Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Sport

All Stories

Piłkarska LN - trzech debiutantów w kadrze Holandii na mecze z Polską i Włochami

Trzech debiutantów znalazło się w 23-osobowej kadrze Holandii na wrześniowe mecze z Polską (4 września) i Włochami (7 września) w piłkarskiej Lidze Narodów. Zabrakło m.in. mającego problemy zdrowotne Daleya Blinda.

W połowie sierpnia tamtejsza federacja piłkarska KNVB podała listę 32 zawodników powołanych na wrześniowe spotkania, teraz skreślono dziewięciu. Wśród nich jest Blind, który niedawno zasłabł podczas towarzyskiego meczu Ajaxu w Amsterdamie z powodu awarii wszczepionego urządzenia regulującego pracę serca.

W wąskiej kadrze zabrakło także miejsca dla jednego z potencjalnych debiutantów Teuna Koopmeinersa. Pierwszy mecz w narodowych barwach mogą natomiast rozegrać Mohamed Ihattaren, Perr Schuurs i Owen Wijndal.

W spotkaniach w Amsterdamie nie zabraknie zapewne gwiazd światowego formatu, jak zawodnicy Liverpoolu Virgil van Dijk i Georginio Wijnaldum, zbierający świetne recenzje w Lidze Mistrzów Memphis Depay z Olympique Lyon, szef defensywy Interu Mediolan Stefan de Vrij czy pomocnik Barcelony Frenkie de Jong. Ze znanych nazwisk brakuje za to obrońcy Juventusu Turyn Matthijsa de Ligta.

"Pomarańczowych" ma poprowadzić jako tymczasowy szkoleniowiec Dwight Lodeweges, urodzony w Kanadzie były holenderski piłkarz, który przez dwa lata współpracował z selekcjonerem Ronaldem Koemanem, zanim ten odszedł do Barcelony w ubiegłym tygodniu.

W pierwszej edycji Ligi Narodów UEFA "Pomarańczowi" zajęli drugie miejsce, po finałowej porażce z Portugalią 0:1.

Stawkę w grupie A drugiej edycji uzupełnia zespół Bośni i Hercegowiny.

Kadra Holandii na mecze LN z Polską i Włochami:

bramkarze: Marco Bizot (AZ Alkmaar), Jasper Cillessen (Valencia), Tim Krul (Norwich City)

obrońcy: Nathan Ake (Manchester City), Stefan de Vrij (Inter Mediolan), Denzel Dumfries (PSV Eindhoven), Hans Hateboer (Atalanta Bergamo), Perr Schuurs (Ajax Amsterdam), Virgil van Dijk (Liverpool), Joel Veltman (Brighton & Hove Albion), Owen Wijndal (AZ Alkmaar)

pomocnicy: Frenkie de Jong (Barcelona), Marten de Roon (Atalanta Bergamo), Leroy Fer (Feyenoord Rotterdam), Mohamed Ihattaren (PSV Eindhoven), Kevin Strootman (Olympique Marsylia), Donny van de Beek (Ajax Amsterdam), Georginio Wijnaldum (Liverpool)

napastnicy: Ryan Babel (Galatasaray Stambuł), Steven Bergwijn (Tottenham Hotspur), Memphis Depay (Olympique Lyon), Luuk de Jong (Sevilla FC), Quincy Promes (Ajax Amsterdam).(PAP)

 foto : twitter / FootballOranje_

Piłkarska LN - trzech debiutantów w kadrze Holandii na mecze z Polską i Włochami

Prezes Barcelony gotów odejść, by zatrzymać Messiego

Prezes FC Barcelona Josep Maria Bartomeu zadeklarował w czwartek możliwość złożenia dymisji w sytuacji, gdyby słynny argentyński piłkarz Lionel Messi zgodził się pozostać na kolejny rok w tym klubie.

Innym warunkiem odejścia szefa "Dumy Katalonii" jest złożenie przez piłkarza publicznej deklaracji, że głównym powodem odejścia miał być właśnie Bartomeu.

W swoim oświadczeniu przekazanym w czwartek po południu katalońskiej telewizji TV3 oraz Catalunya Radio prezes wicemistrza Hiszpanii zaznaczył, że dla dobra klubu Lionel Messi powinien dokończyć w FC Barcelona obowiązujący go jeszcze przez rok kontrakt.

“Mogę się podać do dymisji, ale najpierw +Leo+ powinien publicznie przyznać, że chce odejść z Barcy” - zaznaczył Bartomeu.

Wskazał, że oczekiwałby również od piłkarza deklaracji, że to właśnie prezes klubu jest głównym powodem zamiaru odejścia Argentyńczyka.

Klub z Katalonii obecnie przeżywa jeden z największych kryzysów na przestrzeni ostatnich lat, a sezon zakończył bez zdobycia trofeum, co ostatni raz zdarzyło się w 2008 r.

Deklarację prezesa FC Barcelona dziennik "El Mundo" nazywa pokerową zagrywką, wskazując, że w przypadku ogłoszenia dymisji byłby to pierwszy niedokończony mandat w pełnionych przez Bartomeu funkcjach kierowniczych.

We wtorek Lionel Messi skierował do władz klubu pismo, w którym poinformował o swoim zamiarze natychmiastowego odejścia. Piłkarz odmówił też udziału w treningach.

Według mediów Messi wysłał do władz klubu dokument za pośrednictwem uwierzytelnionego na poczcie faksu, w którym napisał, że chciałby odejść za darmo na rok przed upływem umowy z klubem. Jego prawnicy twierdzą, że po zakończeniu każdego sezonu miał prawo do opuszczenia klubu na podstawie istniejącej w umowie klauzuli.

