Hide
BĄDŹ NA BIEŻĄCO!
Follow on Facebook
Facebook
Show

Biznes

All Stories

Polska : Komisja finansów za utrzymaniem kwoty wolnej od podatku w obecnej wysokości

Sejmowa komisja finansów publicznych opowiedziała się w poniedziałek za utrzymaniem w przyszłym roku kwoty wolnej od podatku w obecnej wysokości, ale za złagodzeniem propozycji dotyczących opodatkowania Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych.

Przepisy dotyczące kwoty wolnej oraz opodatkowania funduszy inwestycyjnych zawarto w poselskim (PiS) projekcie nowelizacji ustawy o PIT i CIT.

Projekt w części dotyczący kwoty wolnej jest odpowiedzią na ubiegłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że brak waloryzacji kwoty wolnej od podatku jest niezgodny z konstytucją. TK dał czas na zmianę prawa do 1 grudnia 2016 roku. Złożony przez posłów PiS projekt przesądza jednak, że dotychczasowa kwota wolna zostanie utrzymana w obecnym oraz w 2017 roku.

Posłowie opozycji krytykowali projekt podczas poniedziałkowego posiedzenia, tłumacząc, że pracują nad zmianami, co do których z góry wiadomo, że są niezgodne z wyrokiem TK. Wątpliwości natury konstytucyjnej zgłosiło także sejmowe biuro legislacyjne. Zwróciło uwagę, że projekt nakazuje stosowanie przepisów zakwestionowanych przez Trybunał Konstytucyjny.

Przewodniczący komisji Jacek Sasin (PiS) tłumaczył, że obecny rząd boryka się ze spuścizną ośmiu lat poprzednich rządów, podczas których kwota wolna wzrosła o 2 zł.

"Chcemy oczywiście podnieść kwotę wolną od podatku i podniesiemy ją. Zapowiedź jest jasna ze strony rządu. Natomiast nie chcemy robić takich wybiegów tutaj, żeby podnosić kwotę wolną o kolejne 2 zł (...), żeby móc powiedzieć, że wykonujemy wyrok TK. Uczciwie Polakom mówimy, że kwotę, do tej zapowiedzianej, podniesiemy w momencie wskazanym przez nas, czyli do 1 stycznia 2018 r." - zadeklarował Sasin.

Obecny na posiedzeniu wiceminister finansów Leszek Skiba tłumaczył, że wyrok TK jest trudny do zinterpretowania, a wprowadzenie kwoty wolnej w 2018 r. jest jak najbardziej właściwe z punktu widzenia odpowiedzialności za finanse publiczne.

Komisja odrzuciła poprawkę Rafała Wójcikowskiego (Kukiz'15), zgodnie z którą kwota wolna miałaby wzrosnąć do wartości odpowiadającej minimum egzystencji określonej na poziomie 6549 zł 11 gr.

Wprowadzono natomiast do projektu poprawki Sylwestra Tułajewa (PiS), które zmierzają do przywrócenia zwolnienia podmiotowego z CIT dla Funduszy Inwestycyjnych Otwartych, a także dopuszczające zwolnienie dla polskich FIZ-ów. Te ostatnie będą mogły korzystać - pod pewnymi warunkami - ze zwolnień przedmiotowych. Zwolnienia nie będą miały zastosowania w zakresie, w jakim funduszom tym można przypisać ryzyko wykorzystywania ich w schematach tzw. agresywnej optymalizacji podatkowej. Chodzi o sytuacje, w których FIZ-y miałyby zyski z udziałów w spółkach nieposiadających osobowości prawnej uprawnionych do emisji papierów wartościowych, które mogą być nabywane przez FIZ-y.

Inna poprawka Tułajewa, która uzyskała akceptację komisji, przewiduje wyłączenie mocy ochronnej indywidualnych interpretacji podatkowych w odniesieniu do schematów agresywnego planowania podatkowego wydanych przed dniem wejścia w życie zmian.

Skiba poinformował, że zmiana dotycząca funduszy inwestycyjnych przyniesie budżetowi co najmniej 200-300 mln zł rocznie. Wyjaśnił, że realizuje on postulaty zgłaszane wcześniej przez stronę społeczną.

Janusz Cichoń z PO apelował, żeby w ogóle odstąpić od tych zmian, tłumacząc, że wobec zjawisk, do których odnoszą się projektowane przepisy, można zastosować klauzulę przeciw unikaniu opodatkowania.

