Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Sport

All Stories

Piłkarska LN - Bośnia i Hercegowina - Polska 1:2

Polska pokonała w Zenicy Bośnię i Hercegowinę 2:1 (1:1) w meczu piłkarskiej Ligi Narodów, odnosząc pierwsze zwycięstwo w historii tych rozgrywek. Bramki dla biało-czerwonych zdobyli Kamil Glik i Kamil Grosicki, dla których to było 75. spotkanie w kadrze narodowej.

Bośnia i Hercegowina - Polska 1:2 (1:1).

Bramki: dla Bośni i Hercegowiny - Haris Hajradinovic (24-karny); dla Polski - Kamil Glik (45-głową), Kamil Grosicki (67-głową).

Żółte kartki: Bośnia i Hercegowina - Amir Hadziahmetovic; Polska - Jan Bednarek, Arkadiusz Milik.

Sędzia: Cuneyt Cakir (Turcja).

Mecz bez udziału publiczności.

Bośnia i Hercegowina: Asmir Begovic - Zoran Kvrzic, Ermin Bicakcic, Sinisa Sanicanin, Eldar Civic (82. Deni Milosevic) - Muhamed Besic (60. Edin Dżeko), Amir Hadziahmetovic, Haris Hajradinovic - Armin Hodzic, Elvir Koljic, Amer Gojak (46. Edin Visca).

Polska: Łukasz Fabiański - Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Kamil Glik, Maciej Rybus - Kamil Jóźwiak, Jacek Góralski, Grzegorz Krychowiak (68. Mateusz Klich), Piotr Zieliński (85. Karol Linetty), Kamil Grosicki (80. Sebastian Szymański) - Arkadiusz Milik.

Biało-czerwoni we wrześniowych meczach musieli sobie radzić bez Roberta Lewandowskiego, który po triumfie z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów odpoczywał przed nowym sezonem.

Po przegranym 0:1 piątkowym spotkaniu w Amsterdamie z Holandią, pierwszym drużyny narodowej po 289 dniach, trener Jerzy Brzęczek zapowiedział zmiany w każdej formacji.

I rzeczywiście. Tym razem selekcjoner postawił na Łukasza Fabiańskiego, Macieja Rybusa, Jacka Góralskiego, Kamila Grosickiego i Arkadiusza Milika, którzy zastąpili w pierwszym składzie Wojciecha Szczęsnego, Bartosza Bereszyńskiego, Mateusza Klicha, Sebastiana Szymańskiego i Krzysztofa Piątka.

Bośniacy zremisowali na inaugurację na wyjeździe z Włochami 1:1.

Ich trener Dusan Bajevic również dokonał przed meczem z Polską zmian w podstawowym składzie. Od pierwszych minut nie zagrali m.in. strzelec gola z Włochami Edin Dżeko (wszedł w poniedziałek po godzine gry), lekko kontuzjowany Sead Kolasinac czy Edin Visca. Ten ostatni, czołowy piłkarz mistrza Turcji Istanbul Basaksehir, zagrał od początku drugiej połowy.

W kadrze Bośniaków w ogóle nie było powołanego wcześniej pomocnika Miralema Pjanica, który latem Juventus Turyn zamienił na Barcelonę. Ponad dwa tygodnie temu miał pozytywny wynik na koronawirusa.

Przez pierwsze pół godziny nie było widać, że Bośniacy rozpoczęli w częściowo rezerwowym składzie. Polacy grali dość wolno. Na dodatek po faulu Jana Bednarka doświadczony turecki arbiter Cuneyt Cakir podyktował rzut karny, wykorzystany w 24. minucie przez Harisa Hajradinovica, rozgrywającego drugi mecz w kadrze.

Dopiero w ostatnim kwadransie tej części podopieczni Brzęczka pokazali się ze znacznie lepszej strony. Kilka razy zagrozili bramce rywali, m.in. Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik, aż wreszcie w 45. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kamil Glik, pełniący pod nieobecność Lewandowskiego funkcję kapitana, popisał się celnym uderzeniem głową.

Dla Glika to 75. mecz w reprezentacji, podobnie jak dla Grosickiego. Natomiast Grzegorz Krychowiak zaliczył 71. występ. W poniedziałek nowy obrońca Benevento Calcio strzelił szóstego gola w kadrze narodowej.

W drugiej połowie, choć na boisku pojawili się wspomniani Visca, a później Dżeko, wciąż groźniejsi byli Polacy, z bardzo aktywnym w drugiej linii Góralskim.

W 67. minucie biało-czerwoni wyszli na prowadzenie. Po dokładnym dośrodkowaniu z lewej strony Macieja Rybusa obrońców rywali ubiegł Grosicki i zdobył głową swoją 14. bramkę w reprezentacji.

Dwadzieścia minut później Rybus znów dośrodkował z lewej strony, tym razem głową próbował wprowadzony krótko wcześniej Mateusz Klich, ale trafił wprost w bramkarza.

Bośniacy też mieli swoje okazje, aktywni w ofensywie byli Visca i Dżeko, jednak Fabiański nie był zmuszony do szczególnie trudnych interwencji.

Biało-czerwoni odnieśli pierwsze zwycięstwo w historii występów w Lidze Narodów. W poprzedniej edycji zajęli ostatnie miejsce w grupie, ale dzięki poszerzeniu najwyższej dywizji utrzymali się w niej.

Natomiast z Bośniakami zmierzyli się po raz czwarty i nigdy jeszcze nie przegrali (dwa zwycięstwa i dwa remisy). Poprzednie trzy mecze obu drużyn odbyły się w Turcji, zawsze w grudniu i poza oficjalnymi terminami FIFA, co miało przełożenie na dalekie od optymalnych składy obu ekip.

Polacy mogą zmierzyć się z Bośniakami również w przełożonych z powodu pandemii na 2021 rok mistrzostwach Europy, ale warunkiem jest, aby zespół z Bałkanów wygrał baraże. (PAP)

 

 

foto : twitter / LaczyNasPilka

Piłkarska LN - Bośnia i Hercegowina - Polska 1:2
Write comment (0 Comments)

US Open - Djokovic zdyskwalifikowany za przypadkowe uderzenie piłką sędzi liniowej

Lider światowego rankingu tenisistów Serb Novak Djokovic został zdyskwalifikowany za niezamierzone uderzenie piłką w sędzię liniową w trakcie meczu z Pablo Carreno Bustą w 1/8 finału wielkoszlemowego US Open. Spotkanie przerwano przy stanie 6:5 dla Hiszpana.

