Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Sport

All Stories

Drugie podejście Hamiltona do rekordu Schumachera

Broniący tytułu i prowadzący w klasyfikacji mistrzostw świata Formuły 1 Lewis Hamilton po raz drugi spróbuje wyrównać rekord liczby zwycięstw w wyścigach o Grand Prix, należący do Michaela Schumachera. W niedzielę wystartuje na torze Nuerburgring w Niemczech.

Pierwszej szansy na odniesienie 91. zwycięstwa w karierze 35-letni Brytyjczyk nie wykorzystał 27 września w Soczi. W GP Rosji był trzeci, częściowo na skutek 10-sekundowej kary za przewinienia sprzed startu. Zwyciężył wówczas jego kolega z Mercedesa - Fin Valtteri Bottas.

Wydaje się jednak, że to jedynie opóźniło moment, w którym rekord Schumachera przestanie być nieosiągalny, jak jeszcze kilka lat temu powszechnie uważano. Hamilton jest na najlepszej drodze, aby zdobyć czwarty z rzędu, a siódmy w karierze tytuł. Nie ustaje też dominacja Mercedesa - mistrza świata konstruktorów nieprzerwanie od 2014 roku. Dlatego kolejne zwycięstwa to raczej tylko kwestia czasu.

W klasyfikacji generalnej kierowców po 10 wyścigach Brytyjczyk ma 205 punktów, a jego najpoważniejszym rywalem jest Bottas - 161. Trzeci jest Max Verstappen z Red Bulla - 128 pkt.

Ten weekend w Niemczech może okazać się symboliczny w historii F1. Może się bowiem zdarzyć, że Hamilton wyrówna rekord Michaela Schumachera dwa dni po tym, jak podczas weekendu wyścigowego zadebiutuje syn legendarnego Niemca Mick.

Mistrz świata Formuły 3 z 2018 roku oraz lider klasyfikacji generalnej Formuły 2 w obecnym sezonie ma wziąć udział w jednym z piątkowych treningów na Nuerburgringu. Zasiądzie w bolidzie teamu Alfa Romeo Racing Orlen, prowadzonym na co dzień przez Włocha Antonio Giovinazziego. Wcześniej jeździł nim także kierowca testowy tego zespołu Robert Kubica.

To nie będzie pierwsze doświadczenie młodego Schumachera z bolidem F1 - próbował swoich sił podczas testów w 2019 roku w pojazdach Alfa Romeo oraz Ferrari.

"Mój pierwszy występ podczas weekendu wyścigowego będzie miał miejsce przed niemiecką publicznością i to sprawia, że ten moment jest jeszcze bardziej szczególny. Jestem wdzięczny za tę szansę ponownego posmakowania atmosfery Formuły 1 półtora roku po testach w Bahrajnie" - powiedział.

Na Nuerburgringu Formuła 1 zawita po raz pierwszy od 2013 roku, kiedy odbyła się tam ostatnia GP Niemiec. Tor był gospodarzem tego wyścigu również w latach 1927-1976, 1985, 2009 i 2011. Rywalizowano tam ponadto o GP Luksemburga oraz GP Europy.

Hamilton odniósł na tym obiekcie dotychczas jedno zwycięstwo - w 2011 roku. Schumacher triumfował tam pięciokrotnie. Ostatnio najlepszy był Niemiec Sebastian Vettel, wówczas kierowca Red Bulla, a obecnie Ferrari.

Tradycyjnie w piątek odbędą się dwie sesje treningowe, a w sobotę - trzecia oraz kwalifikacje. Start niedzielnego wyścigu o Grand Prix gór Eifel (nazwa GP Niemiec jest obecnie zarezerwowana dla toru Hockenheimring) zaplanowano na godzinę 14.10.(PAP)

 

Drugie podejście Hamiltona do rekordu Schumachera
Write comment (0 Comments)

Kibice Arsenalu zbierają pieniądze dla słynnej maskotki

Kibice piłkarskiego zespołu Arsenal Londyn uruchomili internetową zbiórkę pieniędzy dla Jerry’ego Quya, który od 27 lat wcielał się w postać klubowej maskotki - ukochanego przez nich dinozaura "Gunnersaurusa", a teraz został zwolniony. W kilka godzin zebrano blisko tysiąc funtów.

Według doniesień mediów "Gunnersaurus" - Quy został zwolniony z Arsenalu, choć nie był zatrudniony na pełny etat. Ostatnio cięcia kosztów w klubie spowodowane pandemią koronawirusa dotknęły 55 pracowników administracyjno-technicznych.

Władze klubu odmówiły komentarza w sprawie Quya, ale zapewniły jednocześnie, że dinozaur wróci, gdy na stadiony powrócą kibice.

Ta deklaracja nie zadowoliła jednak fanów londyńskiego klubu, którzy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i wspomóc Quya poprzez zbiórkę pieniędzy. Profil "Gunnersaurusa" na jednym z portali społecznościowych błyskawicznie zyskał popularność i jest obecnie szóstym pod względem liczby polubień na Wyspach Brytyjskich.

"+Gunnersaurus+ jest maskotką Arsenalu od 27 lat. To ikona klubu i nie możemy pozwolić mu zginąć” - napisano na profilu społecznościowym.(PAP)

 

Kibice Arsenalu zbierają pieniądze dla słynnej maskotki
Write comment (0 Comments)

IBB Polonii Londyn w Lidze Mistrzów: walka o marzenia, kluczowy zwycięski set i ogromne doświadczenie

W dniach 29.09-01.10 we włoskim Trydencie swoje mecze w ramach pierwszej rundy Ligi Mistrzów rozegrała grupa F, do której trafiła IBB Polonia Londyn wraz z Trentino Itas oraz OK Vojvodina Seme Novi Sad. Mistrzowie Anglii swój drugi udział w tych najwyższej klasy europejskich rozgrywkach mogą uznać za bardzo udany. Pomimo dwóch przegranych meczów klub z Londynu pokazał bardzo dobrą siatkówkę i zrobił wszystko, by z potężnymi rywalami walczyć jak równy z równym. Ostatecznie zwycięzcą grupy F został gospodarz turnieju – Trentino Itas. Dla Mistrza Anglii oraz Mistrza Serbii nie oznacza to końca walki na europejskich parkietach. Oba zespoły będą mogły zagrać w Pucharze CEV. Londyńczycy na pierwszy ogień spotkają się z czeskim Volejbal Brno.

