Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show
Sun, Apr 11, 2021

Biznes

Biznes

All Stories

Sondaż: blisko połowa Polaków uważa, że przyjęcie euro byłoby czymś złym

Niemal połowa Polaków (49 proc.) uważa, że przyjęcie przez Polskę euro byłoby czymś złym - wynika z sondażu Kantar Public. Zdecydowana większość badanych (64 proc.) sądzi ponadto, że wejście naszego kraju do strefy euro wpłynęłoby niekorzystnie na ich sytuację materialną.

Według sondażu, tylko co dziesiąty badany (11 proc.) uważa, że przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty europejskiej byłoby czymś dobrym. Z kolei jedna piąta ankietowanych (23 proc.) twierdzi, że zamiana złotówki na euro nie będzie ani czymś dobrym, ani złym. Co szósty badany (17 proc.) nie wypowiada jednoznacznej opinii na ten temat.

Kantar Public zwraca jednak uwagę, że w grudniu spadł odsetek osób negatywnie odnoszących się do możliwości wprowadzenia euro w Polsce. Zwiększył się natomiast udział badanych neutralnie nastawionych do przyjęcia euro (o 7 punktów procentowych).

Zgodnie z badaniem, zdecydowana większość Polaków uważa, że wprowadzenie wspólnej waluty wpłynęłoby na kondycję finansową gospodarstw domowych. Przeważają jednak opinie (64 proc.), że byłby to wpływ niekorzystny. Przeciwnego zdania jest co dziesiąty badany.

Siedem procent ankietowanych jest za to zdania, że przyjęcie euro nie miałoby wpływu na sytuację ich gospodarstw domowych. 19 proc. Polaków nie ma sprecyzowanej opinii na ten temat. Sondażownia informuje, że w porównaniu do wyników z czerwca br., w grudniu wzrósł odsetek osób niezdecydowanych w ocenie ew. wpływu wprowadzenia euro na sytuację gospodarstw domowych (o 6 punktów procentowych).

Połowa respondentów (51 proc.) twierdzi też, że przystąpienie do strefy euro miałoby niekorzystny wpływ na polską gospodarkę. Co piąty badany (18 proc.) jest przeciwnego zdania, a 6 proc. sądzi, że przyjęcie waluty euro nie miałoby wpływu na polską gospodarkę. Co czwarty ankietowany (25 proc.) nie ma sprecyzowanej opinii na ten temat.

W porównaniu z badaniem z czerwca, zmniejszył się udział osób oceniających korzystnie ew. wpływ waluty euro na polską gospodarkę (o 3 punkty procentowe). Wzrósł natomiast odsetek odpowiedzi "trudno powiedzieć" - (o 5 punktów procentowych).

Z badania wynika, że nieco ponad połowa respondentów (52 proc.) uważa, że przyjęcie wspólnej waluty byłoby niekorzystne dla poczucia tożsamości narodowej. Co szósty respondent (17 proc.) sądzi, że przyjęcie waluty euro nie będzie miało na to wpływu, a 11 proc. ankietowanych uważa, że wpływ ten byłby korzystny. Co piąty pytany (20 proc.) nie ma sprecyzowanej opinii na ten temat.

Zdaniem 45 proc. ankietowanych, nasz kraj nigdy nie powinien wstępować do strefy euro. Z kolei według 7 proc. powinno to się stać w ciągu najbliższych 5 lat, w ocenie 10 proc. respondentów euro powinniśmy przyjąć za ok. 6 do 10 lat; 16 proc. Polaków chce, by stało się to nie wcześniej niż za 10 lat. Blisko jedna czwarta ankietowanych (22 proc.) nie ma zdania na ten temat.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 2–7 grudnia na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1051 mieszkańców Polski, w wieku 15 i więcej lat. (PAP)

Bank centralny Anglii utrzymał stopy procentowe i target zakupu aktywów bez zmian

Bank centralny Anglii (BoE) utrzymał stopy procentowe bez zmian - poinformował bank w komunikacie po zakończeniu posiedzenia w czwartek.

