Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Sport

All Stories

Bayern w półfinale po zwycięstwie 8:2 nad Barceloną

Piłkarze Bayernu Monachium pokonali w Lizbonie Barcelonę 8:2 (4:1) w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Jedną z bramek zdobył Robert Lewandowski. W półfinale niemiecki zespół zmierzy się ze zwycięzcą sobotniego meczu Manchesteru City z Olympique Lyon.

Bayern Monachium - Barcelona 8:2 (4:1).

Bramki: dla Bayernu - Thomas Mueller dwie (4, 31), Ivan Perisic (22), Serge Gnabry (28), Joshua Kimmich (63), Robert Lewandowski (82), Philippe Coutinho dwie (85, 89); dla Barcelony - David Alaba (7-samob.), Luis Suarez (57).

Sędzia: Damir Skomina (Słowenia).

W związku z pandemią koronawirusa oraz wynikającymi z niej przerwami i opóźnieniami, od 1/4 finału LM wszystkie zespoły rywalizują w stolicy Portugalii i rozgrywają tylko jedno spotkanie (bez udziału kibiców), a nie mecz i rewanż, jak dotychczas.

Bayern przyleciał do Portugalii w roli jednego z faworytów, a dodatkowe wrażenie zrobił wynik rewanżowego meczu 1/8 finału z Chelsea Londyn, wygranego przez Bawarczyków jeszcze w Monachium 4:1.

Niemieckie drużyny jako pierwsze z silnych lig w Europie wznowiły sezon po pandemii koronawirusa i w piątkowy wieczór zespół trenera Hansiego Flicka potwierdził, że jest znakomicie przygotowany pod względem kondycyjnym.

Już do przerwy prowadził 4:1, a dwie bramki zdobył Thomas Mueller (przy pierwszej asystował Lewandowski). Doświadczony niemiecki zawodnik został później uznany za najlepszego gracza zawodów.

Mueller rozegrał tego dnia 113. mecz w historii LM, co jest rekordem wśród niemieckich piłkarzy, a z 46 golami zameldował się w szerokiej czołówce najlepszych strzelców Champions League.

"Mam zamiar jeszcze kilka lat grać, więc liczę, że te osiągnięcia poprawię" - powiedział mistrz świata 2014 z reprezentacją Niemiec.

Wprawdzie w 57. minucie Urugwajczyk Luis Suarez zdobył bramkę na 2:4, ale to był ostatni pozytwny akcent dla kibiców Barcelony, która nigdy wcześniej nie straciła czterech goli do przerwy w LM.

Wkrótce potem na 5:2 podwyższył Joshua Kimmich, którego trafienie poprzedziły indywidualne popisy 19-letniego Kanadyjczyka Alphonso Daviesa. W końcówce niemiecki bramkarz Barcelony Marc-Andre ter Stegen jeszcze trzykrotnie wyciągał piłkę z siatki.

W 82. minucie pokonał go strzałem głową z bliska Lewandowski. To jego 14. gol w obecnej edycji LM (jest zdecydowanym liderem), a łącznie 67. w historii tych elitarnych rozgrywek.

"W niektórych momentach po prostu brakuje słów..." - napisał po meczu na Twitterze polski napastnik.

Lewandowskiemu idealnie dograł Philippe Coutinho, który w końcówce spotkania sam strzelił jeszcze dwa gole. Brazylijczyk jest wypożyczony do Bayernu... właśnie z Barcelony, gdzie nie zrobił furory.

Przy takiej dyspozycji Bayernu rywalom będzie bardzo trudno zagrozić tej drużynie w walce o końcowy triumf. Zespół Flicka zdobył tego lata już mistrzostwo oraz Puchar Niemiec, a teraz zmierza po trzecie trofeum.

Łącznie w różnych rozgrywkach, nie licząc sparingu, drużyna Lewandowskiego odniosła 19 zwycięstw z rzędu.

W Lidze Mistrzów Bayern wygrał wszystkie dotychczasowe dziewięć meczów, strzelił w nich 39 goli, a w każdym co najmniej po dwa.

Barcelona, która przegrała walkę z Realem Madryt o mistrzostwo Hiszpanii, kończący się sezon może uznać za stracony.

"Czujemy się zdruzgotani, chociaż prawdziwym słowem, którego szukam, jest wstyd. Nie możemy sobie pozwolić na takie występy. To jest bardzo bolesne, ale mam nadzieję, że posłuży jakiemuś celowi" - powiedział dziennikarzom ze łzami w oczach Gerard Pique, który ocenił, że cały klub, nie tylko drużyna, potrzebują głębszych zmian.

Po raz pierwszy od 2007 roku w półfinałach Ligi Mistrzów nie będzie Realu ani Barcelony (i w ogóle drużyny hiszpańskiej). Natomiast po raz pierwszy od 2005 roku w tej fazie zabraknie Lionela Messiego i Portugalczyka Cristiano Ronaldo.

Następnego rywala Bayernu w LM wyłoni sobotni mecz wicemistrza Anglii Manchesteru City z Olympique Lyon. Drugą parę tworzą Paris Saint-Germain i RB Lipsk.

