Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Sport

All Stories

Guardiola przedłużył kontrakt z Manchesterem City do 2023 roku

Trener Manchesteru City Josep Guardiola przedłużył kontrakt o kolejne dwa lata. Nowa umowa z "The Citizens" ma obowiązywać do 2023 roku. Hiszpański szkoleniowiec pracuje w tym klubie, aktualnym wicemistrzu Anglii, od 2016 roku.

Dotychczasowy kontrakt Guardioli wygasał w 2021 roku.

"Przedłużenie kontraktu Pepa jest naturalnym, kolejnym krokiem w podróży, która ewoluowała przez wiele lat. To efekt wzajemnego zaufania oraz szacunku, istniejącego między nim i całym klubem" - oświadczył prezes Manchesteru City Khaldoon Mubarak.

49-letni Guardiola pracuje na Etihad Stadium od 2016 roku. Z ekipą City jest związany najdłużej w swojej trenerskiej karierze. Wcześniej pracował cztery sezony w Barcelonie i trzy w Bayernie Monachium.

"Odkąd przybyłem do Manchesteru City, czuję się mile widziany w klubie, jak również w samym mieście. Od tego czasu wiele razem osiągnęliśmy, wygraliśmy mecze i zdobywaliśmy trofea. Wszyscy jesteśmy bardzo dumni z tego sukcesu" - podkreślił Guardiola.

Z zespołem City wywalczył m.in. dwukrotnie mistrzostwo Anglii - w 2018 i 2019 roku, a raz Puchar Anglii - 2019.

Po ośmiu kolejkach obecnego sezonu jego drużyna zajmuje dopiero 10. miejsce z dorobkiem 12 punktów, ale ma jeden mecz zaległy. (PAP)

Photo 75844010 © Stef22 | Dreamstime.com
Write comment (0 Comments)

Walka Wacha z Furym oficjalnie 12 grudnia w Londynie

Grupa Matchroom Boxing oficjalnie potwierdziła, że 12 grudnia w Londynie dojdzie do walki w wadze ciężkiej: Mariusz Wach (36-6, 19 KO) - Hughie Fury (24-3, 14 KO). Wcześniej o możliwym tym pojedynku informowały brytyjskie media.

26-letni Hughie Fury jest kuzynem słynnego Tysona Fury’ego, mistrza świata WBC kat. ciężkiej.

W 2017 roku Hughie Fury przegrał w Manchesterze na punkty z Nowozelandczykiem Josephem Parkerem potyczkę o pas czempiona federacji WBO.

Ostatnią walkę 40-letni Wach stoczył w czerwcu, pokonując w Pałacu w Konarach doświadczonego Amerykanina Kevina Johnsona. Z kolei w marcu Hughie Fury wygrał z Czechem Pavlem Sourem.

Na tej samej gali 12 grudnia Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) i inny angielski pięściarz Lawrence Okolie (14-0, 11 KO) zmierzą się o wakujący tytuł mistrza świata WBO w junior ciężkiej.

Polski zawodnik był już dwukrotnie mistrzem globu tej federacji, w latach 2015-2016 i 2018-2019.

Głównym wydarzeniem eventu, organizowanego przez Eddiego Hearna (Matchroom Boxing), będzie starcie o trzy pasy kategorii ciężkiej (WBA, WBO i IBF) pomiędzy Brytyjczykiem Anthonym Joshuą (23-1, 21 KO) i Bułgarem Kubratem Pulewem (28-1, 14 KO).

W królewskiej wadze odbędzie się także walka Martina Bakole (15-1, 12 KO) z Siergiejem Kuzminem (15-1, 11 KO).(PAP)

twitter.com/MichalOlzynski
Write comment (0 Comments)

Piłkarska LN - Polska będzie broniła pozycji lidera

Na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej Ligi Narodów polscy piłkarze zajmują pierwsze miejsce w tabeli grupy A1. Jeśli w meczach z Włochami w niedzielę i z Holandią w środę zdobędą cztery punkty, to na pewno zagrają w turnieju finałowym.

W tabeli biało-czerwoni o punkt wyprzedzają Włochów i o dwa Holandię. Zestawienie zamyka Bośnia i Hercegowina, która do Polski traci pięć punktów.

Teoretycznie podopiecznym trenera Jerzego Brzęczka do awansu mogą wystarczyć dwa remisy. Wówczas jednak będą musieli liczyć na pomoc Bośni, która nie będzie mogła przegrać swoich spotkań z Holandią oraz Włochami.

Inny scenariusz to wygrana z Włochami i porażka z Holandią. Wtedy Polska awansuje, jeśli Bośnia nie przegra z "Pomarańczowymi". Gorzej sytuacja będzie wyglądała, jeśli Polacy wygrają z Holandią, a przegrają z Włochami. Wówczas potrzebne będzie zwycięstwo Bośniaków z ekipą z Półwyspu Apenińskiego.

"Na pewno nie jesteśmy faworytem grupy. Potrzebujemy jednego punktu, żeby wykonać nasz plan minimum, czyli utrzymać się w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Teraz gramy z głównymi faworytami w tej grupie, czyli z Włochami i Holendrami. Futbol lubi niespodzianki. Mam nadzieję, że będziemy w stanie pokusić się o taką. To byłby fantastyczny prezent dla naszych kibiców" - powiedział Brzęczek.