W środę pod stadionem FC Barcelona pojawiły się setki kibiców żądających dymisji Bartomeu i wzywających Messiego do pozostania w klubie. Część fanów katalońskiego klubu próbowało siłą wtargnąć do gabinetu prezesa.

Według hiszpańskiej prasy wśród klubów, które mogłyby pozyskać argentyńskiego napastnika są m.in. Inter Mediolan, Manchester City oraz Paris Saint-Germain.

Marcin Zatyka (PAP)

 foto : twitter / jmbartomeu

Prezes Barcelony gotów odejść, by zatrzymać Messiego

Paris Saint-Germain w finale LM

Piłkarze Paris Saint-Germain pokonali w Lizbonie RB Lipsk 3:0 (2:0) i po raz pierwszy w historii klubu awansowali do finału Ligi Mistrzów. O trofeum zagrają w niedzielę z Bayernem Monachium lub Olympique Lyon.

Paris Saint-Germain - RB Lipsk 3:0 (2:0).

Bramki: Marquinhos (13), Angel Di Maria (42), Juan Bernat (56).

Sędzia: Bjoern Kuipers (Holandia).

W związku z pandemią koronawirusa oraz wynikającymi z niej opóźnieniami ćwierć- i półfinaliści rywalizują w stolicy Portugalii tylko w jednym spotkaniu (bez udziału kibiców) i nie rozgrywają dwumeczu, jak dotychczas.

Wracający po wyleczeniu kontuzji Kylian Mbappe, który w ubiegłym tygodniu w ćwierćfinałowym spotkaniu z Atalantą Bergamo (2:1) pojawił się na boisku tylko na ok. pół godziny, tym razem rozpoczął mecz w wyjściowym składzie paryżan. Szybko zaznaczył swoją obecność - w szóstej minucie posłał prostopadłe podanie do Neymara, ale po uderzeniu Brazylijczyka w sytuacji sam na sam piłka odbiła się od słupka i wyszła poza plac gry.

Chwilę później Neymar do siatki już trafił, ale gola nie uznano, ponieważ zdaniem holenderskiego sędziego Bjoerna Kuipersa Brazylijczyk ręką zatrzymał piłkę po wybiciu węgierskiego bramkarza Petera Gulacsiego.

Jednak w 13. minucie PSG w końcu dopięło swego - po dośrodkowaniu Argentyńczyka Angela Di Marii głową bramkę zdobył Marquinhos. Defensywny piłkarz reprezentacji Brazylii trafił także na 1:1 w 90. minucie spotkania z Atalantą.

W 42. sam Di Maria wpisał się na listę strzelców, wykorzystując odegranie Neymara i niezdecydowanie defensywy RB Lipsk. Jeszcze przed przerwą paryżanie mogli zdobyć trzecią bramkę, ale Brazylijczyk ponownie uderzył niecelnie w dogodnej okazji.

Pierwsze fragmenty drugiej połowy należały do zespołu z Niemiec, którzy długo utrzymywał się przy piłce i coraz bardziej zbliżał się do bramki PSG. Kiedy wydawało się, że podopieczni Juliana Nagelsmanna złapali właściwy rytm, otrzymali kolejny cios - w 56. minucie na 3:0 podwyższył Hiszpan Juan Bernat, choć piłkarze z Lipska mieli w tej sytuacji duże pretensje do sędziego. Byli bowiem przekonani, że chwilę wcześniej asystujący przy tym golu Di Maria faulował rywala przy odbiorze piłki. Kuipers po konsultacji z VAR nie zmienił decyzji.

"Za szybkie tempo, za duża klasa" - skomentowano w depeszy niemieckiej agencji dpa.

Di Maria zakończył więc spotkanie z golem i dwoma asystami. Jak wyliczyła Opta, od kiedy Argentyńczyk zadebiutował w Champions League w sezonie 2007/08, zgromadził już 27 asyst. W tym okresie więcej mieli tylko jego rodak Lionel Messi i Portugalczyk Cristiano Ronaldo - po 32.

Rezerwowym bramkarzem PSG był Marcin Bułka. Między słupkami stanął tego dnia Hiszpan Sergio Rico, ponieważ grający zwykle na tej pozycji Kostarykanin Keylor Navas doznał kontuzji w spotkaniu z Atalantą.

Reprezentanta francuskiej ekstraklasy nie było w finale Champions League od sezonu 2003/04. Wówczas o trofeum walczyło AS Monaco, ale przegrało z FC Porto 0:3. Z kolei zespół RB Lipsk startował w tych rozgrywkach dopiero po raz drugi, w sezonie 2017/18 odpadł w fazie grupowej.

Finałowego rywala mistrz Francji pozna w środę. Tego dnia Bayern Monachium, którego piłkarzem jest Robert Lewandowski, zmierzy się z Olympique Lyon. Finał zaplanowano na niedzielę.(PAP)

 

foto : twitter / ChampionsLeague

Paris Saint-Germain w finale LM

Prezydent UEFA: warto rozważyć limit wynagrodzeń piłkarzy

Prezydent Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) Aleksander Ceferin przyznał, że znany m.in. z koszykarskiej ligi NBA limit wynagrodzeń zawodników to pomysł wart rozważenia także w futbolu. "Jest kilka interesujących rozwiązań, ale potrzebujemy czasu" - zaznaczył.

Tzw. "salary cap" ma na celu wyrównanie szans klubów, które dysponują mniejszym budżetem niż europejscy potentaci, jak Manchester City, Paris Saint-Germain, Real Madryt czy Barcelona.

