że Brexit nie wpłynie negatywnie na konkurencyjność produkcji japońskiego koncernu.

Wielka Brytania wyszła z UE o północy 31 stycznia 2019 r.; 1 lutego rozpoczął się okres przejściowy, który będzie obowiązywał do końca tego roku. Wielka Brytania będzie do tego momentu nadal uczestniczyć we wspólnym rynku i unii celnej, bo w tym okresie UE będzie traktować Zjednoczone Królestwo jako państwo członkowskie. Do 1 stycznia 2021 r. Wspólnota i Wielka Brytania będą mieć czas na wypracowanie nowych porozumień dotyczących wymiany handlowej.

Producenci obawiają się jednak, że wszelkie dodatkowe kontrole celne, taryfy i przepisy mogą zwiększyć koszty, spowolnić procesy produkcyjne i potencjalnie ograniczyć produkcję. (PAP)

autor: Magdalena Jarco

Write comment (0 Comments)

Facebook usunął reklamy kampanii Trumpa za szerzenie dezinformacji

Facebook usunął reklamy, promujące kandydaturę Donalda Trumpa na prezydenta USA, bo zawierały mylące informacje odnoszące się do rozpoczynającego się w przyszłym tygodniu spisu powszechnego w Stanach Zjednoczonych - informuje dziennik The Wall Street Journal.

Reklamy polityczne opłacone przez sztab wyborczy Donalda Trumpa pojawiły się na Facebooku w tym tygodniu. Podobne treści promujące zarówno reelekcję Trumpa, jak i jego zastępcy Mike Pence'a były rozsyłane również drogą mailową.

Materiały, które pojawiły się na FB promowały kandydaturę Donalda Trumpa i zawierały błędny link, który rzekomo odsyłać miał do strony spisu, a w rzeczywistości przekierowywał użytkowników na stronę zbierającą fundusze na kampanię wyborczą Trumpa.

Facebook uznał to za wprowadzanie internautów w błąd oraz działanie sprzeczne z polityką firmy, która jeszcze niedawno zapowiadała, że będzie bezwzględnie usuwała wszystkie nieprawdziwe treści dotyczące zarówno tegorocznych wyborów prezydenckich, jak i spisu.

Koncern oświadczył, że po raz pierwszy usunął treści promujące Trumpa, za dezinformację ws. spisu. "Nasza polityka ma na celu ochronę przed mylącymi informacjami odnośnie amerykańskiego spisu powszechnego. To jest przykład na to, że wprowadziliśmy te zasady w życie" - oświadczył rzecznik Facebooka.

Sztab wyborczy Donalda Trumpa nie chciał komentować sprawy.

Facebook i inne media społecznościowe znalazły się pod ogromną presją opinii publicznej co do tego, czy skutecznie poradzą sobie z usuwaniem z sieci fałszywych informacji dotyczących wyborów oraz spisu powszechnego. Dlatego większość firm technologicznych zaostrzyła regulacje odnoście fake newsów.

Spis powszechny, który ma dokładnie policzyć mieszkańców USA i na tej podstawie przeprowadzić podział miejsc w Kongresie, odbywa się raz na 10 lat. Tegoroczny spis jest pierwszym, w którym większość Amerykanów weźmie udział online, począwszy od przyszłego czwartku.(PAP)

Write comment (0 Comments)

Wlk. Brytania: wyciekły dane 900 tys. klientów Virgin Media

Firma Virgin Media potwierdziła, że nieznany sprawca uzyskał nieuprawniony dostęp do niezabezpieczonej marketingowej bazy danych klientów przynajmniej jednokrotnie. W niepowołane ręce mogło się dostać więcej informacji, niż początkowo wskazywała spółka - podało w piątek BBC.

Virgin Media, dostarczająca internet i telewizję kablową początkowo podała, że do sieci wyciekły numery telefonów, adresy e-mail oraz adresy domowe.

Firma TurgenSec, która jako pierwsza wykryła wyciek, twierdzi, że narażonych na wyciek zostało więcej informacji niż na początku wskazywało Virgin. Baza danych zawierała bowiem np. wnioski o zablokowanie bądź odblokowanie dostępu do poszczególnych stron, które mogą łączyć poszczególnych klientów ze stronami pornograficznymi bądź innymi portalami dla dorosłych. Szczegóły te mogą być wykorzystywane w próbach wymuszeń na ofiarach wycieku.