Z Włochami Polacy zagrają po raz 18. Wygrać udało im się zaledwie trzykrotnie, a tylko raz w meczu o stawkę - podczas mistrzostw świata w 1974 roku. Osiem razy był remis, a sześć zwycięstw odnieśli Włosi.

Z Holandią bilans również wygląda źle - trzy zwycięstwa, przy czym ostatnie w 1979 roku, sześć remisów i siedem porażek.

Wspomniana ostatnia wygrana z "Pomarańczowymi" miała miejsce w Chorzowie. Środowy mecz tych drużyn również się tam odbędzie. Z Włochami Polacy zagrają na wyjeździe - w Reggio Emilia.

W pierwszej kolejce tegorocznej LN Polska przegrała w Amsterdamie z Holandią 0:1, a w trzeciej w Gdańsku bezbramkowo zremisowała z Włochami.

Polacy w pierwszej edycji Ligi Narodów spadli z Dywizji A. Okazali się wówczas słabsi w grupie od Portugalii i Włoch. Dzięki reformie rozgrywek i poszerzeniu najwyższej dywizji z 12 do 16 drużyn, jednak utrzymali się w niej - podobnie jak Niemcy, Chorwacja oraz Islandia.

Tytułu broni Portugalia, która tym razem trafiła do grupy A3, teoretycznie najsilniejszej - z Francją, Szwecją i Chorwacją. W grupie A2 znalazły się Anglia, Belgia, Dania i Islandia, a w grupie A4 - Szwajcaria, Hiszpania, Ukraina i Niemcy.

Pomiędzy poszczególnymi dywizjami obowiązują zasady awansów i spadków. Natomiast zwycięzcy grup najwyższej dywizji wystąpią w turnieju finałowym (Final Four), zaplanowanym na 2-6 czerwca 2021. Polska stara się o rolę jego gospodarza.

Do wyższej awansują zwycięzcy grup w dywizjach B, C i D, natomiast ci, którzy zajmą ostatnie miejsce w grupach dywizjach A i B, zostaną zdegradowani. Ponieważ Dywizja C składa się z czterech grup, a najniższa (D) tylko z dwóch, dwa zespoły z C, które mają zostać relegowane, zostaną wyłonione w meczach barażowych.

Po czterech z sześciu kolejek żadna drużyna nie jest pewna awansu do turnieju finałowego lub wyższej dywizji. Przesądzony jest jedynie los Islandii, która nie zdobyła jeszcze choćby punktu i na pewno opuści najwyższą dywizję.

Najciekawiej zapowiada się sobotni mecz Portugalia - Francja w Lizbonie. Nie dość, że jest to starcie aktualnych mistrzów Europy z mistrzami świata, to obie drużyny w obecnej edycji LN spisują się bardzo dobrze.

Na koncie mają po dziesięć punktów, a liderem grupy A3 jest mająca lepszy bilans bramek Portugalia. W październiku w Paryżu spotkanie tych drużyn zakończyło się bezbramkowym remisem. O utrzymanie pozostała walka Chorwatom i Szwedom. W gorszej sytuacji są Skandynawowie, którzy przegrali wszystkie mecze.

W A2 prowadzą Belgowie, którzy mają dwa punkty przewagi nad Danią oraz Anglią i właśnie z tymi zespołami zagrają u siebie w najbliższych dniach.

W A4 Hiszpania o punkt wyprzedza Niemcy i Ukrainę. Lider w sobotę na wyjeździe zmierzy się z ostatnią w tabeli Szwajcarią, a na zakończenie we wtorek podejmie Niemców.(PAP)

 twitter.com/LaczyNasPilka
Write comment (0 Comments)

Formuła 1 - Mick Schumacher: jestem gotowy

"Zdecydowanie czuję się gotowy na starty w Formule 1" - powiedział w wywiadzie dla jednego z portali informacyjnych Mick Schumacher, syn siedmiokrotnego mistrza świata Michaela.

"W ostatnich latach mocno pracowałem i jestem z tego zadowolony. Zawsze pragnąłem, aby pewnego dnia zostać kierowcą Formuły 1. Wszystko podporządkowałem temu życzeniu i mam nadzieję, że uda się je zrealizować" - dodał 21-letni kierowca.

W sezonie 2020 Schumacher Jr. startował w mistrzostwach świata Formuły 2 FIA. Na dwa wyścigi przed zakończeniem sezonu na torze Sakhir w Bahrajnie jest liderem klasyfikacji generalnej z dużymi szansami na tytuł.

Czy i do jakiego zespołu F1 traci w sezonie 2021 Schumacher Jr. jest nadal sprawą otwartą. Nieoficjalnie wiadomo, że najbardziej zaawansowane rozmowy przedstawiciele zawodnika prowadzą z amerykańską ekipą Haas, która jako jedyna nie ma obecnie potwierdzonego składu.