W pierwszym meczu IBB Polonii Londyn z Trentino Itas, który odbył się we wtorek 29 września, to Włosi byli górą. Wszystkie trzy sety miały dość podobny schemat. Do dziesiątego punktu drużyny grały wyrównanie. Następnie kontrolę nad spotkaniem przejmowało Trentino, które odskakiwało kilka punktów i już do końca utrzymywało wypracowaną przewagę. Mecz ostatecznie zakończył się w trzech setach 0-3 (16:25; 17:25; 15:25).

Drugie spotkanie, rozegrane w środę 30 września, było walką pomiędzy Mistrzem Serbii a Mistrzem Anglii. W pierwszym secie wyrównane starcie toczyło się do drugiej przerwy technicznej, następnie Londyńczycy wypracowali przewagę punktową, którą utrzymali i zakończyli partię 21:25. W drugim secie od początku drużyna z Nowego Sadu wyszła na prowadzenie i pomimo dużych starań Londyńczycy nie byli w stanie odwrócić wyniku tej partii, która zakończyła się 25:21. W trzecim, podopieczni trenera Vangelisa Koutouleasa przejęli kontrolę i doprowadzili do wyniku 19-14. Następnie role się odwróciły i przewagi nie udało się utrzymać. Serbowie wygrali seta do 23. W czwartej odsłonie siatkarze Vojvodiny złapali rytm gry, którego nie była w stanie przełamać londyńska drużyna i set zakończył się wynikiem 25:18, a cały mecz 3-1 (21:25; 25:21; 25:23; 25:18).

Brak awansu do kolejnej rundy Ligi Mistrzów dla Londyńczyków nie jest jednoznaczny z brakiem sukcesu. Rozgrywki dały ekipie z Anglii wiele powodów do radości i dumy. Drużna z Londynu wygrała historycznego, pierwszego dla tamtejszej siatkówki, seta w tym prestiżowym turnieju, zdobyła cenne, międzynarodowe doświadczenie, z prawdziwymi gigantami pokazała solidną grę, a MVP spotkania z Serbską ekipą został atakujący IBB Polonii Londyn – Marcus Nilsson. Klubowa siatkówka za sprawą Mistrza Anglii ponownie, po wielu latach, zawitała na otwarty kanał brytyjskiej telewizji. To wydarzenie jest kolejnym kamieniem milowym stołecznego klubu, który konsekwentnie dąży do realizacji swoich celów. Jednym z nich jest pokazanie mieszkańcom Wielkiej Brytanii piękna tego sportu i jego popularyzacja na Wyspach.

Wszystko to powoduje, że druga przygoda z prestiżową Ligą Mistrzów kończy się dla nich z jeszcze większą motywacją i apetytem na kolejne edycje, a w raz z nimi wielkie sukcesy. Tymczasem po powrocie do Londynu klub skupi się na przygotowaniach do kolejnych wyzwań tego sezonu. Jeśli sytuacja w kraju pozwoli, rozpocznie treningi przed spotkaniem w ramach Pucharu CEV, które ma odbyć się w listopadzie. Szczegóły pojawią się na oficjalnej stronie klubu już wkrótce.

Z mojej perspektywy tegoroczny udział w Lidze Mistrzów to huśtawka emocjonalna. Przyjechaliśmy do siatkarskiej świątyni, by pokazać, że potrafimy grać w siatkówkę i to nam się na pewno udało. Zbudowaliśmy dobry skład, który fajnie zaprezentował się we Włoszech. W pierwszym meczu myślę, że zrobiliśmy to, co do nas należało - walczyliśmy. W drugim meczu już bardziej nastawialiśmy się na to żeby pokazać, że idziemy w dobrym kierunku. Cieszę się też, że w tych okolicznościach miał debiut naszej nowej koszulki. Jestem dumny z projektu. Kolejny raz mamy na naszych strojach emblemat polsko-brytyjski. Dzięki temu możemy tworzyć dialog pomiędzy narodami. – powiedział prezes IBB Polonii Londyn, Bartek Łuszcz.

Turniej możemy zaliczyć do udanych. Graliśmy przeciwko wielkim drużynom, które należą do światowego topu. Do tej pory nie mieliśmy takiej okazji. Udało nam się zdobyć historycznego seta, więc możemy mieć podniesione głowy i być dumni ze swojej postawy. Obu zawodnikom postawiliśmy dość wysoko poprzeczkę i nie mieli z nami łatwo. Walczyliśmy o każdą piłkę, nie przestraszyliśmy się takiego przeciwnika i daliśmy z siebie wszystko. Zagraliśmy dobre zawody. – powiedział Bartosz Kisielewicz, kapitan IBB Polonii Londyn.

Myślę, że to nie wynik jest elementem, na którym powinniśmy się dzisiaj skupić. Jestem bardzo zadowolony z tego jak się zaprezentowaliśmy na boisku i jak walczyliśmy. Treninto jest wielkim klubem, ale podziwiam ich za to, że nie zbagatelizowali nas, chcieli wygrać i zaczęli mecz podstawową szóstką. Zrobili co w ich mocy, ale tak samo postaraliśmy się i my. Myślę, że największą różnicę zrobiła zagrywka. Mimo to cieszę się, że podjęliśmy walkę. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale graliśmy bez presji. Chociaż nie byliśmy na tyle silni, aby pokonać jedną z najlepszych europejskich drużyn, zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. – powiedział Marcus Nilsson, atakujący IBB Polonii Londyn.

