Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Biznes

All Stories

Bank Anglii znów obniżył stopy procentowe

Bank Anglii obniżył w czwartek główną stopę procentową z 0,25 proc. do 0,1 proc., aby pomóc brytyjskiej gospodarce przezwyciężyć skutki pandemii koronawirusa.

To druga dokonana przez Bank Anglii obniżka stóp procentowych w ciągu ostatnich dni i druga, która miała miejsce poza regularnymi posiedzeniami Komisji Polityki Monetarnej. (PAP)

Write comment (0 Comments)

"Rzeczpospolita": Miliardy tracone na kontach

Polacy są już tak znudzeni niskimi zyskami z lokat, że coraz częściej zostawiają pieniądze na nieoprocentowanych depozytach. Tracą przez to miliardy i jednocześnie ułatwiają bankom osiąganie wyższych zysków - pisze czwartkowa "Rzeczpospolita".

Jak podaje "RZ", Polacy mogą stracić nawet 2,2 mld zł odsetek w skali roku, co ułatwia bankom osiągnięcie większych zysków. "Odwrót od lokat to skutek bardzo niskiego ich oprocentowania. W ujęciu realnym, po uwzględnieniu podatku i inflacji, przynoszą one teraz straty. I prędko się to nie zmieni" - czytamy.

Jak dowiedział się dziennik, "na koniec lipca polskie gospodarstwa miały zgromadzone na depozytach bankowych 774 mld zł, czyli o 7 proc. więcej niż rok temu. Zmienia się jednak struktura tych oszczędności, przez co Polacy nie zyskują na trzymaniu pieniędzy w bankach tyle, ile by mogli".

"Ubywa depozytów terminowych, czyli lokat (przez półtora roku Polacy wycofali z nich 23 mld zł). Przybywa zaś bieżących - głównie nieoprocentowanych depozytów (zalicza się do nich też konta oszczędnościowe, mające oprocentowanie tylko nieco niższe od lokat, ale ich udział w tej masie jest stosunkowo nieduży)- informuje dziennik.

"W efekcie udział depozytów bieżących w całości jest rekordowo wysoki i wynosi 63 proc. Jeszcze dwa lata temu było to 55 proc., cztery lata temu - 50 proc., a sześć - 46 proc" - czytamy w artykule.

Jak informuje gazeta, "w efekcie coraz większa suma oszczędności bankowych byłaby taka jak cztery lata temu i na lokatach Polacy mieliby 50 proc. wszystkich pieniędzy zgromadzonych w bankach, to zyskaliby na odsetkach 1,6 mld zł więcej w skali roku niż obecnie (średnie oprocentowanie lokat gospodarstw domowych wynosi 1,6 proc.)".(PAP)

Write comment (0 Comments)

Nissan ostrzega przed negatywnymi skutkami Brexitu, apeluje o dialog

Brak odpowiedniego porozumienia ws. Brexitu będzie mieć "poważne konsekwencje" dla brytyjskiego przemysłu - ostrzegł w czwartek japoński koncern motoryzacyjny Nissan. Jednocześnie zaapelował do Londynu i UE aby uzgodniły kształt przyszłych relacji handlowych.

"Jesteśmy wśród tych firm, które poczyniły duże inwestycje w Wielkiej Brytanii i nadal czekają na wyklarowanie się kształtu przyszłych relacji handlowych UE ze Zjednoczonym Królestwem" - podkreślił Nissan w oświadczeniu.

"Nagła zmiana reguł w porównaniu z tymi jakimi posługuje się Światowa Organizacja Handlu (WTO) będzie mieć poważne konsekwencje dla krajowego przemysłu, dlatego apelujemy do brytyjskich i unijnych negocjatorów, aby razem wypracowali wyważony Brexit, który będzie zachęcał do korzystnego handlu" - dodała firma w dokumencie.

Producenci motoryzacyjni obawiają się, że ich działalność może zostać zakłócona przez opóźnienie w dostawach części zamiennych i wyprodukowanych samochodów. Taka sytuacja zmniejszy produkcję, a także zwiększy koszty. Swoje obawy w związku z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE wyraziły m.in. BMW, PSA, czy Jaguar.

Nissan ma fabrykę w Sunderlandzie w północno-wschodniej Anglii. Powstają tam m.in. takie modele jak X-Trail czy Qashqai. Firma zatrudnia w zakładach 7 tys. osób.