Ceferin podkreślił, że choć pomysł jest ciekawy, trzeba go dokładnie przeanalizować i przedyskutować.

"Nie ma sensu tworzyć systemu, którego nie dałoby się skutecznie nadzorować. Dlatego najpierw trzeba upewnić się, że wszystkie rozwiązania faktycznie zadziałają" - powiedział słoweński działacz w wywiadzie dla "Sport Bild".

Innym pomysłem, który UEFA może rozważyć w przyszłości, jest "podatek od luksusu". Nałożono by go na gigantów, którzy nie trzymają się finansowych reguł.

Ceferin zapowiedział też, że nie należy spodziewać się gruntownych zmian w formacie Ligi Mistrzów od 2024 roku. W minioną niedzielę odbył się w Lizbonie finał tych rozgrywek, w którym Bayern Monachium, w składzie z Robertem Lewandowskim, pokonał Paris Saint-Germain 1:0. Z powodu pandemii koronawirusa rozgrywki zostały skrócone - od ćwierćfinałów nie obowiązywał system mecz i rewanż, a rozstrzygnięcia zapadały w jednym spotkaniu na neutralnym terenie. Pojawiły się opinie, że taki format mógłby być stosowany także w przyszłości.

"To najlepszy turniej na świecie. Nie powinniśmy sądzić, że wymagane są w nim radykalne reformy" - podkreślił Ceferin.(PAP)

 

Prezydent UEFA: warto rozważyć limit wynagrodzeń piłkarzy

Piłkarska LE - trofeum dla Sevilli

Piłkarze Sevilli triumfowali po raz szósty w historii w Lidze Europy, która zastąpiła Puchar UEFA. W piątkowym finale w Kolonii pokonali Inter Mediolan 3:2 (2:2). Poprzednio zwyciężyli w 2006, 2007, 2014, 2015 i 2016 roku.

Sevilla - Inter Mediolan 3:2 (2:2).

Bramki: dla Sevilli - Luuk de Jong (12, 33), Diego Carlos (74); dla Interu - Romelu Lukaku (5-karny), Diego Godin (36).

Sędzia: Danny Makkelie (Holandia). Mecz bez udziału publiczności.

Sevilla: Yassine Bounou - Jesus Navas, Jules Kounde, Diego Carlos (86. Nemanja Gudelj), Sergio Reguilon - Joan Jordan, Fernando, Ever Banega - Lucas Ocampos (71. Munir El Haddadi), Suso (78. Franco Vazquez), Luuk de Jong (85. Youssef En-Nesyri).

Inter: Samir Handanović - Diego Godin (90. Antonio Candreva), Stefan De Vrij, Alessandro Bastoni - Danilo D'Ambrosio (78. Victor Moses), Nicolo Barella, Marcelo Brozović, Roberto Gagliardini (78. Christian Eriksen), Ashley Young - Romelu Lukaku, Lautaro Martinez (78. Alexis Sanchez).

Myślisz Liga Europy, mówisz Sevilla. Andaluzyjczycy stali się prawdziwymi specjalistami od drugich najważniejszych rozgrywek na Starym Kontynencie. Z jej sześcioma zwycięstwami w LE, która przed sezonem 2009/10 funkcjonowała jako Puchar UEFA, żaden inny klub nie może się równać. Po trzy na koncie mają Juventus Turyn, Inter, Liverpool i Atletico Madryt.

Sevilla w dodatku może się pochwalić stuprocentową skutecznością w finale. Decydującego meczu nie przegrała nigdy. W piątek z mediolańczykami stworzyła pasjonujące widowisko.

Pierwsza połowa była prawdziwą wymianą ciosów, w której padły aż cztery bramki. Zaczęło się w piątej minucie, kiedy z rzutu karnego prowadzenie Interowi dał Romelu Lukaku. Chwilę wcześniej to właśnie Belg był nieprzepisowo zatrzymywany.

Odpowiedź Sevilli była szybka. W 12. minucie ładnym szczupakiem popisał się Luuk de Jong. Holender ponownie na listę strzelców wpisał się w 33. minucie i znów trafił głową.

Inter wyrównał w 36. minucie za sprawą Diego Godina. Urugwajczyk także popisał się skuteczną główką.

Po przerwie gra nieco się uspokoiła. Obie drużyny przede wszystkim starały się nie popełnić błędu. Ostatecznie jednego nie ustrzegł się włoski zespół. W 74. minucie obrońca Interu podbił piłkę zagraną w pole karne. Brazylijczyk Diego Carlos zdecydował się na strzał przewrotką, po którym piłka odbiła się jeszcze od nogi Lukaku i wpadła do siatki.

Inter najbliżej wyrównania był w 82. minucie. Piłkę po uderzeniu Chilijczyka Alexisa Sancheza z linii bramkowej zdołał jednak wybić Francuz Jules Kounde.

"Ta drużyna zasłużyła na sukces. Przez cały sezon walczyliśmy i radziliśmy sobie z problemami, które się pojawiały. Ten triumf jest także dla naszych kibiców. Oni zasługują, aby każdego dnia budzić się szczęśliwymi" - powiedział kapitan Sevilli Jesus Navas.

Licząc wszystkie rozgrywki Sevilla nie przegrała żadnego z ostatnich 21 meczów. Ostatniej porażki doznała 9 lutego.

