Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show
Mon, Aug 2, 2021

Polska

Polska

All Stories

Demokracja - populizm 1-0

Populistyczne zapędy polityków zawsze robią głębokie podziały, bo jednym odbierają myślenie, a drugim wiarę w normalność.
Tydzień upłynął pod znakiem wyborów w USA. Wyborów ważnych z punku widzenia całego świata. Wyborów, które przyniosły zmianę prezydenta i nadzieję na powrót normalności. Wyborów, które decyzją Amerykanów wygrał Demokrata Joe Biden.
Pierwsze, światowe szaleństwo, coraz szybciej maszerującego populizmu usłyszało stop.
Nie chcę się rozpisywać o prezydencie elekcie Joe Bidenie, na to przyjdzie czas. Muszę jednak wspomnieć o historycznym wydarzeniu w postaci wice prezydent Kamali Harris. Po raz pierwszy kobieta dostąpi tego zaszczytu. Kobieta niezwykła. Córka imigrantów, znakomicie wykształcona. To kolejny krok w utwierdzeniu tezy, że Stany Zjednoczone są wyjątkowym krajem dla wszystkich.
Tymczasem nieprzewidywalny, kontrowersyjny prezydent Donald Trump, który zrobił sobie z Białego Domu ulubioną zabawkę, nie potrafi się z nią rozstać. To kolejne, historyczne wydarzenie, bo urzędujący prezydent, nie potrafi pogratulować zwycięstwa rywalowi. Ameryka sobie z tym poradzi, ale na nieszczęście Polski Donald Trump ma wiele wspólnych cech z politykami partii rządzącej w Polsce, a w Polsce tak łatwo nie będzie. Można by nawet w pierwszej chwili być dumnym z takiego porównania, gdyby nie to, że ludzie tego pokroju, są zwyczajnie niebezpieczni.
Ich zawsze przemyślane zachowanie sieje spustoszenie myślowe wśród swoich wyznawców. Tam nie są ważne dane, nie są ważne fakty, bo ważny jest propagandowy sukces, którego nijak nie da się obronić.
Donald Trump, już od kilku miesięcy zapowiadał swoim wyborcom, że albo wygra on, albo wybory będą sfałszowane. To groźny proceder, szczególnie w USA, gdzie ludzie mają dostęp do broni, a wśród ludzi zawsze znajdą się jacyś szaleńcy.
Jak wiele jego zachowań odnosi się do partii rządzącej w Polsce niech świadczy fakt, dla mnie najbardziej istotny.
Gdy w Polsce, tuż po zamknięciu lokali wyborczych, wyborów na prezydenta Andrzej Duda wyszedł i ogłosił zwycięstwo, nie wierzyłem w to, co widzę. Nigdy w demokratycznym państwie prawa nic takiego nie miało miejsca i nic takiego nie ma prawa mieć miejsca.
Zszokowało mnie, to gdy identycznie zachował się Donald Trump, tym bardziej że amerykańska demokracja jest w USA świętością. Pokazuje to jak bardzo politycy pokroju panów Dudy i Trumpa nie powinni sprawować żadnych politycznych funkcji.
Tacy ludzie, to niebezpieczne zło. Tacy ludzie mają wpływ na myślenie wielu, słabych osób. Tacy ludzie nie przyjmują do wiadomości porażki. To wszystko dyskwalifikuje ich dożywotnio.
Tak jak nie martwię się o Amerykę, bo w niej demokracja jest tak mocno zakorzeniona, że jak trzeba będzie, to delegacja senatorów wejdzie do Gabinetu Owalnego i powie:
"Mr President, it's over", tak o przekazanie władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w przypadku ich porażki, boję się i to bardzo.
Mam tylko nadzieję, że Polacy na tyle otwierają oczy, że jeśli trzeba będzie, będą wiedzieć jak się zachować, gdy będzie taka potrzeba.

 

 

Photo 64783205 © Krzysztof Nahlik | Dreamstime.com

Cienka, nieprzekraczalna granica.

 Gdy w 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość przejmowało władzę, znalazło się kilkoro dziennikarzy, którzy krzyczeli "Nie straszcie PiSem. Dajmy im porządzić"
Pukałem się wtedy w czoło nie mogąc uwierzyć w to, co widzę. Nie trzeba było długo czekać, by przekonać się jak bardzo mylili się owi dziennikarze.

PiS demontaż kraju rozpoczął od demontażu Trybunału Konstytucyjnego, bo to był ich podstawowy wróg, który mógł im przeszkodzić w ich planach. Z założenia, demontaż Trybunału Konstytucyjnego mówi już wszystko, bo chodzi o kontrolę nad wyrokami zgodnymi z ustawą zasadniczą, lub nie, co jest podstawą demokratycznego państwa prawa.
Tak więc pod osłoną nocy zaprzysiężenie sędziów "dublerów" w miejsce prawidłowo powołanych, od których prezydent Duda nie odebrał przysięgi, było postawieniem stempla i marszem po swoje.

Kolejnym, genialnym krokiem, z punktu widzenia PiS, było natychmiastowe ogłoszenie i uruchomienie programu 500+
Jednym ruchem, ludzie stali się zakładnikami partii rządzącej, bo kto nie chce brać czego, co jest za darmo, choć de facto darmowe nie jest.
Później wszystko poszło już szybko. Przejęcie Spółek skarbu Państwa. Wielki atak na niezależne sądownictwo.

I właśnie wtedy ludzie pierwszy raz powiedzieli dość. Spore demonstracje w obronie sądów dały nadzieje, że PiS nawet mając swój Trybunał Konstytucyjny nie odważy się jawnie wprowadzać dyktatury.
Jednak genialne rozegranie taktyczne protestów z Dudą ukazującym się jako niezależny prezydent, uspokoiło nastroje społeczne. Ustawa jak wiemy powstała i to w jeszcze gorszej dla demokracji formie.  Wtedy pomyślałem sobie, że PiSu nie da się odsunąć od władzy w demokratyczny sposób. Że można ich pokonać tylko wielkim ruszeniem nie tylko dużych miast, ale i małych i wsi.

I gdy straciłem już nadzieję na takie ruszenie, nieomylny jak dotąd w zagarnianiu państwa Jarosław Kaczyński zrobił niewybaczalny błąd.

Ruszając nietykalny przez dziesięciolecia temat aborcji przekroczył cienką, nieprzekraczalną granicę. Założenie może i było logiczne. Trzy lata do wyborów, czas szalejącej pandemii.

Kaczyński przeliczył się jednak bardzo, bo pierwszy raz wszyscy ci, którzy wcześniej mówili: "sądy, Trybunał Konstytucyjny, mnie nie dotyczą" poczuli, że temat dotyczy każdego z nich, a jeśli nie ich osobiście, to ich dzieci, wnuków. Skala protestów, jaka nastała w Polsce przeszła oczekiwania wszystkich komentatorów.
Jarosław Kaczyński jedną, swoją decyzją wyprowadził na ulice setki tysięcy różnorodnych ludzi z miast, miasteczek i wsi. Wyprowadził, bo nikt rozsądny nie ma wątpliwości, że obecny Trybunał Konstytucyjny istnieje tylko z nazwy, a wszystkie decyzje podejmuje i zatwierdza osobiście Kaczyński.

Na ulice wyszli ludzie, wyszli w miejscach, w których nigdy wcześniej w historii nie miał miejsca nawet najmniejszy protest.
Beczka z prochem, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość uchyliła wieko, a podpalony lont zbliża się do niej w szybkim tempie.