W zeszłą niedzielę premier Theresa May przekonywała, że plan wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej służy interesom narodowym kraju. W serii wywiadów udzielonych przy okazji rozpoczynającej się tego dnia konwencji programowej Partii Konserwatywnej w Birmingham szefowa rządu broniła tzw. planu z Chequers, zapewniając, że "realizuje on wolę Brytyjczyków" wyrażoną w referendum z czerwca 2016 roku. W ramach tego planu, odrzuconego przez Brukselę, po Brexicie zachowany miałby być swobodny przepływ towarów między UE a Wielką Brytanią, ale już nie swobodny ruch osobowy.

Tymczasem z dokumentów unijnych, do których dotarł Reuters wynika, że negocjatorzy Unii Europejskiej są gotowi zaoferować brytyjskiej premier strefę wolnego handlu po Brexicie, ale podkreślają, że w przeciwieństwie do jej planu musi istnieć granica celna, która sprawi, że handel nie będzie całkowicie płynny. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Kraje członkowskie UE przyjęły nowe regulacje dotyczące VAT

Ministrowie krajów członkowskich UE na wtorkowym spotkaniu w Luksemburgu przyjęli nowe unijne regulacje w sprawie VAT-u. Dotyczą m.in. walki z oszustwami podatkowymi i transakcji transgranicznych.

Kraje członkowskie UE przyjęły m.in. projekt rozporządzenia dotyczący wzmacniania współpracy administracyjnej w obszarze VAT-u. To inicjatywa, która służy zwalczaniu oszustw związanych z tym podatkiem. Proponowane udoskonalenie współpracy administracji państw i innych organów ścigania, poprzez np. wspólne kontrole i postępowania administracyjne, ma zwiększyć skuteczność walki z oszustwami transgranicznymi w całej UE.

"Ta reforma ma zasadnicze znaczenie w naszej walce z oszustwami podatkowymi. Poprawi to wymianę informacji między krajowymi administracjami, a także jakość i porównywalność danych" - powiedział we wtorek austriacki minister finansów Hartwig Loeger, który przewodniczył spotkaniu.

Ministrowie przyjęli również dyrektywę w sprawie mechanizmu, który może służyć zwalczaniu oszustw karuzelowych przez państwa najbardziej na nie narażone (tzw. ogólny mechanizm odwrotnego obciążenia).

"Ta dyrektywa będzie stanowić rozwiązanie dla państw członkowskich, które borykają się z endemicznymi oszustwami karuzelowymi - mówił Loeger. "To wyjątkowy środek, ograniczony w czasie, który może okazać się skutecznym sposobem zwalczania oszustw związanych z VAT-em" - dodał.

Obecny system opiera się na zwolnieniu z podatku towarów w państwie członkowskim, z którego są sprzedawane. Powoduje to jednak oszustwa (sztuczny eksport), przez które cierpią państwa członkowskie. Luka VAT, czyli różnica między oczekiwanymi wpływami z podatku a realnymi dochodami w budżecie, która powstaje w ten sposób, wynosi w UE ok. 150 mld euro rocznie.

Państwa członkowskie będą mogły korzystać z ogólnego mechanizmu odwrotnego obciążenia wyłącznie w przypadku dostaw towarów i usług o wartości przekraczającej próg 17 500 euro za transakcję tylko do 30 czerwca 2022 r. W kraju członkowskim, który chce zastosować taki środek, 25 proc. luki w podatku VAT musi wynikać z oszustw karuzelowych. Państwo członkowskie będzie musiało ustanowić odpowiednie i skuteczne elektroniczne obowiązki sprawozdawcze wobec wszystkich podatników.

Uogólniony mechanizm odwrotnego obciążenia może być wykorzystywany przez państwo członkowskie dopiero po spełnieniu odpowiednich kryteriów. Wniosek musi zostać zatwierdzony przez Radę UE.

Jak podał resort finansów, Polska nie planuje stosowania tego mechanizmu, gdyż w ramach realizowanej strategii walki z oszustwami w VAT i ograniczania luki VAT wprowadza rozwinięte narzędzia analityczne oraz alternatywne sposoby rozliczania VAT, takie jak mechanizm podzielonej płatności.

Kraje UE przyjęły również tzw. pakiet "quick fix", który obejmuje projekty dyrektywy i rozporządzeń wprowadzających krótkoterminowe usprawnienia w zakresie transakcji transgranicznych. Polska poparła pakiet, gdyż - jak podał resort finansów - uprości on przepisy oraz ułatwi zwalczanie oszustw w systemie VAT.