Haas ściśle współpracuje z koncernem Ferrari, producentem silników, którego Akademię Młodych Kierowców swego czasu ukończył Mick Schumacher. (PAP)

 

twitter.com/SchumacherMick
Write comment (0 Comments)

Brzęczek: zagraliśmy słabo, Włosi zasłużyli na zwycięstwo

Trener reprezentacji Jerzy Brzęczek przegrane 0:2 spotkanie Ligi Narodów z Włochami w Reggio Emilia ocenił jako słabe w wykonaniu polskich piłkarzy i podkreślił, że gospodarze wygrali zasłużenie. "Duży wpływ na to miało pierwsze 45 minut" - zaznaczył.

"To było słabe spotkanie w naszym wykonaniu i Włosi zdecydowanie zasłużyli na zwycięstwo. Duży wpływ na mecz miało pierwsze 45 minut, kiedy zupełnie nie realizowaliśmy założeń taktycznych. Od razu po przerwie dokonaliśmy trzech zmian i obraz gry wyglądał nieco lepiej, ale po chwili czerwoną kartkę otrzymał Jacek Góralski i straciliśmy szanse na walkę o wyrównanie. Włosi pokazali dużą siłę i kreatywność" – powiedział Brzęczek na konferencji prasowej tuż po końcowym gwizdku.

Analizując pierwszą połowę selekcjoner biało-czerwonych wskazał, że jego piłkarze za szybko wycofywali się w strefę obrony, co napędzało zespół włoski.

"Widać było wyszkolenie i umiejętności techniczne poszczególnych zawodników gospodarzy. Z kolei nasi młodzi zawodnicy nie potrafili się zregenerować przy natężeniu meczów. Spóźnialiśmy się z doskokiem i pressingiem, dlatego takie zmiany w przerwie meczu. Kamil Grosicki, który miał uraz, też nie był w stanie się zregenerować" - zauważył i przyznał: "Podjęliśmy błędne decyzje".

Jak tłumaczył, zakładał już przed meczem, że trójka: Grosicki, Góralski i Piotr Zieliński wejdzie w drugiej połówce, bo pod względem fizycznym ci piłkarze nie byli w stanie wytrzymać trudów całego spotkania.

Ocenił, że oba faule Góralskiego "były na pograniczu", więc można uznać, że zasłużył na obie żółte kartki i w konsekwencji czerwoną.

Polska przegrała z Włochami 0:2 po golach Jorginho z rzutu karnego w 27. minucie i Domenico Berardiego w 83. Od 77. minuty biało-czerwoni grali w dziesiątkę, po czerwonej kartce Góralskiego.

Polacy spadli na trzecią pozycję w tabeli grupy A1 Ligi Narodów, ale nie stracili szans na pierwsze miejsce i awans do finału drugiej edycji. Muszą jednak w środę na Stadionie Śląskim w Chorzowie pokonać Holendrów, a Włosi przegrać w Sarajewie z Bośnią i Hercegowiną.(PAP)

twitter.com/LaczyNasPilka
Write comment (0 Comments)

Były szef angielskiej federacji Clarke zrezygnował także ze stanowiska w FIFA

Były szef angielskiej federacji piłkarskiej Greg Clarke zrezygnował ze stanowiska wiceprezydenta FIFA. To efekt jego wypowiedzi w parlamencie, gdy nazwał czarnoskórych zawodników "kolorowymi piłkarzami". 63-letni działacz przeprosił za te słowa i podał się do dymisji.

Dwa dni wcześniej przestał pełnić funkcję szefa angielskiej federacji piłkarskiej (FA).

Clarke był brytyjskim wiceprezesem FIFA, wybranym na stanowisko na kongresie europejskich narodowych federacji piłkarskich.

Do dymisji w FIFA podał się w czwartek po rozmowie telefonicznej z prezydentem UEFA Aleksandrem Ceferinem. Nieoficjalnie Clarke sam zaproponował złożenie dymisji w FIFA ze skutkiem natychmiastowym po to, aby nie blokować miejsca swojemu następcy.

Wypowiedź Clarke'a w brytyjskim parlamencie na temat rasy, seksualności i płci piłkarzy została skrytykowana przez całe środowisko sportowe na Wyspach.

"Te słowa są nie do zaakceptowania, były krzywdzące i nigdy nie powinny były paść. Są ze szkodą nie tylko dla tych osób, ale i dla całego futbolu - tych, co oglądają piłkę nożną, w nią grają, sędziują i zarządzają nią. Jeszcze raz przepraszam. Uważam, że moja dymisja jest jedynym właściwym rozwiązaniem" - przyznał Clarke.

To nie były jedyne obraźliwe słowa, jakie padły z jego ust. Mówił także niepochlebnie o gejach oraz kobietach grających w piłkę nożną. Przeprosił za to dopiero wówczas, gdy jeden z deputowanych zwrócił mu na to uwagę. (PAP)

foto : wikipedia
Write comment (0 Comments)

Southampton Bednarka liderem po raz pierwszy od 32 lat

Piłkarze Southampton FC pokonali u siebie Newcastle United 2:0 w ósmej kolejce i po raz pierwszy od 1988 roku awansowali na pozycję lidera angielskiej ekstraklasy. Całe spotkanie w ekipie gospodarzy rozegrał obrońca reprezentacji Polski Jan Bednarek.