Benchmarkowa stopa procentowa repo wynosi nadal 0,25 proc.

Bank obniżył ją o 25 pkt. bazowych podczas sierpniowego posiedzenia BoE. Wcześniej - na poziomie 0,50 proc. - była od maja 2009 r.

Analitycy oczekiwali, że bank w czwartek pozostawi stopy procentowe bez zmian.

Bank utrzymał target zakupu aktywów - na poziomie 435 mld funtów. BoE podwyższył go w sierpniu z 375 mld funtów.

Analitycy spodziewali się, że target ten pozostanie bez zmian - na poziomie 435 mld funtów. (PAP)

Chiny wniosły do WTO skargę na USA i UE ws. sporu o dumping

Chiny poinformowały w poniedziałek, że złożyły w Światowej Organizacji Handlu (WTO) skargę z tytułu uznawania ich przez USA i Unię Europejską za państwo bez gospodarki rynkowej, co umożliwia traktowanie cen eksportowanych chińskich towarów jako dumpingowych.

Przy wstępowaniu Chin do WTO w 2001 roku uzgodniono, że innym państwom członkowskim będzie wolno obciążać je cłami antydumpingowymi w razie sprzedawania chińskich towarów po cenach niższych niż te, jakie obowiązują na analogiczne towary w krajach trzecich. Możliwość stosowania tej procedury miała wygasnąć po 15 latach z tytułu uzyskania przez Chiny statusu gospodarki wolnorynkowej, gdzie ceny kształtują się bez ingerencji państwa. Klauzula antydumpingowa przestała obowiązywać 11 grudnia i Chiny zażądały od państw członkowskich uznania tego faktu.

Minister handlu USA Penny Pritzker oświadczyła jednak w listopadzie, że "nie dojrzał" jeszcze czas, by Waszyngton zmienił swe kryteria oceniania tego, czy Chiny stały się gospodarką rynkową i że nie ma żadnych międzynarodowych reguł handlowych, które wymagałaby od USA odejścia od dotychczasowych zasad kalkulowania ceł antydumpingowych.

Opublikowany w poniedziałek na stronie internetowej chińskiego ministerstwa handlu komunikat głosi, iż po 15 latach wszyscy członkowie WTO zobowiązani są do uznania wolnorynkowego statusu Chin. "Niestety Stany Zjednoczone i Unia Europejska nie wypełniły jeszcze tego zobowiązania" - podkreśla komunikat dodając, iż USA i UE były na czele forsowania przedsięwzięć antydumpingowych, poważnie szkodzących eksportowi chińskich firm i zatrudnieniu w nich.

Komunikat deklaruje sięgnięcie przez Pekin po normalny sposób rozstrzygania sporów handlowych i zaznacza, iż "Chiny zastrzegają sobie prawo zgodnego z zasadami WTO zdecydowanego bronienia własnych słusznych praw". (PAP)

Lufthansa i GE zainwestują 250 mln euro w Środzie Śląskiej

GE Aviation i Lufthansa Technik zbudują wspólnie w Środzie Śląskiej centrum serwisowania silników lotniczych; wartość inwestycji wyniesie 250 mln euro i przyczyni się do powstania ok. 600 nowych miejsc pracy - poinformował resort rozwoju w komunikacie.

Za inwestycję odpowiedzialna będzie XEOS - spółka joint venture zawiązana przez GE Aviation i Lufthansa Technik.

Wybór lokalizacji pod inwestycję ogłosili w poniedziałek na wspólnej konferencji prasowej przedstawiciele z GE oraz LH w obecności Mateusza Morawieckiego, wicepremiera, ministra rozwoju i finansów.

Wicepremier powiedział, że o wyborze inwestycji GE i LH zdecydowały elementy związane z naszą kadrą, siłą roboczą.

Inwestycja zostanie zlokalizowana w Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej.