Kraje UE wprowadziły we wtorek też zmiany na liście jurysdykcji niechętnych współpracy w kwestiach podatkowych. Liechtenstein i Peru zostały z niej usunięte po tym, gdy otrzymały pozytywną ocenę reform przeprowadzonych przez te państwa.

Komisja Europejska przedstawiła we wtorek nowe propozycje dotyczące wzmocnienia nadzoru ostrożnościowego nad instytucjami finansowymi UE, aby lepiej przeciwdziałać zagrożeniom związanym z praniem pieniędzy i finansowaniem terroryzmu. Obejmują one m.in. wzmocnienie roli Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (European Banking Authority, EBA) i poprawę współpracy między organami nadzoru.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Write comment (0 Comments)

Wielka Brytania zamierza opodatkować usługi cyfrowe

Jeżeli wkrótce nie dojdzie do międzynarodowego porozumienia w sprawie opodatkowania firm technologicznych, Wielka Brytania wprowadzi własny podatek od usług cyfrowych - poinformowała w poniedziałek agencja Reutera, powołując się na przemowę ministra finansów.

Według agencji brytyjski minister finansów Philip Hammond ogłosi zamiar wprowadzenia nowego podatku podczas kongresu Partii Konserwatywnej w Birmingham w środkowej Anglii. Zgodnie z tekstem przemówienia, do którego dotarł Reuters, "najlepszym sposobem na opodatkowanie międzynarodowych koncernów są międzynarodowe porozumienia, jednak czas na rozmowy dobiega końca i nie można dłużej zwlekać".

Firmy internetowe są w stanie unikać opodatkowania ze względu na rozliczanie sprzedaży i zysków w wybranych przez siebie jurysdykcjach. Ministrowie finansów państw członkowskich Unii Europejskiej postanowili z tego powodu wypracować nowe zasady opodatkowania działalności tego rodzaju spółek. Wsparcie dla regulacji w tym zakresie wyraziły m.in. Włochy, Niemcy i Hiszpania. W opozycji pozostaje jednak Irlandia, która przez wiele lat była centrum inwestycyjnym dla firm technologicznych.

Rząd Wielkiej Brytanii już wcześniej rozważał opodatkowanie dochodów firm internetowych do czasu uchwalenia odpowiednich przepisów międzynarodowych. Według Reutera ze względu na pozycję gigantów takich jak Facebook i Google oprócz zmian w prawie podatkowym brytyjski rząd planuje również reformę przepisów o ochronie konkurencji. (PAP)

Write comment (0 Comments)

Sondaż: co piąta firma gotowa na przenosiny po Brexicie

Nawet co piąta brytyjska firma może przenieść część operacji do Unii Europejskiej, jeśli Wielka Brytania opuści ją bez porozumienia o przyszłych relacjach handlowych - głoszą opublikowane w piątek wyniki sondażu, zleconego przez Brytyjskie Izby Handlowe (BCC).

Z badania wynika, że w razie załamania się negocjacji w sprawie Brexitu przeniesienie do Europy części lub całości swoich operacji rozważa 20 proc. firm, a 18 proc. zapowiada ograniczenie zatrudnienia.

Jednocześnie 21 proc. ankietowanych firm zadeklarowało, że w takiej sytuacji ograniczyłyby inwestowanie, co - jak ostrzega BCC - może mieć znaczący wpływ na brytyjską gospodarkę.

Organizacja zaznaczyła też, że 62 proc. objętych sondażem firm nie sporządziło dotąd pełnej oceny ryzyka grożącego im w związku z Brexitem.

"Biznes doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że osiągnięcie z UE porozumienia, które określi przyszłe warunki handlu i da w tej kwestii pewność, musi być dla rządu priorytetem numer 1" - podkreślił dyrektor generalny BCC Adam Marshall.

Jak zaznaczył, fiasko negocjacji w sprawie umowy politycznej "miałoby realne konsekwencje, powodując spadek zarówno inwestycji, jak i zatrudniania nowych pracowników".

"Firmy większe i te, które są aktywne w handlu międzynarodowym ucierpiałyby najbardziej w razie nagłego i nieuporządkowanego Brexitu. ale skutki byłyby tutaj rozleglejsze. Rząd musi działać szybko i zdecydowanie na rzecz wypracowania kompleksowej umowy" - dodał.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej 29 marca 2017 roku i powinna opuścić Wspólnotę 29 marca 2019 roku. Zgodnie z negocjowanym porozumieniem z UE o okresie przejściowym dotychczasowe zasady, w tym dotyczące swobody przepływu osób, będą obowiązywały do 31 grudnia 2020 roku.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

Write comment (0 Comments)

May: będziemy szukać innych dostawców gazu niż Rosja

Premier Theresa May powiedziała w środę, że W. Brytania będzie szukać innych dostawców gazu niż Rosja. Jest to reakcja brytyjskiego rządu na próbę zabójstwa byłego oficera rosyjskiego wywiadu GRU Siergieja Skripala oraz element sankcji wymierzonych w Moskwę.