Półfinały zaplanowano na wtorek i środę (18-19 sierpnia), a finał odbędzie się w niedzielę 23 sierpnia.(PAP)

Bayern w półfinale po zwycięstwie 8:2 nad Barceloną

Media: na igrzyskach w Londynie rekordowa liczba 139 sportowców na dopingu

Igrzyska olimpijskie w Londynie w 2012 roku pobiły niechlubny rekord liczby sportowców, u których wykryto używanie niedozwolonych środków dopingowych; takich osób było 139 – podał portal insidethegames.biz.

Poprzednio najwięcej przypadków dopingu - 81 - wykryto w Pekinie w 2008 roku.

Jak podaje insidethegames.biz, rekordowa liczba dopingowiczów z 2012 roku wiąże się z ponownym przebadaniem 66 proc. z 5000 próbek krwi i moczu. W tych nowych badaniach wykryto 65 osób, które zdobyły punktowane miejsca i medale stosując niedozwolone środki. Spośród 139 osób stosujących niedozwolone środki dopingowe 39 sportowców to medaliści, w tym 13 złotych.

Największa liczba sportowców przyłapanych na dopingu i w większości już zdyskwalifikowanych pochodzi z Rosji – 46. Z tego grona 14 odebrano medale, w tym pięciu mistrzom.

Na kolejnych miejscach w niechlubnym rankigu plasują się reprezentanci takich krajów jak: Ukraina – 17, Białoruś – 15 i Turcja – 14. Pozostałe państwa mają poniżej 10 przypadków.

Pod względem dyscyplin najwięcej przypadków dopingu wykryto w lekkiej atletyce – 91 oraz w podnoszeniu ciężarów – 34. Kolejne to kolarstwo i zapasy – po cztery przypadki. (PAP)

 

foto : twitter/ London2012

Media: na igrzyskach w Londynie rekordowa liczba 139 sportowców na dopingu

Piłkarska LE - Cracovia, Piast i Lech poznały rywali w 1. rundzie eliminacji

W pierwszej rundzie eliminacji piłkarskiej Ligi Europy Cracovia zmierzy się z Malmoe FF, Piast Gliwice z Dynamem Mińsk, a Lech Poznań z łotewskim FK Valmiera. Losowanie odbyło się w poniedziałek w Nyonie, mecze zaplanowano na 27 sierpnia.

Wicemistrz Polski Lech będzie gospodarzem spotkania z Valmierą, natomiast trzeci w tabeli Piast oraz zdobywca Pucharu Polski Cracovia zagrają na wyjeździe.

Wszyscy rywale polskich ekip w rodzimych ligach rywalizują w systemie wiosna-jesień. Dinamo Mińsk to siedmiokrotny mistrz Białorusi, który jednak od dawna nie potrafi wywalczyć żadnego trofeum. Ostatni tytuł zdobyło w 2004 roku. W 2019 zajęło czwarte miejsce w tabeli ekstraklasy. W obecnym sezonie po 20 meczach ma 30 punktów i jest na ósmej pozycji.

Malmoe FF to z kolei najbardziej utytułowany klub w Szwecji. Mistrzem był 20 razy, ostatnio w 2017 roku. W 2019 musiał uznać wyższość Djurgardens IF, ale w tym sezonie prowadzi w tabeli ekstraklasy z dorobkiem 31 punktów po 14 kolejkach.

Istniejąca od 1996 roku ekipa FK Valmiera na europejskiej arenie rywalizować będzie po raz pierwszy. W ubiegłym roku zajęła czwarte miejsce w łotewskiej ekstraklasie, obecnie po 13 kolejkach ma 21 punktów i jest trzecia.

W eliminacjach drużyny rozgrywają tylko po jednym spotkaniu zamiast rywalizować w tradycyjnym systemie mecz i rewanż. To efekt pandemii koronawirusa oraz faktu, że rozgrywki rozpoczynają się z opóźnieniem.

Aby awansować do fazy grupowej, trzeba pokonać cztery rundy eliminacji. Finał sezonu 2020/21 ma się odbyć w Gdańsku.(PAP)

 

foto : twitter / BETFANPL

Piłkarska LE - Cracovia, Piast i Lech poznały rywali w 1. rundzie eliminacji

Usain Bolt nadal przeżywa niepowodzenie na piłkarskiej murawie

Legendarny jamajski lekkoatleta Usain Bolt, który sprinterską karierę zakończył w 2017 r., nadal przeżywa to, że nie udało mu się podpisać profesjonalnego kontraktu piłkarskiego, o czym marzył ."Myślę, że nie miałem uczciwych, równych szans" - powiedział ośmiokrotny mistrz olimpijski.

Bolt po tym jak powiedział +good bye+ bieżni i kibicom na stadionach lekkoatletycznych rozpoczął treningi piłkarskie. Przebywał na zgrupowaniu m.in. z zespołem Borussii Dortmund, norweskiego Stromsgodset, a następnie australijskiego Central Coast Mariners. Właśnie z tym ostatnim klubem trenował najwięcej i miał nadzieję na podpisanie umowy w styczniu 2019 r., po roku wspólnych zajęć. Władze klubu nie zdecydowały się jednak na zaproponowanie Jamajczykowi zawodowego kontraktu.

"Czasami myślę sobie, że nie wyszło tak, jak chciałem, ponieważ za bardzo kocham piłkę nożną. Tak, czasami wciąż o tym myślę... Nie robiłem rzeczy tak, jak chciałem, ale myślę, że byłbym w tym dobry. Czasami w życiu nie wszystko się udaje, są też porażki i trzeba wiedzieć, jak sobie z nimi radzić i +iść+ do przodu” - powiedział Bolt, który w maju po raz pierwszy został ojcem.