"Jesteśmy bardzo rozczarowani, ale musimy iść dalej. Dzisiejszy mecz mógł potoczyć się inaczej, to my mogliśmy objąć prowadzenie w drugiej połowie, jednak zabrakło nam szczęścia. Mam nadzieję, że w przyszłości czeka nas jeszcze wiele tak ważnych meczów jak ten" - przyznał słoweński bramkarz Interu Samir Handanovic.(PAP)

 

foto : twitter / EuropeanLeague

Piłkarska LE - trofeum dla Sevilli

Klopp rozważa zakończenie kariery po 2024 roku

Do 2024 roku Juergen Klopp ma podpisany kontrakt z Liverpoolem, a potem... nie wyklucza zakończenia trenerskiej kariery. "Na pewno zrobię sobie przerwę, by wszystko przeanalizować i zastanowić się, czy chcę dalej robić w tym fachu i czy tęsknię za futbolem" - powiedział.

I dodał, że najważniejsze dla niego jest nie kłócić się z samym sobą. "Jeśli będę czuł, że piłka nożna nie sprawia mi już radości, to nie wrócę do tego fachu" - zaznaczył.

Klopp na Anfield Road pracuje od 2015 roku. W tym sezonie poprowadził "The Reds" do pierwszego po 30 latach tytułu mistrza Anglii, a rok wcześniej triumfował w Lidze Mistrzów.

"My w kolejnych latach nie mamy zamiaru bronić tytułu mistrzowskiego. My chcemy zdobywać kolejne. To dopiero początek naszego wygrywania. Wszyscy nie możemy doczekać się nowego sezonu i chcemy to zrobić jeszcze lepiej niż w minionym" - zapowiedział niemiecki szkoleniowiec. (PAP)

Klopp rozważa zakończenie kariery po 2024 roku

Messi poinformował Barcelonę, że chce odejść

Piłkarz FC Barcelona Lionel Messi skierował we wtorek do władz klubu pismo, w którym poinformował o zamiarze natychmiastowego odejścia - przekazała późnym popołudniem argentyńska telewizja Tyc Sports. Agencja AP podała, że "Duma Katalonii" potwierdziła te doniesienia.

Jak ustaliła stacja telewizyjna, we wtorek Messi skierował dokument do kierownictwa wicemistrza Hiszpanii za pośrednictwem uwierzytelnionego na poczcie faksu. Pismo zostało wysłane przez piłkarza za potwierdzeniem odbioru.

We wtorek wieczorem agencja AP poinformowała, że władze FC Barcelona potwierdziły już doniesienia argentyńskiej telewizji o skierowanym przez Messiego do dyrekcji klubu dokumencie zawierającym intencję opuszczenia klubu.

Hiszpańskie media wskazują, że ostatnie miesiące przyniosły pogorszenie stosunków pomiędzy Messim a prezesem Barcelony Josepem Marią Bartomeu. Dziennik “El Mundo” uważa, że szef katalońskiego klubu doprowadził do sytuacji “trudnej do zniesienia” dla sześciokrotnego triumfatora Złotej Piłki.

Stołeczna gazeta wskazuje, że decyzja Messiego jest niejako desperacka, gdyż u końca swojej kariery skłania się do odejścia z klubu, z którym związany był przez blisko 20 lat, a swoją przygodę rozpoczął w nim jeszcze w czasach juniorskich.

“Bartomeu, którego napastnik obwinia w dużej mierze o tak okropne zakończenie (współpracy – PAP), przejdzie do historii jako prezes, który otworzył Messiemu drzwi wyjściowe - w wieku 33 lat i bez szansy na zakończenie kariery sportowej w drużynie swojego życia” - napisał “El Mundo”.

Tymczasem sportowy dziennik “Marca” wskazuje, że pismo Messiego z uwagi na obowiązujący piłkarza jeszcze przez rok kontrakt z “Dumą Katalonii” może otworzyć batalię sądową pomiędzy klubem, a jego największą gwiazdą.

Gazeta podkreśla, że wśród klubów, które zamierzają powalczyć o argentyńskiego napastnika są m.in. Inter Mediolan, Manchester City oraz Paris Saint-Germain.

Messi spędził w Barcelonie całą profesjonalną karierę, zdobył z nią wiele trofeów, m.in. czterokrotnie triumfował w Lidze Mistrzów i 10 razy był mistrzem kraju. Jego obecny kontrakt obowiązuje do 2021 roku.

W Barcelonie panuje obecnie chaos związany z najwyższą historii klubu porażką w Lidze Mistrzów - 2:8 z Bayernem Monachium w ćwierćfinale - oraz przegraną walką o mistrzostwo kraju z Realem Madryt i odpadnięciem z Pucharu Hiszpanii. Zwolniono m.in. trenera Quique Setiena, a jego miejsce zajął Holender Ronald Koeman.

Katalończycy zakończyli sezon bez ani jednego trofeum po raz pierwszy od rozgrywek 2007/08.

Marcin Zatyka (PAP)

 

Messi poinformował Barcelonę, że chce odejść

Ekstraklasa piłkarska - po krótkiej przerwie drużyny wracają do gry

Po trwającej zaledwie 32 dni przerwie drużyny piłkarskiej ekstraklasy wracają na boiska. Sezon 2020/21 rozpocznie się piątkowym meczem KGHM Zagłębia Lubin z Lechem Poznań i będzie wyjątkowy. Po raz ostatni z 16 drużynami, a zespoły rozegrają tylko 30 kolejek.

Od sezonu 2021/22 w rozgrywkach uczestniczyć będzie już 18 zespołów. W związku z tym po zakończeniu najbliższej edycji spadnie tylko jeden, a z pierwszej ligi awansują trzy.

Z uwagi na krótszy niż zwykle sezon, na co wpływ miało przedłużenie rozgrywek 2019/20 z powodu pandemii koronawirusa, odbędzie się tylko 30, a nie - jak dotychczas - 37 kolejek. Nie będzie fazy finałowej, z podziałem na grupy mistrzowską i spadkową.