W 11. gemie Djokovic stracił podanie. Schodząc z kortu, by zmienić strony przed dalszą częścią pierwszego seta Serb - pozbywając się piłki - przypadkowo uderzył ją ze stosunkowo dużą siłą tak pechowo, że trafiła w pracującą przy meczu kobietę, która upadła na kolana i złapała się za szyję.

Zawodnik z Belgradu od razu przeprosił ją, a następnie wdał się w kilkuminutową rozmowę z oficjelami. Przekonywał, że nie zamierzał uderzyć kobiety, ale i tak - w oparciu o przepisy obowiązujące w Wielkim Szlemie - zapadła decyzja o wykluczeniu go z rywalizacji. Podszedł więc do zaskoczonego Carreno Busty i ogłoszono koniec pojedynku.

"Myślę, że to była właściwa decyzja. Nie celował w sędzię liniową, ale uderzył piłkę poza pole gry, a trzeba brać odpowiedzialność za swoje zachowanie" - skomentował dla Amazon Prime Brytyjczyk Tim Henman, który w podobnych okolicznościach został zdyskwalifikowany podczas Wimbledonu w 1995 roku.

Nastrój Djokovica już kilka minut wcześniej nie był najlepszy. Prowadząc 5:4, nie wykorzystał trzech okazji na przełamanie, a gdy gema tego wygrał Hiszpan, to odbił piłkę od banera reklamowego otaczającego kort. W drugiej akcji kolejnego, jak się okazało, ostatniego w tym spotkaniu, faworyt - próbując sięgnąć piłkę - potknął się i przewrócił, łapiąc się przy tym za lewe ramię. Rywalizacja została wówczas przerwana na kilka minut, gdy fizjoterapeuta sprawdzał rękę lidera listy ATP.

Zakończenie występu przez Serba oznacza, że w pozostałej w grze stawce w męskim singlu nie ma zawodnika, który wygrał już turniej wielkoszlemowy w tej konkurencji.

Pod nieobecność Szwajcara Rogera Federera i broniącego tytułu Hiszpana Rafaela Nadala Djokovic był głównym faworytem tegorocznej edycji US Open. Tuż przed rozpoczęciem tej imprezy triumfował w zawodach ATP rozgrywanych również w Nowym Jorku. Do niedzieli był on niepokonany od początku stycznia w oficjalnych pojedynkach. Jego bilans w tym sezonie, w którym rywalizacja została przerwana na pół roku z powodu pandemii koronawirusa, wynosił aż do teraz 26-0, a wliczając 2019 rok - 29-0. Lepszą serię pod tym względem zanotował tylko raz - występy w 2011 roku zaczął od triumfu w 41 meczach z rzędu.

Teraz miał walczyć o 18. triumf w Wielkim Szlemie. Na obiektach Flushing Meadows świętował sukces trzy razy - w 2011, 2015 i 2018 roku.

Rozstawiony z "20" Carreno Busta o półfinał zagra z Belgiem Davidem Goffin (7.) lub Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem (12.). (PAP)

 

 

foto : twitter / DjokerNole

US Open - Djokovic zdyskwalifikowany za przypadkowe uderzenie piłką sędzi liniowej
Write comment (0 Comments)

Superpuchar UEFA - specjalne procedury po zamknięciu granic Węgier

Europejska Unia Piłkarska (UEFA) rozmawia ze stroną węgierską na temat specjalnych procedur, jakie miałyby obowiązywać przy okazji meczu o Superpuchar w Budapeszcie 24 września, po zakmnięciu przez ten kraj granic z powodu pandemii koronawirusa.

O Superpuchar UEFA zagrają zdobywcy najważniejszych trofeów klubowych na Starym Kontynencie - triumfatorzy Ligi Mistrzów (Bayern Monachium, w którym gra Robert Lewandowski) i Ligi Europy (Sevilla FC). Już wcześniej ustalono, że kibice będą mogli zająć do 30 proc. pojemności liczącego 67 215 miejsc stadionu Puskas Arena.

„UEFA ściśle współpracuje z węgierskim rządem i tamtejszym związkiem piłkarskim w celu wprowadzenia środków zapewniających bezpieczeństwo wszystkim obecnym na meczu. Omawiane są m.in. warunki wjazdu na Węgry zawodników, działaczy, partnerów, mediów i kibiców. UEFA nie podejmie ryzyka związanego z bezpieczeństwem ludzi, a dalsze szczegóły zostaną podane we właściwym czasie” - napisano w oświadczeniu.

Szef kancelarii premiera Gergely Gulyas poinformował w zeszłym tygodniu, że kibice będą mogli wjechać do kraju po dwóch negatywnych testach na obecność koronawirusa. Zostaną zabrani bezpośrednio na stadion, a potem z powrotem na lotnisko. Będzie im mierzona temperatura.(PAP)

 

foto : twitter / UEFA

Superpuchar UEFA - specjalne procedury po zamknięciu granic Węgier
Write comment (0 Comments)

Prezes Barcelony gotów odejść, by zatrzymać Messiego

Prezes FC Barcelona Josep Maria Bartomeu zadeklarował w czwartek możliwość złożenia dymisji w sytuacji, gdyby słynny argentyński piłkarz Lionel Messi zgodził się pozostać na kolejny rok w tym klubie.

Innym warunkiem odejścia szefa "Dumy Katalonii" jest złożenie przez piłkarza publicznej deklaracji, że głównym powodem odejścia miał być właśnie Bartomeu.

W swoim oświadczeniu przekazanym w czwartek po południu katalońskiej telewizji TV3 oraz Catalunya Radio prezes wicemistrza Hiszpanii zaznaczył, że dla dobra klubu Lionel Messi powinien dokończyć w FC Barcelona obowiązujący go jeszcze przez rok kontrakt.

“Mogę się podać do dymisji, ale najpierw +Leo+ powinien publicznie przyznać, że chce odejść z Barcy” - zaznaczył Bartomeu.

Wskazał, że oczekiwałby również od piłkarza deklaracji, że to właśnie prezes klubu jest głównym powodem zamiaru odejścia Argentyńczyka.

Klub z Katalonii obecnie przeżywa jeden z największych kryzysów na przestrzeni ostatnich lat, a sezon zakończył bez zdobycia trofeum, co ostatni raz zdarzyło się w 2008 r.

Deklarację prezesa FC Barcelona dziennik "El Mundo" nazywa pokerową zagrywką, wskazując, że w przypadku ogłoszenia dymisji byłby to pierwszy niedokończony mandat w pełnionych przez Bartomeu funkcjach kierowniczych.

We wtorek Lionel Messi skierował do władz klubu pismo, w którym poinformował o swoim zamiarze natychmiastowego odejścia. Piłkarz odmówił też udziału w treningach.

