Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Kronika kryminalna

All Stories

Włochy/ Polak wzięty za złodzieja dotkliwie pobity w Cassino

39-letni Polak mieszkający w Cassino we Włoszech został wzięty za złodzieja i dotkliwie pobity przez trzech młodych ludzi, którzy z własnej inicjatywy patrolowali okolicę w związku z przypadkami kradzieży - podały media. Pobity został zabrany na komisariat.

Zanim Polak trafił do szpitala, spędził noc na posterunku policji jako podejrzany.

Szczegóły zdarzenia przedstawił portal „Il punto a Mezzogiorno”, informujący o życiu południa Włoch.

Mężczyzna wracał wieczorem na rowerze do domu. Zatrzymało go trzech młodych ludzi, którzy rzucili go następnie na ziemię, kopali i bili, także używając kija bejsbolowego. Na nic nie zdały się jego zapewnienia, że nie ma złych zamiarów i mieszka niedaleko.

Po godzinie Polak nakłonił napastników, którzy wzięli go za przestępcę, aby zadzwonili na policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze wysłuchali wyjaśnień samozwańczej straży osiedlowej i zabrali rowerzystę na komisariat. Ich podejrzenia wzbudziły narzędzia, jakie Polak miał w plecaku, i postanowili go za to spisać. Później okazało się, że narzędzia służą mu do wykonywania drobnych prac.

Nieporozumienie wyjaśniono dopiero nad ranem. Policjanci - jak zauważa portal - zdali sobie sprawę, że mają przed sobą ofiarę napaści. Polak, który zna pięć języków, pomaga czasem siłom porządkowym jako tłumacz. Policja wszczęła postępowanie wobec trzech sprawców agresji, których następnie zatrzymała. Pobitego Polaka odwieziono do szpitala.

Przytacza się wypowiedź siostry ofiary napaści: „Nasz pradziadek 70 lat temu walczył na tej ziemi o wolność, a oni pobili mojego brata”.

Jak przypomniano, obywatelskie patrole są dozwolone przez włoską policję, ale ich celem może być wyłącznie sygnalizowanie podejrzanych sytuacji siłom porządkowym.

Zwyczaj organizowania takich straży narodził się na północy kraju. Często mają one polityczne zabarwienie, bo wiele takich inicjatyw powstaje w kręgach prawicy, między innymi wśród sympatyków Ligi Północnej.

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

Łódzkie/ Policjant podejrzany o zabójstwo 36-latka

Zarzut zabójstwa 36-letniego mieszkańca powiatu kutnowskiego postawiła łódzka prokuratura okręgowa 29-letniemu policjantowi. W sobotę sąd zadecydował o jego aresztowaniu.

Poinformował o tym PAP rzecznik prokuratury Krzysztof Kopania. Dodał, że podejrzanemu może grozić kara dożywotniego więzienia.

Według dotychczasowych ustaleń do zabójstwa doszło w godzinach wieczornych 31 grudnia ub. roku. Zwłoki 36-latka odnalazła dzień później spacerująca kobieta. Znajdowały się na tylnej kanapie samochodu Audi, zaparkowanego w lesie, w jednej z miejscowości powiatu kutnowskiego.

Jak ustalono, samochód był własnością pokrzywdzonego. Na jego ciele znaleziono pięć ran postrzałowych i jedną ranę kłutą.

Podejrzany 29-letni policjant z jednej z jednostek powiatu kutnowskiego został zatrzymany, usłyszał zarzut zabójstwa. Podczas przesłuchania nie przyznał się do popełnienia zarzuconej zbrodni, odmówił składania wyjaśnień.

Według śledczych prawdopodobnym tłem zabójstwa były zobowiązania finansowe. (PAP)

Tunezyjczyk poszukiwany w związku z zamachem w Berlinie

Niemiecka policja poszukuje w związku z poniedziałkowym zamachem terrorystycznym w Berlinie Tunezyjczyka Anisa A. – poinformował w środę „Der Spiegel” w wydaniu internetowym.