Zgodnie z decyzją zarządu PZPN drużyny mogą dokonywać pięciu zmian. Jednak w trakcie nie więcej niż trzech przerw w grze oraz w przerwie między pierwszą i drugą połową.

Krótka letnia przerwa stała pod znakiem powrotu do kraju znanych piłkarzy, m.in. Artura Boruca, Bartosza Kapustki (obaj wzmocnili Legię Warszawa), Waldemara Soboty (Śląsk Wrocław), Michała Kucharczyka (Pogoń Szczecin) czy Jakuba Świerczoka (Piast Gliwice).

Polską ligę opuścili natomiast trzej najskuteczniejsi piłkarze minionego sezonu - Duńczyk Christian Gytkjaer (24 gole) oraz Hiszpanie Jorge Felix i Igor Angulo (po 16).

Na piątek zaplanowano tylko jedno spotkanie inauguracyjnej kolejki. O godz. 18 KGHM Zagłębie Lubin, już bez sprzedanego do VfL Wolfsburg 18-letniego napastnika Bartosza Białka, podejmie wicemistrza Polski - Lecha Poznań.

Dzień później broniąca tytułu Legia Warszawa, która ma za sobą zwycięski mecz 1. rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów z Linfield FC 1:0, zagra w Bełchatowie z występującym tam w roli gospodarza Rakowem Częstochowa.

Cracovia - triumfator Pucharu Polski - rozpocznie sezon z pięcioma ujemnymi punktami; to kara za czyny korupcyjne w sezonie 2003/04.

Na razie nie wiadomo, czy runda jesienna będzie przebiegać tak sprawnie, jak końcówka poprzednich rozgrywek. O przypadkach COVID-19 informowano już w Pogoni, Wiśle Płock, Lechii Gdańsk, Śląsku czy Legii, która nie rozegrała spotkania o Superpuchar z Cracovią.

Beniaminkami w tym sezonie są Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec oraz Warta Poznań. Te dwa ostatnie kluby mają w dorobku po dwa tytuły mistrza kraju, ale na najwyższym szczeblu zagrają po trwającej niemal ćwierć wieku przerwie.(PAP)

Ekstraklasa piłkarska - po krótkiej przerwie drużyny wracają do gry

Nasilają się spekulacje, że Messi opuści Barcelonę

Po porażce z Bayernem Monachium 2:8 w ćwierćfinale piłkarskiej Ligi Mistrzów nasiliły się spekulacje, że Lionel Messi opuści Barcelonę. Według brazylijskiej stacji telewizyjnej Esporte Interativo, Argentyńczyk miał już zakomunikować szefom klubu, że latem chce odejść.

Reporter brazylijskiej stacji, który zajmuje się klubem ze stolicy Katalonii, przekazał, że klęska z Bayernem przelała czarę goryczy 33-letniego Argentyńczyka i ten miał już przekazać władzom "Barcy", że chce zmienić otoczenie. Według niego Messi jeszcze nigdy nie był tak zdeterminowany, by odejść.

Messi, najlepiej zarabiający piłkarz zespołu, ma ważny kontrakt do czerwca przyszłego roku, zatem to ostatnia chwila, by Barcelona mogła przeprowadzić transfer gotówkowy.

Jako główny kierunek ewentualnego odejścia wymienia się w mediach Manchester City. Tam pracuje jako trener Josep Guardiola, pod którego wodzą reprezentujący barwy Barcelony od 20 lat Messi święcił największe triumfy. Spekulacje przybrały na sile także dlatego, że angielska drużyna odpadła niespodziewanie z Olympique Lyon (1:3) również w ćwierćfinale LM i Guardiola zrobi wszystko, by odnieść sukces za rok, bo w tych rozgrywkach wyraźnie mu się nie wiedzie.

Jako drugi możliwy kierunek pojawia się Inter Mediolan, który pod wodzą trenera Antonio Conte chce wrócić do dawnej świetności.

33-letni argentyński piłkarz miał w umowie zapis, że latem tego roku będzie mógł opuścić Barcelonę za darmo, ale specjalną klauzulę musiał aktywować do 1 czerwca. Wówczas wszelkie rozgrywki były wstrzymane ze względu na pandemię koronawirusa.

Gdy je wznowiono, "Blaugrana" raz po raz zawodziła. Najpierw pozwoliła się wyprzedzić w lidze Realowi Madryt i straciła mistrzostwo Hiszpanii, a w piątek doznała najwyższej porażki od 1951 roku. Na poniedziałek prezes Josep Maria Bartomeu zwołał nadzwyczajne posiedzenie zarządu, tuż po odpadnięciu z LM zapowiedział "wyciągnięcie poważnych konsekwencji".

Messi, który w pierwszym zespole Barcelony występuje od 2004 roku i ma najdłuższy staż ze wszystkich obecnych graczy tej drużyny, od lat ma być niezbyt zadowolony z polityki transferowej klubu. Stąd co jakiś czas odżywają pogłoski o chęci zmiany pracodawcy.

Z Argentyńczykiem w składzie "Barca" aż 10-krotnie triumfowała w hiszpańskiej ekstraklasie, a on siedmiokrotnie został królem strzelców. W tym czasie też cztery razy zdobyła Puchar Europy, ale ostatnio w Lidze Mistrzów była najlepsza w 2015 roku.