Według mediów Messi wysłał do władz klubu dokument za pośrednictwem uwierzytelnionego na poczcie faksu, w którym napisał, że chciałby odejść za darmo na rok przed upływem umowy z klubem. Jego prawnicy twierdzą, że po zakończeniu każdego sezonu miał prawo do opuszczenia klubu na podstawie istniejącej w umowie klauzuli.

W środę pod stadionem FC Barcelona pojawiły się setki kibiców żądających dymisji Bartomeu i wzywających Messiego do pozostania w klubie. Część fanów katalońskiego klubu próbowało siłą wtargnąć do gabinetu prezesa.

Według hiszpańskiej prasy wśród klubów, które mogłyby pozyskać argentyńskiego napastnika są m.in. Inter Mediolan, Manchester City oraz Paris Saint-Germain.

Marcin Zatyka (PAP)

 foto : twitter / jmbartomeu

Prezes Barcelony gotów odejść, by zatrzymać Messiego
Write comment (0 Comments)

Piłkarska LN - Holandia - Polska 1:0

Polska przegrała w Amsterdamie z Holandią 0:1 (0:0) w inauguracyjnym występie w grupie 1. najwyższej dywizji piłkarskiej Ligi Narodów . Bramkę zdobył w 61. minucie Steven Bergwijn. To było pierwsze spotkanie kadry narodowej w 2020 roku.

Holandia - Polska 1:0 (0:0).

Bramka: Steven Bergwijn (61).

Żółte kartki: Holandia - Marten de Roon, Memphis Depay, Frenkie de Jong; Polska - Krzysztof Piątek, Mateusz Klich, Kamil Jóźwiak, Kamil Glik, Jan Bednarek.

Sędzia: Georgi Kabakow (Bułgaria). Mecz bez udziału publiczności.

Holandia: Jasper Cillessen - Hans Hateboer, Joel Veltman, Virgil van Dijk, Nathan Ake - Marten de Roon, Georginio Wijnaldum, Frenkie de Jong - Steven Bergwijn (74. Donny van de Beek), Memphis Depay, Quincy Promes (90. Luuk de Jong).

Polska: Wojciech Szczęsny - Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński - Sebastian Szymański, Mateusz Klich, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński (77. Jakub Moder), Kamil Jóźwiak (71. Kamil Grosicki) - Krzysztof Piątek (63. Arkadiusz Milik).

Reprezentacja Polski wróciła do gry po 289 dniach przerwy. Poprzednie spotkanie biało-czerwoni zagrali 19 listopada 2019 roku, gdy na zakończenie eliminacji mistrzostw Europy pokonali w Warszawie Słowenię 3:2.

Kadra awansowała na Euro, ale z powodu pandemii koronawirusa turniej przełożono o rok, anulowano również wiele terminów na mecze międzypaństwowe.

"Czy tak długa przerwa wpłynie na poziom najbliższych meczów? Według mnie to może mieć delikatny wpływ. Ale warunki są jednakowe dla wszystkich" - mówił niedawno trener Jerzy Brzęczek, podkreślając, że jego piłkarze są na różnym etapie przygotowań. Jedni dopiero je zaczęli, a inni rozgrywają już mecze ligowe.

Biało-czerwoni wystąpili w Amsterdamie bez Roberta Lewandowskiego, który odpoczywa po udanym dla niego sezonie (m.in. triumf z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów). Kontuzje wyeliminowały natomiast Damiana Kądziora i Arkadiusza Recę.

Holendrzy też mieli swoje problemy kadrowe, zwłaszcza w defensywie. W piątek nie zagrali m.in. Stefan de Vrij, Matthijs de Ligt i Daley Blind.

Tymczasowym szkoleniowcem "Pomarańczowych" jest Dwight Lodeweges. Poprzedni selekcjoner Ronald Koeman został niedawno trenerem Barcelony.

W pierwszej połowie rzeczywiście było widać, że obie drużyny potrzebują czasu, aby wrócić do odpowiedniego rytmu. Na boisku działo się niewiele ciekawego.

Przewaga należała do Holendrów, ale pierwsi groźną akcję stworzyli Polacy. Rozgrywający dopiero drugi mecz w kadrze (a pierwszy w podstawowym składzie) Kamil Jóźwiak wypracował sobie niezłą okazję, ale strzelił lekko i niecelnie.

W odpowiedzi w 21. minucie przed szansą stanął Quincy Promes - minimalnie przestrzelił.

Jedenaście minut później składną akcję przeprowadzili biało-czerwoni. Po zagraniu Mateusza Klicha i dośrodkowaniu z prawej strony Tomasza Kędziory, bramkę mógł zdobyć Krzysztof Piątek, jednak jego strzał bez kłopotów obronił doświadczony Jasper Cillessen.

Później brakowało już tak składnych akcji biało-czerwonych.

Natomiast tuż przed przerwą mogło być 1:0 dla Holendrów, jednak Frenkie de Jong, jeden z wyróżniających się piłkarzy w tym meczu, trafił w słupek.

Druga część spotkania należała zdecydowanie do gospodarzy, którzy przez większość czasu mieli piłkę i kontrowali przebieg wydarzeń. W 61. minucie ich przewagę potwierdził Steven Bergwijn, trafiając do bliska po składnej akcji z udziałem kilku Holendrów.

Zawodnicy Brzęczka nie byli w stanie zagrozić bramce gospodarzy, nie licząc kilku rzutów rożnych w końcówce spotkania. Cillessen w drugiej połowie nie był prakycznie ani razu zmuszony do poważnej interwencji.

W 77. minucie na boisko wszedł Jakub Moder - dla 21-letniego pomocnika Lecha Poznań to był debiut w reprezentacji.

Pod nieobecność Lewandowskiego opaskę kapitana założył Kamil Glik, który - podobnie jak wprowadzony w 71. minucie Kamil Grosicki - rozegrał tego dnia 74. mecz w reprezentacji.

Z kolei Grzegorz Krychowiak wystąpił po raz 70. w zespole narodowym.

Po raz ostatni Polska wygrała z Holandią w 1979 roku. Łącznie w 16 meczach z tym rywalem odniosła trzy zwycięstwa, sześć razy zremisowała i siedmiokrotnie przegrała.

Kadra Brzęczka pozostanie jeszcze dwa dni w Amsterdamie, skąd uda się bezpośrednio do Bośni i Hercegowiny - zmierzy się z tym rywalem 7 września w Zenicy.

Na inaugurację Bośniacy zremisowali na wyjeździe z Włochami 1:1.

