Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show
Sun, Apr 11, 2021

Biznes

Biznes

All Stories

UE ma mieć nowe dochody: cło węglowe, podatek od plastików i opłatę cyfrową

Opłata od niepoddanych recyklingowi opakowań plastikowych, graniczny podatek węglowy, podatek od transakcji finansowych czy dochody ze sprzedaży uprawień do emisji CO2 - to uzgodnione na szczycie nowe zasoby własne, które mają pomóc UE sfinansować fundusz odbudowy.

Przywódcy państw i rządów zgodzili się na zakończonej we wtorek Radzie Europejskiej, że UE będzie w nadchodzących latach dążyć do zreformowania systemu istniejących zasobów własnych i wprowadzenia nowych.

Dokument końcowy z posiedzenia mówi o tym, że w pierwszej kolejności wprowadzona zostanie opłata za niepoddawane recyklingowi opakowania z tworzyw sztucznych. Każdy z krajów członkowskich będzie musiał wysłać do Brukseli 80 eurocentów za jeden kilogram takich odpadów.

Aby uniknąć nadmiernego obciążenia tych państw, gdzie recykling np. butelek po napojach nie jest powszechny, wprowadzony ma być specjalny mechanizm dostosowawczy. Służyć ma on zapobieganiu nadmiernego regresywnego wpływu nowej opłaty na wkłady krajowe do budżetu UE. Opłata ma zacząć zasilać unijną kasę od 1 stycznia 2021 r. Spodziewane przez KE wpływy są szacowane na ok. 3 mld euro rocznie.

W pierwszym półroczu 2021 r. KE ma przedstawić projekty dotyczące tzw. granicznej opłaty węglowej oraz w sprawie opłaty cyfrowej. To pierwsze rozwiązanie ma polegać na nakładaniu dodatkowego cła na sprowadzane do UE dobra, których produkcja wymagała dużej emisji CO2. Ma to zapobiegać przenoszeniu produkcji, zwłaszcza wysokoemisyjnego przemysłu, do państw, gdzie nie trzeba płacić za emisję gazów cieplarnianych. Opłata od emisji CO2 na granicach UE ma dać do 14 mld euro rocznie.

Planowana opłata cyfrowa miałaby zastosowanie do przedsiębiorstw, których obroty przekraczają 750 mln euro rocznie. Miałaby ona generować do 1,3 mld euro wpływów do budżetu UE.

Nie wiadomo, na ile plany te uda się zrealizować. "27" próbowała bowiem wprowadzić podobny podatek dla największych firm działających w internecie, ale przez sprzeciw kilku państw członkowskich to jej się nie udało.

Aktywnie lobbującym przeciwnikiem tego podatku są też Stany Zjednoczone, które uważają, że UE wymierza go w duże amerykańskie korporacje takie jak Google, Apple czy Amazon.

Unijni liderzy zlecili też na szczycie, by KE przedstawiła nową propozycję ws. rozszerzenia systemu handlu emisjami (ETS) na sektor lotniczy i morski. Ma to pozwolić uzyskać dodatkowe 10 mld euro rocznie do kasy UE.

Szefowie państw i rządów zgodzili się, że w czasie trwania kolejnych wieloletnich ram finansowych, czyli w latach 2021-2027, UE będzie pracować nad wprowadzeniem innych zasobów własnych, które mogą obejmować np. podatek od transakcji finansowych. Prace nad nim trwają od lat z udziałem ograniczonej liczby państw członkowskich, ale do tej pory nie udało się ich sfinalizować.

Według założeń wpływy z nowych zasobów własnych wprowadzonych po 2021 r. mają być wykorzystane do przedterminowej spłaty pożyczek zaciągniętych w ramach planu odbudowy. Jego wartość to 750 mld euro, w tym 390 mld w grantach, a 360 mld w niskooprocentowanych pożyczkach. UE ma spłacać pozyskane na rynkach finansowych środki przez 30 lat do 2058 r.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

 

Szczyt UE foto : twitter / EUCouncil

UE ma mieć nowe dochody: cło węglowe, podatek od plastików i opłatę cyfrową

TikTok zawiesza rozmowy ws. otwarcia siedziby w Londynie

Chiński koncern ByteDance, właściciel komunikatora TikTok, zawiesił tymczasowo negocjacje ws. budowy siedziby firmy w Wielkiej Brytanii. Jak donoszą media, powodem zerwania rozmów jest niedawna decyzja brytyjskich władz o wycofaniu sprzętu Huawei z sieci 5G.

Jak poinformowało BBC, powołując się na źródła, koncern ByteDance zawiesił toczące się od kilku miesięcy rozmowy z brytyjskim rządem ws. uruchomienia siedziby TikToka w Londynie. Centrum miało zapewnić trzy tysiące nowych miejsc pracy; dzisiaj TikTok w Wielkiej Brytanii zatrudnia 800 osób, kolejnych 200 w Irlandii. Według informatorów BBC, chińska firma zasugerowała również, że zaczęła rozważać budowę siedziby w Dublinie, zamiast w Wielkiej Brytanii.

