Piłkarska LM - triumf Chelsea Londyn

twitter.com/ChelseaFC

Piłkarze Chelsea Londyn triumfatorami Ligi Mistrzów. W finale w Porto pokonali Manchester City 1:0 (1:0) po golu Kaia Havertza. "The Blues" po raz drugi sięgnęli po Puchar Europy - poprzednio w 2012 roku.

Chelsea Londyn - Manchester City 1:0 (1:0).
Bramka: Kai Havertz (42).
Sędzia: Antonio Mateu Lahoz (Hiszpania). Widzów: 16500.
Chelsea: Edouard Mendy - Reece James, Cesar Azpilicueta, Thiago Silva (39. Andreas Christensen), Antonio Rudiger, Ben Chilwell - Kai Havertz, N’Golo Kante, Jorginho, Mason Mount (80. Mateo Kovacic) - Timo Werner (66. Christian Pulisic).
Manchester: Ederson Moares - Kyle Walker, John Stones, Ruben Dias, Oleksandr Zinczenko - Bernardo Silva (64. Fernandinho), Ilkay Guendogan, Phil Foden - Riyad Mahrez, Kevin de Bruyne (60. Gabriel Jesus), Raheem Sterling (77. Sergio Aguero).
Spotkanie od początku toczone było w szybkim tempie. Oba zespoły gościły w polu karnym drużyny przeciwnej, ale nieco groźniej wyglądały akcje Chelsea. W pierwszym kwadransie dwie dogodne okazje zmarnował Timo Werner.
Kluczowa dla losów meczu okazała się sytuacja z 42. minuty. Wówczas świetnym podaniem z głębi pola popisał się Mason Mount. Dzięki niemu Havertz znalazł się sam na sam z bramkarzem Manchesteru Edersonem Moaresem i umieścił piłkę w siatce.
Niespełna 22-letni niemiecki pomocnik trafił do Chelsea z Bayeru Leverkusen we wrześniu ubiegłego za ponad 70 mln funtów. Długo nie mógł się odnaleźć w nowym klubie. Sobotni gol był jego pierwszym w tej edycji Ligi Mistrzów.
"Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Czekałem na to bardzo długo" - wydusił z siebie zaraz po spotkaniu.
W drugiej połowie stroną dominującą był Manchester. Podopieczni trenera Josepa Guardioli na różne sposoby starali się zagrozić bramce londyńczyków, ale ich obrona spisywała się rewelacyjnie. Zwykle w kluczowym momencie podania były przecinane, a uderzenia blokowane. W efekcie "The Citizens" oddali tylko jeden celny strzał.
Najbliżej wyrównania nowo koronowany mistrz Anglii był tuż przed końcem spotkania, kiedy minimalnie nad poprzeczką piłkę posłał Riyad Mahrez.
Schowana za podwójną gardą Chelsea raz natomiast była blisko podwyższenia prowadzenia, ale Christian Pulisic nie trafił w bramkę.
Przed sezonem prawdopodobnie mało kto wierzył, że Chelsea może wygrać Ligę Mistrzów. Zespół odmieniło styczniowe przyjście trenera Thomasa Tuchela. Niemiecki szkoleniowiec przede wszystkim poprawił grę "The Blues" w obronie.
W fazie pucharowej Chelsea wyeliminowała Atletico Madryt, FC Porto i Real Madryt. W siedmiu meczach, wliczając finał, straciła tylko dwa gole.
Tuchel prowadząc londyńczyków już po raz trzeci stanął przeciw ekipie Guardioli i odniósł komplet zwycięstw. W finale Pucharu Ligi w Anglii jego zespół wygrał 1:0, a w spotkaniu 35. kolejki Premier League 2:1.
Tuchel także drugi rok z rzędu doświadczył finału Ligi Mistrzów. W poprzedniej edycji prowadzone przez niego Paris Saint-Germain uległo Bayernowi Monachium 0:1.
"Byłem bardzo wdzięczny za to, że znów znalazłem się w finale. Tym razem czułem się inaczej. Miałem wrażenie, że jest większa szansa na zwycięstwo. Moi piłkarze buli niezwykle zdeterminowani. Wszyscy wzajemnie pomagali sobie na boisku" - powiedział Tuchel na antenie BT Sport.
Chelsea w decydującym meczu o Puchar Europy wystąpiła po raz trzeci. W 2008 roku po rzutach karnych uległa Manchesterowi United, a w 2012 po serii "jedenastek" pokonała Bayern.
Dzięki triumfowi w LM Chelsea zagra 11 sierpnia w Belfaście w meczu o Superpuchar UEFA z Villarrealem, triumfatorem Ligi Europy. (PAP)

Author’s Posts