Występ Bednarka, powołanego na trzy listopadowe mecze kadry narodowej, jest dobrą informacją dla selekcjonera Jerzego Brzęczka. 24-letni obrońca w poprzedniej kolejce doznał bowiem kontuzji w meczu z Aston Villą (4:3) i został zmieniony wówczas w przerwie.

W piątkowy wieczór Polak wystąpił jednak od pierwszej minuty i grał pewnie. Nie tylko w defensywie, pokazywał się również pod bramką rywali.

Najpierw gola dla "Świętych" strzelił Che Adams, który już w siódmej minucie popisał się efektownym strzałem z woleja z ok. 11 metrów. Wynik ustalił w 82. minucie Stuart Armstrong. Obie bramki padły po stratach piłki przez graczy gości.

Dzięki zwycięstwu Southampton FC awansował - przynajmniej do soboty - na pierwsze miejsce w tabeli, co po raz ostatni zdarzyło się w najwyższej klasie w Anglii 32 lata temu. Wówczas wygrał trzy pierwsze mecze sezonu 1988/89.

Niespodziewany lider zgromadził 16 punktów, tyle samo co drugi obecnie mistrz Liverpool ("The Reds" mają gorszy bilans bramek) i jeden więcej niż Leicester City.

Szlagier nie tylko tej kolejki, ale całej jesiennej części sezonu, odbędzie się w niedzielę, gdy wicemistrz Manchester City podejmie właśnie Liverpool.

Obie drużyny przystąpią do meczu po dobrych występach w Lidze Mistrzów. Liverpool rozbił na wyjeździe Atalantę Bergamo 5:0, a hat-trickiem popisał się sprowadzony we wrześniu Portugalczyk Diogo Jota. Manchester City natomiast wygrał u siebie z Olympiakosem Pireus 3:0.

 

twitter.com/SouthamptonFC
Write comment (0 Comments)

Piłkarska LN - Evani: straciłem już rachubę, ilu zawodników nie zagra z Polską

Trener Alberico Evani, który poprowadzi reprezentację Włoch w meczu Ligi Narodów z Polską w zastępstwie Roberto Manciniego, przyznał, że stracił już rachubę w kwestii nieobecnych piłkarzy swojej drużyny. Początek niedzielnego spotkania w Reggio Emilia o godz. 20.45.

Z powodu kontuzji oraz koronawirusa w niedzielę zabraknie kilkunastu ważnych dla reprezentacji Włoch piłkarzy. Ostatnie doniesienia dotyczą m.in. Roberto Gagliardiniego, Leonardo Bonucciego, Ciro Immobile i Andrei Belottiego.

"Szczerze mówiąc, straciłem rachubę facetów, którzy jutro nie będą mogli grać, ale to jest zespół, który staje się silniejszy w trudnej sytuacji" - stwierdził podczas wieczornej konferencji prasowej Evani (jego imię niektóre źródła podają też jako Alberigo).

"Na niedzielę priorytetem będzie zrozumienie, kto może grać na danej pozycji bez podejmowania ryzyka. Wystąpi jedenastu, którzy są w najlepszej formie. Nie możemy ryzykować konieczności dokonania zmiany już po kilku minutach" - dodał.

Problemów z koronawirusem nie uniknął nawet trener reprezentacji Italii Mancini. O jego pozytywnym wyniku testu na COVID-19 informowano 6 listopada.

Mancini nadal przebywa w izolacji domowej w Rzymie. Evani zastępował go już w środowym towarzyskim meczu z Estonią (4:0).

Teraz przyznał, że Mancini jest sfrustrowany swoją nieobecnością w kolejnym meczu.

"Można sobie wyobrazić jego stan umysłu, ponieważ chce być blisko zespołu. Nawet jednak jeśli nie ma go tutaj fizycznie, nadal pomaga nam w zarządzaniu zespołem" - podkreślił Evani.

Włoski trener z dużym uznaniem wypowiedział się o reprezentacji Polski.

"Będziemy rywalizować z silnym rywalem, na boisku będzie nam ciężko. Polska w ostatnich latach dowiodła, że jest rozwijającą się reprezentacją w europejskim futbolu. Ma Roberta Lewandowskiego, który jest najlepszym napastnikiem w Europie, a także innych ważnych graczy, choćby Piotra Zielińskiego. Liczę jednak, że nawet bez kilku piłkarzy okażemy się lepsi na boisku" - powiedział Evani.

W ostatnim czasie nie było praktycznie dnia, w którym nie pojawiałaby się informacja o kolejnych absencjach w kadrze Włoch z powodów zdrowotnych, głównie koronawirusa.

Dużą stratą, choć w tym przypadku chodzi o kontuzję, może być brak Leonardo Bonucciego. Doświadczony obrońca powróci w niedzielę do Juventusu Turyn po tym, jak nie doszedł do siebie po kontuzji uda.

Występ przeciwko Polsce miał być dla niego setnym meczem w reprezentacji.

Po czterech kolejkach grupy A1 Ligi Narodów liderem jest Polska, która ma siedem punktów i o jeden wyprzedza Włochy, a o dwa Holandię. Tabelę zamyka pozostająca bez zwycięstwa Bośnia i Hercegowina - 2 pkt. (PAP)

twitter.com/azzurri
Write comment (0 Comments)

Polscy piłkarze zagrają w Chorzowie z Ukrainą

W środę reprezentacja Polski zagra towarzysko z Ukrainą na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Selekcjoner Jerzy Brzęczek zapowiedział, że da odpocząć kilku piłkarzom, m.in. Robertowi Lewandowskiemu.