Według mediów głównym powodem zerwania rozmów jest niedawna decyzja brytyjskich władz o konieczności wycofania do 2027 r. sprzętu chińskiego producenta Huawei z sieci 5G. Według ByteDance decyzja ta podyktowana była głównie naciskami ze strony Waszyngtonu, który ponadto grozi , że zakaże korzystania z TikToka na terytorium Stanów Zjednoczonych.

Ambasador Chin w Londynie, Liu Xiaoming, powiedział BBC, że Chiny "wciąż oceniają konsekwencje tej decyzji", ale stwierdził, że była ona "bardzo zła".

"To źle, że Wielka Brytania dyskryminuje chińskich przedsiębiorców z wyniku nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych. Nie zamierzamy jednak upolityczniać gospodarki" - dodał Liu Xiaoming.

Tymczasem obserwatorzy ostrzegają przed możliwością wojny handlowej między Chinami a Wielką Brytanią. Tym bardziej, że Chiny są ważnym inwestorem na brytyjskim rynku, zwłaszcza w sektorze przemysłu jądrowego. Chińska General Nuclear Power Corporation zainwestowała na Wyspach już 3,6 mld funtów.

USA wprowadziły szereg sankcji przeciwko Huawei, oskarżając firmę, że szpieguje na rzecz władz w Pekinie. Z kolei sekretarz stanu Mike Pompeo, który zresztą w tym tygodniu przyjedzie z wizytą do Londynu, zapowiedział kilka tygodni temu, że Waszyngton rozważa wprowadzenie zakazu korzystania z TikToka w USA, sugerując że aplikacja niewystarczająco chroni dane amerykańskich użytkowników.

Tymczasem w ubiegłym tygodniu, doradca ekonomiczny Trumpa, Larry Kudlow, powiedział, że TikTok mógłby nadal prowadzić działalność w USA, pod warunkiem, że zerwie związek z Chinami i będzie funkcjonował jako niezależna amerykańska spółka.(PAP)

Obraz antonbe z Pixabay 

TikTok zawiesza rozmowy ws. otwarcia siedziby w Londynie

Linie lotnicze Virgin Atlantic zawarły porozumienie o pakiecie ratunkowym

Linie lotnicze Virgin Atlantic, które w efekcie pandemii koronawirusa wpadły w kłopoty finansowe, ogłosiły we wtorek zawarcie porozumienia ratunkowego o wartości 1,2 miliarda funtów pozwalającego im przetrwać kryzys.

Pomoc nie będzie pochodziła z brytyjskiego budżetu, o co przez pewien czas starał się założyciel i większościowy udziałowiec Richard Branson, ale od dotychczasowych udziałowców i nowych prywatnych inwestorów.

W ramach ogłoszonego we wtorek pakietu, linie otrzymają pożyczkę w wysokości 170 mln funtów od funduszu hedgingowego Davidson Kempner, a jej największy udziałowiec, należąca do Bransona Virgin Group, wniesie kolejne 200 mln funtów. Zarówno Virgin Group jak i drugi współwłaściciel Delta Air Lines zgodziły się na odroczenie spłaty 400 mln funtów, które Virgin Atlantic jest im winne, zaś inni wierzyciele mają odroczyć płatności w kwocie 450 mln funtów.

"Ostatnie sześć miesięcy to był najtrudniejszy okres w naszej 36-letniej historii. Podjęliśmy bolesne działania, ale udało nam się osiągnąć to, co wielu uważało za niemożliwe" - napisał dyrektor generalny Shai Weiss w oświadczeniu. Dodał, że przewoźnik stawia sobie za cel osiągnięcie rentowności od 2022 roku.

Virgin Atlantic, która w 51 proc. należy do Virgin Group, a w 49 proc. do amerykańskiej linii lotniczej Delta, wskutek pandemii i spowodowanego przez nią drastycznego spadku popytu na podróże lotnicze, musiała zamknąć swoją bazę na lotnisku Gatwick i zlikwidować ponad 3500 miejsc pracy.

Branson początkowo apelował do brytyjskiego rządu o pomoc finansową dla Virgin Atlantic, ale to nie zostało dobrze odebrane przez opinię publiczną; wypominano mu, że sam jest jednym z najbogatszych Brytyjczyków, a na dodatek mieszka w jednym z rajów podatkowych. Brytyjski rząd mówił, że pomoc finansowa dla sektora lotniczego będzie rozważana jako ostatnia opcja, gdy linie wyczerpią inne możliwości znalezienia funduszy.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Obraz skeeze z Pixabay 

Linie lotnicze Virgin Atlantic zawarły porozumienie o pakiecie ratunkowym

Rząd zmienił zdanie i wyklucza Huawei z budowy sieci 5G

Rząd Wielkiej Brytanii podjął decyzję, że chińska firma telekomunikacyjna Huawei nie będzie jednak brała udziału w budowie brytyjskiej sieci 5G - ogłosił we wtorek minister cyfryzacji, kultury, mediów i sportu Oliver Dowden.