Virgin Media potwierdziło BBC, że w bazie znajdowały się takie dane, ale grupa osób powiązanych z wnioskami miała liczyć ok. 1,1 tys. osób. Obecnie spółka kontaktuje się z narażonymi klientami i poinformowała już odpowiednie służby.

TurgenSec wskazało, że Virgin Media wykazało się znacznym brakiem profesjonalizmu - baza danych nie była szyfrowana, co oznacza, że dostęp do wrażliwych danych mógł uzyskać praktycznie każdy użytkownik internetu. (PAP)

Write comment (0 Comments)

BBC FILM/ OPEN CALL FOR POLISH CHILDREN

We are a London based casting company for film and TV called Des Hamilton Casting. We are currently casting a film for the BBC and are looking for Polish speaking children for a number of roles:
 
POLISH BOYS AGED 10 – 17 
POLISH GIRL AGED 14 – 16 
POLISH GIRL AGED 3 – 4
 
We are holding an Open Call on Saturday 16th March in Ealing (London) where anyone who fits the brief can turn up for an informal audition. No appointments are necessary and there is nothing to prepare.
 
The Open Call will be from 12-6pm at the following address: 
THE DOWN UNDER CENTRE, 
48 HAVEN GREEN,
LONDON,
W5 2NX
The centre is 1 minute from Ealing Broadway tube station and you can attend at anytime between 12pm-6pm.

I cannot stress enough that NO PREVIOUS PROFESSIONAL ACTING EXPERIENCE IS NECESSARY and whoever goes on to feature in the film will be WELL PAID. 
 
Just to give you a bit of background on our company, we are known for our unorthodox methods of casting. We often visit schools and drama groups etc. when casting for films, rather then going via the traditional actor/agent route, e.g. Des Hamilton discovered Thomas Turgoose in 'This is England' in a centre for children who have been excluded from school, and we cast a large part of the Channel 4 TV drama 'Top Boy' through visiting schools and after school clubs.  
 
Write comment (0 Comments)

Minister transportu: autonomiczne samochody na drogach za 3-4 lata

Prawdziwie autonomiczne samochody pojawią się na brytyjskich drogach za trzy do czterech lat - ocenił w poniedziałek minister transportu Wielkiej Brytanii Chris Grayling. Jednocześnie uznał, że silniki Diesla mają nadal przed sobą przyszłość.

"Szybko zbliżamy się do ery samochodów samojezdnych" - mówił podczas konferencji Partii Konserwatywnej w Birmingham.

"Spodziewam się, że pierwsze, prawdziwie autonomiczne samochody pojawią się na naszych drogach za trzy do czterech lat" - ocenił Grayling. Dodał jednocześnie, że podtrzymuje stanowisko rządu o zakończeniu sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi do 2040 roku. Jednak napędy wysokoprężne mają w najbliższych latach rolę do spełnienia - podkreślił.

"Nowsze samochody z silnikami Diesla są czystsze niż kiedykolwiek i oczywiście będą mieć rolę do spełnienia w najbliższych latach w związku z tym, że technologia nadal się zmienia" - podsumował.

W lipcu 2017 roku brytyjski minister środowiska Michael Gove zapowiedział w środę, że od 2040 roku w Wielkiej Brytanii będzie obowiązywał zakaz sprzedaży nowych silników spalinowych. To element rządowej strategii na rzecz zwalczania zanieczyszczenia powietrza.

Nowy zakaz obejmie samochody na paliwo i olej napędowy, a także pojazdy hybrydowe z elektrycznym motorem i silnikiem spalinowym.

Grayling tłumaczy wtedy, że "jest zdeterminowany, aby doprowadzić do zielonej rewolucji w transporcie", podkreślając, że rząd wydaje m.in. ok. 600 mln funtów na rozwój i przygotowanie ultraniskoemisyjnych pojazdów, które mogłyby być używane już od 2020 roku.

Oprócz 255 mln funtów, które zostaną przekazane na współpracę z władzami lokalnymi, dodatkowe 100 mln funtów zostanie wydanych na modernizację autobusów w celu obniżenia emisji związanych z transportem publicznym - zapowiadano. (PAP)

Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.