Do Ligi Mistrzów podeszliśmy na dużej dozie koncentracji. Naszym celem było to, aby dobrze zaprezentować się sportowo i zrobiliśmy co w naszej mocy, aby tak było. W trakcie meczu z Trentino na pewno dobrze poradziliśmy sobie mentalnie. Nikt nie odpuszczał. Do połowy seta byliśmy równym przeciwnikiem dla drużyny z Włoch. Później miejscowi odjechali nam zagrywką i myślę, że ten element przede wszystkim przeważył o wyniku spotkania. – powiedział Dominik Żmuda, drugi asystent trenera IBB Polonii Londyn.

 

Rezultat grupy F :

IBB Polonia London – Trentino Itas 0-3 (16:25; 17:25; 15:25)

OK Vojvodina Seme Novi Sad - IBB Polonia London 3-1 (21:25; 25:21; 25:23; 25:18)

Trention Itas – OK Vojvodina Seme Novi Sad 3-0 (25:19; 25:20; 25:18)

 

 

 

Fot. Trentino Trentino Itas

 

IBB Polonii Londyn w Lidze Mistrzów: walka o marzenia, kluczowy zwycięski set i ogromne doświadczenie
Write comment (0 Comments)

Jan Błachowicz zdobył pas mistrzowski UFC w wadze półciężkiej

Jan Błachowicz jako pierwszy polski zawodnik zdobył pas mistrzowski prestiżowej organizacji Ultimate Fighting Championship w mieszanych sztukach walki.

W niedzielę nad ranem w Abu Zabi na gali UFC 253 – w pojedynku o wakujący tytuł wagi półciężkiej (93 kg) – wygrał w drugiej rundzie z Amerykaninem Dominickiem Reyesem.

„Polacy, dziękuję za wsparcie. Czułem tę moc, dziękuję bardzo” – powiedział Błachowicz po walce z faworyzowanym, walczącym z tzw. odwrotnej pozycji Reyesem.

Rozstrzygnięcie nastąpiło pod koniec drugiej rundy. Najpierw Polak trafił ciosem lewą ręką na głowę, przeciwnik przewrócił się na deski, a Błachowicz serią uderzeń z góry zakończył rywalizację.

Chwilę wcześniej wydawało się, że „Cieszyński Książę”, jak nazywany jest 37-letni Błachowicz, złamał nos Kalifornijczyka. Polak konsekwentnie też obijał kopnięciami żebra Reyesa. Ostatecznie zasłużenie wygrał przed czasem.

Przez ponad dwa lata mistrzynią UFC wagi słomkowej była Joanna Jędrzejczyk, a teraz szansę otrzymał i wykorzystał Błachowicz. Jego trenerami są Robert Jocz i Robert Złotkowski.

W Ultimate Fighting Championship występuje od 2014 roku. Początkowo częściej przegrywał niż wygrywał, ale w ostatnich trzech latach poniósł tylko jedną porażkę i jego obecny bilans w MMA wynosi 27-8 (8 KO, 9 SUB), zaś w UFC 10-5.

Sześć lat młodszy Reyes (12-2, 7 KO, 2 SUB) wcześniej przegrał tylko raz, na początku roku na dystansie 25 minut (5 rund) z rodakiem i mistrzem wagi półciężkiej 33-letnim Jonem Jonesem (26-1), który następnie zwakował pas i przeniósł się do kategorii ciężkiej, z limitem 120 kg.(PAP)

twitter.com/JanBlachowicz

Jan Błachowicz zdobył pas mistrzowski UFC w wadze półciężkiej
Write comment (0 Comments)

Kilku czołowych fińskich piłkarzy nie zagra z Polską

Napastnik Norwich City Teemu Pukki z powodu lekkiej kontuzji nie zagra w towarzyskim meczu piłkarskim Polski z Finlandią 7 października w Gdańsku. Trener gości Markku Kanerva nie będzie mógł skorzystać również z kilku innych czołowych zawodników, m.in. Tima Sparva.

Jak poinformowała w poniedziałek fińska federacja, Pukki narzeka na stan zapalny w nodze i dlatego musi odpocząć. Podkreślono, że już w sobotę w lidze (drugi poziom w Anglii) piłkarz Norwich City grał ze znieczuleniem.

"W poniedziałek sytuacja została zbadana i ustalono, że warto dać Pukkiemu odpocząć, aby był w stanie zagrać w nadchodzących meczach Ligi Narodów z Bułgarią i Irlandią" - dodano na stronie federacji.

W środowym meczu z Polską nie wystąpią także doświadczony pomocnik, 76-krotny reprezentant kraju Tim Sparv z klubu AEL Larissa (nie podano przyczyny), a także Jasse Tuominen z BK Hacken, narzekający na uraz kolana.

Selekcjoner reprezentacji Finlandii Markku Kanerva zdecydował się powołać w tej sytuacji skrzydłowego Rasmusa Karjalainena z Oerebro SK.

Już wcześniej było wiadomo, że dwaj piłkarze z kanadyjskiego klubu Montreal Impact, doświadczony obrońca Jukka Raitala (51 meczów w reprezentacji) i skrzydłowy Lassi Lappalainen, zostali powołani tylko na mecze Ligi Narodów.

Z Bułgarami Finowie zmierzą się 11 października, a z Irlandczykami - trzy dni później. Oba spotkania LN odbędą się w Helsinkach.