Złość ludzi skumulowała się wyjątkowo mocno.

Zmęczeni pandemią zaczęli dawać temu upust, przez co protesty w sprawie aborcji szybko zmieniły się w polityczno społeczne. Sam nie wiem ile postulatów mają protestujący, ale jak się słucha każdego z nich, to różnorodność jest nieograniczona. Tak jak różnorodni są protestujący.
Nie wiem jak się skończy czas tego pospolitego ruszenia, ale wiem, że ludzie przestali się bać, bo zrozumieli, że każda władza swoimi rozporządzeniami prędzej czy później dotknie każdego z nich. 

KM

Cienka, nieprzekraczalna granica.

Premier: w najbliższą sobotę, niedzielę 1 listopada, i poniedziałek zamknięte będą cmentarze

Nie chcemy doprowadzać do takiego ryzyka, żeby na skutek odwiedzin na cmentarzach wiele osób poniosło śmierć - powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki po ogłoszeniu, że 31 października, 1 i 2 listopada cmentarze będą zamknięte.

"Nie chcemy doprowadzać do takiego ryzyka, żeby na skutek odwiedzin na cmentarzach rzeczywiście wiele osób poniosło śmierć" - powiedział Morawiecki na konferencji prasowej.

Dodał, że to dla niego "ogromny smutek i przygnębienie", bo też bardzo chciał odwiedzić grób swego ojca i siostry. "To jest głęboko zakorzenione w polskiej tradycji, ale ponieważ niesie to ze sobą ogromne ryzyko to uznałem, że tradycja jest mniej ważna niż życie" - powiedział Morawiecki

Zwrócił się z prośbą o powstrzymanie się od wyjazdów, również wyjazdów poza miasta, ponieważ, jak mówił "cmentarze mają być zamknięte". "To będzie też w naszym rozporządzeniu, a jak pandemia nie będzie się nasilała w drugiej połowie listopada, upewniwszy się, że nie ma dużych skupisk ludzkich będzie można odwiedzić pewnie groby" - dodał. (PAP)

Photo 126769364 © dragoncello | Dreamstime.com

Strajki i protesty w Polsce

Od tygodnia w Polsce trwają strajki i protesty spowodowane wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. 22 października sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wydali oświadczenie, że zapis pozwalający na usunięcie ciąży w przypadku ciężkich wad płodu jest niezgodny z Konstytucją.

Wywołało to masową falę protestów społecznych. W demonstracjach gromadzących na ulicach wielu miast w całej Polsce tysiące oburzonych obywateli biorą udział zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Dochodzi do konfrontacji z policją i aktów wandalizmu. Najczęstszym obiektem ataku są kościoły kojarzone z nieugiętą postawą antyaborcyjną.

Dziś również w Polsce w ramach ogólnopolskiego strajku wiele kobiet nie poszło do pracy. Wykorzystują urlop na żądanie, bezpłatny, oddają krew czy po prostu zamykają firmy. "Skoro Polska nie działa, zatrzymajmy ją" apeluje od kilku dni stworzony na potrzebę chwili Ogólnopolski Strajk Kobiet, grupę mającą w swoich szeregach setki tysięcy walczących o swoje prawa kobiet.

Już od poniedziałku pojawiały się w mediach społecznościowych informacje o zamknięciu firm czy zakładów. Również w urzędach pojawiają się utrudnienia w normalnym funkcjonowaniu.

Jak powiedziała Marta Lempart, działaczka społeczna i jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, panie mogą liczyć na wsparcie pracodawców. W związku ze strajkiem planowane są również protesty w całej Polsce. Środowy strajk nie obejmuje wyłącznie pracownic, ale również studentki i uczennice, które często mogą liczyć na pełne poparcie swoich szkół.

 

Obraz matreena z Pixabay

KE wypłaciła Polsce 1 mld euro na ochronę miejsc pracy

Komisja Europejska poinformowała, że wypłaciła Polsce 1 mld euro na pomoc w ochronie miejsc pracy i utrzymanie zatrudnienia. Bruksela skierowała też środki do Włoch i Hiszpanii, krajów, które zostały najmocniej dotknięte kryzysem wywołanym koronawirisem.

"Polska otrzymała dziś miliard euro pożyczki dzięki wsparciu z instrumentu SURE w celu ochrony miejsc pracy i pracowników w tych trudnych czasach. To tylko początek, Polska otrzyma łącznie 11,2 mld euro z SURE, w tym na finansowanie mechanizmów zmniejszonego wymiaru czasu pracy" - napisała po polsku na Twitterze szefowa KE Ursula von der Leyen.

KE wypłaciła we wtorek w sumie 17 mld euro Włochom, Hiszpanii i Polsce w pierwszej części finansowego wsparcia dla tych państw członkowskich. "Włochy otrzymały 10 mld euro, Hiszpania 6 mld euro, a Polska 1 mld euro" - poinformował na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Balazs Ujvari.

Łączna kwota wszystkich wypłat z instrumentu SURE, który został opracowany by pomagać krajom unijnym w podtrzymywaniu miejsc pracy wyniesie 27,4 mld euro dla Włoch, 21,3 mld euro dla Hiszpanii i 11,2 mld euro dla Polski.

Środki te mają pokryć koszty bezpośrednio związane z finansowaniem krajowych mechanizmów zmniejszonego wymiaru czasu pracy i innych podobnych środków wprowadzonych przez państwa członkowskie w reakcji na pandemię koronawirusa. Pomoc mają dostać też osoby prowadzące działalność na własny rachunek.

Instrument SURE może ogółem zapewnić wszystkim państwom członkowskim wsparcie finansowe w wysokości do 100 mld euro. Jak dotąd na podstawie wniosków Komisji Rada zatwierdziła przekazanie 17 państwom członkowskim 87,9 mld euro wsparcia. Kolejne wypłaty nastąpią w ciągu najbliższych miesięcy, po odpowiednich emisjach obligacji.

Wypłaty są następstwem pierwszej emisji obligacji społecznych, której w zeszłym tygodniu dokonała Komisja. Oferta ta spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem inwestorów.

Rozporządzenie w sprawie SURE nakłada na państwa unijne obowiązek składania sprawozdań na temat sposobu wydatkowania pożyczonych środków.

Państwa członkowskie nadal mogą składać formalne wnioski o wsparcie w ramach programu, który dysponuje środkami w wysokości do 100 mld euro na pomoc w ochronie miejsc pracy i pracowników dotkniętych pandemią. Polska jest trzecim największym odbiorom środków z tego instrumentu po Włochach i Hiszpanii.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

 

Photo 199173905 © Jędrzej Koralewski | Dreamstime.com

Lockdown w Polsce niewykluczony

We wczorajszym wystąpieniu minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował przedstawicieli mediów, że wprowadzenie lockdownu na terenie całej Polski jest bardzo realne, choć byłby to krok ostateczny.

Sytuacja związana z pandemią nadal jest krytyczna. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami w poniedziałek koronawirusem zaraziło się ponad dziesięciu tysięcy osób. Niestety ta ilość nie napawa optymizmem, bo oscyluje w granicach 9-13 tysięcy dziennych zarażeń.

Jeszcze kilka tygodni temu pod koniec września sytuacja wydawała się być pod kontrolą, bo zanotowano spadek ilości zakażeń. „Sytuacja jest bardzo trudna” – podkreślił minister.