Głównym przeznaczeniem zakładu będzie serwisowanie silników typu GEnX 2B, a w kolejnych latach również typu GE 9X. Aktualnie w komercyjnym użyciu działa ponad 400 silników GEnX 2B. Od 2021 roku do zakładu trafiać będą też silniki GE 9X. Choć formalny proces ich certyfikacji zakończy się w 2018 roku, to przez operatorów na całym świecie zostało zamówionych już ponad 700 sztuk. (PAP)

Ropa w USA zyskała od środy już niemal 11 procent, najwięcej od 9 miesięcy

Ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku rosną o niemal 1,5 procent. Od środy surowiec zdrożał już o prawie 11 procent, najmocniej od 9 miesięcy. Cięcia dostaw ropy przez OPEC i innych dużych producentów w końcu wejdą w życie - podają maklerzy.

Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na styczeń na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 50,12 USD, po zwyżce o 68 centów, czyli o 1,4 proc. W środę WTI zyskała 9,3 proc.

Brent w dostawach na luty na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie drożeje o 72 centy, czyli 1,4 proc., do 52,56 USD za baryłkę, po zwyżce w środę o 8,8 proc.

W środę państwa zrzeszone w OPEC porozumiały się w sprawie ograniczenia wydobycia surowca przez kraje kartelu do 32,5 mln baryłek dziennie. Umowa ma zacząć obowiązywać od początku 2017 r.

Państwa niezrzeszone w OPEC zgodziły się na ograniczenie produkcji ropy o 600 tys. baryłek dziennie.

We wrześniu Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) zgodziła się wstępnie, podczas nieformalnego spotkania w Algierze, na obniżenie dziennego limitu wydobycia surowca właśnie do 32,5 mln baryłek.

"Rynek już nie zobaczy nagłego załamania cen ropy" - ocenia Seo Sang-young, strateg rynku w Kiwoom Securities Co.

"Największymi zwycięzcami porozumienia OPEC są jednak amerykańscy producenci ropy z łupków, którzy w tej sytuacji - mocnego wzrostu cen ropy, jeszcze zwiększą produkcję surowca" - dodaje.

Podczas poprzedniej sesji ropa na NYMEX w Nowym Jorku zdrożała o 4,21 USD, czyli 9,3 proc., do 49,44 USD za baryłkę.

W listopadzie ceny ropy w USA wzrosły o 5,5 proc. (PAP)

W.Brytania/Obniżono prognozy wzrostu gospodarczego na lata 2017-18

Oficjalne prognozy wzrostu produktu krajowego brutto Wielkiej Brytanii przez najbliższe dwa lata zostały obniżone - poinformował w środę minister finansów Philip Hammond, przedstawiając swój pierwszy raport budżetowy od czasu referendum w sprawie Brexitu.

Jak wskazuje Reuters, słaba kondycja finansów publicznych nie daje Hammondowi większego pola manewru, jeśli chodzi o zwiększanie wydatków publicznych lub znaczniejsze obniżki podatków.

Według będącego ciałem doradczym rządu Biura Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) wzrost gospodarczy w 2017 roku wyniesie 1,4 proc., a nie jak szacowano w marcu 2,2 proc. Natomiast prognoza dla roku 2018 została skorygowana w dół z 2,1 proc. do 1,7 proc.

OBR utrzymał przy tym swą ocenę z marca, że zarówno w roku 2019, jak i 2020 PKB zwiększy się o 2,1 proc - zaznaczył Hammond przedstawiając swój raport w parlamencie.

Marcowe prognozy były opracowane przy założeniu, że w referendum Brytyjczycy opowiedzą się za pozostaniem w Unii Europejskiej.

"Naszym obecnym zadaniem jest takie przygotowanie naszej gospodarki, by utrzymała elastyczność, gdy będziemy wychodzić z UE i była gotowa na przekształcenia, jakie nastąpią. Będziemy nadal utrzymywać dyscyplinę fiskalną uwzględniając przy tym potrzebę inwestycji na rzecz zwiększania wydajności oraz (odpowiedniego) pułapu fiskalnego (jako czynników) wspierających gospodarkę w okres przejściowym" - zadeklarował minister.