Reprezentację Polski również czekają w październiku trzy mecze. Po towarzyskim spotkaniu z Finlandią biało-czerwoni wrócą do rywalizacji w Lidze Narodów. 11 października zagrają z Włochami w Gdańsku, a 14 października z Bośnią i Hercegowiną we Wrocławiu. (PAP)

 

Kilku czołowych fińskich piłkarzy nie zagra z Polską
Write comment (0 Comments)

Messi chce zakończyć spór z “Barcą”, wezwał do zjednoczenia

Słynny argentyński piłkarz Lionel Messi chce zakończyć spór z Barceloną i wezwał klub i jego kibiców do zjednoczenia. W długim wywiadzie dla hiszpańskiego „Sportu” powiedział, że „Duma Katalonii” będzie silniejsza, jeśli wszyscy będą współpracować.

„Po tylu nieporozumieniach chciałbym położyć temu kres. Musimy zjednoczyć się jako kibice Barcelony i wierzyć, że najlepsze dopiero nadejdzie” – stwierdził Messi.

Kilka tygodni temu Argentyńczyk zapowiadał chęć odejścia z "Barcy". Miało to miejsce po porażce z późniejszym triumfatorem Ligi Mistrzów Bayernem Monachium 2:8 w ćwierćfinale tych rozgrywek. Na początku września zmienił jednak zdanie, aby uniknąć sporu prawnego z „klubem swojego życia”.

FC Barcelona twierdziła, że Messi nie może odejść za darmo, a jedynie pod warunkiem zapłacenia za niego klauzuli zwolnienia w wysokości 700 milionów euro. Podobnego zdania była zarządzająca rozgrywkami w Hiszpanii La Liga.

Messi uważa, że jedynym sposobem, aby kataloński klub osiągnął swoje cele, jest utrzymanie „jedności i wiosłowanie w tym samym kierunku”.

„Biorę odpowiedzialność za swoje błędy. Zawsze wszystko robiłem z zamiarem uczynienia Barcelony lepszą i silniejszą” – stwierdził Messi, który chce zakończyć wszystkie nieporozumienia.

Jeden z najlepszych współczesnych piłkarzy przez pewien czas mocno krytykował przedstawicieli klubu.

W niedzielę Barcelona rozegrała pierwszy mecz w nowym sezonie ligi hiszpańskiej. Wygrała z Villarreal 4:0, a 33-letni Messi strzelił gola w 35. minucie z rzutu karnego. W czwartek rywalem będzie Celta Vigo na wyjeździe.

Od niedawna trenerem Barcelony jest Ronald Koeman; pracę stracił trener Quique Setien.(PAP)

 

Messi chce zakończyć spór z “Barcą”, wezwał do zjednoczenia
Write comment (0 Comments)

Messi pożegnał Suareza i skrytykował władze Barcelony

Piłkarz Barcelony Lionel Messi we wpisie, w którym pożegnał odchodzącego z klubu Urugwajczyka Luisa Suareza, nie odmówił sobie krytyki pod adresem władz "Dumy Katalonii". Argentyńczyk już od dłuższego czasu jest w złych relacjach z prezesem Josepem Marią Bartomeu.

Od kilku tygodni wiadomo już było, że los Suareza w Barcelonie jest przesądzony. W tym tygodniu oficjalnie zostało to potwierdzone. 33-letni napastnik po sześciu latach opuścił ten klub i trafił do Atletico Madryt. Messi piątkowy wpis na Instagramie poświęcił właśnie Urugwajczykowi, z którym się przyjaźni.

"Zasłużyłeś na to, by cię odpowiednio pożegnać ze względu na to, kim jesteś. Jednym z najważniejszych piłkarzy w historii klubu, który ma wybitne osiągnięcia zarówno w drużynie, jak i indywidualnie. A nie, że cię wyrzucono tak, jak oni to zrobili. Ale szczerze mówiąc, to nic już mnie nie dziwi" - podsumował słynny Argentyńczyk.

Suarez podczas czwartkowej konferencji prasowej ze łzami w oczach żegnał się z kibicami "Barcy".

"Zawsze będę +cule+ (tak nazywani są fani Barcelony - PAP), niezależnie od tego, gdzie trafię w przyszłości" - zapewnił.

W mediach już od jakiegoś czasu głośno było o tym, że nowy trener "Dumy Katalonii" Ronald Koeman nie widzi w zespole miejsca dla Urugwajczyka. Klub pozbył się już wcześniej kilku piłkarzy, szukając oszczędności oraz chcąc odmłodzić kadrę.

Niechęć Messiego do Bartomeu nie jest tajemnicą już od jakiegoś czasu. W sierpniu napastnik ogłosił, że chce odejść z klubu i publicznie wytknął prezesowi złe zarządzanie. Po tygodniu postanowił jednak nie stawiać sprawy na ostrzu noża, tłumacząc, że nie chce konfliktu prawnego. Władze "Dumy Katalonii" wysunęły argument, że Argentyńczyk nie może odejść za darmo, a jedynie pod warunkiem zapłacenia za niego klauzuli zwolnienia w wysokości 700 milionów euro. Podobnego zdania była zarządzająca rozgrywkami w Hiszpanii La Liga. Ostatecznie zawodnik zakończył ten spór i wypełni do końca kontrakt z klubem, z którym zdobył ponad 30 ważnych trofeów i strzelił ponad 600 goli.