33-letni Jamajczyk, ośmiokrotny złoty medalista igrzysk, nadal jest rekordzistą świata w biegach na 100 i 200 m. Bolt był najlepszy na 100, 200 oraz w sztafecie 4x100 m na igrzyskach w Pekinie (2008), Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016). Jeden ze złotych medali wywalczony w sztafecie (2008) został mu odebrany, ponieważ jego kolega z drużyny Nesta Carter został przyłapany na dopingu. (PAP)

 

Usain Bolt nadal przeżywa niepowodzenie na piłkarskiej murawie

Paris Saint-Germain w półfinale LM

Piłkarze Paris Saint-Germain pokonali w Lizbonie Atalantę Bergamo 2:1 (0:1) w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, choć jeszcze w 89. minucie przegrywali 0:1. W kolejnej rundzie zmierzą się z RB Lipsk lub Atletico Madryt.

Paris Saint-Germain - Atalanta Bergamo 2:1 (0:1).

Bramki: dla PSG - Marquinhos (90), Eric Maxim Choupo-Moting (90+3); dla Atalanty - Mario Pasalic (27).

Sędzia: Anthony Taylor (Anglia).

Atalanta przegrała, ale i tak pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie w pierwszym w historii klubu sezonie w Lidze Mistrzów. W pierwszej połowie zawodnicy z Bergamo rywalizowali z faworytem jak równy z równym, choć pomogła im słaba dyspozycja jednej z gwiazd PSG - Neymara. Brazylijczyk był dynamiczny, stwarzał sobie okazje, a rywale często musieli uciekać się do fauli na nim, ale jego strzały były albo niecelne, albo zdecydowanie zbyt lekkie.

W 27. minucie po nieco przypadkowej, ale ładnie wykończonej akcji prowadzenie Atalancie dał Chorwat Mario Pasalic. Ofensywnie grająca ekipa prowadzona przez Gian Piero Gasperiniego wcale nie cofnęła się do głębokiej obrony, ale po przerwie zaczęła coraz bardziej opadać z sił.

W 60. minucie na boisku pojawił się inny gwiazdor paryżan - powracający po kontuzji Kylian Mbappe, którego udział w tym meczu niemal do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania. Słynący z szybkości 21-letni reprezentant Francji kilka razy popisał się dynamicznymi akcjami, ale w decydującym momencie powstrzymywali go obrońcy lub pewnie interweniujący tego dnia bramkarz Marco Sportiello.

"PSG wydało na Neymara i Mbappe więcej niż Atalanta na nowych piłkarzy od sezonu 2001/02" - zauważono w relacji Agencji Reutera.

Jednak Atalanta wytrzymała napór tylko do 90. minuty. Wówczas po zgraniu piłki przez Neymara do siatki trafił jego rodak Marquinhos. Po chwili podopieczni Niemca Thomasa Tuchela powstrzymali akcję Atalanty, wyprowadzili kontratak i rozstrzygnęli losy spotkania na swoją korzyść. Zdobywcą decydującej bramki był Kameruńczyk Eric Maxim Choupo-Moting, po asyście Mbappe.

"Żal jest ogromny. Wygląda na to, że byliśmy wstanie to zrobić, a byłoby to ogromne osiągnięcie. Mogę tylko podziękować chłopakom. Było blisko, ale kiedy gra się przeciwko jednym z najlepszych na świecie, wszystko jest trudne" - stwierdził Gasperini.

PSG, które świętuje w tym roku 50. rocznicę założenia, zagra w półfinale LM po raz pierwszy od ćwierć wieku.

"To wspaniały wieczór. Atalanta to świetny zespół, jest niespodzianką tych rozgrywek. Rywale grali agresywnie, wiedzieliśmy, że będą stosować pressing na całym boisku. Mentalnie był to trudny mecz, ale ani przez chwilę nie pomyślałem o tym, że trzeba będzie wrócić do domu. Od początku do końca, nawet od rozgrzewki, skoncentrowani byliśmy na awansie do półfinału" - powiedział Neymar.

Z kolei jego rodak Marquinhos, zdobywca gola wyrównującego, skomentował: "Taki jest futbol. To wielkie święto. Nie było łatwo, ale zagraliśmy dobrzy mecz. Mieliśmy wcześniej więcej okazji bramkowych, ale wierzyliśmy do końca. I udało się".

Rezerwowym bramkarzem paryżan był Marcin Bułka. To jednak nie on, a Hiszpan Sergio Rico wszedł na boisko w 79. minucie, kiedy kontuzji doznał Kostarykanin Keylor Navas.

W związku z pandemią koronawirusa oraz wynikającymi z niej opóźnieniami w rozgrywkach od 1/4 finału LM wszystkie zespoły rywalizują w Lizbonie i rozgrywają tylko jedno spotkanie, a nie mecz i rewanż, jak dotychczas.

W czwartek w drugim ćwierćfinale zmierzą się RB Lipsk i Atletico Madryt, a najciekawiej w tej rundzie zapowiada się piątkowe spotkanie Barcelony z Bayernem Monachium. W barwach niemieckiego klubu najlepszy sezon w karierze rozgrywa Robert Lewandowski. W sobotę Manchester City zagra z Olympique Lyon.

