Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Świat

All Stories

WHO przeciwne lockdownom!

WHO zmieniła stanowisko dotyczące Covid 19 i apeluje do przywódców krajów na całym świecie zaprzestania blokowania swoich krajów i gospodarek. Dr David Nabarro z WHO z udzielił wczoraj wywiadu mówiąc żeby przestali „używać blokad jako podstawowej metody kontroli” koronawirusa. Zaznaczył, że ich wynik to bieda. Nic nie wspomniał o potencjalnych ocalonych istnieniach. W dalszej części wywiadu dodał, że biedni ludzie stają się jeszcze biedniejsi. WHO jest przeciwne blokadom.

Dr Nabarro krytykował blokady, gdyż biedniejsze gospodarki stanęły w obliczu olbrzymiego kryzysu. Wielu branżom, według niego, grozi niewypłacalność, a nawet bankructwa poszczególnym firmom. Na przykład branża turystyczna stoi na progu przepaści, ponieważ ludzie nie biorą urlopu. To samo z rolnikami na całym świecie. Niezbierane płody rolne zmarnowały się i jest to strata idąca w miliardy dolarów. Ubóstwo na całym świecie wzrosło i będzie wzrastać.

Blokadę w Melbourne nazwano jedną z najostrzejszych i najdłuższych na świecie. Podczas blokady w Hiszpanii w marcu ludziom nie wolno było wychodzić z domu, chyba że w celu wyprowadzenia zwierzaka. W Chinach władze zaspawały drzwi, aby uniemożliwić ludziom opuszczanie domów. Według WHO w dużej mierze było to niepotrzebne. Dr Nabarro opowiada się za nowym podejściem do powstrzymywania wirusa.

„Dlatego naprawdę apelujemy do wszystkich światowych liderów: przestańcie używać blokady jako podstawowej metody kontroli. Opracujcie lepsze systemy do tego. Pracujcie razem i uczcie się od siebie nawzajem”.  W tamtym tygodniu doszło do spotkania ekspertów w dziedzinie zdrowia z całego świata. Apelowali do zaprzestania stosowania blokad. Sformułowali petycję, zwaną Wielką Deklaracją Barrington, według której  blokady wyrządzają „nieodwracalne szkody”. Do tej pory podpisało się pod nią 12 000 naukowców oraz lekarzy.

WHO przeciwne lockdownom!
Write comment (0 Comments)

Uwaga na naciągaczy!

MLM - Multi Level Marketing to legalna piramida finansowa, nawet jeżeli osoby w to wciągnięte zapewniają, że tak nie jest. To syndrom sztokholmski. Ofiara zaprzyjaźnia się z porywaczem. Osoby w to wciągnięte za jakiś czas zdadzą sobie sprawę, że zostały wykorzystane. Żeby zarobić w MLM, trzeba samemu założyć taką firmę. Potem wystarczy znaleźć kilka osób, które mają sprzedawać produkty firmowe oraz pozyskają kolejnych współpracowników. To tak jak odwrócona kiść winogrona. System wielopoziomowy.

Ładnie się to nazywa sprzedażą sieciową. Zawsze jest tak samo, niezależnie od planów sprzedażowych, marketingowych itp. I zawsze bazuje się na początkowym entuzjazmie, nadziejach ludzi na dodatkowe pieniądze, snuciu wizji o wakacjach na Hawajach, drogich samochodach itp. Filmy reklamujące daną firmę pokazują wszystko w różowych okularach, ludzi idących plażą, wykresy pnące się w górę.

Prawda jest taka, że kiść winogrona w miarę powiększania się przynosi najwięcej zysków założycielom firmy. Osoby z dołu mogą dorobić do pensji niewielką sumę. Miesięczne wynagrodzenie nie wystarczy na drogie przedmioty. Chyba że dana osoba z dołu stworzy sporą grupę pod sobą. Ale im wyżej jest w hierarchii firmy, tym bardziej będzie to możliwe.

Mając pod sobą dużą grupę, z ich zaangażowania i budowania nowych struktur dostanie się większe pieniądze. Na tym to polega, więc zapewnienia ekonomistów, że jest to legalne i uczciwe nie są przekonujące. Zawsze w tym systemie ktoś kogoś wykorzystuje. Inna interpretacja to kłamstwo.

W wielu grupach na Facebooku co chwila pojawiają się ogłoszenia o poszukiwaniu współpracowników do rejestrowania klientów. Jednak w ogłoszeniu nigdy nie ma konkretów. Zapewnia się tylko, że pieniądze co tydzień na konto i trzeba pisać na priw po szczegóły. Jeśli napiszesz, osoba próbująca zachęcić cię będzie robić to w sposób upierdliwy. Takich natrętów trudno jest spławić na zasadzie: dasz złodziejowi palec, weźmie całą rękę. Uważajcie na takie ogłoszenia. Najlepiej zgłosić adminowi.

Uwaga na naciągaczy!
Write comment (0 Comments)

Dlaczego młodzi ludzie umierają z powodu koronawirusa

Według ekspertów medycznych osoby młode lepiej znoszą zakażenie wirusem Covid 19. Niestety kiedy już wymagają hospitalizacji, śmiertelność wśród nich jest relatywnie duża. Przyczyniają się do tego otyłość, cukrzyca lub nadciśnienie.