Od 16 października 2004 roku Messi w 731 występach w pierwszej drużynie katalońskiego klubu zdobył 634 gole. Z 444 trafieniami jest zdecydowanie najskuteczniejszym piłkarzem hiszpańskiej ekstraklasy. Sześciokrotnie został uznany przez FIFA Piłkarzem Roku na świecie.(PAP)

 

foto : twitter / WeareMessi

Nasilają się spekulacje, że Messi opuści Barcelonę

Robert Lewandowski - największe marzenie spełnione w Bayernie

Robert Lewandowski, który w piątek skończył 32 lata, dwa dni później sprawił sobie wspaniały prezent. Wywalczył z Bayernem Puchar Europy, a triumf w tych rozgrywkach przez całą dotychczasową karierę był jego największym marzeniem. Z 15 golami został też królem strzelców Ligi Mistrzów.

"Bardzo ciężko pracowaliśmy na ten sukces. Myślę, że przeszliśmy do historii nie tylko ze względu na triumf w finale, ale też z uwagi na to, iż wygraliśmy wszystkie mecze w LM w tym sezonie. Jestem dumny z tej drużyny. Z tego, jak graliśmy i jaki futbol pokazywaliśmy" - powiedział po wygranym 1:0 z Paris Saint-Germain finale w Lizbonie.

Wprawdzie w decydującym spotkaniu polski napastnik nie zdobył bramki, ale wcześniej strzelił 15, mając ogromny udział w dotarciu Bawarczyków do niedzielnego finału.

Najwięcej trafień w jednej edycji LM - siedemnaście - w sezonie 2013/14 uzyskał Portugalczyk Cristiano Ronaldo.

"Robert jest dla mnie najlepszym środkowym napastnikiem na świecie i od lat filarem naszego zespołu" - mówił już rok temu szef klubu z Monachium Karl-Heinz Rummenigge. Lewandowski w sierpniu 2019 przedłużył umowę z Bayernem Monachium z 2021 do 2023 roku.

Po roku od tamtego wydarzenia chyba nikt w Monachium nie ma wątpliwości, że warto było znów postawić na polskiego napastnika.

Mimo ukończenia 32 lat Lewandowski, znany z bardzo zdrowego stylu życia, utrzymuje świetną formę fizyczną. W niczym nie przeszkodziła mu kontuzja kości piszczelowej, właściwie pierwsza taka w karierze, jakiej doznał pod koniec lutego, co miało oznaczać miesięczną przerwę w występach.

W tym czasie z powodu koronawirusa wstrzymano jednak niemal wszystkie rozgrywki piłkarskie na świecie, więc Lewandowski nie stracił zbyt wielu meczów (tylko dwa w Bundeslidze).

W czasie przymusowej przerwy spowodowanej pandemią trenował - podobnie jak inni gracze Bayernu - bardzo cieżko, co zaprocentowało po powrocie na boiska. W decydującym etapie rozgrywek LM, przeniesionych do Lizbony w formie miniturnieju, Bawarczycy sprawiali najlepsze wrażenie pod względem siły i kondycji.

Kariera urodzonego 21 sierpnia 1988 roku w Warszawie Lewandowskiego od początku układała się niemal wzorcowo - na boisku i poza nim. Król strzelców na trzecim poziomie rozgrywkowym w 2007 roku, rok później podobny tytuł na zapleczu ekstraklasy (oba w barwach Znicza Pruszków), a w 2010 roku - już jako piłkarz Lecha Poznań - król strzelców ekstraklasy.

W styczniu 2009 roku Lewandowski został uznany przez brytyjski "Times" jednym z 50 najbardziej obiecujących graczy świata poniżej 23 lat. Szybko udowodnił, że wybór był nieprzypadkowy, a z każdym kolejnym sezonem wspinał się w hierarchii najlepszych piłkarzy globu. Napastnik, który w 2006 roku kosztował Znicz pięć tysięcy złotych (wcześniej grał w rezerwach Legii), w czerwcu 2010 roku przeszedł z Lecha Poznań do Borussii Dortmund za 4,5 mln euro. Wtedy wydawało się, że "Kolejorz" zrobił świetny interes, ale szybko okazało się, że jeszcze lepiej wyszli na tym Niemcy.

Z BVB wywalczył dwa razy mistrzostwo kraju, raz Puchar Niemiec, tytuł najlepszego strzelca Bundesligi (2014), a w maju 2013 roku wystąpił w finale Ligi Mistrzów (porażka 1:2 na Wembley z... Bayernem).

Latem 2014 roku, na zasadzie wolnego transferu, przeszedł do Bayernu, gdzie kontynuował kolekcjonowanie trofeów. Sześć razy mistrzostwo Niemiec, trzy razy Puchar Niemiec i kolejne cztery tytuły króla strzelców tamtejszej ekstraklasy (2016, 2018, 2019, 2020).

W minionym sezonie zdobył 34 bramki w niemieckiej ekstraklasie. Miał szansę zostać laureatem "Złotego Buta", nagrody dla najlepszego strzelca piłkarskich lig w Europie, ale ostatecznie ten tytuł przypadł zawodnikowi Lazio Rzym - Ciro Immobile.

Przez kilka lat środowisko piłkarskie rozgrzewał temat ewentualnego transferu Lewandowskiego z Bayernu. Real Madryt, Paris Saint-Germain, Chelsea Londyn – takie kluby pojawiały się przy nazwisku kapitana reprezentacji Polski.

Bayern konsekwentnie jednak nie chciał puścić swojego najlepszego strzelca, podkreślając, że na rynku nie ma dostępnych piłkarzy tej klasy. W końcu temat ucichł, a ubiegłoroczne przedłużenie umowy z Bayernem potwierdziło, że polski napastnik być może pozostanie tam do schyłku swojej kariery.