Polacy w pierwszej edycji LN (2018/19) spadli z Dywizji A, jednak dzięki reformie rozgrywek i poszerzeniu najwyższej dywizji z 12 do 16 drużyn utrzymali się w niej. (PAP)

 

foto : twitter / LaczyNasPilka

Piłkarska LN - Holandia - Polska 1:0
Write comment (0 Comments)

Robert Lewandowski triumfuje w plebiscycie "Kickera"

Robert Lewandowski zdecydowanie zwyciężył w plebiscycie "Kickera" na najlepszego piłkarza w Niemczech w sezonie 2019/20. Najlepszym trenerem został wybrany szkoleniowiec Bayernu Monachium Hansi Flick.

W głosowaniu w którym uczestniczyli dziennikarze sportowi i specjaliści zajmujący się futbolem, Lewandowski otrzymał 276 głosów i zdecydowanie wyprzedził dwóch innych zawodników Bayernu Thomasa Muellera (54 głosy) i Joshuę Kimmicha (49 głosów).

Lewandowski, król strzelców Bundesligi (34 bramki), najskuteczniejszy także w Lidze Mistrzów (15 bramek), przyznał, że jest bardzo dumny z tego wyróżnienia.

"Ciężko pracuję, gdyż moje oczekiwania są coraz wyższe. Z roku na rok staram się być jeszcze lepszym, chyba mi się to udaje" - powiedział kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski.

"Piłkarką Roku" została wybrana Dunka Pernille Harder z VfL Wolfsburg.

Czołówka plebiscytu "Kickera":

 

  1. Robert Lewandowski (Bayern Monachium) 276 pkt    
  2. Thomas Mueller (Bayern Monachium)               54     
  3. Joshua Kimmich (Bayern Monachium)               49     
  4. Kai Havertz (Bayer Leverkusen)               17     

    Timo Werner        (RB Lipsk/FC Chelsea)            17                        

  1. Erling Haaland (Borussia Dortmund)              14

(PAP)

 foto : twitter / lewy_official

Robert Lewandowski triumfuje w plebiscycie "Kickera"
Write comment (0 Comments)

Prezydent UEFA: warto rozważyć limit wynagrodzeń piłkarzy

Prezydent Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) Aleksander Ceferin przyznał, że znany m.in. z koszykarskiej ligi NBA limit wynagrodzeń zawodników to pomysł wart rozważenia także w futbolu. "Jest kilka interesujących rozwiązań, ale potrzebujemy czasu" - zaznaczył.

Tzw. "salary cap" ma na celu wyrównanie szans klubów, które dysponują mniejszym budżetem niż europejscy potentaci, jak Manchester City, Paris Saint-Germain, Real Madryt czy Barcelona.

Ceferin podkreślił, że choć pomysł jest ciekawy, trzeba go dokładnie przeanalizować i przedyskutować.

"Nie ma sensu tworzyć systemu, którego nie dałoby się skutecznie nadzorować. Dlatego najpierw trzeba upewnić się, że wszystkie rozwiązania faktycznie zadziałają" - powiedział słoweński działacz w wywiadzie dla "Sport Bild".

Innym pomysłem, który UEFA może rozważyć w przyszłości, jest "podatek od luksusu". Nałożono by go na gigantów, którzy nie trzymają się finansowych reguł.

Ceferin zapowiedział też, że nie należy spodziewać się gruntownych zmian w formacie Ligi Mistrzów od 2024 roku. W minioną niedzielę odbył się w Lizbonie finał tych rozgrywek, w którym Bayern Monachium, w składzie z Robertem Lewandowskim, pokonał Paris Saint-Germain 1:0. Z powodu pandemii koronawirusa rozgrywki zostały skrócone - od ćwierćfinałów nie obowiązywał system mecz i rewanż, a rozstrzygnięcia zapadały w jednym spotkaniu na neutralnym terenie. Pojawiły się opinie, że taki format mógłby być stosowany także w przyszłości.

"To najlepszy turniej na świecie. Nie powinniśmy sądzić, że wymagane są w nim radykalne reformy" - podkreślił Ceferin.(PAP)

 

Prezydent UEFA: warto rozważyć limit wynagrodzeń piłkarzy
Write comment (0 Comments)

Maraton w Londynie - ponad 45 tys. osób zapisało się na wirtualny bieg

Ponad 45 tys. osób zapisało się na wirtualny maraton w Londynie. Impreza ma się odbyć 4 października, ale na ulicach stolicy Wielkiej Brytanii pojawią się tylko zaproszeni lekkoatleci. Pozostali mogą pobiec, rejestrując się w specjalnej aplikacji.

By zapisać się do wirtualnej rywalizacji trzeba było wpłacić 20 funtów. Uczestnicy dostają dostęp do specjalnej aplikacji, koszulkę, numer startowy oraz medal. Warunkiem jest pokonanie dystansu maratońskiego w dowolnym miejscu, ale w ciągu 24 godzin.

"Odpowiedź na naszą propozycję była niesamowita. Nie spodziewaliśmy się takiego zainteresowania. Na całym świecie odbędą się biegi, dzięki zaangażowaniu naszej społeczności. To będzie największy wirtualny maraton, jaki kiedykolwiek będzie miał miejsce" - powiedział dyrektor imprezy Hugh Brasher.

Pandemia COVID-19 zmusiła organizatorów zbliżającego się maratonu londyńskiego do ograniczenia stawki uczestników. Wystartuje tylko elita maratończyków - 45 mężczyzn i 28 kobiet.

Choć na trasie zabraknie tysięcy rywalizacja zapowiada się jako spektakularne widowisko, którego głównymi bohaterami powinni być Kenijczyk Eliud Kipchoge i Etiopczyk Kenenisa Bekele. W gronie zakwalifikowanych do startu 4 października - obok wymienionej dwójki - jeszcze sześciu innych biegaczy legitymuje się rekordami życiowymi poniżej dwóch godzin i pięciu minut. Wśród pań aż sześć biegaczek ma życiowe rezultaty poniżej 2:20.

W rolę dyktującego tempo "zająca" wcieli się znakomity brytyjski długodystansowiec Mo Farah. (PAP)

 

Maraton w Londynie - ponad 45 tys. osób zapisało się na wirtualny bieg
Write comment (0 Comments)

Hamilton z pole position w Belgii

Obrońca tytułu, sześciokrotny mistrz świata Formuły 1 Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes) wywalczył pole position przed niedzielnem wyścigiem o Grand Prix Belgii na torze Spa-Francorchamps. Hamilton po raz 93. w karierze stanie do rywalizacji na pierwszym polu startowym.

Hamilton był najlepszy na sobotnim treningu, a potem dyspozycję potwierdził w kwalifikacjach. Najszybsze okrążenie przejechał w czasie 1.41,252.

