Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Technologia

All Stories

Brytyjski rząd rozważa legalizację jazdy samochodem na autopilocie od 2021 r.

Brytyjski rząd rozpoczął procedurę konsultacji przed opracowaniem przepisów dopuszczających jazdę bez rąk na kierownicy samochodami wyposażonymi w technologię automatycznego utrzymywania pasa ruchu (ALKS). Prawo mogłoby wejść w życie od 2021 r.

Technologia automatycznego utrzymywania pasa ruchu (ALKS - automated lane keeping system) umożliwia kierowcy zdjęcie na dłuższy czas rąk z kierownicy podczas jazdy w określonych warunkach, np. na autostradzie lub w korku. Ten rodzaj samochodowego autopilota stanowi trzeci z pięciu poziomów autonomiczności pojazdów.

Systemy ALKS są już montowane w niektórych modelach pojazdów (np. Cadillac czy Audi), jednak jeszcze nigdzie na świecie stosowanie ich w ruchu drogowym nie jest uregulowane prawnie. Jak informuje w środę BBC, brytyjski rząd rozpoczął właśnie konsultacje w tej sprawie, zmierzające do stworzenia przepisów dopuszczających jazdę bez rąk na kierownicy od wiosny 2021 roku. Planowane nowe zapisy w kodeksie ruchu drogowego miałyby dopuszczać jazdę na autopilocie np. na wolnym pasie autostrady z prędkością maksymalną 70 mil na godzinę (ok. 112,6 km/h).

Kluczową kwestią do ujęcia w przepisach jest decyzja dotycząca zakresu odpowiedzialności kierowcy za pojazd poruszający się w trybie autopilota. Autonomia trzeciego poziomu zakłada stałą gotowość kierowcy do przejęcia sterów pojazdu. Brytyjskie władze rozważają jednak wprowadzenie odpowiedzialności prawnej dostawcy technologii za zdarzenia drogowe mające miejsce w czasie użytkowania trybu autopilota.

"Technologia automatycznej jazdy może uczynić ruch drogowy bezpieczniejszym, płynniejszym i łatwiejszym dla kierowców, a Wielka Brytania powinna być pierwszym państwem, które skorzysta z jej dobrodziejstw i przyciągnie producentów do rozwijania i testowania nowych rozwiązań technologicznych" – powiedziała brytyjska minister transportu Rachel Maclean, ogłaszając rozpoczęcie zaplanowanych do 27 października konsultacji z firmami motoryzacyjnymi.

Dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Producentów i Dystrybutorów Motoryzacyjnych, Mike Hawes, nazwał planu rządu "oczekiwanym (przez branżę – PAP) krokiem", który ma szansę zapobiec 47 tys. poważnych wypadków drogowych w ciągu najbliższej dekady.

Nie wszystkie reakcje na plany rządu są równie entuzjastyczne. Dyrektor wydawniczy czasopisma i serwisu internetowego "What Car?" Jim Holder zauważa, że na obecnym etapie rozwoju technologia automatycznej jazdy "nie jest jeszcze na wystarczająco wysokim poziomie, by jej zaufać. (Te rozwiązania – PAP) działają w 90 proc. przypadków, ale to za mało" - przestrzegł.

Obraz 39967 z Pixabay 

Brytyjski rząd rozważa legalizację jazdy samochodem na autopilocie od 2021 r.
Write comment (0 Comments)

TikTok wykorzystywał zabronione przez Google mechanizmy śledzenia użytkowników

TikTok wykorzystywał zabronione przez Google mechanizmy śledzenia użytkowników wykorzystujące unikalny identyfikator każdego smartfona - podaje dziennik "Wall Street Journal". Według zasad koncernu ich użycie dyskwalifikuje oprogramowanie z dystrybucji w sklepie Play.

Mechanizm śledzenia użytkowników TikToka z użyciem unikalnego identyfikatora (ID) przypisanego każdemu smartfonowi (tzw. adres MAC), na którym zainstalowana jest aplikacja, był ukryty według gazety pod dodatkową warstwą szyfrowania, wobec czego był niewykrywalny dla automatycznych systemów weryfikujących oprogramowanie, zanim trafi do sklepu Google Play.

Działanie techniki śledzenia, którą miał wykorzystywać TikTok, nie pozwala użytkownikom zablokować gromadzenia danych na ich temat. Chińska aplikacja miała według "WSJ" nie informować użytkowników na temat obecności tej funkcji w TikToku. Jak wykazała analiza zamówiona przez nowojorski dziennik, w listopadzie ubiegłego roku zaniechano wykorzystania tego mechanizmu śledzącego przez popularną platformę.

"Wall Street Journal" zwraca uwagę, że kolejne kontrowersje wokół TikToka narastają w czasie, kiedy firma ByteDance, do której należy aplikacja, znalazła się pod dużą presją ze strony administracji prezydenta USA Donalda Trumpa, który uważa iż dane gromadzone przez program mogą być wykorzystywane do celów wywiadowczych przez Chiny.