Projekt w pierwotnej wersji przewidywał opodatkowanie podatkiem dochodowym Funduszy Inwestycyjnych Zamkniętych (FIZ), co miałoby dać budżetowi 2-2,5 mld zł rocznie. Fundusze Inwestycyjne Otwarte miałby natomiast stracić prawo do zwolnienia podmiotowego, ale mogłyby korzystać ze zwolnień przedmiotowych.

Autorzy projektu wskazali, że w przypadku inwestycji w FIZ opodatkowanie dochodu następuje na poziomie inwestora (uczestnika) na etapie wypłaty zysku, tj. w momencie wykupu lub umorzenia przez fundusz certyfikatów inwestycyjnych - stawką podatku w wysokości 19 proc.

"Przyjęty model opodatkowania dochodów z inwestycji poprzez fundusze inwestycyjne wywołuje negatywne skutki, przede wszystkim w obszarze działania krajowych FIZ. Fundusze tego typu stanowią jeden z podstawowych elementów budowania struktur planowania podatkowego z wykorzystaniem podmiotów zagranicznych (głównie transparentnych podatkowo), poprzez umiejscawianie FIZ w łańcuchu podmiotów prowadzących działalność gospodarczą i transferowanie dochodów z tej działalności, w zdecydowanej części, do FIZ" - wyjaśniono w uzasadnieniu.

Zauważono, że FIZ-y, w odróżnieniu do funduszy otwartych, dają możliwość skierowania emisji certyfikatów do konkretnego inwestora, dopasowania strategii inwestycyjnej do indywidualnych potrzeb, kontroli realizacji celu inwestycyjnego funduszu i wyznaczania polityki inwestycyjnej. Brak ograniczeń inwestycyjnych pozwala przede wszystkim na inwestycje w spółki zagraniczne, o charakterystyce identycznej z polską formą spółki komandytowo-akcyjnej (FIZ występuje w roli akcjonariusza).

Eksperci podatkowi ostrzegali jednak, że zmiana doprowadzi do likwidacji FIZ-ów i odpływu kapitału z Polski. Na negatywne konsekwencje zmian wskazywali także przedstawiciele funduszy i Komisja Nadzoru Finansowego.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2017 roku. (PAP)

Źródło : PAP

Write comment (0 Comments)

Lloyds żegna się z Wielką Brytanią?

Brytyjskie media podały do wiadomości publicznej informacje, że Lloyds Bank zamierza zamknąć kolejne oddziały w kraju. Tym razem likwidacji ulegnie blisko 49 placówek, a tym samym zwolnionych zostanie prawie siedemset osób.

Lloyds Bank od momentu powrotu do sektora prywatnego boryka się z nieodpowiednią rentownością. Władze spółki doskonale zdają sobie sprawę, że likwidacja kolejnych oddziałów nie poprawi ich sytuacji finansowej. Zamiast zwykłych placówek, firma zamierza postawić specjalne odziały mobilne w postaci vanów.

Do końca 2017 roku Lloyds Bank zamierza zamknąć blisko 400 oddziałów i zwolnić około dwunastu tysięcy osób. Na tą chwilę pracę straciło niecałe dziesięć tysięcy osób, zaś redukcja oddziałów sięgnęła liczby 261.

Przedstawiciele Lloyds potwierdzili, że firma likwiduje tylko te placówki, których liczba klientów spadła w ciągu ostatniego roku o co najmniej 15 procent. Nie da się nie zauważyć, że nie jest to jedyny bank, który sukcesywnie zamyka kolejne oddziały. Znaczącą redukcję etatów w ciągu ostatnich pięciu lat można było zauważyć w Barclays, HSBC, RBS oraz Santander. 

Write comment (0 Comments)

Brexit uderza w miejsca pracy

Specjaliści dowodzą, że sprawa Brexitu bardzo poważnie uderzy w sektor finansowy państwa, zwłaszcza samego Londynu. Już teraz odnotowano dwunastoprocentowy spadek miejsc pracy w firmach finansowanych w stolicy. Przypominamy, że od referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej minął dopiero miesiąc. W ciągu ostatniego roku, w którym jak wiadomo toczyły się dyskusje na temat przyszłości kraju we Wspólnocie, zanotowano wyraźną redukcję wakatów o prawie trzydzieści procent. Eksperci uważają, że to dopiero początek.

Firma zajmująca się monitoringiem zatrudnienia w stolicy zauważyła, że w lipcu bieżącego roku finansiści mogli liczyć na niecałe osiem tysięcy miejsc pracy, w lipcu ubiegłego roku natomiast na prawie jedenaście tysięcy. Specjaliści twierdzą, że blisko osiemdziesiąt tysięcy miejsc pracy w Londynie może zostać przeniesionych do innych europejskich lokalizacji np. Niemiec. Prezes banku HSBC niejednokrotnie stwierdził, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej poskutkuje przeniesieniem dwudziestu procent pracowników banku do Paryża. Podobnie wypowiadali się przedstawiciele brytyjskiego oddziału Goldman Sachs.