Przeanalizowano pochodzące z ponad czterystu szpitali w całych Stanach Zjednoczonych dane dotyczące pacjentów w przedziale wiekowym od 18 do 34 lat, którzy zostali hospitalizowani w wyniku zakażenia Covid 19.

Spośród tych osób mniej więcej co piąta wymagała intensywnej terapii, a około 10% mechanicznego wsparcia oddychania, w tym 2,7 proc. zmarło.

Jednocześnie odsetek osób umierających w tym przedziale wiekowym, hospitalizowanych z powodu ataku serca jest o połowę mniejszy.

Pośród młodych ludzi przyjmowanych do szpitali z powodu Covid 19 bardzo dużo było osób z problemami zwiększającymi ryzyko chorób układu krążenia. Prawie 40% cierpiało na otyłość, prawie 20% pacjentów miało cukrzycę, a 16,1 nadciśnienie.

Pacjenci z tymi zaburzeniami przeważnie w ciężki sposób przechodzili Covid 19.

Na przykład młodzi pacjenci z dużą otyłością stanowili ponad 40% osób, które zmarły lub wymagały podłączenia do respiratora.

Młodym ludziom mającym więcej niż jedną chorobę towarzyszącą groziło powikłanie, a ryzyko było podobne jak u osób w wieku od 35 do 64 lat, które nie mają wymienionych dodatkowych chorób.

W raporcie z przeprowadzonych badań dodano, że zawarte w nim informacje dotyczą jedynie pacjentów przyjętych już do szpitala.

 

Dlaczego młodzi ludzie umierają z powodu koronawirusa
Write comment (0 Comments)

Ursula von der Leyen: koronakryzys przetestował spójność UE, Europa zadziałała

Kryzys koronawirusowy przetestował spójność Unii Europejskiej, niektóre regiony zostały nim dotknięte bardziej, ale Europa zadziałała – oceniła w poniedziałek przewodnicząca KE Ursula von der Leyen. Jak zapewniła, unijny instrument wsparcia odbudowy da państwom członkowskim szansę na przełamanie kryzysu.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej wzięła udział w debacie nad pierwszą edycją „Unijnego barometru regionalnego i lokalnego”, która odbyła się w Europejskim Komitecie Regionów, organie doradczym UE, w skład którego wchodzą samorządowcy z państw unijnych.

Badania barometru, przeprowadzone z inicjatywy Komitetu, poświęcono skutkom pandemii koronawirusa w regionach, miastach i na wsiach. Z analiz tych wynika m.in., że ponad 90 proc. regionów i gmin UE spodziewa się gwałtownego spadku dochodów.

Von der Leyen, która głos w dyskusji zabrała poprzez połączenie wideo, podkreślała, że to władze lokalne są „pierwszą linią obrony”, gdy uderza kryzys.

Zwróciwszy się do przedstawicieli samorządów, przyznała, że mogli czuć się osamotnieni na początku pandemii. „Rzeczywiście ten kryzys przetestował spójność Unii Europejskiej” – powiedziała. Wskazała, że niektóre regiony zostały nim dotknięte bardziej i że były obawy, że ich odbudowa będzie trwała dłużej i będą pozostawały z tyłu.

W jej ocenie jednak Europa w tej sytuacji zadziałała. Szefowa KE przypomniała, że przygotowany został nowy budżet oraz unijny program wsparcia odbudowy Next Generation EU. Ten instrument – zapewniła – da państwom członkowskim szansę na przełamanie trudnej sytuacji, a regiony i miasta - jak zauważyła - znajdą się w jego centrum.

Według Von der Leyen regiony powinny być od samego początku włączane w koncepcje krajowych planów odbudowy. „Stolice powinny się z państwem konsultować, ponieważ wszyscy wiemy, że lokalne samorządy to te organy, które wypełniają projekty europejskie życiem. To oznacza również dużą odpowiedzialność, która na państwu spoczywa” – powiedziała do samorządowców.

Wskazała ponadto, że celem Next Generation EU, poza odpowiedzią na kryzys, jest też zmiana struktur społecznych i wyrównanie bilansów w Europie. „Kiedy to robimy, idziemy w kierunku zielonej, cyfrowej, odpornej przyszłości” – oświadczyła szefowa KE.

Szef Komitetu Regionów Apostolos Cicikostas podkreślił, że kluczowe decyzje, których celem jest walka z kryzysem i zrównoważony rozwój, powinny zapadać jak najbliżej obywateli. „Żeby wspólnie ożywić naszą Europę, musimy wzmacniać jej fundamenty – regiony i miasta” – powiedział.

W ramach unijnego barometru powstał sondaż, z którego wynika, że największym zaufaniem wśród obywateli Unii cieszą się ich lokalne i regionalne władze. Zaufanie do samorządów deklaruje 52 proc. badanych, do Unii – 47 proc., a do rządów narodowych – 43 proc. 58 proc. respondentów oceniło także, że zwiększenie znaczenia samorządów pozytywnie wpłynie na zdolność UE do rozwiązywania problemów. Badanie to przeprowadziła pracownia Kantar między 3 a 17 września na próbie 26 tys. obywateli UE.