Trump ocenia, że informacje gromadzone przez TikToka mogą służyć m.in. do monitorowania aktywności pracowników amerykańskiej administracji rządowej bądź firm wykonujących dla niej zlecenia.

Adresy MAC wykorzystywane są przez aplikacje mobilne przede wszystkim w celach marketingowych. Pozwalają na przypisywanie konkretnych użytkowników do zestawów cech i danych gromadzonych w ramach tzw. profili, które następnie wykorzystywane są do kierowania reklamy do określonych grup odbiorców, zdefiniowanych ze względu na ich preferencje dotyczące np. zwyczajów konsumenckich czy wykształcenia, miejsca zamieszkania, a nawet tego, jakie inne oprogramowanie znajduje się na ich telefonach.

Biały Dom obawia się, że tak wrażliwe dane mogą być wykorzystywane również w celach szpiegowskich, a także używane w ramach kampanii oczerniania osób publicznych związanych z rządem bądź amerykańskimi firmami. (PAP)

Obraz Nitish Gupta z Pixabay 

TikTok wykorzystywał zabronione przez Google mechanizmy śledzenia użytkowników
Write comment (0 Comments)

UE wszczyna postępowanie antymonopolowe wobec Google'a ws. przejęcia FitBit

Komisja Europejska podjęła decyzję o wszczęciu postępowania antymonopolowego wobec Google'a w związku z przejęciem przez koncern firmy Fitbit, specjalizującej się w produkcji urządzeń śledzących aktywność użytkowników – informuje we wtorek BBC.

„Komisja obawia się, że proponowana transakcja jeszcze bardziej umocni dominującą pozycję Google’a na rynku reklamy internetowej poprzez zwiększenie i tak ogromnej ilości danych, których Google będzie mógł używać do personalizacji wyświetlanych reklam” – czytamy w oświadczeniu wydanym we wtorek przez Komisję Europejską.

KE poinformowała, że planuje zakończyć postępowanie do 9 grudnia br.

Mimo zapewnień Google'a, że nie będzie wykorzystywał danych użytkowników, unijni prawodawcy obawiają się, że po przejęciu FitBit, Google otrzyma dostęp do informacji zdrowotnych klientów firmy, gromadzonych za pośrednictwem takich urządzeń, jak inteligentne zegarki czy opaski mierzące aktywność, i wykorzysta je w celach reklamowych.

Google zapewnia, że przejmując FitBit chce skupić się na urządzeniach produkowanych przez firmę, a nie na dostępie do danych użytkowników. "Rynek urządzeń do monitorowania aktywności jest już nasycony. Wierzymy, że połączenie Google z FitBit zwiększy konkurencyjność w sektorze, będzie korzystne dla konsumentów i sprawi, że kolejne produkowane sprzęty będą jeszcze lepsze i bardziej dostępne cenowo" - poinformowała rzeczniczka Google.

Koncern w listopadzie ub.r. poinformował, że przejmuje FitBit za 2,1 mld dolarów. Google chce w ten sposób konkurować m.in. z Apple, Samsungiem, Huawei czy Xiaomi, które też w swojej ofercie mają inteligentne urządzenia monitorujące aktywność użytkowników.

Fuzja wywołała krytykę m.in. ze strony dostawców usług zdrowotnych, producentów sprzętu monitorującego aktywność oraz organizacji ochrony danych, którzy obawiają się, że Google jeszcze bardziej wzmocni swoją dominującą pozycję na rynku oraz zdobędzie dostęp do ogromnej bazy danych o zdrowiu konsumentów.

Przedstawiciele Google’a, komentując ogłoszenie wszczęcia postępowania antytrustowego, wyrazili przekonanie, że transakcja zostanie zawarta. "Doceniamy możliwość wypracowania wspólnie z Komisją Europejską podejścia, które zaspokoi oczekiwania klientów wobec ich urządzeń typu wearables” – napisał na firmowym blogu Rick Osterloh, wiceprezes Google’a odpowiedzialny za segment urządzeń.(PAP)

UE wszczyna postępowanie antymonopolowe wobec Google'a ws. przejęcia FitBit
Write comment (0 Comments)

WhatsApp testuje nową funkcjonalność do weryfikowania fake newsów

WhatsApp poinformował, że testuje na wybranych rynkach, w tym w Hiszpanii, Włoszech i Wielkiej Brytanii, nową funkcjonalność "search the web" umożliwiającą użytkownikom błyskawiczne zweryfikowanie w sieci krążących w serwisie fałszywych informacji.

WhatsApp poinformował, że w ramach nowej funkcji będzie umieszczał przy wielokrotnie - czyli ponad pięciokrotnie - powielanych w serwisie wiadomościach lupkę, która umożliwi użytkownikom bezpośrednie sprawdzenie prawdziwości informacji lub jej elementów w internecie.