Zapowiedział, że płaca minimalna wzrośnie w kwietniu przyszłego roku z obecnych 7,20 funtów za godzinę do 7,50 funtów, a kwota wolna od podatku dochodowego od osób fizycznych zostanie równocześnie zwiększona z 11 tys. do 11,5 tys. funtów, by pod koniec obecnej kadencji parlamentu w 2020 roku osiągnąć 12,5 tys. funtów.

Hammond potwierdził utrzymanie przedstawionych w marcu planów zmniejszenia stawki podatku od przedsiębiorstw do 17 proc., czyli poziomu znacznie niższego niż obowiązujący gdziekolwiek indziej w G20 (grupie 19 przodujących gospodarczo państw świata i UE). Inne państwa unijne uważają to za nieuczciwą konkurencję fiskalną.

Przytoczone przez ministra materiały OBR korygują także w górę przewidywane kwoty deficytu budżetowego w najbliższych latach - w bieżącym roku ma on wynieść 68,2 mld funtów czyli 3,5 proc. PKB , a w roku 2017 roku 59 mld, podczas gdy w marcu prognozowano odpowiednio 55,5 mld i 38,8 mld. Zakłada się, że dzięki trwałej tendencji spadkowej zmniejszy się do roku 2020 do 17,2 mld funtów.

Brytyjski dług publiczny osiągnie w ten sposób w roku fiskalnym 2017 przejściowo rekordowy poziom 90,2 proc. PKB podczas gdy szacunki przedstawione w marcu mówiły o tylko 81,3 proc. (PAP)

Na Zachodzie kolejna sesja ze zwyżkami - dopóki Trump nie rozczaruje

Na zachodnich parkietach kolejna zwyżkowa sesja po rekordach zanotowanych w poniedziałek na giełdach w USA. Na rynkach panuje optymizm, że nowa amerykańska administracja, dzięki swoim działaniom mocniej pobudzi wzrost w gospodarce USA. Dobry sentyment to też zasługa drożejących surowców, ropy i metali - podają maklerzy.

Indeksy w Stanach Zjednoczonych zakończyły poniedziałkową sesję wzrostami i kolejnymi historycznymi maksimami notowań. Dow Jones Industrial na koniec dnia zyskał 0,47 proc. i wyniósł 18.956,69 pkt. S&P 500 wzrósł o 0,75 proc. i wyniósł 2.198,18 pkt. Nasdaq Comp. zwyżkował o 0,89 proc. do 5.368,86 pkt.

Od wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych DJI zyskał już około 3 proc., S&P 500 2 proc., a Nasdaq wzrósł o ok. 2,5 proc.

"Widoczny od pewnego czasu rozpęd na rynkach to wynik oczekiwań na zapowiadane przez Donalda Trumpa działania dotyczące polityki inwestycyjnej i cięcia podatków" - mówi Masahiro Ichikawa, starszy strateg Sumitomo Mitsui Asset Managament Co.

"Tak długo, jak długo nie będzie jakiegoś większego rozczarowania co do tych zapowiedzi, wszystko wskazuje na to, że na rynkach akcji utrzyma się trend wzrostowy" - ocenia.

A we wtorek mocno też rosną ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku po tym, jak w poniedziałek zakończyły sesję o 3,9 proc. wyżej. Kraje OPEC robią postępy i są coraz bliżej finalizacji porozumienia o cięciu dostaw ropy.

Baryłka ropy West Texas Intermediate na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 48,98 USD, po zwyżce o 74 centy, czyli 1,5 proc. Brent na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie drożeje o 73 centy, czyli 1,5 proc., do 49,63 USD za baryłkę.

30 listopada w Wiedniu odbędzie się spotkanie OPEC. Członkowie kartelu podejmują różne wysiłki dyplomatyczne, aby podczas tego posiedzenia grupy doszło do finalizacji wrześniowej nieformalnej umowy o obniżeniu dostaw ropy.