Inne badanie barometru, przeprowadzone przez Komitet wraz z OECD w 300 gminach i regionach, pokazuje, że ponad połowa samorządów odczuwa bardzo silny wpływ pandemii na finanse i uważa, że bez wsparcia odczuje pogorszenie sytuacji w 2021 r., a nawet w 2022 r.

Według analizy pandemia może ponadto zwiększyć przepaść między obszarami wiejskimi i miejskimi oraz pogłębić różnice między systemami edukacji, m.in. z uwagi na niski stopień cyfryzacji.

W barometrze stwierdzono również, że skutki pandemii mogą być większe w przypadku kobiet, gdyż stanowią ok. 80 proc. pracowników służby zdrowia w Unii. Podobny odsetek kobiet w Unii pracuje na stanowiskach handlowych. (PAP)

Autorka: Agnieszka Ziemska

 

Ursula von der Leyen: koronakryzys przetestował spójność UE, Europa zadziałała
Write comment (0 Comments)

Szefowie MSZ Unii Europejskiej zdecydowali, że Łukaszenka będzie objęty sankcjami

Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej zdecydowali, że na nowej liście sankcji w związku z wydarzeniami na Białorusi znajdzie się Alaksandr Łukaszenka - poinformowały PAP źródła unijne.

Szefowie dyplomacji państw unijnych w poniedziałek porozumieli się w Luksemburgu w sprawie nowej listy sankcyjnej dotyczącej Białorusi.

Według źródeł PAP na liście znajduje się też kilka kolejnych osób. Lista, po tym, jak ministrowie podjęli decyzję polityczną, trafi teraz do prac w grupach roboczych w Brukseli. Następnie decyzja zostanie sfinalizowana pod kątem prawnym.

Jeśli zostanie uzgodniona, będzie to druga lista sankcji wobec przedstawiciele władz Białorus.

Na przyjętej przez UE wcześniej liście objętych sankcjami przedstawicieli władz Białorusi odpowiedzialnych za fałszowanie wyborów i represje wobec protestujących znaleźli się m.in. szefowa i członkowie Centralnej Komisji Wyborczej Lidzija Jarmoszyna, jej zastępca oraz 10 innych członków tej instytucji, a także szef MSW Juryj Karajeu i jego zastępcy oraz dowódcy jednostek specjalnych, w tym OMON-u. W sumie wykaz zawiera 40 nazwisk.

UE podkreśliła, że białoruska CKW i jej kolegium ponoszą odpowiedzialność za bezpodstawne odrzucenie niektórych kandydatów opozycji w wyborach prezydenckich oraz za nałożenie przez komisję nieproporcjonalnych ograniczeń na obser­watorów w lokalach wyborczych. Jak zaznaczono w rozporządzeniu unijnym, CKW zadbała również o to, by skład nadzorowanych przez nią komisji wyborczych miał stronniczy charakter.

Na liście osób objętych restrykcjami znaleźli się ponadto szef oddziałów specjalnych OMON Dzmitryj Bałaba, dowódca jednostki specjalnej szyb­kiego reagowania (SOBR) ppłk Alaksandr Bykau, a także przedstawiciele kierownictwa MSW, w tym szef Departamentu ds. Więziennic­twa oraz milicji.

Przywódcy UE na początku października, podczas pierwszego dnia unijnego szczytu, przełamali kilkutygodniowy impas w sprawie sankcji na przedstawicieli reżimu białoruskiego.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

 

Szefowie MSZ Unii Europejskiej zdecydowali, że Łukaszenka będzie objęty sankcjami
Write comment (0 Comments)

Naukowcy: koronawirus może przeżyć na banknotach do 28 dni

Koronawirus może przeżyć na powierzchni banknotów, szkła i stali nierdzewnej aż do 28 dni - wynika z badania australijskiej agencji CSIRO. Jak odkryli naukowcy, wirus jest aktywny dłużej na gładkich powierzchniach i w niższych temperaturach.

Australijskie badanie, którego wyniki opublikowano w piśmie Virology Journal, wykazało dłuższą żywotność wirusa SARS-CoV-2, niż dotychczas sądzono, i znacznie dłuższą od wirusów grypy typu A, które mogą przeżyć przez 17 dni.

Eksperyment przeprowadzony przez naukowców polegał na umieszczeniu cząsteczek wirusa w wysuszonym sztucznym śluzie w kontrolowanych warunkach na różnych powierzchniach i w temperaturach 20, 30 i 40 stopni. Najdłużej - przez 28 dni - koronawirus pozostawał zdolny do zakażania na banknotach, szkle, z jakiego wykonane są ekrany telefonów komórkowych, a także na stali nierdzewnej. Badania wykazały, że jego żywotności sprzyjają gładkie powierzchnie i niższe temperatury.

Naukowcy zaznaczyli, że eksperyment przeprowadzany był w ciemności, aby wyeliminować działanie promieniowania UV, które uszkadza wirusa. Jak zaznaczył jeden z autorów badania Shane Ridell, oznacza to, że w warunkach bardziej zbliżonych do naturalnych narażony na działanie światła słonecznego wirus przeżyłby krócej.