Ojciec Lewandowskiego był judoką, grał również w piłkę w Hutniku Warszawa. Mama była siatkarką w pierwszej lidze, w barwach AZS Warszawa.

Żona Anna, z którą ma dwie córeczki - trzyletnią Klarę i urodzoną w maju tego roku Laurę - z powodzeniem uprawiała karate, była reprezentantką Polski. Obecnie jest m.in. znaną trenerką fitness, specjalistką do spraw żywienia, promującą zdrowy i aktywny tryb życia.

"Ten puchar dedykuję oczywiście rodzinie. Mojej żonie, moim dzieciom, ale też mojemu śp. tacie, który na pewno gdzieś cały czas na mnie patrzy i wierzył we mnie" - przyznał po niedzielnym finale Lewandowski.

Przez wielu ekspertów jest uznawany za napastnika kompletnego. Świetnie odnajduje się w polu karnym, jest doskonale wyszkolony technicznie, silny, bardzo dobrze gra głową i znakomicie wykonuje stałe fragmenty gry - rzuty karne i wolne.

W drużynie narodowej zadebiutował 10 września 2008 roku w wygranym 2:0 wyjazdowym spotkaniu eliminacji MŚ 2010 z San Marino. Jak w wielu innych inauguracyjnych występach, zdobył bramkę. Do tej pory koszulkę z orzełkiem założył 112 razy i strzelił 61 goli, co w obu przypadkach jest rekordem w historii reprezentacji Polski.

Od grudnia 2014 roku pełni funkcję kapitana biało-czerwonych. Półtora roku później dotarł z reprezentacją do ćwierćfinału mistrzostw Europy we Francji, choć na tym turnieju szczególnie nie błyszczał - zdobył jedną bramkę (w ćwierćfinale z Portugalią).

Wśród jego licznych rekordów zwracają uwagę dwa - najszybszy hat-trick w reprezentacji Polski (w ciągu czterech minut w meczu eliminacji ME 2016 z Gruzją w Warszawie), a także pięć goli w ciągu dziewięciu minut w ligowym spotkaniu z Wolfsburgiem we wrześniu 2015 roku.

Z dorobkiem 68 bramek w Lidze Mistrzów zajmuje czwarte miejsce wśród najlepszych strzelców tych rozgrywek. Ponadto jest m.in. najlepszym zagranicznym strzelcem w historii Bayernu. Zajął czwarte miejsce w plebiscycie Złota Piłka FIFA za 2015 rok, gdy był to jeszcze wspólny plebiscyt z magazynem "France Football".

Wychowanek Varsovii w ogromnej mierze zapracował na swój bilet na mundial 2018 w Rosji. Z 16 golami został bowiem najlepszym strzelcem eliminacji mistrzostw świata w strefie europejskiej.

Turniej w Rosji okazał się jednak ogromnym rozczarowaniem. Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie H, z kadrą rozstał się trener Adam Nawałka, a samego Lewandowskiego za jego występy w MŚ spotkała duża krytyka.

Nie da się ukryć, że wielkie turnieje z reprezentacją dotąd raczej mu nie służyły. Jedna bramka na Euro 2012, jedna również na Euro 2016 i żadnej w mistrzostwach świata 2018.

Od 23 sierpnia 2020 roku nikt mu już jednak nie wypomni, że jest wybitnym piłkarzem bez cennego trofeum na arenie międzynarodowej.

Triumf w Lidze Mistrzów od dawna był jednym z najważniejszych celów 32-letniego napastnika, który już w przeszłości apelował o wzmocnienie Bayernu. Teraz, pod wodzą chwalonego trenera Hansiego Flicka, a także dzięki golom Lewandowskiego, "drugiej młodości" Thomasa Muellera, fenomenalnym asystom Joshuy Kimmicha czy rozwijających się w błyskawicznie młodszym graczom Bayernu drużyna z Monachium dokonała tej sztuki.

Duże pieniądze przynosi Lewandowskiemu nie tylko gra w piłkę, ale również rozważne inwestowanie poza boiskiem. Piłkarz promuje produkty wielkich firm - pojawiał się w reklamach m.in. napojów gazowanych, maszynek do golenia, telefonów komórkowych, obuwia sportowego, telewizorów czy garniturów. W 2017 roku tygodnik "Newsweek" poinformował, że jego roczne wpływy z udziału w kampaniach reklamowych szacowane są na 10 milionów złotych.

Lewandowski jest też coraz prężniejszym biznesmenem. Działa m.in. na rynku nieruchomości, inwestuje w start-upy (nowe przedsiębiorstwa szukające modelu biznesowego, który zapewniłby im zyskowny rozwój), dom mediowy, a nawet restaurację na jeziorze w Giżycku.

Od lat udziela się również charytatywnie i wspiera różne inicjatywy społeczne. W 2014 roku został Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF.

Pandemia koronawirusa, a co się z tym wiąże mnóstwo zmian również w piłkarskim kalendarzu, sprawiła, że tygodnik "France Football" odwołał tradycyjny i prestiżowy plebiscyt, w którym najlepszy zawodnik otrzymuje "Złotą Piłkę".

Jest jednak nadzieja, że zostaną ogłoszone wyniki w innym plebiscycie - Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. Prezydent FIFA Gianni Infantino, mimo odwołania tradycyjnej gali tej organizacji, chce dokonać wyboru Piłkarza Roku - tak wynika z informacji Karla-Heinza Rummenigge. Jeżeli do tego dojdzie, Lewandowski będzie bardzo poważnym kandydatem do zwycięstwa.