Tym samym rząd zmienił swoją poprzednią decyzję z początku roku, na mocy której koncern Huawei został dopuszczony w ograniczonym zakresie do budowy sieci 5G. Jak wyjaśnił Dowden, zmiana decyzji jest spowodowana przede wszystkim amerykańskimi sankcjami przeciw chińskiej firmie.

Dodatkowo od przyszłego roku brytyjscy operatorzy sieci komórkowych będą mieli zakaz kupowania sprzętu Huawei, zaś do 2027 roku muszą się całkowicie pozbyć sprzętu chińskiej firmy ze swoich sieci. (PAP)

bjn/ ap/

Rząd zmienił zdanie i wyklucza Huawei z budowy sieci 5G

W maju brytyjski PKB był o jedną czwartą niższy niż przed epidemią

Brytyjski PKB był w maju o prawie jedną czwartą niższy niż przed wybuchem epidemii koronawirusa, choć gospodarka zaczęła się już wtedy nieco odbijać i PKB wzrósł o 1,8 proc. - przekazał we wtorek brytyjski urząd statystyczny ONS.

Odbicie w maju, gdy zaczęto znosić pierwsze ograniczenia wprowadzone z powodu epidemii koronawirusa i część przedsiębiorstw wznowiła działalność, było jednak mniejsze niż oczekiwane przez analityków 5 proc. W połączeniu ze spadkiem o 6,9 proc. w marcu oraz o rekordowe 20,4 proc. w kwietniu, oznacza to, że w ciągu trzech miesięcy do maja włącznie PKB zmniejszył się o 19,1 proc., a w maju był o 24,5 proc. niższy niż w lutym, czyli przed wybuchem epidemii.

"Produkcja i budownictwo mieszkaniowe wykazywały oznaki ożywienia, ponieważ w części firm pracownicy wrócili do pracy. Mimo to w maju gospodarka była wciąż o jedną czwartą mniejsza niż w lutym, zanim objawiły się pełne skutki pandemii. W ważnym sektorze usług zaobserwowaliśmy pewne ożywienie w handlu detalicznym, w którym odnotowano rekordową sprzedaż online. Jednak w związku z utrzymującymi się ograniczeniami w zakresie otwarcia sklepów, wiele innych usług pozostało w zastoju, a w wielu obszarach odnotowano dalsze spadki" - oświadczył zastępca głównego statystyka ONS Jonathan Athow.

Jeśli chodzi o poszczególne sektory gospodarki, to w maju nastąpiły znaczące, wynoszące ponad 8 proc. wzrosty w stosunku do kwietnia w budownictwie i produkcji przemysłowej, które jednak nie nadrobiły kilkukrotnie wyższych spadków w kwietniu. Natomiast w sektorze usług, najważniejszym dla brytyjskiej gospodarki, zanotowano wzrost o zaledwie 0,9 proc. w stosunku do kwietnia.

"Dzisiejsze dane podkreślają skalę wyzwania, przed którym stoimy. Wiem, że ludzie martwią się o pracę i dochody. Dlatego w zeszłym tygodniu przedstawiłem nasz plan na rzecz zatrudnienia, aby chronić, wspierać i tworzyć miejsca pracy w miarę, jak będziemy mogli bezpiecznie ponownie otwierać naszą gospodarkę" - powiedział minister finansów Rishi Sunak.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Obraz Dmitrii Bardadim z Pixabay 

W maju brytyjski PKB był o jedną czwartą niższy niż przed epidemią

Główny negocjator: w rozmowach z UE nadal są istotne różnicie

Pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską nadal pozostają istotne różnice w kwestii przyszłych relacji handlowych - oświadczył w czwartek główny brytyjski negocjator David Frost, po zakończeniu - wcześniejszym niż planowano - kolejnej rundy negocjacyjnej.

"Negocjacje były kompleksowe i użyteczne. Ale jednocześnie pokazały one istotne różnice, które nadal istnieją między nami w wielu ważnych kwestiach" - oświadczył Frost.

"Pozostajemy zobowiązani do kontynuowania wysiłków na rzecz szybkiego wypracowania zasad, na których opierać się ma porozumienie, w ramach zintensyfikowanego procesu negocjacji w lipcu, zgodnie z ustaleniami podjętymi na szczycie na wysokim szczeblu w dniu 15 czerwca" - powiedział Frost. Dodał, że rozmowy będą kontynuowane w przyszłym tygodniu w Londynie, tak jak uzgodniono w nowym kalendarzu negocjacji.