„Rząd zakłada dwa scenariusze czarny i pożądany. W przypadku tego pierwszego powinniśmy się spodziewać około 20 tysięcy zakażeń, ten pożądany zakłada zatrzymanie się zakażeń na 15 tysiącach zarażeń dziennie”.

Zapytany o pełny lockdown minister podkreślił, że jest to ostateczność, której wszyscy, również rząd, chcą uniknąć. Wprowadzane obostrzenia bronią gospodarkę właśnie przed lockdownem.

„Jeśli ilość zakażeń będzie stale rosnąć, wprowadzenie lockdownu będzie niestety koniecznością” powiedział minister Niedzielski na cotygodniowej konferencji prasowej mającej na celu informowanie mediów w kwestii najnowszych informacji o pandemii.

O nowych postanowieniach dowiemy się prawdopodobnie w czwartek, kiedy to rząd przeprowadzi wewnętrzną dyskusję na temat sytuacji w kraju.

 

Obraz studioyayo z Pixabay

Prezydent Duda: jestem chory na koronawirusa, nie odczuwam żadnych symptomów, czuję się dobrze

Czuję się dobrze i najbliższe dni spędzę w samoizolacji, będę pracował zdalnie, nie ma z tym żadnego problemu, jestem w pełni sił, mam nadzieję, że tak pozostanie - oświadczył w sobotę prezydent Andrzej Duda, u którego stwierdzono zakażenie koronawirusem.

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski poinformował w sobotę rano, że prezydent Duda miał test na koronawirusa i wynik jest pozytywny. Tego samego dnia po południu prezydent zamieścił na Twitterze krótkie nagranie.

"W wyniku przeprowadzonego testu wiem, że jestem chory na koronawirusa, nie odczuwałem i nie odczuwam żadnych symptomów, zwłaszcza tych najbardziej typowych jak zanik smaku, zanik węchu, niczego takie nie miałem i nie mam, ale niestety wynik testu jest absolutnie jednoznaczny" - powiedział Duda.

"Czuję się dobrze w tej chwili, najbliższe dni, kiedy będę w samoizolacji razem z żoną zresztą, będę oczywiście pracował zdalnie. Nie ma z tym żadnego problemu, jestem w pełni sił, mam nadzieję, że tak pozostanie" - dodał Duda.

Podkreślił, że musi być odizolowany i "w sposób żelazny" razem z żoną przestrzega tych zasad izolacji.

Przeprosił tych wszystkich, którzy są narażeni na procedury kwarantanny w związku z tym, że spotykali się z nim w ostatnich dniach.

"Gdybym odczuwał jakiekolwiek symptomy koronawirusa, proszę mi wierzyć, wszystkie spotkania byłyby odwołane. Staraliśmy się zachować środki ostrożności wszystkie, które w ostatnim czasie były wdrażane - maseczki, rękawiczki w sytuacji bezpośredniego zetknięcia. Mam nadzieję, że nikt z państwa nie zachoruje, wierzę w to, że te środki ochrony także trzymane odległości, dystanse społeczne były wystarczające" - powiedział Duda.

Prosił, by dbać o seniorów, podkreślił, że zbliża się Uroczystość Wszystkich Świętych i Zaduszki, czyli okres, w którym tradycyjnie spotykamy się z rodziną, w tym z naszymi rodzicami i dziadkami.

"Proszę, żebyśmy byli szczególnie na nich wyczuleni, to zwłaszcza dla nich koronawirus jest niebezpieczny. Prosiłbym, aby w miarę możliwości seniorzy pozostali w domu, aby w miarę możliwości nie wychodzili w miejsca publiczne, gdzie teoretycznie mogą ulec zarażeniu" - powiedział prezydent.

Prosił, by być wyczulonym na potrzeby seniorów, pytać, czy czegoś nie potrzebują.

Na zakończenie prezydent podziękował za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia, które otrzymał. (PAP)

Autor: Karol Kostrzewa

From Wikimedia Commons

Od soboty cała Polska strefą czerwoną, nauka w klasach 4-8 w trybie zdalnym

Od soboty, 24 października, cała Polska będzie strefą czerwoną, nauka w szkołach podstawowych w klasach 4-8 będzie odbywać się trybie zdalnym, młodzież będzie mogła wychodzić pod opieką dorosłych, a lokale gastronomiczne przez 2 tygodnie będą świadczyły tylko usługi na wynos.

Wszystkie nowe obostrzenia, o których poinformował w piątek premier Mateusz Morawiecki będą obowiązywać od soboty 24 października i cała Polska od tego czasu będzie strefą czerwoną.

NAUKA I EDUKACJA

- nauka w szkołach podstawowych w klasach 4-8 będzie odbywać się trybie zdalnym

- w godzinach od 8 do 16 młodzież będzie mogła wychodzić tylko pod opieką osoby dorosłej

- szkoły ponadpodstawowe i wyższe będą funkcjonować w trybie zdalnym

KULTURA I SPORT

- wydarzenia sportowe będą odbywać się bez udziału publiczności

- wydarzenia kulturalne będą mogły odbywać się z maks. udziałem 25 proc. publiczności

- zawieszona zostaje działalność siłowni, basenów, aquaparków

GOSPODARKA

- lokale gastronomiczne będą mogły organizować jedynie dania na wynos przez okres dwóch tygodni, a okres obowiązywania tego obostrzenia może zostać przedłużony

- zawieszona będzie działalność sanatoriów

- w sklepach będą obowiązywały limity 5 osób na 1 kasę w lokalach do 100 m kw, a w lokalach powyżej 100 m kw limit 1 osoby na 15 m kw

- w transporcie publicznym będzie mogło zostać zajętych jedynie 50 proc. miejsc siedzących lub 30 proc. wszystkich

ŻYCIE SPOŁECZNE

- będzie obowiązywał zakaz spotkań, zebrań, imprez i zgromadzeń publicznych większej liczbie niż pięć osób; wyjątki to osoby mieszkające razem i cele zawodowe

SENIORZY

- będą obowiązywały ograniczenia przemieszczania się seniorów powyżej 70. roku życia, z wyłączeniem wykonywania czynności zawodowych, zaspokojenia niezbędnych potrzeb życiowych, sprawowania lub uczestniczenia w wydarzeniach kultu religijnego

- uruchomiony zostanie program Korpus Wsparcia Seniorów

- apel premiera o nieprzemieszczanie się i pozostanie w domach dotyczy wszystkich niepracujących seniorów powyżej 70. roku życia (PAP)

autor: Mateusz Roszak

 

Illustration 186756565 © Inkdropcreative1 | Dreamstime.com

JWA MIP – pierwszy w Polsce system płatności elektronicznych obsługujący działalność nierejestrowaną (MediaRoom)

Aby świadczyć usługi nie trzeba rejestrować działalności gospodarczej, zatrudniać księgowej, wynajmować biura czy co miesiąc opłacać zaliczek na podatek.

Polskie regulacje prawne od 2018 pozwalają wykonywać działalność zarobkową w formie działalności nierejestrowanej. I to właśnie ta forma w trakcie lockdownu bardzo się rozwinęła. Z racji prostoty jej prowadzenia skala rozwoju tej formy zaskoczyła wszystkich.