Nadal mocno zwyżkują też ceny miedzi na giełdzie metali w Londynie i zmierzają do najwyższego poziomu od lipca 2015 roku. Miedź w dostawach trzymiesięcznych kosztuje 5.655,00 USD za tonę, po zwyżce o 1,7 proc.

Na rynkach utrzymują się spekulacje, że wydatki na przemysł i rozwój infrastruktury na świecie wzrosną w przyszłym roku. To napędza falę dobrych nastrojów wśród inwestorów i zachęca ich do zakupu surowców, w tym metali przemysłowych.

Poniżej indeksy w Europie - godz. 09.15.

 
Indeks Kraj Wartość (pkt.) 1D (%) 1W (%) 1M (%)
Euro Stoxx 50 Strefa euro 3049,30 0,54 -0,01 -0,92
DAX Niemcy 10737,40 0,49 0,02 0,25
FTSE 100 W.Brytania 6826,37 0,71 0,50 -2,76
CAC 40 Francja 4555,36 0,57 0,42 0,43
IBEX 35 Hiszpania 8647,50 0,38 -0,46 -4,98
FTSE MIB Włochy 16443,53 0,90 -1,43 -4,21

(PAP)

Niemcy/Volkswagen ogłasza likwidację 30 tys. miejsc pracy do 2021 r.

Niemiecki koncern motoryzacyjny Volkswagen ogłosił w piątek na konferencji prasowej, że zlikwiduje 30 tys. miejsc pracy w ramach planu oszczędnościowego negocjowanego wcześniej ze związkami zawodowymi. Zwolnienia dotkną głównie niemieckich fabryk.

Podczas konferencji w siedzibie koncernu w Wolfsburg poinformowano, że w samych Niemczech zlikwidowanych zostanie 23 tys. miejsc pracy. Szacuje się, że dzięki temu od 2020 roku uda się uzyskać oszczędność rzędu 3,7 mld dolarów rocznie.

Na całym świecie grupa Volkswagena zatrudnia ponad 610 tys. pracowników.

Wcześniej tego dnia o szczegółach porozumienia informowała agencja Reutera powołując się na swoje źródła. Celem porozumienia jest poprawa finansowa koncernu oraz zwiększenie oszczędności - szczególnie w krajowym oddziale firmy, który do tej pory generował wysokie koszty. Volkswagen szuka też dodatkowych środków finansowych w związku z programem odszkodowań jakie musi wypłacić w związku ze skandalem dotyczącym manipulacji w silnikach Diesla.

Negocjacje w sprawie tzw. planu przyszłościowego trwają od czerwca br. Związki zawodowe zgodziły się na cięcia w zamian za obietnicę stworzenia w przyszłości nowych miejsc pracy, szczególnie podczas produkcji samochodów elektrycznych. Mają one powstawać głównie w niemieckich fabrykach. Mimo ograniczania tradycyjnych miejsc pracy przy projekcie pojazdów elektrycznych zatrudnienie ma znaleźć 9 tys. osób.

Planowany sportowy samochód elektryczny VW ma być produkowany w fabryce w Wolfsburg, a małe auto elektryczne, zwane I.D., w mieście Zwickau - podają źródła Reutersa. Silniki elektryczne do tych pojazdów mają powstawać w Kassel, a baterie w Braunschweig.

W następstwie dochodzenia podległej rządowi USA Agencji Ochrony Środowiska (EPA) Volkswagen przyznał się we wrześniu 2015 roku do zainstalowania w ponad 11 milionach samochodów z silnikiem Diesla oprogramowania umożliwiającego oszukiwanie przy pomiarze zawartości szkodliwych substancji w spalinach. Koncern musi się liczyć z wieloletnimi procesami sądowymi oraz miliardowymi karami za łamanie przepisów o normach technicznych i ochronie środowiska.