"To badanie naprawdę podkreśla znaczenie mycia rąk i dezynfekcji powierzchni, na których może znajdować się wirus" - zaznaczył badacz. (PAP)

 

Naukowcy: koronawirus może przeżyć na banknotach do 28 dni
Write comment (0 Comments)

UE przygotowuje koordynację ws. pandemii, nie ma zgody co do kwarantanny

Państwa UE są blisko porozumienia ws. koordynacji środków dotyczących pandemii, takich jak oznaczanie kolorami regionów czy wspólne analizowanie danych zachorowań - wynika z nieoficjalnych informacji z Brukseli. Nie ma jednak zgody w podejściu do kwarantanny.

W związku z tym, że pandemia znowu przybrała na sile w Europie, w przyszłym tygodniu na szczycie UE o problemach z nią związanych będą rozmawiać szefowie państw i rządów. Po wakacjach Komisja Europejska przedstawiła propozycję dotyczącą koordynacji działań państw członkowskich, ale - jak mówił w piątek jeden z wysokiej rangą dyplomatów unijnych - była ona zbyt ambitna dla stolic.

Po pracach w grupach roboczych i na poziomie ambasadorów niemiecka prezydencja wypracowała kompromis, który - jak się spodziewa Berlin - ma zyskać poparcie większości krajów członkowskich.

Kompromisowe podejście przewiduje wspólną analizę danych dotyczących zachorowań, mapowanie ich, a także skoncentrowanie się na podejściu regionalnym, a nie krajowym. Ta ostatnia kwestia ma pozwolić np. w stosowaniu podobnych restrykcji wobec dwóch sąsiadujących ze sobą regionów, które leżą w różnych krajach.

W pierwszej fazie pandemii podejście krajowe sprawiało np., że pracownicy nie mogli docierać do swoich pracodawców, który byli po drugiej stronie granicy. Kwestia ta - jak tłumaczyło źródło - ma szczególne znaczenie m.in. dla Luksemburga i Francji.

Kompromisowe rekomendacje przewidują ponadto, że Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) będzie odpowiedzialne za przygotowanie map z odpowiednimi kolorami (zielonym, pomarańczowym i czerwonym), które będą odpowiadać sytuacji epidemiologicznej w danym regionie.

Mają się one opierać na wielu kryteriach epidemicznych. Zielony kolor będzie oznaczał niskie ryzyko, a osoby z takiej strefy powinny móc podróżować bez żadnych ograniczeń w Schengen. Tych ze stref pomarańczowych lub czerwonych może czekać przy przemieszczaniu się do innych krajów konieczność przeprowadzenia testu na Covid-19 lub poddanie się kwarantannie.

W sprawie izolacji kraje UE nie mogły się porozumieć. Nie będzie zatem europejskich wytycznych co do tego, w jakich przypadkach stosować kwarantannę ani ile ona ma wynosić. Choć unijne agendy za rekomendacjami ekspertów sugerują 14 dni, to np. Belgia skróciła ten okres do jednego tygodnia.

"Każdy kraj ma swoich ekspertów i mówią oni różne rzeczy. Dlatego nie mogliśmy się zgodzić, czy wprowadzamy 7, 10, czy 14 dni kwarantanny. W tej chwili przygotowujemy rekomendacje obejmujące kwestie, co do których się zgadzamy, ale to nie jest koniec procesu" - mówił dyplomata.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że wśród państw członkowskich jest za to porozumienie ws. europejskiego formularza dla pasażerów. Jego wypełnienie, z podaniem danych dotyczących regionów, w których dana osoba była w ciągu minionych 14 dni, byłoby obowiązkowe podczas podróży.

"Mam nadzieję, że będziemy mieli większość kwalifikowaną dla tych rozwiązań jeszcze w piątek" - powiedział dyplomata. Jeśli tak się stanie, rekomendacje zostaną zatwierdzone przez unijnych ministrów ds. europejskich, którzy spotykają się we wtorek w Luksemburgu.

Środki te mają powstrzymać państwa członkowskie od zamykania granic tak jak działo się to na wiosnę, ale nie jest wykluczone, że stolice i tak zdecydują się na taki krok. Decyzja w tej sprawie jest bowiem wyłączną kompetencją władz krajowych.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

 

UE przygotowuje koordynację ws. pandemii, nie ma zgody co do kwarantanny
Write comment (0 Comments)

Reuters: w Europie ponad 100 tys. zakażeń koronawirusem w ciągu jednego dnia

Po raz pierwszy od początku pandemii koronawirusa w Europie stwierdzono ponad 100 tysięcy zakażeń jednego dnia - informuje agencja Reuters. W Rosji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Francji od trzech dni zgłaszanych jest ponad 10 tysięcy nowych infekcji.

Rekordowy bilans sporządzono po ogłoszeniu czwartkowych danych z poszczególnych krajów; Reuters podkreśla, że w Europie pandemia znów niepokojąco przyśpiesza. Agencja przypomina, że w takich krajach jak Rosja, Wielka Brytania czy Francja notowane są rekordy dziennych przyrostów zakażeń.