Funkcjonalność umożliwia przesłanie treści wiadomości bezpośrednio do sieci i wrzucenie jej w wyszukiwarkę z jakiej korzysta dany internauta. W ten sposób możliwe jest zweryfikowanie jedynie wiadomości tekstowych, funkcja nie pozwala na sprawdzenie zdjęć oraz plików wideo. Usługa dostępna jest dla użytkowników w Brazylii, Włoszech, Irlandii, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Meksyku i Stanach Zjednoczonych, zarówno na urządzeniach iOS, Android oraz w ramach aplikacji mobilnej.

WhatsApp zapowiedział, że zamierza rozszerzyć funkcjonalność także na inne rynki, nie sprecyzował jednak kiedy to nastąpi.

Serwis nie po raz pierwszy podejmuje działania wspierające walkę z dezinformacją w sieci. W kwietniu br. WhatsApp wprowadził dodatkowe restrykcje redukujące możliwość rozsyłania wiadomości na platformie - jeśli dana informacja została wcześniej rozesłana ponad pięć razy, użytkownik mógł ją przesłać tylko do jednej osoby lub na jeden czat. W wyniku wprowadzonych przez platformę ograniczeń, liczba rozsyłanych tzw. łańcuszków spadła nawet o 70 proc. WhatsApp nawiązał także współpracę z kilkoma organizacjami fact-checkingowymi w celu skuteczniejszej moderacji treści. (PAP)

Obraz Webster2703 z Pixabay 

WhatsApp testuje nową funkcjonalność do weryfikowania fake newsów
Write comment (0 Comments)

Garmin potwierdził, że padł ofiarą cyberataku

Amerykański producent inteligentnych zegarków, opasek fitnessowych i urządzeń nawigacyjnych Garmin potwierdził, że padł ofiarą cyberataku. Obecnie trwa przywracanie dostępu do usług firmy – informują we wtorek światowe media.

W wyniku ataku hakerskiego od ubiegłego czwartku nie działała większość usług oferowanych przez Garmina, w tym np. popularna aplikacja do monitorowania aktywności fizycznej Garmin Connect, aplikacja dla nurków Garmin Dive, aplikacja dla golfistów Garmin Golf, a także używana przez pilotów aplikacja nawigacyjna flyGarmin. Niedostępna była również strona internetowa spółki oraz świadczona tą drogą obsługa klienta. Według doniesień medialnych atak był tak poważny, że zablokowane zostały również linie produkcyjne w zakładach produkujących zegarki, opaski fitnessowe i pozostałe urządzenia marki.

Początkowo firma odmawiała komentarza do sprawy, swoich użytkowników informowała zaś, że przerwa w dostępie do usług jest spowodowana "konserwacją serwera". Jednak światowe media zajmujące się tematyką nowych technologii od początku sugerowały, że powodem awarii o tak wielkim zasięgu mógł być wyłącznie atak hakerski typu ransomware.

W poniedziałek późnym wieczorem amerykańskiego czasu Garmin w oficjalnym komunikacie potwierdził część tych spekulacji, informując, że firma "padła ofiarą cyberataku, który zaszyfrował niektóre z jej systemów". W efekcie, jak napisano, "wiele usług online zostało przerwanych". Media zwracają uwagę, że w oświadczeniu nie pada słowo "ransomware" i nie ma żadnego odniesienia do ewentualnych żądań okupu wystosowanych przez hakerów. Wcześniej media, powołując się na źródła w spółce, spekulowały, że w grę mogło wchodzić żądanie okupu w wysokości 10 mln dolarów.

Garmin zapewnił w oświadczeniu, że "nic nie wskazuje na to, żeby dane klientów, w tym te dotyczące płatności Garmin Pay, zostały wykradzione". Firma dodała, że jest w trakcie przywracania wszystkich usług i ich funkcjonalności. Zastrzegła jednak, że proces ten może potrwać kilka dni w związku z koniecznością wstecznej synchronizacji danych z urządzeń milionów użytkowników na całym świecie.

Zdaniem dziennikarza BBC specjalizującego się w tematyce nowych technologii Joego Tidy’ego atak na serwery Garmina mógł zostać przeprowadzony za pomocą hakerskiego oprogramowania szyfrującego Wasted Locker, zaobserwowanego po raz pierwszy w kwietniu br.

Światowe media przypisują sprawstwo cyberataku na Garmina hakerskiej grupie przestępczej Evil Corp.

Spółka Garmin nie potwierdziła tych przypuszczeń, nie przekazała również do wiadomości publicznej informacji o ewentualnej zapłacie okupu za odzyskanie dostępu do zaszyfrowanych danych. (PAP)

Obraz rottonara z Pixabay 

Garmin potwierdził, że padł ofiarą cyberataku
Write comment (0 Comments)

Oxford i co najmniej 9 innych uczelni ofiarami ataku hakerskiego

Co najmniej 10 uniwersytetów w Wielkiej Brytanii, USA i Kanadzie padło ofiarą ataku hakerskiego typu ransomware, w wyniku którego wykradzione zostały dane osobowe studentów oraz absolwentów – informuje BBC w piątek.