Rozpoczęta w poniedziałek piąta runda rozmów była pierwszą, która po przerwie z powodu pandemii koronawirusa odbywała się w formie bezpośredniego spotkania, a nie wideokonferencji. Jak podała stacja BBC, początkowo planowano, że potrwają one do piątku, na kiedy wyznaczono rozmowę sam na sam Frosta z głównym unijnym negocjatorem Michelem Barnierem, ale została ona odwołana.

Jak ustalono w połowie czerwca, w celu przyspieszenia negocjacji mają się one odbywać w każdym tygodniu w lipcu.

Również Barnier przyznał po zakończeniu czwartkowych rozmów, że nadal istnieją poważne rozbieżności. "UE oczekuje, że jej stanowisko będzie lepiej rozumiane i szanowane w imię osiągnięcia porozumienia. Potrzebujemy równoważnego zaangażowania ze strony Wielkiej Brytanii. Nadal uważamy, że porozumienie jest możliwe i leży w interesie wszystkich" - napisał w wydanym oświadczeniu.

Wielka Brytania w czerwcu potwierdziła, że nie zamierza przedłużać okresu przejściowego po brexicie, co oznacza, że jeśli porozumienie nie zostanie zawarte przed jego upływem, czyli do końca roku, od początku przyszłego roku handel będzie się odbywał na ogólnych warunkach Światowej Organizacji Handlu, czyli możliwe będą cła i inne bariery.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Główny negocjator: w rozmowach z UE nadal są istotne różnicie

Spadek PKB w pierwszym kwartale był największy od 1979 r.

Brytyjski PKB skurczył się w pierwszym kwartale tego roku mocniej niż początkowo szacowano - o 2,2 proc., co jest najgorszym wynikiem od trzeciego kwartału 1979 r., poinformował we wtorek urząd statystyczny ONS.

Ogłoszone w połowie maja wstępne wyliczenia wskazywały na spadek PKB o 2 proc., co byłoby najgorszym od 2008 r., gdy rozpoczynał się kryzys finansowy.

"Nasz bardziej szczegółowy obraz gospodarki w pierwszym kwartale pokazał, że PKB skurczył się nieco mocniej niż początkowo szacowano. Wszystkie główne sektory gospodarki skurczyły się znacząco w marcu w wyniku uderzenia pandemii" - powiedział Jonathan Athow, zastępca głównego statystyka ONS.

Jak sprecyzowano, korekta wynika przede wszystkim z większego niż początkowo wyliczano spadku aktywności w sektorze usług, który wytwarza około trzy czwarte brytyjskiego PKB - zamiast 1,9 proc. skurczył się on o rekordowe 2,3 proc. Nieco mniejsze spadki, niż według wstępnych szacunków, były natomiast w przemyśle i budownictwie - ostatecznie wyniosły one odpowiednio 1,5 proc. oraz 1,7 proc.

Skorygowane dane pokazały także, że w marcu spadek PKB wyniósł nie 5,8 proc., co i tak było wówczas rekordem, lecz o 6,9 proc. Tak duży spadek nastąpił, mimo że ograniczenia z powodu pandemii - które zatrzymały znaczącą część gospodarki - weszły w życie dopiero 23 marca.

Ich efekt był w pełni widoczny dopiero w kwietniu, gdy PKB według wstępnych szacunków spadł aż o 20,4 proc. w stosunku do marca, co jest absolutnie najgorszym miesięcznym wynikiem w historii. Kwietniowe dane mogą za miesiąc również zostać nieco skorygowane, ale nadal pozostaną rekordowymi.

Wobec tego, że stopniowe poluzowywanie ograniczeń zaczęło się dopiero w drugiej połowie drugiego kwartału, jest pewne, że w okresie od kwietnia do czerwca włącznie, spadek PKB będzie jeszcze większy niż 2,2 proc. z pierwszego kwartału. Dwa kolejne kwartały ze spadkiem PKB oznaczać będą zarazem początek recesji.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Obraz David Mark z Pixabay 

Spadek PKB w pierwszym kwartale był największy od 1979 r.

Johnson zapowiada rewolucję infrastrukturalną, aby wyjść z kryzysu

Premier Boris Johnson zapowiedział we wtorek przyspieszenie realizacji projektów infrastrukturalnych, dzięki którym Wielka Brytania wyjdzie z kryzysu spowodowanego epidemią koronawirusa. Jak przekonywał, to jest moment, w którym trzeba być ambitnym.

"Nie możemy nadal być po prostu więźniami kryzysu. Musimy działać szybko, ponieważ już widzimy przyprawiający o zawrót głowy spadek PKB i wiemy, że ludzie martwią się teraz o swoją pracę i swoje przedsiębiorstwa" - mówił Johnson w przemówieniu wygłoszonym w Dudley, przemysłowym mieście w regionie West Midlands.