Według tygodnika pod fotelem kierowcy ciężarówki użytej do zamachu znaleziono dokument tożsamości tego obywatela tunezyjskiego, „najprawdopodobniej zaświadczenie o tym, że ma pobyt tolerowany (w Niemczech)”. Z dokumentu wynika, że Anis A. urodził się w 1992 roku w mieście Tatawin.

„Der Spiegel” pisze, że podejrzany jest też znany pod innymi nazwiskami i datami urodzenia. Wydawany w Moguncji dziennik „Allgemeine Zeitung” podał z kolei, że podejrzany to Ahmed A. i że jego dokument został wystawiony w Nadrenii Północnej-Westfalii. Agencja dpa informuje, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa, że w tym kraju związkowym niezwłocznie podjęte zostaną "działania".

Według „Sueddeutsche Zeitung” i kilku innych mediów poszukiwany Tunezyjczyk został uznany za osobę „stanowiącą zagrożenie”; „Der Spiegel” wyjaśnia, że jest to stosowana przez policję kategoria osób, które są regularnie kontrolowane, ponieważ przypuszcza się, że w każdej chwili mogą próbować zamachu.

Wcześniej w środę niemieckie media informowały, że policja zatrzymała kolejnego podejrzanego w związku z poniedziałkowym zamachem w Berlinie, ale po jakimś czasie został on zwolniony. Pierwszego podejrzanego, zatrzymanego w poniedziałek pakistańskiego uchodźcę, zwolniono we wtorek z braku dowodów.

W ataku terrorystycznym na terenie jarmarku bożonarodzeniowego w Berlinie zginęło 12 osób. Jedną z ofiar jest polski kierowca ciężarówki, użytej do staranowania ludzi zgromadzonych na jarmarku. Według powiązanej z islamistami agencji Amak odpowiedzialność za zorganizowanie zamachu wzięło Państwo Islamskie. (PAP)

Dożywocie dla oskarżonego o zabójstwo 5 najbliższych

Karę dożywocia wymierzył w poniedziałek gliwicki sąd Dariuszowi P., któremu prokuratura zarzuciła, że dla uzyskania pieniędzy z ubezpieczenia podpalił swój dom w Jastrzębiu-Zdroju, zabijając żonę i czworo dzieci. Zgodnie z nieprawomocnym wyrokiem, P. będzie mógł wyjść na wolność najwcześniej po 35 latach.

Do pożaru w jednorodzinnym domu w Jastrzębiu-Zdroju doszło w maju 2013 r. Dariusz P. został zatrzymany i aresztowany pod koniec marca 2014 r.

Gliwicka prokuratura zarzuciła mu zabójstwo pięciu osób, a także usiłowanie zabójstwa szóstej - najstarszego syna, który ocalał z pożaru. Według oskarżenia, motywem zbrodni była chęć uzyskania pieniędzy z ubezpieczenia. Oskarżony, który miał poważne długi, zawarł szereg umów ubezpieczeń majątkowych i osobistych. To psychopata, który dla realizacji swoich potrzeb zaplanował i zrealizował ohydną zbrodnię – uważa prokuratura. Według oskarżenia, nie ma wątpliwości, że to P. podpalił dom – z logowań jego telefonu wynika, że w czasie wybuchu pożaru był w pobliżu.

Z opinii pożarniczej wynika, że zarzewia ognia w domu były w sześciu miejscach. Oskarżony nie przyznał się do winy – twierdzi, że w jego domu doszło do przypadkowego pożaru, a on sam w tym czasie był w innym miejscu, w oddalonym o ok. 10 km zakładzie w Pawłowicach, w którym montował meble. Podawany przez prokuraturę motyw obrona uważa za absurdalny, a opinie biegłych – za nierzetelne i niewiarygodne. Obrona domagała się uniewinnienia.(PAP)

KGP: prawie 1000 poszukiwanych na podstawie ENA przewieziono do Polski w tym roku

Prawie 1000 osób poszukiwanych na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i podejrzewanych o różne przestępstwa, m.in. zabójstwa i kradzieże, przewieziono samolotami do Polski od początku roku - wynika z najnowszych danych Komendy Głównej Policji.