Według BBC zaatakowane zostały serwery firmy Blackbaud, dostawcy usług chmurowych, z których korzystały uczelnie będące ofiarami kradzieży danych. BBC informuje, że ofiarami ataku hakerskiego padły również organizacja pozarządowa zajmująca się ochroną praw człowieka Human Rights Watch oraz fundacja zajmująca się zdrowiem psychicznym dzieci i młodzieży Young Minds. Do ataku miało dojść w maju br.

BBC potwierdziło kradzież danych z następujących uczelni: University of York, Oxford Brookes University, Loughborough University, University of Leeds, University of Exeter, University of London, University of Reading, University College, Oxford, a ponadto Ambrose University w kanadyjskiej Albercie oraz Rhode Island School of Design w Stanach Zjednoczonych.

W części przypadków skradzione dane ograniczały się do absolwentów, którzy byli proszeni przez uczelnie o wsparcie finansowe, jednak w innych były znacznie obszerniejsze – zawierały informacje o pracownikach uczelni, obecnych ich studentach oraz osobach lub organizacjach udzielających wsparcia finansowego wraz z numerami telefonów i historią wpłat. Według BBC wykradzione bazy nie zawierały informacji o kartach kredytowych ani innych wrażliwych danych finansowych.

Amerykańska spółka Blackbaud, której główna siedziba mieści się w największym mieście Południowej Karoliny – Charleston, jest jednym z największych na świecie dostawców usług chmurowych wraz z oprogramowaniem administracyjnym, księgowym i wspomagającym zbiórki funduszy. Po ogłoszeniu informacji o ataku firma spotkała się z krytyką z uwagi na utrzymywanie tego faktu w tajemnicy przez dwa miesiące. Również fakt, że spółka przyznała się do zapłacenia przestępcom okupu w niesprecyzowanej wysokości za skradzione dane spotkał się z nieprzychylnymi komentarzami.

Blackbaud odmówił podania do publicznej wiadomości kompletnej listy zaatakowanych przez hakerów, tłumacząc tę decyzję "poszanowaniem prywatności klientów". Jednocześnie firma zapewniła, że większość obsługiwanych przez nią podmiotów nie zostało poszkodowanych w wyniku incydentu, oraz że po zapłaceniu okupu "uzyskała dowód, że skradzione dane zostały zniszczone". W oświadczeniu zaznaczono również, że Blackbaud we współpracy z organami ścigania oraz niezależnymi śledczymi monitoruje, czy skradzione dane nie są np. oferowane na sprzedaż w dark webie.

Foto : Wikipedia Oxford Brookes University

Oxford i co najmniej 9 innych uczelni ofiarami ataku hakerskiego
Write comment (0 Comments)

Szef ZLP: rola Polaków w bitwie o W. Brytanię jest znana, ale walka o historię trwa stale

Na Wyspach jest dziś powszechna świadomość udziału Polaków w bitwie o Wielką Brytanię, ale walka o historię trwa stale, trzeba o tym przypominać - mówi PAP Artur Bildziuk, prezes Związku Lotników Polskich w Wielkiej Brytanii. W tym roku przypada 80. rocznica bitwy.

Jak wskazuje Bildziuk, przez długie lata po zakończeniu II wojny światowej udział Polaków wcale nie był znaną sprawą. „Przez długi czas to był taki zamknięty krąg, tzn. jak się chodziło do klubu lotników RAF, to wszyscy o tym wiedzieli, ale ogólnie nie mówiło się, że Polacy byli słynnymi lotnikami i zestrzelili tak dużo samolotów” – mówi.

Wyjaśnia, że w Wielkiej Brytanii tego nie eksponowano, bo z jednej strony bitwa stała się elementem narodowego mitu, a drugiej była drażliwa kwestia, dlaczego ci wszyscy „cholerni cudzoziemcy” – nie tylko lotnicy, ale też inni walczący w brytyjskich oddziałach – tu zostali. Z kolei komunistyczne władze Polski się o to nie upominały, bo w czasie Bitwy o Wielką Brytanię Związek Sowiecki był w sojuszu z Niemcami.

Bildziuk mówi, że udział Polaków w bitwie zaczął wchodzić do brytyjskiej świadomości wraz z powstałym w 1969 r. filmem „Battle of Britain”. Wskazuje, iż dużą rolę w tym odegrał producent filmu Benjamin Fisz, który zapytał, gdzie w tym filmie są Polacy i wymógł dodanie scen z ich udziałem. Dodaje, że spośród nowszych produkcji dużą rolę w utrwaleniu tej świadomości odegrał miniserial telewizyjny stacji Channel 4 „Bloody Foreigners” („Ci cholerni cudzoziemcy”) z 2010 r., w którym jeden z odcinków został poświęcony udziałowi Polaków w Bitwie o Wielką Brytanię i który bardzo wiernie przedstawia wydarzenia historyczne, jak i charaktery samych pilotów.