Drugi wynik, gorszy o 0,511 s, miał jego partner z zespołu Fin Valtteri Bottas, a trzeci rezultat zanotował Holender Max Verstappen z Red Bulla - strata 0,526 s.

W ekipie Alfa Romeo Racing Orlen, gdzie kierowcą rozwojowym i rezerwowym jest Robert Kubica, obaj jej reprezentanci odpadli już w Q1 - Fin Kimi Raikkonen z 16. czasem, a Włoch Antonio Giovinazzi z 18.

Rywalizacji z najlepszymi nadal nie jest w stanie nawiązać ekipa Ferrari. Monakijczyk Charles Leclerc był 13. w kwalifikacjach, a Niemiec Sebastian Vettel - 14.

Hamilton zdecydowannie prowadzi w klasyfikacji generalnej - ma 132 punkty, a wicelider Verstappen traci do niego 37. Bottas jest na trzecim miejscu z sześcioma "oczkami" mniej od Holendra.

Start niedzielnego wyścigu zaplanowano na godzinę 15.10.(PAP)

 

Hamilton z pole position w Belgii
Write comment (0 Comments)

Messi poinformował Barcelonę, że chce odejść

Piłkarz FC Barcelona Lionel Messi skierował we wtorek do władz klubu pismo, w którym poinformował o zamiarze natychmiastowego odejścia - przekazała późnym popołudniem argentyńska telewizja Tyc Sports. Agencja AP podała, że "Duma Katalonii" potwierdziła te doniesienia.

Jak ustaliła stacja telewizyjna, we wtorek Messi skierował dokument do kierownictwa wicemistrza Hiszpanii za pośrednictwem uwierzytelnionego na poczcie faksu. Pismo zostało wysłane przez piłkarza za potwierdzeniem odbioru.

We wtorek wieczorem agencja AP poinformowała, że władze FC Barcelona potwierdziły już doniesienia argentyńskiej telewizji o skierowanym przez Messiego do dyrekcji klubu dokumencie zawierającym intencję opuszczenia klubu.

Hiszpańskie media wskazują, że ostatnie miesiące przyniosły pogorszenie stosunków pomiędzy Messim a prezesem Barcelony Josepem Marią Bartomeu. Dziennik “El Mundo” uważa, że szef katalońskiego klubu doprowadził do sytuacji “trudnej do zniesienia” dla sześciokrotnego triumfatora Złotej Piłki.

Stołeczna gazeta wskazuje, że decyzja Messiego jest niejako desperacka, gdyż u końca swojej kariery skłania się do odejścia z klubu, z którym związany był przez blisko 20 lat, a swoją przygodę rozpoczął w nim jeszcze w czasach juniorskich.

“Bartomeu, którego napastnik obwinia w dużej mierze o tak okropne zakończenie (współpracy – PAP), przejdzie do historii jako prezes, który otworzył Messiemu drzwi wyjściowe - w wieku 33 lat i bez szansy na zakończenie kariery sportowej w drużynie swojego życia” - napisał “El Mundo”.

Tymczasem sportowy dziennik “Marca” wskazuje, że pismo Messiego z uwagi na obowiązujący piłkarza jeszcze przez rok kontrakt z “Dumą Katalonii” może otworzyć batalię sądową pomiędzy klubem, a jego największą gwiazdą.

Gazeta podkreśla, że wśród klubów, które zamierzają powalczyć o argentyńskiego napastnika są m.in. Inter Mediolan, Manchester City oraz Paris Saint-Germain.

Messi spędził w Barcelonie całą profesjonalną karierę, zdobył z nią wiele trofeów, m.in. czterokrotnie triumfował w Lidze Mistrzów i 10 razy był mistrzem kraju. Jego obecny kontrakt obowiązuje do 2021 roku.

W Barcelonie panuje obecnie chaos związany z najwyższą historii klubu porażką w Lidze Mistrzów - 2:8 z Bayernem Monachium w ćwierćfinale - oraz przegraną walką o mistrzostwo kraju z Realem Madryt i odpadnięciem z Pucharu Hiszpanii. Zwolniono m.in. trenera Quique Setiena, a jego miejsce zajął Holender Ronald Koeman.

Katalończycy zakończyli sezon bez ani jednego trofeum po raz pierwszy od rozgrywek 2007/08.

Marcin Zatyka (PAP)

 

Messi poinformował Barcelonę, że chce odejść
Write comment (0 Comments)

Koniec najdłuższej przerwy piłkarskiej reprezentacji Polski od prawie 70 lat

Dokładnie 289 dni, czyli dziewięć i pół miesiąca – tak długą przerwę miała piłkarska reprezentacji Polski, co nie zdarzyło się od prawie 70 lat. W piątek biało-czerwoni rozegrają pierwszy mecz w tym roku, na wyjeździe z Holandią w Lidze Narodów.

Poprzednie spotkanie podopieczni Jerzego Brzęczka zagrali 19 listopada 2019 roku, gdy na zakończenie eliminacji mistrzostw Europy pokonali na PGE Narodowym w Warszawie Słowenię 3:2.

Kadra awansowała na Euro, ale z powodu pandemii koronawirusa turniej przełożono o rok, a futbol na świecie niemal całkowicie stanął. Anulowane były m.in. kolejne terminy na mecze międzypaństwowe.

W przypadku biało-czerwonych oznaczało to przełożenie marcowych spotkań u siebie z Finlandią i Ukrainą, a także czerwcowych z Islandią i Rosją.

W tej sytuacji po raz pierwszy w 2020 roku kadra Brzęczka zagra 4 września w Amsterdamie - na inaugurację swoich zmagań w drugiej edycji Ligi Narodów. Trzy dni później biało-czerwoni spotkają się w Zenicy z Bośnią i Hercegowiną. Oprócz tych drużyn w grupie 1 najwyższej dywizji LN są też Włochy.

Kibice musieli więc czekać na powrót kadry aż dziewięć i pół miesiąca, choć oni na razie i tak nie będą mogli wejść na trybuny w meczach pod egidą UEFA.

"Mam nadzieję, że najbliższe spotkania będą dla nas owocne sportowo. I że będziemy mogli rozegrać również następne - w terminach październikowych i listopadowych. Czy tak długa przerwa wpłynie na poziom najbliższych meczów? Według mnie to może mieć delikatny wpływ. Ale warunki są jednakowe dla wszystkich. Najważniejszą kwestią będzie jak najszybsza adaptacja i powrót do tego, co było robione przed pandemią" - stwierdził trener Brzęczek.