"Konwoje zbiorcze, wykonywane samolotami wojskowymi pozwalają na jednoczesne przetransportowanie większej liczby osób poszukiwanych przez polski wymiar sprawiedliwości oraz na obniżenie kosztów eskorty" - powiedział PAP rzecznik komendanta głównego policji mł. insp. Mariusz Ciarka.

W ostatnich dniach na pokładzie dwóch wojskowych samolotów CASA wróciło z Wielkiej Brytanii do Polski 39 osób poszukiwanych przez wymiar sprawiedliwości. "Osoby, które dokonały przestępstw, aby uniknąć kary, często pokonują setki kilometrów, licząc, że wymiar sprawiedliwości ich nie dosięgnie" - powiedział Ciarka.

Jak poinformował, od stycznia do listopada 2016 roku w 333 konwojach funkcjonariusze sprowadzili do kraju 947 osób poszukiwanych na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Ponadto 650 osób zostało przekazanych na drogowych przejściach granicznych.

Policjanci niechętnie ujawniają kulisy tego rodzaju akcji. Nieoficjalnie przyznają jednak, że te operacje poprzedzają skrupulatne przygotowania. Tak było m.in. w przypadku Kajetana P., podejrzanego o zabójstwo lektorki języka włoskiego na warszawskiej Woli. Mężczyzna zdołał uciec aż na Maltę. Tam został zatrzymany w lutym i przetransportowany do Polski również wojskową CASĄ. Konwój był indywidualny, zdecydowano się jednak na wojskowy samolot m.in. z powodu dużego zainteresowania mediów - policjanci nieoficjalnie przyznawali, że w takiej sytuacji ryzyko transportu samolotem rejsowym jest duże.

Grzegorz Dyjak (PAP)

Bestialskie morderstwo w High Wycombe

Jakiś czas temu pisaliśmy o ataku nieznanych sprawców na Brytyjską rodzinę, w którym rzekomo miała zginąć jedna osoba. Do zdarzenia doszło kilka godzin po marszu milczenia upamiętniającego innego naszego zabitego rodaka. Informacje podawane wtedy przez media i przedstawicieli policji były fałszywe. Znamy już personalia zarówno ofiary, jak i sprawców.
W High Wycombe doszło tak naprawdę do zabójstwa Polski. Oficjalnie już wiadomo, że sprawcami czynu niebyli Brytyjczycy, tak jak wcześniej mówiono, a imigranci – 28-letni Ashan H. oraz 40-letni Usman A. Pierwszy z nich stanie przed sądem oskarżony o morderstwo, drugi natomiast o pomoc w zbrodni.
Mężczyźni byli jednocześnie sąsiadami Polki. Mieszkali tylko kilka domów od niej. Zarówno funkcjonariusze lokalnej policji, jak i polska ambasada w Londynie wykluczyli ksenofobiczny motyw morderstwa naszej rodaczki. Nieoficjalnie mówi się, że zamordowana kobieta – Zofia S. – była w związku z jednym ze sprawców, 28-letnim Ashanem H. Co więcej, jej sąsiad zeznał, iż miała z nim dziecko. Informacje te nie zostały jeszcze potwierdzone.

10 lat więzienia za pobicie obywatela Wielkiej Brytanii

10 lat – tyle grozi mężczyźnie, który pobił obywatela Wielkiej Brytanii pochodzenia egipskiego. Polak, który dopuścił się tak haniebnego czynu stanie przed sądem. Prokuratura zakończyła już swoje śledztwo. Do zdarzenia doszło w Gdańsku cztery miesiące temu. 38-letni Brytyjczyk został zaatakowany niedaleko jednego z gdańskich klubów. Nieznany mu napastnik uderzył go pięścią w twarz, w efekcie czego mężczyzna przewrócił się i uderzył głową o chodnik. Mimo, że świadkowie zdarzenia niemal niezwłocznie wezwali pogotowie, stan obywatela Wielkiej Brytanii przez długi czas klasyfikowany był jako ciężko.
Policja zatrzymała Polaka – napastnika dopiero miesiąc później. 33-letni mężczyzna niezwłocznie trafił do aresztu. Prokuratura zakończyła śledztwo dopiero wczoraj (8 sierpnia). Sprawa już niedługo trafi do odpowiedniego sądu. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Tatiana Paszkiewicz jest niemal pewna, iż mężczyzna dostanie wyrok skazujący. 33-latek przyznał się do winy.
Między Polakiem, a Brytyjczykiem miało dojść do ostrej wymiany zdań. Po krótkiej kłótni nasz rodak rzucił się na mężczyznę. Teraz został oskarżony „o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu”.

