Cienka, nieprzekraczalna granica.

Cienka, nieprzekraczalna granica.

 Gdy w 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość przejmowało władzę, znalazło się kilkoro dziennikarzy, którzy krzyczeli "Nie straszcie PiSem. Dajmy im porządzić"
Pukałem się wtedy w czoło nie mogąc uwierzyć w to, co widzę. Nie trzeba było długo czekać, by przekonać się jak bardzo mylili się owi dziennikarze.

PiS demontaż kraju rozpoczął od demontażu Trybunału Konstytucyjnego, bo to był ich podstawowy wróg, który mógł im przeszkodzić w ich planach. Z założenia, demontaż Trybunału Konstytucyjnego mówi już wszystko, bo chodzi o kontrolę nad wyrokami zgodnymi z ustawą zasadniczą, lub nie, co jest podstawą demokratycznego państwa prawa.
Tak więc pod osłoną nocy zaprzysiężenie sędziów "dublerów" w miejsce prawidłowo powołanych, od których prezydent Duda nie odebrał przysięgi, było postawieniem stempla i marszem po swoje.

Kolejnym, genialnym krokiem, z punktu widzenia PiS, było natychmiastowe ogłoszenie i uruchomienie programu 500+
Jednym ruchem, ludzie stali się zakładnikami partii rządzącej, bo kto nie chce brać czego, co jest za darmo, choć de facto darmowe nie jest.
Później wszystko poszło już szybko. Przejęcie Spółek skarbu Państwa. Wielki atak na niezależne sądownictwo.

I właśnie wtedy ludzie pierwszy raz powiedzieli dość. Spore demonstracje w obronie sądów dały nadzieje, że PiS nawet mając swój Trybunał Konstytucyjny nie odważy się jawnie wprowadzać dyktatury.
Jednak genialne rozegranie taktyczne protestów z Dudą ukazującym się jako niezależny prezydent, uspokoiło nastroje społeczne. Ustawa jak wiemy powstała i to w jeszcze gorszej dla demokracji formie.  Wtedy pomyślałem sobie, że PiSu nie da się odsunąć od władzy w demokratyczny sposób. Że można ich pokonać tylko wielkim ruszeniem nie tylko dużych miast, ale i małych i wsi.

I gdy straciłem już nadzieję na takie ruszenie, nieomylny jak dotąd w zagarnianiu państwa Jarosław Kaczyński zrobił niewybaczalny błąd.

Ruszając nietykalny przez dziesięciolecia temat aborcji przekroczył cienką, nieprzekraczalną granicę. Założenie może i było logiczne. Trzy lata do wyborów, czas szalejącej pandemii.

Kaczyński przeliczył się jednak bardzo, bo pierwszy raz wszyscy ci, którzy wcześniej mówili: "sądy, Trybunał Konstytucyjny, mnie nie dotyczą" poczuli, że temat dotyczy każdego z nich, a jeśli nie ich osobiście, to ich dzieci, wnuków. Skala protestów, jaka nastała w Polsce przeszła oczekiwania wszystkich komentatorów.
Jarosław Kaczyński jedną, swoją decyzją wyprowadził na ulice setki tysięcy różnorodnych ludzi z miast, miasteczek i wsi. Wyprowadził, bo nikt rozsądny nie ma wątpliwości, że obecny Trybunał Konstytucyjny istnieje tylko z nazwy, a wszystkie decyzje podejmuje i zatwierdza osobiście Kaczyński.

Na ulice wyszli ludzie, wyszli w miejscach, w których nigdy wcześniej w historii nie miał miejsca nawet najmniejszy protest.
Beczka z prochem, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość uchyliła wieko, a podpalony lont zbliża się do niej w szybkim tempie.

Złość ludzi skumulowała się wyjątkowo mocno.

Zmęczeni pandemią zaczęli dawać temu upust, przez co protesty w sprawie aborcji szybko zmieniły się w polityczno społeczne. Sam nie wiem ile postulatów mają protestujący, ale jak się słucha każdego z nich, to różnorodność jest nieograniczona. Tak jak różnorodni są protestujący.
Nie wiem jak się skończy czas tego pospolitego ruszenia, ale wiem, że ludzie przestali się bać, bo zrozumieli, że każda władza swoimi rozporządzeniami prędzej czy później dotknie każdego z nich. 

KM

Comments powered by CComment

Author’s Posts

  • Narodowa kompromitacja

    Gdy Międzynarodowa Komisja Zdrowia WHO ogłosiła wirus Covid19 jako pandemię, w większości krajów padło najważniejsze pytani...

    Nov 16, 2020

  • Demokracja - populizm 1-0

    Populistyczne zapędy polityków zawsze robią głębokie podziały, bo jednym odbierają myślenie, ...

    Nov 09, 2020

  • Cienka, nieprzekraczalna granica.

     Gdy w 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość przejmowało władzę, znal...

    Nov 02, 2020