El. MŚ 2022 - wygrane Polski i Anglii, remis Włoch, porażka Hiszpanii

twitter.com/LaczyNasPilka

Polscy piłkarze wygrali w Warszawie z Albanią 4:1 w meczu eliminacji mistrzostw świata i awansowali na drugie miejsce w grupie. Prowadzi z kompletem czterech zwycięstw Anglia, która w Budapeszcie pokonała Węgry 4:0. Zremisowali mistrzowie Europy - Włosi, a przegrali Hiszpanie.

Spotkanie na PGE Narodowy, gdzie biało-czerwoni wrócili po prawie dwóch latach i po raz pierwszy od dawna oglądało ich występ prawie 40 tys. widzów, dobrze podsumowuje stare piłkarskie porzekadło: "wynik lepszy niż gra".

Albańczycy stworzyli więcej groźnych sytuacji, częściej strzelali na bramkę, ale zeszli z boiska wyraźnie pokonani. 70. gola w 123. występie w drużynie narodowej zdobył jej kapitan Robert Lewandowski, a pierwszego debiutujący w czwartek w kadrze Adam Buksa.

Lewandowski w drugiej połowie popisał się też pięknym i długim rajdem, który z bliska sfinalizował Grzegorz Krychowiak, a w końcówce wynik ustalił rezerwowy Karol Linetty.

Polacy awansowali na drugie miejsce w tabeli grupy I. Mają siedem punktów, podobnie jak Węgrzy, którzy przegrali w Budapeszcie z kroczącą od zwycięstwa do zwycięstwa Anglią 0:4. Gospodarze wytrzymali napór wicemistrzów Europy tylko do przerwy, a wszystkie gole stracili w drugiej połowie.

"Zbyt duża była różnica między dwoma drużynami. W drugiej połowie zagraliśmy nieco odważniej i zamiast strzelić gola straciliśmy aż cztery" - ocenił włoski selekcjoner Madziarów Marco Rossi.

W trzecim spotkaniu Andora pokonała 2:0 San Marino, które w niedzielę w Serravalle będzie kolejnym rywalem piłkarzy trenera Paulo Sousy. Wrześniowy rozdział eliminacji biało-czerwoni zakończą w środę na PGE Narodowym hitowym meczem z Anglią.

Największą niespodziankę czwartkowej serii spotkań był remis Włochów z Bułgarami 1:1. Mistrzowie Europy objęli prowadzenie po kwadransie po golu Federico Chiesy, a krótko przed przerwą wyrównał Atanas Iliew.

Był to 35. mecz z rzędu bez porażki "Squadra Azzura", która po raz ostatni zeszła z boiska pokonana 10 października 2018.

Jeszcze gorzej spisali się Hiszpanie, którzy w rewanżu za tegoroczne Euro ulegli w Sztokholmie Szwedom 1:2. To pierwsza porażka triumfatorów mundialu 2010 w kwalifikacjach MŚ od... 1993 roku.

"Paradoksalnie drugiego gola straciliśmy w okresie swojej najlepszej gry. Nasza sytuacja w grupie mocno się skomplikowała i już nie wszystko będzie zależeć od nas" - podkreślił kapitan pokonanych Sergio Busquets.

Zespół "Trzech Koron" ma komplet dziewięciu punktów, a półfinaliści tegorocznych ME w czterech meczach uzbierali siedem. Pozostałe drużyny w tej grupie mają niewielkie szanse, by włączyć do walki o dwie czołowe pozycje.

Sensacyjnie rozpoczęło się spotkanie w Tallinnie, gdyż po trafieniu Mattiasa Kaita Estonia w drugiej minucie objęła prowadzenie z Belgią. Gospodarze wygrywali przez 20 minut, ale skończyło się 2:5. Dwa gole dla faworytów uzyskał Romelu Lukaku.

W innym spotkaniu tej grupy Czechy pokonały Białoruś 1:0 i z siedmioma punktami są drugie w tabeli, trzy za prowadzącymi "Czerwonymi Diabłami".

W grupie J liderująca Armenia straciła pierwsze punkty, remisując na wyjeździe z Macedonią Północną 0:0. Ormianie mają 10 "oczek", o jedno więcej od Niemców, którzy w debiucie w roli selekcjonera Hansiego Flicka pokonali na wyjeździe Liechtenstein 2:0. Wynik nie odzwierciedla przewagi, jaką mieli goście, którzy oddali aż 30 strzałów, przy dwóch miejscowych.

"40 minut to zbyt długie oczekiwanie na zdobycie pierwszej bramki. Jesteśmy jednak dopiero na początku drogi, którą chcemy podążać. To proces, który trochę potrwa" - podkreślił Flick.

Po wakacjach eliminacje MŚ wznowiono w środę. Tego dnia też nie zabrakło niespodzianek.

Mistrzowie świata Francuzi, którzy na Euro odpadli już w 1/8 finału, przystępowali do meczu w Strasburgu z Bośnią i Hercegowiną bez kilku kontuzjowanych piłkarzy, ale i tak w roli zdecydowanych faworytów. Skończyło się 1:1.

Zwycięstwa nie zdołała odnieść występująca też w grupie G Holandia, której selekcjonerem znów - już po raz trzeci - jest Louis van Gaal. "Pomarańczowi" zremisowali w Oslo z Norwegią 1:1. Norwegowie prowadzili po trafieniu Erlinga Haalanda, a w 36. minucie wyrównał Davy Klaassen.

"Polskim" akcentem były dwa trafienia Vladislavsa Gutkovskisa z Rakowa Częstochowa, m.in. dzięki którym Łotwa wygrała z Gibraltarem 3:1.

Wydarzeniem były jednak dwa gole i rekord wszech czasów Cristiano Ronaldo. Słynny Portugalczyk, który przeszedł niedawno z Juventusu Turyn do Manchesteru United, najpierw doprowadził w 89. minucie do remisu w spotkaniu z Irlandią, a w doliczonym czasie gry (90+6.) zapewnił swojemu zespołowi zwycięstwo. Wcześniej jednak nie wykorzystał rzutu karnego.

Łącznie Ronaldo ma 111 goli w zespole narodowym, czyli o dwa więcej niż Irańczyk Ali Daei, który swój dorobek uzyskał w latach 1993-2006.

Tempa nie zwalniają półfinaliści ME - Duńczycy, którzy pokonali u siebie Szkotów 2:0 i prowadzą w tabeli grupy F z imponującym bilansem - komplet 12 punktów i bramki: 16-0.

Kolejna seria spotkań kwalifikacyjnych w sobotę i niedzielę.(PAP)

Author’s Posts