Spółka JWA S.A. to startup house działający od 2015. Specjalizuje się w realizacji projektów na zlecenie innych podmiotów jak również posiadający swoje autorskie rozwiązania, głównie w zakresie zarządzania. Podczas realizacji poszczególnych projektów z obszaru fintech napotkali problemy związane z obsługą płatności bezgotówkowych pomiędzy osobami fizycznymi. Przykładowo, pan Kowalski świadczy usługę koleżeńską lub nierejestrowaną dla innych osób - żaden operator płatności nie chciał obsłużyć takiego modelu rozliczeń bezpośrednich. Zawsze po jednej stronie transakcji powinien być podmiot gospodarczy i najlepiej gdyby transakcje dokonywane były przez sklep internetowy. To zrozumiałe, bo z punktu widzenia operatora płatności to najbezpieczniejsze i najprostsze rozwiązanie. Ale projekty, które obsługiwała spółka potrzebowały czegoś innego. Dlatego od 2019 JWA S.A. rozpoczęła prace nad własną autorską, platformą płatności.

Pandemia COVID-19 pokazała, że przypuszczenia były słuszne. Rynek usług C2C bardzo się rozwinął a płatności dokonywane są aktualnie bezpośrednio między uczestnikami transakcji gotówkowych lub zwykłymi przelewami. To rodzi pewne zagrożenia podatkowe oraz problemy dotyczące przejrzystości transakcji w kontekście rezygnacji z usługi czy reklamacji dostarczonego towaru.

Jakie formalności są niezbędne do uruchomienia platformy obsługującej płatności bezpośrednie MIP JWA?

Najważniejsze było wpisanie spółki na listę KNF (Komisja Nadzoru Finansowego) jako Małej Instytucji Płatniczej. Uzyskanie wpisu zajęło prawie 10 miesięcy. Przygotowanie i wdrożenie procedur, modeli działania poszczególnych linii wsparcia użytkowników musi gwarantować najwyższy poziom bezpieczeństwa, ale przede wszystkim być proste w obsłudze dla przysłowiowego pana Kowalskiego.

Przygotowane mechanizmy pozwolą uruchomić produkt wypełniający lukę na najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynku płatności w Europie.

Źródło informacji: JWA - MIP

UWAGA: Za materiał opublikowany przez redakcję PAP MediaRoom odpowiedzialność ponosi jego nadawca, wskazany każdorazowo jako „źródło informacji”.

Obraz StockSnap z Pixabay

Polska będzie miała elektrownię atomową

Polska i USA porozumiały się w sprawie Programu Polskiej Energetyki Jądrowej oraz cywilnego przemysłu jądrowego w Polsce. Rozmowę toczono przy użyciu komunikatorów internetowych. Uczestniczył w niej sekretarz energii USA Dan Brouillette w Waszyngtonie i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski w Warszawie.

„Porozumienie to pod kilkoma względami kamień milowy” powiedziała ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher.

„Dzięki temu energia jądrowa nigdy nie była bardziej dostępna, elastyczna i bezpieczna” dodała. „Jesteśmy gotowi pomóc naszym partnerom osiągnąć bezpieczeństwo energetyczne dostarczając zarówno technologii, jak i finansowania”.

Umowa, zawarta przy okazji 5. szczytu Inicjatywy Trójmorza, zacznie obowiązywać po wymianie not dyplomatycznych stwierdzających spełnienie przez obie umawiające się strony wymagań dla jej wejścia w życie.

„Zgodnie z postanowieniami umowy” powiedział Krzysztof Szczerski, szef gabinetu prezydenta RP. „W ciągu 18 miesięcy Polska i USA przygotują wspólnie raport, który będzie stanowił podstawę dla polskiego rządu do decyzji o ostatecznym wyborze partnera do realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej”.

„W tym czasie czołowe amerykańskie firmy sektora cywilnej energetyki jądrowej przeprowadzą prace przygotowawcze i projektowe w zakresie budowy elektrowni jądrowych w Polsce. Równolegle przedstawiciele obu rządów, wspólnie z amerykańskimi instytucjami finansowymi, przygotują opcje finansowania dla Programu” oznajmił na koniec swojej wypowiedzi Szczerski.

Program Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) przewiduje budowę sześciu reaktorów jądrowych o łącznej mocy 6-9 GW. Pierwszy ma być według tego, co zostało zapisane w umowie, będzie gotowy w 2033 r.

 

Image by Markus Distelrath from Pixabay

Prokuratura: wniosek o tymczasowe aresztowanie m.in. Ryszarda K., wobec R. Giertycha m.in. 5 mln kaucji

Wobec 5 podejrzanych, w tym Ryszarda K., prokuratura wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie; wobec Romana G. m.in. 5 mln zł kaucji, zakaz opuszczania kraju i dozór policyjny - oświadczył w sobotę prok. Jacek Motawski, szef Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.

"Po wykonaniu czynności procesowych z wszystkimi 12 zatrzymanymi osobami podjęto decyzję o skierowaniu wobec pięciu z nich, to jest Ryszarda K., Sebastiana J., Piotra Ś., Piotra W. oraz Michała Ś. wniosków do Sądu Rejonowego Stare Miasto w Poznaniu o zastosowanie środka zapobiegawczego o charakterze izolacyjnym w postaci tymczasowego aresztowania" - powiedział Motawski podczas konferencji prasowej dotyczącej śledztwa, w którym zatrzymany został m.in. Roman Giertych.

"Wobec Romana G., po skutecznym ogłoszeniu mu postanowieniu o przedstawieniu zarzutów, zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 5 milionów złotych, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi" - dodał prokurator. (PAP)

Prokuratura: wniosek o tymczasowe aresztowanie m.in. Ryszarda K., wobec R. Giertycha m.in. 5 mln kaucji

Rekonstrukcja rządu - zmniejszenie liczby ministerstw z 20 do 14, kilku nowych ministrów i zmiana zakresu kompetencji

W wyniku rekonstrukcji rządu liczba ministerstw zmniejszyła się z 20 do 14. Część resortów została zlikwidowana, a zakres ich kompetencji został podzielony na nowe lub istniejące resorty. W rządzie pojawiły się też nowe nazwiska, w tym: wicepremier Jarosław Kaczyński, Przemysław Czarnek i Grzegorz Puda.

Przed rekonstrukcją rządu Morawiecki kierował pracami 20 resortów. Według listy przekazanej PAP przez KPRM, w wyniku rekonstrukcji powstanie ich 14.

W skład rządu weszło czterech wicepremierów: Jarosław Kaczyński, Jacek Sasin, Piotr Gliński i Jarosław Gowin. W poprzednim gabinecie Morawieckiego w randze wicepremiera byli: Jacek Sasin, Piotr Gliński i Jadwiga Emilewicz.

Niektóre z funkcjonujących resortów zostaną poszerzone o dodatkowe działy.

Resort rozwoju (kierowany dotychczas przez Jadwigę Emilewicz) przekształcony zostaje w ministerstwo rozwoju, pracy i technologii - jego szefem będzie Jarosław Gowin. Ministerstwo środowiska (kierowane przez Michała Wosia) i ministerstwo klimatu (kierowane przez Michała Kurtykę) zostają połączone w ministerstwo klimatu i środowiska, którym pokieruje Kurtyka.

Z kolei Piotr Gliński będzie szefował nowemu resortowi kultury, dziedzictwa narodowego i sportu. Swoją funkcję utrzymał Tadeusz Kościński, który zostanie szefem nowego ministerstwa finansów i funduszy. Natomiast nowym ministerstwem edukacji i nauki pokieruje Przemysław Czarnek (dotychczas resortem nauki i szkolnictwa wyższego kierował Wojciech Murdzek, a resortem edukacji narodowej - Dariusz Piontkowski).