"Rozglądamy się za innymi dostawcami gazu i przyglądamy się innymi krajom (niż Rosja)" - powiedziała premier brytyjskim deputowanym.

Reuters przypomina, że Wielka Brytania otrzymała w tym roku od Rosji dostawy gazu skroplonego. Unia Europejska jedna trzecia gazu importowanego przez Unię Europejską pochodzi z Rosji.

"Będziemy nadal rozmawiać z UE nie tylko na temat naszego bezpieczeństwa energetycznego, ale też na temat szerzej pojmowanego bezpieczeństwa" - dodała May.

Zachód oskarża Rosję o używaniu gazu jako broni politycznej. Moskwa odpowiada, obwiniając Zachód o blokowanie jej projektów nowych gazociągów ze względów politycznych, a nie ekonomicznych.

Eksport Gazpromu do Europy osiągnął w 2017 roku rekordowe 35 proc.

W lutym wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew powiedział, że udział ten mógłby z czasem przekroczyć 40 proc., ponieważ zapotrzebowanie Europy na gaz rośnie, wydobycie tego surowca w Holandii i Wielkiej Brytanii spada, a tempo wzrostu wydobycia w Norwegii zapewne zacznie spadać po 2025 roku.

Miedwiediew ostrzegł, że Europie zaczną się wkrótce pojawiać niedobory gazu, a ceny tego surowca pójdą w górę, jeśli państwa europejskie będą próbowały zdać się na import gazu z USA zamiast zwiększyć zakupy w Rosji, by zaspokoić rosnące zapotrzebowanie. (PAP)

Write comment (0 Comments)

UE kolejny raz odpowiada się za wzmocnieniem przemysłu

Unijni ministrowie odpowiadający za sprawy konkurencyjności opowiedzieli się w poniedziałek w Brukseli za "wzmocnieniem bazy przemysłowej jako jednego z kluczowych elementów przyszłości Europy". To kolejne z serii wezwanie w tej sprawie.

"Głównym politycznym osiągnięciem dzisiejszej rady było to, że jesteśmy zjednoczeni wokół idei, że wspólna polityka przemysłowa to polityczny priorytet" - powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej w Brukseli minister gospodarki sprawującej prezydencję Bułgarii Emił Karanikołow.

Unijni ministrowie przyjęli na spotkaniu w belgijskiej stolicy wnioski w sprawie strategii polityki przemysłowej, czyli niewiążący prawnie dokument, który ma wyznaczać polityczne cele na przyszłość. Wcześniej, we wrześniu ubiegłego roku Komisja Europejska przyjęła nową strategię polityki przemysłowej, która ma być odpowiedzią na megatrendy zachodzące na świecie, takie jak np. robotyzacja.

Założenie, z jakiego wyszła Komisja konstruując (kolejną już) strategię, to uznanie, że europejski przemysł musi się modernizować. Ta bardzo ważna gałąź gospodarki odpowiada za dwie trzecie eksportu UE i zatrudnia 32 mln osób. Jednocześnie w wyniku globalizacji wiele fabryk było przenoszonych w ostatnich dekadach poza Europę, gdzie siła robocza jest tańsza.

Unijni ministrowie uznali opracowanie Komisji za ważny sygnał i pierwszy krok w kierunku opracowania przyszłościowej unijnej strategii przemysłowej. Komisarz ds. rynku wewnętrznego Elżbieta Bieńkowska tłumaczyła na konferencji prasowej, że mimo iż strategie i związane z nimi dokumenty się powtarzają, dyskusje były potrzebne. "Może to nie jest jeszcze ostateczne, ale dziś mieliśmy porozumienie co do priorytetów. Wiemy, w jakim kierunku idziemy, zwłaszcza po przyjętej we wrześniu strategii przemysłowej" - oświadczyła Bieńkowska.

Ministrowie zwrócili uwagę, że w pełni funkcjonujący rynek wewnętrzny w erze cyfrowej jest jednym z fundamentalnych filarów służących wzmocnieniu konkurencyjności przemysłowej.