Szef ZLP podkreśla jednak, że bitwa o historię cały czas trwa i trzeba przypominać o polskim udziale. Jako przykład podaje amerykański film „Pearl Harbor” z 2001 r., w którym polski Dywizjon 303 został przemianowany na amerykański Eagle Squardon. Z drugiej strony mówi, że niepokoją go także najnowsze filmy o Dywizjonie 303, w których w celu dodarcia do dzisiejszej młodzieży polscy piloci wdają się w bójki, przeklinają itp., tymczasem oni tacy nie byli. „Takie próby fabularyzowania historii są niedobre, bo ktoś może powiedzieć, że skoro są przekłamania, to wszystko może być kłamstwem. Trzeba bardzo ostrożnie do tego podchodzić” – wskazuje.

Zauważa też, że w Polsce niemal cała uwaga jest skupiona na najbardziej znanym z polskich dywizjonów – 303, podczas gdy pozostałe – 302, a w szczególności bombowe 300 i 301 są trochę zapomniane. Tymczasem ich rola również była bardzo ważna i trzeba o tym opowiadać. Bildziuk podkreśla też, że należy przypominać o polskim udziale w Bitwie o Wielką Brytanię, ale zarazem uważać, by nie umniejszać roli wszystkich innych, bo to nie zostanie dobrze odebrane w Wielkiej Brytanii i może przynieść odwrotny skutek.

„Jest bardzo ważne, żeby utrzymać tę historię we właściwych proporcjach – nie, że to my wygraliśmy bitwę o Wielką Brytanię, ale że bez nas byłoby bardzo trudno” – przekonuje.

Brytyjscy historycy przyjęli jako czas trwania bitwy o Wielką Brytanię okres od 10 lipca do 31 października 1940 roku, kiedy miały miejsce najintensywniejsze naloty niemieckie. W okresie tym w przynajmniej jednym locie bojowym uczestniczyło 2937 lotników alianckich (niektóre źródła wskazują na liczbę o kilka osób niższą lub wyższą). Wśród nich zdecydowanie największą grupę stanowili Brytyjczycy - 2342. Polacy w sile 145 osób byli drugą co do wielkości narodowością po stronie aliantów. Choć liczba samolotów niemieckich, które zostały zestrzelone przez polskich pilotów jest trudna do jednoznacznego ustalenia i są w tej kwestii pewne rozbieżności, nie ulega wątpliwości, że Dywizjon 303 był jednym z najskuteczniejszych ze wszystkich walczących.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

 

foto : Dywizjon 303 twiiter / PolishEmbassyUK

Szef ZLP: rola Polaków w bitwie o W. Brytanię jest znana, ale walka o historię trwa stale
Write comment (0 Comments)

"Lancet": dwie badane szczepionki na Covid-19 wywołują odpowiedź immunologiczną

Testy kliniczne potwierdziły, że dwie rozwijane szczepionki na Covid-19, opracowywane przez instytucje brytyjskie i chińskie, wywołują reakcję immunologiczną i są bezpieczne dla pacjentów - informuje w poniedziałek czasopismo medyczne "The Lancet".

Pierwsza z projektowanych szczepionek jest rozwijana przez brytyjski koncern AstraZeneca i naukowców z Uniwersytetu w Oksfordzie. Druga przez chińską firmę CanSino Biological we współpracy z chińską armią.

Wyniki badań klinicznych nad tymi substancjami zostały opisane w "Lancecie" w dwóch osobnych artykułach. W towarzyszącym im komentarzu naukowcy ze szkoły zdrowia publicznego Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore opisali je jako "zachęcające", ale zaznaczyli, że dalsza ocena tych projektów wymaga prób klinicznych na znacznie większej populacji.

Opracowywana w Wielkiej Brytanii szczepionka wywołała wytwarzanie się przeciwciał oraz reakcję limfocytów T, które pomagają walczyć z koronawirusem - podsumował dla agencji AP opublikowane w czasopiśmie rezultaty badań dr Adrian Hill z Uniwersytetu w Oksfordzie.

"To, co działa w tej szczepionce szczególnie dobrze, to uruchamianie obu ramion układu odpornościowego" - wyjaśnił.

Hill podkreślił, że wyniki testów klinicznych, w których brało udział około tysiąca osób w wieku 18-55 lat pokazują, że szczepionka wywołała dobrą odpowiedź immunologiczną u prawie wszystkich. Dodał, że zaobserwowano także nieznaczne efekty uboczne, m.in. gorączkę, dreszcze i bóle mięśni.

Ta szczepionka wydaje się produkować porównywalną ilość przeciwciał do tej, która jest wytwarzana w ciałach ludzi, którzy przeszli Covid-19 - ocenia naukowiec. Hill przypomina, że celem opracowywanej substancji jest ograniczenie zachorowań i tempa przenoszenia się choroby.

Drugi artykuł w "Lancecie" został napisany przez chińskich naukowców relacjonujących badania kliniczne, w których wzięło udział ok. 500 osób. Mechanizm testowanej w nich szczepionki jest zbliżony do tego, który wykorzystywany jest w projekcie brytyjskim. Testy pokazały, że również i ta substancja wywołała reakcję immunologiczną. Zaznaczono jednak, że na razie nie wiadomo, czy proponowana szczepionka skutecznie chroni przed zachorowaniem na Covid-19.