"To jest moment, aby być ambitnym i wierzyć w Wielką Brytanię" - powiedział, ogłaszając "rewolucję infrastrukturalną".

Tłumaczył, że Wielka Brytania musi wykorzystać obecny moment, aby rozwiązać problemy, które zostały uwypuklone przez epidemię, przede wszystkim nierówność szans, i dlatego plany inwestycyjne - z których spora część została już zapowiedziana w programie wyborczym Partii Konserwatywnej przed grudniowymi wyborami do Izby Gmin - muszą zostać przyspieszone. Hasłem przewodnim rządu ma być "budować, budować, budować".

Inwestycje, które w szczegółach ma w przyszłym tygodniu przedstawić minister finansów Rishi Sunak, opiewają na kwotę 5 mld funtów. Składać się będą na to projekty obejmujące szpitale, szkoły, drogi, linie kolejowe, ale także zalesianie kraju. "Zbudujemy szpitale, zbudujemy szkoły, uczelnie. Ale będziemy budować też w sposób bardziej zielony i zbudujemy piękniejszą Brytanię" - mówił Johnson.

Zapowiedział, że przepisy planistyczne zostaną usprawnione, aby ułatwić i zachęcić do budowania. W ramach propozycji od września pusto stojące sklepy będą mogły być przekształcane w domy bez konieczności składania wniosku o pozwolenie na budowę, a właściciele domów będą mogli je rozbudowywać w ramach przyspieszonego procesu zatwierdzania, po konsultacji z sąsiadami.

Premier po raz kolejny zapewnił, że odpowiedzią na kryzys nie mogą być oszczędności, lecz większa aktywność państwa w gospodarce. Porównał swój plan do tego, który w latach 30. ubiegłego wieku realizował ówczesny prezydent USA Franklin D. Roosevelt. "New Deal", który obejmował projekty robót publicznych, pomógł Stanom Zjednoczonym wyjść z wielkiego kryzysu. "Brzmi jak olbrzymia ilość interwencji rządowej, brzmi jak New Deal. I tak to ma brzmieć, bo tego wymagają czasy" - przekonywał Johnson.

Podkreślił, że rewolucja infrastrukturalna ma na celu wyrównywanie szans między poszczególnymi częściami kraju, ponieważ zbyt wiele z nich zostało "pozostawionych w tyle, zaniedbanych, niekochanych". Wskazał, że przez to wiele talentów w kraju marnuje się. Zwrócił też uwagę, że chociaż Wielka Brytania ma jedne z najlepszych uniwersytetów na świecie i jest jednym z liderów innowacji, problemem jest wcielanie tych pomysłów w życie w kraju.

"Choć nie jesteśmy już militarnym supermocarstwem, możemy być naukowym supermocarstwem, ale musimy położyć kres przepaści między wynalazkiem a jego zastosowaniem. Co obecnie oznacza, że genialne brytyjskie odkrycie znika w Kalifornii i staje się amerykańską firmą wartą miliard dolarów - lub chińską. Potrzebujemy teraz nowego, dynamicznego ducha komercyjnego, aby jak najlepiej wykorzystać brytyjskie odkrycia, aby brytyjskie pomysły rozwijały nowe brytyjskie gałęzie przemysłu i tworzyły brytyjskie miejsca pracy" - mówił.

Ale jak wskazuje opozycja, te 5 mld funtów zapowiedzianych wydatków stanowi ok. 5 proc. inwestycji sektora publicznego brutto w ubiegłym roku. To przekłada się na niepełna sto funtów na osobę, a większość z rzeczy, o których mówił Johnson, i tak już wcześniej została ogłoszona.

"Stoimy w obliczu kryzysu gospodarczego, największego, jaki widzieliśmy od pokoleń, a ożywienie gospodarcze musi sprostać temu wyzwaniu. Tymczasem ogłoszona kwota wynosi mniej niż 100 funtów na osobę. I jest to ponownym ogłoszeniem wielu obietnic wyborczych, więc to nie wystarczy" - oświadczył w reakcji na plan Johnsona lider Partii Pracy Keir Starmer.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

 

foto: twitter / BorisJohnson

Johnson zapowiada rewolucję infrastrukturalną, aby wyjść z kryzysu

Johnson w rozmowie z Morawieckim: jesteśmy gotowi na "australijskie warunki" współpracy z UE

Wielka Brytania jest gotowa do zakończenia okresu przejściowego po brexicie "na warunkach australijskich", jeśli w negocjacjach z UE nie uda się osiągnąć porozumienia - powiedział w sobotę premier Boris Johnson w rozmowie z premierem Mateuszem Morawieckim.