W przeszłości najdłuższa przerwa w historii reprezentacji Polski i wielu innych krajów była oczywiście spowodowana II wojną światową. W przypadku biało-czerwonych trwała prawie osiem lat. Od 27 sierpnia 1939 roku (4:2 z Węgrami w Warszawie, trzy gole Ernesta Wilimowskiego) do 11 czerwca 1947 roku, gdy ulegli w Oslo Norwegii 1:3.

Już wcześniej, a także później zdarzały się dość długie przerwy, mające jednak inny przebieg niż obecnie. Przede wszystkim nie oznaczały całkowitego wstrzymania rywalizacji – kadra rozgrywała bowiem nieoficjalne spotkania.

Przykładem jest okres od 27 października 1928 roku (porażka 2:3 z Czechosłowacją w Pradze) do 28 września 1930 roku (wygrana 3:0 ze Szwecją w Sztokholmie). A także np. roczna przerwa od 27 maja 1951 (0:6 w Budapeszcie z Węgrami, ówczesną potęgą piłkarską) do 18 maja 1952 roku, gdy Polska uległa w Warszawie Bułgarii 0:1.

W obu przypadkach kadra narodowa grała jednak w tym czasie mecze uznawane za nieoficjalne. W czasie dwuletniej przerwy od jesieni 1928 do jesieni 1930 biało-czerwoni rywalizowali kilka razy z amatorskimi reprezentacjami Czechosłowacji, Austrii i Węgier, natomiast w 1952 roku - dwukrotnie z reprezentacją Moskwy.

Patrząc jednak na oficjalne statystyki reprezentacji Polski, długość obecnej przerwy można porównać właśnie z okresem 1951-52. Czyli prawie 70 lat temu...

Warto przy okazji odnotować, że biało-czerwoni rzadko grali oficjalne spotkania również w latach 1953-55. Natomiast ostatnia znacząca przerwa nastąpiła na przełomie lat 1981-82.

18 listopada 1981 roku Polacy przegrali u siebie towarzysko 2:3 z Hiszpanami w spotkaniu będącym pożegnaniem z reprezentacją Jana Tomaszewskiego.

Na kolejny oficjalny mecz trzeba było czekać aż do udanego mundialu w Hiszpanii (trzecie miejsce), gdy 14 czerwca 1982 roku drużyna prowadzona przez Antoniego Piechniczka zremisowała w pierwszym meczu grupowym z Włochami 0:0.

Prawie siedmiomiesięczna wówczas przerwa wynikała głównie z wprowadzenia w kraju stanu wojennego. To jednak nie znaczy, że ten czas był stracony dla kadry - grała kontrolne mecze z zespołami klubowymi, miała również długie zgrupowania. Stworzono jej możliwie jak najlepsze warunki w tamtejszych trudnych realiach.

Wtedy reprezentacja Polski była w nieco gorszej sytuacji od innych uczestników MŚ 1982. Obecnie właściwie każda drużyna narodowa w Europie i na innych kontynentach miała taki sam problem.

"Wszyscy są w podobnej sytuacji, reprezentacje nie grały od dawna. To całkiem nowa rzeczywistość dla nas i dla trenera. Niestety, nastały takie niespokojne czasy i musieliśmy się do tego przyzwyczaić. Miejmy nadzieję, że w październiku i listopadzie spotkamy się zgodnie z planem" - podkreślił obrońca reprezentacji Polski Kamil Glik.

Jeżeli wszystko odbędzie się zgodnie z planem, biało-czerwonych czeka intensywna jesień.

Po wrześniowych meczach w LN, w październiku rozegrają trzy spotkania u siebie - towarzyskie z Finlandią w Gdańsku oraz dwa w Lidze Narodów - z Włochami (również w Gdańsku) i z Bośniakami we Wrocławiu.

Podobny "trójmecz" będzie w listopadzie, gdy kadrę czeka towarzyska konfrontacja z Ukrainą na Stadionie Śląskim, następnie rewanż z Italią w Lidze Narodów w Rzymie, a na zakończenie zmagań w tych rozgrywkach potyczka, ponownie w Chorzowie, z Holandią.

Biało-czerwoni w pierwszej edycji Ligi Narodów (2018/19) spadli z Dywizji A, jednak dzięki reformie rozgrywek i poszerzeniu najwyższej dywizji z 12 do 16 drużyn utrzymali się w niej, podobnie jak Niemcy, Chorwacja oraz Islandia.

Terminarz jesiennych meczów piłkarskiej reprezentacji Polski (wszystkie o godz. 20.45):

4 września

Amsterdam: Holandia - Polska (LN)

 

7 września

Zenica: Bośnia i Hercegowina - Polska (LN)

 

7 października

Gdańsk: Polska - Finlandia (towarzyski)

 

11 października

Gdańsk: Polska - Włochy (LN)

 

14 października

Wrocław: Polska - Bośnia i Hercegowina (LN)

 

11 listopada

Chorzów: Polska - Ukraina (towarzyski)

 

15 listopada

Rzym: Włochy - Polska (LN)

 

18 listopada

Chorzów: Polska - Holandia (LN)

Autor: Maciej Białek (PAP)

 

 

foto : twitter / PZPN

Koniec najdłuższej przerwy piłkarskiej reprezentacji Polski od prawie 70 lat
Write comment (0 Comments)

Piłkarska LN - trzech debiutantów w kadrze Holandii na mecze z Polską i Włochami

Trzech debiutantów znalazło się w 23-osobowej kadrze Holandii na wrześniowe mecze z Polską (4 września) i Włochami (7 września) w piłkarskiej Lidze Narodów. Zabrakło m.in. mającego problemy zdrowotne Daleya Blinda.

W połowie sierpnia tamtejsza federacja piłkarska KNVB podała listę 32 zawodników powołanych na wrześniowe spotkania, teraz skreślono dziewięciu. Wśród nich jest Blind, który niedawno zasłabł podczas towarzyskiego meczu Ajaxu w Amsterdamie z powodu awarii wszczepionego urządzenia regulującego pracę serca.

W wąskiej kadrze zabrakło także miejsca dla jednego z potencjalnych debiutantów Teuna Koopmeinersa. Pierwszy mecz w narodowych barwach mogą natomiast rozegrać Mohamed Ihattaren, Perr Schuurs i Owen Wijndal.

W spotkaniach w Amsterdamie nie zabraknie zapewne gwiazd światowego formatu, jak zawodnicy Liverpoolu Virgil van Dijk i Georginio Wijnaldum, zbierający świetne recenzje w Lidze Mistrzów Memphis Depay z Olympique Lyon, szef defensywy Interu Mediolan Stefan de Vrij czy pomocnik Barcelony Frenkie de Jong. Ze znanych nazwisk brakuje za to obrońcy Juventusu Turyn Matthijsa de Ligta.