Obydwa koncerny planują dalsze badania i w wypadku ich pomyślnych wyników wprowadzenie szczepionki do dystrybucji. Zarówno AstraZeneca, jak i CanSino podpisały już umowy na dostarczenie szczepionki.

Brytyjska firma zobowiązała się już do wyprodukowania dwóch miliardów dawek substancji i uzgodniła ich dostarczenie z wieloma państwami świata - przypomina AP. Koncern już wcześniej oświadczył, że nie będzie dążył do czerpania zysków z tego produktu.

Przedstawiciele AstraZeneki poinformowali w poniedziałek, że we wrześniu będzie gotowych co najmniej milion dawek szczepionki, które mogą być dostępne nawet przed końcem tego roku, kiedy badania kliniczne potwierdzą, że substancja może dopuszczona do użytku.

Produkt CanSino ma być z kolei wykorzystywany w chińskim wojsku - donosi agencja Reutera.

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson określił w poniedziałek wyniki badań nad brytyjskim projektem szczepionki jako "ważny krok we właściwym kierunku" i "bardzo pozytywną wiadomość". Pogratulował naukowcom, ale zastrzegł, że nie ma gwarancji, iż szczepionka jest skuteczna i potrzebne są dalsze badania.

W zeszłym tygodniu podobnie obiecujące wyniki dały badania nad szczepionką rozwijaną przez amerykańską firmę Moderna - przypomina AP. Agencja uzupełnia, że na świecie w pierwszej fazie badań klinicznych testowanych jest co najmniej dziesięć szczepionek przeciw Covid-19, a kolejne dziesiątki projektów rozwijanych jest w mniej zaawansowanych badaniach.(PAP)

"Lancet": dwie badane szczepionki na Covid-19 wywołują odpowiedź immunologiczną
Write comment (0 Comments)

W Cambridge zrekonstruowano cyklometr Rejewskiego, który pomógł zdeszyfrować Enigmę

W Cambridge zrekonstruowano cyklometr Mariana Rejewskiego, który pomógł złamać niemiecką maszynę szyfrującą, Enigmę. To pierwsza w pełni funkcjonalna replika cyklometru słynnego matematyka, jaka powstała od lat 30-tych ubiegłego wieku.

Wszystkie istniejące cyklometry, które wykorzystywał w swojej pracy Marian Rejewski, zostały zniszczone przed 1939 rokiem w obawie przed ich pozyskaniem przez niemieckich nazistów. Wykonany obecnie, w pełni funkcjonalny cyklometr to projekt absolwenta Uniwersytetu w Cambridge (Wielka Brytania) Hala Evansa, który prace nad nim rozpoczął w 2018 roku w ramach swojej pracy magisterskiej.

Według Evansa celem projektu były dogłębne badania nad działaniem cyklometru Rejewskiego, który był urządzeniem o krytycznym znaczeniu dla konstrukcji późniejszej maszyny Bombe Alana Turinga wykorzystywanej do pracy przy deszyfracji Enigmy podczas II wojny światowej. Evans w rozmowie z mediami podkreślił, że cyklometr polskiego matematyka był pierwszym w historii urządzeniem, które wywarło znaczący wpływ na postęp prac przy konstrukcji mechanizmu deszyfrującego. Skonstruowana przez niego replika oryginalnego urządzenia znajduje się obecnie w King's College w Cambridge.

Jak powiedział Evans, jego urządzenie to pierwsza od lat 30-tych ubiegłego wieku fizyczna replika cyklometru, gdyż "ze względu na koszt i mechaniczną złożoność prac nad odtworzeniem maszyny, wszystkie próby zbudowania repliki do tej pory opierały się na oprogramowaniu". Jego zdaniem projekt pracy magisterskiej, którą obronił na Uniwersytecie w Cambridge, "stworzył możliwość odtworzenia istotnego fragmentu historii".

"Praca nad tym wyjątkowym projektem to wielki przywilej. To połączenie inżynierii, historii i matematyki. Stworzenie repliki zajęło zaledwie nieco ponad rok dzięki szczodremu wsparciu finansowemu ze strony King's College, który dostrzegł oczywiste powiązanie mojej pracy z dorobkiem jednego ze swoich najsławniejszych absolwentów, Alana Turinga" - tłumaczył autor repliki.

Hal Evans ocenił, że dorobek kryptologów pracujących w Bletchley Park nad deszyfracją Enigmy jest w Wielkiej Brytanii dobrze znany. "Polski wkład w te prace jest na pewno rzeczą wiadomą, jednakże nie nadaje mu się tak dużej rangi, na jaką zasługuje. Badając historię Rejewskiego i jego kolegów, chciałem dowiedzieć się więcej o ich przedsięwzięciach. Im głębiej sięgałem, tym więcej interesujących faktów odkrywałem" - powiedział Evans.