"Jeśli chodzi o przyszłe stosunki Zjednoczonego Królestwa z UE, premier z zadowoleniem przyjął zgodę obu stron na zintensyfikowany proces negocjacji w lipcu. Powiedział, że Zjednoczone Królestwo będzie prowadzić konstruktywne negocjacje, ale jednocześnie będzie gotowe do zakończenia okresu przejściowego na warunkach australijskich, jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia" - napisano w komunikacie opublikowanym przez Downing Street.

Wielka Brytania i Unia Europejska od marca prowadzą negocjacje o przyszłych stosunkach po zakończeniu upływającego 31 grudnia bieżącego roku okresu przejściowego po brexicie. Ponieważ do tej pory nie osiągnięto większych postępów, od poniedziałku ma rozpocząć się runda zintensyfikowanych negocjacji. Brak porozumienia oznacza, że od 1 stycznia 2021 roku handel dwustronny odbywać się będzie na zasadach Światowej Organizacji Handlu (WTO), czyli możliwe byłoby stosowanie ceł i innych barier handlowych.

Australia nie ma kompleksowej umowy handlowej z UE. Duża część handlu między nią a UE odbywa się zgodnie z zasadami WTO, chociaż w odniesieniu do niektórych towarów istnieją specjalne umowy.

Jak poinformowało biuro szefa brytyjskiego rządu, podczas rozmowy premierzy Johnson i Morawiecki wyrazili ubolewanie, że nie mogą spotkać się osobiście na dorocznych Polsko-Brytyjskich Konsultacjach Międzyrządowych, ale zatwierdzili plan współpracy polsko-brytyjskiej w nadchodzących miesiącach, m.in. w kwestii obrony i handlu.

"Premier (Johnson) i premier Morawiecki wymienili również uwagi na temat siły i historii stosunków między Wielką Brytanią a Polską w perspektywie 80. rocznicy Bitwy o Wielką Brytanię" - napisano w komunikacie.

Jak dodano, dyskutowali też na temat wspólnej walki z koronawirusem i zgodzili się co do potrzeby zapewnienia trwałej globalnej odbudowy, w której priorytetem jest otwartość i wolny handel.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Johnson w rozmowie z Morawieckim: jesteśmy gotowi na "australijskie warunki" współpracy z UE

EasyJet wznowi 1 lipca loty do Paryża, Mediolanu i Barcelony

Brytyjskie linie lotnicze EasyJet podały w czwartek, że 1 lipca wznowią loty do Paryża, Mediolanu i Barcelony. Dodały, że dzięki emisji akcji zebrały na rynku 520 mln USD, które pozwolą im poradzić sobie z "różnymi scenariuszami opóźnionego ożywienia" po pandemii Covid-19.

EasyJet wznowił w ubiegłym tygodniu część połączeń, głównie krajowych, i zamierza uruchomić trzy czwarte swoich tradycyjnych tras do sierpnia, przy zachowaniu środków bezpieczeństwa sanitarnego.

Linie zakładają też, że zebrany na rynku kapitał pozwoli im zachować płynność i przetrwać nawet wiele miesięcy uziemienia maszyn, gdyby wymagała tego sytuacja związana z pandemią.

Pod koniec maja EasyJet poinformował, że planuje zwolnienie 30 proc. personelu, czyli około 4,5 tys. z ponad 15 tys. pracowników, oraz zmniejszenie floty samolotów, by dostosować się do zmian na rynku będących konsekwencją pandemii koronawirusa. Niskokosztowy przewoźnik, który zatrudnia pracowników w ośmiu krajach europejskich, zapowiedział też podjęcie konsultacji z personelem w sprawie restrukturyzacji.

Firma ma zamiar zmniejszyć liczbę samolotów do około 302 maszyn, czyli o około 50 mniej niż przewidywana flota, która miała obsługiwać połączenia EasyJet w 2021 roku według planów sprzed pandemii.

EasyJet zakłada, że liczba połączeń, jakie wykona od lipca do września, będzie stanowiła tylko 30 proc. lotów z lata 2019 roku, a powrót do normalnego poziomu funkcjonowania nastąpi dopiero w 2023 roku. (PAP)

Obraz ramboldheiner z Pixabay 

EasyJet wznowi 1 lipca loty do Paryża, Mediolanu i Barcelony

Barnier: brexit bez umowy zaszkodzi bardziej gospodarce brytyjskiej niż unijnej

Negocjator ds. brexitu z ramienia Unii Europejskiej Michel Barnier wyraził w środę przekonanie, że brexit bez umowy bardziej zaszkodzi brytyjskiej gospodarce niż unijnej.

„W interesie Wielkiej Brytanii leży uniknięcie braku porozumienia” - powiedział Barnier na wideokonferencji, a jego słowa cytuje agencja Reutera. „Jesteśmy gotowi znaleźć margines elastyczności w zakresie rybołówstwa” - dodał. Wskazał, że kwestia Trybunału Sprawiedliwości UE jest również problematyczna w rozmowach i że Unia nalega na zaangażowanie Wielkiej Brytanii w Europejską Konwencję Praw Człowieka.