Półfinały zaplanowano na 18-19 sierpnia, a finał odbędzie się 23 sierpnia.(PAP)

 

foto : twitter / ChampionsLeague

Paris Saint-Germain w półfinale LM

Wygrana Verstappena w Grand Prix 70-lecia

Holender Max Verstappen (Red Bull) wygrał na torze Silverstone w Wielkiej Brytanii jubileuszowy wyścig Formuły 1 - Grand Prix 70-lecia. Kolejne miejsca zajęli kierowcy Mercedesa - broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton oraz Fin Valtteri Bottas.

To pierwsze w tym sezonie zwycięstwo kierowcy teamu innego niż Mercedes. W poprzednich czterech rundach trzykrotnie triumfował Hamilton, raz - Bottas.

Wygrana Verstappena to efekt nie tylko dobrej jazdy, ale też umiejętnego zarządzania oponami. Przed tygodniem na tym samym torze aż trzech kierowców złapało gumę na końcowych okrążeniach, co zmieniło kolejność w czołowej szóstce i prawie kosztowało Hamiltona wygraną.

Holender ruszał z czwartej pozycji i tuż po starcie wyprzedził trzeciego w kwalifikacjach Niemca Nico Huelkenberga, zastępującego w Racing Point Meksykanina Sergio Pereza, który miał pozytywny wynik badania na koronawirusa. Później na torze lub podczas wizyt obu kierowców Mercedesa w alei serwisowej Holender przesunął się na pierwszą lokatę.

"To niesamowity wynik i wielki dzień. Opracowaliśmy właściwą strategię i wszystko poszło gładko. Mieliśmy dobry rytm, nie było żadnych problemów z oponami" - powiedział 22-letni Verstappen, który odniósł dziewiąte zwycięstwo w karierze.

Hamilton utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej, natomiast Verstappen awansował na pozycję wicelidera kosztem Bottasa. Holender traci do sześciokrotnego mistrza świata 30, a Fin - 35 punktów.

"Gratulacje dla Maxa. Oni (kierowcy Red Bulla - PAP) nie mieli takich problemów z oponami, jak my. Nie wiem dlaczego, ale cały zespół będzie ciężko pracował, żeby się dowiedzieć" - zapewnił Hamilton.

Po raz kolejny o frustracji może mówić 12. na mecie, czterokrotny mistrz świata Sebastian Vettel (Ferrari). Niemiec, który był 11. w kwalifikacjach, stracił panowanie nad bolidem krótko po starcie i spadł na ostatnie miejsce. Później był niezadowolony ze strategii, jaką narzucił mu jego team, co wyraził przez radio w dosadnych słowach: "Wiecie, że to schrzaniliście".

Ponownie nie zapunktowali zawodnicy Alfa Romeo Racing Orlen, którego kierowcą testowym jest Robert Kubica. Fin Kimi Raikkonen zajął 15., a Włoch Antonio Giovinazzi - 17. miejsce.

Kolejny wyścig - o Grand Prix Hiszpanii - odbędzie się 16 sierpnia w Barcelonie.(PAP)

 

foto : twitter / SilverstoneUK

Wygrana Verstappena w Grand Prix 70-lecia

Maraton w Londynie tylko dla elity

Maraton w Londynie odbędzie się, ale tylko dla elity - poinformowały brytyjskie media. Ze względu na pandemię koronawirusa zrezygnowano z masowości imprezy. Start zaplanowano na 4 października, a wystąpić mają m.in. Eliud Kipchoge i Kenenisa Bekele.

To jeden z najbardziej prestiżowych biegów maratońskich na świecie. Co roku zbierał na starcie ok. 40 tys. zawodników. W tym roku zmieniono nie tylko formułę, ale i trasę rywalizacji. Okrążenia wokół Parku Centralnego będą mniejsze, a kibice będą mogli śledzić zmagania tylko częściowo.

Wcześniej organizatorzy sugerowali, że impreza może zostać całkowicie odwołana, ale dali sobie czas do 7 sierpnia, by podjąć ostateczną decyzję. Ta - jak informują media na Wyspach - została już podjęta i jeszcze w czwartek ma zostać oficjalnie ogłoszona. Bieg się odbędzie, ale jedynie dla elity, czyli zaproszonych zawodników. Na starcie - tak jak wcześniej zapowiadano - mają stanąć najszybsi maratończycy w historii, czyli Kipchoge i Bekele.

Pierwotnie maraton w Londynie miał się odbyć 26 kwietnia. Jednak z powodu pandemii koronawirusa termin został zmieniony na 4 października.

Impreza w Londynie jest ostatnią z kalendarza World Marathon Majors, która nie została odwołana. Wcześniej taką decyzję podjęli organizatorzy maratonów w Bostonie, Berlinie, Nowym Jorku i Chicago. (PAP)

 

 

foto : twitter / LondonMarathon

Maraton w Londynie tylko dla elity

Piłkarska LE - Szachtar i Sevilla uzupełniły grono półfinalistów

Piłkarze Szachtara Donieck pokonali FC Basel 4:1, a Sevilla wygrała z Wolverhampton 1:0 we wtorkowych ćwierćfinałach Ligi Europy, w której rywalizacja toczy się obecnie w formie turnieju w Niemczech. Dzień wcześniej awans wywalczyły Inter Mediolan i Manchester United.