Według Reutera w Europie obecnie stwierdza się ponad 16 proc. wszystkich przypadków koronawirusa na świecie i prawie 22 proc. wszystkich zgonów. Agencja wylicza, że w czwartek Europa Wschodnia była regionem najbardziej dotkniętym pandemią, z ponad 33 600 potwierdzonymi przypadkami zakażeń.

Reuters zaznacza, że w Europie w październiku codziennie średnio stwierdzano 78 tysięcy nowych zakażeń, podczas gdy we wrześniu było to 47 500 przypadków. (PAP)

 

Reuters: w Europie ponad 100 tys. zakażeń koronawirusem w ciągu jednego dnia
Write comment (0 Comments)

Źródło CNN: Trump miał problemy z oddychaniem, Biały Dom zaniepokojony

Donald Trump miał "problemy z oddychaniem" i "był bardzo zmęczony" - poinformowała w piątek późnym wieczorem telewizja CNN powołując się na anonimowe źródło. Współpracownicy prezydenta w Białym Domu mają według stacji "być zaniepokojeni".

CNN przekazała słowa jednego z anonimowych przedstawicieli administracji, iż prezydent jest "w dobrym stanie, ale boimy się że sprawy mogą szybko się pogorszyć".

Od piątku wieczór Trump przebywa w szpitalu pod Waszyngtonem, gdzie ma spędzić kilka dni. Zgodnie z komunikatami Białego Domu do tej pory miał jedynie łagodne objawy Covid-19, a wizyta w wojskowym centrum medycznym ma charakter zapobiegawczy.

Prezydent w piątek nie rozmawiał z mediami, na zamieszczonym na Twitterze nagraniu wideo oświadczył, że czuje się dobrze. Do śmigłowca, którym poleciał do szpitala, wszedł o własnych siłach. Miał na sobie maseczkę. Wcześniej, jak poinformował jego lekarz, podano mu eksperymentalny lek firmy Regeneron.

Prezydent "ściga się" z koronawirusem - ocenił w rozmowie z CNN szef Regeneron Leonard Schleifer. "Trwa wyścig między jego systemem immunologicznym i wirusem, a jeśli wygra wirus to mogą być poważne konsekwencje" - wyjaśnił. Przyznał także, że amerykański przywódca jest "w podwyższonej grupie ryzyka z kilku powodów, w tym dlatego, że jest osobą w starszym wieku".

Do licznych życzeń dojścia do zdrowia dołączyli w piątek byli prezydenci USA.

Barack Obama napisał na Twitterze, iż ma nadzieję, że Trump i jego małżonka Melania oraz wszyscy zakażeni w Stanach Zjednoczonych "otrzymują opiekę jaką potrzebują i są na ścieżkach do szybkiego wyzdrowienia". "Oczywiście jesteśmy w środku wielkiej politycznej bitwy i stawka jest wysoka, ale pamiętajmy że wszyscy jesteśmy Amerykanami. Wszyscy jesteśmy ludźmi. I chcemy, by każdy był zdrowy, niezależnie od partii" – napisał Obama nawiązując do trwającej kampanii wyborczej.

Bill Clinton, gospodarz Białego Domu w latach 1993-2001, przekazał natomiast, że liczy "na szybkie dojście do zdrowia" prezydenta i jego małżonki. "Musimy chronić siebie, nasze rodziny i społeczności" - wezwał.

Oprócz Trumpa i Pierwszej Damy koronawirusa potwierdzono w piątek u dwóch senatorów Partii Republikańskiej, Mike'a Lee z Utah oraz Thoma Tillisa z Karoliny Północnej. Uczestniczyli oni w sobotę w Białym Domu w uroczystości nominacji Amy Coney Barrett na kandydatkę prezydenta do Sądu Najwyższego. W jej trakcie nie zachowywano zalecanego dystansu. Wielu uczestników nie miało na sobie maseczek.

Media w USA oceniają, że trwa obecnie największy kryzys związany ze zdrowiem amerykańskiego prezydenta od czasu postrzelenia Ronalda Reagana w 1981 roku.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)

 

Źródło CNN: Trump miał problemy z oddychaniem, Biały Dom zaniepokojony
Write comment (0 Comments)

W PE o mechanizmie praworządności; większość krytykuje niemiecki kompromis

Rozwodniona, słaba, niewystarczającą - w ten sposób większość europosłów komisji wolności obywatelskich PE przyjęła niemiecką propozycję w sprawie wiązania środków unijnych z praworządnością. PiS wskazuje, że do proponowanych rozwiązań nie ma podstawy prawnej.

Czwartkowa debata została zorganizowana w związku z przyjęciem w środę przez państwa członkowskie stanowiska do negocjacji z Parlamentem Europejskim rozporządzenia, które mówi m.in. o ochronie unijnego budżetu przed ryzykami związanymi z naruszeniami praworządności.

Zaproponowane przez Komisję Europejską jeszcze w 2018 roku zapisy dotyczące warunkowości zostały zmienione przez niemiecką prezydencję, która chciała odblokować nad nimi prace. Berlinowi udało się uzyskać konieczną do tego większość państw członkowskich, ale kilka stolic z różnych powodów było przeciw przyjęciu stanowiska. Holandia uważa tekst za zbyt słaby, a Węgry za zbyt daleko idący.