W październiku br. sędzia okręgowego sądu federalnego w San Francisco Charles Breyer zatwierdził definitywnie ugodę, na mocy której koncern Volkswagen wypłaci w USA do 16,5 mld dolarów odszkodowań w następstwie skandalu z fałszowaniem pomiarów toksyczności spalin. (PAP)

Źródło : PAP

Polska : Komisja finansów za utrzymaniem kwoty wolnej od podatku w obecnej wysokości

Sejmowa komisja finansów publicznych opowiedziała się w poniedziałek za utrzymaniem w przyszłym roku kwoty wolnej od podatku w obecnej wysokości, ale za złagodzeniem propozycji dotyczących opodatkowania Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych.

Przepisy dotyczące kwoty wolnej oraz opodatkowania funduszy inwestycyjnych zawarto w poselskim (PiS) projekcie nowelizacji ustawy o PIT i CIT.

Projekt w części dotyczący kwoty wolnej jest odpowiedzią na ubiegłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że brak waloryzacji kwoty wolnej od podatku jest niezgodny z konstytucją. TK dał czas na zmianę prawa do 1 grudnia 2016 roku. Złożony przez posłów PiS projekt przesądza jednak, że dotychczasowa kwota wolna zostanie utrzymana w obecnym oraz w 2017 roku.

Posłowie opozycji krytykowali projekt podczas poniedziałkowego posiedzenia, tłumacząc, że pracują nad zmianami, co do których z góry wiadomo, że są niezgodne z wyrokiem TK. Wątpliwości natury konstytucyjnej zgłosiło także sejmowe biuro legislacyjne. Zwróciło uwagę, że projekt nakazuje stosowanie przepisów zakwestionowanych przez Trybunał Konstytucyjny.

Przewodniczący komisji Jacek Sasin (PiS) tłumaczył, że obecny rząd boryka się ze spuścizną ośmiu lat poprzednich rządów, podczas których kwota wolna wzrosła o 2 zł.

"Chcemy oczywiście podnieść kwotę wolną od podatku i podniesiemy ją. Zapowiedź jest jasna ze strony rządu. Natomiast nie chcemy robić takich wybiegów tutaj, żeby podnosić kwotę wolną o kolejne 2 zł (...), żeby móc powiedzieć, że wykonujemy wyrok TK. Uczciwie Polakom mówimy, że kwotę, do tej zapowiedzianej, podniesiemy w momencie wskazanym przez nas, czyli do 1 stycznia 2018 r." - zadeklarował Sasin.

Obecny na posiedzeniu wiceminister finansów Leszek Skiba tłumaczył, że wyrok TK jest trudny do zinterpretowania, a wprowadzenie kwoty wolnej w 2018 r. jest jak najbardziej właściwe z punktu widzenia odpowiedzialności za finanse publiczne.

Komisja odrzuciła poprawkę Rafała Wójcikowskiego (Kukiz'15), zgodnie z którą kwota wolna miałaby wzrosnąć do wartości odpowiadającej minimum egzystencji określonej na poziomie 6549 zł 11 gr.

Wprowadzono natomiast do projektu poprawki Sylwestra Tułajewa (PiS), które zmierzają do przywrócenia zwolnienia podmiotowego z CIT dla Funduszy Inwestycyjnych Otwartych, a także dopuszczające zwolnienie dla polskich FIZ-ów. Te ostatnie będą mogły korzystać - pod pewnymi warunkami - ze zwolnień przedmiotowych. Zwolnienia nie będą miały zastosowania w zakresie, w jakim funduszom tym można przypisać ryzyko wykorzystywania ich w schematach tzw. agresywnej optymalizacji podatkowej. Chodzi o sytuacje, w których FIZ-y miałyby zyski z udziałów w spółkach nieposiadających osobowości prawnej uprawnionych do emisji papierów wartościowych, które mogą być nabywane przez FIZ-y.

Inna poprawka Tułajewa, która uzyskała akceptację komisji, przewiduje wyłączenie mocy ochronnej indywidualnych interpretacji podatkowych w odniesieniu do schematów agresywnego planowania podatkowego wydanych przed dniem wejścia w życie zmian.