Od ćwierćfinałów obecnej edycji LE zespoły nie rywalizują - jak dotychczas, z wyjątkiem dwóch par 1/8 finału - systemem mecz i rewanż na swoich stadionach, ponieważ pandemia koronawirusa doprowadziła do znaczącego opóźnienia piłkarskich rozgrywek na świecie. Zamiast tego rozstrzygnięcia muszą zapaść po jednym spotkaniu na neutralnym terenie.

Mecze odbywają się bez udziału publiczności w czterech niemieckich miastach: Duisburgu, Duesseldorfie, Gelsenkirchen oraz Kolonii. Ta ostatnia będzie też gospodarzem finału 21 sierpnia.

Najmniej kłopotów z awansem do półfinałów miał Szachtar Donieck. Ukraiński zespół prowadził w Gelsenkirchen już 4:0 z FC Basel po golach piłkarzy urodzonych w Brazylii - Juniora Moraesa (występuje w reprezentacji Ukrainy), Taisona, Alana Patricka z rzutu karnego oraz Dodo.

Rywale ze Szwajcarii odpowiedzieli tylko trafieniem w doliczonym czasie gry Holendra Ricky'ego van Wolfswinkela.

Więcej emocji było w Duisburgu, gdzie gol strzelony głową w 88. minucie przez Argentyńczyka Lucasa Ocamposa zapewnił zwycięstwo Sevilli nad Wolverhampton Wanderers 1:0.

W pierwszej połowie rzutu karnego dla angielskiego zespołu nie wykorzystał Meksykanin Raul Jimenez (obronił bramkarz).

Dzień wcześniej nie było niespodzianek, choć Manchester United długo męczył się w Kolonii z FC Kopenhaga. W ciągu 90 minut gole nie padły, więc sędzia zarządził dogrywkę. Już na jej początku "Czerwone Diabły" miały rzut karny. Do piłki podszedł prezentujący wysoką formę Portugalczyk Bruno Fernandes, który w 95. minucie zapewnił zwycięstwo swojej ekipie.

Fernandes z siedmioma golami jest najlepszym strzelcem obecnej edycji Ligi Europy.

W Duesseldorfie Inter Mediolan wyeliminował Bayer Leverkusen. Spisujący się bardzo dobrze po pandemii włoski klub (zdobył wicemistrzostwo kraju) prowadził w 21. minucie już 2:0 po golach Nicolo Barelli oraz napastnika reprezentacji Belgii Romelu Lukaku. Ten drugi popisał się ekwilibrystycznym zagraniem - zdobył bramkę praktycznie w pozycji leżącej, naciskany przez obrońcę rywali.

Chwilę później kontaktowego gola dla Bayeru strzelił uznawany za przyszłość niemieckiego futbolu Kai Havertz. Do końca wynik już się nie zmienił.

W półfinałach Sevilla zmierzy się z Manchesterem United, a Szachtar Donieck z Interem.

Wyniki 1/4 finału piłkarskiej Ligi Europy (gwiazdka oznacza awans):

wtorek, 11 sierpnia

*Sevilla - Wolverhampton Wanderers  1:0 (0:0) (Duisburg)

*Szachtar Donieck - FC Basel        4:1 (2:0) (Gelsenkirchen)

poniedziałek, 10 sierpnia

*Inter Mediolan - Bayer Leverkusen  2:1 (2:1) (Duesseldorf)

*Manchester United - FC Kopenhaga   1:0 po dogr. (0:0) (Kolonia)

półfinały - 16 i 17 sierpnia

niedziela, 16 sierpnia

Sevilla - Manchester United (Kolonia)

poniedziałek, 17 sierpnia

Inter Mediolan - Szachtar Donieck (Duesseldorf)

finał - 21 sierpnia (Kolonia)

(PAP)

 

foto : twitter / EuropaLeague

Piłkarska LE - Szachtar i Sevilla uzupełniły grono półfinalistów

Piłkarska LM - popis Lewandowskiego, awans Bayernu i Barcelony

Dwa gole i dwie asysty to dorobek Roberta Lewandowskiego w sobotnim meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów. Jego Bayern Monachium pokonał u siebie Chelsea Londyn 4:1 w rewanżowym meczu 1/8 finału i awansował do kolejnej rundy. Sztuki tej dokonała także Barcelona.

Bayern był w doskonałej sytuacji, bo jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa pokonał Chelsea w pierwszym meczu 3:0. Mimo takiej zaliczki Bawarczycy nie ograniczyli się do obrony korzystnego rezultatu.

Lewandowski wynik otworzył już w 10. minucie, skutecznie wykonując rzut karny. Chwilę wcześniej polski napastnik został sfaulowany przez argentyńskiego bramkarza Chelsea Willy'ego Caballero.

Kwadrans później było już 2:0 dla gospodarzy. Tym razem Lewandowski podał świetnie ustawionemu Ivanowi Perisicowi i Chorwat nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce.

Tuż przed końcem pierwszej połowy kontaktową bramkę zdobył Tammy Abraham, ale po przerwie trwał koncert Lewandowskiego. Lider klasyfikacji strzelców obecnej edycji w 74. minucie niczym rasowy skrzydłowy dośrodkował w pole karne, a Francuz Corentin Tolisso pokonał Caballero.