W parlamentarnej komisji wolności obywatelskich (LIBE) niemiecki kompromis został bardzo mocno skrytykowany przez przedstawicieli wszystkich ugrupowań. "To jest mechanizm, który pewno nigdy nie będzie uruchomiony" - mówiła odpowiedzialna za ten projekt europosłanka Zielonych Terry Reintke.

Krytyka ze strony dużej części zabierających głos skupiała się na mechanizmie podejmowania decyzji o ewentualnych sankcjach. Niemcy odeszli bowiem od propozycji, by decyzja o zamrażaniu środków była praktycznie automatyczna po wniosku KE. Mogłaby ją zastopować dopiero większość państw członkowskich - tzw. odwrócona większość kwalifikowana. W stanowisku przyjętym przez Radę UE mowa jest o tym, że decyzje o sankcjach podejmują państwa członkowskie - większością kwalifikowaną.

"Ta propozycja jest naprawdę uboga w porównaniu do tego co przedstawiła KE. (...) Powinniśmy obstawać przy odwróconej kwalifikowalnej większości głosów" - mówiła Birgit Sippel z Socjalistów i Demokratów (EPL). Apelowała, by "demokraci we wszystkich instytucjach" trzymali się razem, aby "zwalczać chore demokracje i rozprzestrzenianie się małych dyktatur w Europie".

Na te słowa zareagowała europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska, która mówiła, że Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) wskazuje w jakich krajach pieniądze są defraudowane.

"Polska, która jest przez państwa tak szargana, pokazuje się jako przykład godny naśladowania. (...) Nie życzę sobie języka, w którym zwraca się do innych państw członkowskich używając określenia małe dyktatury" - oświadczyła. Jej zdaniem słowa Sippel to "zwykły bezczelny hejt".

Do mocnych sfomułowań uciekł się też wiceszef grupy Odnowić Europę Michal Szimeczka, który krytykował premiera Węgier Viktora Orbana za groźby zablokowania całego planu odbudowy.

"Jeden dyktator bierze całą UE za zakładnika. To jest sytuacja, której nie możemy zaakceptować. Trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie, by to rozporządzenie nie było rozwodnione" - mówił słowacki polityk.

Tomas Tobe z Europejskiej Partii Ludowej ocenił, że propozycja niemieckiej prezydencji jest niewystarczająca. "To wniosek, który jest daleki od tego, by nas usatysfakcjonować" - stwierdził.

Przestrzegał przed przyjęciem mechanizmu praworządności, który nie będzie działać. Krytykował też wykreślenie przez Niemców zagrożenie dla niezależności sądów jako przykład łamania praworządności.

"Nie chcemy kolejnego art. 7, który będzie się ciągnął przez lata - wtórowała mu Sophie in't Veld z frakcji Odnowić Europę. - Odwrócona większość kwalifikowana to nasza czerwona linia. Jeśli będziemy czekać na to, aż Rada uruchomi mechanizm, to on nigdy nie zadziała".

Eurodeputowany Solidarnej Polski Patryk Jaki zarzucał wypowiadającym się przed nim europosłom, że chcą mieć narzędzia do karania państw członkowskich, a nie ma do tego podstawy prawnej.

"W stosunku do Polski, czy Węgier toczą się postępowania w ramach art. 7. tylko nie potraficie państwo przekonać większości i przejść nawet do drugiego etapu w ramach tej procedury. W związku z tym wymyśliliście sobie, że obejdziecie tę procedurę" - oświadczył.

Czwartkowa debata nie kończy dyskusji eurodeputowanych w tej sprawie. W poniedziałek o mechanizmie warunkowości ma debatować cały Parlament Europejski.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

 

W PE o mechanizmie praworządności; większość krytykuje niemiecki kompromis
Write comment (0 Comments)

Donald i Melania Trumpowie zakażeni koronawirusem

Donald Trump poinformował na Twitterze, że czwartkowe testy wykryły u niego i pierwszej damy USA Melanii Trump koronawirusa. Na nieco ponad miesiąc przed wyborami ubiegający się o reelekcję prezydent do zdrowia dochodzić będzie w kwarantannie w Białym Domu.

74-letni Trump napisał na Twitterze, że czwartkowe testy na obecność koronawirusa u niego i Melanii dały pozytywne wyniki. "Natychmiast rozpoczniemy naszą kwarantannę i powrót do zdrowia. Przejdziemy przez to RAZEM" - dodał.

Przywódca USA i jego 50-letnia małżonka czują się dobrze i planują pozostać w Białym Domu w trakcie powrotu do zdrowia - przekazał osobisty lekarz prezydenta Sean Conley. Dodał, że spodziewa się, że swoje obowiązki amerykański przywódca będzie wykonywał "bez zakłóceń". W medycznych komunikatach Białego Domu nie ma żadnych informacji o ewentualnych objawach choroby u pary prezydenckiej.

Z racji swojego wieku prezydent znajduje się w grupie podwyższonego ryzyka. Amerykańskie Centrum ds. Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) ostrzega, że u osób po 60. i 70. roku życia istnieje większa szansa wystąpienia ostrych objawów Covid-19.