Skiba poinformował, że zmiana dotycząca funduszy inwestycyjnych przyniesie budżetowi co najmniej 200-300 mln zł rocznie. Wyjaśnił, że realizuje on postulaty zgłaszane wcześniej przez stronę społeczną.

Janusz Cichoń z PO apelował, żeby w ogóle odstąpić od tych zmian, tłumacząc, że wobec zjawisk, do których odnoszą się projektowane przepisy, można zastosować klauzulę przeciw unikaniu opodatkowania.

Projekt w pierwotnej wersji przewidywał opodatkowanie podatkiem dochodowym Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych (FIZ), co miałoby dać budżetowi 2-2,5 mld zł rocznie. Fundusze Inwestycyjne Otwarte miałby natomiast stracić prawo do zwolnienia podmiotowego, ale mogłyby korzystać ze zwolnień przedmiotowych.

Autorzy projektu wskazali, że w przypadku inwestycji w FIZ opodatkowanie dochodu następuje na poziomie inwestora (uczestnika) na etapie wypłaty zysku, tj. w momencie wykupu lub umorzenia przez fundusz certyfikatów inwestycyjnych - stawką podatku w wysokości 19 proc.

"Przyjęty model opodatkowania dochodów z inwestycji poprzez fundusze inwestycyjne wywołuje negatywne skutki, przede wszystkim w obszarze działania krajowych FIZ. Fundusze tego typu stanowią jeden z podstawowych elementów budowania struktur planowania podatkowego z wykorzystaniem podmiotów zagranicznych (głównie transparentnych podatkowo), poprzez umiejscawianie FIZ w łańcuchu podmiotów prowadzących działalność gospodarczą i transferowanie dochodów z tej działalności, w zdecydowanej części, do FIZ" - wyjaśniono w uzasadnieniu.

Zauważono, że FIZ-y, w odróżnieniu do funduszy otwartych, dają możliwość skierowania emisji certyfikatów do konkretnego inwestora, dopasowania strategii inwestycyjnej do indywidualnych potrzeb, kontroli realizacji celu inwestycyjnego funduszu i wyznaczania polityki inwestycyjnej. Brak ograniczeń inwestycyjnych pozwala przede wszystkim na inwestycje w spółki zagraniczne, o charakterystyce identycznej z polską formą spółki komandytowo-akcyjnej (FIZ występuje w roli akcjonariusza).

Eksperci podatkowi ostrzegali jednak, że zmiana doprowadzi do likwidacji FIZ-ów i odpływu kapitału z Polski. Na negatywne konsekwencje zmian wskazywali także przedstawiciele funduszy i Komisja Nadzoru Finansowego.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2017 roku. (PAP)

Źródło : PAP

Lloyds żegna się z Wielką Brytanią?

Brytyjskie media podały do wiadomości publicznej informacje, że Lloyds Bank zamierza zamknąć kolejne oddziały w kraju. Tym razem likwidacji ulegnie blisko 49 placówek, a tym samym zwolnionych zostanie prawie siedemset osób.

Lloyds Bank od momentu powrotu do sektora prywatnego boryka się z nieodpowiednią rentownością. Władze spółki doskonale zdają sobie sprawę, że likwidacja kolejnych oddziałów nie poprawi ich sytuacji finansowej. Zamiast zwykłych placówek, firma zamierza postawić specjalne odziały mobilne w postaci vanów.

Do końca 2017 roku Lloyds Bank zamierza zamknąć blisko 400 oddziałów i zwolnić około dwunastu tysięcy osób. Na tą chwilę pracę straciło niecałe dziesięć tysięcy osób, zaś redukcja oddziałów sięgnęła liczby 261.

Przedstawiciele Lloyds potwierdzili, że firma likwiduje tylko te placówki, których liczba klientów spadła w ciągu ostatniego roku o co najmniej 15 procent. Nie da się nie zauważyć, że nie jest to jedyny bank, który sukcesywnie zamyka kolejne oddziały. Znaczącą redukcję etatów w ciągu ostatnich pięciu lat można było zauważyć w Barclays, HSBC, RBS oraz Santander. 