"Polacy byli bardzo zaawansowani w porównaniu z Brytyjczykami w swoim zrozumieniu tego, jak działała Enigma" - ocenił. "W rzeczywistości to polscy inżynierowie złamali kod Enigmy jeszcze przed wojną, wykorzystując rozmaite systemy, skomplikowane, wysokopoziomowe metody matematyczne i budowane specjalnie w tym celu urządzenia. Ich praca i wiedza okazała się bezcenna i to ona położyła fundamenty dla dalszych sukcesów aliantów w Bletchley Park" - stwierdził w rozmowie z mediami autor repliki cyklometru Rejewskiego.

Cyklometr skonstruowany przez Mariana Rejewskiego umożliwił częściowo zautomatyzowane pozyskiwanie danych o pozycjach startowych rotora szyfrującego zawartego w Enigmie. Było ich ponad 100 tys., a celem odczytania szyfrowanych przez maszynę wiadomości codziennie było trzeba obliczać i katalogować ich możliwe kombinacje. Dzięki wykorzystaniu urządzenia polskiego matematyka złamanie kodu Enigmy zajęło kryptografom z Bletchley Park dziewięć miesięcy. Bez cyklometru, jak twierdzi brytyjski badacz, praca ta potrwałaby co najmniej 60 razy dłużej.

Małgorzata Fraser (PAP)

 

foto : twitter / Cambridge_Eng

W Cambridge zrekonstruowano cyklometr Rejewskiego, który pomógł zdeszyfrować Enigmę
Write comment (0 Comments)

Vodafone zainstaluje prywatną sieć 5G w fabryce Forda

Koncern motoryzacyjny Ford podpisał umowę z gigantem telekomunikacyjnym Vodafone na budowę prywatnej sieci 5G w fabryce produkującej baterie do samochodów elektrycznych koncernu w angielskim hrabstwie Essex – donosi w czwartek agencja Reutera.

O podpisaniu kontraktu poinformowały obie strony umowy we wspólnym komunikacie.

Projekt – jeden z pierwszych tego rodzaju w Wlk. Brytanii - jest częścią wspieranej przez brytyjski rząd inwestycji w sieci 5G o wartości 65 mln funtów.

Fabryczna sieć 5G, która zastąpi dotychczas używaną w zakładzie sieć Wi-Fi, ma umożliwić zwiększenie produkcji dzięki znacznie szybszej i dokładniejszej kontroli oraz prowadzonej w czasie rzeczywistym analizie poszczególnych etapów wytwarzania podzespołów do elektrycznych pojazdów.

Wcześniej w tym tygodniu o inwestycji w fabryczną sieć 5G poinformowała Toyota, która planuje jej instalację we współpracy z Nokią w swoim zakładzie w japońskiej Fukuoce.

Vodafone zainstaluje prywatną sieć 5G w fabryce Forda
Write comment (0 Comments)

Premier Johnson: będę ostrożnie podejmował decyzję w sprawie Huawei

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson powiedział w czwartek, że będzie ostrożnie podejmował decyzję w sprawie Huawei, ponieważ rząd nie chce, by jakakolwiek krytyczna infrastruktura była kontrolowana przez "potencjalnie wrogich sprzedawców państwowych".

"Nie chcę, by nasza krytyczna infrastruktura była w jakikolwiek sposób kontrolowana przez potencjalnie wrogich dostawców państwowych. Zatem musimy bardzo uważnie zastanowić się nad tym, jak teraz postępować" - powiedział Johnson w wywiadzie dla "Evening Standard", odpowiadając na pytanie o zaangażowanie chińskiego giganta telekomunikacyjnego w brytyjską sieć 5G.

W styczniu rząd w Londynie zdecydował o dopuszczeniu Huawei - ale tylko w ograniczonym zakresie - do udziału w budowie brytyjskiej sieci 5G. Już wtedy wielu posłów miało wątpliwości co do tej decyzji, a od tego czasu jeszcze się one pogłębiły w związku z brakiem transparentności władz w Pekinie w kwestii pandemii koronawirusa oraz z ich polityką wobec Hongkongu.

W tym samym wywiadzie Johnson powiedział też, że rządowy program wypłacania z budżetu pensji pracownikom wysłanym na urlopy z powodu koronawirusa nie może zostać przedłużony, ponieważ w dłuższej perspektywie nie jest zdrowy ani dla gospodarki, ani dla pracowników.

Celem programu jest to, żeby firmy odczuwające skutki kryzysu nie zwalniały pracowników, lecz wysyłały ich na urlopy. Firmy mogą występować o zwrot z budżetu 80 proc. pensji tych pracowników. Program będzie funkcjonował do końca października, choć przez ostatnie dwa miesiące udział państwa będzie malał. Na początku tygodnia ministerstwo finansów poinformowało, że z programu korzysta obecnie 9,3 mln osób, a jego koszt przekroczył 25 mld funtów.

Brytyjski premier odniósł się także do kwestii usuwania pomników. Powiedział, że jest przeciwny usunięciu z Uniwersytetu w Oxfordzie pomnika Cecila Rhodesa, XIX-wiecznego brytyjskiego kolonialisty, czego domagają się antyrasistowscy aktywiści, gdyż byłoby to edytowaniem historii.