Zlikwidowane zatem zostaną: ministerstwo cyfryzacji (kierowany wcześniej przez Marka Zagórskiego), ministerstwo sportu (kierowany przez Danutę Dmowską-Andrzejuk), ministerstwo gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej (kierowane przez Marka Gróbarczyka), funduszy i polityki regionalnej (kierowane przez Małgorzatę Jarosińską-Jedynak) oraz resort środowiska (połączony z resortem klimatu), ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego.

W niezmienionej formule będą funkcjonować: ministerstwo obrony narodowej, kierowane ponownie przez Mariusza Błaszczaka, ministerstwo spraw zagranicznych kierowane nadal przez Zbigniewa Raua, ministerstwo aktywów państwowych, kierowany wciąż przez wicepremiera Jacka Sasina, ministerstwo rolnictwa i rozwoju wsi, kierowane przez nowego ministra Grzegorza Pudę, który zastąpi Jana Krzysztofa Ardanowskiego, ministerstwo infrastruktury, kierowane ponownie przez Andrzeja Adamczyka, ministerstwo sprawiedliwości, kierowane ponownie przez Zbigniewa Ziobrę, ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji, kierowane ponownie przez Mariusza Błaszczaka, a także ministerstwo zdrowia - kierowane nadal przez Adama Niedzielskiego.

Ponadto dotychczasowe ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej będzie funkcjonować jako ministerstwo rodziny i polityki społecznej, którym nadal kierować będzie Marlena Maląg – Minister Rodziny i Polityki Społecznej.

W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w randze ministra-członka Rady Ministrów pozostaną: Michał Dworczyk (jako szef KPRM) i Łukasz Schreiber. Konrad Szymański będzie w KPRM pełnił funkcję ministra ds. UE. Do KPRM wejdzie również dwóch nowych ministrów: Michał Cieślak (z ramienia Porozumienia) oraz przedstawiciel Solidarnej Polski, którego nazwisko zostanie podane w innym terminie. (PAP)

 

Rekonstrukcja rządu - zmniejszenie liczby ministerstw z 20 do 14, kilku nowych ministrów i zmiana zakresu kompetencji

Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie praworządności w Polsce

Parlament Europejski przyjął w czwartek rezolucję, zgodnie z którą w Polsce dochodzi do ciągłego pogarszanie się stanu praworządności w Polsce. Parlament ubolewa też z powodu "masowych aresztowań, których ofiarą padło 48 działaczy LGBTI". Rezolucję, za którą nie idą żadne prawne implikacje, poparło 513 europosłów, przeciw było 148, a wstrzymało się od głosu 33.

W głosowaniu rezolucji europosłowie PO i Lewicy opowiedzieli się za jej przyjęciem, przeciwko głosowali natomiast parlamentarzyści PiS. PSL wstrzymał się od głosu. To dziesiąta rezolucja dotyczącą stanu praworządności w Polsce od 2016 r.

W dokumencie, który ma charakter niewiążący, Parlament Europejski wyraża obawy dotyczące systemu legislacyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa i praw podstawowych w Polsce.

Posłowie są głęboko zaniepokojeni, że sytuacja w Polsce uległa znacznemu pogorszeniu od czasu wszczęcia przez Komisję postępowania na mocy art. 7 przeciwko Polsce, w 2017 roku.

Wzywają oni Radę i Komisję Europejską, aby nie stosowały wąskiej interpretacji zasady praworządności i w pełni wykorzystały potencjał procedury przewidzianej w art. 7 ust. 1 TUE, w odniesieniu do wszystkich zasad zapisanych w art. 2 unijnego traktatu. Podkreślając, że ostatnie wysłuchanie odbyło się w grudniu 2018, co jest terminem bardzo już odległym. Europosłowie wzywają Radę do niezwłocznego działania, "w świetle przytłaczających dowodów na pogarszanie się sytuacji".

Parlament w rezolucji głęboko ubolewa z powodu "masowych aresztowań, których ofiarą padło 48 działaczy LGBTI" 7 sierpnia 2020 r., jak i oficjalnego stanowiska Episkopatu Polski, "w którym apeluje się o terapię nawrócenia dla osób LGBTI".

Rezolucję poparli europosłowie PO: Magdalena Adamowicz, Bartosz Arłukowicz, Jerzy Buzek, Jarosław Duda, Tomasz Frankowski, Andrzej Halicki, Danuta Hübner, Ewa Kopacz, Janusz Lewandowski, Elżbieta Łukacijewska, Janina Ochojska, Jan Olbrycht i Radosław Sikorski.

Poparli ją również europosłowie Lewicy: Marek Belka, Marek Balt, Robert Biedroń, Włodzimierz Cimoszewicz, Łukasz Kohut, Bogusław Liberadzki, Leszek Miller.

Przeciwko rezolucji zagłosowali europosłowie PiS: Adam Bielan, Joachim Brudziński, Ryszard Czarnecki, Anna Fotyga, Patryk Jaki, Krzysztof Jurgiel, Karol Karski, Beata Kempa, Izabela Kloc, Joanna Kopcińska, Zdzisław Krasnodębski, Elżbieta Kruk, Zbigniew Kuźmiuk, Ryszard Legutko, Beata Mazurek, Andżelika Możdżanowska, Tomasz Poręba, Elżbieta Rafalska, Bogdan Rzońca, Jacek Saryusz-Wolski, Beata Szydło, Dominik Tarczyński, Grzegorz Tobiszowski, Witold Waszczykowski, Jadwiga Wiśniewska, Anna Zalewska i Kosma Złotowski.

Europosłowie PSL Krzysztof Hetman, Adam Jarubas, Jarosław Kalinowski z kolei wstrzymali się od głosu.

Sprawozdawca rezolucji, hiszpański eurposeł Juan Fernando López Aguilar (socialiści i demorkacji) poinformował po głosowaniu, że "szerokie poparcie dla tego raportu jest najlepszą odpowiedzią na zarzuty o lewicowy spisek".

"Polski rząd zapomniał, że w demokracji nie chodzi o rządy większości, ale o poszanowanie prawa unijnego, pluralizm, prawo do sprzeciwu i ochronę mniejszości. Parlament wydał kilka rezolucji w tej sprawie, a Komisja wszczęła cztery postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, jednak władze polskie nadal odmawiają poszanowania wartości europejskich i nadal działają wbrew europejskiemu porządkowi prawnemu. Najwyższy czas, aby Rada zakończyła postępowanie na mocy art. 7 w sposób nadający mu znaczenie" - powiedział.

Przed głosowaniem europosłanka Beata Kempa (PiS) powiedziała PAP, że rezolucja jest przykładem liberalno-lewicowego trendu, którzy zmierza w stronę ingerencji w suwerenność państw.

"Polski rząd ma prawo do reform. Unia rzuca nam kłody pod nogi i traktuje nas w nierówny sposób. To seans nienawiści, który wzniecają polscy europosłowie opozycji wśród swoich kolegów, prosząc wręcz, żeby przyszli im z odsieczą. Rozpaczliwie starają się powrócić do władzy" - stwierdziła.

