ME 2021 - Polska po remisie pozostaje w grze, przebudzenie Niemców

twitter.com/LaczyNasPilka

Polscy piłkarze po remisie w Sewilli z Hiszpanią 1:1 zachowali szanse na awans do 1/8 finału mistrzostw Europy. Warunkiem koniecznym, by znaleźć się w fazie pucharowej, będzie zwycięstwo w środę nad Szwecją na zakończenie fazy grupowej.

Spotkanie w Sewilli toczyło się przy optycznej przewadze gospodarzy, ale długo nic z niej nie wynikało. Wreszcie w 26. minucie Alvaro Morata wyprzedził w polu karnym Bartosza Bereszyńskiego i skierował piłkę do siatki, ale sędziowie odgwizdali spalonego. Wtedy po raz pierwszy w sukurs przyszedł im system VAR. Analiza zapisu wideo wykazała, że Hiszpan na spalonym nie był i włoski sędzia Daniele Orsato gola uznał.

W pierwszej połowie biało-czerwoni najlepszą okazję mieli tuż przed końcem, kiedy po strzale Karola Świderskiego, który znalazł się w podstawowej jedenastce, piłka odbiła się od słupka, a dobitkę z bliska Roberta Lewandowskiego obronił bramkarz Unai Simon.

Po przerwie Polacy zagrali adekwatnie do sytuacji, że porażka kończy ich nadzieje na awans do 1/8 finału. Z zębem, charakterem i determinacją. W 54. minucie po dośrodkowaniu Kamila Jóźwiaka Lewandowski wyskoczył wyżej od Aymerica Laporte i strzałem głową doprowadził do wyrównania. To jego 67. trafienie w 121. występie w drużynie narodowej. W obu zestawieniach obecny kapitan jest rekordzistą.

Radość mogła nie trwać długo, bo w 58. minucie arbiter podyktował rzut karny dla zespołu trenera Luisa Enrique. Znowu w roli głównej wystąpił VAR, gdyż pierwotnie sędziowie nie zauważyli "stempla" Jakuba Modera na nodze Gerarda Moreno. Sam poszkodowany ustawił piłkę na 11. metrze, ale trafił w słupek. Dobitka Moraty była niecelna.

Do końca spotkania Polacy zażarcie walczyli o utrzymanie remisu, kilka razy na przedpolu bramki Wojciecha Szczęsnego mocno się zakotłowało, ale wynik już się nie zmienił.

"Dzisiaj determinacja, wola walki były od pierwszej minuty. Mimo straty bramki byliśmy przekonani, że możemy odrobić straty. Myślę, że zasłużony remis. Musimy jednak pozostać na ziemi, bo przed nami decydujący trzeci mecz, w którym tak naprawdę nie będziemy faworytem" - podsumował Lewandowski.

"Brawo Drużyna. Ale nic się nie stało... Mecz o wszystko dopiero przed nami... " - napisał na Twitterze Zbigniew Boniek.

Zarówno kapitan reprezentacji, jak i prezes PZPN nawiązali do środowego pojedynku w Sankt Petersburgu ze Szwedami. Sytuacja w grupie ułożyła się w ten sposób, że biało-czerwoni, choć w tym momencie zamykają tabelę, w przypadku zwycięstwa na pewno awansują do 1/8 finału. I to niezależnie od rezultatu rozgrywanego równocześnie spotkania Hiszpanii ze Słowacją. Brak trzech punktów na ekipie "Trzech Koron" zakończy przygodę drużyny trenera Paulo Sousy z Euro.

Sobotnia seria gier odmieniła sytuację w grupie F, powszechnie uznawaną za najtrudniejszą w turnieju. Prowadzący dotychczas Portugalczycy przegrali w Monachium z Niemcami 2:4, a Węgrzy po raz drugi wznieśli się na wyżyny własnych możliwości i zremisowali w Budapeszcie 1:1 z Francuzami, którzy z czterema punktami zostali liderami. Przy czym obrońców tytułu na zakończenie czeka pojedynek z mistrzami świata, dlatego w najkorzystniejszym położeniu wydają się być Niemcy, którzy w środę podejmą podbudowanych remisem z "Trójkolorowymi", ale i zmęczonych po dwóch heroicznych pojedynkach Węgrów.

Spotkanie w Monachium rozpoczęło się po myśli Portugalii, która objęła prowadzenie po 12. w mistrzostwach Europy golu Cristiano Ronaldo. Między 35. a 39. minutą podopiecznych trenera Fernando Santosa dotknął niespotykany wcześniej w historii tej imprezy pech - najpierw Ruben Dias, a później Raphael Guerreiro skierowali piłkę do własnej bramki.

Po przerwie gospodarze poszli za ciosem i Kai Havertz oraz świetnie dysponowany Robin Gosens zdobyli kolejne dwa gole. Wynik ustalił później Diogo Jota.

"Świetna gra, świetne morale. Generalnie - klasa" - podkreślił trener zwycięzców Joachim Loew, a jego vis a vis przyznał, że zwycięstwo Niemców było zasłużone, choć jego piłkarze niepotrzebnie im tym w kilku sytuacjach pomogli.

"No proszę, jednak się da" - tytuł z relacji na stronie internetowej gazety "Sueddeutsche Zeitung" mówi wszystko o nastrojach w Niemczech.

Powody do zadowolenia, a wręcz dumy ze swoich piłkarzy mają też węgierscy kibice. Z Portugalią Madziarzy toczyli wyrównany pojedynek do 84. minuty, ale skończyło się 0:3. W sobotę tuż przed końcem pierwszej połowy objęli prowadzenie, a wspierani na stadionie w Budapeszcie przez ponad 50 tys. własnych sympatyków w drugiej połowie pozwolili faworytom zdobyć tylko jedną bramkę - w 66. minucie wyrównał Antoine Griezmann.

"To jeden z najpiękniejszych dni w mojej karierze" - przyznał po końcowym gwizdku włoski trener Węgrów Marco Rossi, który przed meczem zapowiedział, że jego piłkarze postarają się, by na boisku nie było widać, iż wartość ekipy francuskiej jest 15-krotnie większa niż węgierskiej.

Trener mistrzów świata Didier Deschamps skomentował krótko: "Punkt to nie jest coś, na co liczyliśmy w tym meczu".

Remis z jednym z faworytów turnieju wprawił w euforię nie tylko kibiców, ale i media, które pisały o cudzie na Puskas Arenie i o tym, że węgierski futbol znów stał się sexy.

W niedzielę w ME zmagania zakończy grupa A. Pewne awansu Włochy podejmą w Rzymie Szwajcarów, a trener Roberto Mancini zapowiedział, że dokona kilku zmian w składzie, by niektórzy jego zawodnicy odpoczęli przed 1/8 finału. Z kolei szkoleniowiec pozostającej bez choćby punktu Turcji Senol Gunes przyznał, że jego zespół potrzebuje cudu, by nie odpaść.

Na razie pewne występu w fazie pucharowej są, poza Italią, Belgia z grupy B i Holandia z grupy C.(PAP)

Author’s Posts