"Pomarańczowych" ma poprowadzić jako tymczasowy szkoleniowiec Dwight Lodeweges, urodzony w Kanadzie były holenderski piłkarz, który przez dwa lata współpracował z selekcjonerem Ronaldem Koemanem, zanim ten odszedł do Barcelony w ubiegłym tygodniu.

W pierwszej edycji Ligi Narodów UEFA "Pomarańczowi" zajęli drugie miejsce, po finałowej porażce z Portugalią 0:1.

Stawkę w grupie A drugiej edycji uzupełnia zespół Bośni i Hercegowiny.

Kadra Holandii na mecze LN z Polską i Włochami:

bramkarze: Marco Bizot (AZ Alkmaar), Jasper Cillessen (Valencia), Tim Krul (Norwich City)

obrońcy: Nathan Ake (Manchester City), Stefan de Vrij (Inter Mediolan), Denzel Dumfries (PSV Eindhoven), Hans Hateboer (Atalanta Bergamo), Perr Schuurs (Ajax Amsterdam), Virgil van Dijk (Liverpool), Joel Veltman (Brighton & Hove Albion), Owen Wijndal (AZ Alkmaar)

pomocnicy: Frenkie de Jong (Barcelona), Marten de Roon (Atalanta Bergamo), Leroy Fer (Feyenoord Rotterdam), Mohamed Ihattaren (PSV Eindhoven), Kevin Strootman (Olympique Marsylia), Donny van de Beek (Ajax Amsterdam), Georginio Wijnaldum (Liverpool)

napastnicy: Ryan Babel (Galatasaray Stambuł), Steven Bergwijn (Tottenham Hotspur), Memphis Depay (Olympique Lyon), Luuk de Jong (Sevilla FC), Quincy Promes (Ajax Amsterdam).(PAP)

 foto : twitter / FootballOranje_

Piłkarska LN - trzech debiutantów w kadrze Holandii na mecze z Polską i Włochami
Write comment (0 Comments)

Robert Lewandowski - największe marzenie spełnione w Bayernie

Robert Lewandowski, który w piątek skończył 32 lata, dwa dni później sprawił sobie wspaniały prezent. Wywalczył z Bayernem Puchar Europy, a triumf w tych rozgrywkach przez całą dotychczasową karierę był jego największym marzeniem. Z 15 golami został też królem strzelców Ligi Mistrzów.

"Bardzo ciężko pracowaliśmy na ten sukces. Myślę, że przeszliśmy do historii nie tylko ze względu na triumf w finale, ale też z uwagi na to, iż wygraliśmy wszystkie mecze w LM w tym sezonie. Jestem dumny z tej drużyny. Z tego, jak graliśmy i jaki futbol pokazywaliśmy" - powiedział po wygranym 1:0 z Paris Saint-Germain finale w Lizbonie.

Wprawdzie w decydującym spotkaniu polski napastnik nie zdobył bramki, ale wcześniej strzelił 15, mając ogromny udział w dotarciu Bawarczyków do niedzielnego finału.

Najwięcej trafień w jednej edycji LM - siedemnaście - w sezonie 2013/14 uzyskał Portugalczyk Cristiano Ronaldo.

"Robert jest dla mnie najlepszym środkowym napastnikiem na świecie i od lat filarem naszego zespołu" - mówił już rok temu szef klubu z Monachium Karl-Heinz Rummenigge. Lewandowski w sierpniu 2019 przedłużył umowę z Bayernem Monachium z 2021 do 2023 roku.

Po roku od tamtego wydarzenia chyba nikt w Monachium nie ma wątpliwości, że warto było znów postawić na polskiego napastnika.

Mimo ukończenia 32 lat Lewandowski, znany z bardzo zdrowego stylu życia, utrzymuje świetną formę fizyczną. W niczym nie przeszkodziła mu kontuzja kości piszczelowej, właściwie pierwsza taka w karierze, jakiej doznał pod koniec lutego, co miało oznaczać miesięczną przerwę w występach.

W tym czasie z powodu koronawirusa wstrzymano jednak niemal wszystkie rozgrywki piłkarskie na świecie, więc Lewandowski nie stracił zbyt wielu meczów (tylko dwa w Bundeslidze).

W czasie przymusowej przerwy spowodowanej pandemią trenował - podobnie jak inni gracze Bayernu - bardzo cieżko, co zaprocentowało po powrocie na boiska. W decydującym etapie rozgrywek LM, przeniesionych do Lizbony w formie miniturnieju, Bawarczycy sprawiali najlepsze wrażenie pod względem siły i kondycji.

Kariera urodzonego 21 sierpnia 1988 roku w Warszawie Lewandowskiego od początku układała się niemal wzorcowo - na boisku i poza nim. Król strzelców na trzecim poziomie rozgrywkowym w 2007 roku, rok później podobny tytuł na zapleczu ekstraklasy (oba w barwach Znicza Pruszków), a w 2010 roku - już jako piłkarz Lecha Poznań - król strzelców ekstraklasy.

W styczniu 2009 roku Lewandowski został uznany przez brytyjski "Times" jednym z 50 najbardziej obiecujących graczy świata poniżej 23 lat. Szybko udowodnił, że wybór był nieprzypadkowy, a z każdym kolejnym sezonem wspinał się w hierarchii najlepszych piłkarzy globu. Napastnik, który w 2006 roku kosztował Znicz pięć tysięcy złotych (wcześniej grał w rezerwach Legii), w czerwcu 2010 roku przeszedł z Lecha Poznań do Borussii Dortmund za 4,5 mln euro. Wtedy wydawało się, że "Kolejorz" zrobił świetny interes, ale szybko okazało się, że jeszcze lepiej wyszli na tym Niemcy.

Z BVB wywalczył dwa razy mistrzostwo kraju, raz Puchar Niemiec, tytuł najlepszego strzelca Bundesligi (2014), a w maju 2013 roku wystąpił w finale Ligi Mistrzów (porażka 1:2 na Wembley z... Bayernem).

Latem 2014 roku, na zasadzie wolnego transferu, przeszedł do Bayernu, gdzie kontynuował kolekcjonowanie trofeów. Sześć razy mistrzostwo Niemiec, trzy razy Puchar Niemiec i kolejne cztery tytuły króla strzelców tamtejszej ekstraklasy (2016, 2018, 2019, 2020).

W minionym sezonie zdobył 34 bramki w niemieckiej ekstraklasie. Miał szansę zostać laureatem "Złotego Buta", nagrody dla najlepszego strzelca piłkarskich lig w Europie, ale ostatecznie ten tytuł przypadł zawodnikowi Lazio Rzym - Ciro Immobile.