Napastnik Bayernu Monachium oraz zawodnicy grający na co dzień w Lidze Mistrzów i Lidze Europy mają oszczędzać siły przed najbliższymi meczami o punkty. Już 15 listopada biało-czerwoni zmierzą się w Reggio Emilia z Włochami w Lidze Narodów, a trzy dni później na zakończenie zmagań w tych rozgrywkach czeka ich spotkanie, znów w Chorzowie, z Holandią.

Obrońca Dynama Kijów Tomasz Kędziora zwrócił uwagę na zmianę pokoleniową w kadrze Ukrainy. "Zespół gra fajny dla oka futbol. Wygrali z Hiszpanią, do reprezentacji doszło trochę młodych zawodników. Mają w składzie indywidualności grające w silnych klubach" - powiedział Kędziora podczas wtorkowej konferencji prasowej.

"Lekkiego urazu kolana doznał podczas treningu Kamil Grosicki i nie wiem jeszcze, czy będzie w środę do dyspozycji” – poinformował z kolei Brzęczek.

Selekcjoner reprezentacji Ukrainy Andrij Szewczenko obiecał, że wystawi drużynę, "która zagra ciekawie i bojowo". Dla Ukraińców będzie to generalny sprawdzian przed spotkaniami Ligi Narodów z Niemcami (14 listopada, Lipsk) i Szwajcarią (17 listopada, Lucerna).

Polacy zmierzą się z tym rywalem po raz dziewiąty. Bilans jest wyrównany: trzy zwycięstwa, dwa remisy, trzy porażki i bramki 9-9. Po raz ostatni grali z nimi w Marsylii, w fazie grupowej Euro 2016, zwyciężając 1:0 po trafieniu Jakuba Błaszczykowskiego.

W związku z pandemią koronawirusa mecz na 50-tysięcznym Stadionie Śląskim zostanie rozegrany bez publiczności. Początek o godz. 20.45. (PAP)

twitter.com/LaczyNasPilka
Write comment (0 Comments)

Formuła 1 - oba wyścigu w Bahrajnie przy pustych trybunach

Oba wyścigi Grand Prix Formuły 1 w Bahrajnie zaplanowane 29 listopada i 6 grudnia zostaną rozegrane przy pustych trybunach - potwierdzili ostatecznie organizatorzy.

Jeszcze kilka tygodni temu była nadzieja, że być może na Bahrain International Circuit, zbudowanym na pustyni Sakhir, będzie można zaprosić na trybuny fanów. Organizatorzy liczyli na to, że pozwolą na to, w ograniczonym zakresie, warunki atmosferyczne.

Jednak pandemia koronawirusa sprawiła, że nie będzie to możliwe.

Prawo wejścia na trybuny w Baharajnie otrzymają tylko nieliczni członkowie rodzin, służby medyczne i techniczne.

Do zakończenia sezonu F1 pozostały jeszcze cztery wyścigi. To 15 listopada Grand Prix Turcji, 29 listopada i 6 grudnia dwa w Bahrajnie i na zakończenie 13 grudnia Grand Prix Abu Zabi.

Liderem mistrzostw świata F1 na cztery rundy przed końcem jest Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa - 282 pkt. Drugi jest Fin Valtteri Bottas (Mercedes) - 197, a trzeci Holender Max Verstappen (Red Bull) - 162.

W klasyfikacji konstruktorów już po raz siódmy z rzędu tytuł zapewnił sobie Mercedes. (PAP)

 

twitter.com/BAH_Int_Circuit
Write comment (0 Comments)

Pięć przypadków zakażenia koronawirusem w zespole Ukrainy

Wyniki testów na koronawirusa w piłkarskiej reprezentacji Ukrainy, która w sobotę ma zagrać w Lidze Narodów z Niemcami w Lipsku, dały pięć pozytywnych wyników, w tym cztery u zawodników. Spotkanie stoi pod znakiem zapytania. W środę Ukraina przegrała towarzysko z Polską 0:2.

Pozytywne wyniki stwierdzono u Wiktora Cygankowa, Wiktora Kowalenki, Serhija Sydorczuka i Andrija Jarmołenki oraz trenera Wadima Komradina. Wszyscy zostali odizolowani, a pozostali członkowie zespołu i sztabu trenerskiego przejdą w sobotę kolejne badania na obecność koronawirusa. Ich wyniki zadecydują o tym, czy wieczorne spotkanie się odbędzie.

Zgodnie z protokołem medycznym FIFA mecz może zostać rozegrany, jeśli trener będzie miał do dyspozycji 13 zdrowych zawodników.

PZPN poinformował w piątek wieczorem, że wszystkie wyniki porannych testów polskich piłkarzy były negatywne. Cała kadra Jerzego Brzęczka może bez przeszkód wylecieć w sobotę do Włoch, gdzie następnego dnia, w Reggio Emilia, zagra z gospodarzami w Lidze Narodów.