Nożownik w Czechach

Funkcjonariusze czeskiej policji poszukują mężczyzny, który w środę (3 sierpnia) krążył po Kladnie (miasto położone 40 kilometrów od Pragi) z nożem, krzycząc „Allah Akbar”. Władze dostały zgłoszenie od przypadkowego przechodnia, któremu ten chciał ukraść telefon komórkowy. „Krzykacza”, najprawdopodobniej uchodźcę zarejestrowały również kamery CCTV. Tamtejsza rzecznik policji poinformowała, że funkcjonariusze, w celu znalezienia mężczyzny, sięgnęli po wszystkie możliwe środki, łącznie z helikopterem wyposażonym w kamerę termowizyjną. Mimo, że posiadał przy sobie nóż, władze twierdzą, iż napastnik nie jest niebezpieczny. Świadkowie zdarzenia twierdzą, że mężczyzna płynnie mówił w języku czeskim, nie posiadał akcentu i biegał bez celu dzierżąc w ręku nóż z 12-centymetrowym ostrzem.

Nożownik zaatakował w centrum Londynu

Wczoraj (3 sierpnia), w godzinach wieczornych, na oko 19-letni nożownik zaatakował przechodniów na londyńskim Russell Square. Funkcjonariusze zareagowali niemal natychmiastowo i już po kilku minutach mężczyzna był obezwładniony. Oczywiście nie obyło się bez paralizatora. W tym czasie młodzieniec zdążył zabić jedną osobę, a kilka zranić. W tej sprawie wypowiedział się już przedstawiciel Metropolitan Police. Nie wiadomo, czy 19-latek działał sam czy też miał wspólników. Policja nie wyklucza również, że motyw młodzieńca mógł być stricto terrorystyczny. Schwytany nożownik przejdzie badania psychiatryczne, aby możliwe było stwierdzenie jego poczytalności.
Szczęście w nieszczęściu. Dzień wcześniej (2 sierpnia), burmistrz Londynu oficjalnie zapowiedział, że zwiększy liczbę funkcjonariuszy patrolujących stolicę. Jeszcze tej nocy na ulicę wyjechało kilka dodatkowych jednostek, zaś nad miasto wyleciały cztery policyjne śmigłowce. Docelowo liczba policjantów ma się zwiększyć o sześćset jednostek.
To nie pierwszy taki incydent na Russel Square. Plac w pobliżu Muzeum Brytyjskiego nie jest pozytywnie postrzegany przez mieszkańców Londynu za sprawą zamachu z 2005 roku. W wyniku działań terrorystycznych w metrze oraz autobusie zginęło wtedy 56 osób, zaś ponad 700 zostało rannych.

UKIP wykorzystuje zabójstwo w Spalding, żeby zwiększyć nienawiść wobec imigrantów

19 lipca doszło do strzelaniny w Spalding, w wyniku której śmierć poniosły 3 osoby. Mimo, iż ze wstępnych ustaleń policji wynika, że doszło do rodzinnej tragedii, to UKIP wykorzystuje zdarzenie, aby szerzyć nienawiść wobec imigrantów przebywających w UK.
Policja w Lincolnshire poinformowała, że w wyniku wtorkowej strzelaniny przed Castle Sports Complex w Spalding zginęli członkowie rodziny Hart. Wszystko wskazuje na to, że 57-letni Lance Hart zastrzelił swoją 50-letnią żonę Claire Hart i 19-letnią córkę Charlotte Hart, po czym popełnił samobójstwo.
Victoria Ayling – radna z ramienia UKIP w Lincolnshire, postanowiła jednak wykorzystać rodzinną tragedię do szerzenia wśród Brytyjczyków nienawiści wobec imigrantów. Ayling stwierdziła, że tragedia w Spalding to jeden z elementów wojny gangów z Europy Środkowo – Wschodniej o kontrolę nad nielegalnym handlem papierosami i alkoholem. Ayling nie miała żadnych dowodów, aby wypowiadać publicznie tego typu opinie. Tym bardziej, że policja podkreśliła już na początku śledztwa, że w zdarzeniu nie brały udziału osoby trzecie.