„Wierzę, że umowa jest nadal możliwa” - powiedział, dodając, że nie jest ani optymistą, ani pesymistą, ale osobą "zdeterminowaną".

W połowie czerwca premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson przekazał podczas wideokonferencji przewodniczącym instytucji UE, że Londyn nie będzie wnioskował o przedłużenie okresu przejściowego po brexicie.

Wielka Brytania opuściła Unię Europejską 31 stycznia. Obecnie, w okresie przejściowym, obowiązującym do końca 2020 roku, strony starają się wynegocjować umowę w sprawie przyszłych relacji. W tym czasie Zjednoczone Królestwo jest wprawdzie poza instytucjami unijnymi, ale stosuje się do praw i obowiązków związanych z przynależnością do Wspólnoty oraz korzysta z wynikających z tego przywilejów, w tym z uczestnictwa w jednolitym rynku.

Po czterech kolejnych rundach negocjacji w sprawie przyszłych relacji, które zakończyły się minimalnymi postępami, strony zgodziły się, że potrzebny jest "nowy impet" w rozmowach. Negocjacje mają być zintensyfikowane w lipcu w celu "stworzenia najbardziej sprzyjających warunków do zawarcia i ratyfikacji umowy przed końcem 2020 r."

Atmosfera nie jest dobra - Londyn zarzuca Brukseli złą wolę, a Bruksela oskarża Downing Street o nietrzymanie się wcześniejszych ustaleń z deklaracji politycznej. Ustalona jeszcze w 2019 r. konferencja wysokiego szczebla miała podsumować dotychczasowy postęp, ale w zgodnej opinii obserwatorów nie ma za bardzo czego podsumowywać.

Punktem spornym jest to, co Bruksela nazywa równymi warunkami gry. UE obawia się, że Wielka Brytania zacznie stosować "dumping regulacyjny" i, chcąc zyskać przewagę konkurencyjną, będzie obniżać standardy w zakresie praw pracowniczych, ochrony środowiska czy praw konsumenckich. Zatem UE chce, żeby w zamian za dostęp do unijnego rynku dostosowywała się do unijnych regulacji, także tych przyszłych. Londyn uważa, że byłoby to zaprzeczeniem idei brexitu, który polega na tym, by się uwolnić od unijnych regulacji, ale zarazem wskazuje cały szereg przykładów, gdzie brytyjskie regulacje są bardziej wyśrubowane niż unijne i gdzie wcale nie zamierza tego zmieniać.

Patowa sytuacja utrzymuje się w kwestii rybołówstwa. Wielka Brytania chciałaby pełnego dostępu do unijnego rynku dla swoich ryb i produktów rybnych, ale UE domaga się w zamian za to takiego samego dostępu do brytyjskich łowisk, jaki ma obecnie, co z kolei jest nie do zaakceptowania dla brytyjskiego rządu, a jeszcze bardziej dla brytyjskich rybaków, którzy w nadziei na niezależną politykę rybołówczą masowo poparli brexit.

Wreszcie nierozwiązana pozostaje kwestia tego, co jest określane jako zarządzanie przyszłymi umowami, czyli kto będzie rozstrzygał ewentualne spory i jaka ma być w tym rola Trybunału Sprawiedliwości UE. Wielka Brytania nie zgadza się, by rozstrzyganiem sporów zajmował się TSUE, gdyż, jak argumentuje, nie będzie on bezstronny.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Barnier: brexit bez umowy zaszkodzi bardziej gospodarce brytyjskiej niż unijnej

900 tys. funtów za przemalowanie rządowego samolotu

900 tys. funtów będzie kosztowało przemalowanie samolotu używanego przez brytyjskiego premiera Borisa Johnsona, ministrów i wyższych rangą członków rodziny królewskiej z szarego na kolory brytyjskiej flagi. Biuro premiera zapewnia jednak, że to dobrze wydane pieniądze.

Na kadłubie i ogonie samolotu ma zostać namalowany wzór w kolorach czerwonym, białym i niebieskim. "Oznacza to, że samolot ten będzie mógł lepiej reprezentować Wielką Brytanię na świecie, nosząc narodowe symbole, podobne jak samoloty wielu innych przywódców" - przekonywał rzecznik Johnsona. Podkreślił, że należący do RAF samolot nie straci na tym swojej przydatności militarnej.

Potwierdził, że przemalowanie samolotu kosztować będzie 900 tys. funtów, ale kwota ta obejmuje także zaprojektowanie wzoru. "Na każdym etapie pracy staraliśmy się zapewnić brytyjskim podatnikom korzystny stosunek jakości do ceny, a wszystkie prace są prowadzone w Wielkiej Brytanii, z czego bezpośrednio korzystają brytyjscy wykonawcy" - dodał rzecznik.