Wiceszefowa KE Viera Jourova zapowiedziała podczas poniedziałkowej debaty w PE, że KE wkrótce zdecyduje o kolejnych krokach w procedurze przeciw Polsce dot. sądownictwa. Europosłowie centrolewicy wskazywali, że w Polsce trwa kryzys praworządności. Europosłowie PiS i części innych frakcji bronili reform polskiego rządu.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

 

Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie praworządności w Polsce

Polska publikuje nową listę z zakazami lotów do 30 państw

Opublikowane we wtorek w Dzienniku Ustaw rozporządzenie Rady Ministrów przewiduje objęcie zakazami połączeń lotniczych 30 państw. Jedynym dopisanym do listy państwem jest Francja, wykreślone z niej zostały m.in. Rumunia, Meksyk czy Indie.

Rozporządzenie wchodzi w życie 16 września i będzie obowiązywać do 29 września 2020 r.

Poprzednia lista zawierała 44 pozycje. W stosunku do niej, z nowej zniknęły: Suazi, Meksyk, Katar, Albania, Armenia, Dominikana, Ekwador, Indie, Kosowo, Kazachstan, Macedonia Północna, Malta, RPA, Salwador, Rumunia i Luksemburg.

Rozporządzenie nie dotyczy lotów wyczarterowanych przed dniem wejścia w życie rozporządzenia na zlecenie organizatora turystyki lub podmiotu działającego na jego zlecenie.

Francja jest jedynym nowym krajem na liście. Zakaz obowiązuje również wobec: Belize, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Brazylii, Bahrajnu, Hiszpanii, Izraela, Kataru, Kuwejtu, Libii, Argentyny, Chile, Gwatemali, Hondurasu, Iraku, Kolumbii, Kostaryki, Libanu, Malediwów, Mołdawii, Namibii, Panamy, Paragwaju, Peru, Surinamu, Wysp Zielonego Przylądka, USA, Boliwii i Bahamów.(PAP)

 

Obraz b1-foto z Pixabay 

Polska publikuje nową listę z zakazami lotów do 30 państw

MEN będzie działał na rzecz zminimalizowania skutków pandemii dla szkolnictwa polonijnego

MEN będzie współpracować z polskimi środowiskami oświatowymi na świecie na rzecz zminimalizowania negatywnych skutków pandemii COVID 19 dla szkolnictwa polonijnego – zadeklarował minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski w liście do polskich środowisk oświatowych za granicą.

Szef MEN wystosował ten list w związku z rozpoczęciem roku szkolnego 2020/2021. MEN opublikowało go w środę na swojej stronie internetowej.

"Oświata polonijna poza granicami kraju to doskonalenie znajomości języka polskiego i podnoszenie poziomu wiedzy o Polsce, ale nade wszystko kształtowanie tożsamości narodowej i umacnianie postaw patriotycznych. To inwestycja w młode pokolenie, które dzięki znajomości języka polskiego, historii, kultury i tradycji kraju przodków, pełni rolę ambasadorów polskości na świecie" – napisał w liście Pionkowski.

"Naszym wspólnym celem powinno być dotarcie z ofertą nauczania języka polskiego do kolejnych grup uczniów" – napisał Piontkowski, zwracając się do nauczycieli, uczniów i rodziców ze szkół polskich za granicą.

Zapewnił, że ministerstwo będzie nadal wspierać ich działania poprzez kierowanie nauczycieli do pracy w szkołach, organizowanie doskonalenia zawodowego nauczycieli, wyposażenie szkół w podręczniki i pomoce dydaktyczne oraz, o ile pozwoli sytuacja epidemiologiczna, organizowanie letniego wypoczynku dla młodzieży polonijnej i wspieranie współpracy szkół polonijnych ze szkołami w Polsce.

Poinformował, że w 2020 r. w ramach zadania publicznego MEN "Organizowanie doskonalenia zawodowego nauczycieli prowadzących nauczanie języka polskiego, historii, geografii, kultury polskiej oraz innych przedmiotów nauczanych w języku polskim za granicą" we współpracy z polskimi środowiskami oświatowymi za granicą zostaną przygotowane podręczniki i pomoce dydaktyczne dla uczniów szkół polonijnych w Argentynie, Białorusi, Brazylii, Irlandii, Niemczech, Ukrainie i Wielkiej Brytanii.

"Pragnę zapewnić, że resort edukacji narodowej będzie współpracować z polskimi środowiskami oświatowymi na świecie na rzecz zminimalizowania jej negatywnych skutków dla szkolnictwa polonijnego" – napisał Piontkowski.

Nauczycielom, "którzy dzieląc się swoją wiedzą, kształtują postawy patriotyczne i charaktery młodych ludzi dorastających poza granicami kraju", życzył entuzjazmu, wytrwałości i zadowolenia z wykonywanej pracy.

Uczniom życzył, aby wyrastali na obywateli świata świadomych swoich korzeni i dumnych z bycia Polakiem, a rodzicom wielu okazji do dumy i radości z ich dokonań. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

 

foto : twitter / gloslivezaolzie

MEN będzie działał na rzecz zminimalizowania skutków pandemii dla szkolnictwa polonijnego

Moorhouse: Polska we wrześniu 1939 r. broniła się dzielnie i nie przegrała łatwo

Pokutujące przeświadczenie, że Polska we wrześniu 1939 r. została łatwo i szybko pokonana przez Niemcy jest błędne, co jednak nie znaczy, że starcie mogło się zakończyć innym wynikiem niż jej porażką – mówi PAP brytyjski historyk Roger Moorhouse. Dodaje, że niejednokrotnie Niemcy byli pod wrażeniem polskiej obrony.

„Polska była we wrześniu 1939 r. w bardzo trudnym położeniu, mając Niemcy praktycznie z trzech stron i Związek Sowiecki na wschodzie, oraz armię, która nie była tak technologicznie zaawansowana jak niemiecka. Mając to wszystko na uwadze, trzeba powiedzieć, że Polska broniła się całkiem dobrze i stawiała opór dość mężnie. To nie znaczy, że w każdym aspekcie dobrze, ale jest wystarczająco dużo przykładów, że broniła się dzielnie” – mówi Moorhouse. Dodaje, że niejednokrotnie nawet Niemcy byli pod wrażeniem zaciętości polskiej obrony, np. w bitwie pod Mławą.

Brytyjski historyk wskazuje, że krytykując Polskę za brak efektów we wrześniu 1939 r. warto mieć na uwadze porównanie z Francją. Jak wyjaśnia, miała ona armię porównywalną do niemieckiej pod względem technologii i sprzętu, walczyła tylko na jednym froncie, od północnego-wschodu, i nie została zaatakowana od tyłu jak Polska, a mimo to broniła się w 1940 r. tylko nieco dłużej, niż Polska w 1939 r.

Moorhouse podkreśla, że sowiecka inwazja 17 września podważyła wszelkie polskiego oporu, ale nie można powiedzieć, by ona była w jakimkolwiek stopniu czynnikiem decydującym w kwestii rezultatu, bo Niemcy już wtedy doszli do linii demarkacyjnej i byliby w stanie kontynuować inwazję.

Zwraca on uwagę, że porażka we wrześniu 1939 r. była dużym szokiem dla polskiego społeczeństwa. „To interesujące, ale w Polsce w przededniu września 1939 r. panował nawet swoisty entuzjazm w związku z wojną. Było powszechne poczucie, że oczyści ona atmosferę, rozwiąże problem niemieckiego wymachiwania szabelką na zachodniej granicy. Źródła tego sięgają 1920 r. Pamięć polskiego zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej zaciemniła obraz sytuacji w umysłach wielu ludzi, a także utrwaliła polskie tradycje militarne z 1920 r., gdy armia opierała się na kawalerii” – mówi.