Brexit uderza w miejsca pracy

Specjaliści dowodzą, że sprawa Brexitu bardzo poważnie uderzy w sektor finansowy państwa, zwłaszcza samego Londynu. Już teraz odnotowano dwunastoprocentowy spadek miejsc pracy w firmach finansowanych w stolicy. Przypominamy, że od referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej minął dopiero miesiąc. W ciągu ostatniego roku, w którym jak wiadomo toczyły się dyskusje na temat przyszłości kraju we Wspólnocie, zanotowano wyraźną redukcję wakatów o prawie trzydzieści procent. Eksperci uważają, że to dopiero początek.

Firma zajmująca się monitoringiem zatrudnienia w stolicy zauważyła, że w lipcu bieżącego roku finansiści mogli liczyć na niecałe osiem tysięcy miejsc pracy, w lipcu ubiegłego roku natomiast na prawie jedenaście tysięcy. Specjaliści twierdzą, że blisko osiemdziesiąt tysięcy miejsc pracy w Londynie może zostać przeniesionych do innych europejskich lokalizacji np. Niemiec. Prezes banku HSBC niejednokrotnie stwierdził, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej poskutkuje przeniesieniem dwudziestu procent pracowników banku do Paryża. Podobnie wypowiadali się przedstawiciele brytyjskiego oddziału Goldman Sachs.

Ekonomiści niemal od dwóch lat powtarzają czołowym przedstawicielom kraju, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej może mieć katastrofalne skutki. Brexit sam w sobie osłabi status Londynu, który jak wiadomo jeszcze do niedawna był jednym z najważniejszych w świecie centrów finansowych. 

Mieszkań ciąg dalszy

Zakup mieszkania w Londynie za rozsądną cenę graniczy niemal z cudem. Jak wiadomo nieruchomości w stolicy Wielkiej Brytanii są nie tylko drogie, ale również w wielu przypadkach mało atrakcyjne. Szacuje się, ze Londyn jest jednym z najdroższych miejsc na świecie, jeśli chodzi o zakup swojego pierwszego domu. Średni wiek jego mieszkańców, w którym decydują się na nabycie nieruchomości, wynosi aż 32 lata! Specjaliści zauważyli, że z roku na rok wiek ten ulega wydłużeniu. Stale rosnące ceny wynajmu sprawiają, ze bardzo ciężko jest oszczędzić określoną kwotę pieniędzy. Chcąc zakupić mieszkanie w stolicy musimy mieć zaoszczędzone przynajmniej 96 tysięcy funtów. Dla porównania, jeżeli chcemy nabyć dom poza Londynem, wystarczą nam raptem 34 tysiące funtów oszczędności. Różnica w koszcie depozytu ma wpływ na wiek kupującego. Dla Wielkiej Brytanii wynosi on 30 lat, zaś dla samych mieszkańców stolicy 32. Przeciętny dom na terenie Londynu kosztuje nas obecnie niecałe czterysta tysięcy funtów. W regionach podmiejskich, na południu ceny są mniejsze – prawie 260 tysięcy funtów. Średnia dla Wielkiej Brytanii, z pominięciem stolicy, wynosi dwieście tysięcy funtów. 

Funt najtańszy od lat

Funt szterling odnotował w środę 6 lipca kolejny spadek. Wartość funta obniżyła się w stosunku do dolara aż o 1,3 proc. i wyniosła 1,3112 dolara – jest to najniższa odnotowana wartość od września 1985 roku.
Z kolei w stosunku do euro wartość funta obniżyła się do poziomu najniższego od października 2013 roku i wyniosła 1,1484 euro.
Brytyjskie media poinformowały, że w obecnej sytuacji inwestorzy stopniowo pozbywają się brytyjskich aktywów, które uważają za ryzykowne ze względu na konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

 
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.