W 84. minucie strzeleckie popisy zakończył ten, który je zaczął. Tym razem Lewandowski trafił uderzeniem głową.

Bayern pokonał Chelsea w dwumeczu 7:1, a Lewandowski miał udział przy wszystkich golach. Blisko 32-letni piłkarz w tych rozgrywkach zdobył już 13 bramek. Najwięcej w jednej edycji LM - 17 - w sezonie 2013/14 uzyskał Portugalczyk Cristiano Ronaldo.

Lewandowski został w sobotę także czwartym piłkarzem, który na listę strzelców wpisywał się w siedmiu kolejnych meczach LM. Wcześniej dokonali tego: Ronaldo, Holender Ruud van Nistelrooy i Urugwajczyk Edinson Cavani.

Nadzieję na emocje można było mieć w drugim tego dnia spotkaniu Barcelona - Napoli, bo we Włoszech był remis 1:1. "Duma Katalonii" okazała się jednak wyraźnie lepsza i wygrała 3:1.

Prowadzenie gospodarzom już w 10. minucie dał Francuz Clement Lenglet, który trafił głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Chorwata Ivana Rakitica.

W 23. minucie swoje nieprzeciętne umiejętności techniczne zaprezentował Lionel Messi. Argentyńczyk wymanewrował pięciu piłkarzy Napoli i trafił do siatki.

W końcówce pierwszej połowy kibice oglądali jeszcze dwa gole, oba padły z rzutów karnych. Najpierw na 3:0 podwyższył Urugwajczyk Luis Suarez, a potem rozmiary porażki zmniejszył Lorenzo Insigne. Po przerwie wynik nie uległ już zmianie.

W pokonanym zespole do 70. minuty grał Piotr Zieliński, który w drugiej połowie został ukarany żółtą kartką. W 79. min na boisku pojawił się Arkadiusz Milik.

W piątek awans do ćwierćfinału uzyskały Manchester City, który po raz drugi pokonał Real Madryt 2:1, oraz Olympique Lyon. Francuzi co prawda ulegli w Turynie Juventusowi 1:2, ale pierwszy mecz wygrali 1:0 i o ich awansie zdecydował gol zdobyty na wyjeździe.

Połowę ćwierćfinalistów udało się wyłonić jeszcze zanim rozgrywki zostały przerwane. Rywalizacja od tej fazy odbywać się będzie w Lizbonie i zespoły nie będą już grały systemem mecz i rewanż, ale zmierzą się tylko raz.

Pierwszy mecz 1/4 finału zaplanowano na środę, kiedy Atalanta Bergamo zmierzy się z Paris Saint-Germain. W czwartek RB Lipsk zagra z Atletico Madryt, które w 1/8 finału wyeliminowało broniącą trofeum ekipę Liverpoolu.

W piątek 14 sierpnia Barcelona zagra z Bayernem, a Manchester City i Olympique Lyon spotkają się dzień później.(PAP)

 

Twitter / lewy_official

Piłkarska LM - popis Lewandowskiego, awans Bayernu i Barcelony

Fabio Jakobsen w stabilnym stanie po pięciogodzinnej operacji

Holenderski kolarz Fabio Jakobsen, który doznał obrażeń w kraksie na finiszu pierwszego etapu 77. Tour de Pologne w Katowicach, przeszedł pięciogodzinną operację w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu. Jego stan jest ciężki, ale stabilny. W czwartek ma być wybudzony ze śpiączki farmakologicznej.

"W tej chwili przebywa na klinicznym oddziale intensywnej terapii w stanie stabilnym - ma własne ciśnienie; jest oczywiście wentylowany z powodu znieczulenia, które przebył na bloku operacyjnym (...). Dzisiaj będzie próba wybudzenia go ze śpiączki - wtedy okaże się, jaki jest jego pełny stan zdrowia" - poinformował podczas porannego briefingu prasowego wicedyrektor sosnowieckiego szpitala ds. lecznictwa dr Paweł Gruenpeter.

Holenderski kolarz doznał poważnych urazów twarzoczaszki - okolic oczodołu, szczęki i żuchwy. "Na szczęście nie doszło do obrażeń gałek ocznych" - relacjonował lekarz. Dodał, iż wcześniejsze badanie tomograficzne nie wskazywało także na potencjalne uszkodzenia mózgu. Kolarz ma również stłuczenia klatki piersiowej, ale nie doznał urazów kręgosłupa.

W nocy ze środy na czwartek zespół anestezjologów, chirurgów szczękowych i laryngologów rozpoczął pięciogodzinną operację pacjenta, która zakończyła się ok. 5.30. "Ta operacja była bardzo skomplikowana ze względu na uraz twarzoczaszki. Jednak - z relacji lekarzy operujących - ta operacja przebiegła bez powikłań" - zaznaczył dr Gruenpeter.

"Mam nadzieję, że - uwzględniając wyniki badań tomografii, które były wykonywane wczoraj - nie będzie uszkodzeń układu nerwowego. Oczywiście musimy pamiętać, że pacjent przebył około godzinną akcję reanimacyjną na miejscu wypadku, więc te objawy kliniczne mogą jeszcze ulegać zmianie" - zaznaczył lekarz, wskazując, iż po wybudzeniu ze śpiączki lekarze zorientują się także, jaki jest stan świadomości kolarza.