W klubie rośnie zaś opozycja wobec Bartomeu. Wniosek o odwołanie go podpisało już ponad 20 tys. akcjonariuszy (socios). Po weryfikacji podpisów może zostać zorganizowane referendum w sprawie wcześniejszych wyborów władz klubu. Obecny termin elekcji to 20-21 marca 2021 roku. (PAP)

 

Messi pożegnał Suareza i skrytykował władze Barcelony
Write comment (0 Comments)

Liga angielska - media: Cavani podpisze kontrakt z Manchesterem United

Urugwajski napastnik Edinson Cavani ma podpisać dwuletni kontrakt z Manchesterem United - poinformowała francuska gazeta "L'Equipe". 33-letni piłkarz jest obecnie bezrobotny. W czerwcu nie przedłużył kontraktu z Paris Saint Germain.

W Paryżu Cavani spędził siedem lat, wystąpił w ponad 300 meczach i strzelił w nich 200 goli.

W Manchesterze ma być wzmocnieniem linii ofensywnej i dać trenerowi Ole Gunnarowi Solskjaerowi większą swobodę w rotacji napastników.

Urugwajczyk występował także w Serie A, gdzie reprezentował Palermo i Napoli. To właśnie z Neapolu trafił do PSG.

W obecnym sezonie Premier League Manchester United rozegrał tylko dwa mecze. Ma na koncie jedno zwycięstwo i jedną porażkę. W tabeli zajmuje dopiero 13. miejsce. (PAP)

Liga angielska - media: Cavani podpisze kontrakt z Manchesterem United
Write comment (0 Comments)

Hamilton: FIA chce mnie przystopować

Karząc mnie w Soczi za przewinienie, którego się wcale nie dopuściłem, FIA chce mnie przystopować, aby walka o tytuł trwała do końca sezonu. Uważam, że kara dziesięciu sekund była niedorzeczna" - powiedział lider klasyfikacji generalnej F1 Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa.

W niedzielę w Soczi Hamilton wykonywał próbne starty. Uczynił to po konsultacjach z zespołem, choć jak się okazało w niedozwolonym miejscu. Za to przewinienie mistrz świata dostał łącznie dziesięć sekund kary - po pięć za każde. Ostatecznie wyścig ukończył na trzeciej pozycji. Początkowo otrzymał także 2 pkt karne, ale później sędziowie je anulowali, gdy zespół udowodnił, że winę ponosi inżynier wyścigowy zawodnika, który pozwolił mu na starty próbne tam, gdzie było to zabronione.

Zamiast kary 2 pkt dla Hamiltona, zespół Mercedesa ukarano grzywną w wysokości 25 tysięcy euro.

"Decyzja FIA o ukaraniu mnie jest zupełnie niezrozumiała, gdyż nic złego nie zrobiłem. Nie sądzę jednak, żeby to była akcja skierowana bezpośrednio przeciwko mnie. Każdy, kto dominuje w zawodach, może się z tym spotkać. Mój samochód jest o wiele częściej i dokładniej kontrolowany niż sprzęt innych kierowców" - dodał Brytyjczyk.

Jak zauważył, FIA być może chodzi o to, aby rywalizacja była bardziej ekscytująca dla fanów.

"Nie wiem czy tak jest rzeczywiście, ale ja właśnie tak się czuję. Nie narzekam, jest OK, jak widać zasada +bij mistrza+ obowiązuje także u nas" - wyjaśnił.

Hamilton, który w niedzielę w Soczi zajął trzecie miejsce, musi teraz poczekać przynajmniej do 11 października - do rywalizacji o GP Niemiec - aby wyrównać rekord liczby zwycięskich wyścigów. Brytyjczyk triumfował dotychczas 90 razy i ma o jedną wygraną mniej od Niemca Michaela Schumachera. (PAP)

wha/ sab/

 

Hamilton: FIA chce mnie przystopować
Write comment (0 Comments)

Piłkarska LE - pary 4. rundy kwalifikacji

Dwie polskie drużyny znalazły się wśród 42, które wystąpią w decydującej, czwartej rundzie kwalifikacji piłkarskiej Ligi Europy. 1 października o awans do fazy grupowej Legia Warszawa zagra z azerskim Karabachem Agdam, a Lecha Poznań czeka w Belgii mecz z Royalem Charleroi.

W fazie grupowej LE wystąpi 48 zespołów. 21 z kwalifikacji, sześć, które odpadną w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów oraz 21, które miały zapewniony udział na podstawie osiągnięć w rozgrywkach krajowych, a wśród nich m.in. Arsenal Londyn i Leicester City z Anglii, Roma i Napoli z Włoch, Bayer Leverkusen i Hoffenheim z Niemiec, Lille OSC z Francji czy Benfica Lizbona, Sparta Praga, CSKA Moskwa i Feyenoord Rotterdam.

Losowanie fazy grupowej zaplanowano na 2 października w Nyonie.

Pary decydującej, 4. rundy kwalifikacji LE (1 października):

 

Royal Charleroi - Lech Poznań

Legia Warszawa - Karabach Agdam (Azerbejdżan)

Young Boys Berno - KF Tirana

Dinamo Zagrzeb - Flora Tallinn

CFR Cluj - Kuopion Palloseura (Finlandia)

Ararat-Armenia Erywań - Crvena Zvezda Belgrad

Dynamo Brześć - Łudogorec Razgrad

FK Sarajevo - Celtic Glasgow

Dundalk FC (Irlandia) - KI Klaksvik (Wyspy Owcze)

Hapoel Beer Szewa - Viktoria Pilzno

Rosenborg BK Trondheim - PSV Eindhoven

AEK Ateny - VfL Wolfsburg

FC Basel - CSKA Sofia

Sporting Lizbona - LASK Linz (Austria)

Rio Ave (Portugalia) - AC Milan

FC Kopenhaga - HNK Rijeka (Chorwacja)

Malmoe FF - Granada CF

Tottenham Hotspur - Maccabi Hajfa

Slovan Liberec - APOEL Nikozja

Standard Liege - FC Fehervar(Węgry)

Rangers FC (Szkocja) - Galatasaray Stambuł

(PAP)

 

Piłkarska LE - pary 4. rundy kwalifikacji
Write comment (0 Comments)

Piłkarska LN - zgrupowanie pod szczególnym nadzorem i z dużymi kłopotami

Piłkarze reprezentacji Polski rozpoczną w poniedziałek w Trójmieście zgrupowanie przed trzema październikowymi meczami, w tym dwoma w Lidze Narodów. Z powodu zakażenia koronawirusem w spotkaniu z Finlandią zabraknie trenera Jerzego Brzęczka, a w ogóle nie przyjedzie Piotr Zieliński.