Historyk wskazuje, że w 1939 r. każda armia miała kawalerię, ale "w przypadku polskiej dysproporcja między nią a wojskami pancernymi była większa". Jak wyjaśnia, po części wynikało to z kwestii finansowych, z tego że nie inwestowano w wystarczającym stopniu w armię, ale po części także z mentalnościowych. „W Polsce po zwycięstwie w 1920 r. niezwykle wzrosło poczucie własnych możliwości, że skoro zdołała ona pokonać Sowietów pod Warszawą, to może teraz pokonać Niemców. I to zostało okrutnie zweryfikowane w 1939 r.” – mówi.

Moorhouse wylicza też błędy jakie popełniła polska armia przed 1939 r. Zwraca uwagę na brak wystarczających inwestycji w siły zbrojnie, czy problemy z komunikacją już trakcie działań zbrojnych.

„Ale to wszystko pomija główny punkt, jakim jest to, że Polska była w niemożliwej do wygrania sytuacji. Stając naprzeciwko Niemiec, które były najbardziej zaawansowaną technologicznie armią na świecie. I to stając wobec tego wroga praktycznie z trzech stron. Przy całym tym krytycyzmie, trudno powiedzieć, jak Polska mogłaby zatrzymać przegraną. Mogłaby ją opóźnić o pewien czas, bronić się nieco dłużej, gdyby miała więcej czołgów, gdyby rozwiązała ten problem komunikacyjny. Ale nie widzę fundamentalnej różnicy jeśli chodzi o ostateczny wynik, Niemcy by wygrały tak czy inaczej, szczególnie w sytuacji sowieckiej inwazji, która podważyła wszelkie plany obrony” – podkreśla Moorhouse.

Roger Moorhouse jest brytyjskim historykiem i pisarzem specjalizującym się w historii II wojny światowej. Jest autorem kilkunastu książek na ten temat. Najnowsza z nich, wydana w zeszłym roku "Polska 1939. Pierwsi przeciwko Hitlerowi" opowiada o podjętej przez Polskę obronie po tym, jak została zaatakowana we wrześniu 1939 roku przez niemieckie, a później sowieckie wojska. Książka, która w Wielkiej Brytanii została wydana pod tytułem "First to Fight: The Polish War 1939" pod koniec lutego tego roku weszła do finału konkursu na brytyjską książkę wojskową 2019 roku. Inne jego najważniejsze książki to "Pakt diabłów. Sojusz Hitlera i Stalina" o współpracy niemiecko-sowieckiej w latach 1939-1941 i "Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie".

Z Londynu Bartłomiej Niedzński (PAP)

 

foto : twitter / Polandww2

Moorhouse: Polska we wrześniu 1939 r. broniła się dzielnie i nie przegrała łatwo

Badanie: blisko 2/3 polskich firm tnie koszty działalności, 7 proc. planuje redukcję zatrudnienia

Blisko 2/3 polskich firm tnie koszty działalności, ale tylko 7 proc. planuje redukcję zatrudnienia - wynika z IX fali badania kondycji firm i nastrojów pracowników przeprowadzonego pod koniec sierpnia 2020 r. przez Polski Fundusz Rozwoju i Polski Instytut Ekonomiczny.

Na koniec sierpnia udział firm planujących redukcję zatrudnienia wzrósł o 1 pp. w porównaniu do końca lipca, a planujących zwiększenie zatrudnienia zmalał o 2 pp. i wynosił odpowiednio 7 proc. i 11 proc. - czytamy.

Jak wskazał Instytut, wśród dużych przedsiębiorstw zmalał odsetek firm planujących wzrost zatrudnienia (-8 pp.) i równocześnie odsetek mających w planach zmniejszenie zatrudnienia (-6 pp.). O 4 pp. wzrósł za to odsetek firm handlowych planujących zwiększenie zatrudnienia.

W porównaniu do początku kwietnia widać, że udział firm planujących utrzymanie zatrudnienia zwiększył się z 62 proc. do 79 proc. na koniec sierpnia (+17 pp.). Jednocześnie odsetek firm planujących zwiększenie zatrudnienia wzrósł o 9 pp., a odsetek planujących zmniejszenie zatrudnienia zmalał o 21 p proc. - czytamy.

Z badania wynika, że w lipcu i sierpniu 84 proc. przedsiębiorców nie dokonało żadnych zmian kadrowych. 6 proc. firm zmniejszyło liczbę zatrudnionych, a 9 proc. zwiększyło liczbę pracowników. Zwiększenie zatrudnienia najczęściej występowało w firmach małych (14 proc.). W parze z deklaracjami firm idą spokojne nastroje pracowników. Łącznie 76 proc. ocenia, że utrata pracy w najbliższych trzech miesiącach jest zdecydowanie lub raczej nieprawdopodobna.

W porównaniu do wyników V fali badania, z końca maja odsetek firm, które utrzymały dotychczasowe wynagrodzenia, wzrósł o 7 pp. do 88 proc., a odsetek firm, które obniżyły wynagrodzenia zmalał o 8 pp. do 6 proc. Odsetek firm dokonujących redukcji wynagrodzeń spadł z poziomu 18 proc. na koniec kwietnia do 6 proc. na koniec sierpnia - wskazano.

Jak zaznaczył zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Andrzej Kubisiak, w okresie wakacyjnym na rynku pracy przeważały strategie przewidujące status quo pod względem wynagrodzeń i stanu zatrudnienia lub poprawy obu tych wskaźników. "Oznacza to, że w sezon jesienno-zimowy, pomimo utrzymującego się zagrożenia epidemiologicznego, polskie firmy wchodzą z większym optymizmem niż jeszcze pół roku temu, czego oznaką tego przywracanie części pracowników do pełnego wymiaru czasu pracy" - ocenił.

Dodał, że pomimo pojawienia się w naszym kraju pierwszej od trzech dekad recesji, Polacy nie przeczuwają ryzyka bezrobocia, a co za tym idzie nie ograniczają w znaczący sposób swoich planów konsumpcyjnych.

Wskazał, że wdrażanie systemów pracy zdalnej jest elementem strategii dla 23 proc. podmiotów. Ich wprowadzenie stanowi priorytet w ciągu najbliższych 12 miesięcy dla 38 proc. dużych firm oraz 17 proc. mikrofirm.

Z badania PIE wynika ponadto, że pandemia zmusza firmy do cięcia kosztów działalności. Łącznie 63 proc. przedsiębiorstw deklaruje takie działania jako element swojej strategii. Do innych należą wprowadzanie nowych produktów/usług i ekspansja na nowe rynki (52 proc.), a także wykorzystywanie wielokanałowej sprzedaży (40 proc.) - czytamy.

Pandemia wpłynęła również na spadek udziału firm, które korzystają z niektórych zewnętrznych form finansowania. Pod koniec sierpnia 35 proc. ankietowanych przedsiębiorstw deklarowało korzystanie z kredytu bankowego. Mniejszą popularnością cieszy się także kredyt kupiecki (z 21 proc. przed pandemią do 17 proc. obecnie) oraz usługi factoringowe (z 11 proc. do 8 proc.) - wskazano.