Zgodnie z 25. poprawką do konstytucji USA w przypadku pogorszenia się stanu zdrowia prezydenta może on tymczasowo przekazać obowiązki swojemu zastępcy. Zdarzyło się tak do tej pory jedynie trzykrotnie w historii Stanów Zjednoczonych.

Po teście z pozytywnym rezultatem Trump odwołał wszystkie piątkowe spotkania. W swoim harmonogramie miał m.in. wiec na Florydzie. Przywódca USA odbędzie jedynie telekonferencję, która dotyczyć będzie pomocy dla osób starszych w trakcie epidemii.

"Jak już zbyt wielu Amerykanów w tym roku prezydent i ja jesteśmy w domowej kwarantannie po pozytywnych testach na koronawirusa. Czujemy się dobrze, a ja przełożyłam wszystkie najbliższe wydarzenia" - napisała na Twitterze Melania Trump.

Jeszcze w czwartek prezydent na kampanijnym wydarzeniu mówił, że "koniec pandemii jest blisko". Na przedwyborczym finiszu Trump, nawet jeśli przejdzie chorobę bezobjawowo, zostanie przez pewien czas zmuszony do pozostania w Białym Domu - zauważa dziennik "New York Times". "Wall Street Journal" ocenia, że z uwagi na zakażenie Trumpa pod znakiem zapytania stoi zaplanowana na 15 października jego druga prezydencka debata z Demokratą Joe Bidenem.

Przed podaniem informacji o zakażeniu Trumpa w czwartek wieczorem potwierdzono, że koronawirusa wykryto u doradczyni prezydenta Hope Hicks. 31-letnia kobieta podróżowała we wtorek Air Force One do Cleveland w Ohio na debatę oraz dzień później na wiec wyborczy do Minnesoty. Nie wiadomo, w jaki sposób doszło do zakażenia gospodarza Białego Domu.Trump, który regularnie jest testowany pod kątem koronawirusa, w ostatnich tygodniach prowadził aktywną kampanię, odbywając nawet po kilka wieców dziennie. Często gromadziły się na nich tłumy; prezydent rzadko zakładał maseczkę.

Zgodnie z danymi Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore Stany Zjednoczone są najbardziej dotkniętym przez epidemię krajem. W USA na Covid-19 zmarło ponad 207 tys. osób, to więcej niż co piąty potwierdzony na świecie zgon z powodu koronawirusa. W Stanach Zjednoczonych wykryto także ponad 7,2 mln zakażeń. Za zarządzanie reakcją państwa na epidemię prezydent w kampanii ostro krytykowany jest przez Demokratów.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)

 

Donald i Melania Trumpowie zakażeni koronawirusem
Write comment (0 Comments)

UE/ Źródło: w środę na spotkaniu ambasadorów propozycja dotycząca mechanizmu warunkowości

W środę ambasadorowie państw członkowskich UE mają przedyskutować w Brukseli propozycję niemieckiej prezydencji dotyczącą mechanizmu warunkowości w budżecie UE - poinformowało PAP źródło unijne. Dotyczy ona zawieszenia funduszy za łamanie praworządności.

We wtorek propozycja jest dyskutowana na spotkaniach grup roboczych, w skład których wchodzą eksperci państw członkowskich.

"Propozycja najpewniej będzie omawiana między unijnym przywódcami na zaplanowanym na czwartek i piątek szczycie unijnym w Brukseli" - powiedział PAP jedne z unijnych dyplomatów.

Niemiecka prezydencja przedstawiła w poniedziałek nową propozycję mechanizmu warunkowości w budżecie UE, w tym liczącego 750 mld euro funduszu odbudowy.

Propozycja bazuje na projekcie Komisji Europejskiej z 2018 roku i ma być podstawą do negocjacji między 27 państwami UE nad ostatecznym kształtem rozporządzenia w tej sprawie.

Z dokumentu, który widziała PAP wynika, że łamanie zasad praworządności może skutkować zawieszeniem płatności unijnych dla kraju członkowskiego.

Propozycja niemiecka nie jest satysfakcjonująca dla polskich władz. "Nie realizuje postanowień Rady Europejskiej" - powiedziało PAP polskie źródło rządowe.

Propozycja zakłada, że to KE będzie oceniała naruszenia praworządności przez kraje członkowskie. Decyzje w sprawie ewentualnego zawieszenia funduszy będzie z kolei podejmowała Rada UE.

Zgodnie z niemieckim dokumentem kary za naruszenie praworządności - zawieszenie finansowania unijnego - byłyby podejmowane większością głosów państw członkowskich UE.

To duża zmiana w stosunku do pierwotnej propozycji KE, która zakładała, że odpowiednia większość państw musiałaby zablokować a nie zatwierdzać zawieszenie funduszy (tzw. odwrócona większość kwalifikowana). Taki system utrudniłby jakiemukolwiek państwu, w przypadku którego KE uzna łamanie zasad praworządności, odrzucenie kary.

Prezydencja niemiecka, przedstawiając nową wersję, chce w ten sposób uzyskać poparcie dla propozycji krajów sceptycznych wobec mechanizmu.