Biało-czerwonych czeka najpierw towarzyski mecz z Finlandią (7 października, Gdańsk), a następnie dwa spotkania w Lidze Narodów - z Włochami (11 października, Gdańsk) oraz Bośnią i Hercegowiną (14 października, Wrocław). Wszystkie rozpoczną się o godz. 20.45.

Piłkarze od niedzieli będą zbierać się w hotelu w Sopocie, a następnego dnia oficjalnie rozpoczną zgrupowanie. Większość czasu spędzą w Trójmieście. Dopiero 13 października przed południem wylecą czarterem z Gdańska do Wrocławia na mecz z Bośniakami.

W piątek PZPN poinformował, że zgrupowanie rozpocznie się bez zakażonego koronawirusem selekcjonera. Z informacji PAP wynika, że Brzęczek wciąż ma pozytywny wynik testów i nie weźmie udziału w spotkaniu z Finlandią. Na razie nie wiadomo, co z jego udziałem w kolejnych meczach.

Pozostali członkowie sztabu są zdrowi, wyniki ich badań przeprowadzonych w ostatnich dniach były negatywne.

Pod nieobecność selekcjonera na czele sztabu szkoleniowego reprezentacji staną Tomasz Mazurkiewicz i Radosław Gilewicz.

W piątek o pozytywnym wyniku testu na koronawirusa poinformowano również w przypadku Piotr Zielińskiego z Napoli. W sobotę 26-letni piłkarz ma przejść kolejne badanie, ale wszystko wskazuje na to, że nie weźmie udziału w październikowym zgrupowaniu.

Już wcześniej było wiadomo, że do Polski nie przyleci piłkarz Chicago Fire Przemysław Frankowski, narzekający na uraz mięśnia przywodziciela.

Do kadry wraca natomiast kapitan Robert Lewandowski. Króla strzelców Bundesligi i Ligi Mistrzów, wybranego właśnie Piłkarzem Roku UEFA, zabrakło we wrześniowych spotkaniach wyjazdowych Ligi Narodów z Holandią (0:1) oraz Bośnią i Hercegowiną (2:1). Odpoczywał po długim sezonie.

Z uwagi na pandemię koronawirusa zgrupowanie reprezentacji, podobnie jak we wrześniu, będzie miało szczególny charakter. Zawodników i sztab kadry wciąż obowiązuje specjalny protokół medyczny UEFA.

Wszyscy będą trzykrotnie badani pod kątem koronawirusa.

"Testy zaplanowano na 5, 9 i 12 października. Chodzi o to, że badanie nie może nastąpić wcześniej niż 48 godzin przed każdym meczem" - powiedział PAP rzecznik prasowy PZPN i reprezentacji Jakub Kwiatkowski.

Dziennikarze nie będę mieć dostępu do piłkarzy, a konferencje prasowe - z wyjątkiem tej przedmeczowej i tuż po meczu - odbędą się w formie wideo.

"Dla piłkarzy obostrzenia są podobne jak we wrześniu. Sytuacje jest jednak o tyle trudniejsza, że Sopot znajduje się w tzw. czerwonej strefie. Wszędzie będą nas obowiązywać maseczki, nie tylko podczas przemieszczania się w hotelu. Jeżeli chodzi o posiłki, to będziemy jeść przy stołach cztero- i pięcioosobowych. Obsługa kelnerska będzie podawać posiłki w rękawiczkach. Na treningi planujemy jeździć dwoma autokarami, jednym piłkarze, a drugim sztab" - podkreślił Kwiatkowski.

Lepsze informacje są dla kibiców, którzy mogą wrócić na trybuny, choć w ograniczonej liczbie. Sprzedaż biletów rozpocznie się w poniedziałek.

UEFA zezwoliła na wypełnienie trybun w 30 procentach, jednak towarzyskie spotkanie z Finlandią - z racji żółtej strefy w Gdańsku - ma odbyć się przy jeszcze mniejszej frekwencji.

"Podczas meczu z Finlandią, na ten moment, publiczność może wypełnić stadion w 25 procentach" - zapowiedział rzecznik prasowy PZPN.

Gdyby jednak doszło do sytuacji, w której Gdańsk znalazłby się w strefie czerwonej, spotkanie zostanie rozegranie bez widzów.

W listopadzie kadrę narodową również czekają trzy mecze. Najpierw towarzyska konfrontacja z Ukrainą na Stadionie Śląskim, następnie wyjazdowy rewanż z Italią w Lidze Narodów, a na zakończenie zmagań w tych rozgrywkach potyczka, ponownie w Chorzowie, z Holandią.

Jak poinformowała w piątek włoska federacja na swojej stronie, mecz z Polską 15 listopada, który miał się odbyć na Stadionie Olimpijskim w Rzymie, zostanie rozegrany w Reggio Emilia. Dzięki temu, jak podano, reprezentacja Italii może ograniczyć nieco podróżowanie.

Biało-czerwoni w pierwszej edycji Ligi Narodów (2018/19) spadli z Dywizji A, jednak dzięki reformie rozgrywek i poszerzeniu najwyższej dywizji z 12 do 16 drużyn utrzymali się w niej, podobnie jak Niemcy, Chorwacja oraz Islandia.