Ekonomiści niemal od dwóch lat powtarzają czołowym przedstawicielom kraju, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej może mieć katastrofalne skutki. Brexit sam w sobie osłabi status Londynu, który jak wiadomo jeszcze do niedawna był jednym z najważniejszych w świecie centrów finansowych. 

Write comment (0 Comments)

Mieszkań ciąg dalszy

Zakup mieszkania w Londynie za rozsądną cenę graniczy niemal z cudem. Jak wiadomo nieruchomości w stolicy Wielkiej Brytanii są nie tylko drogie, ale również w wielu przypadkach mało atrakcyjne. Szacuje się, ze Londyn jest jednym z najdroższych miejsc na świecie, jeśli chodzi o zakup swojego pierwszego domu. Średni wiek jego mieszkańców, w którym decydują się na nabycie nieruchomości, wynosi aż 32 lata! Specjaliści zauważyli, że z roku na rok wiek ten ulega wydłużeniu. Stale rosnące ceny wynajmu sprawiają, ze bardzo ciężko jest oszczędzić określoną kwotę pieniędzy. Chcąc zakupić mieszkanie w stolicy musimy mieć zaoszczędzone przynajmniej 96 tysięcy funtów. Dla porównania, jeżeli chcemy nabyć dom poza Londynem, wystarczą nam raptem 34 tysiące funtów oszczędności. Różnica w koszcie depozytu ma wpływ na wiek kupującego. Dla Wielkiej Brytanii wynosi on 30 lat, zaś dla samych mieszkańców stolicy 32. Przeciętny dom na terenie Londynu kosztuje nas obecnie niecałe czterysta tysięcy funtów. W regionach podmiejskich, na południu ceny są mniejsze – prawie 260 tysięcy funtów. Średnia dla Wielkiej Brytanii, z pominięciem stolicy, wynosi dwieście tysięcy funtów. 

Write comment (0 Comments)

Funt najtańszy od lat

Funt szterling odnotował w środę 6 lipca kolejny spadek. Wartość funta obniżyła się w stosunku do dolara aż o 1,3 proc. i wyniosła 1,3112 dolara – jest to najniższa odnotowana wartość od września 1985 roku.
Z kolei w stosunku do euro wartość funta obniżyła się do poziomu najniższego od października 2013 roku i wyniosła 1,1484 euro.
Brytyjskie media poinformowały, że w obecnej sytuacji inwestorzy stopniowo pozbywają się brytyjskich aktywów, które uważają za ryzykowne ze względu na konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Write comment (0 Comments)

Brexit będzie kosztować Wielką Brytanię pół miliona miejsc pracy

Jak wynika z ostatnich sondaży – zwolenników Brexitu (52 proc.) jest znacznie więcej, niż jego przeciwników (48 proc.). Tak więc ewentualne opuszczenie Unii przez Wielką Brytanię staje się coraz bardziej możliwe.
Na tydzień przed referendum, laburzyści zaprezentowali wyliczenia, zgodnie z którymi po opuszczeniu Unii Europejskiej – z brytyjskiego sektora publicznego może zniknąć nawet pół miliona miejsc pracy. Oczywiście taka sytuacja byłaby tragiczna dla wielu brytyjskich rodzin.
Według wyliczeń ekspertów Partii Pracy - Brexit niekorzystnie wpłynie na brytyjską ekonomię – mocno ją osłabiając. W celu ratowania budżetu rządząca Partia Konserwatywna będzie zmuszona do kolejnych cięć oraz redukcji etatów na państwowych stanowiskach.
Jak wyglądają te wyliczenia? W latach 2009 - 2015 siła robocza zatrudniona w sektorze państwowym zmniejszyła się o 969 tysięcy ludzi. W tym czasie deficyt udało się zmniejszyć z 103 do 40 miliardów funtów. Jak twierdzą laburzyści kolejne cięcia mogłoby dotyczyć 525 tysięcy osób.
Warto dodać, że bardzo podobne analizy pojawiły się również w prognozach Bank of England. Z opiniami przedstawianymi przez laburzystów zgadzają się również związki zawodowe.