"UE potrzebuje wspólnego podejścia opartego na konkurencyjnej przewadze naszej gospodarki i naszych przedsiębiorstw przy uwzględnieniu europejskiego modelu, który cechują wysokie normy środowiskowe i społeczne" - czytamy we wnioskach ze spotkania.

Rada UE zauważyła, że aby móc działać w gospodarce opartej na danych, przedsiębiorstwa muszą ciągle skupiać się na innowacyjnym rozwoju i przejmowaniu głównych przyszłościowych trendów. Chodzi m.in. o podejście do internetu rzeczy, sztucznej inteligencji, robotyki, dużych zbiorów danych i platform, połączonych i autonomicznych systemów, 5G, drukowania 3D, standaryzacji, bezpieczeństwa ICT oraz blockchain.

Polska w poniedziałkowej debacie na temat jednolitego rynku zwracała uwagę na konieczność eliminacji barier na tych polach. "W obszarze cyfrowym ważne jest, żebyśmy dysponowali najlepszymi na świecie ramami swobodnego dostępu i ponownego wykorzystania danych; danych, które mogłyby być użyte w innowacyjnych produktach i usługach i w rozwiązaniach opartych na sztucznej inteligencji" - mówił zastępca stałego przedstawiciela RP przy UE Sebastian Barkowski.

W konkluzjach Rady znalazło się też odniesienie do światowego handlu. UE jest zaniepokojona wprowadzeniem przez Stany Zjednoczone wysokich ceł na stal i aluminium. Dla przemysłu europejskiego perspektywa ta może oznaczać utratę tysięcy miejsc pracy. W konkluzjach znalazło się wezwanie do przygotowania właściwej odpowiedzi na pytanie, jak traktować strategie przemysłowe państw trzecich.

Bieńkowska podkreśliła, że jeśli UE faktycznie zostanie dotknięta amerykańskimi restrykcjami, to odpowie na nie. Zastrzegła przy tym, że cały czas trwają jednak dyskusje w sprawie wyłączenia UE ze środków wprowadzanych przez Waszyngton.

Prezydent USA Donald Trump podpisał w czwartek rozporządzenie nakładające cła na import stali w wysokości 25 proc., a aluminium - 10 proc. Wyłączenie (na razie) dostały wyroby z Kanady i Meksyku.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

Write comment (0 Comments)

"Der Spiegel": Polska otrzymała od Niemiec 1,6 mld euro odszkodowań

 

Polska otrzymała od Niemiec ok. 1,6 mld euro, czyli jedną szóstą odszkodowań dla ofiar narodowego socjalizmu - pisze "Der Spiegel". Tygodnik przypomina, iż premier Mateusz Morawiecki mówił, że Polska uzyskała 1 proc. kwoty przyznanej krajom Zachodu i Izraelowi.

W artykule na łamach najnowszego numeru "Spiegla" profesorowie historii Constantin Goschler z Bochum i Krzysztof Ruchniewicz z Wrocławia twierdzą, że Polska uzyskała od Niemiec ok. 1,6 mld euro, "jedną szóstą niemieckich odszkodowań dla zagranicznych ofiar narodowego socjalizmu".

Hamburski tygodnik zaznacza, iż 1,6 mld euro nie obejmuje wartości byłych niemieckich terytoriów przyznanych Polsce w 1945 roku.

W lutowym wywiadzie dla "Spiegla" premier Morawiecki oświadczył, że Polska w ramach odszkodowań za straty w drugiej wojnie światowej uzyskała jedynie "jeden procent tego, co jako rekompensatę otrzymali obywatele w krajach zachodnich i Izraelu".

Tygodnik odnotowuje, iż zarówno Goschler, jak i Ruchniewicz uważają, że indywidualne odszkodowania dla Polaków w porównaniu do wyrządzonych strat są "mikroskopijnie niskie". Jak pisze "Der Spiegel", ich zdaniem, "nie wolno wypaczać faktów lub ignorować (niemieckich) świadczeń". Tygodnik podkreśla, iż historycy zarzucają premierowi Morawieckiemu, że wykorzystuje temat reparacji "dla politycznych celów" oraz chce "stylizować (Polskę) na superofiarę".