Przez kilka lat środowisko piłkarskie rozgrzewał temat ewentualnego transferu Lewandowskiego z Bayernu. Real Madryt, Paris Saint-Germain, Chelsea Londyn – takie kluby pojawiały się przy nazwisku kapitana reprezentacji Polski.

Bayern konsekwentnie jednak nie chciał puścić swojego najlepszego strzelca, podkreślając, że na rynku nie ma dostępnych piłkarzy tej klasy. W końcu temat ucichł, a ubiegłoroczne przedłużenie umowy z Bayernem potwierdziło, że polski napastnik być może pozostanie tam do schyłku swojej kariery.

Ojciec Lewandowskiego był judoką, grał również w piłkę w Hutniku Warszawa. Mama była siatkarką w pierwszej lidze, w barwach AZS Warszawa.

Żona Anna, z którą ma dwie córeczki - trzyletnią Klarę i urodzoną w maju tego roku Laurę - z powodzeniem uprawiała karate, była reprezentantką Polski. Obecnie jest m.in. znaną trenerką fitness, specjalistką do spraw żywienia, promującą zdrowy i aktywny tryb życia.

"Ten puchar dedykuję oczywiście rodzinie. Mojej żonie, moim dzieciom, ale też mojemu śp. tacie, który na pewno gdzieś cały czas na mnie patrzy i wierzył we mnie" - przyznał po niedzielnym finale Lewandowski.

Przez wielu ekspertów jest uznawany za napastnika kompletnego. Świetnie odnajduje się w polu karnym, jest doskonale wyszkolony technicznie, silny, bardzo dobrze gra głową i znakomicie wykonuje stałe fragmenty gry - rzuty karne i wolne.

W drużynie narodowej zadebiutował 10 września 2008 roku w wygranym 2:0 wyjazdowym spotkaniu eliminacji MŚ 2010 z San Marino. Jak w wielu innych inauguracyjnych występach, zdobył bramkę. Do tej pory koszulkę z orzełkiem założył 112 razy i strzelił 61 goli, co w obu przypadkach jest rekordem w historii reprezentacji Polski.

Od grudnia 2014 roku pełni funkcję kapitana biało-czerwonych. Półtora roku później dotarł z reprezentacją do ćwierćfinału mistrzostw Europy we Francji, choć na tym turnieju szczególnie nie błyszczał - zdobył jedną bramkę (w ćwierćfinale z Portugalią).

Wśród jego licznych rekordów zwracają uwagę dwa - najszybszy hat-trick w reprezentacji Polski (w ciągu czterech minut w meczu eliminacji ME 2016 z Gruzją w Warszawie), a także pięć goli w ciągu dziewięciu minut w ligowym spotkaniu z Wolfsburgiem we wrześniu 2015 roku.

Z dorobkiem 68 bramek w Lidze Mistrzów zajmuje czwarte miejsce wśród najlepszych strzelców tych rozgrywek. Ponadto jest m.in. najlepszym zagranicznym strzelcem w historii Bayernu. Zajął czwarte miejsce w plebiscycie Złota Piłka FIFA za 2015 rok, gdy był to jeszcze wspólny plebiscyt z magazynem "France Football".

Wychowanek Varsovii w ogromnej mierze zapracował na swój bilet na mundial 2018 w Rosji. Z 16 golami został bowiem najlepszym strzelcem eliminacji mistrzostw świata w strefie europejskiej.

Turniej w Rosji okazał się jednak ogromnym rozczarowaniem. Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie H, z kadrą rozstał się trener Adam Nawałka, a samego Lewandowskiego za jego występy w MŚ spotkała duża krytyka.

Nie da się ukryć, że wielkie turnieje z reprezentacją dotąd raczej mu nie służyły. Jedna bramka na Euro 2012, jedna również na Euro 2016 i żadnej w mistrzostwach świata 2018.

Od 23 sierpnia 2020 roku nikt mu już jednak nie wypomni, że jest wybitnym piłkarzem bez cennego trofeum na arenie międzynarodowej.

Triumf w Lidze Mistrzów od dawna był jednym z najważniejszych celów 32-letniego napastnika, który już w przeszłości apelował o wzmocnienie Bayernu. Teraz, pod wodzą chwalonego trenera Hansiego Flicka, a także dzięki golom Lewandowskiego, "drugiej młodości" Thomasa Muellera, fenomenalnym asystom Joshuy Kimmicha czy rozwijających się w błyskawicznie młodszym graczom Bayernu drużyna z Monachium dokonała tej sztuki.

Duże pieniądze przynosi Lewandowskiemu nie tylko gra w piłkę, ale również rozważne inwestowanie poza boiskiem. Piłkarz promuje produkty wielkich firm - pojawiał się w reklamach m.in. napojów gazowanych, maszynek do golenia, telefonów komórkowych, obuwia sportowego, telewizorów czy garniturów. W 2017 roku tygodnik "Newsweek" poinformował, że jego roczne wpływy z udziału w kampaniach reklamowych szacowane są na 10 milionów złotych.

Lewandowski jest też coraz prężniejszym biznesmenem. Działa m.in. na rynku nieruchomości, inwestuje w start-upy (nowe przedsiębiorstwa szukające modelu biznesowego, który zapewniłby im zyskowny rozwój), dom mediowy, a nawet restaurację na jeziorze w Giżycku.

Od lat udziela się również charytatywnie i wspiera różne inicjatywy społeczne. W 2014 roku został Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF.

Pandemia koronawirusa, a co się z tym wiąże mnóstwo zmian również w piłkarskim kalendarzu, sprawiła, że tygodnik "France Football" odwołał tradycyjny i prestiżowy plebiscyt, w którym najlepszy zawodnik otrzymuje "Złotą Piłkę".

Jest jednak nadzieja, że zostaną ogłoszone wyniki w innym plebiscycie - Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. Prezydent FIFA Gianni Infantino, mimo odwołania tradycyjnej gali tej organizacji, chce dokonać wyboru Piłkarza Roku - tak wynika z informacji Karla-Heinza Rummenigge. Jeżeli do tego dojdzie, Lewandowski będzie bardzo poważnym kandydatem do zwycięstwa.

Na razie został piątym Polakiem, który wywalczył Puchar Europy. Wcześniej dokonali tego: Zbigniew Boniek z Juventusem Turyn (1985), Józef Młynarczyk z FC Porto (1987), Jerzy Dudek z Liverpoolem (2005) oraz Tomasz Kuszczak (2008), ale ten ostatni nie pojawił się na boisku w finale, oglądając z ławki rezerwowych wygraną Manchesteru United z Chelsea Londyn w rzutach karnych.

 foto : twitter / Lewy_official

Robert Lewandowski - największe marzenie spełnione w Bayernie
Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.