Polska wygrała z Ukrainą 2:0 (1:0) w towarzyskim meczu w Chorzowie. Bramki zdobyli Krzysztof Piątek i Jakub Moder. Na początku spotkania rzutu karnego dla gości nie wykorzystał Jarmołenko. (PAP)

twitter.com/ua_football
Write comment (0 Comments)

Brzęczek: Lewandowski odpocznie w meczu z Ukrainą

Selekcjoner Jerzy Brzęczek zapowiedział przed środowym towarzyskim meczem z Ukrainą w Chorzowie, że da odpocząć kilku piłkarzom reprezentacji, wśród nich Robertowi Lewandowskiemu. "Ci zawodnicy mają za sobą dużo spotkań, również w Lidze Mistrzów i Lidze Europy" - dodał.

Biało-czerwonych czekają teraz trzy mecze - 11 listopada towarzyski z Ukrainą na Stadionie Śląskim, cztery dni później wyjazdowy w Reggio Emilia z Włochami w Lidze Narodów, a na zakończenie zmagań w tych rozgrywkach 18 listopada spotkanie, znów w Chorzowie, z Holandią. Początek każdego o godz. 20.45.

Kadrowicze Brzęczka w poniedziałek oficjalnie rozpoczęli zgrupowanie w Katowicach. Selekcjoner potwierdził, że z Ukrainą nie zagra m.in. Lewandowski.

"Czy dam odpocząć Robertowi w tym meczu? Tak, na pewno. Nie tylko on, ale również ci, którzy grają na co dzień w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, mają tych spotkań bardzo dużo. Dlatego w środę ci zawodnicy będą odpoczywać" - zapowiedział Brzęczek podczas poniedziałkowej wideokonferencji prasowej.

Jak dodał, Lewandowski dołączy na zgrupowanie kadry we wtorek.

Z różnych powodów w listopadowych meczach nie wezmą udziału Damian Kądzior, Michał Karbownik i bramkarz Bartłomiej Drągowski. Ponadto kontuzje leczą Maciej Rybus i Jakub Kamiński, których także może zabraknąć w najbliższych spotkaniach.

"Z pierwszych informacji w przypadku Kamińskiego wynika, że to prawdopodobnie odnowienie urazu, który miał już przed meczem z warszawską Legią. Czekamy na wynik jego badań. Patrząc obiektywnie, jest mało prawdopodobne, że będzie do naszej dyspozycji" - przyznał Brzęczek.

Drągowski zgodnie z decyzją władz sanitarnych Włoch wraz z całą drużyną ACF Fiorentina został wysłany na dziesięciodniową kwarantannę. Jest ona wynikiem wykrycia obecności koronawirusa u jednego z zawodników klubu.

Karbownik w ubiegłym tygodniu uzyskał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa, który automatycznie wykluczył zawodnika Legii ze zgrupowania reprezentacji.

Natomiast Kądzior po ustaleniach z Brzęczkiem pozostał w swoim klubie – SD Eibar.

"Reprezentant Polski ze względu na zmianę barw klubowych w ostatnim okienku transferowym nie wziął udziału w okresie przygotowawczym. Z tego powodu zarówno zawodnik, jak i selekcjoner uznali, że dla Kądziora znacznie lepszym rozwiązaniem będzie pozostanie w klubie i trening z drużyną, który pozwoli mu skutecznie powalczyć o miejsce w składzie SD Eibar" - poinformował w poniedziałek PZPN.

Wobec takiej sytuacji do reprezentacji dołączył awaryjnie Przemysław Płacheta z kadry do lat 21.

Jak poinformował rzecznik PZPN i reprezentacji Jakub Kwiatkowski, w dzisiejszym popołudniowym rozruchu kadry na stadionie Ruchu Chorzów weźmie udział 12 piłkarzy.

Natomiast wieczorem zawodnicy i sztab przejdą testy na koronawirusa.

Już wcześniej było wiadomo, jak przyznał teraz Brzęczek, że jeden z pracowników jego sztabu jest zakażony koronawirusem.

"Ta osoba została oczywiście odseparowana, nie mamy bezpośredniego kontaktu, ale cały czas wykonuje swoją pracę on-line, przygotowuje materiały. Mam nadzieję, że pozostali ludzie ze sztabu, jak również oczywiście piłkarze i cała kadra po dzisiejszych wieczornych testach będą mieć wyniki negatywne. Jutro je poznamy" - przyznał selekcjoner.

Październik był udany dla biało-czerwonych, którzy rozegrali trzy mecze u siebie. Najpierw pokonali w towarzyskim spotkaniu Finlandię 5:1, następnie - w Lidze Narodów UEFA - zremisowali z Włochami 0:0 oraz wygrali z Bośnią i Hercegowiną 3:0.

"Ostatnie dwa lata nie były na pewno łatwe, ale dla mnie najważniejszą sprawą jest wywiązywanie się z postawionych przed nami zadań. Pierwsze to awans na mistrzostwa Europy, osiągnęliśmy ten cel. Zaczęliśmy już także realizować drugie zadanie - wprowadzanie młodych zawodników. Myślę, że ta mieszanka doświadczenia i rutyny z wkraczającą szerokim wachlarzem do reprezentacji młodością dodaje nam pewnej nieobliczalności, powiewu świeżości. Ale oczywiście każde kolejne zgrupowanie i mecz muszą być potwierdzeniem słuszności drogi, jaką idziemy" - podkreślił selekcjoner.