Sprawa reparacji pojawiła się na lipcowej konwencji Zjednoczonej Prawicy, kiedy prezes PiS Jarosław Kaczyński wyraził opinię, że Polska nigdy nie otrzymała odszkodowania za gigantyczne szkody wojenne, których "tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś". W styczniu szef MSZ Jacek Czaputowicz oświadczył w Berlinie, iż Polska chce, by dyskusja o reperacjach była prowadzona na poziomie ekspertów. Jak zastrzegł, na tym etapie, nie jest to kwestia, która stanowi balast w stosunkach między rządami w Berlinie i Warszawie. (PAP)

 

Write comment (0 Comments)

Trump grozi UE cłami importowymi na samochody

Prezydent USA Donald Trump zagroził Unii Europejskiej cłami importowymi na europejskie samochody, jeśli Unia zdecyduje się na odwet za zapowiadziane przez niego wprowadzenie ceł na import stali i aluminium.

Jeśli Europejczycy zdecydują się podnieść i tak już znaczne opłaty taryfowe na amerykańskie produkty, to "my po prostu wprowadzimy opłatę na ich samochody sprowadzane do naszego kraju" - napisał w sobotę na Twitterze Donald Trump.

Trump zarzucił jednocześnie Unii Europejskiej, że blokuje sprzedaż amerykańskich aut w Europie. "To wielka nierówność w handlu między nami" - podkreślił prezydent w kolejnym wpisie na Twitterze.

Agencja dpa zauważa, że zrealizowanie tej groźby dotknię przede wszystkim niemiecki przemysł motoryzacyjny. W 2017 roku sprzedaż niemieckich nowych samochodów w USA wrosła o 1 proc. do 1,35 mln sztuk.

Prezydent USA zapowiedział w czwartek, że wprowadzi w przyszłym tygodniu cła na import stali i aluminium; ma to pomóc amerykańskim firmom, które - według prezydenta - ucierpiały przez niesprawiedliwe umowy handlowe.

Import stali ma być objęty podatkiem w wysokości 25 proc., a aluminium - 10 proc.

Trump poinformował, że zdecydował się na nałożenie ceł, gdyż Stany Zjednoczone "potrzebują wspaniałych producentów stali i aluminium do celów obronnych".

Na jego decyzję błyskawicznie zareagowała Unia Europejska, która rozważa wprowadzenie taryf odwetowych na amerykańską stal i szereg innych produktów, w tym na produkty rolne.

"Nie będziemy siedzieć bezczynnie, podczas gdy naszemu przemysłowi zostanie zadany cios, który zagraża tysiącom europejskich miejsc pracy" - powiedział szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

"Będziemy nakładać cła na motocykle Harley-Davidson, na burbon i na dżinsy Levi's" - ostrzegł Juncker.

Francuski minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire zapowiedział "silną, skoordynowaną i zjednoczoną odpowiedź UE".

Szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel zażądał "ostrej reakcji" Unii Europejskiej na amerykańskie taryfy. "UE musi zareagować w sposób zdecydowany na cła zaporowe, które zagrażają tysiącom miejsc pracy w Europie" - napisał w komunikacie Gabriel, który podkreślił też, że Berlin jest "bardzo zaniepokojony" decyzją Trumpa w tej sprawie.

Retorsje rozważają także Meksyk, Brazylia, Kanada i Chiny. Decyzję prezydenta Trumpa skrytykowali nawet przedstawiciele jego ugrupowania, Partii Republikańskiej. Republikanie obawiają się, że wprowadzenie odwetowych ceł może wprowadzić kraj z powrotem na skraj recesji i tym samym pogorszy ich i tak niełatwą sytuację przed listopadowymi wyborami do Kongresu.

Przed wojną handlową ostrzegają eksperci. Jednak Trump napisał w piątek na Twitterze: "Gdy kraj (USA) traci wiele milionów dolarów na handlu z niemal każdym krajem, z którym prowadzi interesy, wojny handlowe są dobre i łatwe do wygrania!".

Decyzję Trumpa poparli natomiast przedstawiciele amerykańskich producentów stali i aluminium, federacja związkowa AFL/CIO oraz niektórzy przedstawiciele opozycyjnej Partii Demokratycznej reprezentujący stany, w których dawniej koncentrowała się produkcja stali, poparli protekcjonistyczne plany amerykańskiego przywódcy. (PAP)

Write comment (0 Comments)

W Brukseli zebrał się szczyt UE rozpoczynający debatę o kolejnym budżecie

W piątek po godz. 12.30 w Brukseli rozpoczął się nieformalny szczyt UE, który będzie się zajmował pobrexitowym budżetem "27". Rozmowy nie będą łatwe, bo w UE znów odżywają podziały pomiędzy chcącymi większych składek i tymi, którzy są za oszczędnościami.

Samo wyjście Wielkiej Brytanii, jednego z największych płatników netto do budżetu UE, tworzy już dużą lukę. Według Komisji Europejskiej w rocznych dochodach Unii będzie brakowało 12-13 mld euro. Zjednoczone Królestwo odpowiadało za ponad 15 proc. wpływów do unijnej kasy.