Niemiecka prezydencja dodała też do projektu zapis, który zakłada, że procedura nakładania sankcji na kraj powinna być "obiektywna, niedyskryminacyjna i równo traktować kraje członkowskie" oraz powinna opierać się na podejściu "bezstronnym i opartym na dowodach".

Jeśli jednak kraj członkowski uznaje, że te zasady zostały złamane, może zwrócić się do szefa Rady Europejskiej, żeby sprawa trafiła na szczyt unijny. W takiej sytuacji nie może zostać podjęta żadna decyzja do czasu, aż przywódcy "przedyskutują" sprawę na szczycie UE.

Decyzje na szczycie UE podejmowane są jednomyślnie, jednak z projektu prezydencji niemieckiej nie wynika, że tak będzie w tym przypadku. Zapis w tym punkcie mówi tylko, że ta procedura - przeniesienia sprawy na szczyt - nie może trwać dłużej niż trzy miesiące od momentu przedstawienia wniosku przez KE.

Prezydencja niemiecka liczy, że projekt uzyska poparcie większości kwalifikowanej w Radzie UE.

„Propozycja bardzo precyzyjnie realizuje konkluzje Rady Europejskiej z lipca. Opiera się na projekcie Komisji z 2018 roku, który został dostosowany w świetle kompromisu osiągniętego między europejskimi szefami państw i rządów. Projekt nadaje formę prawną temu ciężko wypracowanemu i delikatnemu europejskiemu kompromisowi. Po raz pierwszy w historii UE powstanie mechanizm, który łączy obsługę środków z budżetu europejskiego z rządami prawa. To ważny krok naprzód" - powiedziało PAP źródło w niemieckiej prezydencji, które było zaangażowane w prace nad propozycją.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

 

UE/ Źródło: w środę na spotkaniu ambasadorów propozycja dotycząca mechanizmu warunkowości
Write comment (0 Comments)

Amazon Prime Day przesunięty na 13 i 14 października

Największa doroczna wyprzedaż produktów na platformie Amazon, w tym sprzętów elektronicznych, odbędzie się w dn.13-14 października. Wydarzenie, które co roku organizowane jest w lipcu, musiało zostać przesunięte z powodu pandemii COVID-19.

Amazon Prime Day rozpocznie się 13 października o północy i potrwa do 14 października. Jak poinformował koncern Jeffa Bezosa w poniedziałek, posiadacze subskrypcji Amazon Prime otrzymają dostęp do "ponad miliona produktów z każdej kategorii", w tym zabawek, sprzętów AGD i elektroniki. Akcja ma na celu przyciągnięcie nowych subskrybentów, promocję produktów i usług Amazona oraz podbicie wyników sprzedażowych.

Coroczna wyprzedaż organizowana jest przez koncern od 2015 r. i zazwyczaj odbywa się w lipcu. Tym razem jednak wydarzenie musiało zostać przesunięte ze względu na pandemię COVID-19, która zmusiła firmę do ograniczenia usług jedynie do realizowania kluczowych zamówień.

Na rynku już od pewnego czasu spekulowano, że Amazon Prime Day może zostać zaplanowany w połowie października. Tym bardziej, kiedy wyszło na jaw, że firma zaapelowała do pracowników, żeby akurat w tym terminie nie brali urlopów oraz wstrzymała te już przyznane. Amazon poinformował też, że zanim zdecydował się ogłosić datę wydarzenia, skonsultował ją najpierw z zespołami nadzorującymi pracę magazynów i centrów dystrybucji firmy na całym świecie.

"Przez kilka ostatnich miesięcy przygotowywaliśmy nasze magazyny do tego, żeby zapewnić bezpieczne warunki pracy naszym pracownikom. Uznaliśmy, że połowa października to odpowiedni termin, żeby zorganizować Prime Day" - powiedział amerykańskiej stacji CNBC Jamil Ghani, wiceprezes Amazon Prime.

Zdaniem ekspertów zorganizowanie przez Amazona Prime Day w październiku oznacza, że tegoroczne wyprzedaże rozpoczną się znacznie wcześniej, niż w ubiegłych latach. Zazwyczaj Amazon i inni sprzedawcy ruszali z promocjami w listopadzie, w okolicach tzw. Czarnego Piątku (wypadającego dzień po ruchomym amerykańskim Święcie Dziękczynienia). Tymczasem niektóre firmy planują obniżki już na październik. Wciąż nie wiadomo jednak, na ile konsumenci będą chętni wziąć udział w wyprzedażach, tym bardziej że w wyniku pandemii wiele osób straciło pracę, a znaczna część klientów ogranicza zakupy jedynie do najpotrzebniejszych artykułów.

"Myślę, że chociaż wiele rzeczy zmieniło się w 2020 r., to nadal niektóre pozostały niezmienne i Prime Day spotka się z zainteresowaniem klientów. Jedni będą kupowali dla siebie, inni będą szukali możliwości zdobycia tańszych prezentów już na święta" - powiedział wiceprezes Amazon Prime. (PAP)

jowi/ mk/

 

Amazon Prime Day przesunięty na 13 i 14 października
Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.