"Pacjent utrzymuje własne ciśnienie. Jest w tej chwili na środkach znieczulających, które umożliwiają prowadzenie wentylacji zewnętrznej. Stan jest ciężki, stabilny, z oczekiwaniem na to, co się wydarzy w późniejszych godzinach, kiedy anestezjolodzy rozpoczną wybudzanie pacjenta" - dodał dr Gruenpeter.

Drugi kolarz, który po kraksie na finiszu wyścigu trafił do sosnowieckiego szpitala, ma złamaną rękę. Rokowania co do jego dalszego leczenia są optymistyczne.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu, gdzie leczeni są ranni kolarze, ma status centrum urazowego. Trafiają tam ofiary najpoważniejszych wypadków w regionie, w tym górnicy – ofiary katastrof w kopalniach.(PAP)

Fabio Jakobsen w stabilnym stanie po pięciogodzinnej operacji

Liga szkocka - rząd grozi przerwaniem rozgrywek

Szkocki rząd grozi tymczasowym zawieszeniem rozgrywek piłkarskich, po tym jak kilkakrotnie doszło do naruszenia obostrzeń wynikających z pandemii koronawirusa. "Te incydenty zagrażają zdrowiu publicznemu" - zaznaczono w komunikacie.

"Po tym co się stało, musimy się zastanowić, czy szkocki futbol nie potrzebuje przerwy" - dodano w rządowym oświadczeniu.

Sezon 2020/21 w szkockiej ekstraklasie rozpoczął się 1 sierpnia. Dotychczas rozegrano dwie kolejki, wszystkie mecze odbywają się bez udziału publiczności.

Ostatnio na cenzurowanym znalazł się belgijski zawodnik Celticu Glasgow Boli Bolingoli, który miał potajemnie udać się na krótki wypad do Hiszpanii, po czym nie przeszedł zalecanej przez władze kraju izolacji, a zagrał w niedzielnym meczu ligowym z Kilmarnock (1:1). Dopiero po nim poinformował klub o swojej podróży.

Klub wszczął postępowanie dyscyplinarne i zagroził piłkarzowi "poważnymi konsekwencjami", a kolega z zespołu Patryka Klimali przeprosił publicznie za "swój wielki błąd".

Wcześniej inny zawodnik "The Bhoys" Leigh Griffiths wziął udział w przyjęciu urodzinowym swojej przyjaciółki, a na zdjęciach, które trafiły do mediów społecznościowych wyraźnie widać, że nie przestrzegał reguły o zachowaniu dystansu społecznego. W dodatku w spotkaniu wzięło udział więcej osób niż pozwalają przepisy.

Poza tym przełożony musiał być zaplanowany na sobotę mecz ekstraklasy między Aberdeen FC i St. Johnstone FC, ponieważ dwóch graczy gospodarzy miało pozytywny wynik testu na koronawirusa. Sześciu innych zawodników skierowano na 10-dniową kwarantannę, gdyż wcześniej wspólnie widziani byli w jednym z pubów.

To wszystko rozzłościło premier Szkocji Nicolę Sturgeon. Szefowa rządu uznała, że zawodnicy łamią warunki porozumienia zawartego między władzami a środowiskiem piłkarskim, na mocy którego w ogóle możliwy był powrót na ligowe boiska.

"Tu chodzi nie tylko o wykraczanie poza sportowe +bańki+. Znani piłkarze w barze w centrum miasta dodatkowo przyciągają tłumy. Staram się być dyplomatyczna, ale jestem wściekła z powodu tej sytuacji. To się nie powinno wydarzyć" - powiedziała w zeszłym tygodniu Sturgeon.

Jak dodała, decyzja o powrocie profesjonalnego sportu nie była łatwa, a powodów do niepokoju nie brakowało.

"Ale daliśmy zielone światło, bo włożono wiele pracy w stworzenie zasad i modelu postępowania. Jeśli nie będziemy się go trzymać, to umowa zostanie zerwana. Miejmy nadzieję, że to będzie lekcja dla wszystkich" - dodała szkocka premier.(PAP)

Liga szkocka - rząd grozi przerwaniem rozgrywek

Juventus i Real wyeliminowane, Lyon i City grają dalej

Juventus Turyn, z Wojciechem Szczęsnym w bramce, został niespodziewanie wyeliminowany przez Olympique Lyon w 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Odpadł także Real Madryt. To pierwsze mecze w tych rozgrywkach po prawie pięciomiesięcznej przerwie spowodowanej koronawirusem.

Dokładnie 148 dni trwało przymusowe zawieszenie rywalizacji o najbardziej prestiżowe klubowe trofeum piłkarskie w Europie. Mimo pustych trybun i wielu ograniczeń sanitarnych emocji nie brakowało.

Juventus musiał odrabiać jednobramkową stratę po porażce w lutym w Lyonie 0:1. W Turynie zaczęło się po myśli gości, bo już w 12. minucie Holender Memphis Depay sprytnym strzałem wykorzystał rzut karny. Gospodarze wyrównali krótko przed przerwą, kiedy na gola "jedenastkę" zamienił Cristiano Ronaldo. Obie decyzje niemieckiego arbitra Felixa Zwayera o podyktowaniu rzutów karnych były mocno kontrowersyjne.

Kwadrans po przerwie słynny Portugalczyk dał turyńczykom prowadzenie efektownym uderzeniem z dystansu, zdobywając jednocześnie 130. gola w Champions League, i miejscowym brakowało już tylko jednego trafienia, by awansować do ćwierćfinału.