Do tego dochodzi zwiększenie wydatków na takie dziedziny jak ochrona granic, integracja uchodźców, badania i rozwój czy współpraca wojskowa. KE szacuje te nowe wydatki na około 10 mld euro rocznie.

"To pokazuje powagę wyzwań" - podkreślał w liście zapraszającym przywódców na szczyt szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Unijni urzędnicy zapowiadali, że debata w tej sprawie będzie miała raczej ogólny, orientacyjny charakter, co nie oznacza, że nie będzie okazją do zderzenia dwóch wizji kształtu unijnej kasy.

W związku z Brexitem w UE coraz głośniej mówi się o zmianie zasady, według której roczny budżet UE stanowi ok. 1 proc. łącznego dochodu narodowego brutto (DNB) państw członkowskich UE, czyli obecnie około 150 mld euro. Komisja budżetowa PE chciałaby, żeby było to około 30 proc. więcej (1,3 proc. DNB). KE wskazuje na kilkunastoprocentowy wzrost.

Źródła unijne, relacjonując rozmowy szefa Rady Europejskiej z liderami krajów UE przed szczytem, podkreślały, że większość stolic popiera zwiększenie wieloletnich ram finansowych. Są jednak kraje, które są zdecydowanie przeciw i są w tym sprzeciwie "zdeterminowane". "Nie spodziewamy się konsensusu w tej sprawie w piątek. Nie możemy zakończyć negocjacji, zanim one się zaczną" - podkreśliło źródło.

Szefowie państw i rządów mają ponadto dać zielone światło do zmniejszenia PE po Brexicie. Według urzędników unijnych zgodzą się na to, by z 73 miejsc w PE, które przysługują obecnie Wielkiej Brytanii, 27 zostało rozdzielonych pomiędzy 14 państw unijnych (dla Polski o jedno miejsce więcej), a pozostałe 46 utworzyło rezerwę na wypadek dołączenia do Unii kolejnych krajów.

W innej sprawie dotyczącej przyszłości tym razem Komisji Europejskiej, a dokładnie sposobu wyboru jej przewodniczącego, nie ma już takiego entuzjazmu. PE i sama KE chciałyby powtórki z procedury z 2014 roku, gdy główne unijne partie polityczne przedstawiały swoich wiodących kandydatów (spitzenkandidaten) na to stanowisko. Źródło unijne zwracało uwagę, że część szefów państw i rządów nie należy do żadnej partii europejskiej, a co za tym idzie ich kandydat nie miałby szans w takim procesie.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

Write comment (0 Comments)

UE/Komisja PE za większym budżetem UE i konsekwencjami za łamanie wartości

Komisja budżetowa Parlamentu Europejskiego opowiedziała się w czwartek za zwiększeniem składek państw członkowskich do budżetu, stworzeniem nowych źródeł dochodu oraz finansowymi karami dla krajów mających problemy z przestrzeganiem unijnych wartości.

Projekty dwóch rezolucji w sprawie dochodów i wydatków ze wspólnej kasy zostały zaakceptowane na kilkadziesiąt godzin przed szczytem UE, podczas którego szefowie państw i rządów będą rozmawiać o wieloletnim budżecie UE na okres po 2020 r. Europosłowie chcą, żeby wkłady poszczególnych krajów zostały zwiększone do 1,3 proc. dochodu narodowego brutto, czyli niemal o 30 proc. w porównaniu z obecnym stanem.

"To bardzo mocne przesłanie, jakie komisja budżetowa i PE przekazują szefom państw i rządów w przeddzień nieformalnego szczytu" - mówił na konferencji prasowej w Parlamencie Europejskim szef komisji budżetowej, francuski liberał Jean Arthuis.

Choć w początkowej wersji projektu rezolucji nie było takich zapisów, podczas prac dołożono do niej zdanie mówiące o konsekwencjach finansowych dla krajów mających problemy z praworządnością. Europosłowie wzywają Komisję Europejską do zaproponowania mechanizmu, zgodnie z którym państwa nierespektujące wartości wymienionych w art. 2 unijnego traktatu (mówi o wartościach UE, m.in. poszanowaniu demokracji), miałyby ponosić konsekwencje finansowe.