Dywizje A, B i C składają się z czterech grup, a najniższa D - tylko z dwóch. Zwycięzcy grup najwyższej dywizji awansują do turnieju finałowego (Final Four). Polska stara się o rolę jego gospodarza. (PAP)

 

Piłkarska LN - zgrupowanie pod szczególnym nadzorem i z dużymi kłopotami
Write comment (0 Comments)

"Lisy" z Leicester rozbiły wicemistrza i są liderem

Piłkarze Leicester City pokonali na wyjeździe Manchester City 5:2 w 3. kolejce angielskiej ekstraklasy i z kompletem punktów objęły prowadzenie w tabeli. Hat-trickiem popisał się Jamie Vardy.

Vardy dwukrotnie na gole zamienił rzuty karne, a raz trafił z akcji, pokonując bramkarza gospodarzy Edersona tzw. krzyżakiem. 33-letni napastnik - król strzelców poprzedniego sezonu - z dorobkiem 108 trafień, w tym pięciu w bieżących rozgrywkach, zajmuje 24. pozycję w klasyfikacji wszech czasów.

Czwartego gola dla gości pięknym uderzeniem z dystansu zdobył James Maddison, a trzecią "jedenastkę" w końcówce wykorzystał Belg Youri Tielemans, kiedy na boisku nie było już Vardy'ego.

"Świetny występ. Trochę zmieniliśmy naszą taktykę i bardziej nastawiliśmy się na przejęcie piłki w środku pola i błyskawiczne ataki przy użyciu prostych środków. Byliśmy zabójczo skuteczni. Rzuty karne? To zawsze zabawa w kotka i myszkę. Hazard w wykonaniu strzelca i bramkarza. Na razie nie zawodzę i bardzo się cieszę" - przyznał Vardy, który w tym sezonie już cztery razy pokonał bramkarzy rywali z 11 metrów.

Piłkarze trenera Josepa Guardioli prowadzili od czwartej minuty po bramce Algierczyka Riyada Mahreza, a przy stanie 1:4 pierwszego gola w nowych barwach uzyskał holenderski obrońca Nathan Ake.

Według BBC, "The Citizens" pięć bramek na własnym stadionie stracili poprzednio w lutym 2003 roku w spotkaniu z Arsenalem (1:5). Co więcej, był to pierwszy przypadek, kiedy pięć goli straciła drużyna prowadzona przez Guardiolę, a Hiszpan w niedzielę zaliczył mecz numer 686 w roli szkoleniowca.

Statystycy zwracają też uwagę, że ten sezon Premier League obfituje w wysokie wyniki. Z 25 dotychczasowych spotkań trzy skończyły się rezultatem 5:2, a dwukrotnie było 4:3 oraz 3:3.

Komplet punktów po trzech kolejkach ma także Everton, który w sobotę wygrał w Londynie z Crystal Palace 2:1. Jedną z bramek dla gości zdobył Dominic Calver-Lewin, który z pięcioma trafieniami jest współliderem klasyfikacji strzelców.

W poniedziałek do tych dwóch drużyn będzie mógł dołączyć broniący tytułu Liverpool bądź jego rywal - Arsenal Londyn, które rozpoczęły rozgrywki od dwóch zwycięstw.

Powody do zadowolenia mieli w tej kolejce Mateusz Klich i Jan Bednarek.

Leeds United, w którym Klich rozegrał całe spotkanie, pokonał na wyjeździe Sheffield Utd. 1:0 po bramce Patricka Bamforda w 88. minucie. Beniaminek z sześcioma punktami plasuje się na szóstej pozycji.

Z kolei "Święci", w składzie z Bednarkiem, pokonali na wyjeździe Burnley 1:0. To ich pierwsze punkty w tym sezonie. Jedyną bramkę już w piątej minucie Danny Ings. Anglik strzelił 25 z 54 goli uzyskanych przez 15. obecnie w tabeli ekipę Southampton od początku rozgrywek 2019/20.

Ciekawie było w West Bromwich, gdzie drużyna Kamila Grosickiego (Polaka znowu nie było w kadrze meczowej) prowadziła z Chelsea Londyn 3:0, ale ostatecznie tylko zremisowała 3:3. Wyrównująca bramka padła dopiero w doliczonym czasie drugiej połowy.

Pierwsze zwycięstwo w tym sezonie ligowym odniósł Manchester United, ale mimo że grał na wyjeździe z teoretycznie dużo słabszym Brightonem, komplet punktów zapewnił sobie "rzutem na taśmę". Od 55. minuty "Czerwone Diabły" prowadziły 2:1, ale w piątej doliczonej gospodarzom udało się wyrównać. Zwycięskiego gola uzyskał pięć minut później z rzutu karnego Portugalczyk Bruno Fernandes.

"To dla nas wielka rzecz, biorąc pod uwagę poprzedni sezon. Wtedy mieliśmy najmniej porażek, nie licząc Liverpoolu, ale za często remisowaliśmy, więc taka wygrana jest postępem. Trzeba uczciwie powiedzieć, że to rywale mieli więcej okazji, i to groźnych. Musimy zdecydowanie poprawić się w ataku" - przyznał szkoleniowiec zwycięzców Norweg Ole Gunnar Solskjaer.

Rzut karny dla Manchesteru United został podyktowany po konsultacji sędziego z VAR, która miała miejsce już po zakończeniu spotkania.

"Chyba jeszcze nigdy nie strzeliliśmy gola po ostatnim gwizdku, ale zagranie ręką miało miejsce przed nim, więc decyzja była słuszna" - skomentował Solskjaer.