Autorzy badania podają, że coraz więcej firm pozytywnie ocenia swoją płynność finansową. 12 proc. przebadanych przedsiębiorstw odnotowało wzrost sprzedaży pod koniec sierpnia względem końca lipca. To wzrost o 6 pp. od początku kwietnia. Blisko połowa (47 proc.) przedsiębiorstw utrzymała sprzedaż na niezmienionym poziomie – to o 13 pp. więcej niż w pierwszej fali badania z początku kwietnia.

Prawie 2/3 przebadanych firm (64 proc.) ocenia swoją płynność finansową jako dostateczną, by przetrwać okres powyżej 3 miesięcy. To wzrost o 25 pp. w porównaniu do połowy kwietnia, kiedy taki stan deklarowało 39 proc. przedsiębiorstw w Polsce. Brak płynności finansowej dziś deklaruje jedynie 3 proc. firm – o 8 pp. mniej niż w połowie kwietnia - czytamy.

Według dyrektora PIE Piotra Araka, po zauważalnym spadku pod koniec lipca, kondycja finansowa polskich firm wraca do trendu wzrostowego, przynajmniej w ich odczuciach. "Od końca kwietnia do końca lipca obserwowaliśmy coraz więcej firm z nowymi zamówieniami. Szczególnie dobrze mają się duże przedsiębiorstwa" - wskazał.

Dodał, że w najnowszej fali badania tylko 10 proc. wszystkich przedsiębiorstw notuje wzrost zamówień, połowa utrzymuje stałą ich liczbę, a 1/3 odnotowuje spadek liczby nowych zamówień. (PAP)

Obraz Free-Photos z Pixabay 

 

Badanie: blisko 2/3 polskich firm tnie koszty działalności, 7 proc. planuje redukcję zatrudnienia

Od 2 września rząd planuje zakaz przylotów do Polski z lotnisk w 46 państwach

Zakaz przylotu do Polski samolotów z 46 państw ma zacząć obowiązywać 2 września tego roku - wynika z projektu rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie zakazów w ruchu lotniczym opublikowanego w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów. Chodzi m. in. o Francję i Hiszpanię.

"Projekt przewiduje wprowadzenie zakazu wykonywania, na lotniskach wpisanych do rejestru lotnisk cywilnych i lądowiskach wpisanych do ewidencji lądowisk, lądowania przewożących pasażerów cywilnych statków powietrznych wykonujących loty międzynarodowe" - napisano.

Zakaz zostanie wprowadzony w związku z zagrożeniem rozprzestrzeniania się zakażeń wirusem SARS CoV-2 w celu minimalizacji zagrożenia dla zdrowia publicznego.

Do Polski nie będą mogły przylatywać samoloty z Belize; Bośni i Hercegowiny; Czarnogóry; Federacyjnej Republiki Brazylii; Królestwa Bahrajnu; Królestwa Eswatini; Królestwa Hiszpanii; Meksykańskich Stanów Zjednoczonych; Izraela; Kataru; Kuwejtu; Libii; Albanii; Argentyny; Armenii; Chile; Chorwacji; Republiki Dominikańskiej; Ekwadoru; Francuskiej; Gwatemali; Hondurasu; Indii; Iraku; Kazachstanu; Kolumbii; Kosowa; Kostaryki; Republiki Libańskiej; Republiki Macedonii Północnej; Republiki Malediwów; Malty; Mołdawii; Namibii; Panamy; Paragwaju; Peru; Republiki Południowej Afryki; Republiki Salwadoru; Republiki Surinamu; Republiki Zielonego Przylądka; Rumunii; Stanów Zjednoczonych Ameryki; Wielkiego Księstwa Luksemburga; Wielonarodowego Państwa Boliwia; Wspólnoty Bahamów.

Zakaz lotów nie będzie obowiązywał, jeżeli dotyczyć to będzie samolotów wykonujących loty na zlecenie albo za zgodą premiera. Zakaz nie będzie dotyczył również lotów wojskowych.(PAP)

 Obraz wal_172619 z Pixabay 

Od 2 września rząd planuje zakaz przylotów do Polski z lotnisk w 46 państwach

KE odsyła sprawę przejęcia sieci Tesco w Polsce do UOKiK

Komisja Europejska poinformowała w czwartek, że skierowała do polskiego krajowego organu ochrony konkurencji ocenę planowanego przejęcia kontroli nad siecią supermarketów Tesco w Polsce. Nabywcą 301 sklepów brytyjskiej firmy jest duńska grupa Salling Group A/S.

Władze polskie zwróciły się do Komisji o przekazanie im tej sprawy wskazując, że transakcja może wpłynąć na konkurencję na lokalnych rynkach sprzedaży detalicznej codziennych towarów konsumpcyjnych w kraju.

"Zgromadzone przez Komisję dowody potwierdziły, że warunki pełnego przekazania sprawy zgodnie z art. 9 rozporządzenia UE w sprawie kontroli łączenia przedsiębiorstw zostały spełnione i że polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest najlepiej przygotowany do oceny skutków transakcji w Polsce" - podała KE w komunikacie.

Jak poinformowało w czerwcu Tesco, łączna wartość aktywów objętych transakcją wynosi 900 mln złotych (równowartość 181 mln funtów), przy czym łączne wpływy netto mają wynieść około 819 mln złotych (równowartość 165 mln funtów).

W roku finansowym 2019/2020 Tesco Polska wygenerowało sprzedaż, z wyłączeniem VAT oraz stacji benzynowych, w wysokości 1,368 mld funtów i zanotowało stratę operacyjną, nie uwzględniając specjalnych pozycji, w wysokości 24 mln funtów. W roku finansowym 2019/2020 sprzedane 301 sklepów w Polsce wygenerowało sprzedaż, wyłączając VAT i stacje benzynowe, w wysokości 947 mln funtów i zanotowało stratę przed opodatkowaniem w wysokości 107 mln funtów, uwzględniając pozycje specjalne (głównie koszty restrukturyzacji i utratę wartości).

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

 foto : twitter / tescoMediaPl

KE odsyła sprawę przejęcia sieci Tesco w Polsce do UOKiK

KE zaproponowała Polsce 11,2 mld euro na wsparcie miejsc pracy

KE przedstawiła w poniedziałek Radzie UE wniosek ws. przekazania Polsce 11,2 mld euro w nisko oprocentowanych pożyczkach na wsparcie miejsc pracy zagrożonych przez kryzys wywołany pandemią koronawirusa. W sumie do 15 krajów UE ma trafić w ramach tej inicjatywy 81,4 mld euro.

"Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by chronić miejsca pracy i źródła utrzymania. Dziś zrobiliśmy istotny krok w tym kierunku" - oświadczyła w poniedziałek przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.

Po zatwierdzeniu wniosków dotyczących Polski oraz innych krajów unijnych przez Radę UE wsparcie finansowe zostanie przekazane stolicom w formie pożyczek udzielanych na korzystnych warunkach.

Mają one pomóc państwom unijnym uporać się z nagłym wzrostem wydatków publicznych na utrzymanie zatrudnienia. Chodzi zwłaszcza o pokrycie kosztów bezpośrednio związanych z finansowaniem mechanizmów zmniejszania wymiaru czasu pracy i innych podobnych środków, m.in. wsparcia osób prowadzących działalność na własny rachunek, by chronić rynek pracy.(PAP)

 Obraz Michal Jarmoluk z Pixabay 

KE zaproponowała Polsce 11,2 mld euro na wsparcie miejsc pracy
 
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.