Komisja budżetowa zastrzegła jednak, że końcowi beneficjenci środków z budżetu nie mogą cierpieć za łamanie zasad, za które nie są odpowiedzialni. "Nie ma w tym sprzeczności. To mechanizm, który będzie skierowany prawdopodobnie do krajów członkowskich, przewidujący różnego rodzaju konsekwencje finansowe, ale nie zmniejszający funduszy unijnych do państw. To powinno być poza budżetem UE" - tłumaczył na konferencji europoseł PO Jan Olbrycht.

Wraz z francuską socjalistką Isabelle Thomas był on odpowiedzialny za przygotowanie raportu dotyczącego budżetu UE po 2020 r. Polityk PO tłumaczył, że wpłynęło wiele poprawek przewidujących nawet sankcje za łamanie wartości, zwłaszcza odnoszące się do polityki spójności, ale udało się uniknąć takiego zapisu.

Europosłowie komisji budżetowej opowiedzieli się też za zwiększeniem wydatków na takie programy jak Erasmus+, inicjatywę na rzecz młodych, wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw, a także wydatków infrastrukturalnych w ramach instrumentu "Łącząc Europę".

W projekcie rezolucji jest też mowa o zwiększeniu elastyczności na wypadek nieprzewidzianych wydarzeń, a także zagwarantowania, że niewydane środki pozostaną w budżecie.

W drugim projekcie, który dotyczy dochodów własnych, eurodeputowani wezwali do likwidacji wszystkich rabatów do budżetu (wraz z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE zniknie największy z nich, ale inne państwa też korzystają ze specjalnych przywilejów i upustów).

Komisja budżetowa proponuje, by wpływy do wspólnej kasy były w dużo mniejszym niż obecnie stopniu powiązane z dochodem narodowym brutto państw członkowskich (chce, by składki oparte o DNB wynosiły ok. 40 proc. budżetu).

W zamian większy udział miałyby mieć tzw. dochody własne, m.in. z odwróconego VAT, części podatków płaconych przez firmy, podatku od transakcji finansowych, części podatków firm działających w sektorze cyfrowym i części potencjalnych podatków środowiskowych. W PE jest duży nacisk na podatki mobilizujące do przejścia na technologie niskowęglowe.

"System związany z DNB jest sprawiedliwy, bo jest związany z zamożnością kraju. Będziemy bronili tego, by podstawowym dochodem do budżetu był wkład ze strony państw członkowskich" - powiedział PAP były komisarz ds. budżetu, współsprawozdawca rezolucji o dochodach własnych Janusz Lewandowski (PO).

Nad przyjętymi przez komisję budżetową zdecydowaną większością głosów projektami rezolucji cały Parlament Europejski będzie głosował jeszcze w marcu. Unijny komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger zapowiadał, że będą one dla niego wskazówką podczas konstruowania propozycji wieloletnich ram finansowych na okres po 2020 r. Projekt Komisji Europejskiej w tej sprawie ma zostać przedstawiony 2 maja.

z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

Write comment (0 Comments)

KE: polski podatek handlowy narusza unijne zasady pomocy państwa

Komisja Europejska uznała, że polski podatek od sprzedaży detalicznej narusza unijne zasady pomocy państwa. Stwierdziła, że na skutek progresywnych stawkek opartych na wielkości przychodów przedsiębiorstwa o niskich obrotach mają przewagę nad konkurentami.

"Szczegółowe dochodzenie Komisji wykazało, że progresywny charakter stawek podatkowych w nieuzasadniony sposób działałby na korzyść niektórych przedsiębiorstw kosztem innych – w zależności od ich obrotów i wielkości. W takim systemie opartym na progresywnych stawkach podatkowych mniejsze przedsiębiorstwa albo w ogóle nie płaciłyby podatku od sprzedaży detalicznej (jeżeli ich obroty nie przekraczają 17 mln zł.), albo płaciłyby niższą średnią stawkę niż ich więksi konkurenci. Dawałoby to przedsiębiorstwom o niższych obrotach nieuczciwą przewagę ekonomiczną" - podała w piątek KE.

Poinformowała też, że nie kwestionuje prawa Polski do decydowania o swoim systemie podatkowym ani o celach poszczególnych podatków i opłat. "Jednakże system ten musi być zgodny z prawem Unii, w tym z zasadami pomocy państwa, i nie może faworyzować w sposób nieuzasadniony wybranych przedsiębiorstw" - zaznaczyła.

KE wszczęła postępowanie w tej sprawie w sierpniu 2016 r. po otrzymaniu skargi, w której zarzucono, że polski podatek od sprzedaży detalicznej jest niezgodny z unijnymi zasadami pomocy państwa. (PAP)

Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.