Imigrant z Somalii stwierdził, że nie wiedział, że gwałt to „coś złego”

31-letni Dahir Ibrahim zgwałcił w West Midlands kilka kobiet. W trakcie procesu Somalijczyk stwierdził, że nie wiedział, iż gwałt to „coś złego”.
Cała sprawa dotycząca Dahira Ibrahima jest szokująca, gdyż Somalijczyk już dawno temu powinien był zostać deportowany z Wielkiej Brytanii. Mężczyzna w 2005 roku dokonał trzech i wtedy został skazany na 10 lat więzienia. Po odsiedzeniu wyroku mężczyzna miał zostać deportowany z Wielkiej Brytanii do Somalii, jednak w postępowaniu apelacyjnym sąd uchylił ten nakaz.
Po wyjściu z więzienia w 2014 r. Dahir Ibrahim ponownie zaatakował i to dwukrotnie ! Mężczyzna brutalnie zgwałcił dwie kobiety, które - jak powiedział prokurator - błagały napastnika, żeby tego nie robił.
Na drugim procesie adwokat Somalijczyka próbował przekonać sąd, że jego klient pochodzi z kraju, w którym był świadkiem wielu okrucieństw i przez to nie rozumie, co w Wielkiej Brytanii jest dopuszczalne, a co nie. Adwokat zasugerował, że w chwili popełniania przestępstw seksualnych Somalijczyk nie wiedział, że robi „coś złego”.
Prowadzący sprawę sędzia Birmingham Crown Court nie przychylił do wniosku obrony o złagodzenie kary na podstawie różnic kulturowych i skazał Somalijczyka na kolejne 10 lat więzienia.

Oskarżony o zabójstwo Jo Cox usłyszał zarzuty

52-letni Thomas Mair, który jest oskarżony o zabójstwo parlamentarzystki Jo Cox – usłyszał już zarzuty.
Zatrzymanemu postawiono zarzut popełnienia morderstwa, ciężkiego uszkodzenia ciała i posiadania broni palnej z zamiarem popełnienia przestępstwa. 41-letnia posłanka do Izby Gmin z ramienia Partii Pracy, została postrzelona i kilkakrotnie dźgnięta nożem. Do zdarzenia doszło w czwartek 16 czerwca. Według świadków, mężczyzna krzyczał „Britain First”, („Najpierw Brytania”).
Cox aktywnie brała udział w kampanii na rzecz pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

Polacy skazani za gwałty na prostytutkach

Dwaj Polacy zostali skazani za brutalne gwałty na prostytutkach. Prokurator udowodnił, że te ataki były planowane i wykonywane z premedytacją.
Pierwsza napaść miała miejsce w październiku ubiegłego roku. Nastolatkowie podeszli do prostytutki, której zaoferowali 30 funtów za seks oralny. Mężczyźni poszli z nią w odosobnione miejsce, gdzie zapłacili jej 15 funtów. W momencie, gdy odmówili zapłaty pozostałej kwoty kobieta chciała się oddalić – wówczas jeden z nich złapał ją za włosy i powalił na ziemię, po czym obaj ją zgwałcili.
Drugie zdarzenie wyglądało podobnie, wtedy jednak kobieta została dwukrotnie zgwałcona przez jednego z nich.
Łukasz został skazany na 14 lat więzienia, Daniel na 11. Obaj zostali też dożywotnio wpisani do rejestru przestępców seksualnych.

Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.