"To tak jakby jakiś polityk potajemnie próbował poprawić wpis na swój temat w Wikipedii. Jestem za dziedzictwem, jestem za historią i jestem za tym, by ludzie rozumieli naszą przeszłość ze wszystkimi jej niedoskonałościami" - wyjaśnił Johnson.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Premier Johnson: będę ostrożnie podejmował decyzję w sprawie Huawei
Write comment (0 Comments)

Volvo: potencjalna usterka pasów w 2,2 mln samochodów marki

Szwedzka marka Volvo Cars wykryła potencjalną usterkę w napinaczach pasów bezpieczeństwa w samochodach wyprodukowanych pomiędzy 2006 a 2019 r. Spółka ogłosiła w środę akcję przywoławczą obejmującą blisko 2,2 mln pojazdów, m.in. modele V60, V70 i XC60.

Usterka wykryta przez producenta dotyczy stalowych linek mocowanych do pasów bezpieczeństwa w przednich fotelach pojazdu. Odpowiadają one za odpowiednie napięcie pasów w razie kolizji.

"Przy wystąpieniu konkretnych rzadkich okoliczności i zachowań użytkownika, linka może z czasem ulegać zmęczeniu materiału. To z kolei może z czasem doprowadzić do jej uszkodzenia, a w konsekwencji - do osłabienia funkcji napinania pasów" - wyjaśnia Volvo w komunikacie.

Według informacji firmy dotychczas nie doszło do wypadków ani obrażeń związanych z usterką, a ogłoszona w środę akcja serwisowa ma charakter prewencyjny. Szwedzka marka należąca obecnie do chińskiego koncernu motoryzacyjnego Geely zapowiedziała, że skontaktuje się z właścicielami pojazdów, których dotyczy problem, prosząc ich o skontaktowanie się z lokalnymi dealerami. Naprawy mają być prowadzone nieodpłatnie.

Jak odnotowuje agencja Reutera, to największa akcja serwisowa w historii marki. Rzecznik Volvo odmówił odnoszenia się do zapytań o koszt, jaki spółka poniesie w związku z naprawami. (PAP)

 

Obraz Robert Karkowski z Pixabay 

Volvo: potencjalna usterka pasów w 2,2 mln samochodów marki
Write comment (0 Comments)

Facebook rozpoczyna współpracę fact-checkingową z organizacją Full Fact

Facebook rozpoczyna współpracę fact-checkingową z organizacją Full Fact. Wspólnie przeprowadzą one kampanię informacyjną uświadamiająca na temat zagrożeń związanych z dezinformacją. Swoim zasięgiem akcja obejmie Europę, Bliski Wschód i Afrykę.

Kampania Full Factu i największego portalu społecznościowego na świecie wystartuje w lipcu. Użytkownicy Facebooka w krajach Unii Europejskiej, a także w Wielkiej Brytanii, Turcji oraz w państwach afrykańskich i bliskowschodnich zobaczą w swoim strumieniu aktualności komunikaty, które będą zachęcały ich do krytycznej refleksji na temat informacji, na jakie natrafiają na platformie. Wspólne reklamy Full Factu i koncernu z Menlo Park będą również zwracały użytkownikom uwagę na to, skąd pochodzą konsumowane informacje, czego w nich brakuje i jak oddziałują emocjonalnie na odbiorców.

"Treści nacechowane emocjonalnie mogą silniej oddziaływać na użytkowników, skłaniając ich do wiary w fałszywe wiadomości" - powiedział we wtorek szef Full Factu, Will Moy. "W czasie tego kryzysu (związanego z pandemią COVID-19 - PAP) stawką jest ludzkie życie. Namyślając się przez chwilę, nim podzielimy się czymś w internecie, możemy powstrzymać rozprzestrzenianie się szkodliwych i mylących informacji, a także uchronić swoich przyjaciół i rodzinę" - dodał.

Walka z dezinformacją od dawna stanowi wyzwanie dla wielkich firm internetowych, do których należą takie platformy, jak Facebook czy Twitter. Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 powodującego chorobę COVID-19 rzuciła nowe światło na problem, przenosząc dyskusję o dezinformacji z poziomu kwestii politycznych, takich jak np. ingerencje rosyjskich trolli przed wyborami prezydenckimi w USA z 2016 roku, na poziom działań mających na celu powstrzymać rozprzestrzenianie fałszywych treści na temat "cudownych kuracji" lub teorii spiskowych dotyczących rzekomych związków choroby z budową sieci łączności nowej generacji (5G).

Organizacja pozarządowa Full Fact z siedzibą w Londynie od 2009 roku działa na rzecz weryfikacji i korekty informacji podawanych przez media tradycyjne i cyfrowe. Założył ją donator brytyjskiej Partii Konserwatywnej Michael Samuel wraz z Willem Moyem, który wówczas związany był z Centrum Anne Freud. (PAP)

Facebook rozpoczyna współpracę fact-checkingową z organizacją Full Fact
Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.