Write comment (0 Comments)

Bezprawne używanie adresu rejestracyjnego firmy grozi poważnymi konsekwencjami

Wszystkie spółki działające na terenie Wielkiej Brytanii, które bezprawnie posługują się adresem rejestracyjnym, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami takich działań. Companies House będzie znacznie szybciej wykreślał takie spółki z ewidencji, a także – w razie braku współpracy dyrektorów – nastąpi ich zamknięcie.
Adres rejestracyjny jest w UK niezbędny w celu założenia dowolnej spółki - widnieje on w ewidencji Companies House i jest publicznie dostępny.
Na adres rejestracyjny jest przesyłana urzędowa korespondencja, w tym urzędowe wezwania lub przypomnienia. Dlatego też poprawny adres siedziby spółki jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania firmy. Wszelkie zmiany w adresie rejestracyjnym powinny być niezwłocznie zgłaszane do Inland Revenue.
Okazuje się jednak, iż wiele spółek używa adresu swojej głównej siedziby w sposób bezprawny. Dlatego też od początku kwietnia Companies House może w łatwiejszy sposób usuwać ze swojej ewidencji adresy nieautoryzowane, a także zamykać spółki i pozywać je do sądu.

Write comment (0 Comments)

Cięcia budżetowe Osborne’a dotykają głównie kobiety

Plan oszczędności wprowadzany w życie przez George’a Osborne’a dotknie głównie kobiety - aż 86 procent cięć będzie bardziej odczuwalne dla kobiet, a jedynie 14 procent dla mężczyzn. Laburzyści niemal natychmiast oskarżyli rząd o nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn we wdrażanych przez siebie ustawach.
Minister do spraw kobiet i równego traktowania w gabinecie cieni Partii Pracy wytyka rządowi niesprawiedliwe traktowanie kobiet: -“Po raz kolejny rząd pokazuje, że jest silny w retoryce, ale słaby w działaniach, jeśli chodzi o zapewnienie równości i zrozumienia prawdziwego wpływu swojej polityki na życie ludzi. Rząd w międzyczasie odrzucił też nasze propozycje zmierzające do wyrównania szans obu płci w związku w związku z reformami. Mogli wcześniej przeprowadzić badania, na temat tego, kogo w istocie dotkną ich cięcia. Tak naprawdę to jeszcze nasze ustawy takie jak bezpłatna opieka dla dzieci, elastyczne godziny pracy, zapewniają w znacznej mierze zapewniają bezpieczeństwo socjalne kobietom” – oświadczyła Kate Green.

Write comment (0 Comments)

Brytyjscy biznesmeni zabrali głos w sprawie wyjścia UK z Unii

Brytyjscy biznesmeni dołączyli do organizacji "Vote Leave", czyli "Głosuj za Wystąpieniem” – jest ona odpowiedzią na kampanię promującą pozostanie we Wspólnocie, którą rozpoczęła niedawno Konfederacja Brytyjskiego Przemysłu CBI.
Wśród 250 biznesmenów znaleźli się m.in.: były prezes HSBC Michael Geoghegan, szef sieci pubów JD Wetherspoon - Tim Martin oraz Luke Johnson, który stoi na czele Patisserie Valerie.
CBI całkiem niedawno ostrzegało, że Brexit może kosztować Wielką Brytanię nawet 100 mld funtów i prawie 1 mln miejsc pracy. Członkowie "Vote Leave" uważają jednak, że brytyjski rząd celowo „straszy” przed ekonomicznymi skutkami wyjścia z Unii, natomiast Wielka Brytania jest zbyt ważnym partnerem komercyjnym dla pozostałych państw europejskich, aby te w jakimś stopniu chciały ją karać za ewentualny Brexit.

Write comment (0 Comments)

G20 o Brexicie: "To byłby szok dla globalnej gospodarki"

Ministrowie finansów 20 najbardziej rozwiniętych państw świata oświadczyli, iż globalna gospodarka przeżyłaby „szok” w momencie opuszczenia Unii przez Wielką Brytanię.

Taka właśnie opinia została przedstawiona w oświadczeniu na koniec dwudniowego szczytu państw G20, który odbył się w Szanghaju. W Chinach nie zabrakło oczywiście brytyjskiego ministra finansów George'a Osborne'a, który oświadczył, iż kwestia referendum zaplanowanego na czerwiec, dotyczącego dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii we Wspólnoscie jest "śmiertelnie poważna".

- "Ministrowie G20 jednogłośnie ustalili, że szok spowodowany potencjalnym wyjściem Wielkiej Brytanii z UE jest jednym z największych zagrożeń w tym roku" - oświadczył Osborne. Ewentualny Brexit jest obecnie traktowany przez ekspertów jako jedno z globalnych zagrożeń – porównywalnych do kryzysu migracyjnego.