Pomóc miał w tym Paulo Dybala, który, choć ostatnio leczył kontuzję, w 70. minucie pojawił się na boisku. Argentyńczyk, wybrany niedawno przez "La Gazzetta dello Sport" najlepszym piłkarzem Serie A sezonu 2019/20, wytrzymał jednak tylko 14 minut i po odnowieniu się urazu musiał zejść z boiska.

Mimo sporej przewagi "Juve" nie udało się zdobyć trzeciej bramki i klub oraz jego sympatycy o następny rok muszą odłożyć marzenia o ponownym zdobyciu Pucharu Europy. A w Turynie czekają na triumf w Lidze Mistrzów już od 1996 roku. Głównie w tym celu przed rokiem zatrudniono trenera Maurizio Sarriego, który co prawda wywalczył z drużyną dziewiąte z rzędu mistrzostwo Włoch, ale już w końcówce zmagań ligowych dyspozycja "Bianconerich" pozostawiała dużo do życzenia, więc szkoleniowiec nie może być pewny zachowania posady.

"Super CR7 to za mało. Liga Mistrzów ciągle zaczarowana, Lyon w ćwierćfinale. A co teraz stanie się z Sarrim?" - komentuje i zastanawia się "La Gazzetta dello Sport".

W ekipie z Lyonu, która rozegrała dopiero drugi oficjalny mecz po przymusowej przerwie, wystąpił były piłkarz Wisły Kraków, brazylijski stoper Marcelo.

Po raz drugi z rzędu 1/8 finału okazała się zaporą nie do przejścia dla Realu Madryt, z 13 triumfami najbardziej utytułowanej drużynie w historii rywalizacji o Puchar Europy. "Królewscy" już pierwszą potyczkę z Manchesterem City przegrali 1:2, a w rewanżu w Anglii zespół trenera Josepa Guardioli ponownie był górą w takich samych rozmiarach.

Antybohaterem spotkania w Manchesterze był francuski obrońca Raphael Varane, który dwukrotnie tak źle podawał do własnego bramkarza, że praktycznie podarował gospodarzom dwa gole. "Autodestrukacja Varane'a" - zatytułowała relację z meczu hiszpańska agencja prasowa EFE.

Z błędów 27-letniego Francuza za każdym razem skorzystał Raheem Sterling, choć w pierwszym przypadku piłkę jeszcze zagrywał Gabriel Jesus.

Honorowe trafienie dla gości było dziełem skutecznego w ostatnich tygodniach Francuza Karima Benzemy.

W przypadku Realu, inaczej niż jeśli chodzi o "Juve", celem numer jeden było w tym sezonie odzyskanie tytułu mistrza Hiszpanii i to się drużynie prowadzonej przez Zinedine'a Zidane'a udało.

Pozostałe rewanże 1/8 finału zaplanowano na sobotę. Tego dnia w Monachium prawdopodobnie zaprezentuje się Robert Lewandowski - jego Bayern w pierwszym spotkaniu pokonał w Londynie Chelsea 3:0. W drugiej parze rywalizować będą Barcelona i Napoli, którego zawodnikami są Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik. W marcu we Włoszech był remis 1:1.

Połowę ćwierćfinalistów udało się wyłonić jeszcze zanim rozgrywki zostały przerwane. Rywalizacja od tej fazy odbywać się będzie w Lizbonie i zespoły nie będą już grały systemem mecz i rewanż, ale zmierzą się tylko raz.

Pierwszy mecz 1/4 finału zaplanowano na środę, kiedy Atalanta Bergamo zmierzy się z Paris Saint-Germain. W czwartek RB Lipsk zagra z Atletico Madryt, które w 1/8 finału wyeliminowało broniącą trofeum ekipę Liverpoolu.

W piątek 14 sierpnia lepszy z pary Napoli - Barcelona zagra z Bayernem lub Chelsea, a Manchester City i Olympique Lyon spotkają się dzień później.(PAP)

Juventus i Real wyeliminowane, Lyon i City grają dalej

Fulham wraca do ekstraklasy

Piłkarze Fulham wracają do angielskiej ekstraklasy. W rozegranym na stadionie Wembley decydującym meczu baraży wygrali po dogrywce 2:1 z inną drużyną z Londynu - Brentford.

Obie bramki dla zwycięzców zdobył Joe Bryan - w 105. minucie z rzutu wolnego oraz w 117., a w czwartej minucie doliczonego czasu w dogrywce honorowego gola dla rywali strzelił Duńczyk Henrik Dalsgaard.

Fulham wraca do Premier League po rocznej przerwie. Brentford w najwyższej dywizji grał po raz ostatni w 1947 roku.

W dwustopniowych barażach brały udział drużyny z miejsc 3-6 w tabeli Championship, zaplecza ekstraklasy. Wcześniej bezpośrednio do Premier League awansowały dwa zespoły mające w swoich kadrach Polaków: Leeds United (Mateusz Bogusz, Mateusz Klich i Kamil Miazek) oraz West Bromwich Albion (Kamil Grosicki).

Z elitą pożegnały się w tym sezonie Norwich City, Watford oraz AFC Bournemouth.(PAP)

 

foto : twitter / FulhamFC

Fulham wraca do ekstraklasy
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.