Na razie został piątym Polakiem, który wywalczył Puchar Europy. Wcześniej dokonali tego: Zbigniew Boniek z Juventusem Turyn (1985), Józef Młynarczyk z FC Porto (1987), Jerzy Dudek z Liverpoolem (2005) oraz Tomasz Kuszczak (2008), ale ten ostatni nie pojawił się na boisku w finale, oglądając z ławki rezerwowych wygraną Manchesteru United z Chelsea Londyn w rzutach karnych.

 foto : twitter / Lewy_official

Robert Lewandowski - największe marzenie spełnione w Bayernie

FIFA chce ułatwić piłkarzom zmianę reprezentacji narodowej

Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej chce ułatwić zawodnikom zmianę reprezentacji narodowej. Zgodnie z proponowanymi przepisami piłkarz będzie mógł grać w innej kadrze, jeśli przed 21. rokiem życia nie zaliczył więcej niż trzy występy.

To odpowiedź m.in. na przypadek Munira El Haddadiego. W 2014 roku 18-letni wówczas piłkarz wszedł na boisko w 77. minucie meczu w koszulce Hiszpanii. Nigdy więcej w jej barwach już nie wystąpił, ale zamknęło mu to drogę do gry w reprezentacji Maroka, skąd pochodzą jego rodzice.

Zmiana drużyny narodowej ma być możliwa dopiero po trzech latach od ostatniego występu w pierwotnej kadrze.

Możliwy będzie powrót do "starej" reprezentacji, jeśli w nowej ostatecznie nie zagrało się nawet jednego meczu.

FIFA chce także ułatwić osobom naturalizowanym grę dla nowej ojczyzny. Jeśli w nowym kraju osoba znalazła się przed 10. rokiem życia, to już po trzech latach rezydencji będzie mogła występować w jego reprezentacji.

Zmiana przepisów ma zostać przyjęta podczas kongresu FIFA 18 września.(PAP)

FIFA chce ułatwić piłkarzom zmianę reprezentacji narodowej

Olympique Lyon w półfinale

Piłkarze Olympique Lyon pokonali w Lizbonie Manchester City 3:1 (1:0) w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W półfinale francuski zespół zagra z Bayernem Monachium, który dzień wcześniej rozbił Barcelonę 8:2.

Manchester City - Olympique Lyon 1:3 (0:1).

Bramki: dla Manchesteru - Kevin de Bruyne (69); dla Olympique - Maxwel Cornet (24), Moussa Dembele (79, 87).

Sędzia: Danny Makkelie (Holandia).

Pieniądze szejków ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Josep Guardiola na ławce trenerskiej miały dać Manchesterowi City upragniony sukces na europejskiej arenie. Tymczasem podopieczni hiszpańskiego szkoleniowca kolejny raz nie potrafili nawet dotrzeć do półfinału.

Inicjatywa od pierwszych minut należała do "The Citizens". Groźny akcji nie stworzyli jednak wielu, a przy tych nielicznych w bramce Olympique świetnie spisywał się Anthony Lopes.

Francuzi prowadzenie objęli w 24. minucie. Eric Garcia wybił Toto Ekambiemu wślizgiem piłkę, ale ta trafiła do Maxwela Corneta. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej wykorzystał wyjście z bramki Edersona i trafił do siatki.

Anglikom wyrównać się udało w 69. minucie za sprawą Kevina de Bruyne. Belg strzelił gola płaskim strzałem, po tym jak piłkę wyłożył mu Raheem Sterling.

Od tego momentu Manchester jeszcze bardziej podkręcił tempo, ale bohaterem spotkania okazał się Moussa Dembele, który na boisko wszedł dopiero w 75. minucie. Cztery minuty później wykorzystał błąd obrony rywali i nie zmarnował sytuacji sam na sam z Edersonem.

W 86. minucie Sterling nie trafił praktycznie na pustą bramkę. Nie wykorzystana okazja zemściła się błyskawicznie. Tym razem nie popisał się Ederson odbijając piłke przed siebie. Dopadł do niej Dembele i przypieczętował zwycięstwo.

Olympique niespodziankę sprawił już w 1/8 finału, kiedy wyeliminował Juventus Turyn Wojciecha Szczęsnego.

Forma piłkarzy z Lyonu była niewiadomą, bo liga francuska, w przeciwieństwie do pozostałych najlsilniejszych lig w Europie, nie zdecydowała się na wznowienie rozgrywek. Negatywnego wpływu to nie miało; w półfinale Ligi Mistrzów jest też Paris Saint-Germain.

W związku z pandemią koronawirusa oraz wynikającymi z niej opóźnieniami od 1/4 finału LM wszystkie zespoły rywalizują w stolicy Portugalii i rozgrywają tylko jedno spotkanie (bez udziału kibiców), a nie mecz i rewanż, jak dotychczas.

Spotkanie Olympique z Bayernem Roberta Lewandowskiego odbędzie się w środę. Dzień wcześniej zmierzą się ze sobą inne drużyny z Niemiec i Francji - RB Lipsk z PSG. Finał zaplanowano na 23 sierpnia.

Po raz pierwszy od sezonu 1995/96 w najlepszej czwórce LM nie ma choć jednej ekipy z Anglii lub Hiszpanii.

Jeszcze nigdy w finale LM nie grały dwie francuskie drużyny. Niemieckie spotkały się ze sobą w 2013 roku na Wembley, kiedy Bayern pokonał Borussię Dortmund 2:1.

Francusko-niemiecki finał rozgrywek o Puchar Europy miał natomiast miejsce w 1976 roku. Bayern wygrał wówczas z Saint-Etienne 1:0.(PAP)

Olympique Lyon w półfinale
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.