Po czterech kolejkach grupy A1 Ligi Narodów Polska ma siedem punktów i o jeden wyprzedza Włochy, a o dwa Holandię. Tabelę zamykają pozostający bez zwycięstwa Bośniacy - 2 pkt.

Czy biało-czerwoni będą w stanie utrzymać to pierwsze miejsce?

"Na pewno nie jesteśmy faworytem grupy. Potrzebujemy jednego punktu, żeby wykonać nasz plan minimum, czyli utrzymać się w najwyższej dywizji LN. Teraz gramy z głównymi faworytami w tej grupie, czyli z Włochami i Holendrami. Futbol lubi niespodzianki. Mam nadzieję, że będziemy w stanie pokusić się o taką. To byłby fantastyczny prezent dla naszych kibiców" - zaznaczył Brzęczek.

Selekcjoner podczas konferencji odniósł się także do kłopotów Arkadiusza Milika z Napoli i Kamila Grosickiego z West Bromwich Albion, którzy od wielu tygodni nie grają w swoich klubach, a są powoływani do reprezentacji.

"Wiem, że od wrześniowego zgrupowania nie rozegrali żadnego meczu w klubach, ale to są bardzo ważne postaci tej reprezentacji. Piłkarze z niesamowitą jakością. Ja na nich bardzo liczę. Na pewno nie mają teraz łatwego momentu, ale myślę, że to wszystko zmieni się w styczniu i będą mieć już za sobą występy w drużynach klubowych. Dlatego też zostali powołani, bo jestem spokojny o ich dyspozycję i jakość" - podkreślił trener reprezentacji.

Z powodu pandemii i przymusowej kwarantanny spore problemy ma reprezentacja Włoch. Niewykluczone, że selekcjoner Roberto Mancini, który zresztą sam przebywa obecnie w izolacji po swoim pozytywnym wyniku testu na COVID-19, nie będzie mógł skorzystać z wielu piłkarzy.

"Nie liczymy na to, że rywale będą osłabieni. Do meczu z Włochami jest jeszcze trochę czasu. Życzę trenerowi Manciniemu oraz jego zawodnikom zdrowia i tego, żeby mogli przyjechać na zgrupowanie. Do kadry Italii powołano ponad 40 zawodników. Bez względu na to, w jakim składzie Włosi zagrają przeciwko naszej drużynie, musimy być przygotowani na bardzo trudny mecz" - stwierdził Brzęczek. (PAP)

 

twitter.com/sport_tvppl
Write comment (0 Comments)

Sezon sportów zimowych coraz bliżej - pandemia utrudnia przygotowania

Pandemia wybuchła, gdy sezon 2019/20 w sportach zimowych zmierzał ku końcowi. Koronawirus jednak nie odpuszcza i edycje Pucharów Świata 2020/21 stały się wyzwaniem. Pojawienie się kibiców na trybunach jest mało prawdopodobne. Dodatkowo organizatorzy ograniczają podróże zawodników.

Paraliż końcówki poprzedniego sezonu nie przeszkodził wyłonić zdobywców Kryształowych Kul. Potem przez ponad pół roku międzynarodowe federacje bacznie obserwowały sytuację i przygotowywały różne scenariusze. Druga fala pandemii uderzy w dyscypliny zimowe z całą siłą, ale i tak klimat jest znacznie bardziej sprzyjający niż na jej początku.

Przede wszystkim restrykcje w podróżowaniu są znacznie mniejsze niż na początku walki z koronawirusem. Wówczas kraje zamykały granice, a teraz wewnątrz Unii Europejskiej przemieszczanie się wciąż jest możliwe. W niektórych przypadkach wymagany jest jednak negatywny wynik badania na COVID-19.

Dzięki temu wszyscy, którzy potrzebowali treningów na śniegu, mogli je przeprowadzić w Austrii, Włoszech czy Szwajcarii. Sytuacja nie była idealna, ale i tak znacznie lepsza niż wiosną.

Inaugurację PŚ mają już za sobą alpejczycy. Zgodnie z planem 17-18 października odbyły się zawody w austriackim Soelden. Z powodu braku kibiców nie przypominały co prawda narciarskiego święta z ubiegłych lat, ale zawodnicy byli niezwykle szczęśliwi, że mogli przystąpić do rywalizacji.

"Start sezonu to fantastyczna wiadomość dla całego naszego środowiska" - przyznała zwyciężczyni slalomu giganta Włoszka Marta Bassino.

Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) dokonała w alpejskim kalendarzu wielu zmian. Mężczyźni nawet raz nie opuszczą Europy, a kobiety poza Starym Kontynentem mają w planach jedynie dwa lutowe starty w chińskim Yanqing, które będą jednocześnie próbą przedolimpijską. Na kontynencie amerykańskim pucharowych zawodów zabraknie po raz pierwszy od 47 lat.