Jak poinformowała agencja Reutera temat Brexitu początkowo nie został w ogóle uwzględniony w projekcie komunikatu G20. Dodano go jednak na prośbę brytyjskiego rządu.

Write comment (0 Comments)

Brytyjczyk zapłacił podatek w monetach jednopensowych

Russel Skellett zapłacił council tax w wysokości 1,800 funtów w jednopensowych monetach. W ten sposób Brytyjczyk chciał zrobić na złość urzędnikom, gdyż jest przekonany, że został niesprawiedliwie potraktowany.

Mężczyznę poirytował fakt, iż po zakupie dwóch domów, które znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie od jego dotychczasowego, urzędnicy wyznaczyli kwotę 1,851.94 funtów podatku do zapłaty. Skellett uważa jednak, iż kupione przez niego domy są w tragicznym stanie (brak podłączonej wody, gazu, elektryczności), w związku z czym council tax nie powinien zostać w ogóle naliczony. Rada dzielnicy Broxtowe, zarządzająca nieruchomościami na tym terenie, nie zgodziła się z nabywcą. Sprawa zakończyła się w sądzie, który zadecydował, iż Russell nie ma racji i musi podatek zapłacić.

Cała ta sytuacja tak zdenerwowała mężczyznę, że postanowił mieć mimo wszystko ostatnie słowo w tej sprawie. Skellett wypłacił z banku należne 1800 funtów w monetach jednopensowych. Ilość pieniędzy była tak ogromna, że monety musiały zostać dostarczone do jego domu samochodem. Monety ważyły łącznie aż 750 kilogramów. Następnie Russell osobiście zawiózł pieniądze do wpłaty – musiał użyć ciężarówki oraz dwóch wózków sklepowych.

Władze dzielnicy nie skomentowały zachowania podatnika.

Write comment (0 Comments)

Szef Airbusa: Brexit zaszkodzi naszej konkurencyjności w UK

Szef koncernu lotniczo-zbrojeniowego Airbus Group - Tom Enders uważa, iż w przypadku wyjścia

Wielkiej Brytanii z UE, jego działalność na terenie UK będzie mocno zagrożona i niepewna.

- "Jeśli Wielka Brytania wyjdzie (z UE), nie wyobrażam sobie, by miało to pozytywne skutki dla naszej

konkurencyjności w tym kraju" - oświadczył Enders podczas konferencji prasowej, poświęconej

rocznym wynikom finansowym koncernu.

Airbus w Wielkiej Brytanii buduje skrzydła do odrzutowych samolotów pasażerskich i zatrudnia 16

tys. osób. Firma poinformowała, że decyzja o wyjściu z UE postawiłaby pod znakiem zapytania ich

długoterminowe plany inwestycyjne w tym kraju.

Write comment (0 Comments)

Gdzie w UK można zarobić najwięcej?

Średnie zarobki na terenie brytyjskich miast wynoszą ponad 600 funtów tygodniowo. Raport Cities Outlook 2016 przedstawia ranking miast, w których można zarobić więcej od podanej średniej, ale również pokazuje najniższe zarobki Brytyjczyków.

Oczywiście najlepiej zarabiają Londyńczycy - średni tygodniowa pensja w stolicy wynosi 675 funtów. Niestety w tym przypadku trzeba się liczyć z wysokimi kosztami życia. Drugie miasto to Crawley ze średnią pensją 641 funtów. Następne to Slough, w którym zarabia się średnio 636 funtów. Inne miasta z pierwszej piątce, to Reading i Aberdeen – w obu przypadkach około 620 funtów.

Natomiast najniższe pensje otrzymują mieszkańcy następujących miast: Huddersfield, gdzie zarabia się najmniej w skali całego kraju – średnia wynosi tam 399 funtów na tydzień. W tej piątce są też Southend, Burnley, Mansfield i Wigan. W miastach tych przeciętne tygodniowe wynagrodzenie nie przekracza 420 funtów.

Należy jednak podkreślić, iż mimo sporych różnic w zarobkach pomiędzy miastami, to nie zawsze niższa płaca oznacza niższy standard życia. Warto mieć na uwadze wysokie koszty życia np. jednopokojowe mieszkanie w Huddersfield kosztuje najemcę średnio 439 funtów miesięcznie, a w stolicy UK średnie opłaty za takie mieszkanie to 1,980 funtów.

Write comment (0 Comments)
Image

Świetna aplikacja! Pobierz!

Image
Image

Jesteś świadkiem ciekawych wydarzeń?

Zarejestruj się i podziel się swoją historią

Zostań autorem
Image
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies - Polityka prywatności. Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Więcej dowiesz się TUTAJ.