W niedzielę wieczorem West Ham United, w składzie z bramkarzem Łukaszem Fabiańskim, podejmie Wolverhampton Wanderers. Zakończenie kolejki - w poniedziałek.(PAP)

 

"Lisy" z Leicester rozbiły wicemistrza i są liderem
Write comment (0 Comments)

Lech w czwartej rundzie po pokonaniu Apollonu 5:0

Piłkarze Lecha Poznań pokonali na Cyprze Apollon Limassol 5:0 (1:0) w meczu 3. rundy eliminacji Ligi Europy. O awans do fazy grupowej zagrają ze zwycięzcą czwartkowego spotkania belgijskiego Royal Charleroi z Partizanem Belgrad.

Apollon Limassol - Lech Poznań 0:5 (0:1).

Bramki: 0:1 Pedro Tiba (42), 0:2 Mikael Ishak (47), 0:3 Jakub Kamiński (58), 0:4 Jan Sykora (81), 0:5 Pedro Tiba (90+1).

Żółte kartki: Apollon Limassol - Charlison Benschop, Esteban Sachetti; Lech Poznań – Lubomir Satka.

Apollon Limassol: Demetris Demetriou - Ioannis Pittas (46. Daniel Larsson), Fanos Katelaris, Valentin Roberge, Attila Szalai - Djordje Denic, Esteban Sachetti (66. Sasa Markovic), Diego Aguirre - Bagaliy Dabo (14. Giannis Gianniotas), Charlison Benschop, Nicolas Diguiny.

Lech Poznań: Filip Bednarek – Alan Czerwiński, Lubomir Satka, Djordje Crnomarkovic, Tymoteusz Puchacz – Jan Sykora, Pedro Tiba, Dani Ramirez, Jakub Moder (73. Karlo Muhar), Jakub Kamiński (76. Michał Skóraś) – Mikael Ishak (67. Nika Kaczarawa).

Sędzia: Mattias Gestranius (Finlandia). Mecz bez udziału publiczności.

Wicemistrzowie Polski w imponującym stylu pokonują kolejnych przeciwników w drodze do fazy grupowej Ligi Europy. We wcześniejszych rundach pokonali łotewską Valmierę i szwedzkie Hammarby IF Sztokholm po 3:0. W Nikozji rozgromili czwarty zespół poprzedniego sezonu i obecnego lidera ligi cypryjskiej Apollon Limassol aż 5:0.

Na Cypr podopieczni trenera Dariusza Żurawia nie lecieli w roli faworyta. To rywale zdecydowanie częściej pokazują się w na Starym Kontynencie, w ostatnich siedmiu latach wystąpili czterokrotnie w fazie grupowej Ligi Europy, a "Kolejorz" w ostatniej dekadzie zaledwie dwa razy.

W pierwszej połowie można było odnieść wrażenie, że spotkały się równorzędne zespoły. W pierwszych kilku minutach gospodarze chcieli najwyraźniej nastraszyć lechitów, ale już w 10. minucie poznaniacy byli bliscy uzyskania prowadzenia. Bramkarz Apollonu Dimitris Dimitriou uratował swój zespół od utraty gola po strzale Jakuba Kamińskiego i dobitce Mikaela Ishaka. Ta sytuacja sprawiła, że wicemistrzowie Polski poczuli się na boisku pewniej, ale nie potrafili wykreować dogodniejszych okazji.

W ostatnim kwadransie znów ekipa cypryjska zaczęła przejmować inicjatywę, jej akcje były groźniejsze. Obrona Lecha była momentami mało skoncentrowana i rywale dość łatwo dochodzili do pozycji strzeleckich. W 34. minucie Nicolas Diguiny - przy nieco biernej postawie defensywy "Kolejorza" - huknął z woleja z linii pola karnego, ale piłka poszybowała obok słupka.

Gospodarze nawet zdobyli gola po bardzo efektownej akcji, ale jeden z nich był na spalonym i lechici mogli odetchnąć. Tuż pod koniec pierwszej odsłony bramkę zdobył za to Lech. Hiszpan Dani Ramirez "podcinką" przerzucił piłkę za plecy obrońców, będący na pozycji spalonej Ishak przytomnie zatrzymał się, a wbiegający w pole karne Portugalczyk Pedro Tiba w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi.

Pierwsza akcja po zmianie stron przyniosła drużynie gości drugą bramkę. Tiba idealnie w tempo dograł do Ishaka, a Szwed już wcześniej udowodnił, że takich okazji nie zwykł marnować.

To był kluczowy moment spotkania. Z cypryjskiego zespołu wyraźne uszło powietrze i stracił on wiarę w odwrócenie losów pojedynku. Gdy Kamiński po "książkowej" kontrze i kapitalnym podaniu Dani Ramireza podwyższył wynik, emocje praktycznie się skończyły, a trener Żuraw mógł spokojnie wprowadzać na boisko zmienników.

Lech nie forsował tempa i pozwolił rywalom na przeprowadzenie kilku akcji. Szwed Larsson minimalnie przestrzelił, a uderzenie Hiszpana Diego Aguirre w ostatniej chwili zablokował Tiba.

Poznaniacy też wypracowali sobie okazje i skwapliwie je wykorzystali. Ramirez znów popisał się kapitalną asystą, z której skorzystał Czech Jan Sykora, strzelając pierwszego gola w barwach "Kolejorza". W doliczonym czasie gry najlepszy na boisku Tiba zabawił się z obrońcami gospodarzy i po efektownym dryblingu z bliska pokonał Demetriou.

Lech po raz trzeci zagra w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Europy, której zwycięzca wystąpi w fazie grupowej. Wcześniejsze podejścia poznaniaków były udane - w 2010 roku wyeliminowali ukraińskie Dnipro Dniepropietrowsk, a pięć lat później w dwumeczu okazali się lepsi od Videotonu Szekesfehervar.(PAP)

Lech w czwartej rundzie po pokonaniu Apollonu 5:0
Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.