Następni w kolejności są skoczkowie narciarscy. Ich cykl rozpocznie się 20 listopada w Wiśle. We wtorek poinformowano, że na obiekcie im. Adama Małysza nie pojawią się kibice. Wisła jest piątym spośród 20 gospodarzy pucharowych zawodów w sezonie 2020/21, który ogłosił już, że rywalizacja odbędzie się przy pustych trybunach. Wcześniej na ten krok zdecydowano się w: Ruce/Kuusamo, Engelbergu, Garmisch-Partenkirchen i Titisee-Neustadt.

FIS znalazł sposób, aby ułatwić reprezentacjom bezpieczne przemieszczanie się w dobie pandemii. Do końca roku zaplanowano trzy loty czarterowe. Po zawodach w Wiśle ekipy wylecą z Monachium do Ruki, potem z Finlandii do Rosji, gdzie konkursy odbędą się w Niżnym Tagile, a następnie do Słowenii na mistrzostwa świata w lotach w Planicy.

"Takie rozwiązanie daje nam większe bezpieczeństwo. Dzięki temu grupa pozostanie razem i będzie miała mniej kontaktu z innymi ludźmi. Każdy pasażer wcześniej będzie musiał przejść test na COVID-19" - podkreślił dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile.

Na razie nie wiadomo, czy skorzystają z niego Polacy przyzwyczajeni do podróżowania samochodami i spędzania czasu między konkursami w swoich domach.

"Na tę chwilę nie zapadły żadne ostateczne decyzje. Być może z czarterów skorzystamy, ale nie ze wszystkich. W tym momencie wszystkie opcje są na stole" - przyznał sekretarz generalny PZN Jan Winkiel.

Czartery będą także umożliwiały przemieszczanie się alpejczykom i uczestnikom rywalizacji w kombinacji norweskiej.

Aby zwiększyć szansę przeprowadzania konkursów w skokach dokonano też zmian regulaminowych. Teraz zawody drużynowe będą mogły się odbyć, jeśli przystąpi do niego tylko sześć ekip. Wcześniej wymagane było co najmniej osiem.

Wyzwaniem będzie przeprowadzenie rywalizacji w Ruce (27-29 listopada), bo oprócz skoczków pojawią się tam również przedstawiciele biegów narciarskich i dwuboiści, którzy rozpoczną sezon. Protokół medyczny przygotowany przez Finów jest bardzo rygorystyczny.

Każdy przybywający do Finlandii musi mieć negatywny wynik testu na koronawirusa, który jest nie starszy niż sprzed 72 godzin. Mimo to na miejscu musi się poddać 10-dniowej kwarantannie. Może ona zostać skrócona, jeśli po co najmniej 72 godzinach od przybycia kolejny test da wynik negatywny. W trakcie kwarantanny możliwe będzie jednak trenowanie na zewnątrz.

Testom na Covid-19 poddawane będą nawet te osoby, które do Kuusamo przyjeżdżają prosto z obozów przygotowawczych w innych miejscach w Finlandii.

Komitet organizacyjny poinformował, że koszt testu antygenowego to 114 euro. Wynik znany będzie po sześciu godzinach, a w przypadku wykrycia zakażenia wykonywany jest jeszcze test PCR, za który trzeba będzie zapłacić 210 euro.

Po odwołaniu inauguracji PŚ w Pekinie snowboardziści muszą na pierwszy start zaczekać do 5 grudnia. Wówczas do rywalizacji przystąpią w rosyjskim Bannoje.

Na początku pandemii najdłużej opierał się biathlon. Przy pustych trybunach ścigano się już pod koniec poprzedniej zimy w Novym Mescie w Czechach oraz w fińskim Kontiolahti, gdzie 28 listopada ruszy też kolejny sezon.

W przypadku tej dyscypliny podróże ograniczono organizując po dwie rundy w tych samych miejscach. W Kontiolahti rywalizacja potrwa łącznie do 6 grudnia, a w Hochfilzen starty zaplanowano na 11-13 i 17-20 grudnia.

"Ja raczej lubię wrócić do domu na kilka dni po każdym zgrupowaniu, ale w obecnej sytuacji postanowiliśmy pojechać do Finlandii i tam zostać. Gdyby komuś było naprawdę ciężko, to możemy wziąć pod uwagę możliwość zmiany składu, ale rozmawiałem z dziewczynami, podchodzą do tego bardzo profesjonalnie" - powiedział PAP trener polskich biathlonistek Michael Greis.

W walce z pandemią praktycznie skapitulowała Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (ISU), która już wcześniej odwołała do końca roku wszystkie najważniejsze zawody.

"To błędna decyzja, która stawia łyżwiarzy szybkich w bardzo trudnej sytuacji. Musimy wrócić do ścigania. Będziemy zastanawiać się z trenerami, jak zapewnić naszym zawodnikom możliwość rywalizacji międzynarodowej. Samymi treningami nie uda się zbudować odpowiedniej formy" - ocenił wówczas dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Konrad Niedźwiedzki.

W mocno ograniczonym zakresie rywalizują łyżwiarze figurowi. Z cyklu Grand Prix odbyła się rywalizacji w Las Vegas, a w kalendarzu pozostają imprezy w Chinach, Rosji oraz Japonii. Startować w nich mogą jednak tylko reprezentanci gospodarzy i trenujący w tych państwach obcokrajowcy.(PAP)

 

Photo 51365623 © Maciej Gillert | Dreamstime.com
Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.