Opozycja natychmiast zaczęła kwestionować zasadność wydawania pieniędzy na tę zmianę, zwłaszcza w sytuacji kryzysu gospodarczego wywołanego epidemią koronawirusa. "Lek deksametazon, który może potencjalnie uratować życie ludzi z koronawirusem, kosztuje 5 funtów za jedną dawkę. Boris Johnson mógł kupić 180 000 dawek, ale zamiast tego maluje flagę na samolocie" - napisał na Twitterze p.o. lidera Liberalnych Demokratów Ed Davey. "Kiedy rodziny w całym kraju martwią się o swoją pracę, zdrowie i edukację swoich dzieci, mogą słusznie podawać w wątpliwość priorytety rządu" - powiedziała Louise Heigh z Partii Pracy.

Rządowy samolot jest specjalnie przebudowaną wersją latającej cysterny, Airbusa A330 MRTT. Został on dostosowany do przewozu członków rządu - kosztem 10 mln funtów - za czasów Davida Camerona. Ówczesny premier przekonywał, że jest to tańsze niż czarterowanie przez rząd samolotów i pozwoli na zaoszczędzenie 775 tys. funtów rocznie. Pierwszą podróż zagraniczną tym samolotem Cameron wraz z kilkoma ministrami odbył do Warszawy - na szczyt NATO w 2016 r.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

900 tys. funtów za przemalowanie rządowego samolotu

Po raz pierwszy od 1963 r. dług publiczny przekroczył 100 proc. PKB

Rząd Wielkiej Brytanii pożyczył w maju rekordową kwotę 55,2 miliarda funtów, w efekcie czego dług publiczny po raz pierwszy od 1963 roku przekroczył 100 proc. PKB - podał w piątek brytyjski urząd statystyczny ONS.

Kwota 55,2 mld funtów to dziewięć razy więcej niż rząd pożyczył w maju 2019 roku i największa suma, od kiedy w 1993 roku zaczęto prowadzić comiesięczne statystyki.

Wprawdzie wcześniej ONS informował, że kwietniowe pożyczki były jeszcze wyższe, ale tę kwotę zrewidowano w dół do 48,5 mld, gdyż okazało się, że wpływy z tytułu podatków i składek ubezpieczeniowych były wyższe niż pierwotnie zakładano, zaś koszty subsydiowania pensji pracowników urlopowanych z powodu koronawirusa - niższe.

Nie zmienia to faktu, że w pierwszych dwóch miesiącach roku finansowego (kwiecień i maj) Wielka Brytania zaciągnęła długi na kwotę 103,7 mld funtów, czyli o 87 miliardów więcej niż w dwóch pierwszych miesiącach poprzedniego roku finansowego. Wartość zaciągniętych pożyczek w ciągu pierwszych dwóch miesięcy roku również jest najwyższa od 1993 roku.

W efekcie dług publiczny kraju wzrósł do 1,95 biliona funtów, co stanowi 100,9 proc. brytyjskiego PKB. To oznacza wzrost o 20,5 punktu procentowego w porównaniu z majem 2019 roku oraz że po raz pierwszy od marca 1963 roku dług publiczny przekracza wartość PKB.

Do najwyższych poziomów jest jednak jeszcze daleko, bo od końca I wojny światowej do początku lat 60. dług publiczny Wielkiej Brytanii stale przekraczał 100 proc. PKB, a w roku finansowym 1946/47 osiągnął absolutny rekord - 258 proc. Ale ONS przewiduje, że do końca obecnego roku finansowego łączna kwota zaciągniętych przez rząd pożyczek wzrośnie do 298 miliardów funtów, co oznaczałoby pięciokrotny wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem finansowym i najwyższą sumę od końca II wojny światowej.

Zwiększenie zadłużenia jest spowodowane z jednej strony tym, że z powodu epidemii Covid-19 spora część gospodarki stanęła i w efekcie są mniejsze wpływy podatkowe, a z drugiej - kosztowym programem subsydiowania przez rząd pensji tych pracowników, którzy z powodu epidemii zostali wysłani na urlopy. Celem tego programu jest uniknięcie masowych zwolnień, co w ocenie rządu przyniosłoby jeszcze gorsze skutki dla gospodarki.

"Dzisiejsze dane potwierdzają, że koronawirus ma poważny wpływ na nasze finanse publiczne. Najlepszym sposobem na przywrócenie stabilności finansów publicznych jest ponowne otwarcie naszej gospodarki w bezpieczny sposób, aby ludzie mogli wrócić do pracy" - powiedział minister finansów Rishi Sunak.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Obraz PublicDomainPictures z Pixabay 

 
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.